stahap
08.11.05, 08:41
Mam trójkę dzieci, najmłodsze ma pół roku. jestem 11 lat po
ślubie. "Przerobiłam" chyba większość rodzajów antykoncepcji, które zrzucają
odpowiedzialność za płodność kobiety "na zewnątrz". Może to z lenistwa,jestem
trochę roztrzepana jakoś nigdy nie przyjrzałam sie metodom naturalnym,
szczególnie ze panuje opinia że sa bardzo zawodne.przypłaciłam to zdrowiem,
po spirali miałam operację bo pojawiła się endometrioza i wielkie torbiele, i
chociaż lekarze przekonywali mnie że to nie jest związane z tym środkiem
antykoncepcyjnym mam wewnetrzne poczucie że jednak było.
Potem były tabletki- i wszystkie prawie skutki uboczne: utyłam, własciwie
byłam taka spuchnięta, łatwo wpadałam w depresję i prześladował mnie spadek
libido. Po odstawieniu hormonów pojawiły się znowu torbiele, jakiś profesor z
wielką głową namówił mnie w celach leczniczych na mirenę. Tysiąc zł w
klinice, a potem koszmarne dwa miesiące, bóle głowy i brzucha.
Mirena wylądowała w koszu. Kolejny juz z rzędu gin powiedział ze to były bóle
takie jak wczesnoporonne. Powiedział że może mi pomóc kuracja....menopauzą
lub grozi mi kolejna operacja.No ewentualnie ciąża mogłaby pomóc. Ale ja
przecież "nie mam szans zajść w ciążę bo mam usuniętą część prawego jajnika a
na drugim olbrzymią torbiel".Ponieważ chodziło mi po głowie trzecie dziecko a
i "tak ponoć nie miałam szans na ciążę" dość szybko zachodzę w ciążę... no i
niestety po 3 miesiącach jest po ciąży. Niecały rok później ponawiamy próby i
się udaje. No i jestem teraz w takim etapie życia, że nie chcę już żadnych
hormonów, spirali itp. Nie dam się wiecej truć za własne pieniądze, mąż mnie
oczywiście wspiera. Karmię jeszcze piersią a własciwie dokarmiam bo maluch je
już wiele innych rzeczy. Znalazłam stronkę z polecanymi przez Was
podręcznikami. No i będę zaglądać tutaj.