p.aulinka 10.11.13, 18:13 Kociu kochany robiący najpyszniejszą pastę fasolową na świecie! Bo ja chyba,a nawet na pewno - jestem w posiadaniu twojego pojemniczka na żywność do którego nałożyłaś mi tę pastę fasolkową na wynos. No i chciałabym jakoś oddać Odpowiedz Link Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
salam_ji Re: Prywata do Kocia. 10.11.13, 20:32 Czy gdzieś jest przepis na pastę fasolkową? Pasjami uwielbiam fasolkę! Kociu please!... Odpowiedz Link
p.aulinka Re: Prywata do Kocia. 10.11.13, 23:15 Ja, po wizycie u Kocia - napisałam znajomym na FB tak : Wczoraj byłam na bardzo fajnej "domówce " na której podano milion przepysznych kanapeczek itp. ale absolutnym hitem była pasta z białej fasoli i cebuli – taka do smarowania na chleb. Poprosiłam o przepis dla mnie (czytaj : dla kuchennego niemoty) i oto jak on brzmi: Jest sobota i masz czas na gotowanie. Idziesz do sklepu albo na targ albo na bazarek machając beztrosko torbą (ewentualnie koszyczkiem) . Kupujesz białą fasolę (np "Jaś") oraz cebulę .Możesz kupić inną fasolę niż "Jaś" ale jak się nie znasz to kup "Jasia" bo to najłatwiejsze. Wracasz do domu (już nie machając koszyczkiem - bo ci cebula i fasola wyleci i po co ci to). Zalewasz fasole zimną wodą – tak żeby wody było dwa razy tyle co fasoli i zostawiasz na noc. Nie musisz wkładać do lodówki. Wstajesz rano, a że jest niedziela - więc możesz przystąpić do właściwego gotowania zamiast lecieć do pracy. Gotujesz tę namokniętą fasolę (dolewając wody bo fasola w nocy się napiła) . Nie wiem ile gotujesz - ale fasola ma być bardzo miękka. Pod koniec gotowania mocno ja solisz , cokolwiek to znaczy. W międzyczasie – jeśli masz podzielną uwagę – podsmażasz cebulkę. Jeśli nie masz podzielnej uwagi i nie umiesz jak ja robić dwóch rzeczy na raz – to podsmażasz cebulkę już po ugotowaniu fasoli. Wrzucasz fasolę i smażoną cebulkę do blendera i robisz z tego gładką masę. Ewentualnie dosalasz i lekko dopieprzasz plus (co b. ważne!) dodajesz majeranek. Nie wiem ile tego majeranku – powiedziano mi że mam próbować i ma być "do smaku". To wszystko. Smarujesz pastą chleb lub wyżerasz samą pastę z miski jak zwierzę. Jest GENIALNE! ale może Kocio niech poda po swojemu Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Prywata do Kocia. 11.11.13, 01:09 Niezależnie od wszystkiego, tzn. od istotnie boskiego smaku produktu (i ja tam byłam, fasolę jadłam, szampana piłam), to powyższy przepis jest po prostu sympatycznie i z jajem napisany. Salut, Paulinko! Dodam jeszcze, że można zrobić to samo w wersji dla masochistów - zamiast memłać wszystko blenderem, masochiści przecierają przez nylonowe sitko, żeby na nim zostały twardawe skórki z ziaren fasoli. Mają dzięki temu efekt podobny, ale o ileż więcej perwersyjnej satysfakcji. I sitko do mycia jako bonus - cukierek dla każdego zaangażowanego masochisty. Odpowiedz Link
p.aulinka Re: Prywata do Kocia. 11.11.13, 13:46 No ja właśnie poprosiłam Kocia w takiej wersji od podstaw i łopatologicznie. A pasta fasolowa jest cudowna - najlepiej na zimno (tzn albo żeby przestygła po ugotowaniu albo nawet na 2 dzień prosto z lodówki) ps. blender mi się rozwalił ( za duzo stwaberry margerita z kruszonym lodem robiłam) i musze kupic zeby móc tę pastę sobie zrobić Odpowiedz Link
g0p0s Re: Prywata do Kocia. 11.11.13, 15:31 A gdyby tak kilka kropel sosu sojowego? Plus drobniutkie grzanki (jak w gorących ubkach). Odpowiedz Link
p.aulinka Re: Prywata do Kocia. 11.11.13, 16:23 jak wreszcie kupie blender to zrobie taką i z sosem sojowym Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: Prywata do Kocia. 12.11.13, 11:32 Apage Satana! Gdzie azjatyckiemu wynalazkowi do staropolskiej fasoli! Paulinka, pięknie to napisałaś, nic dodać, nic ująć. Odpowiedz Link
felis2 Re: Prywata do Kocia. 13.11.13, 12:54 Iiii tam, zaraz staropolska. Fasola od Indian przecie, a soja z Azji, no to sos sojowy miał szansę wcześniej tu trafić niż fasola. Odpowiedz Link
p.aulinka Re: Prywata do Kocia. 13.11.13, 19:33 Kociu ale nie odpowiedziałaś na zasadnicze pytanie. Ja moge przekazać na jakimś forumowym ale nie wiem czy nie jest ci potrzebny ? Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: Prywata do Kocia. 14.11.13, 10:10 Paulinko, spokojnie, przy okazji, jakąś spróbuję skręcić. A jak to samo zrobisz z ciecierzycą, tylko do tego: zamiast cebulki czosnek surowy wyciśnięty względnie posiekany, oliwa, zero majeranku (świeża kolendra wskazana do posypywania, tylko cholernie trudno kupić), to będziesz miała równie pyszny humus.. A podobnie jak pastę, przyrządza się pasztet wegetariański. Otrząsam się nerwowo na takie nazwy, ale raz spróbowałam, i mniam. A potem zrobiłam pasztet fasolowy NIEwege, bo do masy dodałam boczek, cieniutko i drobno pokrojony i wysmażony. O jezu, i jak tu się odchudzać? Odpowiedz Link
salam_ji Re: Prywata do Kocia. 14.11.13, 10:47 Tylko do humusu trza zakupić pastę sezamową. Do zanabycia w "Kuchniach świata" vel dobrych ziołowych. Odpowiedz Link
koszmarna.baba Re: Prywata do Kocia. 14.11.13, 17:15 kocio_pierzaczek napisała: > . O jezu, i jak tu się odchudzać? A kto powiedział, że trzeba?? Dziadziu Antoś zawsze mówił, że zanim tłusty schudnie to chudego szl... tego wazonik trafi! Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Prywata do Kocia. 14.11.13, 22:28 A poza tym na okrągłej twarzy nie wyłażą zmarszczki. W ogóle, jest teraz całkiem nowy trynd, żeby nie szaleć z odchudzaniem, od odrobiny nadwagi się nie umiera, a przeciwnie, może być ona zdrowsza od diet. No i dobrze, bo dotychczas grubi byli jedyną mniejszością, którą można a nawet wypada poniewierać w majestacie prawa i obyczaju Odpowiedz Link
g0p0s Re: Prywata do Kocia. 15.11.13, 11:34 Palacze mają jeszcze gorzej. Grubym nie zabrania się jeść poza starannie odseparowanymi strefami zlokalizowanymi gdzieniegdzie. Akcyzy od żywności nie ma. Niepełnoletnim sprzedają. Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Prywata do Kocia. 17.11.13, 19:28 Prawda! Aczkolwiek osoby słusznych gabarytów jedząc w miejscach publicznych lub kupując jakieś wysokokaloryczne przysmaki też się narażają. No i sklepy z ciuchami są dla nich oddzielne, w ogóle odkąd umarła nieodżałowana pani Danusia Rinn, nie ma w mediach ani jednej dobrze ubranej grubej baby. Odpowiedz Link
salam_ji Zrobiłam! 17.11.13, 21:22 Zrobiłam pastę z kilograma grochu Piękny Jaś! Wyszła jakaś masakryczna ilość! Myślę sobie - będzie na sobotę i niedzielę do chleba, a poniedziałek najwyżej wymodzę jakąś zupę. Pastę zrobiłam w piątek o pólnocy... w sobotę wieczór już jej nie było!... Kociu wymysliłaś potwora! Dzięki ! Pasta jest niebo w gębie! Kto jeszcze jej nie robił ten gapa... ... tylko spać trzeba było przy otwartych okanach ... Odpowiedz Link
kocio_pierzaczek Re: Zrobiłam! 18.11.13, 07:51 Jaś jest fasolą... Choć dla mojej babci (Piotrków Tryb.) i dłuuugo dla mojego taty, zanim poddał się tresurze, wszystko strączkowe to było groch. I weź tu się z babcią dogadaj, co będzie, grochowa, czy fasolowa na obiad, czego nałuskać... Odpowiedz Link
salam_ji Re: Zrobiłam! 18.11.13, 09:53 Wiem, na opakowaniu było napisane. U nas regionalnie dzielimy wielkością. Fasola jest mała a groch duży i nie ma zmiłuj Twoja Babcia pewnie tez regionalnie tak miała. A zielony nie jest u nas groch tylko groszek Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Zrobiłam! 18.11.13, 13:27 A ten żółty tez fasola? O matk,o jakich ja waznych rzeczy nie widzialam. Dopiero teraz mam w glowie groch z fasola i niezly pasztet. A pasztet zrobie z tego Jasia - smaku smaku smaaa mi narobilyscie. Odpowiedz Link
salam_ji Re: Zrobiłam! 18.11.13, 19:14 Zólty też groszek Groch jak sama nazwa wskazuje musi być wiekszy niż groszek Zatem regionalnie padło na Jasia. A poza tym weź pod uwage mentalność ludzką. Fasola to kobita tak? Jaś to nie kobita. To groch Tak jak mówię: u nas REGIONALNIE tak klasyfikujemy Nijak się to ma do nauki. Tak bywa w Polsce B-Z Odpowiedz Link
salam_ji Re: Zrobiłam! 18.11.13, 19:54 Niby fasola po bretonsku a z grochem Zarąbiste! Tez się dziwimy Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Zrobiłam! 18.11.13, 21:33 Salam, święta racja! Jasiek to jest groch. Krasy i czerwony to też groch. Zielony - to groszek. A fasola to w strączkach, różne tam szparagowe i "złote wstęgi". Tak w każdym razie było u moich przodków, 30 km od Tarnowa w stronę Mielca. Mam wrażenie, że druga babcia, ta w Krakowie, używała tej samej nomenklatury. Odpowiedz Link
salam_ji Re: Zrobiłam! 18.11.13, 21:59 Minerwo kocham Cię! Juz myślałam, że se co wymysliłam, alibo przyśniło mi się Zgadza się 30 km od Tarnowa, oraz w samym nim tak jest Ufff... Odpowiedz Link
felis2 Re: Zrobiłam! 19.11.13, 11:05 Szlag. Mam wrażenie, że 60 km na południowy wschód od Tarnowa fasola jest w ogóle nieznana. Kiedyś po przyjeździe do babci zostałam uszczęśliwiona informacją, że nasadziła grochu. Pogalopowałam na grządki z radosną wizją łasowania zielonych strączków. Tak, byly też zielone, i żółte były, i wysokie na tyczkach, i niskie, cała masa tej cholernej fasolki szparagowej, którą owszem, lubiłam, ale która nie była pysznym zielonym groszkiem Uraz mam do dziś i do dziś warczę jak mi ktoś fasolę nazywa grochem. Jakaś obsesja sprawdzania mnie znów zaatakowała. Groch i fasola może i wyglądają nieco podobnie, ale w przeciwieństwie do przywiezionej przez Krzysia fasoli, groch jest nasz własny starokontynentalny. Swoją drogą, ci Indianie mieli bardzo dobre wynalazki spożywcze. Odpowiedz Link
g0p0s Re: Zrobiłam! 19.11.13, 12:45 Dopiero 500 lat temu jakieś wynalazki z Hameryki dotarły, jeszcze się nie do końca przyjęły Odpowiedz Link
balamuk Re: Zrobiłam! 19.11.13, 13:08 No i tak, Indianie z okolic Rzeszowa chleją mezcal i zagryzają meksykańskimi grzybkami. Już to gdzieś kiedyś było, ale ponownie protestuję przeciwko ugrochowieniu Ślicznego Jasia! Odpowiedz Link
minerwamcg Re: Zrobiłam! 23.11.13, 23:58 g0p0s napisał: > I jeszcze palą. Palą to w fajkach szczury, Chińczycy Odpowiedz Link
madanau Re: Prywata do Kocia. 19.01.14, 10:06 Jak to dobrze, ze czytam wczesniejsze wpisy nadrabiam Kocia pasta z "Jasia" Brzmi bosko opis P.aulinki tez codny - a ze uwage mam podzielna zapisalam miedzy czasie i jutro do dziela Odpowiedz Link
g0p0s Re: Prywata do Kocia. 29.11.13, 12:48 Pierwsze podejście do pasty fasolowej spaliłem. Zeżarłem ugotowany surowiec właśnie z sosem sojowym. Odpowiedz Link
asia.sthm Re: Prywata do Kocia. 29.11.13, 13:08 Ja zas jak ten prawdziwy chlopak naopak, zrobilam z bobu. Kupila mi sie duza puszka bobu w zalewie niby slonej - to sie do niczego nie nadawalo. Bob wyluskalam, sam wyskakiwal ze skorupki, przecisnelam przez praske do kartofli, dodalam soli, pieprzu, majranku, lyzke majonezu i dwa rozdyzdane zabki czosnku dla lepszego oddechu. Teraz zywie sie ta pasta na polskim chlebie juz trzeci dzien. Na Jasia juz sie uparlam, bedzie jak Jasia dostane. Jednak cos czuje, ze paste mozna zrobic z kazdego grochu czy fasoli Mozna sie na tym froncie rozszalec bez zadnych ograniczen. Jestem wdzieczna za ten watek, poprawil mi zycie. Odpowiedz Link