Dodaj do ulubionych

Granice szczerosci

07.05.04, 14:25
Duzo mówimy o szczerosci, otwartosci, która jest z jednej strony wyrazem
szacunku, a zdrugiej - niezbędnym warunkiem przetrwania związku. Pojawiaja się
jednak problemy, o których niełatwo jest mówic bez zadania bólu najblizdzej
osobie. czy warto byc "szczerym do bólu"? Najczęsciej ukrywamy istnienie
drugiego "równoległego" zwiazku, ukrywamy całkowite zobojetnienie, zaczynamy
unikać jakichkolwiek, nawet banalnych rozmów, zeby nie zdemaskować swojej
obojętnosci, podwójnego zycia, często - zdrady. Często jest jakby niewyrażna
trensakcja - układ: "ja udaję, że o niczym nie wiem a w zamian uzyskuję świety
spokój i mozliwośc eksploatowania twojego poczucia winy." Jak to jest, waszym
zdaniem? Co gorsza, oboje zainteresowani gotowi sa przysiąc, że są ze soba
szczerzy.

Obserwuj wątek
    • marcin1973 Re: Granice szczerosci 07.05.04, 15:34
      Nic dodać nic ująć. Gra pozorów. Można się zastanwiać nad przyczynami, czy
      rozpad emocjonalny wywpłuję tę grę pozorów, czy też owa gra wywołuje rozpad
      emocjonalny.

      Marcin
    • maryska303 Re: Granice szczerosci 07.05.04, 17:04
      granice szczerosci...?

      U mnie jeszcze niedawno wygladalo to tak:
      Kiedy zaczynalam niesmialo rozmowe na temat seksu (a wlasciwie jego braku)
      slyzsalam w odpowiedzi zebym "nie marudzila", ze "przesadzam", ze "i tak z
      nikim innym nie byloby mi lepiej".

      Nie uwazam zebym marudzila i ze przesadzam. Przez brak seksu albo zbyt malo
      seksu w moim zwiazku wpadlam w kompleksy, zastanawiam sie co ze mna jest nie
      tak, czuje sie niedowartosciowana, o ponizeniu kiedy po raz kolejny slysze ze
      nie mamy juz 20 lat (tylko 26) nie wspomne (czy 26 to naprawde taki wiek, ze
      seks raz na dwa tygodnie ejst sportowym wyczynem???? nie moge w to uwierzyc ale
      moze to prawda!????!).

      No a co do szczerosci- mam taka ochote skomentowac ze "i tak z nikim innym nie
      byloby mi lepiej" ze chce mi sie plakac z wscieklosci.
      Wedlug wyobrazem mojego faceta to byl moim jedynym facetem (nie przyjmuje do
      wiadmosci ze bylo inaczej bo przeciez nie jestem dziwka).

      Wiec zamiast skomentowac, ze nie byl moim jedynymfacetem i nie jestem oziebla,
      a z innymi facetami tez bylo mi dobrze.... (wiem ze nie przezylby gdyby to
      uslyszal) ..ide sobie pobiegac do lasku. Idiotyzcne rowiazanie, wiem...
      • sanna29 Re: Granice szczerosci 08.05.04, 14:34
        uwazam, ze to nei jest idiotyczne rozwazanie. Ja sie z tym tematem borykam
        zaledwie od kilku miesiecy, a juz mi jest bardzo z tym zle. Czuje sie rowniez
        jakas beznadziejna, choc w rzeczywistosci tak nie jest. Ale niechec mojego
        partnera do zblizen, dotyku, pocalunkow powoduje, ze zaczynam czuc, ze moze cos
        ze mna nie tak. Tylko niby co? skoro to ja mam ochote na seks, a nie on! no
        coz... nie mam zamiaru prosic sie o tak intymne sprawy. W koncu nie on jeden na
        tym swiecie, aczkolwiek wolalabym, aby to byl tylko on jeden. Jeszcze czekam na
        cud... tylko jak dlugo? milego biegania po lasku
    • maj_ka Re: Granice szczerosci 07.05.04, 20:09
      Można być szczerym. Nawet trzeba. Okłamywanie partnera, że się go kocha i
      wymyślanie kolejnych bólów głowy jest jeszcze większą dla niego krzywdą. Ale
      niestety, trzeba się odważyć, a to już nie każdy potrafi. Ukrywanie prawdy bądź
      zwyczajne kłamstwa powodują frustrację i często wywołują poczucie winy.
      A co wyniknie z tej szczerości "do bólu" to już odrębny temat. Takie jest moje
      zdanie. I wiem, że wiele osób się z nim nie zgodzi. Pozdrawiam. Maja
    • lideczka_27 Re: Granice szczerosci 07.05.04, 21:27



