10.06.09, 12:47
jak myślicie, czy taka forma reklamacji może być?

zdjęcie:
https://img81.imageshack.us/img81/6306/obraz383.jpg

i list:

Szanowna Dyrekcjo, a właściwie
Wielce Szanowni Spawacze z IKEA.



Spaw mi pękł! Brzmi to może banalnie, bo spawy albo trzymają, albo pękają, ale
on pękł w moim małżeńskim łożu zakupionym niecałe trzy lata temu w waszej
wielce szanownej firmie. Łóżko, jak to łóżko, rozkładane było na wieczór, a
składane z rana, a i to nie zawsze – grypka, przeziębionko, czy niedzielne
dogorywanie po sobotnim weselu znacznie zmniejszało liczbę składań i
rozkładań. Daje to wynik (plus, minus) tysiąca cykli (rozłożenie i złożenie)
co dla spawu nie jest dobrym wynikiem - wierzcie mi. Nie jestem co prawda
specem od spawów, ale ongiś posiadając składak marki Wigry składałem go i
rozkładałem po kilkanaście razy na dzień, przez dobrych kilka lat,
zafascynowany tym mechanizmem. Ba, nawet jeździłem, tak dla „szpanu”, na wpół
rozłożonym, co niewątpliwie nadwyrężało spaw poprzez inne siły nań
działające... i wiecie co? Pękł! Ale muszę przyznać, że wykorzystywałem go nie
dość, że niezgodnie z przepisami ruchu drogowego, to do niecnych czynów, czego
nie mogę powiedzieć o moim łóżku.
Stoi ono w prawdzie w sypialni (wiem o czym myślicie, ale nic z tych rzeczy)
ale zakupione zostało tuż po urodzeniu nasze córki i od tej chwili zamieszkuje
ona z nami w pokoju, robiąc około pierwszej w nocy przeprowadzkę, ze swojego,
do naszego łóżka, by w ten sposób separować nas skutecznie. Dodam jeszcze, że
żona moja, wspaniała skądinąd kobieta, waży w tej chwili... momencik...
„Karola, idź no się zważ do łazienki!”... waży w tej chwili pięćdziesiąt
cztery kilogramy. Ja natomiast, nigdy, ale to przenigdy nie przekroczyłem
wagi... momencik – muszę do łazienki..., a więc nie przekroczyłem wagi
siedemdziesięciu pięciu kilogramów. Daje to wynik sto dwadzieścia dziewięć
kilogramów, plus ewentualnie dochodząca Tośka, czyli... momencik... „ej Tośka,
idź no się zważ do łazienki!... ile?... aha siedemnaście...” czyli jeszcze
dodatkowe siedemnaście kilogramów. Jak widzicie państwo ta gramatura nie jest
nazbyt obciążająca dla w/w spawu, który w tak doskonałych warunkach nie
powinien był pęknąć.

Ale jednak pękł. Dlaczego? Zaiste powiadam wam, nie wiem. Może spawacz
zamyślił się na chwilkę, wykonując o jedno kółeczko elektrodą za mało. Może
pracując do godziny szesnastej, wykonywał ten spaw o godzinie piętnastej,
pięćdziesiąt dziewięć, a o siedemnastej był mecz jego ulubionej drużyny
piłkarskiej, której kibicował, a kumple już czekali na niego wraz ze skrzynką
zimnych browarów – przez to wykonał go mniej starannie. Słowem: on tego nie
wie, ja tego nie wiem i wy tego też nie wiecie...

Jest jeszcze jedna kwestia, a mianowicie kwestia rozjeżdżających się nóg i nie
myślę tutaj o mnie, na weselu, po oczepinach, ale oczywiście wciąż, o tym
samym łóżku z pękniętym spawem. Do rzeczy. Po rozłożeniu łóżka jego znaczny
ciężar, w środkowej części, opiera się na kwadratowych, dość cienkich rurkach,
które to z kolei opierają się na owalnych nogach. Mają one co prawda jakieś,
niewielkie plastikowe podkładki na styku jednej metalowej części z drugą, ale
problem polega na tym, że nogi łóżka są połączone, poprzecznie tylko z jednej
strony, a z drugiej nie i kiedy moja żona robiła obrót, na drugi bok, o
godzinie drugiej trzydzieści trzy, pałąk zawsze ześlizgiwał się z tejże nogi.
Metaliczny dźwięk, wydobywający się z całego (metalowego) stelaża wzmacniany
był przez dwie sprężyny, które działały na zasadzie rezonatorów. W ten to oto
sposób Wasze, skądinąd wygodne łóżko, odzywało się iście piekielnym
„brzdęk!!!”, przeistaczając się (o godzinie drugiej trzydzieści trzy) w
„madejowe łoże” i powodując wyskok mojej żony na równe nogi oraz palpitację
serca. Od tej pory, zanim nie zamontowałem pewnego „ulepszenia”, spała jak
truśka ograniczając swoje ruchy do minimum, czasami nawet całą noc na jednym boku.

