j_e_s_z
27.07.05, 12:08
Troszkę zgłupiałam i będę wdzięczna za rady (mimo że conieco wcześniej
szukałam w wyszukiwarce, ale nie jestem pewna).
Dwa ostatnie cykle mam dziwne jeśli chodzi o temperaturę. Wszystkie inne
objawy (śluz, szyjka, mega-ból owulacyjny) wzorcowo pokazują okres płodny
w „przepisowym” dla mnie momencie cyklu, tylko temperatura przez cały wykres
idzie wężykiem, wahając się od 36,5-36,6 na początku cyklu do 36,6-36,7, przy
czym najwyższa w sumie w cyklu temperatura 36,7 pojawia się nie po, a przed
szczytem śluzu i zaraz spada do 36,6, by następnego dnia znów osiągnąć 36,7.
Mierzę przepisowo, zawsze o 6 rano termometrem rtęciowym owulacyjnym.
Ostatnie dwa miesiące żyję w ciągłym nieustannym stresie, który nie ma szans
minąć po powrocie z pracy, bo dotyczy także spraw osobistych. Czy mógł
wpłynąć na temperaturę? Jak to wszystko interpretować?