tomek854
23.12.07, 23:26
A wyruszyłem spod Łodzi w piątek ok. 22. Po drodze zwiedziliśmy parowozownię w
Wolsztynie (fajni tam są nocni stróże) i zajechaliśmy o 4 do Międzyrzecza.
Pospałem do 12, pozałatwiałem parę spraw i wyruszyłem w trasę. W dunkierce
byłem nieco po drugiej chyba, przekimałem dwie godziny, potem nerwówka z
kotem, dwie godziny kimki na promie, i jak o 10 czasu polskiego zjechaliśmy w
Dover to w Glasgow byliśmy o 10 czasu polskiego. Tylko ja prowadzę, po drodze
wtrząchnąłem dwa red bulle i kawę, próbowałem spać jeszcze więcej z uwagi na
bezpieczeństwo jazdy, ale za chiny mi się nie chciało, i dalej mi się nie
chce... Chyba sobie zapuszczę jakiś film, albo kąpiel i piwko - to mnie
powinno uśpić ;-)