„Ulepszenie”, jak widzicie na zdjęciach, polega na połączeniu poprzecznym nóg
w drugim miejscu przy pomocy stalowej linki. Zapobiega to ich rozjeżdżaniu,
oraz niweluje to diaboliczne „brzdęk” o godzinie drugiej trzydzieści trzy.
Wynalazek ten nie jest jeszcze przeze mnie opatentowany, możecie go więc bez
problemu podpatrzeć i zastosować dla nowych, „bezbrzdękowych” ram.

Wiem, wiem o czym myślicie. Kombinujecie jak by tu połączyć moje „brzdęk
ulepszenie” z pękniętym spawem, że niby ono winne. Nic z tych rzeczy, bo ma
się ono jak przysłowiowy piernik do wiatraka, a stalowa linka, rozpięta
pomiędzy nogami, nie osłabia spawu.

Dlaczego piszę ten list, a nie idę osobiście do działu reklamacji? Odpowiedź
jest prosta: ponieważ nie posiadam paragonu zakupu w/w łóżka. Zapodział się on
gdzieś w zawierusze kapitalnego remontu, który to robiliśmy jakiś czas temu.
Przeszedł przez nasz dom niczym podmuch atomowy i spowodował wyparowanie
niektórych rzeczy do atmosfery, w tym owego, nieszczęsnego paragonu. Zapewniam
was jednak, że łóżko nabyliśmy w poznańskiej IKEA, a nie w jakiejś tam
przydrożnej szopie z meblami, gdzie stoją trzy krzesła, dwie szafki, jeden
stół oraz cała sterta katalogów z meblami pt.” jak pan, zamówi to możemy to
ściągnąć w przeciągu tygodnia”.

Tak więc reasumując. Spaw pękł, nogi się rozjeżdżały (przez zamontowaniem
mojego „brzdęk ulepszenia”), a my nie posiadamy paragonu zakupu łóżka.
Oddajemy dobrowolnie w wasze ręce sprawę tego wadliwego spawu, oraz przyszłość
naszego pożycia małżeńskiego, licząc na pozytywne rozpatrzenie sprawy.

P.S. Nie nagabuję już Państwa w sprawie przecierającego się materaca i gumek
od jego mocowania, a tylko przesyłam zdjęcia mając nadzieję, że jego następna
generacja będzie miała jakiś mocniejszy od watoliny materiał, na styku z ramą,
a gumki w miejscach bezkolizyjnych.

Liczę także na poważne potraktowanie mojej sprawy wbrew frywolności tego
listu, albowiem wiem, że siedzicie tam przykuci łańcuchami do monitorów,
komputerów i drukarek, a śmiertelnie poważne, urzędowe pisma zatruwają wam
radość pracy bardziej niż okowy biura.