      Bardzo dobry wątek i niezmiernie trudny temat...

      W moim małżeństwie szczerość i lojalność to podstawa. Jest to przyczyną
      nierzadko bardzo trudnych chwil, bolesnych, przykrych - bo słowa z ust
      kochanego partnera - te „do bólu” prawdziwe - to okrucieństwo. Pojawiają się
      wtedy pytania "czy aby on/ona naprawdę mnie kocha?", "gdyby mnie kochał/a tak
      jak deklaruje, to by mnie tak świadomie nie ranił/a", "a weź ty sobie tę prawdę
      wsadź w... " itd. Ale szczerość z drugiej strony to prawdziwy komfort. Ta
      możliwość spojrzenia w lustro bez strachu czy obrzydzenia… Ten spokojny sen i
      czyste sumienie... Ta świadomość, że robi się wszystko, by w związek nie
      wkroczyły niedopowiedzenia, ciche dni, niepokój o przyszłość, której przecież
      nie można budować na kłamstwie i milczeniu. Bilans zysków i strat wychodzi na
      plus. Szczerości – rzecz jasna… :)


      pozdrawiam
      lida
    • sceptyczna1 Re: Granice szczerosci 17.10.04, 10:11
      Myślę, że szczerość w związku jest bardzo ważna, przynajmniej dla mnie bo lubię
      wiedzieć na czym stoję, a poza tym żadna ze mnie aktorka. Ale co zrobić jeżeli
      druga strona na słówko prawdy reaguje obrażaniem się - mówić czy sobie odpuścić?
      • anula36 Re: Granice szczerosci 17.10.04, 11:12
        u mnie to zalezy czego dotyczy to slowko-jesli jesli czego istotnego mowie i
        tak i wtedy moja szanowna druga polowa przetrawia i najczesciej przynaje mi
        racje, a jesli po prostu mam go ochote opieprzyc za znow pozostawiona pod
        lozkiem szklanke po soku to przewaznie gryze sie w jezyk:)
        • pocoto05 Re: Granice szczerosci 24.11.04, 00:02
          anula36 napisała:

          > u mnie to zalezy czego dotyczy to slowko-jesli jesli czego istotnego mowie i
          > tak i wtedy moja szanowna druga polowa przetrawia i najczesciej przynaje mi
          > racje, a jesli po prostu mam go ochote opieprzyc za znow pozostawiona pod
          > lozkiem szklanke po soku to przewaznie gryze sie w jezyk:)

          a wogóle to ta Twoja szanowna ma coś do powiedzenia:)
          • anula36 Re: Granice szczerosci 24.11.04, 00:07
            ba...pomysl,wybralam takiego sposrod milionow,wpuscilam do swego domu.. i juz
            prawie nei ma w nim nic dopowiedzenia zalagl sie z calym dobrodziejstwem
            inwentarza:) A gada jak najety- takie zboczenie nauczycieli akademickich:)
            • marcin1973 Re: Granice szczerosci 24.11.04, 00:48
              jak to nie ma nic do powiedzenia???? co za dom, gdzie facet nie ma nic do
              powiedzenia???
              anula36 napisała:

              > ba...pomysl,wybralam takiego sposrod milionow,wpuscilam do swego domu.. i juz
              > prawie nei ma w nim nic dopowiedzenia zalagl sie z calym dobrodziejstwem
              > inwentarza:) A gada jak najety- takie zboczenie nauczycieli akademickich:)
              • anula36 Re: Granice szczerosci 24.11.04, 00:49
                pomysla freudowska -to ja praktycznie niewiel mam do powiedzenia we wlasnym
                domu:)
    • juna_bis Re: Granice szczerosci 17.10.04, 11:08
      Ja nauczyłam się nie być szczerą do bólu. Doszłam do wniosku, że nie warto. Za
      dużo przykrości już zrobiłam słowami. Teraz trzymam język za zębami i bardzo
      się pilnuję. Niczego dramatycznego nie ukrywam, więc jest bezpiecznie.
    • xapur Szczerość to podstawa ale nie dogmat. 17.10.04, 18:12
      Staram się być szczery, ale uważam również, że nie zawsze trzeba być szczerym
      do bólu. Zwłaszcza w różnych błahych sprawach, gdzie parę słów za dużo może
      sprawić przykrość, a przemilczenie jest do wybaczenia. Prosty przykład.
      Zapomniałem daty urodzin wybranki. Wiem - to odrażające dla kobiet, ale
      niestety dość nagminne u facetów (przynajmniej tych, których znam). Kiedy
      wychodzi to na jaw (czyli dzień dobiega końca lub co gorsza minął) zamiast
      przyznać się do błędu może lepiej wymyśleć jakąś przeszkodę uniemożliwiającą mi
      odpowiednie przygotowanie się. Jak najszybsze wynagrodzenie tego wykroczenia
      pozwoli w miarę skutecznie rozwiązać problem, a jednocześnie nie będzie tak
      przykre dla połowicy. Nie wiem czy to dobry przykład - kobiety mogą mieć na ten
      temat inne zdanie.
      Natomiast nie uważam, by ukrywanie kochanka(ki) było sensowne. Chyba lepiej już
      się rozejść skoro potrzebujemy kogoś innego. Sam nie wiem. Aczkolwiek nie
      spieszyłbym się ze szczerą deklaracją, iż zdarzyła mi się zdrada. Noga się
      powinęła, ale czy przez nią ma upaść mozolnie budowany wspólny dom? Niektórzy
      nie umieją wybaczać.
      • piotrmus szczerosc 17.10.04, 18:37
        Uwazam, ze szczerosc jest wazna. Jestem zonaty od 5 lat. Zanim sie pobralismy
        chodzilismy ze soba bardzo krotko, bo zaledwie 1,5 roku. Jestem z zona szczery
        nawet w tych mniej waznych sprawach. Uwierzcie mi ze jest znakomity uklad
        partnerski. Mamy do siebie pelne zaufanie. Jezeli mamy sobie cos do powiedzenia
        nawet jezeli jest to bolesne dla polowicy to potem najczesciej szybciutko sie
        godzimy. Bardzo czesto konczy sie to wspanialym relaksujacym seksem. Pozdrawiam
      • juna_bis Re: Szczerość to podstawa ale nie dogmat. 17.10.04, 22:40
        xapur napisał:
        Zapomniałem daty urodzin wybranki. Wiem - to odrażające dla kobiet, ale
        > niestety dość nagminne u facetów (przynajmniej tych, których znam).

        Hm, to chyba jestem jak facet, bo notorycznie zdarza mi sie zapominac o
        wszelkich waznych datach, zwlaszcza o rocznicach i innych. Najgorzej jest jak
        zaczynam zgadywac (i nie trafiam) - jaka to okazja.
        • woman-in-love Re: Szczerość to podstawa ale nie dogmat. 17.10.04, 23:37
          zawracanie głowy z tymi rocznicami. Nigdy nie pamietam i nie robię problemu.
          Możnaby założyć watek "mity", a to byłby jeden z nich, czyli, że kobiety
          pamiętaja, a męzczyżni nie. I kobiety cierpia niesamowicie :-))) Jak męzczyzna
          jest dobry, czuły, kochający - do tego dba o statystykę minimum 110 rocznie -
          kto by marudził z powodu jakiejś rocznicy. No, chyba, ze to rocznica BEZSEKSIA!
          • tulilipan Re: Szczerość to podstawa ale nie dogmat. 18.10.04, 12:37
            O, a mi by było ogromnie przykro, gdyby mąż zapomniał o urodzinach!
            Już bym wolała, żeby jakieś usprawiedliwienie wymyślił ;)

            Jeśli chodzi o szczerość, to dla mnie nigdy nie była priorytetem.
            Boję się sprawiać przykrość. Boję się, że ktoś mi sprawi.
            Wolę przesiewać każdą prawdę przez refleksję, czy warto coś powiedzieć:
            co mi to da, co to da tej drugiej osobie.
            O wielu rzeczach lepiej samotnie zapomnieć.
            • xapur Słusznie. Byle przesiewanie było odpowiednie... 18.10.04, 12:40
              Bo jeśli przez sito przejdzie większość grzechów to może się okazać, że ze
              szczerości nic już nie zostało poza nazwą.
          • xapur Ale rocznic klęsk nie świętujemy... 18.10.04, 12:39
            To apropo bezsieksia i nieco żartobliwie. Chociaż nie chciałbym dożyć takiej
            rocznicy (chyba, że mi to już będzie zwisać i powiewać)
    • wiedzma26 Re: Granice szczerosci 19.10.04, 07:22
      a ja wolałabym usłyszeć szczerą odpowiedź na moje pytania, chciałabym wiedzieć
      na czym stoję, już mam dość unikania odpowiedzi, wymyślania bzdurnych powodów
      dla których m. zachowuje się tak jak się zachowuje. Tak w zasadzie to już mam
      dość życia z bryłą lodu :(
    • mh.clark Re: Granice szczerosci 23.11.04, 16:10
      zawsze uważałam, że w małżeństwie potrzebna jest szczerość i dalej tak uważam
      ale.. ale doświadczyłam też szczerości, która zraniła mnie tak bardzo, że
      mineły prawie dwa lata a moje serce dalej ma bliznę
      dla kogoś innego może to nie byłby wielki problem dla mnie jednak był: mój mąż
      zanim mnie poznał był przez 5 lat z dziewczyną, na głowie dla niej stawał, był
      wpatrzony jak w obraz, pragnął jej ciągle - z powodu tej dziewczyny miałam
      spore problemy emocjonalne bo się do niej porównywałam choć wszyscy wspólni
      znajomi mówili mi, ze naprawdę nie ma do czego, wracając do tematu szczerości -
      kiedyś w przypływie szczerości mąż mi powiedział, że na początku jak mnie
      poznał przyszło mu do głowy, że moze mieć problem bo.. nie wyglądam jak jego
      była a konkretnie nie mam tak dużego biustu jak ona
      nie jestem płaska, mam bardzo przecięny biust (75b) a jednak poczułam się
      koszmarnie, długo płakałam a potem wszystko się totalnie we mnie zablokowało,
      nie potrafiłam się przy nim rozebrać, nie potrafiłam zaakceptować jego dotyku,
      nigdy nie sądziłam, że jedno zdanie wypowiedziane w przypływie totalnej
      szczerości może aż tak bardzo zranić
      on tysiąc razy tłumaczył mi, że to była tylko jedna głupia myśl na samym
      początku, że uwielbia mnie taką jaka jestem, sama starałam się w sobie
      przełamać i przepracować pewne rzeczy ale rana została i do tej pory mam
      problemy, tym bardziej, że niestety mnie tak nie pragnie i nigdy tak bardzo nie
      pragnął jak tamtej (tłumaczy, że wtedy był młody i głupi i hormonami nabuzowany)
      • xapur I tu jest pies pogrzebany. 25.11.04, 12:22
        Szczerość nie zawsze znaczy to samo. W tym konkretnym przypadku lepiej by było
        gdyby twój mąż ugryzł się w język. Czasem tak bywa, że niektóre rzeczy lepiej
        przemilczeć. Problem w tym, by rozsądnie wybierać co można powiedzieć, a co
        nie. Jak już wspomniałem, szczerość to nie dogmat, ale jej brak prędzej czy
        później wszystko zrujnuje.
        Myślę, że należy być wyjątkowo ostrożnym ze szczerością w przypadku ocen -
        jeśli kobieta pyta jak wygląda to raczej nie oczekuje odpowiedzi, że kiepsko.
        Chyba, że dobiera sobie strój i może go zmienić. Moja luba parokrotnie niby
        mimochodem wspomniała, iż zawsze marzyła, by mieć duże piersi. O ile wcześniej
        za pierwszym razem nie zwróciłem na to uwagi sądząć, iż tylko mówi o jakichś
        tam swoich błachych marzeniach czy coś w tym stylu, o tyle później doszedłem do
        wniosku, że był to raczej test mnie - co odpowiem. Pewnie gdybym
        stwierdził: "Faktycznie, lepiej byś wyglądała z większymi, albo ja wolę
        większe" - to dopiero zrobiłby się problem. Tymczasem ja kocham ją taką jaką
        jest. A to, że czasem podobają mi się kobiety z dużym lub małym biustem to
        zupełnie inna bajka. Po prostu tak już jest, że inne kobiety też wzbudzają we
        mnie jakieś emocje. Nie kryję tego, gdyż uważam to za normalne. Bardziej
        nienormalne wydaje mi się ukrywanie tego faktu i powtarzanie przez niektórych
        facetów jak mantry, iż na obce kobiety nie patrzą i w ogóle im się nie
        podobają. Jakoś w to nie wierzę.
      • juna_bis Re: Granice szczerosci 27.11.04, 18:36
        mh.clark, twoj maz bardzo zle zrobil, ze w ogole cos takiego powiedzial.
        Ja mysle, ze w tych sprawach nie warto wszystkiego i ze szczegolami opowiadac.
        Po prostu, zeby nie byc zazdrosnym o to co bylo. Po co to komu, zeby jakies
        zwidy przeszlosci meczyly. Pozniej jakies idiotyczne porownywania sie z
        poprzednia miloscia. A porownywnac sprawnosci lozkowe - to to juz zupelnie nie
        wolno. Trzeba mowic prawde, ale bez dokladnych opisow, bo one w chwilach
        niepewnosci moga zabolec. Za to warto chwalic i prawic komplementy, jesli jest
        za co.
        He, he... Z tymi wielkosciami jest niezle. Jedna niezadowolona, bo uslyszala ze
        male, inna, ze duze. Moj wtedy niemaz jak mnie dobrze obejrzal, powiedzial ze
        zdziwieniem, ze mam duze piersi. Wcale nie mam duzych piersi i pomyslalm
        sobie "glupi facet". Prawde mowiac gdyby powiedzial, ze mam male czy srednie -
        tez by mi sie nie spodobalo. Co innego gdyby powiedzial, ze mam PIEKNE albo
        chciaz LADNE... i tu moglby wtedy powiedziec nawet ...duze piersi.

        Jesli twoj maz cie kocha, to razem z twoimi duzymi czy malymi piersiami. (Masz
        az nieprzyzwoicie normalny biust). Ale to nie znaczy, ze juz nie beda mu sie
        podobaly inne kobiety. Pozwol mu (i sobie) na te jego spojrzenia. To zupelnie
        naturalne, jak to, ze i pewnie tobie podobaja sie inni mezczyzni.
        Jesli chodzi o pozadanie, moze zmniejszylo mu sie zapotrzebowanie po prostu.
        Przyzwyczail sie do stalej partnerki i nie ma nowosci i takiego "ciagu". No i
        teraz juz mu tak hormony nie buzuja... jak sam twierdzi.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka