addria
04.03.04, 08:47
Witam wszystkich,
Jestem tu nowicjuszem i na dzień dobry chcę zadać pytanko, które mam nadzieję
nie zostanie uznane za „propagowanie uprzedzeń” :-)
Otóż od pewnego czasu ilekroć słyszę o NPR przypomina mi się pewne zdarzenie,
które właśnie trochę MNIE uprzedziło, a miało miejsce prawie 3 lata temu.
Kiedy byłam w ciąży, zadzwoniłam do szkoły rodzenia funkcjonującej przy
nazwijmy to, pewnej organizacji kościelnej (KK). Właścicielka szkoły
rozmawiała ze mną przez telefon (uwaga) 50 minut, a że ja człowiek raczej
uprzejmy, to nie śmiałam skończyć wcześniej. No, ale nie o długość rozmowy mi
chodzi. Podczas rozmowy powiedziałam, że chciałabym uczęszczać, ale mam pewne
problemy, bo są plamienia, biorę leki, itp. No i zaczęło się.
Powiem Wam tak. Podczas tej rozmowy dowiedziałam się, że wszystkie kobiety,
które mają jakiekolwiek problemy (krwawienia, przedwczesne skurcze) na pewno
mają też problemy pchychiczne i np. 1. nieakceptują rozwijającego się w nim
dziecka, 2. partner nie akceptuje dziecka, 3. ciąża nie była planowana, a
dziecko jest niechciane (itp.), czyli jednym słowem podświadomie
doprowadzają do unicestwienia ciąży. Nie szczególnie zostałam wysłuchana, bo
cały czas pani dawała mi do zrozumienia, że niechybnie któraś z tych spraw
mnie dotyczy i żebym się przyznała sama przed sobą. Na początku mnie to
śmieszyło, ale z upływem czasu zaczęło denerwować, a potem zrobiło mi się
cholernie przykro. Przez kilka dni nie mogłam sobie znaleźć miejsca.
Moje dziecko było zaplanowane, chciane i kochane od pierwszej MYŚLI o jego
planowanym poczęciu. Ciąża nie była wynikiem celowych starań, po prostu
powiedzieliśmy sobie, że od tego, a tego miesiąca nie zwracamy uwagi, czy
dni płodne, czy nie, po prostu niech się dzieje wola Boża. Mieliśmy wówczas z
mężem pełne porozumienie w tej kwestii i stabilną sytuację materialną,
absolutnie żadne przeszkody nie stały nam na drodze i kiedy okazało się, że
jestem w ciąży z utęsknieniem czekaliśmy na rozwiązanie.
No więc mam pytanie, czy z NPR wiąże się jakaś szczególna filozofia, która
upoważnia osoby nią się zajmujące do takiego zachowania, jakiego ja miałam
okazję doświadczyć? Czy w książkach o NPR spotkam się z tego typu ocenami i
wartościowaniem ludzi na podstawie ich problemów z właściwym przebiegiem
ciąży, tudzież czymś podobnym? Bo jeśli tak, to ja z góry dziękuję...
A pytam, bo obecnie rozważam długodystansowe ;-) stosowanie NPR.
Poza tym mam jeszcze jedno pytanie. Już bardziej praktyczne. Kochając się 7
d.c. (przy cyklach 29-31 dniowych), jaka jest możliwość zajścia w ciążę? Tak
orientacyjnie...
Pozdrawiam serdecznie,