Obserwuj wątek
    • strongwaz Re: IKEA 10.06.09, 13:00
      Ze ci sie chciało....
      BTW bardzo polubiłem spawać (MMA) to jest zajebiście
      satysfakcjonujące zajęcie.
    • mrzagi01 Re: IKEA 10.06.09, 13:28
      przepięknie :)
      BTW- na zdjęciu identyfikuję model Ikea PS którym dysponuję od lat
      mniej więcej tyż trzech, acz eksploatuję bardziej jako siedzisko plus
      wyrko gościnne. Spawy mają się dobrze, natomiast nie tak dawno
      niefortunnie natarłszy kolanem złamałem jedna z parabolicznych
      deszczułek resorujących. po paru dniach niefortunnie zlamalem też
      wykonany wlasnoręcznie z 2 warstw klejonej i wyginanej na gorąco
      sklejki duplikat deszczułki. do wykonania kolejnego duplikatu jakoś
      nie mogę się zebrać.
      Nogi nie dzwonią.
      • mrzagi01 Re: IKEA 10.06.09, 13:33
        O! ich habe schöne idee!
        gdybyś zamierzał w zaistniałej sytuacji skasować kanapę, to chętnie
        odkupię pewną ilość deszczułek :)
    • plawski Re: IKEA 10.06.09, 13:32
      Bass
      Ty nasz poeto!
      Poza tym, że przeczytałem od razu "od deski do deski",
      to obawiam się, że ta wspaniała forma reklamacji nie znajdzie zrozumienia u
      smutnych panów w gajorach za biurkami (oczywiście z IKEA).
      Raczej będą próbowali przypisać Ci "żółte papiery"...
      A wiesz czemu?
      A temu, że tak im będzie wygodnie...
      Tak czy siak powodzenia życzę i ślij to!
    • sven_b Re: IKEA 10.06.09, 14:03
      Czuję, że kiedyś dostane ten claim na skrzynkę jako 'niezłe'.
    • wujaszek_joe Re: IKEA 10.06.09, 14:29
      ja mam jeszcze tańsze łóżko :/
      kawałek o przykutych łańcuchami do komputerów jest najlepszy
    • edek40 Re: IKEA 10.06.09, 15:13
      Osobiscie w korespondencji wszelkiego rodzaju preferuje sformulowanie:
      "Uprzejmie donosze...". To z reguly pasuje do wszystkiego. Tu: "Uprzejmie
      donosze, ze Wasz szanowny spawacz to partacz". Do tego fotka i juz. Jest szansa,
      ze dzial reklamacji to przeczyta. "Uprzejmie donosze" go zaciekawi, co
      spowoduje, ze przeczyta dalej. A fotka wyjasni wszystko. Piszac "Szanowna
      Dyrekcjo" stawiasz sie automatycznie na przegranej pozycji, jako szmata i
      lapeta, z ktorej zdaniem nikt sie nie liczy. Sformulowanie "uprzejmie donosze"
      zawsze budzi niepokoj, ze tak samo zaczniesz list z donosem do skarbowki na ich
      firme...
      • bassooner Re: IKEA 10.06.09, 17:40
        no edziu... zapachniało latami siedemdziesiątymi... ;-)))
        • lexus400 Re: IKEA 10.06.09, 18:32
          bassooner napisał:

          > no edziu... zapachniało latami siedemdziesiątymi... ;-)))

          ......ale jest dużo racji w tym co pisze edek.
          • wowo5 Re: IKEA 12.06.09, 04:30
            Niestety jakosc produktow IKEI jest na pgol marna. Tez mam lozko
            (goscinne) i szafki na ksiazki z IKEI. Byly tanie ale juz wiecej nic
            nie kupie. Mialem kiedys biorko, ktore tej firmy ktore zaczelo sie
            rozwalac po pary latach oraz szafke na ksiazki, ktora nie byla
            zbalansowana jak sie do niej przymocowalo dzwi. Meble tej firmy sa
            tanie i kiepskie.
            • tomek854 Re: IKEA 12.06.09, 14:18
              A ja sądzę, że są tanie i odpowiadają cenie.

              Niedawno znowu kupiłem sobie szafkę na książki - za 12.99. Uważam, że jak na tą
              cenę jest rewelacyjna - wygląda w porządku, książki na niej stoją i się nie
              przewraca nawet jak kot na nią wskoczy. Jak ktoś nie potrzebuje nic więcej, to
              jak najbardziej jestem za IKEA.

