woman-in-love
07.05.04, 14:25
Duzo mówimy o szczerosci, otwartosci, która jest z jednej strony wyrazem
szacunku, a zdrugiej - niezbędnym warunkiem przetrwania związku. Pojawiaja się
jednak problemy, o których niełatwo jest mówic bez zadania bólu najblizdzej
osobie. czy warto byc "szczerym do bólu"? Najczęsciej ukrywamy istnienie
drugiego "równoległego" zwiazku, ukrywamy całkowite zobojetnienie, zaczynamy
unikać jakichkolwiek, nawet banalnych rozmów, zeby nie zdemaskować swojej
obojętnosci, podwójnego zycia, często - zdrady. Często jest jakby niewyrażna
trensakcja - układ: "ja udaję, że o niczym nie wiem a w zamian uzyskuję świety
spokój i mozliwośc eksploatowania twojego poczucia winy." Jak to jest, waszym
zdaniem? Co gorsza, oboje zainteresowani gotowi sa przysiąc, że są ze soba
szczerzy.