              Z tym, ze istotnie. Trudno oczekiwać żeby szafka albo mini stolik (też mam) się
              popsuły. Czegoś skomplikowanego to bym chyba raczej jednak nie kupił.
              • kaqkaba Re: IKEA 12.06.09, 14:53
                Z Ikei mam praskę do czosnku, parę misek, bambusa, serwetki, dużo ołówków
                (szczyt uczciwości wyjść z Ikei bez ołówka), kieliszki do wina. Tego typu rzeczy
                mają tam nawet fakne i w przyzwoitych cenach.
                Mebli bym tam nie kupił bo mi się nie podobają, ale znam ludzi którzy maja i na
                jakość nie narzekają.
                Ale najlepsze w Ikei to są hot-dogi.
                • tomek854 Re: IKEA 12.06.09, 14:58
                  Nooo ;-) I cyderek gruszkowy Koparberga o połowę taniej niż w Tesco ;-)
                  • bassooner Re: IKEA 12.06.09, 15:59
                    mam szafę i komódkę, ale całe wykonane z drewna, nie tylko fronty, i są ładne i
                    dobrze wykonane, no ale ja skręcałem... ;-)))
                    • bassooner Re: IKEA 24.06.09, 12:27
                      dzisiaj panowie z IKEA przyjechali busem z nową ramą i wymienili starą pękniętą
                      na nową. dodam jeszcze, że nie posiadałem paragonu zakupu łóżka, co zresztą
                      napisałem wyżej, a łóżko było chyba po terminie gwarancji. nowa rama jest
                      "bezbrzdękowa" (posiada dodatkową poprzeczkę, bo ja wymyśliłem rozpiętą stalową
                      linkę - w sumie szkoda, że jej nie opatentowałem)
                      https://img19.imageshack.us/img19/8325/obraz389.jpg
                      i zamyka się lżej, wnioskuję zatem, że wytrzyma dłużej, a może i do końca.
                      dzisiaj w nocy pierwszy test; wyciągam z szafy dawno zapomniane czarne latexowe
                      oficerki, kajdanki i pejcz...
                      żona zabarykadowała się już w pokoju, ale to tylko taka gierka, że niby nie
                      chce... ;-)))
                      • t-tk Re: IKEA 24.06.09, 12:30
                        Da się - to miłe ;)
                        • bassooner Re: IKEA 24.06.09, 12:35
                          t-tk napisał:

                          > Da się - to miłe ;)
                          ___________________________________________________________________-

                          wiesz jak kto lubi, ale z kajdankami trzeba uważać, żeby nie za mocno na
                          nadgarstkach ściągnąć.
                          • sven_b Re: IKEA 24.06.09, 12:40
                            Takie sytuacje dobrze jest wzbogacić niemieckimi marszami z okresu międzywojnia
                            lub kapelą Morbid Angel. Gratuluje skutecznej akcji reklamacyjnej.
                            • tomek854 Re: IKEA 24.06.09, 12:48
                              Reklmacyjno-reklamowej. Bo to super sprawa dla Ikei że takie coś możemy przeczytać!
                              • plawski Re: IKEA 24.06.09, 13:45
                                Po pierwsze szacunek dla Bassa,
                                Po drugie szacunek dla IKEA,
                                Po trzecie uważaj z tymi zabawkami, Carradine ostatnio przesadził w BKK ;-)
                                • bassooner Re: IKEA 24.06.09, 15:57
                                  a co to BKK???
                                  • plawski Re: IKEA 24.06.09, 16:14
                                    bassooner napisał:

                                    > a co to BKK???

                                    Sorry, Bangkok.
                                    • bassooner Re: IKEA cd 24.06.09, 22:44
                                      Czy ten ton nie jest nazbyt lizusowski???

                                      Moi kochani dobrodzieje z IKEA.


                                      Rozczarowaliście mnie. Dlaczego? - się spytacie. Ano dlatego, że wymieniliście mi łóżko, a właściwie całą ramę bez zbędnych ceregieli. O paragonach, które w Polsce ważniejsze są niźli życie, a których nie posiadałem, nie wspomnę. Przyjechały chłopaki, „wytośtali” z busa nową, a co najważniejsze „bezbrzdękową” ramę (no, no szacun dla projektantów), wymienili i po sprawie. Dodam jeszcze, że owa rama jest jakoś inaczej - masywniej skonstruowana i łóżko zamyka się lżej. Nie musimy już, jak bywało ongiś, napierać we trójkę (ja, żona i córka) na rozłożone łóżko, w pozycji „sprinterskiej w blokach” aby je zamknąć. Teraz żona jest w stanie zrobić to sama i nie będzie musiała wołać do pomocy sąsiada. Oszczędzicie mi w ten sposób „nerw” ponieważ, świadomość że bywała sam na sam, z rana, w sypialni, pod moją nieobecność, z obcym mężczyzną w domu dręczyła mnie okrutnie w drodze do pracy. Nie żebym jej nie ufał, co to, to nie, ale wizja kobiety i mężczyzny, w alkowie, na tle rozłożonego kanapo tapczanu sama w sobie jest wizją dręczącą - oczywiście dla osobnika, który w danym momencie nie jest w owej sypialni, czyli w tym przypadku mnie.
                                      Dobra, dość bo odbiegam od tematu. Rozczarowaliście mnie dlatego, że nauczony wieloletnim doświadczeniem reklamacyjnym, szykowałem się na wojnę, bo reklamacja, w naszym kraju, jest słowem niedobrym, złym i obraźliwym. Kiedy idziesz do sklepu, w którym to dokonałeś, jakiś czas temu, zakupu butów, maszynki do mielenia mięsa, opon, kosiarki czy radia i odpowiadając na pytanie sprzedawcy mówisz; „ja w sprawie reklamacji” to zapewniam cię, że sprawiasz mu tym ból. Widać to po jego twarzy. Ten pojawiający się grymas, to zmarszczenie czoła sugerujące, jaką to torturę mu zadałeś. Nie winię ich za takie podejście do sprawy, nie ich towar i mają to w „pompie”, ale widzę już jakie cięgi muszą dostawać od swoich przełożonych; „Co?! Przyjąłeś reklamację?! A nie mogłeś go spławić albo poszczuć psami?! Premii w tym miesiącu nie będzie!!!”
                                      Nie dziwię się przeto, że chłopaki za ladą są zestresowane, smutne i drażliwe, a na słowo „reklamacja” reagują nerwowo. Będąc między młotem, a kowadłem z jednej strony są duchem z nami, klientami, a z drugiej boją się „kapo szefa”. A Wy postąpiliście inaczej. Dlaczego? Czyżby szwedzka jakość samochodów i pornoli przełożyła się także na reklamacje? Wydaje się, że tak. A ja już szykowałem się na wojnę. Już pisałem odpowiednie donosy do różnych, mniej lub bardziej podejrzanych, urzędów. Już oczami wyobraźni siedziałem na sali sądowej w sprawie „Ja kontra IKEA” i wygłaszając elokwentne przemowy, stawałem się bożyszczem tłumów, bohaterem tych, których poszczuto psami po delikatnie i z pewną dozą nieśmiałości wypowiedzianym; „ja w sprawie reklamacji”.
                                      Bo przecież widzicie tego faceta; wchodzi cichutko do sklepu, taki niepozorny, niski i ubrany na szaro, oczy spuszczone w dół z rzadka unoszą się wyżej, a jeśli, to tylko do linii rozporka. Więc wchodzi, taki cichutki, skromny, taki transparentny, że aż rozpływający się w swej nicości w powietrzu, nikt go nie zauważa, ani klienci, a tym bardziej obsługa. Chodzi sobie po sklepie widać, że coś go dręczy, ale nie śmie pierwszy zacząć rozmowy i w końcu, ktoś z obsługi, a może nawet i „kapo szef” zauważa tego niepozornego człowieczka po godzinie jego spacerów i pyta się od niechcenia; „a pan w jakiej sprawie?”. Na to on, widać po nim strach, ale z drugiej strony wie, że musi, bo jak tego nie uczyni, to w domu czeka na niego „kapo żona” z tekstem w stylu; „ty patałachu! nic nie potrafisz załatwić!”. No więc resztkami odwagi, którą to ostatnio testował w podstawówce, rzucając się w akcie desperacji, a i samozagłady, z piąstkami na większego kolegę z klasy, bo ten gnębił go jak tylko mógł i testował różne: kopniaki, szturchańce, blaszki, śledziki, oczka, lepy i muki... no więc resztkami odwagi mówi cichuteńko, cichutenienieczko, najciszej jak tylko się da, jak mały wróbelek: „ja w sprawie reklamacji”... By wywołać tym niespodziewaną reakcję wśród dotąd sennej obsługi, ogólne poruszenie i gniew, i nawoływanie „kapo szefa: „Stachu spuść psy z psiarni! Reklamacja! Spuszczaj psy! Psami go, psami!!!”. I spowodować ucieczkę, tego biednego, zaszczutego człowieczka przez szybę w zamkniętych drzwiach. Do tego to właśnie dochodzi mili Państwo, ale jak okazuje się, że nie w IKEA.
                                      Tak więc reasumując; za tak szybkie i pozytywne rozpatrzenie mojej sprawy zafunduję Wam gratisową reklamę na mojej stronie internetowej www.berbela.com/. Nie jest to co prawda, strona tak często odwiedzana jak np. Nasza klasa czy Red Tube, ale mam grupę stałych i wpływowych czytelników. Opublikuję zatem te dwa listy, jako dowód solidności Waszej firmy. Stworzę może i precedens, ponieważ dokonaliście reklamacji bez świętej rzeczy, jaką jest paragon, niemniej jestem zdania, że ilość bez paragonowych reklamacji będzie i tak znikoma w stosunku do przyszłych rekordów sprzedaży, do czego mam nadzieję, za pomocą mojej strony, się przyczynić.





                                      P.S. Ostrzegam jednak, że na owej stronie publikuję różne sprośne, i mniej sprośne opowiadanka okraszone czasami językiem wysoce nieparlamentarnym. Zalecam wobec tego ostrożność w otwieraniu różnych tekstów, a z godnych uwagi mniej „świńskich” polecam; „Kiedy byłem małym chłopcem”, „Nie jedzcie nerkowców” oraz „Kochanie nie mam co na siebie włożyć!!!”.
                                      • t-tk :D 24.06.09, 22:54
                                        zobaczysz, Bass, doigrasz się. Przyślą Ci następne łóżko i co z nim wtedy zrobisz?
                                        • bassooner Nosz kur.. 19.10.09, 11:13
                                          znowu mi pękł spaw!!! co robić?! pisać do nich następny list, bo oczywiście nie
                                          mam paragonu. chyba zbiorę te wszystkie listy do IKEA w jakiś większy materiał i
                                          wydam książkę.

                                          no nic. siadam do pisania... ;-(((
                                          • mrzagi01 Re: Nosz kur.. 19.10.09, 11:20
                                            Ja nie wiem, co ty na tej kanapie z panią Bassoonerową wywijasz, ale
                                            szacun! :)))
                                            • bassooner Re: Nosz kur.. 19.10.09, 11:26
                                              no oczywiście, jak już "wy" zwalacie wszystko na "nasze wywijanie" to co dopiero
                                              IKEA?!

                                              a to już nie można skakać na gołą babę leżącą na wyrze z pawlacza?!
                                              • mrzagi01 Re: Nosz kur.. 19.10.09, 12:38
                                                bassooner napisał:

                                                >
                                                > a to już nie można skakać na gołą babę leżącą na wyrze z pawlacza?!
                                                Można,ale wiesz, w każdym sporcie jest poziom powyżej ktorego bez
                                                wyczynowego sprzętu po prostu się się nie da.
                                                Sam pomyśl, czy Maja Włoszczowska ujeżdża rowery "z marketu"??
                                            • sven_b Re: Nosz kur.. 19.10.09, 11:32
                                              Chłodne wieczory nastały i Bassowie swawolą przy nalewce.
                                              • bassooner Re: Nosz kur.. 19.10.09, 11:39
                                                już żałuję, że tym napisałem.
                                                teraz zaczną się domysły "co to trzeba zrobić", żeby spawy pękały jak zapałka...
                                                i na chomasie się skończy!
                                                • t-tk Re: Nosz kur.. 19.10.09, 13:33
                                                  pytanie czy na chomasie, czy na svenowym Chomasie, bo on niczemu winien nie jest. Bo nie jest, prawda?
                                                  • computerland1 Re: Nosz kur.. 19.10.09, 15:12
                                                    bass, jestes moim hero:):):):):)

                                                    btw - sam mam kilka rzeczy z IKEA i sobie chwale. ale - w przeciwienstwie do
                                                    Ciebie - trzymam wszystkie paragony:):):)
                                                • 1realista To wina drgań... 21.10.09, 15:58
                                                  Kobiełka zaczyna sie zgrywać z częstotliwoscią a potem Bassowie tak rezonują że spawy puszczają. Bo spoina nie lubi drgań. Dobrze że im się chałupa nie rozpada...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka