Dodaj do ulubionych

7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny

19.09.15, 11:28
Dla równowagi wątku o wadach Polek, jak wam trafia do przekonania podsumowanie głównych wad mężczyzn ?

masculinum.org/7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny/
Po pierwsze, niezdecydowanie (szukanie wygodnej podległości i ukierunkowania kobiecie, ale ja widzę bezmyślne podporzadkowanie się ukierunkowaniu szerzej: media, religia, polityka)

Po drugie, podporządkowanie (nie mylić z rzekomym podziałem obowiązków, w sumie z pierwszym mógłby być jeden punkt, Pani daje zadanie, pan je wykonuje – dla świętego spokoju)

Po trzecie, delikatność ( jako przeciwieństwo samousprawiedliwienie braku siły i zdecydowania)

Po czwarte, niezaradność (uzależnienie od innych, żony)

Po piąte, brak walki (walcz albo uciekaj, wycofują się , ciekają przy konflikcie z kobietą)

Po szóste, brak komunikacji (brak wysiłku by przełamać mniejsze płciowe zdolności werbalizacji uczuć)

Po siódme, lenistwo (praktycznie podsumowanie po trochu pierwotniej przyczyny każdego z punktów)


Obserwuj wątek
    • triismegistos Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 19.09.15, 12:02
      To pewnie kwestia różnic osobniczych, ale nie zauważałam żadnej z tych wad u mojego obecnego faceta, a tylko jdną z nich miał jeden mój były. Może mieli je jacyś moi fakfriendowie, tylko powierzchowność znajomości pozwoliła mi je przeoczyć.
      • triismegistos Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 19.09.15, 12:12
        To znaczy nie chcę twierdzić, że takie wady nie występują w męskiej populacji w Polsce, tylko, że ja ich nie dostrzegam- wyraźnie celuję w inny target.
        Jeśli miałabym coś napisać o wadach Polaków jako takich to chyba musiałabym się skupić na cechach zewnętrznych- czyli ogólnym zaniedbaniu, zapasieniu, fatalnym ubieraniu się i bezguściu. Bo to faktycznie widzę na ulicach w porównaniu do innych europejskich miast. Ale nie jest tak źle, Węgrzy wypadają dużo od nas słabiej.
        Oczywiście, znów ogranicza mnie percepcja, za granicą widziałam właściwie tylko duże miasta, a tam jak wiadomo jest inaczej.
    • ninek04 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 19.09.15, 12:40
      Ja delikatności nie uznałabym za wadę, z tym,że nie chodzi o takie wycofanie, brak zdecydowania i ogólne rozmemłanie życiowe,tylko o pewien rys delikatności, wrażliwości, podkreślony gestami,zachowaniem,to jest dla mnie akurat dość pociągające w mężczyźnie.
      Co do wad-zbyt duża pewność siebie i przekonanie o własnej wyjątkowości, nie podparta jednakże ani wizualnie, ani charakterologicznie.
    • hello-kitty2 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 19.09.15, 12:43
      urquhart napisał:

      > Po siódme, lenistwo (praktycznie podsumowanie po trochu pierwotniej przyczyny k
      > ażdego z punktów)

      Nienawidze leni patentowanych. Jak komus sie nie chce zrobic nic, zupelnie nic i tylko mysli gdzie by sie tu polozyc. Moze dlatego, ze wyroslam na matce gadajacej, ze ojciec tylko siedzi z jajami ;)
      • urquhart Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 19.09.15, 13:18
        > Nienawidze leni patentowanych. Jak komus sie nie chce zrobic nic, zupelnie nic
        > i tylko mysli gdzie by sie tu polozyc. Moze dlatego, ze wyroslam na matce gadaj
        > acej, ze ojciec tylko siedzi z jajami ;)

        Ja pamiętam rzadkie obrazy ojca jak podobnie spał albo drzemał jak natychmiast odwiedzał mnie i miał się mną zająć, wszystko związane z domem i dziećmi (rodzeństwo przyrodnie) wywoływało spanie (prolaktynowa depresja?). Nigdy nie pamiętam by poswiecił mi minutę zawsze kładł się spać jak miał się mną zająć, czasem cały dzień spał. Ale jednocześnie wiem w swoich artystycznych pasjach był naddaktywny, prowadził zajęcia o wchodzie słońca, zarywał noce, objeździł trampersko wszystkie kontynenty, kosił nagrody i był guru dla młodszego pokolenia, miał stado wielbicielek, przebierał w babach, zapraszany jako autorytet na różne międzynarodowe sympozja i seminaria, środowisko wspomina go jako źródło energii i inspiracji dla innych.

        Więc może twój ojciec zrezygnował po prostu dla niej i wizji rodziny ze swoich pasji i podporządkował się matce i skończył jako patentowany leń sabotujący jej polecania?
        Mój tęż jest określany przez nią jako patentowany leń.

        Na ile to jest może być reguła w zachowaniu mężczyzn ?
        • hello-kitty2 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 19.09.15, 14:10
          urquhart napisał:

          > Ja pamiętam rzadkie obrazy ojca jak podobnie spał albo drzemał jak natychmiast
          > odwiedzał mnie i miał się mną zająć, wszystko związane z domem i dziećmi (rodze
          > ństwo przyrodnie) wywoływało spanie (prolaktynowa depresja?). Nigdy nie pamięta
          > m by poswiecił mi minutę zawsze kładł się spać jak miał się mną zająć, czasem c
          > ały dzień spał. Ale jednocześnie wiem w swoich artystycznych pasjach był naddak
          > tywny, prowadził zajęcia o wchodzie słońca, zarywał noce, objeździł trampersko
          > wszystkie kontynenty, kosił nagrody i był guru dla młodszego pokolenia, miał st
          > ado wielbicielek, przebierał w babach, zapraszany jako autorytet na różne międz
          > ynarodowe sympozja i seminaria, środowisko wspomina go jako źródło energii i in
          > spiracji dla innych.
          >
          > Więc może twój ojciec zrezygnował po prostu dla niej i wizji rodziny ze swoich
          > pasji i podporządkował się matce i skończył jako patentowany leń sabotujący jej
          > polecania?
          > Mój tęż jest określany przez nią jako patentowany leń.
          >
          > Na ile to jest może być reguła w zachowaniu mężczyzn ?

          To ciekawe zagadnienie zwlaszcza teraz, gdy sie nie jest juz dzieckiem i mozna spojrzec na nie bez emocji. Nie wiem czy nie jest tak, ze takie osoby nie powinny miec dzieci tyle, ze wg mnie takich mezczyzn jest wiekszosc w populacji meskiej, a jednak wiekszosc dzieci ma, stad powszechne meskie wycofanie (?) Sa po prostu nie na miejscu w swoim zyciu, nie po drodze im z dziecmi. Najlepsze, ze to sie jakimis drogami przenosi na kolejne pokolenia wg mnie, bo przykladowo moj ojciec nigdy nie powiedzial mi, ze mnie kocha, sam z siebie, no i ja jakos przenioslam to na syna, ktory tez nie powie tj powiedzial raz na te 8 lat, wiem, bo mam gdzies ta date zapisana ;) Inna sprawa, ze moze nie kochal wiec dlaczego mialby klamac. JEsli syn kiedys powie, ze sie nie bedzie rozmnazal to chyba poczuje ulge i mu przyklasne. Niech sie 'zrabanie' nie przenosi dalej. Swoja droga dziwie sie tez Drugiemu nudziarzowi, ze skoro tyle tej depresji w jego rodzinie, to po cholere to przenosic dalej? Nie wiem czy planuje to przenosic ;-) ale tak zrozumialam, ze skoro uchodzcy maja sie nie mieszac, to to depresyjne 'cos', co sie rozprzestrzenia jak zaraza i tak rozlozy Europe od wewnatrz. A tak moze by sie przemieszalo i zmodyfikowalo (?).
          • urquhart Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 19.09.15, 14:29
            > tak zrozumialam, ze skoro uchodzcy maja sie nie mieszac, to to depresyjne 'cos'
            > , co sie rozprzestrzenia jak zaraza i tak rozlozy Europe od wewnatrz. A tak moz
            > e by sie przemieszalo i zmodyfikowalo (?).

            No ale ja widzę ta depresyjność ujawnia się w określonych okolicznościach, pozbawienia pasji w tym pasji namiętności seksualnej i życiowej inspiracji, próbie zastąpienia podporzadkowania tego przez dom i potomstwo jak w gender, a nie jest bezwzględna.
            • urquhart Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 19.09.15, 14:35
              W końcu pisałaś że ojciec miał pasje kowalstwo i metale ale rzucił ją z powodu deaprobaty matki.
              PS
              Pamietasz jak pisałem jak teściowa walczyła z pasją teścia żeby zajmował się dziećmi a nie gołębiami, i ostatecznie zrobiła rosół z tych wszystkich rasowych gołębi ? Na pomarańcze dla dzieci nie miał a na pasze dla gołębi miał. To przecież klasyczna walka o władzę wprowadzenia norm kobiety jako "wspólnego obowiązku". Twój ojciec się poddał władzy i wycofał?
            • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 19.09.15, 20:27
              Jezeli juz mieszamy w to matki, to moja zawsze powtarzala: pokaz facetowi, ze potrafisz wszystko zrobic a bedziesz musiala wszystko robic (sama). Mnie sie zgadza ja widze u mezczyzn niekoniecznie lenistwo ale takie wygodnictwo/wygode, co nie, nie ma co sie wyrywac, zona zrobi czy jak mozna wysluzyc sie dzieckiem to sie wysluzy.

            • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 19.09.15, 20:43
              Pamietasz urqu te badania gdzie obserwowano ilus tam mezczyzn. Wiekszosc z tych, ktorzy szybko znalezli zony, splodzili dzieci, byla wysokotestosteronowa. I pamietam, ze jeden z tych naukowcow sie wypowiadal, ze to czy facet zajmuje sie dzieckiem, wczuwa sie w role ojca, jest jakby jego swiadoma decyzja, nastawieniem. Ja bym w to wierzyla. Moj maz nie byl napalony na dziecko(ja tez nie tak nawiasem) ale powiedzial, ze jak bedzie dzieciak to postara sie jak najlepszym ojcem i sprostac zadaniu.
              I rzeczywiscie jest zaangazowanym ojcem (nie rzuca mu sie na seksualnosc, bo seksu nam nie brakuje). Zaskoczeniem bylo dla niego samego, ze znajduje spelnienie w zyciu rodzinnym, tego sie nie spodziewal, Nie wiem czy jest reprezentacyjny, bo ma duzo czasu, nie potrzebuje spelnienia w zyciu zawodowym, napracowal sie dosyc;)
              Z kolei moj ex bardzo chcial dziecka, planowal jak bedzie sie nim zajmowal itd ale nie wiem czy tak by bylo oczywiscie.
              Jeszcze zauwazylam, ze niektorz jakby powielaja bledy rodzicow, zyaja tak jak wyniesli to z domu a inni, wrecz przeciwnie chca wszystko zrobic lepiej/inaczej niz ich ojcowie/rodzice, bo po refleksji uwazaja, ze tak bedzie lepiej, ze bardziej im by sie podobalo.
              To, ze ojcowie nie mowili, ze kochaja dla mnie nie jest niczym nowym, moj tez mi nigdy nie mowil, jednak czulam sie kochana, lubilam swojego ojca bardzo. Apropos matka tez nie mowila, ze mnie kocha ;)
              Moze taka moda albo uzycie jezyka, Angolom przechodzi przez usta bez mrugniecia okiem "love you" w kazdym momencie i na kazdym kroku.
              Za to moj syn "wyznaje mi milosc" regularnie i w ogole jestem najlepsza mama na swiecie. Nie wiem, pewnie wplywy angielskie ;)
          • loppe Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 19.09.15, 21:46
            Taki interesujący facet, ten reżyser o którym dziś wszędzie piszą, i już nie żyje.
          • druginudziarz Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 00:16
            hello-kitty2 napisała:

            > zuje ulge i mu przyklasne. Niech sie 'zrabanie' nie przenosi dalej. Swoja droga
            > dziwie sie tez Drugiemu nudziarzowi, ze skoro tyle tej depresji w jego rodzini
            > e, to po cholere to przenosic dalej?

            Dlatego Świat zaludni potomstwo tych, którzy nie mają takich dziecinnych wątpliwości :D
            Co za różnica czy to _skłonność_ do depresji? czy nadwagi? ew. dla odmiany - anoreksji? choroby serca, nerwice, nowotwory, schizofrenia i tak dalej, no to by wychodzi że nikt nie powinien się rozmnażać :D

        • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 13:00
          > Więc może twój ojciec zrezygnował po prostu dla niej i wizji rodziny ze swoich
          > pasji i podporządkował się matce i skończył jako patentowany leń sabotujący jej
          > polecania?
          > Mój tęż jest określany przez nią jako patentowany leń.
          >
          > Na ile to jest może być reguła w zachowaniu mężczyzn ?

          Z mojej perspektywy: jestes bardzo blisko czegos o czym sie nie mówi za duzo w tej chwili, a jezeli juz to językiem "nasi mezczyzni nas zawiedli". Wszystkie wymienione wyżej grzechy to tylko aspekty braku/zaniku/wytrzebienia osobowości. W momencie kiedy wzorce wzięte od ojca sa nie do przyjęcia we współczesnym zwiazku, a objawy aktywności nie podporządkowane wiciu gniazda - to egoizm, wybór ogranicza sie do odejścia, dominacji albo harakiri na swoim charakterze. Odejście praktykowałem kilka razy, na totalna dominacje nie mam jaj ani ochoty i widzę jak zmieniam sie w starego Kitty. To jest tak jakby sobie wyłączyć motorek, ktory kiedys cos napędzał ale teraz produkuje tylko frustracje. Wole depresje od frustracji i to nie jest tak ze nie próbowałem (albo nie próbuje dalej, ale to juz tylko ostatnie drgawki).
          • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 13:17
            proteinowy napisał(a):
            > W momencie kiedy wzorce wzięte od ojca sa nie do przyjęcia we współczesnym zwia
            > zku...
            A mnie by tak konkretnie interesowalo: jakie to sa te wzorce wziete od ojca? Serio pytam.
            • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 13:57
              kag73 napisała:

              > proteinowy napisał(a):
              > A mnie by tak konkretnie interesowalo: jakie to sa te wzorce wziete od ojca? Se
              > rio pytam.

              Mężczyzna = dochody + prace domowe
              Kobieta = kuchnia + prace domowe
              No i najważniejsze: "mąż jest głową żony, tak jak Chrystus jest głową kościoła"
              • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 14:09
                proteinowy napisał(a):
                >
                > Mężczyzna = dochody + prace domowe
                > Kobieta = kuchnia + prace domowe
                > No i najważniejsze: "mąż jest głową żony, tak jak Chrystus jest głową kościoła"

                To moze sie wychowalismy w innym swiecie, nie wiem tez ile masz lata, ale ja znam:
                mezczyzna i kobieta = dochody, bo wychowlam sie w komunizmie gdzie oboje rodzicow pracowalo, bylo tez tak w calej mojej rodzinie(z jednym wyjatkiem) i praktycznie u wszystkich kolezanek.
                Owszem w pokoleniu przed nimi zwlaszcza na wsiach: kobieta dom i obejcie, facet na roli.
                "Maz jest glowa zony", ale szyja kreci glowa :) A tak poza tym ja mam swoja glowe wiec meskiej nie potrzebuje, co najwyzej potrzebuje do minety:)
                Gwoli scislosci jezeli to zmienilo sie dla wielu, no chyba, rowniez dla kobiet i nic prostszego wyciagnac z tego wnioski i podjac odpowiednie dzialenie, jedno "ale", trzeba chciec a wiem ze sie nie chce, bo...oznacza wiecej roboty ;) . Bo skoro zona juz nie: kuchnia + prace domowe, tylko rowniez dochody(w wiekszosci przypadkow) to trzeba sie zastanowic co zrobic z kuchnia i pracami domowymi, co nie?
                • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 14:47
                  kag73 napisała:

                  > proteinowy napisał(a):
                  > >
                  > > Mężczyzna = dochody + prace domowe
                  > > Kobieta = kuchnia + prace domowe
                  > > No i najważniejsze: "mąż jest głową żony, tak jak Chrystus jest głową koś
                  > cioła"
                  >
                  > To moze sie wychowalismy w innym swiecie, nie wiem tez ile masz lata, ale ja zn
                  > am:
                  > mezczyzna i kobieta = dochody, bo wychowlam sie w komunizmie gdzie oboje rodzic
                  > ow pracowalo, bylo tez tak w calej mojej rodzinie(z jednym wyjatkiem) i praktyc
                  > znie u wszystkich kolezanek.
                  > Owszem w pokoleniu przed nimi zwlaszcza na wsiach: kobieta dom i obejcie, facet
                  > na roli.
                  Jesteśmy prawdopodobnie rówieśnikami. Ale kulturowo ja mam do przeskoczenia jedno pokolenie wiecej, stad pisze ze ich wzorce nie przydają mi sie specjalnie.

                  > "Maz jest glowa zony", ale szyja kreci glowa :)
                  Nie, nie jest. A potem juz z górki - nie trzeba kręcić np.

                  > A tak poza tym ja mam swoja glo
                  > we wiec meskiej nie potrzebuje, co najwyzej potrzebuje do minety:)

                  Mi to tez odpowiada.

                  > Gwoli scislosci jezeli to zmienilo sie dla wielu, no chyba, rowniez dla kobiet
                  > i nic prostszego wyciagnac z tego wnioski i podjac odpowiednie dzialenie, jedno
                  > "ale", trzeba chciec a wiem ze sie nie chce, bo...oznacza wiecej roboty ;) . B
                  > o skoro zona juz nie: kuchnia + prace domowe, tylko rowniez dochody(w wiekszosc
                  > i przypadkow) to trzeba sie zastanowic co zrobic z kuchnia i pracami domowymi,
                  > co nie?

                  Ja jestem wlasnie w takiej sytuacji. Chodzimy razem do pracy, wiec zona jest rownie zmęczona jak ja. Wiec dzielimy sie obowiązkami, itp. Przy myciu garów uśmiecham sie pod nosem na wspomnienie co poniektórych dziewcząt tutaj jak to mężczyzna myjący gary nic nie traci na atrakcyjności.
                  • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 15:04
                    proteinowy napisał(a):
                    > Ja jestem wlasnie w takiej sytuacji. Chodzimy razem do pracy, wiec zona jest ro
                    > wnie zmęczona jak ja. Wiec dzielimy sie obowiązkami, itp. Przy myciu garów uśmi
                    > echam sie pod nosem na wspomnienie co poniektórych dziewcząt tutaj jak to mężcz
                    > yzna myjący gary nic nie traci na atrakcyjności.

                    No to chociaz masz jakas pocieche :)
                    Dla mnie na serio nie traci na atrakcyjnosci, ja czasem jeszcze podchodze do mojego myjacego gary i sie dobieram od tylu do jego klaty. A gdyby jeszcze umial i lubil gotowac to juz w ogole na rekach bym go nosila albo stopy calowala ;)
                    Eee tam, jak dla mnie najistotniejsze jest KTO(co za facet) myje te gary, bo meskiemu facetowi zadne gary meskosci nie odbiora, jak na niego lece to lece. Tak mam. A on sobie tak czasem glosno marzy zmywajac te gary: "nastepnym razem jakbym sie zenil to z taka gospodarna, ktora gotowac, zmywac, sprzatac lubi. Wyglad nie wazny, moze byc nawet grubawa, najwazniejsze, zeby cala robote w kuchni odwalala";)
                    • hello-kitty2 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 15:18
                      kag73 napisała:

                      > proteinowy napisał(a):
                      > > Ja jestem wlasnie w takiej sytuacji. Chodzimy razem do pracy, wiec zona j
                      > est ro
                      > > wnie zmęczona jak ja. Wiec dzielimy sie obowiązkami, itp. Przy myciu garó
                      > w uśmi
                      > > echam sie pod nosem na wspomnienie co poniektórych dziewcząt tutaj jak to
                      > mężcz
                      > > yzna myjący gary nic nie traci na atrakcyjności.
                      >
                      > No to chociaz masz jakas pocieche :)
                      > Dla mnie na serio nie traci na atrakcyjnosci, ja czasem jeszcze podchodze do mo
                      > jego myjacego gary i sie dobieram od tylu do jego klaty. A gdyby jeszcze umial
                      > i lubil gotowac to juz w ogole na rekach bym go nosila albo stopy calowala ;)
                      > Eee tam, jak dla mnie najistotniejsze jest KTO(co za facet) myje te gary, bo me
                      > skiemu facetowi zadne gary meskosci nie odbiora, jak na niego lece to lece. Tak
                      > mam. A on sobie tak czasem glosno marzy zmywajac te gary: "nastepnym razem jak
                      > bym sie zenil to z taka gospodarna, ktora gotowac, zmywac, sprzatac lubi. Wygla
                      > d nie wazny, moze byc nawet grubawa, najwazniejsze, zeby cala robote w kuchni o
                      > dwalala";)

                      A wy ciagle o tych garach, a u mnie facet wczoraj wstawil nowiutka zmywarke Boscha za jedyne 750 euro (nie z mojej kieszeni :) Stara zastrajkowala, a miala tylko 4 lata, tak ja zarznelam obrotami, w zyciu recznie bym nie zmywala.

                      A tak w ogole to przypomnij Proteinowy (postaraj sie w pigulce) co jest nie tak w Twoim zyciu/zwiazku? Jak Ty bys chcial zyc?
                      • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 15:26
                        hello-kitty2 napisała:
                        > A wy ciagle o tych garach, a u mnie facet wczoraj wstawil nowiutka zmywarke Bos
                        > cha za jedyne 750 euro (nie z mojej kieszeni :) Stara zastrajkowala, a miala ty
                        > lko 4 lata, tak ja zarznelam obrotami, w zyciu recznie bym nie zmywala.

                        A co mnie cena obchodzi jak ja miejsca w tej malej kuchence nie mam, no, co mnie?
                        Jak miejsce milam to mialam zmywarke. Tak czy siak roboty w domu jest dosyc, czasem nawet za duzo ;) Gry to tylko tak symbolicznie.
                        • hello-kitty2 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 16:23
                          kag73 napisała:

                          > A co mnie cena obchodzi jak ja miejsca w tej malej kuchence nie mam, no, co mni
                          > e?

                          A tak sie tylko chcialam pochwalic jak fajnie sie wydaje cudze pieniadze. Jeden raz od dawna moglam sie poczuc w ten sposob kobieta ;-)

                          > Jak miejsce milam to mialam zmywarke. Tak czy siak roboty w domu jest dosyc, cz
                          > asem nawet za duzo ;) Gry to tylko tak symbolicznie.

                          Powiedz mu, ze nie bedziesz gotowac, bo masz kuchnie za mala ;) A na powaznie to rob tak, jak Ninek pisze. Tylko dzieciak musi byc do szkoly podszykowany, a Wy przeciez mozecie w nieuprasowanym lazic po domu. W skrajnym przypadku to kobiete do sprzatania mozna wziac.
                          • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 17:36
                            > Powiedz mu, ze nie bedziesz gotowac, bo masz kuchnie za mala ;)

                            Lepiej zwab go do kuchni na szybki numerek a potem w trakcie gry wstepnej (okno szansy = 30 sekund) rzuc cos w stylu "cholera, kuchnia taka ciasna że nawet na szybki numerek sie nie nadaje"
                            • hello-kitty2 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 17:49
                              proteinowy napisał(a):

                              > > Powiedz mu, ze nie bedziesz gotowac, bo masz kuchnie za mala ;)
                              >
                              > Lepiej zwab go do kuchni na szybki numerek a potem w trakcie gry wstepnej (okno
                              > szansy = 30 sekund) rzuc cos w stylu "cholera, kuchnia taka ciasna że nawet na
                              > szybki numerek sie nie nadaje"

                              hehe juz nie chcialam Kag podkrecac ale chodzilo mi po glowie, ze jak Kag tak lubi od tylca meza zachodzic z lapami, gdy ten z kolei ma swoje zajete, to gdyby byla zmywara to on by sie do niej musial elegancko schylac ;) Za dawnych dawnych czasow to przy takich schylankach uskutecznialam jakies dogie ruchy na partnerze, pokrzykujac 'My bitch!' ale wtedy Recreativia wiecej na forum pisala co tam z mezem wyprawia i tak mnie bralo ale pozostawalo bez reakcji ;( wiec obracalam w zart.
                            • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 18:26
                              proteinowy napisał(a):
                              > Lepiej zwab go do kuchni na szybki numerek a potem w trakcie gry wstepnej (okno
                              > szansy = 30 sekund) rzuc cos w stylu "cholera, kuchnia taka ciasna że nawet na
                              > szybki numerek sie nie nadaje"

                              Ale ja mam duza kuchnie w d..pie, to nie moje krolestwo. A zmywarki nie potrzebuje, bo on zmywa ;) A gotuje, bo lubie dobre jedzenie a w poblizu zadnych chetnych do gotowania a w pobliskich knajpach kicha :(
                          • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 18:07
                            hello-kitty2 napisała:
                            "Powiedz mu, ze nie bedziesz gotowac, bo masz kuchnie za mala ;) A na powaznie to rob tak, jak Ninek pisze. Tylko dzieciak musi byc do szkoly podszykowany, a Wy przeciez mozecie w nieuprasowanym lazic po domu. W skrajnym przypadku to kobiete do sprzatania mozna wziac."

                            Alez ja sie nie uskarzam, my sobie dobrze radzimy:)
                            A moj maz jest ostatnia osoba, ktora by oczekiwala albo wymagala czegokolwiek ode mnie, oprocz seksu oczywiscie ;)
                      • zyg_zyg_zyg Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 15:28
                        > u mnie facet wczoraj wstawil nowiutka zmywarke Bos
                        > cha za jedyne 750 euro (nie z mojej kieszeni :) Stara zastrajkowala

                        Zanim doczytałam resztę, pomyślałam, że Ty się zbuntowałaś przeciwko zmywaniu ręcznemu... :-)
                    • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 15:49
                      > Eee tam, jak dla mnie najistotniejsze jest KTO(co za facet) myje te gary, bo me
                      > skiemu facetowi zadne gary meskosci nie odbiora.

                      Zdanie ładne ale rzadko prawdziwe. Sporo tutaj sie mówi o tym, ze ludzie emanują przekonaniem o własnej wartosci. W czasach kiedy byłem młody, autentycznie niezależny i pod czaszka skrzyło mi sie od pomysłów, poczucia humoru i głodu wrażeń - miałem znacznie wiecej seksu niż by to wynikało z pierwszego wrażenia. Poźniej kiedy po wyjściu od zera (bez wykształcenia) znalazłem sie zawodowo w górnym jednym procencie w skali planety - miałem wokół siebie aurę zwycięzcy - i znowu : kobiety to wyczuwały.

                      Teraz po wpadce, odkąd jestem małą korporacyjna gnida (za to z pro-rodzinną polityką) lista moich zalet w oczach mojej zony zaczyna sie wylacznie od 'nie' (nie pije, nie chodzi na dziwki, nie trwoni pieniędzy, nie ...)

                      Teraz pojadę osobistym wyznaniem za co z góry przepraszam. Dla mnie moja tzw pasja to było cos co mnie wyciągnęło z dosc głębokiego dołka. A cos co wyciąga cię z dołka bedzie sie ocierać o obsesje. Moja zona (i inne kobiety) myślą ze robią mi przysługę odpilowujac to obsesje. Nie wydaje mi sie zeby miały racje.

                      W różnicy opinii miedzy Tobą i Urqu jestem w 100% po stronie Urqu. Największy błąd jaki facet moze zrobic to zgodzić sie na realizowanie nie swojej wizji zycia.
                      • jesod Największy błąd 20.09.15, 16:10
                        proteinowy napisał(a):
                        > Największy błąd jaki facet moze zrobic to zgodzić sie na realizowanie nie swojej wizji zycia.

                        Tak dla równowagi stwierdzę, że:
                        Największy błąd jaki kobieta może zrobić to zgodzić się na realizowanie nie swojej wizji życia.

                        I co... dalej?
                        Szukamy równowagi, akceptacji i punktu środka ciężkości, by... tę równowagę zachować.

                        • proteinowy Re: Największy błąd 20.09.15, 16:51
                          > Tak dla równowagi stwierdzę, że:
                          > Największy błąd jaki kobieta może zrobić to zgodzić się na realizowanie nie swo
                          > jej wizji życia.
                          >
                          > I co... dalej?
                          > Szukamy równowagi, akceptacji i punktu środka ciężkości, by... tę równowagę zac
                          > hować.

                          Zgadza sie: zaden _czlowiek_ nie powinien byc uzyty w celu relizowania cudzych wizji.
                          Ale tu odnosilem sie w wezszym kontekscie do tez Urqu (i poniekad Marka) ze dostosowywanie sie do kobiecych oczekiwan (pomoz w domu) szkodzi seksualnemu wizerunkowi mezszczyzny w oczach tej kobiety. Za to kobiece dostosowanie sie do meskich oczekiwan (badz odwazniejsza w lozku) jej pomaga.

                          Zazwyczaj.

                          Ale czytajac o kolezankach TB ktore przestraszyly siusiaki swoich mezow przyznaje, ze po prostu - nie wiem.
                          • marek.zak1 Re: Największy błąd 20.09.15, 17:06
                            proteinowy napisał(a):

                            > Ale tu odnosilem sie w wezszym kontekscie do tez Urqu (i poniekad Marka) ze dostosowywanie sie do kobiecych oczekiwan (pomoz w domu) szkodzi seksualnemu wizerunkowi mezszczyzny w oczach tej kobiety.
                            -----------------------------------------------------------------
                            Nie tylko szkodzi, ale go bezpowrotnie niszczy.
                          • sid_15 Re: Największy błąd 20.09.15, 17:46
                            > Ale tu odnosilem sie w wezszym kontekscie do tez Urqu (i poniekad Marka) ze dos
                            > tosowywanie sie do kobiecych oczekiwan (pomoz w domu) szkodzi seksualnemu wizer
                            > unkowi mezszczyzny w oczach tej kobiety.

                            Naprawdę mężczyzna wykonujący prace domowe, ciągle jest rozpatrywany w kategoriach dostosowywania się do kobiecych wymagań i POMOCY KOBIECIE w domu? To ja chyba jestem sporo młodsza od was...
                            • marek.zak1 Re: Największy błąd 20.09.15, 18:09
                              sid_15 napisała:


                              > Naprawdę mężczyzna wykonujący prace domowe, ciągle jest rozpatrywany w kategoriach dostosowywania się do kobiecych wymagań i POMOCY KOBIECIE w domu? To ja chyba jestem sporo młodsza od was...
                              -------------------------------------------------------------------------
                              Jeśli facet jest pracowity, nie trzeba mu mówić, co ma robić i sam bierze na siebie określone zadania, domowe i poza. Natomiast jak
                              - nie jest pracowity
                              - trzeba mu mówić, co ma robić, egzekwować i kontrolować
                              to jest fatalne dla związki i niego.
                              O tym mówimy.
                              • sid_15 Re: Największy błąd 20.09.15, 20:38
                                Aha, ok. To teraz nie rozumiem, dlaczego w opozycji jest narzucanie kobiecie zabaw łóżkowych, które niekoniecznie ją kręcą, lecz kręcą faceta, które to ma mieć pozytywny wpływ na związek.
                                • kag73 Re: Największy błąd 20.09.15, 20:47
                                  sid_15 napisała:

                                  > Aha, ok. To teraz nie rozumiem, dlaczego w opozycji jest narzucanie kobiecie za
                                  > baw łóżkowych, które niekoniecznie ją kręcą, lecz kręcą faceta, które to ma mie
                                  > ć pozytywny wpływ na związek.

                                  Dla scislosci, one ja kreca, tylko, ze ona o tym nie wie i potrzebuje madrego mezczyzne, ktory jej to uzmyslowi ;))
                                  A tak poza tym, powiem krotko: meski swiat i widzenie swiata wylacznie z meskiej perspektywy. Jednoczesnie mowienie o zyciu nie wedlug swojej wlasnej wizji.

                                  • sid_15 Re: Największy błąd 20.09.15, 20:58
                                    > Dla scislosci, one ja kreca, tylko, ze ona o tym nie wie i potrzebuje madrego
                                    > mezczyzne, ktory jej to uzmyslowi ;))
                                    > A tak poza tym, powiem krotko: meski swiat i widzenie swiata wylacznie z meskiej
                                    > perspektywy. Jednoczesnie mowienie o zyciu nie wedlug swojej wlasnej wizji.

                                    No tak, zapomniałam o tej filozofii, jak to kobietę trzeba uświadomić co jest fajne i musi to zrobić mądry mężczyzna, bo jeśli to kobieta wyjdzie z jakąś inicjatywą, to może to być dla faceta kastrujące i w ogóle takie niekobiece. :)
                                • proteinowy Re: Największy błąd 20.09.15, 21:40
                                  sid_15 napisała:

                                  > Aha, ok. To teraz nie rozumiem, dlaczego w opozycji jest narzucanie kobiecie za
                                  > baw łóżkowych, które niekoniecznie ją kręcą, lecz kręcą faceta, które to ma mie
                                  > ć pozytywny wpływ na związek.

                                  (Cytuj proszę jeśli możesz)

                                  Nie popadajmy w skrajności, bo sie nam rozmowa wykolei.
                                  Nie mowie o zmuszaniu tylko o większej otwartości na seks. To moze nawet znaczyć jasną informację co jej nie kręci a najlepiej : co ja kręci. Zauważ, ze nawet nie otarliśmy sie o to co chciałby mężczyzna a juz padło słowo "narzucać".
                                  • ninek04 Re: Największy błąd 20.09.15, 22:42
                                    >iNie mowie o zmuszaniu tylko o większej otwartości na seks. To moze nawet znaczyć jasną informację co jej nie kręci a najlepiej : co ja kręci<

                                    Czy w dzisiejszej rzeczywistości w ogóle jest zasadne twierdzenie, że to mężczyzna ma kobietę zachęcać czy kierunkować na większą otwartość w seksie?Czy będąc w bliskiej relacji z partnerem, kobieta ma jakieś opory przed określeniem, co i jak ją kręci i czeka,aż on ją o to zapyta?Bo ja mam wrażenie, że te czasy, w których kobieta nie wie,czego chce,albo jest za mało otwarta,to chyba należą już do przeszłości.
                                • kynane Re: Największy błąd 21.09.15, 16:23
                                  Hmmm... a ja chyba naszych panów zrozumiałam...

                                  Gdy facet sam z siebie coś robi, jest to męskie, nie ma wpływu na postrzeganie go przez kobietę.
                                  Gdy faceta trzeba do roboty namówić na dodatkowe "efekty", jego "wartościowość" w oczach partnerki spada...
                                  Gdy kobieta jest aktywna w łóżku, jej postrzeganie jest neutralne (a w zasadzie na plus)
                                  Gdy ją trzeba w łóżku namówić na dodatkowe "efekty", jej "wartościowość" w oczach partnera rośnie...

                                  I coś w tym jest. :)
                                  • marek.zak1 Re: Największy błąd 21.09.15, 19:58
                                    kynane napisała:

                                    > Hmmm... a ja chyba naszych panów zrozumiałam...
                                    >
                                    > Gdy facet sam z siebie coś robi, jest to męskie, nie ma wpływu na postrzeganie go przez kobietę.
                                    ---------------------------------------------------------------------------------------
                                    Kobiety cenią inicjatywę, przedsiębiorczość, samodzielność a jak trzeba mówić, co mają robić to bardzo źle wpływa na ich pozycje. Bo to wcale nie chodzi o zmywanie, tak tu często przytaczane.
                            • proteinowy Re: Największy błąd 20.09.15, 20:23
                              > Naprawdę mężczyzna wykonujący prace domowe, ciągle jest rozpatrywany w kategori
                              > ach dostosowywania się do kobiecych wymagań i POMOCY KOBIECIE w domu? To ja chy
                              > ba jestem sporo młodsza

                              Prawdopodobnie jestes.
                              To o czym pisze Urqu to nie konkretne prace tylko typ relacji międzyludzkich.
                              Zmywanie garów to tylko kod, symbol, ikona.
                              • sid_15 Re: Największy błąd 20.09.15, 20:38
                                Jaśniej proszę. :)
                                • proteinowy Re: Największy błąd 20.09.15, 21:53
                                  sid_15 napisała:

                                  > Jaśniej proszę. :)

                                  Ok, Urqu chodzi (Urqu: popraw jezeli znieksztalcilem) o relacje w której mężczyzna wykonuje listę obowiązków ktore ustala kobieta. W Klewkach to moze byc rozrzucanie gnoju, w Warszawie : przejście sie z odkurzaczem po mieszkaniu a Nju Jorku : użeranie sie z dekoratorem wnętrz. Sabat chyba wspominał kiedys, ze np jego zona potrafi "retro-wyznaczyć" mu zadanie ktore on i tak juz wykonuje. Jeszcze szerzej chodzi zaanektowanie wspólnej przestrzeni jak własnej. Przy odrobinie zręczności w serwowaniu seksu lub frustracji , faceta można ulepić jak z gliny , zwłaszcza na krótka metę.
                                  • sid_15 Re: Największy błąd 22.09.15, 18:22
                                    > Ok, Urqu chodzi (Urqu: popraw jezeli znieksztalcilem) o relacje w której mężczy
                                    > zna wykonuje listę obowiązków ktore ustala kobieta. W Klewkach to moze byc rozr
                                    > zucanie gnoju, w Warszawie : przejście sie z odkurzaczem po mieszkaniu a Nju Jo
                                    > rku : użeranie sie z dekoratorem wnętrz.

                                    Ale tu mamy drugą stronę medalu, gdzie są obowiązki domowe, obydwoje partnerzy, jak mniemam, pracują zawodowo, pan się do wykonywania obowiązków domowych nie kwapi, a do zatrudnienia pomocy domowej tez nie. Tak, jak wiem, że są perfekcyjne panie domu, dla których zawsze jest źle posprzątane, bo leży pyłek, lecz nie o tym chyba mówimy. Te obowiązki domowe trzeba wykonać, tylko jedna strona zbiera się do tego sama z siebie no i co teraz zrobić z drugą stroną? Olać temat i żyć w brudzie? Robić wszystko samodzielnie i się frustrować? Truć dupę, aż druga strona kiwnie palcem? Pierwsze wyjście jest chyba stosunkowo rzadkie, zostają dwa kolejne. No i można też pofilozofować, jakie to jest anektowanie wspólnej przestrzeni.:)
                                    • kag73 Re: Największy błąd 22.09.15, 18:27
                                      sid_15 napisała:
                                      "Te obowiązki domowe trzeba wykonać, tylko jedna strona zbiera się do tego sama z siebie no i co teraz zrobić z drugą stroną? Olać temat i żyć w brudzie? Robić wszystko samodzielnie i się frustrować? Truć dupę, aż druga strona kiwnie palcem? Pierwsze wyjście jest chyba stosunkowo rzadkie, zostają dwa kolejne. No i można też pofilozofować, jakie to jest anektowanie wspólnej przestrzeni.:)"

                                      O tym ja tez caly czas pisze a Urqu na to w kolko to samo: kobiety chca, zeby myc codziennie podlogi. Bo on jest zdania, ze KAZDA kobieta ma "krzatawice" i potrzebe sprzatania czy pielegnowania gniazdka i chce to narzucic facetowi. Tymczasem to nie prawda i wcale nie o to chodzi.
                                      • sid_15 Re: Największy błąd 22.09.15, 20:23
                                        > O tym ja tez caly czas pisze a Urqu na to w kolko to samo: kobiety chca, zeby m
                                        > yc codziennie podlogi. Bo on jest zdania, ze KAZDA kobieta ma "krzatawice" i po
                                        > trzebe sprzatania czy pielegnowania gniazdka i chce to narzucic facetowi. Tymcz
                                        > asem to nie prawda i wcale nie o to chodzi.

                                        Ja jeszcze zauważam, że są mężczyźni, którzy uważają, że kobieta ma pierdolca na punkcie sprzątania, kiedy oczekuje, ze partner też będzie sprzątał. Ale jeśli nadchodzi taki moment, że kobietę szlag trafia i przestaje robić w domu, to ten sam facet ma focha, że syf. Tak jak był gdzieś wątek, w którym facet się użalał, jak to przed świętami żona lata po domu i wszystko ogarnia, a on ma tego dosyć, bo by się wyluzował, a tu taka gorączka przedświąteczna. Ktoś zapytał, czy w związku z tym honorowo nie zje tego, co babka ugotuje. :)
                                        • druginudziarz Re: Największy błąd 23.09.15, 13:46
                                          sid_15 napisała:

                                          > Ja jeszcze zauważam, że są mężczyźni, którzy uważają, że kobieta ma pierdolca n
                                          > a punkcie sprzątania, kiedy oczekuje, ze partner też będzie sprzątał. Ale jeśli
                                          > nadchodzi taki moment, że kobietę szlag trafia i przestaje robić w domu, to te
                                          > n sam facet ma focha, że syf. Tak jak był gdzieś wątek, w którym facet się użal
                                          > ał, jak to przed świętami żona lata po domu i wszystko ogarnia, a on ma tego do
                                          > syć, bo by się wyluzował, a tu taka gorączka przedświąteczna. Ktoś zapytał, czy
                                          > w związku z tym honorowo nie zje tego, co babka ugotuje. :)

                                          A co powiesz gdy usłyszysz od męża: "kochanie wyluzuj, rzuć tym wszystkim, placki zamówimy w cukierni, a pieczeń kupimy gotową".
                                          • urquhart Krzatawica_czyli_tzw_wspolny_obowiazek 24.09.15, 06:49
                                            druginudziarz napisał:
                                            > > syć, bo by się wyluzował, a tu taka gorączka przedświąteczna. Ktoś zapyta
                                            > ł, czy
                                            > > w związku z tym honorowo nie zje tego, co babka ugotuje. :)
                                            >
                                            > A co powiesz gdy usłyszysz od męża: "kochanie wyluzuj, rzuć tym wszystkim, plac
                                            > ki zamówimy w cukierni, a pieczeń kupimy gotową".

                                            Zobacz podejście dawnych bezkompromisowych aktywistek bdsm sprzed lat to tego tematu :)

                                            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,118726777,,Krzatawica_czyli_tzw_wspolny_obowiazek.html?v=2
                                            • sabat777 Re: Krzatawica_czyli_tzw_wspolny_obowiazek 24.09.15, 06:56
                                              "Aktywistki bdsm"? You made my day :D
                                              • zyg_zyg_zyg Re: Krzatawica_czyli_tzw_wspolny_obowiazek 24.09.15, 07:37
                                                > "Aktywistki bdsm"? You made my day :D

                                                Bonitka akurat zawsze brzydziła się przemocą w seksie... :-)
                                                • urquhart Re: Krzatawica_czyli_tzw_wspolny_obowiazek 24.09.15, 10:42
                                                  zyg_zyg_zyg napisała:

                                                  > > "Aktywistki bdsm"? You made my day :D
                                                  >
                                                  > Bonitka akurat zawsze brzydziła się przemocą w seksie... :-)

                                                  Deklaratywnie to niby tak. Ale moim zdaniem miała niewątpliwe zacięcie do bycia kontrolującą. : )
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Krzatawica_czyli_tzw_wspolny_obowiazek 24.09.15, 11:00
                                                    > Deklaratywnie to niby tak. Ale moim zdaniem miała niewątpliwe zacięcie do byci
                                                    > a kontrolującą. : )

                                                    Myślisz, że miała w szafie lateksowe wdzianko dominy? :-)
                                                  • zawle Re: Krzatawica_czyli_tzw_wspolny_obowiazek 24.09.15, 11:09
                                                    miała w zanadrzu milion metod znanych tylko kobietom mających na celu zastraszenie, zniszczenie, złamanie i kontrolowanie mężczyzny..
                                                  • druginudziarz Re: Krzatawica_czyli_tzw_wspolny_obowiazek 24.09.15, 11:32
                                                    zawle napisała:

                                                    > miała w zanadrzu milion metod znanych tylko kobietom mających na celu zastrasze
                                                    > nie, zniszczenie, złamanie i kontrolowanie mężczyzny..

                                                    Z tym milionem to poleciałaś, 2-3 wystarczą, reszta to z lekka przypudrowane modyfikacje :P
                                                  • sabat777 Re: Krzatawica_czyli_tzw_wspolny_obowiazek 24.09.15, 14:21
                                                    Na przyklad bestialskie zaprzestanie dawania dupy ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Krzatawica_czyli_tzw_wspolny_obowiazek 24.09.15, 14:29
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Na przyklad bestialskie zaprzestanie dawania dupy ;)

                                                    Na przyklad glaskanie jakiegos siersciucha zamiast ;)
                                                  • sabat777 Re: Krzatawica_czyli_tzw_wspolny_obowiazek 24.09.15, 14:50
                                                    Jeszcze zapomnialem o zmuszaniu do mycia garow i kibla :)
                                            • druginudziarz Re: Krzatawica_czyli_tzw_wspolny_obowiazek 24.09.15, 11:30
                                              urquhart napisał:

                                              > druginudziarz napisał:
                                              > > > syć, bo by się wyluzował, a tu taka gorączka przedświąteczna. Ktoś
                                              > zapyta
                                              > > ł, czy
                                              > > > w związku z tym honorowo nie zje tego, co babka ugotuje. :)
                                              > >
                                              > > A co powiesz gdy usłyszysz od męża: "kochanie wyluzuj, rzuć tym wszystki
                                              > m, plac
                                              > > ki zamówimy w cukierni, a pieczeń kupimy gotową".
                                              >
                                              > Zobacz podejście dawnych bezkompromisowych aktywistek bdsm sprzed lat to tego t
                                              > ematu :)
                                              >
                                              > forum.gazeta.pl/forum/w,15128,118726777,,Krzatawica_czyli_tzw_wspolny_obowiazek.html?v=2

                                              Ale urqu, jakbyś nie zauważył, a fakt, lubię mimikrę, ja na tym forum jestem dziewiąty rok ;)
                                          • sid_15 Re: Największy błąd 26.09.15, 13:47
                                            > A co powiesz gdy usłyszysz od męża: "kochanie wyluzuj, rzuć tym wszystkim, plac
                                            > ki zamówimy w cukierni, a pieczeń kupimy gotową".

                                            Nie do mnie pytanie, bo ani męża nie mam, ani nie jestem taka krzątającą się gospodynią domową. Ale jeśli chodzi o tego typu sytuacje w związku, o jakim mówimy, to może ona być sporadyczna, bo nie wyobrażam sobie żeby w układzie kobieta przy garach - mężczyzna na kanapie, pan codziennie składał tego typu propozycje, nie tylko z powodów finansowych. Natomiast mentalność kobiety domowej bywa i taka, że z jednej strony miewa ona (kobieta) pretensje o brak "pomocy" w domu, a z drugiej nie da sobie odebrać swojego udręczenia, bo to często jedyne, co ma.
                          • kag73 Re: Największy błąd 20.09.15, 18:17
                            proteinowy napisał(a):
                            > Ale tu odnosilem sie w wezszym kontekscie do tez Urqu (i poniekad Marka) ze dos
                            > tosowywanie sie do kobiecych oczekiwan (pomoz w domu) szkodzi seksualnemu wizer
                            > unkowi mezszczyzny w oczach tej kobiety.

                            Blad to sie nie nazywa "pomoz w domu", bo to oznaczaloby, ze prace domowe to obowiazek kobiety a Ty jestes taki mily i pomagasz. Tymczasem to nie jest tylko jej obowiazek, bo ona, podobnie jak Ty, pracuje zawodowo. A zatem mozna powiedziec: zrobmy to razem, trza sie za to wziac, ktos musi to zrobic dlaczego nie ja. Ale nie ma tutaj mowy o "pomocy"!
                            Urqu pomagal czy nie pomagal, przewojowal cos wymyslil i w koncu (krzatajaca sie) zona daje, no jak dobrze. Marek caly dzien jest w robocie, zona zajmuje sie domem, czyli Marek nie ma nawet kiedy robic co w domu, chociaz i tak czasem robi. Z Markiem zona chciala sypiac zawsze. Zapewne miala troche wiecej czasu, bo inna oprocz calego etatu poza domem, ma nastepny w domu.
                            Kazdy niech spojrzy na sytuacje z wlasnej perspektywy i w dodatku znajac oczekiwania/upodobania wlasnej zony, powiedzialabym.

                            "Za to kobiece dostosowanie sie do meskich oczekiwan (badz odwazniejsza w lozku) jej pomaga."

                            Ta w czym? I wszystkim? A te wszystkie co to swoja odwaga w lozku kastruja tych biednych miskow?
                            • proteinowy Re: Największy błąd 20.09.15, 22:33
                              > Blad to sie nie nazywa "pomoz w domu", bo to oznaczaloby, ze prace domowe to ob
                              > owiazek kobiety a Ty jestes taki mily i pomagasz. Tymczasem to nie jest tylko j
                              > ej obowiazek, bo ona, podobnie jak Ty, pracuje zawodowo.

                              W zasadzie masz racje. Mój mózg działa ciagle na patriarchalnym softwar'ze i muszę go codziennie rano troche nastroić bliżej nowoczesnej Europy. Tak ze dzieki za sprostowanie.
                          • jesod Skoro się zgadza 20.09.15, 22:18
                            proteinowy napisał(a):
                            > Zgadza sie: zaden _czlowiek_ nie powinien byc uzyty w celu relizowania cudzych
                            > wizji.

                            Skoro się zgadza to, po co dorabiasz do tego teorię męskości i kobiecości?
                            Dzielisz mężczyznę i kobietę, którzy jako całość powinni tworzyć jedność, czyli... wspólnie i w porozumieniu żyć, a nie dzielić się na dwoje, twoje i moje obowiązki oraz powinności, a potem budować zasieki z pretensji i rozczarowania.

                            proteinowy napisał(a):
                            > Ale tu odnosilem sie w wezszym kontekscie do tez Urqu (i poniekad Marka) ze dos
                            > tosowywanie sie do kobiecych oczekiwan (pomoz w domu) szkodzi seksualnemu wizer
                            > unkowi mezszczyzny w oczach tej kobiety.

                            Ja pierdziele takiego faceta, który wypisuje/wygaduje takie teorie, fanatycznie wciskając kit o ich słuszności. Myślę, że to totalne zakłamanie i ewidentna ucieczka przed prozą życia.
                            Metoda na zastosowanie spychologii i ucieczka od tego, czego się robić tak naprawdę nie chce.
                            Przecież ideologię do wszystkiego da się dorobić... więc można ględzić o uszczerbku na seksualnym wizerunku pana mężczyzny.

                            proteinowy napisał(a):
                            > Za to kobiece dostosowanie sie do meskich oczekiwan (badz odwazniejsza w lozku) jej
                            > pomaga.

                            Co sugerujesz... że zadowolony król łaskawie nagradza? Sobą i swoim nie nadszarpniętym seksualnym wizerunkiem mężczyzny.
                            Śmieszy mnie to, wcale nie pozytywnie.

                            • proteinowy Re: Skoro się zgadza 20.09.15, 22:36
                              > Śmieszy mnie to, wcale nie pozytywnie.

                              A tak sie podjaralem ze Jesod zaczęła mowić ludzkim głosem.
                              • jesod Re: Skoro się zgadza 20.09.15, 22:43
                                proteinowy napisał(a):
                                > > Śmieszy mnie to, wcale nie pozytywnie.
                                >
                                > A tak sie podjaralem ze Jesod zaczęła mowić ludzkim głosem.

                                Widzisz, "męski" wizerunku twoja sugestia, że jesod mówi zwierzęcym głosem są wyraźną demonstracją chęci jej poniżenia.
                                • proteinowy Re: Skoro się zgadza 20.09.15, 23:13
                                  > Widzisz, "męski" wizerunku twoja sugestia, że jesod mówi zwierzęcym głosem są w
                                  > yraźną demonstracją chęci jej poniżenia.

                                  Masz po prostu za soba historię dosc brutalnych mizoandrycznych sporów tutaj. A seksizm jest be. Nie chce Cię poniżyć. A czujesz sie poniżona?
                            • kag73 Re: Skoro się zgadza 20.09.15, 23:04
                              jesod napisała:
                              aduje takie teorie, fanatyczni
                              > e wciskając kit o ich słuszności. Myślę, że to totalne zakłamanie i ewidentna u
                              > cieczka przed prozą życia.
                              > Metoda na zastosowanie spychologii i ucieczka od tego, czego się robić tak naprawdę nie chce.
                              > Przecież ideologię do wszystkiego da się dorobić... więc można ględzić o uszcze
                              > rbku na seksualnym wizerunku pana mężczyzny.

                              I to jest wlasnie sedno sprawy i cala prawda.

                              • proteinowy Re: Skoro się zgadza 20.09.15, 23:33
                                > I to jest wlasnie sedno sprawy i cala prawda.

                                Kag, naprawde myślisz ze uskuteczniam te ekshibicjonistyczne produkcje bo mi sie dupy nie chce ruszyć do sciery? Juz wczesniej Ci sie wypsnęło przy innej okazji "chłop, jak to chłop, bedzie sie migał od roboty, to trzeba go przypilnować" czy coś w tym stylu. Wtedy pomyślałem: eee, rozpędziła sie, nie ma sie co czepiać słówek, miewalem gorsze przejęzyczenia. A jednak nie, to nie było przejęzyczenie, Ty naprawdę jestes seksistką...
                                • kag73 Re: Skoro się zgadza 20.09.15, 23:40
                                  proteinowy napisał(a):
                                  > Kag, naprawde myślisz ze uskuteczniam te ekshibicjonistyczne produkcje bo mi si
                                  > e dupy nie chce ruszyć do sciery? Juz wczesniej Ci sie wypsnęło przy innej okaz
                                  > ji "chłop, jak to chłop, bedzie sie migał od roboty, to trzeba go przypilnować"
                                  > czy coś w tym stylu. Wtedy pomyślałem: eee, rozpędziła sie, nie ma sie co czep
                                  > iać słówek, miewalem gorsze przejęzyczenia. A jednak nie, to nie było przejęzyc
                                  > zenie, Ty naprawdę jestes seksistką...

                                  Posluchaj, to, ze Ty sie nie migasz od sciery nie znaczy, ze inni sie nie migaja, owszem migaja sie dorabiajac do tego ideologie: to niemeskie i kobiety maja za duze wymagania. No taka jest prawda niestety.
                                  • proteinowy Re: Skoro się zgadza 21.09.15, 00:03
                                    > Posluchaj, to, ze Ty sie nie migasz od sciery nie znaczy, ze inni sie nie migaj
                                    > a, owszem migaja sie dorabiajac do tego ideologie: to niemeskie i kobiety maja
                                    > za duze wymagania. No taka jest prawda niestety.

                                    Cały czas sie mijamy. Urqu prowadzi krucjatę przeciw tresurze, nie przeciw temu zeby sie dzielić niewygodami. Ja próbuje sie udzielać ale nie przez to ze pogadaliśmy kiedys, tylko przez odpowiednia ilośc fochów i nie-fochów. Depresji albo wkurwu albo dni znośnych. Jestem wytresowana małpa.
                                    • hello-kitty2 Re: Skoro się zgadza 21.09.15, 09:18
                                      proteinowy napisał(a):

                                      > Cały czas sie mijamy. Urqu prowadzi krucjatę przeciw tresurze, nie przeciw temu
                                      > zeby sie dzielić niewygodami. Ja próbuje sie udzielać ale nie przez to ze poga
                                      > daliśmy kiedys, tylko przez odpowiednia ilośc fochów i nie-fochów. Depresji alb
                                      > o wkurwu albo dni znośnych. Jestem wytresowana małpa.

                                      Nie rozumiem Was ani Urqu ani Ciebie. Wladze ma ten, kto ma pieniadz, bo bez pieniadza nie ma nic. A reszta musi sie podporzadkowac, bo jak sie nie podoba, to wypad. Przeciez to jest proste. U Marka w praktyce widac jak elegancko to dziala ;-)
                                      • urquhart Re: Skoro się zgadza 21.09.15, 10:28
                                        > Nie rozumiem Was ani Urqu ani Ciebie. Wladze ma ten, kto ma pieniadz, bo bez pi
                                        > eniadza nie ma nic. A reszta musi sie podporzadkowac, bo jak sie nie podoba, to
                                        > wypad. Przeciez to jest proste. U Marka w praktyce widac jak elegancko to dzia
                                        > la ;-)

                                        Chyba że ktoś ma ambicje na zaangażowanie, intymność i namiętność (miłość) a nie na podporządkowanie.
                                        Ale wystarczy poczytać fora czego oczekują od facetów kontrolująco babki które są już w zwiazkach i do tego mają dzieci, żeby zobaczyć jak życie jest daleko od deklaracji i tej definicji.
                                        PS
                                        Kity Widziałem sporo dyrektorów i prezesów firm pod pantoflem żony bez pieniędzy jak i bezrobotnych rządzących przemocowo domem i przepijajacych pieniadze żony żeby wierzyć w takie uproszczenia. Pieniądze czy dystrybucja seksu to narzędzia których można użyć albo nie.
                                        • hello-kitty2 Re: Skoro się zgadza 21.09.15, 11:58
                                          urquhart napisał:

                                          > Chyba że ktoś ma ambicje na zaangażowanie, intymność i namiętność (miłość) a n
                                          > ie na podporządkowanie.

                                          Nie zauwazylam takich ambicji u Proteinowego.

                                          Widziałem sporo dyrektorów i prezesów firm pod pantoflem żony bez pieniędz
                                          > y jak i bezrobotnych rządzących przemocowo domem i przepijajacych pieniadze żo
                                          > ny żeby wierzyć w takie uproszczenia. Pieniądze czy dystrybucja seksu to narzę
                                          > dzia których można użyć albo nie.

                                          No pewnie mozna oddac portfel i sie polozyc do gory brzuszkiem i pomstowac latami, ze ktos nad nami stoi ;) Ja sie zawsze podporzadkowuje wladzy pieniadza, bo nie jestem na tyle glupia zeby kasac reke, ktora mnie karmi. Zreszta widze, ze Proteinowy tez w ta strone kombinuje.

                                          Drugi nudziarz nie jestesmy na froncie ;0
                                          • urquhart Re: Skoro się zgadza 21.09.15, 12:45
                                            > Nie zauwazylam takich ambicji u Proteinowego.

                                            A ja zauważyłem; pisze ma seks ale bez erotyzmu, że przegapil rozbudzenie zony (tęsknoty za namiętnościa) że nie mają kontaktu duchowego nie dzielą się już uczuciami (tęsknoty za intymnością), że łączy ich samo zaangażowanie, którego zawsze kobiecie będzie za mało , (nowy cel kolejne dziecko) co Proteinowy przecież werbalizuje.

                                            Ty wysmiewasz zresztą te potrzeby u mężczyzn erotyki , bliskości szczególnie jak jest dziecko, przegranej pozycji w konkurencji o uczucia w różnych wątkach metodycznie jako irytujące słabość.
                                            Myslisz że łatwo otwierać się ze swoimi słabościami? To właśnie dawanie nad sobą władzy z którą nie wiadomo jak druga strona wykorzysta, a doświadczenia z przeszłości ma się raczej przykre.
                                            • hello-kitty2 Re: Skoro się zgadza 21.09.15, 13:24
                                              urquhart napisał:

                                              > > Nie zauwazylam takich ambicji u Proteinowego.
                                              >
                                              > A ja zauważyłem; pisze ma seks ale bez erotyzmu, że przegapil rozbudzenie zony
                                              > (tęsknoty za namiętnościa) że nie mają kontaktu duchowego nie dzielą się już uc
                                              > zuciami (tęsknoty za intymnością), że łączy ich samo zaangażowanie, którego zaw
                                              > sze kobiecie będzie za mało , (nowy cel kolejne dziecko) co Proteinowy przecież
                                              > werbalizuje.

                                              Te rozmowy nie maja sensu, bo kazdy uparcie pisze o sobie i w kazdym innym widzi siebie.

                                              Proteinowy pisal wyraznie, ze nigdy nie bylo miedzy nimi uczucia (chociaz spieprzyl przeczenia wiec moze cos zle zrozumialam), nigdy nie byl w niej zakochany ale nie zamierza sie rozwodzic czy tez probowac z kims innym. Erotycznie zwiazal sie z OSLICA, a teraz marzy o wierzchowcu ujezdzajac swego osla. Pomysl: co odpowiadamy takim osobom?

                                              Druga sprawa: teraz wzruszyla Cie gadka o 'niedojszlym' rozbudzeniu, a jak Boginka pisala w takich klimatach to ogien lales, ze z jakiej racji facet ma na siebie brac rozbudzanie!

                                              Zreszta nie rozumiem facetow, bo niby zle i taki biedny i ponizej krytyki, zona ochlapy rzuca ale stoi jeden z drugim i te ochlapy lapie i ten jedzie z tym bezosobowym seksem i bedzie tak jechal do usranej smierci. Drugi by z lozka wypierdolil 'Co ty mi tu chalture odstawiasz, wypieprzaj z ta higieniczna cipa na babmus!' ;-)
                                              • druginudziarz Re: Skoro się zgadza 23.09.15, 13:49
                                                hello-kitty2 napisała:
                                                >
                                                > Proteinowy pisal wyraznie, ze nigdy nie bylo miedzy nimi uczucia (chociaz spiep
                                                > rzyl przeczenia wiec moze cos zle zrozumialam), nigdy nie byl w niej zakochany
                                                > ale nie zamierza sie rozwodzic czy tez probowac z kims innym. Erotycznie zwiaza
                                                > l sie z OSLICA, a teraz marzy o wierzchowcu ujezdzajac swego osla. Pomysl: co o
                                                > dpowiadamy takim osobom?

                                                A przecież nie raz już "odpowiadaliśmy".
                                                Każdy ma wierzchowca na miarę swojego dżokejstwa ;)
                                          • urquhart Re: Skoro się zgadza 21.09.15, 14:39
                                            > Nie zauwazylam takich ambicji u Proteinowego.

                                            A ja zauważyłem; pisze ma seks ale bez erotyzmu, że przegapil rozbudzenie zony (tęsknoty za namiętnościa) że nie mają kontaktu duchowego nie dzielą się już uczuciami (tęsknoty za intymnością), że łączy ich samo zaangażowanie, którego zawsze kobiecie będzie za mało , (nowy cel kolejne dziecko) co Proteinowy przecież werbalizuje.

                                            Ty wysmiewasz zresztą te potrzeby u mężczyzn erotyki , bliskości szczególnie jak jest dziecko, przegranej pozycji w konkurencji o uczucia w różnych wątkach metodycznie jako irytujące słabość.
                                            Myslisz że łatwo otwierać się ze swoimi słabościami? To właśnie dawanie nad sobą władzy z którą nie wiadomo jak druga strona wykorzysta, a doświadczenia z przeszłości ma się raczej przykre.
                                            • hello-kitty2 Re: Skoro się zgadza 21.09.15, 16:01
                                              urquhart napisał:

                                              > > Nie zauwazylam takich ambicji u Proteinowego.
                                              >
                                              > A ja zauważyłem; pisze ma seks ale bez erotyzmu, że przegapil rozbudzenie zony
                                              > (tęsknoty za namiętnościa) że nie mają kontaktu duchowego nie dzielą się już uc
                                              > zuciami (tęsknoty za intymnością), że łączy ich samo zaangażowanie, którego zaw
                                              > sze kobiecie będzie za mało , (nowy cel kolejne dziecko) co Proteinowy przecież
                                              > werbalizuje.
                                              >
                                              > Ty wysmiewasz zresztą te potrzeby u mężczyzn erotyki , bliskości szczególnie ja
                                              > k jest dziecko, przegranej pozycji w konkurencji o uczucia w różnych wątkach me
                                              > todycznie jako irytujące słabość.
                                              > Myslisz że łatwo otwierać się ze swoimi słabościami? To właśnie dawanie nad sob
                                              > ą władzy z którą nie wiadomo jak druga strona wykorzysta, a doświadczenia z prz
                                              > eszłości ma się raczej przykre.

                                              Dubel? ;)
                                          • druginudziarz Re: Skoro się zgadza 23.09.15, 13:50
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > Drugi nudziarz nie jestesmy na froncie ;0

                                            A gry zespołowe grałaś? w piłkę nożną?
                                      • druginudziarz Re: Skoro się zgadza 21.09.15, 11:14
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > proteinowy napisał(a):
                                        >
                                        > > Cały czas sie mijamy. Urqu prowadzi krucjatę przeciw tresurze, nie przeci
                                        > w temu
                                        > > zeby sie dzielić niewygodami. Ja próbuje sie udzielać ale nie przez to z
                                        > e poga
                                        > > daliśmy kiedys, tylko przez odpowiednia ilośc fochów i nie-fochów. Depres
                                        > ji alb
                                        > > o wkurwu albo dni znośnych. Jestem wytresowana małpa.
                                        >
                                        > Nie rozumiem Was ani Urqu ani Ciebie. Wladze ma ten, kto ma pieniadz, bo bez pi
                                        > eniadza nie ma nic. A reszta musi sie podporzadkowac, bo jak sie nie podoba, to
                                        > wypad. Przeciez to jest proste. U Marka w praktyce widac jak elegancko to dzia
                                        > la ;-)

                                        Mogę Ci zilustrować na różne sposoby że uproszczasz tak mocno, że Twoje rozumowanie idzie na manowce.
                                        Spójrz na sytuacje gdy kończy się pitu-pitu i sprawy maj się już konkretnie, na ostro. Np. linia frontu. Kogo słuchają żołnierze gdy utracą dowódce, a regulamin nie daje już wskazówek kto powinien dowodzić? najbogatszego? ;)
                      • zyg_zyg_zyg Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 16:24
                        No to przecież Kag pisze, że gdybyś mył gary wtedy, gdy byłeś młody, autentycznie niezależny i pod czaszka skrzyło Ci się od pomysłów, poczucia humoru i głodu wrażeń, to laski klaskałyby w ręce piejąc z zachwytu "I jeszcze gary myje!". Jak te gary myjesz jako korporacyjna gnida z pro-rodzinna polityką, to do zalet "nie pije, nie chodzi na dziwki, nie trwoni pieniędzy" żona może dorzuci "i jeszcze gary myje..."
                        • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 16:57
                          > No to przecież Kag pisze, że gdybyś mył gary wtedy, gdy byłeś młody, autentyczn
                          > ie niezależny i pod czaszka skrzyło Ci się od pomysłów, poczucia humoru i głodu
                          > wrażeń, to laski klaskałyby w ręce piejąc z zachwytu "I jeszcze gary myje!".

                          Nie. To zaklada ze laski chcialyby zwiazku a wtedy kiedy bylem wesoly, glupi, biedny i nie rokowalem - chodzilo tylko o seks. Mycie garow w niczym w takiej sytuacji nie pomaga.

                          > Jak te gary myjesz jako korporacyjna gnida z pro-rodzinna polityką, to do zalet
                          > "nie pije, nie chodzi na dziwki, nie trwoni pieniędzy" żona może dorzuci "i jes
                          > zcze gary myje..."

                          To sa zadne zalety w moich oczach. To jest minimum jakie byle kto moze spelnic. Zona wyczuwa smrod porazki jaki sie teraz saczy dookola i reaguje adekwatnie.
                          • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 18:20
                            proteinowy napisał(a):
                            > To sa zadne zalety w moich oczach. To jest minimum jakie byle kto moze spelnic.
                            > Zona wyczuwa smrod porazki jaki sie teraz saczy dookola i reaguje adekwatnie.

                            To znaczy robi co? Jaka reakcja?
                            • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 21:29
                              kag73 napisała:

                              > To znaczy robi co? Jaka reakcja?
                              Seks tylko bezosobowy i higieniczny.
                              • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 23:25
                                proteinowy napisał(a):
                                > Seks tylko bezosobowy i higieniczny.

                                Seks bezosobowy? Masz na mysli, ze jest nieobecna czy czujesz sie wibratorem? A to nie Ty pisales, ze po seksie z zona wychodzisz konczyc sam do lazienki? Czy pomylilam osoby?

                                Apropos a pytales ja kiedys co jej tak konkretnie w tej Twojej "grze na skrzypcach" przeszkadza?
                                • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 00:14
                                  > Seks bezosobowy? Masz na mysli, ze jest nieobecna czy czujesz sie wibratorem?

                                  Mam wrazenie ze w tym seksie nie ma w ogole erotyki. Ani jej to nie "jara" ani mnie. Wibrator to chyba dobre porównanie, aczkolwiek bardziej mam wrazenie ze ona to robi dla zwiazku nie dla siebie. Obowiązek.

                                  > A
                                  > to nie Ty pisales, ze po seksie z zona wychodzisz konczyc sam do lazienki? Czy
                                  > pomylilam osoby?

                                  Dochodzę z zona. Pozniej czasem idę do salonu po seks dla przyjemności.

                                  >
                                  > Apropos a pytales ja kiedys co jej tak konkretnie w tej Twojej "grze na skrzypc
                                  > ach" przeszkadza?

                                  Odpowiedź: - "nic nie przeszkadza".

                                  Większość relacji rozgrywa sie pozawerbalnie.
                                  Nie jest wykluczone ze to sa wszystko moje projekcje i uprzedzenia.
                                  Nie gadamy ze soba na istotne tematy, wiec każde snuje sobie takie domysły jakie uważa za najbardziej prawdopodobne.
                                  • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 00:20
                                    proteinowy napisał(a):
                                    > Mam wrazenie ze w tym seksie nie ma w ogole erotyki. Ani jej to nie "jara" ani
                                    > mnie. Wibrator to chyba dobre porównanie, aczkolwiek bardziej mam wrazenie ze o
                                    > na to robi dla zwiazku nie dla siebie. Obowiązek.

                                    A bylo tak zawsze, od zawsze?

                                    > Większość relacji rozgrywa sie pozawerbalnie.
                                    > Nie jest wykluczone ze to sa wszystko moje projekcje i uprzedzenia.
                                    > Nie gadamy ze soba na istotne tematy, wiec każde snuje sobie takie domysły jaki
                                    > e uważa za najbardziej prawdopodobne.

                                    No a moze powinniscie zaczac, by sie duzo okazalo i na koncu by wyszlo, ze oboje chcielibyscie tego samego a tylko snujecie domysly albo Wam sie cos wydaje.
                                    Jezeli byly dobre fundamenty, dobre warunki wyjsciowe, to jest szansa, by przypomniec sobie stare dobre dzieje(poczataki) i do nich powrocic.
                                    Natomiast jezeli nigdy nie bylo "pieknie"...to nie wiem ;)
                      • marek.zak1 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 16:26
                        proteinowy napisał(a):

                        > W różnicy opinii miedzy Tobą i Urqu jestem w 100% po stronie Urqu. Największy błąd jaki facet moze zrobic to zgodzić sie na realizowanie nie swojej wizji zycia.
                        ----------------------------------------------------------------------------
                        Całkowicie sie zgadzam. Przypominam zatem 2 pierwsze punkty ,,instrukcji obsługi kobiety"
                        1. Rób swoje
                        2. Nie daj sobie wejść na głowę...
                        To naprawdę jest skuteczne.
                        • ninek04 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 16:38
                          --------------------------------------------------------------------------
                          >Całkowicie sie zgadzam. Przypominam zatem 2 pierwsze punkty ,,instrukcji obsługi kobiety"
                          1. Rób swoje
                          2. Nie daj sobie wejść na głowę...
                          To naprawdę jest skuteczne.<

                          Wziąwszy pod uwagę, że całą kasę zarabiasz tylko Ty,to realizacja tych punktów nie wydaje mi się czymś wyjątkowo trudnym ;)
                          • marek.zak1 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 17:04
                            ninek04 napisała:

                            > --------------------------------------------------------------------------
                            > >Całkowicie sie zgadzam. Przypominam zatem 2 pierwsze punkty ,,instrukcji obsługi kobiety"
                            > 1. Rób swoje
                            > 2. Nie daj sobie wejść na głowę...
                            > To naprawdę jest skuteczne.<
                            >
                            > Wziąwszy pod uwagę, że całą kasę zarabiasz tylko Ty,to realizacja tych punktów
                            > nie wydaje mi się czymś wyjątkowo trudnym ;)
                            -------------------------------------------------------------------------
                            Obserwując moich znajomych (także moich dzieci) widzę, że dawanie sobie wejść na głowę nie zależy od wykształcenia, zawodu i w nim pozycji, ani tez zarobków.
                        • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 18:09
                          marek.zak1 napisał:
                          > Całkowicie sie zgadzam. Przypominam zatem 2 pierwsze punkty ,,instrukcji obsług
                          > i kobiety"
                          > 1. Rób swoje
                          > 2. Nie daj sobie wejść na głowę...
                          > To naprawdę jest skuteczne.

                          A wiesz Marek, ze to rowniez punkty "instrukcji faceta", jak dla mnie, sa identyczne.
                          • marek.zak1 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 18:15
                            kag73 napisała:

                            > marek.zak1 napisał:
                            > > Całkowicie sie zgadzam. Przypominam zatem 2 pierwsze punkty ,,instrukcji
                            > obsług
                            > > i kobiety"
                            > > 1. Rób swoje
                            > > 2. Nie daj sobie wejść na głowę...
                            > > To naprawdę jest skuteczne.
                            >
                            > A wiesz Marek, ze to rowniez punkty "instrukcji faceta", jak dla mnie, sa identyczne.
                            ---------------------------------------------------------------------------------
                            Oczywiście :).

                        • sea.sea Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 19:09
                          No mój właśnie tak czynił, ale zdaje się nie znalazł złotego środka :>
                          Na przykład właziłam mu na głowę straszliwie, prosząc, żeby swoje szpeje do pracy, których nie zamierza używać przez najbliższe miesiące, składał i kitrał gdzieś z boku, bo się potykam co chwilę i mnie to strasznie wkurza. Ale nie, no lepiej, żebym ja się wkurzała codziennie przez pół roku, waląc się w palec u nogi, niż żeby on pocierpiał 2x przez 10 minut, raz składając i raz wyciągając.

                          P.S. nie koloryzuję, naprawdę chodziło o rzeczy, których używał raz na kilka miesięcy.
                      • hello-kitty2 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 16:55
                        proteinowy napisał(a):

                        > Teraz po wpadce, odkąd jestem małą korporacyjna gnida (za to z pro-rodzinną pol
                        > ityką) lista moich zalet w oczach mojej zony zaczyna sie wylacznie od 'nie' (ni
                        > e pije, nie chodzi na dziwki, nie trwoni pieniędzy, nie ...)

                        > Teraz pojadę osobistym wyznaniem za co z góry przepraszam. Dla mnie moja tzw pa
                        > sja to było cos co mnie wyciągnęło z dosc głębokiego dołka.

                        Z podlogi pod stolem u kolegi?

                        A cos co wyciąga ci
                        > ę z dołka bedzie sie ocierać o obsesje. Moja zona (i inne kobiety) myślą ze rob
                        > ią mi przysługę odpilowujac to obsesje. Nie wydaje mi sie zeby miały racje.
                        >
                        > W różnicy opinii miedzy Tobą i Urqu jestem w 100% po stronie Urqu. Największy b
                        > łąd jaki facet moze zrobic to zgodzić sie na realizowanie nie swojej wizji zyci
                        > a.

                        Sorry ale jak to czytam i zestawiam z tym, nad czym teraz z zona 'pracujecie' lub raczej nad czym zona pracuje przy pomocy Twojego nasienia, to wydaje mi sie kolejne dziecko strzalem w krok.
                        • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 17:05
                          > Dla mnie moja
                          > tzw pa
                          > > sja to było cos co mnie wyciągnęło z dosc głębokiego dołka.
                          >
                          > Z podlogi pod stolem u kolegi?

                          Tak. I z generalnego zapicia, przypalania i biernosci.

                          > Sorry ale jak to czytam i zestawiam z tym, nad czym teraz z zona 'pracujecie' l
                          > ub raczej nad czym zona pracuje przy pomocy Twojego nasienia, to wydaje mi sie
                          > kolejne dziecko strzalem w krok.

                          Nie wpadniemy drugi raz, chocbym sie mial kiedys wysterylizowac. Ale na razie drugie dziecko wisi w powietrzu, bo przede wszystkim: moze nauczymy sie gadac ze soba? Pare razy sprobowalem i nie bylo az tak zle jak kiedys. Moze jestem po prostu tchorzliwą cipą, która sie boi rzucić posadki i popierduje coś o pro-rodzinnej korpo? Więc nie wykluczam : pójścia na całość, podwojenia zarobków (lub bankructwa) i przejecia wladzy i odpowiedzialnosci. Moze ona sie wtedy odnajdzie lepiej niz teraz? Albo wszystko szlag trafi...
                          • hello-kitty2 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 17:36
                            proteinowy napisał(a):

                            Moze jestem po p
                            > rostu tchorzliwą cipą, która sie boi rzucić posadki i popierduje coś o pro-rodz
                            > innej korpo? Więc nie wykluczam : pójścia na całość, podwojenia zarobków (lub b
                            > ankructwa) i przejecia wladzy i odpowiedzialnosci. Moze ona sie wtedy odnajdzie
                            > lepiej niz teraz? Albo wszystko szlag trafi...

                            Znowu sie zgubilam wiec skupie sie tylko na jednym zagadnieniu po zebraniu info z roznych postow: o co chodzi z tym agresywnym pojsciem w strone duzej kasy? Czyja to jest wizja zycia? Komu ta kasa jest potrzebna i do czego? Tobie czy zonie? I co by sie niby po jej zdobyciu mialo stac? Bo odnosze wrazenie, ze chcialbys dostep do tej kasy na cos wymienic?Co to jest? Szczescie? Zadowolenie zony? Dogadanie sie?
                            • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 00:57
                              > Znowu sie zgubilam wiec skupie sie tylko na jednym zagadnieniu po zebraniu info
                              > z roznych postow: o co chodzi z tym agresywnym pojsciem w strone duzej kasy? C
                              > zyja to jest wizja zycia? Komu ta kasa jest potrzebna i do czego? Tobie czy zon
                              > ie? I co by sie niby po jej zdobyciu mialo stac? Bo odnosze wrazenie, ze chcial
                              > bys dostep do tej kasy na cos wymienic?Co to jest? Szczescie? Zadowolenie zony?
                              > Dogadanie sie?

                              To jest bardzo dobre pytanie.
                              Od
                              • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 01:13
                                > > Znowu sie zgubilam wiec skupie sie tylko na jednym zagadnieniu po zebrani
                                > u info
                                > > z roznych postow: o co chodzi z tym agresywnym pojsciem w strone duzej ka
                                > sy? C
                                > > zyja to jest wizja zycia? Komu ta kasa jest potrzebna i do czego? Tobie c
                                > zy zon
                                > > ie? I co by sie niby po jej zdobyciu mialo stac? Bo odnosze wrazenie, ze
                                > chcial
                                > > bys dostep do tej kasy na cos wymienic?Co to jest? Szczescie? Zadowolenie
                                > zony?
                                > > Dogadanie sie?
                                >
                                > To jest bardzo dobre pytanie.
                                > Od

                                arrgh - przedwczesny "send". Symptomatyczne.

                                Jak na razie ilosc swietego spokoju jest skorelowana z iloscia kasy, byciem przyzwoitym i uzytecznym. Nie licze na szczescie, zadowolenie ani dogadanie sie. Licze na swiety spokoj. Jezeli mam racje - to to kupie. Ale nie czarujmy się - jadę w dół a nie w górę. Rozumiem Twój fatalizm lepiej niz rok temu.

                                Dobranoc.
                      • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 18:05
                        proteinowy napisał(a):
                        > Zdanie ładne ale rzadko prawdziwe. Sporo tutaj sie mówi o tym, ze ludzie emanuj
                        > ą przekonaniem o własnej wartosci.

                        A co zmywanie albo niezmywanie garow ma do przekonania o wlasnej wartosci? Dla mnie nic. Po prostu upierdliwe(jak dla mnie) zajecie, ktore ktore niestety jest konieczne. Tyle w temacie.

                        > Teraz po wpadce, odkąd jestem małą korporacyjna gnida (za to z pro-rodzinną pol
                        > ityką) lista moich zalet w oczach mojej zony zaczyna sie wylacznie od 'nie' (ni
                        > e pije, nie chodzi na dziwki, nie trwoni pieniędzy, nie ...)

                        A dodales wszystkie sladowe? Mlody juz nie jestes, w dodatku zajety, w dodatku nie szukasz itd. I nie wazne od czego sie zaczyna, tylko, ze widzi te "nie" na plus.
                        >
                        > W różnicy opinii miedzy Tobą i Urqu jestem w 100% po stronie Urqu. Największy b
                        > łąd jaki facet moze zrobic to zgodzić sie na realizowanie nie swojej wizji zyci a.

                        A czy ja kiedys twierdzilam, ze jest inaczej? Malo tego rowniez kobiety moga popelnic blad realizujac nie swoja wizje zycia.
                        I chyba wy mi nie chcecie tutaj wkrecac, ze ktos kto gotuje albo sprzata (chociaz nie lubi, tez nie lubie) realizuje cudza wizje. Przeciez to nie moja albo cudza wina, ze komus zachcialo sie np. wiazac i bawic w dom. A w domu wiadomo sa gary do zmywania i zarcie do uszykowania, to nie zadna wizja, to realia.
                        Ajak sie okazalo, ze sie pomylil, ze to jednak nie to, to ma dwie opcje: powiedzial A, musi powiedziec B albo sprobowac alterantywy: wymiksowac sie i sprobowac zyc wedlug wlasnej wizji.

                        • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 21:23
                          > A co zmywanie albo niezmywanie garow ma do przekonania o wlasnej wartosci? Dla
                          > mnie nic. Po prostu upierdliwe(jak dla mnie) zajecie, ktore ktore niestety jest
                          > konieczne. Tyle w temacie.

                          Te zajęcia nie maja dla mnie większego znaczenia i nie mam problemu z ich dzieleniem.

                          Chodzi wylacznie o atmosferę niechęci do moich zajęć ktore "zmywakiem" nie sa.

                          Użyje porównania którego juz tu chyba użyłem. Wyobraź sobie, ze grasz na skrzypcach, przeszłaś przez etap orkiestry osiedlowej, miejskiej, teraz czujesz ze chciałabyś dostać sie do orkiestry symfonicznej Polskiego Radia. Twój chłop jest woźnym. Nienawidzi bycia woznym, w ogole nie lubi miejsca w którym jest. Praca nie przynosi mu ani forsy ani przyjemności. Za każdym razem kiedy wyjmujesz skrzypce zeby poćwiczyć pyta czy jest jakiś powód ze akurat dzisiaj ćwiczysz. Proponujesz zeby zaczął moze grać na bębnie czy cykać fotki. Nie chce. W knajpie za rogiem za granie 'Sokołów' płaca wiecej niż Polskim Radio za bezbłędnie wykonanie Locatelli's Caprice in D major Op. 3 No. 23 'Il labirinto armonico'.

                          Obraz juz masz, nie bede rozdmuchiwał. Nie wiem czy mam talent do tych skrzypiec czy nie. Nie mam problemu ze "sprzątaniem obejścia". Mam problem z niechęcią do moich skrzypiec. Z tym ze kiedy ćwiczę atmosfera jest napięta.

                          I teraz wreszcie dochodzimy do tego o czym mówi Urqu. Ktoś taki jak ja zawsze będzie traktowany z przymrużeniem oka itd. Rozsądna opcja to grać te jebane 'Sokoły' w coraz droższych restauracjach, przynosić pieniądze w zębach, przepraszać za nierównomierność dochodów w porównaniu z woźnymi.

                          Co to wszystko ma do poczucia własnej wartości? Po prostu wiem ze jestem coraz marniejszym "skrzypkiem". To nie jest "poczucie" tylko wiedza. Nie wie tego ani "szef knajpy" ani ludzie jedzący kotlety. Wiem to ja.
                          • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 23:18
                            proteinowy napisał(a):
                            > Chodzi wylacznie o atmosferę niechęci do moich zajęć ktore "zmywakiem" nie sa.

                            Aaa rozumiem. Mnie sie wydaje, ze bywa to wynikiem niezadowoleniem drugiej strony z aktualnego stanu, sytuacji, moze czegos brakuje, cos gdzies kuleje a wtedy ta "pasja" tak uwiera czy wkurza druga osobe. Albo jezeli zaczyna dominowac nad wszystkim innym, pozerac za duzo czasu, kosztem czegos innego co drugiej stronie wydaje sie wazniejsze. Albo chcialaby lepszej komunikacji, moze umowienia sie na jakies okienka czasowe, zeby np. nie kolidowala z czyms tam.
                            Nie wiem moze sa tez inne powody, zwyczajna fanaberia czy cos.




                            • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 23:48
                              > Aaa rozumiem. Mnie sie wydaje, ze bywa to wynikiem niezadowoleniem drugiej stro
                              > ny z aktualnego stanu, sytuacji, moze czegos brakuje, cos gdzies kuleje a wtedy
                              > ta "pasja" tak uwiera czy wkurza druga osobe. Albo jezeli zaczyna dominowac na
                              > d wszystkim innym, pozerac za duzo czasu, kosztem czegos innego co drugiej stro
                              > nie wydaje sie wazniejsze. Albo chcialaby lepszej komunikacji, moze umowienia s
                              > ie na jakies okienka czasowe, zeby np. nie kolidowala z czyms tam.
                              > Nie wiem moze sa tez inne powody, zwyczajna fanaberia czy cos.

                              Mam mniej wiecej te same odczucia.
                              Odkąd wypierdolilem biurko z domu sytuacja zrobiła sie znośna.
                              A od momentu całkowitego zawieszenia projektu dostałem nawet niewerbalną propozycje drugiego bobasa. Jak to nie raz podkreśla Marek: mężczyzna musi byc przede wszystkim użyteczny.
                              • marek.zak1 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 00:04
                                proteinowy napisał(a):
                                . Jak to nie raz podkreśla Marek: mężczyzna musi byc przede wszystkim użyteczny.
                                ----------------------------------------------------------------------------------------

                                "Functional", to więcej niż użyteczny. W pracy, w domu, ogrodzie i w łóżku.
                                • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 00:34
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > "Functional", to więcej niż użyteczny. W pracy, w domu, ogrodzie i w łóżku.

                                  Moja obsesja to walka z makaronizmami. Jestes pisarzem - postaraj sie mocniej i znajdź dobry polski odpowiednik. "Functional" jest przeładowany znaczeniowo i jako taki naraża Cię na nieporozumienie wsród tych ktorzy znają angielski. "Functional" jest na przykład paradygmatem w programowaniu, różniącym sie znacznie od obiektowo orientowanego. Jestem prawie pewien ze nie o to znaczenie Ci chodziło.

                                  Na razie, wbrew Twojej opinii, uważam ze użyteczny najlepiej oddaje Twoja intencje po polsku. Ma zastosowanie w pracy, w domu w ogrodzie i w łożku. Tylko nie brzmi tak fajnie (bo dziewuchy strasznie jara - śpiew angielski i gitara). Ale możliwe ze Twoja intencja jest bliższa słowu "funkcjonalny", ktore jest znaczeniowo cieplejsze, do słowa "użyteczny" dorzuca sugestię pojęć takich jak "optymalny" czy wręcz "elegancki" (to dla ludzi ktorzy elegancję utożsamiają z minimalizmem).

                                  Ja zostaje przy "użyteczny" bo oddaje moje nastawienie do zwiazku. W słowie "użyteczny" jest juz zawarta groźba pozbycia sie w sytuacji bezużyteczności. I to jest praktyczne sedno związkow międzyludzkich.
                              • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 00:08
                                proteinowy napisał(a):
                                > Mam mniej wiecej te same odczucia.
                                > Odkąd wypierdolilem biurko z domu sytuacja zrobiła sie znośna.
                                > A od momentu całkowitego zawieszenia projektu dostałem nawet niewerbalną propoz
                                > ycje drugiego bobasa. Jak to nie raz podkreśla Marek: mężczyzna musi byc przede
                                > wszystkim użyteczny.
                                Ja u siebie zauwazylam, ze lubie miec poukladane priorytety to co trzeba zrobic to trzeba zrobic najpierw, na przyklad jest godzina 21 dzieciak musi isc spac a mezowi to nawet nie przyjdzie do glowy, ze dzieciaka trza pogonic, pomoc(jak maly), bo...on wlasnie sobie "gra na tych skrzypcach", walsnie zaczal. No i ja na ten przyklad tez bym sobie chciala pograc na fortepianie(przyklad), ale nie moge, bo k...wa zawsze cos innego/ten dzieciak na mojej glowie, bo on gra na skrzypach kiedy i ile mu sie zachce. I to wkurwia bardzo.
                                Inaczej wyglada to jezeli druga osoba ma wrazenie, ze i jej potrzeby sa uwzgledniane, bo skrzypce to nie jedyna swietosc, nie dla kazdego. Czasem wystarczy sie dogadac, stworzyc jakies ramy czasowe i juz da sie.
                                • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 00:24
                                  kag73 napisała:
                                  > Inaczej wyglada to jezeli druga osoba ma wrazenie, ze i jej potrzeby sa uwzgled
                                  > niane, bo skrzypce to nie jedyna swietosc, nie dla kazdego. Czasem wystarczy si
                                  > e dogadac, stworzyc jakies ramy czasowe i juz da sie.

                                  Aha i jeszcze jak gra w lozku i ogolnie robi sie lepsza atmosfera to i te baardzo( wzlym momencie) zajmujace pasje nagle tez sie zdzierzy i przestaja przeszkadzac.
                                  • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 00:46
                                    > Aha i jeszcze jak gra w lozku i ogolnie robi sie lepsza atmosfera to i te baard
                                    > zo( wzlym momencie) zajmujace pasje nagle tez sie zdzierzy i przestaja przeszka
                                    > dzac.

                                    Bardzo trafnie. Co prawda nigdy łączyło nas uczucie, ale na pewno spieprzyłem szanse na jej rozbudzenie. Wydaje mi sie ze jej pierwszy zwiazek był jakiś nie za dobry a ja (zakładając cierpliwość i wyczucie) mogłem ja do seksu przekonać. Ale ze o przeszłość sie nie wypytuje to nie wiem.

                                    Zamiast tego wyemigrowalismy w rożnych odstępach czasu i szybko doszliśmy oboje do wniosku ze jedno jest dla drugiego tylko "użyteczne". Potem forsa forsa forsa, mieszkanie, wpadka, wiecej forsy.

                                    Masz Kag fenomenalnego nosa :)

                                    Dobranoc.
                                    • hello-kitty2 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 09:06
                                      proteinowy napisał(a):

                                      > Co prawda nigdy łączyło nas uczucie

                                      Nie no, w polskim mamy podwojne przeczenia ale rozumiem, mi tez sie zaczynaja pieprzyc po tych germanskich jednoprzeczeniowych.

                                      Dla mnie to abstrakt. Pisales, ze nawet nie byles zakochany. Masakra. Rozumiem, ze sobie tego nie mowicie. Skoro podstawy sa zrabane to faktycznie nie ma o czym rozmawiac jak tylko o agendzie dnia. Tak kontraktowo podszedles do tego zwiazku i teraz to sie msci. Ty po prostu masz problem z uczuciami i probujesz je zastepowac rozumem. Nie kieruje Toba milosc tylko poczucie odpowiedzialnosci. Higienicznego, bezosobowego seksu w ogole nie jestem w stanie sobie wyobrazic ale mozesz takowy wstawic z youtube jak znajdziesz ;-)
                                      • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 10:08
                                        hello-kitty2 napisała:
                                        > Dla mnie to abstrakt. Pisales, ze nawet nie byles zakochany. Masakra. Rozumiem,
                                        > ze sobie tego nie mowicie. Skoro podstawy sa zrabane to faktycznie nie ma o cz
                                        > ym rozmawiac jak tylko o agendzie dnia.

                                        Ano, jak mozna sie zenic bez milosci??? No chyba, ze wziales opcje: milosc przyjdzie pozniej. Podobno tez sie zdarza. Masz wrazenie, ze u Was przyszla?
                                        Apropos, wychodzic po seksie do salonu we wiadomym celu...straszne. Zadna kobieta nie jest na tyle glupia, zeby nie zakumac. A oznacza to: skes ze mna jest do bani, skoro potrzebna dogrywka.
                                        Ale nad lepszym seksem mozna popracowac, wydaje mi sie, nie zdazyles rozbudzic wczesniej, rozbudzaj teraz, wiesz ryczace 40 stki itd. Jest szansa.
                                      • druginudziarz Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 10:40
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        > Hi
                                        > gienicznego, bezosobowego seksu w ogole nie jestem w stanie sobie wyobrazic ale
                                        > mozesz takowy wstawic z youtube jak znajdziesz ;-)
                                        >

                                        A komu będziesz kibicować? :D
                            • ninek04 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 06:43
                              kag73napisala
                              >proteinowy napisał(a):
                              > Chodzi wylacznie o atmosferę niechęci do moich zajęć ktore "zmywakiem" nie sa.

                              >Aaa rozumiem. Mnie sie wydaje, ze bywa to wynikiem niezadowoleniem drugiej strony z aktualnego stanu, sytuacji, moze czegos brakuje, cos gdzies kuleje a wtedy ta "pasja" tak uwiera czy wkurza druga osobe. Albo jezeli zaczyna dominowac nad wszystkim innym, pozerac za duzo czasu, kosztem czegos innego co drugiej stronie wydaje sie wazniejsze. Albo chcialaby lepszej komunikacji, moze umowienia sie na jakies okienka czasowe, zeby np. nie kolidowala z czyms tam.
                              Nie wiem moze sa tez inne powody, zwyczajna fanaberia czy cos.<

                              Rozumiem tę atmosferę niechęci, bo sama również to przerabiam.Mimo, że u mnie w związku nie ma już bliskości i właściwie mijamy się, uzgadniając tylko sprawy dotyczące dzieci,to pojawiają się zawoalowane pretensje,dezaprobata odnośnie tych moich aktywności, czy sposobów spędzania wolnego czasu, które dla niego są zwyczajną stratą czasu, nie przynoszącą korzyści.Denerwujące jest to,że choć tego czasu i tak nie spedzalibysmy wspólnie, bo za dużo już nas dzieli,to wyczuwam takie oczekiwanie, żebym zrezygnowała" z siebie ",by być bardziej z nim,mimo,że "nas"już nie ma.
                              • urquhart użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 08:33
                                ninek04 napisała:
                                > Rozumiem tę atmosferę niechęci, bo sama również to przerabiam.Mimo, że u mnie w
                                > związku nie ma już bliskości i właściwie mijamy się, uzgadniając tylko sprawy
                                > dotyczące dzieci,to pojawiają się zawoalowane pretensje,dezaprobata odnośnie ty
                                > ch moich aktywności, czy sposobów spędzania wolnego czasu, które dla niego są z
                                > wyczajną stratą czasu, nie przynoszącą korzyści. Denerwujące jest to,że choć teg
                                > o czasu i tak nie spedzalibysmy wspólnie, bo za dużo już nas dzieli,to wyczuwam
                                > takie oczekiwanie, żebym zrezygnowała" z siebie ",by być bardziej z nim,mimo,ż
                                > e "nas"już nie ma.

                                I to jest dobre określenie Ninek tego użytkowego czy dokładniej przedmiotowego traktowania bez szacunku do uczuć i emocji drugiej strony.
                                Proteinowy dobrze pociągnął temat że same prace domowe, dzieci to pretekst figura retoryczna, bo chodzi o relację podporzadkowania, zawsze można wyznaczyć taki ich zakres że praktycznie zabiera cały czas i każda inna aktywność będzie negowana.

                                Niszczące jest jeżeli jedna stron nagina się dla drugiej, spełnia jej potrzeby, w darze bo ma inne standarty czystość, bo czas z dziećmi jej wcale nie gratyfikuje a ta druga ma zero uznania uważa że to jedynie jego psi obowiązek jak tu sadzi Kag w kwesti prac domowych w czy Mabelle sadziła w kwestii dzieci.

                                Myślę że kobiety będąc wyczulone na przedmiotowe traktowanie jako obiekt seksualny (bo w tym zakresie mężczyźni maja typowo większe potrzeby i standardy) nie chcą zaakceptować że same traktują przedmiotowo-użytkowo facetów żadając dostosowania się do ich norm i standardów jako rzekomych "wspólnych obowiązków". Efekt jest ten sam: brak szacunku.
                                Fundamentem takiego jest myślenie życzeniowe że co to tych potrzeb się rzekomo nie różnimy i że to wpływ kultury i wystarczy się dostosować.
                                • marek.zak1 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 08:47
                                  urquhart napisał:


                                  > Proteinowy dobrze pociągnął temat że same prace domowe, dzieci to pretekst figura retoryczna, bo chodzi o relację podporzadkowania, zawsze można wyznaczyć taki ich zakres że praktycznie zabiera cały czas i każda inna aktywność będzie neg owana.
                                  ------------------------------------------------------------------------

                                  Dokładnie, są to manipulacje w celu udowodnienia drugiej osobie, że robi źle, nie spełnia oczekiwań, wzbudzenia wyrzutów sumienia i w wprowadzenia własnych standardów w celu podporządkowania sobie drugiej osoby. Tutaj kobiety są mistrzami a wielu facetów to kupuje.
                                  Tu nie chodzi o sprzątanie, a o decyzyjność, czyli władzę w domu. Nie mówę tego z wyrzutem, bo każdy chce rządzić i używa do tego różnych środków.
                                  • kag73 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 10:13
                                    marek.zak1 napisał:
                                    "Tu nie chodzi o sprzątanie, a o decyzyjność, czyli władzę w domu. Nie mówę tego z wyrzutem, bo każdy chce rządzić i używa do tego różnych środków."

                                    Moim zdaniem nie kazdy chce rzadzic, niektorzy chca miec po prostu swiety spokoj. To po jedno. Po drugie nie wiem na czym na wladza niby polega?
                                    Mnie sie wydaje, ze akurat w przypadku sprzatania najczesciej chodzi o to, zeby na koncu bylo posprzatane i najlepiej, zeby zrobil to ktos inny, albo chociaz czasem zrobil to ktos innym, bo to upierdliwe zajecie jest dla wielu (kobiet rowniez). Wladza nie ma tu nic do rzeczy.
                                    W dodatku dla niektorych cos co jest bardzo wazne dla innych (np. kolor mebli w domu) jest zupelnie niewazne, wiec po co na sile ma zarzadzac jakie meble kupic? Dla zasady?
                                    • urquhart Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 10:57
                                      > na koncu bylo posprzatane i najlepiej, zeby zrobil to ktos inny, albo chociaz
                                      > czasem zrobil to ktos innym,

                                      Bo nie kumasz że istota problemu jest kto zdefinuje co oznacza w detalach "było posprzatane".
                                      Dla jednego posprzątać będzie to pojęcie raz na dwa tygodnie mycie podłogi i odkurzacz, a dla innej zasuwanie ze szmata podlóg codziennie .

                                      Bywam w mieszkaniach wynajmowanych wspolnie przez heteroseksualnych facetów to widzę różnicę standardów , ostatnio nawet przygladalem się grafików sprzątania na ścianie na cały rok.
                                      • kag73 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 11:06
                                        urquhart napisał:
                                        > Bo nie kumasz że istota problemu jest kto zdefinuje co oznacza w detalach "był posprzatane".
                                        > Dla jednego posprzątać będzie to pojęcie raz na dwa tygodnie mycie podłogi i od
                                        > kurzacz, a dla innej zasuwanie ze szmata podlóg codziennie .

                                        Kumam, kumama, u jednych tak a u innych nie. U niektorych nawet to raz na dwa tygodnie to problem a co dopiero codziennie gotowac albo myc naczynia ;)
                                        Ja nie mowie o sytuacjach gdzie ktos chce, zeby myc codziennie podlogi.
                                        >
                                        > Bywam w mieszkaniach wynajmowanych wspolnie przez heteroseksualnych facetów to
                                        > widzę różnicę standardów , ostatnio nawet przygladalem się grafików sprzątania
                                        > na ścianie na cały rok.

                                        Jasne, bo to faceci wiec spoko. Kobieta w domu i juz zmiana oczekiwan, wtedy co niektory nawet co 3 miesiace sprzatac nie chce, bo ma to zrobic zona. W dodatku to kobieta jest nazywana balaganiara, nigdy nie facet. Spotkalam tu kiedys w UK milego pana Polaka i mowi do mnie "jestem przerazony niechlujstwem angielskich kobiet." Aha, wiem, syf w chalupie, no ale ta kobieta tam sama nie mieszka. Ale o czym juz pisalam: Brytyjka oleje, Polka olac nie moze, bo tak ja wychowano i jeszcze bardzo sie liczy co powiedza ludzie.
                                        A wiesz ilu jest facetow, ktorzy oczekuja/wymagaja, zeby w domu byl porzadek? Serio. Tylko, ze oni go nie robia, robic nie chca. To zadanie zony, ewentulnie dzieci.
                                      • marek.zak1 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 11:15
                                        urquhart napisał:


                                        > Bo nie kumasz że istota problemu jest kto zdefinuje co oznacza w detalach "było
                                        > posprzatane".
                                        -----------------------------------------------------------

                                        Oczywiście, wyznaczanie i egzekwowanie zadań to przejęcie władzy w wersji soft. Gdy druga strona to zaakceptuje to relacje są ustalone.
                                    • that.bitch.is.sick Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 11:15
                                      kag73
                                      >
                                      > Moim zdaniem nie kazdy chce rzadzic, niektorzy chca miec po prostu swiety spoko
                                      > j.

                                      Jednym ze skuteczniejszych sposobów na święty spokój jest władza nad innymi, choć to metoda destrukcyjna i ogólnie skórka za wyprawkę. :)
                                      • marek.zak1 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 11:20
                                        that.bitch.is.sick napisała:

                                        > Jednym ze skuteczniejszych sposobów na święty spokój jest władza nad innymi, choć to metoda destrukcyjna i ogólnie skórka za wyprawkę. :).
                                        ---------------------------------------------------------------------------------------
                                        Władza to odpowiedzialność i stąd wielu facetów jest zadowolonych, że są wykonawcami poleceń. Wykonują - ona odpowiada. Tak więc wiele kobiet te władzę bierze a wcale tego nie chce.
                                        Władza na innymi była jest i będzie. Zawsze jest jakiś manager, który ma decydujący głos. Dotyczy to tez związków damsko-meskich.














                                        • kag73 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 11:27
                                          marek.zak1 napisał:
                                          > Władza na innymi była jest i będzie. Zawsze jest jakiś manager, który ma decydu
                                          > jący głos. Dotyczy to tez związków damsko-meskich.

                                          Ja jestem za partnerstwem. W roznych sprawach decyduja rozni a wiekszosc rzeczy istotnych jest po prostu omawiana i decyzje podejmuje sie wspolnie. Konieczna tutaj jest pewna elastycznosc i dopuszczanie do siebie rozsadnych argumentow. Upor nie zawsze jest najlepsza droga. Poza tym sztuka kompromisow.
                                          Czesto jest tak, ze sa rzeczy na ktorych komus bardzo zalezy, sa dla niego wazne a dla innego nie wazne, mniej wazne, wtedy nie warto sie przy nich upierac np.
                                          >
                                          >
                                          >


                                          >
                                          • marek.zak1 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 11:33
                                            kag73 napisała:

                                            > marek.zak1 napisał:
                                            > > Władza na innymi była jest i będzie. Zawsze jest jakiś manager, który ma
                                            > decydujący głos. Dotyczy to tez związków damsko-meskich.
                                            >
                                            > Ja jestem za partnerstwem. W roznych sprawach decyduja rozni a wiekszosc rzeczy istotnych jest po prostu omawiana i decyzje podejmuje sie wspolnie.
                                            -----------------------------------------------------------------------------------------

                                            Ja także jestem za partnerstwem, ale czasami trzeba skręcić w lewo albo w prawo a jedno chce w lewo, a drugie w prawo. Prosto nie można bo stoi drzewo. Ktoś musi zadecydować i wziąć odpowiedzialność.
                                            • kag73 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 11:40
                                              marek.zak1 napisał:
                                              > Ja także jestem za partnerstwem, ale czasami trzeba skręcić w lewo albo w prawo
                                              > a jedno chce w lewo, a drugie w prawo. Prosto nie można bo stoi drzewo. Ktoś m
                                              > usi zadecydować i wziąć odpowiedzialność.

                                              Tak, ale w zaleznosci od sytucji/okolicznosci/ anawet nastroju dzisiaj mozesz to byc Ty a jutro ja. Rozumiesz?
                                              • marek.zak1 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 11:48
                                                kag73 napisała:

                                                > marek.zak1 napisał:
                                                >
                                                > Tak, ale w zaleznosci od sytucji/okolicznosci/ anawet nastroju dzisiaj mozesz to byc Ty a jutro ja. Rozumiesz?
                                                ------------------------------------------------------------
                                                Ja pisze o najważniejszych decyzjach, a nie drobnych, które są podejmowane pod wpływem nastroju.
                                                Punkt 3 instrukcji to:
                                                - w drobnych sprawach ustępuj.
                                        • druginudziarz Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 11:32
                                          marek.zak1 napisał:

                                          > that.bitch.is.sick napisała:
                                          >
                                          > > Jednym ze skuteczniejszych sposobów na święty spokój jest władza nad inny
                                          > mi, choć to metoda destrukcyjna i ogólnie skórka za wyprawkę. :).
                                          > -------------------------------------------------------------------------------
                                          > --------
                                          > Władza to odpowiedzialność i stąd wielu facetów jest zadowolonych, że są wykona
                                          > wcami poleceń. Wykonują - ona odpowiada. Tak więc wiele kobiet te władzę bierze
                                          > a wcale tego nie chce.
                                          > Władza na innymi była jest i będzie. Zawsze jest jakiś manager, który ma decydu
                                          > jący głos. Dotyczy to tez związków damsko-meskich.

                                          Prawdziwa władze jest wtedy gdy nie musisz się liczyć z odpowiedzialnością.
                                          • marek.zak1 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 11:36
                                            druginudziarz napisał:
                                            > Prawdziwa władze jest wtedy gdy nie musisz się liczyć z odpowiedzialnością.
                                            -------------------------------------------------------------------
                                            Władza = odpowiedzialność. Gdy tego nie ma, jak w Korei Płn jest to patologia.
                                            W korpo nikt nie mowi czym/kim rządzi tylko za co odpowiada. Odpowiada = decyduje.
                                            • druginudziarz Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 11:46
                                              marek.zak1 napisał:

                                              > druginudziarz napisał:
                                              > > Prawdziwa władze jest wtedy gdy nie musisz się liczyć z odpowiedzialności
                                              > ą.
                                              > -------------------------------------------------------------------
                                              > Władza = odpowiedzialność. Gdy tego nie ma, jak w Korei Płn jest to patologia.
                                              > W korpo nikt nie mowi czym/kim rządzi tylko za co odpowiada. Odpowiada = decydu
                                              > je.

                                              Bezdroża semantyki...
                                              Korporacja to właśnie taka Korea Północna, każdy niby za coś odpowiada, ale każdy czuje na szyi topór. Bo realną władzę ma ktoś inny, realna w władzę ma "korporacja" ;)
                                              • marek.zak1 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 11:57
                                                druginudziarz napisał:

                                                > marek.zak1 napisał:

                                                > > -------------------------------------------------------------------
                                                > > Władza = odpowiedzialność. Gdy tego nie ma, jak w Korei Płn jest to patol ogia.
                                                > > W korpo nikt nie mowi czym/kim rządzi tylko za co odpowiada. Odpowiada = decydu
                                                > > je.
                                                >
                                                > Bezdroża semantyki...
                                                > Korporacja to właśnie taka Korea Północna, każdy niby za coś odpowiada, ale każdy czuje na szyi topór. Bo realną władzę ma ktoś inny, realna w władzę ma "korporacja" ;).
                                                ---------------------------------------------------------------------------------------------------
                                                Widzisz, ja w korpo pracuje ponad 20 lat i znam dobrze mechanizmy.
                                                Korporacja, czyli...
                                                Obecny system ekonomiczny nie ma wiele wspólnego z dawnym kapitalizmem. To jednak nie jest miejsca na dywagacje w temacie.
                                          • that.bitch.is.sick Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 11:58
                                            druginudziarz
                                            >
                                            > Prawdziwa władze jest wtedy gdy nie musisz się liczyć z odpowiedzialnością.

                                            :) oj tak. Nie wiem czy powinniśmy zaglądać w te mroczne zakamarki. "Błogosławieni", którzy mylą prawdziwą władzę z jej atrybutami. Oni oglądać będą bałamutny błękit snów i pragnień:)
                                            • druginudziarz Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 17:35
                                              that.bitch.is.sick napisała:

                                              > druginudziarz
                                              > >
                                              > > Prawdziwa władze jest wtedy gdy nie musisz się liczyć z odpowiedzialności
                                              > ą.
                                              >
                                              > :) oj tak. Nie wiem czy powinniśmy zaglądać w te mroczne zakamarki. "Błogosławi
                                              > eni", którzy mylą prawdziwą władzę z jej atrybutami. Oni oglądać będą bałamutny
                                              > błękit snów i pragnień:)

                                              Jak zwykle w wysokiej formie ;)
                                              Miło Cię znów widzieć. Coś się stało?
                                              • that.bitch.is.sick Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 20:35
                                                druginudziarz napisał:
                                                >
                                                > Jak zwykle w wysokiej formie ;)
                                                > Miło Cię znów widzieć. Coś się stało?

                                                Bo liczyłam, że Cię zastanę na tej imprezie;)))?
                                                Zależy; a pytasz o przyczynę nieobecności czy pojawienia się?:)
                                                • druginudziarz Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 22.09.15, 11:54
                                                  that.bitch.is.sick napisała:

                                                  > druginudziarz napisał:
                                                  > >
                                                  > > Jak zwykle w wysokiej formie ;)
                                                  > > Miło Cię znów widzieć. Coś się stało?
                                                  >
                                                  > Bo liczyłam, że Cię zastanę na tej imprezie;)))?
                                                  > Zależy; a pytasz o przyczynę nieobecności czy pojawienia się?:)

                                                  Masz nosa, bo ja nie na wszystkie łażę ;)
                                                  To drugie, "pojawienia się".
                                                  Swoją drogą to Twój komentarz (ten o powszechnym myleniu władzy z jej atrybutami) mnie zmroził, sam bym tego tak krystalicznie precyzyjnie nie ujął ;)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 23.09.15, 15:35
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > that.bitch.is.sick napisała:
                                                    >
                                                    > Masz nosa, bo ja nie na wszystkie łażę ;)

                                                    Tym bardziej, że coś Cię tu trzyma.

                                                    > To drugie, "pojawienia się".

                                                    :) Mężczyzni. Mężczyźni straumatyzowani reglamentacją seksu w przeszłości, lub z poczuciem odrzucenia przez poprzednią partnerkę. Są wszędzie:), rozstałam się z jednym kilka lat temu, to była porażka. Nadal nie wiem jak z nimi postępować, drażni mnie ich podejrzliwość, ponura narracja, niewiara w siebie, pancerz ochronny, chęć odegrania się przez emocjonalną niedostępność, oczekiwanie szczególnych przywilejów:). Nie przepracowałam tego. To ogranicza, nawet taką nomadę jak ja. A może stąd mój nomadyzm:). Ja jestem najbliżej tych, nie szukając długo, co to jadą na Bali odnaleźć siebie przecież:)))

                                                    > Swoją drogą to Twój komentarz (ten o powszechnym myleniu władzy z jej atrybutam
                                                    > i) mnie zmroził, sam bym tego tak krystalicznie precyzyjnie nie ujął ;)

                                                    Toż to Twoje celne spostrzeżenie:)
                                                  • kynane Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 23.09.15, 15:51
                                                    ":) Mężczyzni. Mężczyźni straumatyzowani reglamentacją seksu w przeszłości, lub z poczuciem odrzucenia przez poprzednią partnerkę. Są wszędzie:), rozstałam się z jednym kilka lat temu, to była porażka. Nadal nie wiem jak z nimi postępować, drażni mnie ich podejrzliwość, ponura narracja, niewiara w siebie, pancerz ochronny, chęć odegrania się przez emocjonalną niedostępność, oczekiwanie szczególnych przywilejów:)."

                                                    I mają jeden z drugim, seksu do wypęku, seks z radością na zawołanie, a i tak węszą spisek, podejrzliwie szukają drugiego dna... Aż w końcu zadławią, zaduszą i krzykną z radością "a jednak tylko udawałaś"...
                                                  • that.bitch.is.sick Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 01:20
                                                    kynane napisała:

                                                    >
                                                    > I mają jeden z drugim, seksu do wypęku, seks z radością na zawołanie, a i tak w
                                                    > ęszą spisek, podejrzliwie szukają drugiego dna... Aż w końcu zadławią, zaduszą
                                                    > i krzykną z radością "a jednak tylko udawałaś"...
                                                    >
                                                    Witam:))
                                                    czuję wewnętrzny krąg wtajemniczenia w problem:). Czyżbym znalazła osobę o pokrewnych przeżyciach? Wyczuwam pokrewieństwo, zwłaszcza z Twoją sygnaturką.

                                                    Oczywiście, nie ma się co łudzić, zachodzą tu pewne różnice międzyosobowe, ale nawet zaradnosc w organizowaniu sobie seksu uderza..Czy Tobie TEŻ się zdarza, tu weźmy jak u mnie, długo po zakończeniu związku, że hm..delikatnie mówiąc "dajesz mu" z litości, bo on jest zraniony i bo jest niegroźny jak mały piesek? Znasz problem w jakiś sposób z autopsji?

                                                    Sorry za offtop, mimo iż w temacie wad.
                                                  • kynane Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 11:46
                                                    No niestety... Długo po z litości/poczucia winy, że jednak nie byłam lepsza niż te stada (tak, wiem, że to bujda na resorach, i zostałam cudnie wmanipulowana...) mam instynkty opiekuńcze, i poświęcam uwagę/troskę/itp.
                                                    Co do seksu, to ewentualne aluzje są na tyle delikatne, że je mogę ignorować. Bo wolałabym nie, choć myśli takie miałam... A wolałabym nie, bo jednak jestem seryjnie monogamiczna...
                                                  • that.bitch.is.sick Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 13:31
                                                    kynane napisała:

                                                    > No niestety... Długo po z litości/poczucia winy, że jednak nie byłam lepsza niż
                                                    > te stada (tak, wiem, że to bujda na resorach, i zostałam cudnie wmanipulowana.
                                                    > ..) mam instynkty opiekuńcze, i poświęcam uwagę/troskę/itp.
                                                    > Co do seksu, to ewentualne aluzje są na tyle delikatne, że je mogę ignorować. B
                                                    > o wolałabym nie, choć myśli takie miałam... A wolałabym nie, bo jednak jestem s
                                                    > eryjnie monogamiczna...
                                                    >
                                                    Ale że co, że masz ewentualnie poczucie winy że nie zdołałaś faceta uleczyć? Zabliźnić ran zadanych przez jakąs kastrującą okrutnicę? Stąd ta Twoja prowokująca sygnaturka?

                                                    Ja mogę o sobie i różnicach powiedzieć tyle, że zostałam wpleciona bardzo przyziemną sieć wzajemnych zobowiązań, jednak rozumiem jak działa norma miłej dziewczyny nakręcająca rywalizację między kobietami.
                                                  • kynane Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 15:53
                                                    Na poziomie emocjonalnym miewam takie poczucie winy, że może gdybym nie była taką egoistką,może gdybym jeszcze wytrzymała chwilę, to biedny misio... ;) mimo, że rozumowo wiem, że nie powinnam, bo w 99% biedne misie siedzą sobie w tej swojej biednomisiowatości i im tam świetnie...

                                                    Sygnaturka trochę przewrotna, aż faktycznie według niektórych bardzo odpowiednia...

                                                    A sieć zobowiązań też jest mi znana, bo jak tu pogonić porządnie faceta, którego matka przesyła mi ulubione jedzenie... przy czym matka zupełnie bezinteresownie...
                                                  • sabat777 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 14:17
                                                    Czyli taktyka "na biednego misia" jest przynajmniej krotkoterminowo efektywna, a skoro tak to nalezy miec ja na uwadze podczas proby osiagania wlasnych celow. Czysty pragmatyzm.
                                                  • kynane Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 15:53
                                                    Oj, niestety jest... A stosujących ją widać nawet na tym forum ;)
                                                  • sabat777 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 16:46
                                                    Yyy, ale to chyba slabo im idzie, skoro nadal tu przesiaduja :)
                                                  • kynane Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 16:53
                                                    Bo biednemisie wcale nie chcą odmienić swej biednomisiowatowej egzystencji ;)
                                                  • sabat777 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 17:10
                                                    Czyli sadzisz, ze ktos moze umyslnie trwac w sytuacji dla siebie erotycznie niekorzystnej i gdyby dac mu wybor, to wybralby bezseksie zamiast ostrego rzniecia? Intrygujacy ale egzotyczny osad.
                                                  • rekreativa Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 17:33
                                                    No właśnie, "gdyby mu dać".
                                                    Ten wybór miałby z nieba spaść. Sam nie kiwnie paluszkiem.
                                                  • sabat777 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 17:42
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No właśnie, "gdyby mu dać".
                                                    > Ten wybór miałby z nieba spaść. Sam nie kiwnie paluszkiem.

                                                    Może lubią dobre wróżki? :D
                                                    www.youtube.com/watch?v=WivXPndy3tU
                                                  • sabat777 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 18:07
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No właśnie, "gdyby mu dać".
                                                    > Ten wybór miałby z nieba spaść. Sam nie kiwnie paluszkiem.

                                                    Poza tym skoro mamy odwrócenie klasycznego damsko-męskiego schematu, to powstaje pytanie czy widział kto to, by pułapka goniła za myszą? :)
                                                  • rekreativa Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 23:34
                                                    A widział kto, żeby mysza właziła do pustej pułapki?
                                                    Nie ma tłustej przynęty, to trzeba się w kota bawić i gonić za myszą, ot co.
                                                  • zawle Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 00:04
                                                    A widział. Nie dość że pusta była to cuchnęła truchłem poprzedniczki. Ciekawość i chęć zbawienia świata jednymi z grzechów głównych kobiety;)
                                                  • lybbla Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 02:11
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > A widział kto, żeby mysza właziła do pustej pułapki?
                                                    > Nie ma tłustej przynęty, to trzeba się w kota bawić i gonić za myszą, ot co.

                                                    zawle napisała:

                                                    > A widział. Nie dość że pusta była to cuchnęła truchłem poprzedniczki. Ciekawość
                                                    > i chęć zbawienia świata jednymi z grzechów głównych kobiety;)

                                                    O w mordę. Bawimy się w fundamentalizm islamski czy co? Co mi tam najwyżej wytną.

                                                    Pozostaje się zapytać co jest powodem (substancją czynną), że tego truchła nie czuć.
                                                    Przecież to niemożliwe, że samo truchło.

                                                    Odchodząc od tej poetyki
                                                    ``Dlaczego nie ja?'' zastąpić ``Dlaczego akurat on?''
                                                  • that.bitch.is.sick Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 02:58

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > A widział. Nie dość że pusta była to cuchnęła truchłem poprzedniczki. Cie
                                                    > kawość
                                                    > > i chęć zbawienia świata jednymi z grzechów głównych kobiety;)

                                                    Oj tam krew się nie lała, aby się bić w piersi wśród cmentarnych metafor.:)
                                                    Ja np. tylko chcę instrumentu do zarządzania tym wszystkim i zamawiam kolejną pułapkę z kotem, myszą poprzedniczką a choćby i pchlim cyrkiem.
                                                    Cześć Zawle:)
                                                  • sabat777 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 07:06
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Ja np. tylko chcę instrumentu do zarządzania tym wszystkim i zamawiam kolejną p
                                                    > ułapkę z kotem, myszą poprzedniczką a choćby i pchlim cyrkiem.

                                                    Na dzień dzisiejszy wszystkie pułapki wyszły. Te co zostały są na tyle nieświeże, że strach byłoby je serwować w obawie przed natychmiastową kontrolą Sanepidu.
                                                    Więc niestety, pozostaje Ci poczekać aż jakaś pułapka będzie przypadkowo przechodzić w stroju Czerwonego Kapturka z koszykiem łakoci dla babci. Wtedy wyskoczysz zza krzaka i wprawisz w osłupienie swoim słynnym krokiem z Gangnam Style :)
                                                  • sabat777 Mechanika biednego misia. 25.09.15, 06:53
                                                    lybbla napisał:

                                                    > Pozostaje się zapytać co jest powodem (substancją czynną), że tego truchła nie
                                                    > czuć.
                                                    > Przecież to niemożliwe, że samo truchło.
                                                    >
                                                    > Odchodząc od tej poetyki
                                                    > ``Dlaczego nie ja?'' zastąpić ``Dlaczego akurat on?''

                                                    Serio nie wiesz?
                                                    Tłustą przynętą jest mechanizm nagrody w kobiecie z kompleksem Teresy z Kalkuty. Nie potrzeba żadnego sera. Rekreativa to kiedyś fajnie przedstawiła w obrazowy sposób, opisując fantazję seksualną o obdarowywaniu brzydkiego karła swoją seksualnością.
                                                    Używając metafory - im "piesio" biedniejszy, tym bardziej chce się go przygarnąć:
                                                    www.youtube.com/watch?v=boltNSrghvA
                                                    Przecież te wolontariuszki, co łapią bezdomne psy i wstawiają na forach o sprzedaży psów ogłoszenia kierują się podobnym mechanizmem, tyle że nie opartym o seksualność. Im kundel brzydszy, starszy, bardziej kulawy, tym bardziej łapie za serce. Im bardziej jest oczywiste, że nie ma dla niego już szans na nowy dom, tym mocniej w tych ogłoszeniach ubarwiają rzeczywistość, tym więcej energii w to wkładają.
                                                    Baza mechanizmu? Pewnie jakieś permutacje DDD czy inne toksyczne mechanizmy u zarania dziejów, ratowanie świata wtedy gdy staje się jasne, że nie da się już uratować samej siebie.
                                                    Co powoduje zniechęcenie i porzucenie obiektu? Gdy staje się jasne, że "kundel" tylko gra. Że może, że ma pełną michę, a nadal histeryzuje. Gdy wychodzi na jaw grubymi nićmi szyta mistyfikacja, to babę bierze ostry wkurw, że tak głupio dała się złapać zakłamanemu hipokrycie. Ona naprawdę chciała ratować świat, a tymczasem świat wcale nie wymagał ratunku.
                                                  • sabat777 Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 07:58
                                                    No i Lybbla tak sobie mysle, ze - kontynuujac psia analogie - lepiej i latwiej jednak byc modnym Yorkiem, groznym i muskularnym Amstaffem, rodzinnym i przyjaznym Labradorem niz brzydkim i porzuconym starym kundlem. Jednak jesli sie juz jest tym starym kundlem, to nie pozostaje nic innego niz robic oczy Kota ze Shreka do wolontariuszek, zamiast pchac sie na afisz i konkurowac nie ze swoja liga. Meska taktyka "na biednego misia" to jednak rozwiazanie niszowe i jego skutecznosc nalezy brac pod uwage jedynie wtedy gdy nie pozostalo juz nic innego do dyspozycji.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 10:22
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > No i Lybbla tak sobie mysle, ze - kontynuujac psia analogie - lepiej i latwiej
                                                    > jednak byc modnym Yorkiem, groznym i muskularnym Amstaffem, rodzinnym i przyjaz
                                                    > nym Labradorem niz brzydkim i porzuconym starym kundlem. Jednak jesli sie juz j
                                                    > est tym starym kundlem, to nie pozostaje nic innego niz robic oczy Kota ze Shre
                                                    > ka do wolontariuszek, zamiast pchac sie na afisz i konkurowac nie ze swoja liga
                                                    > . Meska taktyka "na biednego misia" to jednak rozwiazanie niszowe i jego skutec
                                                    > znosc nalezy brac pod uwage jedynie wtedy gdy nie pozostalo juz nic innego do d
                                                    > yspoz
                                                    Po pierwsze labrador też miewa trudną przeszłość. Ale od tych metafor wszystko ci się pokiełbasi: Pies, kot i misio w tytule:). Może na tym poprzestańmy.
                                                    Po za tym aby się znaleźć w związku z mężczyzną z przeszłością , nie trzeba mieć żadnych kompleksów ze zbawianiem świata włącznie. Motywów może być multum, może np. To był tłusty kot. Ociekający złotem misio, mimo że labrador, co wystarczyło by chciwość kobieca legendarna, oddzieliła grubą kreską pewne niepomyślne fakty z przeszłości. Politykę grubej kreski słyszeli?
                                                    Każdy ma jakąś przeszłość, ale nikt nie zmieni przeszłości. Można być świadomym a nie targanym impulsami i kompleksami sprawstwa. Nie każdy ma neurotyczne zapędy, natomiast forumowy rytualny ciąg skojarzeń ma silnie neurotyczne konotacje. Moim zdaniem to przesada i melodramatyzowanie.
                                                    Dobra, a jak sobie radzić z takim mężczyzną, żeby jakoś nie zwariować. Czy jedyną radą forum będzie run forest run? Własny gatunek skazujecie na wymarcie?:)
                                                  • kag73 Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 10:26
                                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                                    "Dobra, a jak sobie radzić z takim mężczyzną, żeby jakoś nie zwariować. Czy jedyną radą forum będzie run forest run? Własny gatunek skazujecie na wymarcie?:)"

                                                    Przykro mi, ale ja wlasnie dokladnie tak widze. Nic nie poradze. Bo chociaz, zeby na koncu tej drogi czekal medal za meczenstwo, ale niestety nic z tego :(
                                                    Co do wymarcia: to juz lepiej do banku spermy albo dac sie zaplodnic jakiemus bez zwiazku i potem nic od niego nie chciec. Opcja pozytywna: spokojnie, jak nie ten to nastepny, nie podobno, zeby wszyscy byli tak "skrzywieni".
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Mechanika biednego misia. 28.09.15, 01:24
                                                    kag73 napisała:

                                                    >
                                                    > Przykro mi, ale ja wlasnie dokladnie tak widze. Nic nie poradze. Bo chociaz, ze
                                                    > by na koncu tej drogi czekal medal za meczenstwo, ale niestety nic z tego :(
                                                    > Co do wymarcia: to juz lepiej do banku spermy albo dac sie zaplodnic jakiemus b
                                                    > ez zwiazku i potem nic od niego nie chciec. Opcja pozytywna: spokojnie, jak nie
                                                    > ten to nastepny, nie podobno, zeby wszyscy byli tak "skrzywieni".

                                                    ;))))Cóż nie mamy pewności co do tego ostatniego. Istnieje opcja że jeśli nie są skrzywieni tak, to może są skrzywieni inaczej. Wówczas jedyny pewny sposób by nie zostać męczennicą to singielstwo lub zaślubiny z Jezusem. Chyba że pokusimy się tu o zdefiniowanie normalnego, nie skrzywionego faceta.
                                                  • sabat777 Re: Mechanika biednego misia. 28.09.15, 08:39
                                                    Ja w kwestii formalnej - Jezus tez byl skrzywdzonym facetem :)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Mechanika biednego misia. 29.09.15, 12:42
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Ja w kwestii formalnej - Jezus tez byl skrzywdzonym facetem :)

                                                    Skrzywdzonym, czy skrzywionym?
                                                  • kag73 Re: Mechanika biednego misia. 29.09.15, 12:47
                                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                                    Uwielbiam i często stosuję maksymę Samanthy z SATC "powiedz mężczyźnie że go nienawidzisz, a otrzymasz najlepszy seks; powiedz że go kochasz a więcej go nie zobaczysz"
                                                    Sądzicie że w tym przypadku, sztuczka będzie miała zastosowanie?

                                                    Eeemn, nie mam pojecia. Ja generalnie jestem w tej materii za oszedzaniem slow ;)
                                                    A tak poza tym, zeby bylo trudniej, na dwoje babka wrozyla.
                                                  • kag73 Re: Mechanika biednego misia. 28.09.15, 10:01
                                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                                    > ;))))Cóż nie mamy pewności co do tego ostatniego. Istnieje opcja że jeśli nie s
                                                    > ą skrzywieni tak, to może są skrzywieni inaczej. Wówczas jedyny pewny sposób by
                                                    > nie zostać męczennicą to singielstwo lub zaślubiny z Jezusem. Chyba że pokusim
                                                    > y się tu o zdefiniowanie normalnego, nie skrzywionego faceta.

                                                    A jezeli tak to pozostaje zadecydowanie dla siebie, ktore "skrzywienie" zdzierzysz :) Tu znowu zostaje subiektywna ocena.
                                                    >
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Mechanika biednego misia. 29.09.15, 12:36
                                                    kag73 napisała:

                                                    >
                                                    > A jezeli tak to pozostaje zadecydowanie dla siebie, ktore "skrzywienie" zdzierz
                                                    > ysz :) Tu znowu zostaje subiektywna ocena.
                                                    > >

                                                    Byłoby fajnie tak rozumować, gdyby z samych przywar człowiek się składał. Niestety tak nie jest, a zalety które wyjątkowo cenię, mają złośliwą tendencję do występowania w towarzystwie tych skrzywień które powodują mój wkurw i brak zrozumienia:)
                                                  • kag73 Re: Mechanika biednego misia. 29.09.15, 12:43
                                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                                    > Byłoby fajnie tak rozumować, gdyby z samych przywar człowiek się składał. Niest
                                                    > ety tak nie jest, a zalety które wyjątkowo cenię, mają złośliwą tendencję do wy
                                                    > stępowania w towarzystwie tych skrzywień które powodują mój wkurw i brak zrozu
                                                    > mienia:)

                                                    Nikt nie mowil, ze bedzie latwo ;))
                                                    I znow: albo subiektywnie oceniasz co wzniejsze, jak Ci sie z tym zyje/da zyc, albo szukasz dalej w nadziei, ze jednak moze zdarzyc sie cos lepszego.

                                                  • sabat777 Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 11:23
                                                    Przede wszystkim po co Ci wiedziec jak sobie dawac rade z takim facetem, skoro jest dosc oczywiste, ze zaslugujesz na wiecej niz uzeranie sie z "biednym misiem"?..
                                                  • kynane Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 11:27
                                                    Ekhmm... Bo wygląda na to, że pewne typy kobiet przyciągają takowych bardziej, niż inne - generalnie te, które nie zachowują się jak księżniczki, a zagadane uprzejmie odpowiedzą, i nie oceniają facetów na dzień dobry, tylko "dają im szansę drugi raz zrobić pierwsze wrażenie"...
                                                    Z niechęcią zaczyna do mnie docierać, że niestety, ale trzeba być kolejną "zimną suką"... Z tą świadomością, że być może zrani się jakiegoś biednego misia, który faktycznie jest biedny... ale osobniki cynicznie stosujące tę taktykę skutecznie leczą z empatii...
                                                  • kag73 Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 11:42
                                                    kynane napisała:
                                                    > Ekhmm... Bo wygląda na to, że pewne typy kobiet przyciągają takowych bardziej,
                                                    > niż inne - generalnie te, które nie zachowują się jak księżniczki, a zagadane u
                                                    > przejmie odpowiedzą, i nie oceniają facetów na dzień dobry, tylko "dają im szan
                                                    > sę drugi raz zrobić pierwsze wrażenie"...

                                                    No momencik, na "szansę drugi raz zrobić pierwsze wrażenie"...ma wielu i wiele kobiet moze takowa szanse i dac a to dlatego, ze cos im sie w nim podoba, jest chemia, facet ogolnie do rzeczy. Decydujace jest co kto zrobi w momencie kiedy sie okaze, ze gosc nie zyskuje przy blizszym poznaniu, a wrecz przeciwnie: oznacza swiadome wdepniecie w gowno. Wystarczy byc realistka, wcale nie "zimna suka", zeby powiedziec "nie, nie da sie". Nie jest to latwe, zwlaszcza jezeli ktos zdazy sie zaangazowac emocjonalnie.

                                                    > Z niechęcią zaczyna do mnie docierać, że niestety, ale trzeba być kolejną "zimn
                                                    > ą suką"... Z tą świadomością, że być może zrani się jakiegoś biednego misia, kt
                                                    > óry faktycznie jest biedny... ale osobniki cynicznie stosujące tę taktykę skute
                                                    > cznie leczą z empatii...
                                                    >
                                                  • kynane Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 11:50
                                                    Tutaj "zimna suka" była w cudzysłowie - bo każda kobieta według naszego BM to "zimna suka", a zwłaszcza ta, która się nie nabrała :)
                                                    Z mojego punktu widzenia, w przypadku "skrzywdzonych przez kobiety" chyba po prostu lepiej się wycofywać przy pierwszych oznakach, ryzykując, że może jeden z nich faktycznie jest fajnym facetem, który miał pecha... Zwłaszcza, że ani na bycie wolontariuszką, ani ofiarą nie mam ochoty...
                                                  • kag73 Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 11:56
                                                    kynane napisała:
                                                    > Tutaj "zimna suka" była w cudzysłowie - bo każda kobieta według naszego BM to "
                                                    > zimna suka", a zwłaszcza ta, która się nie nabrała :)
                                                    > Z mojego punktu widzenia, w przypadku "skrzywdzonych przez kobiety" chyba po pr
                                                    > ostu lepiej się wycofywać przy pierwszych oznakach, ryzykując, że może jeden z
                                                    > nich faktycznie jest fajnym facetem, który miał pecha... Zwłaszcza, że ani na b
                                                    > ycie wolontariuszką, ani ofiarą nie mam ochoty...

                                                    Rzecz w tym, ze zdarzaja sie naprawde "zimne suki", ktore potrafia zniszczyc faceta (odwrotnie tez zdarzaja sie skurwiele) i nie ma tutaj zadnego "nabierania". Po to mamy oczy w glowach, rozum i serce, zeby to ocenic. A jaka podejmiemy decyzje majac te swiadomosc, to juz inna bajka. Sa osoby, ktore powiedza "kocham go, ale nie moge/nie potrafie z nim byc/zyc" a inne powiedza "jest taki, siaki i owaki, ale ja go kocham".
                                                    >
                                                  • kynane Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 12:30
                                                    Oczywiście, że się zdarzają. Staram się nie być takową, i nie zostawiać za sobą zgliszcz i pożogi... Ale niestety metoda na skrzywdzonego naprawdę ma się świetnie... Podobnie zresztą, jak metoda na "kobieciątko"... zawsze znajdzie się ktoś, komu to do instynktu opiekuńczego przemawia...
                                                  • sabat777 Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 12:12
                                                    kynane napisała:

                                                    > Z mojego punktu widzenia, w przypadku "skrzywdzonych przez kobiety" chyba po pr
                                                    > ostu lepiej się wycofywać przy pierwszych oznakach, ryzykując, że może jeden z
                                                    > nich faktycznie jest fajnym facetem, który miał pecha... Zwłaszcza, że ani na b
                                                    > ycie wolontariuszką, ani ofiarą nie mam ochoty...

                                                    Nie bardzo rozumiem skąd w Twoich postach jest rozróżnienie na facetów autentycznie skrzywdzonych przez kobiety i takich, którzy takie skrzywdzenie udają? To niby ma jakieś znaczenie?
                                                  • mabelle2000 Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 12:26
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Nie bardzo rozumiem skąd w Twoich postach jest rozróżnienie na facetów autentyc
                                                    > znie skrzywdzonych przez kobiety i takich, którzy takie skrzywdzenie udają? To
                                                    > niby ma jakieś znaczenie?

                                                    No w sumie, to chyba ma to znaczenie, bo mozna miec pecha i zostac niezle przeczolganym przez kobiete. Jesli jednak poczucie skrzywdzenia jest cecha charakteru, to z kazda nastepna kobieta bedzie tylko gorzej.
                                                  • kynane Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 12:27
                                                    Facetowi autentycznie skrzywdzonemu relacja z "normalną" kobietą, która go nie krzywdzi, a wręcz przeciwnie, może pomóc. I może doprowadzić do jakiegoś tam szczęśliwego pożycia, czy to incydentalnie-seksualnego, czy trwale-związkowo-seksualnego...
                                                    Facet udający skrzywdzenie sam się nie zmieni (bo to jego metoda), a kobietę próbującą mu zranienia (wymyślone) zrekompensować, przeczołga i zniszczy, chyba że ona się wyrwie. Ale ponieważ w tym momencie i ona będzie skrzywdzona, to poniekąd ją zniszczy...
                                                    Przy czym "zniszczy" jest oczywiście przesadą na miarę naszych czasów - uszkodzi. Zrani.
                                                  • sabat777 Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 12:30
                                                    Wiesz co, zadałem to pytanie bo po prostu wydaje mi się, że w obu wypadkach taki facet jest do dupy i nie wiem czy nie prościej jest poszukać takiego normalnego, bez poczucia krzywdy i przeczołgania "przez kobiety"?
                                                  • kynane Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 12:33
                                                    Nie no zdecydowanie jest prościej... gdyby nie to, że się czasem maskują. Ale tak jak pisałam - powoli włącza mi się wsteczny na samą wizję jakkolwiek skrzywdzonego ;)
                                                  • sabat777 Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 12:38
                                                    kynane napisała:

                                                    > Nie no zdecydowanie jest prościej... gdyby nie to, że się czasem maskują. Ale t
                                                    > ak jak pisałam - powoli włącza mi się wsteczny na samą wizję jakkolwiek skrzywd
                                                    > zonego ;)

                                                    I tak trzymaj. W poczuciu krzywdy żyją moim zdaniem głównie Ci, których nie stać na przyznanie się przed samym sobą, że to oni zawalili w relacjach damsko-męskich. W dzisiejszych czasach nikt nikomu nie trzyma przy skroni pistoletu, zmuszając do trwania w nieudanych układach. Można oczywiście źle trafić, ale jeśli się to odkryło, to trzeba przyjąć rzeczywistość na klatę i ładnie podziękować za współpracę, zamiast żyć w poczuciu krzywdy i obarczając winą za zaistniałą sytuację wszystkich dookoła tylko nie siebie.
                                                  • kag73 Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 12:48
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > I tak trzymaj. W poczuciu krzywdy żyją moim zdaniem głównie Ci, których nie sta
                                                    > ć na przyznanie się przed samym sobą, że to oni zawalili w relacjach damsko-męs
                                                    > kich. W dzisiejszych czasach nikt nikomu nie trzyma przy skroni pistoletu, zmus
                                                    > zając do trwania w nieudanych układach. Można oczywiście źle trafić, ale jeśli
                                                    > się to odkryło, to trzeba przyjąć rzeczywistość na klatę i ładnie podziękować z
                                                    > a współpracę, zamiast żyć w poczuciu krzywdy i obarczając winą za zaistniałą sy
                                                    > tuację wszystkich dookoła tylko nie siebie.

                                                    Bo to czasem bywa tak, ze czlowiek jest (mlody) zakochany, milosc czyni slepym, seks dziala jak narkotyk. Ktos pozwala sie zle traktowac, bo...kocha. Jednak jezeli juz zwiazek sie posypie, niezaleznie od tego, kto zawyrokuje, ze to koniec, to jest szansa na cos nowego. I bardzo wazne jest, ze osoba skrzywdzona w zwiazku, znoszaca wiele ma nastawienie "nidy wiecej, nigdy wiecej nie pozwole nikomu sie tak traktowac." Ale popasc w paranoje tez nie mozna, trza zamkanc ten rozdzial i isc dalej.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Mechanika biednego misia. 28.09.15, 02:07
                                                    sabat777 napisał:

                                                    >
                                                    > Nie bardzo rozumiem skąd w Twoich postach jest rozróżnienie na facetów autentyc
                                                    > znie skrzywdzonych przez kobiety i takich, którzy takie skrzywdzenie udają? To
                                                    > niby ma jakieś znaczenie?

                                                    Przy udających skrzywdzenie zawsze jest szansa, że zaprzestaną takiej strategii przy braku opłacalności, natomiast u autentycznie skrzywdzonych być może trzeba będzie kogoś zaakceptować z jego ranami, bliznami i całą specyfiką. Różnica więc jest zasadnicza. No chyba że Kynane zasługuje na to, by sobie nie zaprzątać główki feralnymi typami.
                                                  • urquhart Re: Mechanika biednego misia. 28.09.15, 11:27
                                                    >
                                                    > Przy udających skrzywdzenie zawsze jest szansa, że zaprzestaną takiej strategii
                                                    > przy braku opłacalności, natomiast u autentycznie skrzywdzonych być może trzeb

                                                    Dla mnie to zaskakujący podział.
                                                    Skrzywdzenie zranienia to subiektywnie uczucie i jako takie zawsze jest prawdziwe i autentyczne.

                                                    Raczej kluczowe znaczenie ma co się z tym dalej robi, czy rozpamietywanie się poczucie krzywdy bo to daje korzyści o jakich piszesz (bycia w centrum uwagi, wsparcia jako ofiary, litości) , czy poszukuje uzdrowienia i uleczenia zranienia co zawsze jest jakoś tam wymagające.

                                                  • sabat777 Re: Mechanika biednego misia. 28.09.15, 13:29
                                                    Dla mnie o tyle zrozumiałe, ze przypadku poszukiwaniu "uzdrowienia" osobnik jest bardziej skłonny rzeczywiście zaangażować sie w relacje z kobieta, a w przypadku "udawacza" będzie sie on skupiać głownie na wysysaniu energii z kobitki, patrząc wyłącznie na własny interes.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Mechanika biednego misia. 28.09.15, 15:05
                                                    urquhart napisał:


                                                    > Dla mnie to zaskakujący podział.
                                                    > Skrzywdzenie zranienia to subiektywnie uczucie i jako takie zawsze jest prawdzi
                                                    > we i autentyczne.

                                                    Urquhart, wydaje mi się że jednak świadomi oszuści i manipulatorzy współczuciem istnieją. Nie o nich jednak mi chodziło lecz o tych którzy autentycznie i radośnie tkwią w izolacji, w świecie swoich skrzywionych wyobrażeń.

                                                    >
                                                    > Raczej kluczowe znaczenie ma co się z tym dalej robi, czy rozpamietywanie się
                                                    > poczucie krzywdy bo to daje korzyści o jakich piszesz (bycia w centrum uwagi, w
                                                    > sparcia jako ofiary, litości) , czy poszukuje uzdrowienia i uleczenia zranienia
                                                    > co zawsze jest jakoś tam wymagające.

                                                    No ale chyba się zgodzimy że partner czy partnerka nie jest terapeutką. Nie ma powinności zadośćuczynienia czy kojenia. Można tylko akceptować czyjąś niedyspozycję. To wszystko.
                                                  • hello-kitty2 Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 13:50
                                                    kynane napisała:

                                                    > Ekhmm... Bo wygląda na to, że pewne typy kobiet przyciągają takowych bardziej,
                                                    > niż inne - generalnie te, które nie zachowują się jak księżniczki, a zagadane u
                                                    > przejmie odpowiedzą, i nie oceniają facetów na dzień dobry, tylko "dają im szan
                                                    > sę drugi raz zrobić pierwsze wrażenie"...
                                                    > Z niechęcią zaczyna do mnie docierać, że niestety, ale trzeba być kolejną "zimn
                                                    > ą suką"... Z tą świadomością, że być może zrani się jakiegoś biednego misia, kt
                                                    > óry faktycznie jest biedny... ale osobniki cynicznie stosujące tę taktykę skute
                                                    > cznie leczą z empatii...

                                                    Zaraz, zaraz ja wszystko rozumiem: empatia, litosc. Ale skad sie bierze ochota na seks u kobiety w takiej relacji? Z litosci? Chyba, ze facet jest np. bardzo atrakcyjny fizycznie czyli sa inne bodzce. Trudno mi w to uwierzyc by litosc, empatia rodzily pozadanie. Jak to dziala?
                                                  • kag73 Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 13:56
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Zaraz, zaraz ja wszystko rozumiem: empatia, litosc. Ale skad sie bierze ochota
                                                    > na seks u kobiety w takiej relacji? Z litosci? Chyba, ze facet jest np. bardzo
                                                    > atrakcyjny fizycznie czyli sa inne bodzce. Trudno mi w to uwierzyc by litosc, e
                                                    > mpatia rodzily pozadanie. Jak to dziala?

                                                    Nie no, tutaj to moze dzialac fizyka i chemia ;) W dodatku nie kazda kobieta jest z derewna :)
                                                    Jak na faceta lecisz to lecisz i w dodatku masz swoje potrzeby a on na miejscu i byc moze sprawdzony.
                                                    >
                                                  • kynane Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 13:58
                                                    Generalnie u mnie tu następuje z reguły pierwszy zgrzyt - facet przestaje mnie kręcić... a na męczennicę nadaję się umiarkowanie... :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 14:05
                                                    kynane napisała:

                                                    > Generalnie u mnie tu następuje z reguły pierwszy zgrzyt - facet przestaje mnie
                                                    > kręcić... a na męczennicę nadaję się umiarkowanie... :)

                                                    Aha to to rozumiem. Pozadanie jako barometr, ktory dziala.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Mechanika biednego misia. 28.09.15, 01:56
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Przede wszystkim po co Ci wiedziec jak sobie dawac rade z takim facetem, skoro
                                                    > jest dosc oczywiste, ze zaslugujesz na wiecej niz uzeranie sie z "biednym misie
                                                    > m"?..

                                                    "Zasługujesz na więcej" proszę Cię sabat, to takie cliché.
                                                    Mam się kierować tym czego chcę, czy tym na co zasługuję?:)
                                                    Jeszcze gdzieś tam się kołacze coś, czego potrzebuję - ale to, zupełnie odrębna, skomplikowana kategoria.
                                                    Ogólnie to musimy się bez przerwy tłumaczyć w tym konsumpcyjnym społeczeństwie, czemu nie mamy tego na co zasługujemy, bez alibi to pewnie z nas nieudacznicy. Opcja nie chcę, nie wchodzi w grę. Któż dzisiaj wie czego chce, tak sam z siebie? Media i eksperci lepiej wiedzą.

                                                    Ja to wcale nie mam w głowie gotowego obrazka. Przecież wiesz, że z powodu choroby nie mogę w żaden sposób planować przyszłości. Nie mam żadnej strategii, nie wypracowałam jej. Wiem, że od czasu do czasu chcę jakiegoś faceta, że ktoś mnie wzrusza, kręci. Nie dam sobie tego odebrać w imię jakiejś kliszy czy wymyślonego przez ekspertów obrazka:)
                                                    Gotowych klisz nie brakuje. Nawet myślałam aby skopiować pomysł i co miesiąc sobie sprawiać nowego chłopaka, jak w tym filmie gdzie każdy facet nosił nazwę miesiąca.
                                                    Teraz jednak sądzę, że będąc ułomnym, można być ułomnym z kimś wspólnie, nawet bezterminowo.:)
                                                  • sabat777 Re: Mechanika biednego misia. 28.09.15, 09:22
                                                    No coz. Przypuszczalem, ze nie dasz sie nabrac na taka tandete ale nic nie szkodzilo sprobowac.
                                                    A co jesli wewnetrzne pragnienia okaza sie niesc spory ladunek destrukcji wobec Ciebie/innych? Czy cos powstrzyma Cie przed wprowadzeniem takiego pragnienia w zycie? Czy ich wprowadzenie w zycie byloby zrodlem dlugofalowej przyjemnosci?
                                                  • sabat777 Re: Mechanika biednego misia. 28.09.15, 15:29
                                                    Acha - przeciez nie wypowiedzialem sie co do meritum. Wedlug bajek misie lubia miod ;)
                                                    To chyba dosc logiczne - jesli mezczyzna ma niskie poczucie wlasnej wartosci, przezywa epizod depresyjny itd. to kojaco i przyciagajaco bedzie dzialac wspieranie go, chwalenie i komplementowanie. To chyba ogolnie slaba strona mezczyzn - lubia byc komplementowani i dowartosciowywani.
                                                  • kag73 Re: Mechanika biednego misia. 28.09.15, 15:44
                                                    sabat777 napisał:
                                                    > Acha - przeciez nie wypowiedzialem sie co do meritum. Wedlug bajek misie lubia
                                                    > miod ;)
                                                    > To chyba dosc logiczne - jesli mezczyzna ma niskie poczucie wlasnej wartosci, p
                                                    > rzezywa epizod depresyjny itd. to kojaco i przyciagajaco bedzie dzialac wspiera
                                                    > nie go, chwalenie i komplementowanie. To chyba ogolnie slaba strona mezczyzn -
                                                    > lubia byc komplementowani i dowartosciowywani.

                                                    Zapomnialam kto to powiedzial, moze Oscar Wilde, ze "kobiety nie rozbroisz komplementem, mezczyzne zawsze" a to dlatego, ze mezczyzni tak rzadko slysza komlementy :)
                                                    Niemniej jednak kojaco dziala ktos kto kocha, akceptuje, nie wyzywa sie i po nim nie jezdzi, czasem tylko dlatego, ze moze i ze ma taki kaprys, co czesto wynika z faktu, ze dla niej to jakis tak naprawde nieopowiedni kandydat a sie doczepil.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Mechanika biednego misia. 29.09.15, 12:41
                                                    kag73 napisała:
                                                    >
                                                    > Zapomnialam kto to powiedzial, moze Oscar Wilde, ze "kobiety nie rozbroisz komp
                                                    > lementem, mezczyzne zawsze" a to dlatego, ze mezczyzni tak rzadko slysza komlem
                                                    > enty :)
                                                    > Niemniej jednak kojaco dziala ktos kto kocha, akceptuje, nie wyzywa sie i po ni
                                                    > m nie jezdzi, czasem tylko dlatego, ze moze i ze ma taki kaprys, co czesto wyni
                                                    > ka z faktu, ze dla niej to jakis tak naprawde nieopowiedni kandydat a sie docze
                                                    > pil.

                                                    Uwielbiam i często stosuję maksymę Samanthy z SATC "powiedz mężczyźnie że go nienawidzisz, a otrzymasz najlepszy seks; powiedz że go kochasz a więcej go nie zobaczysz"
                                                    Sądzicie że w tym przypadku, sztuczka będzie miała zastosowanie?
                                                  • sabat777 Re: Mechanika biednego misia. 29.09.15, 12:54
                                                    Dobrze wiesz, ze hustawka emocjonalna dziala najlepiej. Pod warunkiem, ze ktos zechce na nia wsiasc.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Mechanika biednego misia. 29.09.15, 13:05
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Dobrze wiesz, ze hustawka emocjonalna dziala najlepiej. Pod warunkiem, ze ktos
                                                    > zechce na nia wsiasc.

                                                    I to mówi ktoś, kto post factum się zorientował że wsiadł i jedzie:))
                                                  • sabat777 Re: Mechanika biednego misia. 29.09.15, 22:31
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > I to mówi ktoś, kto post factum się zorientował że wsiadł i jedzie:))

                                                    Lepiej późno niż wcale.
                                                    Zdaję sobie sprawę z tego, że moje schematy emocjonalne są wyjątkowo toksyczne, jest to moja pięta Achillesowa, dlatego staram się je w sobie zwalczać i działać na bazie chłodnej kalkulacji.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Mechanika biednego misia. 05.10.15, 12:45
                                                    sabat777 napisał:

                                                    >
                                                    > Lepiej późno niż wcale.
                                                    > Zdaję sobie sprawę z tego, że moje schematy emocjonalne są wyjątkowo toksyczne,
                                                    > jest to moja pięta Achillesowa, dlatego staram się je w sobie zwalczać i dział
                                                    > ać na bazie chłodnej kalkulacji.

                                                    Tak, przez lata pobytu na forum stałeś się straszliwą hybrydą;)))
                                                    To nie ma nic wspólnego z faktem, że reguła niedostępności, działa zawsze bez zarzutu bez względu na neurotyczne schematy:). Tak mówi Cialdini przynajmniej.
                                                  • sid_15 Re: Mechanika biednego misia. 03.10.15, 14:03
                                                    > Uwielbiam i często stosuję maksymę Samanthy z SATC "powiedz mężczyźnie że go
                                                    > nienawidzisz, a otrzymasz najlepszy seks; powiedz że go kochasz a więcej go nie
                                                    > zobaczysz"

                                                    Niby nie to samo i dotyczy przeciwstawnych postaci, ale to trochę jak z gierkami Charlotte i udawaniem przez nią niedostępnej - nie pokazuj, że chcesz i że ci zależy. Niestety tutaj wracamy do punktu z innego wątku, czyli "jak zadowolić mężczyznę ignorując własne potrzeby", bo co, jeśli ja mam potrzebę, żeby mówić i okazywać że chce, a nie tańczyć tak, jak pan mi zagra?
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Mechanika biednego misia. 05.10.15, 11:35
                                                    sid_15 napisała:


                                                    >
                                                    > Niby nie to samo i dotyczy przeciwstawnych postaci, ale to trochę jak z gierkam
                                                    > i Charlotte i udawaniem przez nią niedostępnej - nie pokazuj, że chcesz i że ci
                                                    > zależy. Niestety tutaj wracamy do punktu z innego wątku, czyli "jak zadowolić
                                                    > mężczyznę ignorując własne potrzeby", bo co, jeśli ja mam potrzebę, żeby mówić
                                                    > i okazywać że chce, a nie tańczyć tak, jak pan mi zagra?

                                                    Kiedyś w pewnej mądrej książce o związkach, przedstawiano taką scenkę: mężczyzna wybiega z baru, a za nim jego wściekła partnerka okładając go pięściami krzyczy: "Cholera, wracaj tutaj i bądź dla mnie miły!":)
                                                    Zajęta zaciekłą walką o swoje prawa, nie dostrzegasz obszaru autonomii drugiej osoby: generalnie nie zmusisz nikogo do tego aby Cię kochał i pragnął. Logika uwodzenia rządzi się prawami komplementarności potrzeb.
                                                  • sid_15 Re: Mechanika biednego misia. 05.10.15, 18:21
                                                    > Zajęta zaciekłą walką o swoje prawa, nie dostrzegasz obszaru autonomii drugiej
                                                    > osoby: generalnie nie zmusisz nikogo do tego aby Cię kochał i pragnął.

                                                    Ale mnie nie chodzi o takie "ja chcę, ja chcę, ja chcę!", tylko o dostosowywanie się i o to, gdzie są granice tego dostosowywania się. Chociażby omawiane już na tym forum "kastrowanie" faceta swoimi potrzebami czy pożądaniem, czy też takie "nie wypada", czyli powinnam odczekać do trzeciej randki, co z tego, że chce go tu i teraz (oczywiście mowa o sytuacji, kiedy on też mnie chce, ale ja "powinnam" chociaż przez jakiś czas zgrywać niedostępną).
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Mechanika biednego misia. 25.09.15, 12:36
                                                    > Dobra, a jak sobie radzić z takim mężczyzną, żeby jakoś nie zwariować. Czy jedy
                                                    > ną radą forum będzie run forest run? Własny gatunek skazujecie na wymarcie?:)

                                                    Możesz wybrać też drogę starań, anielskiej cierpliwości i szczerej komunikacji - jeśli potrzebujesz aktywnie podejść do tematu. Lub też nie przejmować się, robić swoje, dać czas czasowi, by płynął i zabijał rany. Jeśli misio miał rzeczywiście jednorazowego pecha, a nie ten rodzaj sprawczości w sobie, który w każdej partnerce prędzej czy później obnaży złą kobietę. I jeśli tego czasu trochę masz oraz chcesz go złożyć na ołtarzu miłości. Jest szansa, że parę lat wystarczy - jeśli tamten związek trwał parę. A może dwa razy więcej.

                                                    Kpię tylko troszeczkę. Ja kilka dobrych lat jestem z mężem i dopiero od jakiegoś czasu nabieram pewności, że ten związek nie dąży do seksualnej bryndzy, w jakiej trwałam poprzednio. Wprawdzie nikomu tej bryndzy uparcie nie wmawiałam, ale targały mną czasowe pewności dodatnie i ujemne, optymizmy i pesymizmy, euforie i beznadzieje.

                                                    Cześć, Bitch.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Mechanika biednego misia. 28.09.15, 14:10
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:



                                                    >
                                                    > Kpię tylko troszeczkę. Ja kilka dobrych lat jestem z mężem i dopiero od jakiego
                                                    > ś czasu nabieram pewności, że ten związek nie dąży do seksualnej bryndzy, w jak
                                                    > iej trwałam poprzednio. Wprawdzie nikomu tej bryndzy uparcie nie wmawiałam, al
                                                    > e targały mną czasowe pewności dodatnie i ujemne, optymizmy i pesymizmy, eufori
                                                    > e i beznadzieje.

                                                    Skąd wiesz, czy nie byłaś postrzegana jak neurotyczka:) tylko nikt Ci tego nie mówił?
                                                    Rozumiem, że nikt twojego męża nie uważał za frajera rzucającego się w męczeństwo i chęć zbawiania świata? Czy to kobiety częściej postrzega się jako skryte masochistki, które zaraz popadną w męczeństwo gdy tylko przestaną się pilnować, czytać wysokie obcasy, deklarować zdrowy egoizm i niezależność?
                                                    A jak twój mąż reagował, gdy targały tobą "demony przeszłości" zniekształcając nieco rzeczywistość:)? Prawidłowo, jak się domyślam.

                                                    > Cześć, Bitch.

                                                    Cześć:)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Mechanika biednego misia. 29.09.15, 13:20
                                                    > Skąd wiesz, czy nie byłaś postrzegana jak neurotyczka:) tylko nikt Ci tego nie
                                                    > mówił?

                                                    > A jak twój mąż reagował, gdy targały tobą "demony przeszłości" zniekształcając
                                                    > nieco rzeczywistość:)? Prawidłowo, jak się domyślam.

                                                    Nie powiedziałam, że mąż był chroniony przed moimi jazdami. Też mu się oberwało... Bywał co najmniej zdezorientowany, z trudem znosił moje oddalanie się. Ale analogia nie jest w stu procentach trafna, bo seks w naszym związku to nie był full wypas, mimo którego kręciłam nosem. Nie wykrzywiałam całkiem prostego świata, tylko trochę już nadkrzywiony. Analogia dotyczy raczej faktu, że moja neurotyczność ;-) w ocenie życia seksualnego zdecydowanie ma źródło w poprzednim związku. I że utrudniała nam dogadanie się i naprawianie tego, co jest naprawialne. Ale co nabroiliśmy raczej już razem.

                                                    Nie wiem, co masz na myśli pisząc o "prawidłowej reakcji", pewnie nic miłego ;-) Znalazł nam terapeutę, a jak ten okazał się niewypałem, zabrał się ze mną do seksuologa. I został ze mną u niego.

                                                    Czy to kobiety częściej postrzega się jako skryte m
                                                    > asochistki, które zaraz popadną w męczeństwo gdy tylko przestaną się pilnować,
                                                    > czytać wysokie obcasy, deklarować zdrowy egoizm i niezależność?

                                                    Przecież jest tak, że kobiety częściej rzucają się w męczeństwo i ratowanie świata. Może dlatego, że od początku były (czy ciągle są) kształtowane na opiekunki, boginie domowego ogniska i rodziny. Może dlatego, że więcej w nich lęku przed samodzielnością i potrzeby kontroli niż w mężczyznach. Przecież jest tak, że męczeństwo mężczyzn, które przecież istnieje (jest nim choćby trwanie w chujowym związku), bierze się raczej z rezygnacji niż poczucia misji i potrzeby poświęcania się. Przecież jest tak, że osoby współuzależnione, samotni rodzice niepełnosprawnych dzieci, ludzie, którzy nie rzucą partnera z nowotworem to częściej kobiety niż mężczyźni.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Mechanika biednego misia. 05.10.15, 12:11
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    >
                                                    > Nie wiem, co masz na myśli pisząc o "prawidłowej reakcji", pewnie nic miłego ;-
                                                    > ) Znalazł nam terapeutę, a jak ten okazał się niewypałem, zabrał się ze mną do
                                                    > seksuologa. I został ze mną u niego.

                                                    Byłam pewna że zareagował prawidłowo, znaczy: skutecznie, biorąc pod uwagę to co napisałaś wcześniej, że jesteście wciąż razem i masz poczucie właściwego kierunku.
                                                    >
                                                    > Przecież jest tak, że kobiety częściej rzucają się w męczeństwo i ratowanie świ
                                                    > ata. Może dlatego, że od początku były (czy ciągle są) kształtowane na opiekunk
                                                    > i, boginie domowego ogniska i rodziny. Może dlatego, że więcej w nich lęku prze
                                                    > d samodzielnością i potrzeby kontroli niż w mężczyznach. Przecież jest tak, że
                                                    > męczeństwo mężczyzn, które przecież istnieje (jest nim choćby trwanie w chujowy
                                                    > m związku), bierze się raczej z rezygnacji niż poczucia misji i potrzeby poświę
                                                    > cania się. Przecież jest tak, że osoby współuzależnione, samotni rodzice niepeł
                                                    > nosprawnych dzieci, ludzie, którzy nie rzucą partnera z nowotworem to częściej
                                                    > kobiety niż mężczyźni.

                                                    Opresja zinternalizowana to się nazywa, gdy grupa zaczyna wierzyć w negatywne przekonania na swój temat. Ja natomiast widzę ogromną presję. Ci sami co narzekają, na neurotyczność kobiecego męczeństwa i ofiarności pierwsi podnoszą kamień na innym forum, gdy kobieta oddaje dziecko do adopcji albo starego rodzica lub teścia do domu opieki.


                                                    Don't hate what you can't imitate.
                                                  • wont2 Re: Mechanika biednego misia. 05.10.15, 12:37
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    >
                                                    > Ja natomiast widzę ogromną presję. Ci sami co narzeka
                                                    > ją, na neurotyczność kobiecego męczeństwa i ofiarności pierwsi podnoszą kamień
                                                    > na innym forum, gdy kobieta oddaje dziecko do adopcji albo starego rodzica lub
                                                    > teścia do domu opieki.
                                                    -----------
                                                    Czyli jak ktoś krytykuje przegięcie w jedna stronę to odbiera sobie automatycznie prawo do krytyki przegięcia w drugą stronę, tak? Jak narzekam na zimę, że za zimno, to już nie mogę ponarzekać na upały w lecie?
                                                  • that.bitch.is.sick Re: Mechanika biednego misia. 06.10.15, 11:57
                                                    wont2 napisał:

                                                    > that.bitch.is.sick napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Ja natomiast widzę ogromną presję. Ci sami co narzeka
                                                    > > ją, na neurotyczność kobiecego męczeństwa i ofiarności pierwsi podnoszą k
                                                    > amień
                                                    > > na innym forum, gdy kobieta oddaje dziecko do adopcji albo starego rodzic
                                                    > a lub
                                                    > > teścia do domu opieki.
                                                    > -----------
                                                    > Czyli jak ktoś krytykuje przegięcie w jedna stronę to odbiera sobie automatyczn
                                                    > ie prawo do krytyki przegięcia w drugą stronę, tak? Jak narzekam na zimę, że za
                                                    > zimno, to już nie mogę ponarzekać na upały w lecie?

                                                    Nie, nie wont. Mówimy o sytuacji gdy ktoś najpierw krytykuje kogoś za to że się ciągle przeziębia, a potem ma pretensję do niego że ten okrywa się futrem wychodząc na mróz.
                                                  • lybbla Re: Mechanika biednego misia. 29.09.15, 02:49
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Serio nie wiesz?

                                                    No nie wiem. Albo mam własności terapeutyczne albo ich nie mam.
                                                    W pierwszym przypadku uważnie wypełniam formularz aplikacyjny,
                                                    szczególnie zwracam uwagę na to czy postawić ptaszka
                                                    w rubryce ``terapeuta'' czy ``partner''. Bo potem to już po ptokach, nic bardziej beznadziejnego niż walka o zmianę stanowiska. W drugim przypadku
                                                    naciskam przycisk``eject''. Kobiety mnie tego nauczyły.
                                                    Jest czas rozpaczy po stracie, czas stawania na nogi i rozwijania skrzydeł do następnego lotu. Żałoba jest przeżyciem osobistym żadne tam seksy nie pomogą.
                                                    Kandydatów do związku poznać łatwo, gdzie nie spojrzeć wala się pierze.

                                                    Rozumiem wybór innej drogi z kieszeniami wypełnionymi ołowiem.

                                                    Rozumiem, że najbardziej wartościowe mogą wydawać się, zdarzenia mało prawdopodobne. Jednak pozostanę przy ``happiness is easy''.
                                                    A niech se inni szukają Graala na peryferiach gdzie trudno spotkać kogokolwiek.

                                                    > Tłustą przynętą jest mechanizm nagrody w kobiecie z kompleksem Teresy z Kalkuty
                                                    > . Nie potrzeba żadnego sera. Rekreativa to kiedyś fajnie przedstawiła w obrazow
                                                    > y sposób, opisując fantazję seksualną o obdarowywaniu brzydkiego karła swoją seksualnością.

                                                    Tylko jak długo chciałaby tego karła obdarowywać.

                                                    > Im kundel brzydszy, starszy, bardziej kulawy, tym bardziej łapie za
                                                    > serce. Im bardziej jest oczywiste, że nie ma dla niego już szans na nowy dom, t
                                                    > ym mocniej w tych ogłoszeniach ubarwiają rzeczywistość, tym więcej energii w to wkładają.

                                                    Tylko, że my mamy z szacunku podążać za narracją,
                                                    ``to nie żaden kundel ani miś jeno rasowy zraniony grizli''.
                                                    Pytanie tylko w co ugryzł ten niedźwiedź Bitch.

                                                    > ratowanie świata wtedy gdy staje się jasne, że nie da się już u
                                                    > ratować samej siebie.

                                                    Przepisałbym wielkimi literami ale nie chce mi się.
                                                    Sabat jesteś w formie ale te mydłki, które zapodała Kag nie zrobią 30 pompek.
                                                    O jednokończyningu nie wspomnę.

                                                    > Co powoduje zniechęcenie i porzucenie obiektu? Gdy staje się jasne, że "kundel"
                                                    > tylko gra. Że może, że ma pełną michę, a nadal histeryzuje. Gdy wychodzi na ja
                                                    > w grubymi nićmi szyta mistyfikacja, to babę bierze ostry wkurw, że tak głupio d
                                                    > ała się złapać zakłamanemu hipokrycie. Ona naprawdę chciała ratować świat, a > tymczasem świat wcale nie wymagał ratunku.

                                                    W dużej formie :)
                                                  • ninek04 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 20:31
                                                    >Czyli sadzisz, ze ktos moze umyslnie trwac w sytuacji dla siebie erotycznie niekorzystnej i gdyby dac mu wybor, to wybralby bezseksie zamiast ostrego rzniecia? Intrygujacy ale egzotyczny osad.<

                                                    Widocznie to ostre rżnięcie nie aż tak ważne i znaczące, żeby zdecydować się na dokonanie wyboru ;)
                                                  • that.bitch.is.sick Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 23:46
                                                    sabat777 napisał:

                                                    > Czyli sadzisz, ze ktos moze umyslnie trwac w sytuacji dla siebie erotycznie nie
                                                    > korzystnej i gdyby dac mu wybor, to wybralby bezseksie zamiast ostrego rzniecia
                                                    > ? Intrygujacy ale egzotyczny osad.

                                                    Zgodziłyśmy sie z Kyanne, co do charakterystyki tych osobników że co jak co, ale seks to potrafią sobie zorganizować, wiec nic dziwnego że chcą trwać.
                                                    Kyanne rozwiń, co pisałaś. To nie jest następna rytualna dyskusja o sabacie, chodziło o co innego.
                                                  • kag73 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 23:48
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Zgodziłyśmy sie z Kyanne, co do charakterystyki tych osobników że co jak co, al
                                                    > e seks to potrafią sobie zorganizować, wiec nic dziwnego że chcą trwać.

                                                    Aaaa, to seks maja na boku i trwaja, szafa gra ;))
                                                    >
                                                  • that.bitch.is.sick Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 00:26
                                                    kag73 napisała:

                                                    >
                                                    > Aaaa, to seks maja na boku i trwaja, szafa gra ;))
                                                    > >

                                                    Tzn., ja miałam na myśli mężczyzn, którzy czuli się seksualnie odrzuceni w poprzednim związku i ładuja cały emocjonalny mess, w kolejny związek. Jeśli chodzi o seks to oczywiście nie wolno im odmówić, z ich bagażem emocjonalnym, rozumiesz. Kyanne wszystkiego nie zdradziła ale z seksem zeznała podobnie.
                                                  • lybbla Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 00:44
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Zgodziłyśmy sie z Kyanne, co do charakterystyki tych osobników że co jak co, al
                                                    > e seks to potrafią sobie zorganizować, wiec nic dziwnego że chcą trwać.
                                                    > Kyanne rozwiń, co pisałaś. To nie jest następna rytualna dyskusja o sabacie, ch
                                                    > odziło o co innego.

                                                    Tak Sabat na biednego misia to jedna z najbardziej skutecznych strategii, ale tu nie o tym.

                                                    Toksycznie się zrobiło. Mam wątpliwości co do charakterystyki bo nie wiemy co jest
                                                    rzeczywistością a co opisem halucynacji.
                                                  • kynane Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 11:24
                                                    Cały problem w tym, że nasze misie czasem wcale na misie nie wyglądają. Owszem, jest spora grupa takich, jak te biedne schorowane kundelki ze schroniska... Wtedy faktycznie uruchamiają się "wolontariuszki", czasem popisujące się tym, jak to one się poświęcają, i jak to one świat zbawiają...

                                                    Ale dla - pochlebię sobie - w miarę normalnych, obdarzonych jaką-taką dozą empatii kobiet, które w dodatku mężczyzn lubią, groźniejsi są ci, którzy zachowują się na początku normalnie. Całkiem fajnie się gada, w końcu z tematów ogólnych schodzi się na prywatne... I wtedy włącza się zdziwienie - kurczę, ależ miał pecha, taki w sumie fajny facet, a trafił tak kiepsko... I włącza się opiekuńczość... A im bardziej kobieta się angażuje, tym bardziej biednymisio traci pozory normalności, im bardziej się kobieta stara, tym mniej jej starania znaczą...

                                                    Gdy się z takim zerwie - zaczyna się sinusoida biednomisiowatości i normalności, która czasem dodatkowo wprowadza zamęt, bo przecież w sumie ten nasz BM normalny jest, o co kobiecie chodziło...

                                                    Tym opisany powyżej jako drugi jest szczególnie niebezpieczny w internetach - bo w sumie zabawny, fajny, czasem oczytany, ironiczny... no i tylko do bab miał pecha ;) - zanim się człowiek obejrzy, już sympatii nić nawiązał, a potem ciężko to przeciąć, żeby nie wyjść na kolejną zdzirę...
                                                  • kag73 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 11:45
                                                    kynane napisała:
                                                    > Tym opisany powyżej jako drugi jest szczególnie niebezpieczny w internetach - b
                                                    > o w sumie zabawny, fajny, czasem oczytany, ironiczny... no i tylko do bab miał
                                                    > pecha ;) - zanim się człowiek obejrzy, już sympatii nić nawiązał, a potem ciężk
                                                    > o to przeciąć, żeby nie wyjść na kolejną zdzirę...

                                                    A jezeli sie nawet wyjdzie na "kolejna zdzire"? To co? Jakie to ma znaczenie? Lepsze to, niz cierpienie i walka jak tu nie zwariowac. Jak to mowia: lepiej koniec z bolem niz bol bez konca ;)
                                                    >
                                                  • kynane Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 11:51
                                                    Nie no, w końcu człowiek do tego dochodzi :)
                                                  • sabat777 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 06:59
                                                    Kobiet z tego pokroju traumami rowniez nie brakuje, z ta roznica, ze one tlamsza i zaduszaja wlasne potomstwo.
                                                  • lybbla Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 01:13
                                                    that.bitch.is.sick napisała:


                                                    > Tym bardziej, że coś Cię tu trzyma.
                                                    >
                                                    > > To drugie, "pojawienia się".
                                                    >
                                                    > :) Mężczyzni. Mężczyźni straumatyzowani reglamentacją seksu w przeszłości, lub
                                                    > z poczuciem odrzucenia przez poprzednią partnerkę. Są wszędzie:), rozstałam się
                                                    > z jednym kilka lat temu, to była porażka. Nadal nie wiem jak z nimi postępować
                                                    > , drażni mnie ich podejrzliwość, ponura narracja, niewiara w siebie, pancerz oc
                                                    > hronny, chęć odegrania się przez emocjonalną niedostępność, oczekiwanie szczegó
                                                    > lnych przywilejów:). Nie przepracowałam tego. To ogranicza, nawet taką nomadę j
                                                    > ak ja. A może stąd mój nomadyzm:). Ja jestem najbliżej tych, nie szukając długo
                                                    > , co to jadą na Bali odnaleźć siebie przecież:)))

                                                    Ale co Cię trzyma przy tych od ponurej narracji? Nic gorszego od cieni byłych, choćbyś na uszach stanęła nie przeskoczysz. Nawet wyjazd na Bali nie pomoże. Pozwól ludziom zgnić.
                                                    Szukaj tych, którym skrzydła jednak odrosły i polataj sobie z nimi nad Wąchockiem.

                                                    PS Powinienem jakieś wpierdeńko na powitanie, co nie?
                                                  • that.bitch.is.sick Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 24.09.15, 01:31
                                                    lybbla napisał:

                                                    >
                                                    > PS Powinienem jakieś wpierdeńko na powitanie, co nie?

                                                    Serio? Ale że masz taki szczególny typ skłonności? Czy tylko taką potrzebę w stosunku do mnie?:))
                                                  • lybbla Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 00:18
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > lybbla napisał:
                                                    > >
                                                    > > PS Powinienem jakieś wpierdeńko na powitanie, co nie?
                                                    >
                                                    > Serio? Ale że masz taki szczególny typ skłonności? Czy tylko taką potrzebę w s
                                                    > tosunku do mnie?:))

                                                    Rastafarianin z tego typu skłonnościami? Nie sądzę. Ktoś musi Tobą rzucić o glebę i wytarmosić włosy. A nie słodkie pitu pitu.

                                                  • that.bitch.is.sick Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 00:33
                                                    lybbla napisał:


                                                    >
                                                    > Rastafarianin z tego typu skłonnościami? Nie sądzę. Ktoś musi Tobą rzucić o gle
                                                    > bę i wytarmosić włosy. A nie słodkie pitu pitu.
                                                    >
                                                    Aha, i to Ty będziesz? Domyślam się, że nie bez kozery sam się do tego wytypowałeś:), ale za cholerę nie rozumiem dlaczego, skoro prosty motyw, że będziesz miał z tego frajdę, odpada.
                                                  • kag73 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 00:35
                                                    that.bitch.is.sick napisała:
                                                    > >
                                                    > Aha, i to Ty będziesz? Domyślam się, że nie bez kozery sam się do tego wytypowa
                                                    > łeś:), ale za cholerę nie rozumiem dlaczego, skoro prosty motyw, że będziesz mi
                                                    > ał z tego frajdę, odpada.

                                                    On zupelnie bezinteresownie (dobra dusza), dla CIEBIE to zrobi ;)) Wreszcie dowiedzialas sie czego potrzebujesz.
                                                    >
                                                  • that.bitch.is.sick Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 00:53
                                                    kag73 napisała:

                                                    >
                                                    >
                                                    > On zupelnie bezinteresownie (dobra dusza), dla CIEBIE to zrobi ;)) Wreszcie dow
                                                    > iedzialas sie czego potrzebujesz.
                                                    > >

                                                    Dzięki Kag, nigdy już nie zwątpię w bezinteresowność ludzką:). Kto wie co jeszcze mnie czeka, żeby się ponownie wkupić w forumowe rytuały? Musze złożyć na ręce sabata ofiarę z sześciu dziewic i złotego cielca?:)
                                                  • lybbla Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 01:51
                                                    kag73 napisała:

                                                    > On zupelnie bezinteresownie (dobra dusza), dla CIEBIE to zrobi ;)) Wreszcie dow
                                                    > iedzialas sie czego potrzebujesz.

                                                    Kag zrobiłem Bitch klasyczne bitch powitanie a Ty jesteś niegrzeczna z tym zaimkiem.

                                                  • lybbla Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 00:57
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Aha, i to Ty będziesz? Domyślam się, że nie bez kozery sam się do tego wytypowałeś:),

                                                    Rozejrzałem się wokół i tylko ja byłem w pobliżu. A nawet jak byli to nie tarmosili na powitanie,
                                                    musi bardzo stare nicki to były.

                                                    > ale za cholerę nie rozumiem dlaczego, skoro prosty motyw, że będziesz mi
                                                    > ał z tego frajdę, odpada.

                                                    Frajdę będę miał ale skłonności są Twoje.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 01:16
                                                    lybbla napisał:

                                                    > that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Rozejrzałem się wokół i tylko ja byłem w pobliżu. A nawet jak byli to nie tarmo
                                                    > sili na powitanie,
                                                    > musi bardzo stare nicki to były.
                                                    >
                                                    > Frajdę będę miał ale skłonności są Twoje.

                                                    Słuchaj, ton w jakim piszesz wcale mi się nie podoba i przekracza granice żartobliwych połajanek tu uskutecznianych, więc żarty na bok, proszę Cię grzecznie: odejdź w pokoju i zbastuj z tą wrogością.
                                                    A jeśli istotnie masz jakiś problem z moją osobą, to wykaż się dojrzałością i klasą, wyłuszcz mi prywatnie, nie psując innym ludziom lektury.
                                                  • lybbla Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 01:36
                                                    that.bitch.is.sick napisała:

                                                    > Słuchaj, ton w jakim piszesz wcale mi się nie podoba i przekracza granice żarto
                                                    > bliwych połajanek tu uskutecznianych, więc żarty na bok, proszę Cię grzecznie:
                                                    > odejdź w pokoju i zbastuj z tą wrogością.
                                                    > A jeśli istotnie masz jakiś problem z moją osobą, to wykaż się dojrzałością i k
                                                    > lasą, wyłuszcz mi prywatnie, nie psując innym ludziom lektury.

                                                    Tarmoszenie na powitanie odbębnione. Zostawiam Cię z rozwichrzoną fryzurą.
                                                    Wrogość Ci się przywidziała (halucynogenki ?), nie mam żadnego problemu z Twoją osobą,
                                                    cieszę się, że Cię widzę (bo to mogła być chemoterapia albo inne świństwo).

                                                    Publicznie dyskutować jednak będę.
                                                  • that.bitch.is.sick Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 25.09.15, 01:55
                                                    lybbla napisał:

                                                    >
                                                    > Tarmoszenie na powitanie odbębnione. Zostawiam Cię z rozwichrzoną fryzurą.
                                                    > Wrogość Ci się przywidziała (halucynogenki ?), nie mam żadnego problemu z Twoją
                                                    > osobą,
                                                    > cieszę się, że Cię widzę.

                                                    Ok. Wyjaśnienie przyjmuję, być może taki już masz styl (choć skłonnościom zaprzeczyłeś), a ja dałam być może kiedyś asumpt że takie boksowanie mnie rajcuje. Pomijając, czy rajcuje moją łobuzerską naturę czy też nie, na ten moment zdechło.

                                                    (bo to mogła być chemoterapia albo inne świństwo).
                                                    Ano, co było to było.

                                                    > Publicznie dyskutować jednak będę.

                                                    A proszę uprzejmie, postaram się schodzić z drogi.
                                        • urquhart Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 11:55
                                          > --------
                                          > Władza to odpowiedzialność i stąd wielu facetów jest zadowolonych, że są wykona
                                          > wcami poleceń. Wykonują - ona odpowiada. Tak więc wiele kobiet te władzę bierze
                                          > a wcale tego nie chce.
                                          > Władza na innymi była jest i będzie. Zawsze jest jakiś manager, który ma decydu
                                          > jący głos. Dotyczy to tez związków damsko-meskich.

                                          Ale takie nieformalne kontrolowanie to właśnie władza bez brania odpowiedzialnosci!
                                          Manipulacja zowalowanymi poleceniami a nie wprost typu "trzeba to zrobić".
                                          Jak nie wychodzi to winne jest to bydle co nie wypełnia obowiązków a kobieta jest poświęcającą się dla innych ofiarą.
                                      • kag73 Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 11:28
                                        that.bitch.is.sick napisała:
                                        > Jednym ze skuteczniejszych sposobów na święty spokój jest władza nad innymi, ch
                                        > oć to metoda destrukcyjna i ogólnie skórka za wyprawkę. :)

                                        Tez fakt ;) Tylko, ze oznacza czasem troche wysilku.
                                • urquhart Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 09:24
                                  Jeszcze tak przyszło mi do głowy porównanie, rozmawiałem kiedyś na wyjeździe przy drinku koleżankami z pracy co chodzą na zajecia z tańcu przy rurze i seksy dance czyli de facto striptease czy tam bruleski, w ramach karty Benefit która daje firma. Mówiły że super jest widzieć jak to działa na ich faceta, widać było że miały motywacje i satysfakcję z obdarowywania swoich mężczyzn. To raczej realizowanie oczekiwań facetów niż ich własnych. Wielkie szczęście mieć takie parterki. Z tym ze krótko w związku i bez dzieci były.
                                  Ale to samo gdyby to samo nakazem faceta, lub przyjmowane przez niego jako jakiś "wspólny obowiązek" to by na pewno prychnęły i się wściekły za przedmiotowe traktowanie.
                                  Tak że nie sama czynność jest uprzedmiatawiająca nawet jak facet ślini się na ciało babki.
                                  Z dostosowaniem do oczekiwań kobiet jest tak samo.
                                  • druginudziarz Re: użytkowe czyli przedmiotowe traktowanie osoby 21.09.15, 10:38
                                    urquhart napisał:

                                    > Z dostosowaniem do oczekiwań kobiet jest tak samo.

                                    Najpierw trzeba samemu wiedzieć czego się oczekuje. I od partnera, i od świata, i od siebie samego.
                                    Też problem jak ma się nierealne, chore oczekiwania.
                  • sid_15 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 17:44
                    > Wiec dzielimy sie obowiązkami, itp. Przy myciu garów uśmiechamsie pod nosem na
                    > wspomnienie co poniektórych dziewcząt tutaj jak to mężczyzna myjacy gary nic nie
                    > traci na atrakcyjności.

                    A to jest kwestia atrakcyjności? Ja też jestem seksowniejsza, kiedy kroczę w szpilkach i mini po trotuarze :) niż kiedy stoję nad zlewem, no ale gary same się nie umyją.
                  • sid.le.niwiec Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 14:20
                    > Wiec dzielimy sie obowiązkami, itp. Przy myciu garów uśmiecham sie pod nosem
                    > na wspomnienie co poniektórych dziewcząt tutaj jak to mężczyzna myjący gary
                    > nic nie traci na atrakcyjności.

                    Ponieważ niedawno byłam na imprezie u nowo poznanej pary, to spojrzałam na problem z nieco innej strony.
                    Otóż u większości moich znajomych, jest jakiś podział obowiązków domowych. W jakich proporcjach - różnie bywa, natomiast nie znam bliżej żadnej pary, gdzie pan leży do góry brzuchem, a pani krząta się po domu. Bliżej, bo od jakichś tam babek z pracy i pokrewnych czasami się słyszy, że cały dom na jej głowie itp.
                    W przypadku tej pary jest tak, że maja wolne zawody, wspólnie prowadzą bardzo zadbany dom, obydwoje świetnie gotują, obydwoje sprzątają. Pani jest z gatunku pewnej siebie, mądralińskiej kobiety, która wszędzie wtrąca swoje trzy grosze, acz przy odrobinie cierpliwości i wyrozumiałości da radę z nią wytrzymać. Pan jest sympatyczny i fajny, ale pantofel w stylu "tak, kochanie", ustępujący swojej kobiecie we wszystkim, taki spokojny typ, który ani się nie pokłóci, ani nie powie "kurwa". Ta jego pantoflowatosć jest dla mnie tak anty-seksowna, że chociaż nie wiem, jakie jest podejście pani do seksu (może to odstawiaczka po drugim dziecku, którą podnieca nowy obrus, a nie facet w łóżku), ale mnie przy takim facecie chyba ciągle bolałaby głowa.:)
                    Z drugiej strony typ "tak, kochanie" istnieje także pośród mężczyzn, którzy w domu nic nie robią (także wśród jakichś prezesów czy innych niby-testosteronowców), ale to żona trzęsie domem i rodziną i jak powie, że ze Zdziśkiem nie chodź na ryby, bo Zdzisiek powiedział, że Jola ma gruby tyłek, to mąż przestanie chodzić ze Zdziśkiem na ryby lub będzie chodził w ukryciu (żona myśli, że jestem u kochanki, kochanka że u żony, a ja sru - na ryby:).
                    Czyli to (atrakcyjność w omawianym kontekście) chyba nie jest kwestią samego podziału obowiązków.
                    • marek.zak1 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 14:30
                      sid.le.niwiec napisał(a):
                      > Czyli to (atrakcyjność w omawianym kontekście) chyba nie jest kwestią samego podziału obowiązków.
                      ========================================
                      Atrakcyjność kobiety nie ma nic wspólnego z podziałem obowiązków. Wydaje mi się że jest podobnie w przypadku faceta ale się za kobiety nie wypowiadam.
                      • sid.le.niwiec Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 15:29
                        > Atrakcyjność kobiety nie ma nic wspólnego z podziałem obowiązków. Wydaje mi się
                        > że jest podobnie w przypadku faceta ale się za kobiety nie wypowiadam.

                        No właśnie ja też tak uważam, ale są opinię, że jak facet robi coś w domu, to przestaje być maczo i pociągać kobietę.
                        • marek.zak1 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 15:39
                          sid.le.niwiec napisał(a):

                          > > Atrakcyjność kobiety nie ma nic wspólnego z podziałem obowiązków. Wydaje
                          > mi się że jest podobnie w przypadku faceta ale się za kobiety nie wypowiadam.
                          >
                          > No właśnie ja też tak uważam, ale są opinię, że jak facet robi coś w domu, to przestaje być maczo i pociągać kobietę.
                          ==================================
                          Bzdura kompletna.
                          • kombinerki_pinocheta00 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 19:47
                            > No właśnie ja też tak uważam, ale są opinię, że jak facet robi coś w domu, to przestaje być maczo i pociągać kobietę.
                            ==================================
                            Bzdura kompletna.

                            Bzdura dla kogo? Dla Ciebie? A jakie to ma znaczenie?! To ich (panienek) opinia się liczy. Skoro pojawił się problem to dla jakiegoś procenta kobiet ma to duży wpływ na postrzeganie mężczyzn. I teraz pytanie czy chce się drążyć, badać, wyciągać wnioski czy wchodzi się w model "podziału obowiązków domowych" w ciemno biorąc pod uwagę, że wybranka może stracić szacunek dla swojego pana pomykającego w gumowych rękawiczkach i szczotą w ręce.
                            Jakiś % mężczyzn nie przepada za męskimi kobietami.
                            • sid.le.niwiec Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 19:54
                              > Jakiś % mężczyzn nie przepada za męskimi kobietami.

                              A jaka to? dyrektorka banku,, informatyczka, taka która w ogóle pracuje, taka która nie lubi sprzątać, taka która ma krótkie włosy, taka która ma tzw. niekobiecy typ urody, taka która nie nosi spódnic, taka która przeklina, taka która ma własne zdanie, taka która się nie maluje, taka która nie mówi "misiu, jakiś ty mądry", wyższa niż 180 cm?
                              A niemęski mężczyzna to jaki? Taki w różowej koszulce, nieśmiały, pracujący jako opiekun do dziecka, zmywający naczynia, taki o delikatnych rysach twarzy, nielubiący piłki nożnej, niższy niż 170 cm, taki z długimi włosami?
                              Kto to definiuje i jak? Wiem, że są atrybuty męskości i kobiecości, ale konkrety proszę.
                              • kombinerki_pinocheta00 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 20:15
                                Są czynności i zachowania, które obniżają poziom testosteronu. Podobno w czasie biegu spada i nawet spotkałem się z przypadkiem mężczyzny, który przestał biegać i przerzucił się na rywalizację sportową, aby być bardziej męskim dla kobiet. Może kobiety po prostu to wyczuwają? Częsty widok partnera czyszczącego okna, myjącego podłogi, pomykającego z odkurzaczem też nie powoduje zwilżenia u kobiet.

                                > A niemęski mężczyzna to jaki?

                                Mówiący o swoich problemach, nieumiejący poderwać kobiety, przyznający się do swoich słabości i niepotrafiący wykazać się czynnościami charakterystycznymi dla męskiej sprawności.

                                Kurwa, błagam, przecież każda interakcja z kobietą jest przez nią wnikliwie oceniana. Wszystko ma znaczenie, nawet sposób poruszania się czy gestykulacja.
                                • marek.zak1 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 20:22
                                  kombinerki_pinocheta00 napisała:

                                  > Są czynności i zachowania, które obniżają poziom testosteronu. Podobno w czasie biegu spada i nawet spotkałem się z przypadkiem mężczyzny, który przestał biegać i przerzucił się na rywalizację sportową, aby być bardziej męskim dla kobiet. Może kobiety po prostu to wyczuwają? Częsty widok partnera czyszczącego okna, myjącego podłogi, pomykającego z odkurzaczem też nie powoduje zwilżenia u kobiet.
                                  ==============================================

                                  Słusznie, kobiety wyczuwają i uwierz mi, robią to dobrze. To, ze nie odkurzasz nie doda Ci męskości nawet o miligram.
                                  • kombinerki_pinocheta00 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 20:34
                                    Nawet ten męski, zdecydowany, pewny siebie mężczyzna, o którym wspominasz przeżywa chwile słabości. Kilka takich połączonych obrazów w jedną negatywną całość może w kobiecej głowie zrodzić wątpliwości. Od święta można się wykazać.
                                  • sid.le.niwiec Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 20:36
                                    > Słusznie, kobiety wyczuwają i uwierz mi, robią to dobrze. To, ze nie odkurzasz
                                    > nie doda Ci męskości nawet o miligram.

                                    O właśnie. Tak jak to, że np. powiesz o swoich problemach (pod warunkiem, że to nie będzie problem "pryszcz mi wyskoczył, jak ja wyglądam" - to jest kretyńskie także u dorosłej kobiety) męskości nie odejmie. Bo jeśli chodzi o etap chociaż o poziom dalszy, niż zobaczyłam faceta w knajpie, dosiadł się do mnie i gadamy przy piwie, to ludzie rozmawiają o różnych rzeczach, także osobistych i niekoniecznie w taki sposób, żeby sprzedać się marketingowo. A to, że szef mnie wkurza, a to że nie dogaduję się z bratem, a to, że mam stres przed wystąpieniem publicznym. Nie wiem, dlaczego to miałoby dodać/odjąć męskości/kobiecości. Mnie faceci zwierzali się z problemów grubszego kalibru i jakoś nie zaczęłam ich postrzegać jako mniej męskich. Wręcz przeciwnie, czasami taka szczerość i niestroszenie piórek potrafi zaskoczyć i dana osoba zyskuje w oczach słuchacza.
                                    • marek.zak1 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 20:53
                                      sid.le.niwiec napisał(a):

                                      > > Słusznie, kobiety wyczuwają i uwierz mi, robią to dobrze. To, ze nie odku
                                      > rzasz nie doda Ci męskości nawet o miligram.
                                      >
                                      > O właśnie. Tak jak to, że np. powiesz o swoich problemach (pod warunkiem, że to
                                      > nie będzie problem "pryszcz mi wyskoczył, jak ja wyglądam" - to jest kretyńskie także u dorosłej kobiety) męskości nie odejmie. Nie wiem, dlaczego to miałoby dodać/odjąć męskości/kobiecości. Mnie faceci zwierzali się z problemów grubszego kalibru i jakoś nie zaczęłam ich postrzegać jako mniej męskich. Wręcz przeciwnie, czasami taka szczerość i niestroszenie piórek potrafi zaskoczyć i dana osoba zyskuje w oczach słuchacza.
                                      ========================================

                                      Widzisz Kombi, czytaj uważnie i wyciągaj wnioski. Każdy ma swoje słabości, gorsze momenty i jest to oczywiste i absolutnie nie dyswalifikujące.

                                      • kombinerki_pinocheta00 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:00
                                        > Widzisz Kombi, czytaj uważnie i wyciągaj wnioski. Każdy ma swoje słabości, gors
                                        > ze momenty i jest to oczywiste i absolutnie nie dyswalifikujące.

                                        Nigdy w to nie uwierzę. Uważam, że pisząc w ten sposób robicie wielką krzywdę facetom, którzy mogą zastosować się do tych rad.

                                        Nigdy nie należy dzielić się swoimi słabościami z kobietą. Ukrywać, przeżywać w samotności, a nawet pożalić się dobremu znajomemu, ale nigdy kobiecie.
                                    • kombinerki_pinocheta00 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 20:53
                                      Laska, ty sobie kpisz z facetów, którzy mają małe penisy (przypomnij jaki brzmiał ten tekst o twoim znajomym któremu mimo to udało się znaleźć żonę?), wybierasz alfów do bzykania, zachwycasz się mięśniami, jebakami, którzy nie mają problemu z wyrywaniem towaru, a mnie tutaj karzesz wierzyć, że chętnie przyjmujesz słabości mężczyzn i nie oceniasz tego negatywnie.
                                      Ty nawet jak piszesz o mężach swoich niedopchniętych koleżanek to wygląda to na pogardę.

                                      Jakby na to spojrzeć z drugiej strony, tej kobiecej, to jest to dobra taktyka. Najlepiej podpuszczać, wyciągać fakty, bo tak szybciej można ocenić danego osobnika i odrzucić już na wstępie, gdy wygląda na wadliwy egzemplarz.

                                      Nie ufam wam. Mężczyźni nie powinni okazywać słabości i zajmować się niemęskimi czynnościami i nie dlatego, że mogą się z tym źle czuć, ale przede wszystkim przez negatywną weryfikację.
                                      • sid.le.niwiec Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:13
                                        > Laska, ty sobie kpisz z facetów, którzy mają małe penisy

                                        Tak, tak, poza tym sypiam z Arabami, Hiszpanami i facetami z żelem na włosach. Czy ty masz Zespół Aspergera i nie kumasz kontekstu oraz ironii? Bo to by wiele wyjaśniało.

                                        > Nie ufam wam. Mężczyźni nie powinni okazywać słabości i zajmować się niemęskimi
                                        > czynnościami i nie dlatego, że mogą się z tym źle czuć, ale przede wszystkim przez
                                        > negatywną weryfikację.

                                        Ponoć i tak nie bywasz, nie wyrywasz, nie randkujesz, nie zagadujesz do kobiet i generalnie traktujesz je jak gatunek z innej planety oraz nimi gardzisz, dodatkowo gierki damsko-męskie cię nie interesują, więc jak by to powiedzieć: wszystko jedno, jaką taktykę przyjmiesz, rezultat będzie taki sam.
                                        • kombinerki_pinocheta00 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:33
                                          > Ponoć i tak nie bywasz, nie wyrywasz, nie randkujesz, nie zagadujesz do kobiet
                                          > i generalnie traktujesz je jak gatunek z innej planety oraz nimi gardzisz, doda
                                          > tkowo gierki damsko-męskie cię nie interesują, więc jak by to powiedzieć: wszys
                                          > tko jedno, jaką taktykę przyjmiesz, rezultat będzie taki sam.

                                          Tutaj nie chodzi o mnie, tylko o sam fakt przedstawiania czynnika decydującego o byciu postrzeganym jak mężczyzno jako niewiele znaczącą kwestię.

                                          Jestem chyba najbardziej szczerym facetem na zachód od Wisły (na wschodzie bije mnie tylko Władymir Władymirowicz) i dlatego wycofałem się z życia towarzyskiego. Jestem świadomy czego szukają i pragną kobiety, więc nie mącę im w głowie swoją osobą, gdyż mam za słabe karty i na końcu i tak przegram. Gdyby było więcej takich gości jak ja to nie przeżywałybyście zawodów miłosnych, tak często. Powinnaś pochwalić za takie zachowanie. Zdrowaśka za mnie.
                                      • marek.zak1 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:18
                                        kombinerki_pinocheta00 napisała:

                                        > Nie ufam wam. Mężczyźni nie powinni okazywać słabości i zajmować się niemęskimi czynnościami i nie dlatego, że mogą się z tym źle czuć, ale przede wszystkim przez negatywną weryfikację.
                                        ===========================================================

                                        Mylisz rzeczywistość z pozorami, które bierzesz za rzeczywistość. Twoje słabości i rozchwiania są oczywiste dla kobiety, nawet, jeśli o nich nie mówisz. Są w każdym słowie, geście i spojrzeniu, sposobie zachowania. Odwrotnie, i już piszę po raz ostatni, facet zintegrowany, pewny siebie może wykonywać wszystkie niemęskie czynności, jakie sobie wymyślisz i w niczym mu to nie przeszkodzi.

                                        • sid.le.niwiec Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:23
                                          > Mylisz rzeczywistość z pozorami, które bierzesz za rzeczywistość. Twoje słabośc
                                          > i i rozchwiania są oczywiste dla kobiety, nawet, jeśli o nich nie mówisz. Są w
                                          > każdym słowie, geście i spojrzeniu, sposobie zachowania. Odwrotnie, i już pisz
                                          > ę po raz ostatni, facet zintegrowany, pewny siebie może wykonywać wszystkie nie
                                          > męskie czynności, jakie sobie wymyślisz i w niczym mu to nie przeszkodzi.

                                          Ja jeszcze dodam, że są tacy faceci, którzy mają to, co Kombi tak podziwia: niby alfa, niby dusza towarzystwa, mięśnie, motor, mistrz drużyny pływackiej, puszczanie oczka i dwuznaczne teksty do każdej atrakcyjnej kobiety w przedziale wiekowym 20-40. Ale jeśli pod tą powłoką i pozorną pewnością siebie, jest zakompleksiony chłopak o mentalności nastolatka, to to prędzej czy później będzie widać.
                                          • kombinerki_pinocheta00 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:41
                                            Mówisz o gościach, którzy każdego tygodnia mają 10 nowych panienek z utęsknieniem czekających na telefon i mających w głębokim poważaniu opinię na swój temat, bo dupa do przelizania zawsze się znajdzie, a mnie chodzi o mężczyzn, którym zależy na jednej kobiecie i żeby jej nie stracić nie powinni okazywać słabości.
                                            • kombinerki_pinocheta00 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:45
                                              Widzę Sidzie, że dzisiejszy dzień przeznaczyłaś na forumowe dyskusje. Dziadek nie zadzwonił? Weekend poświęca rodzinie? :))

                                              Wystarczy. Dobranoc.
                                              • sid.le.niwiec Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:49
                                                Dzisiejszy dzień przeznaczyłam na opierdzielanie się - oprócz pomalowania paznokci nie zrobiłam nic konstruktywnego. Bruce'a rzuciłam, nie jesteś na bieżąco.
                                                • kombinerki_pinocheta00 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:57
                                                  Aż musiałem ponownie się zalogować.

                                                  Ty jego czy odwrotnie? Wyrzuty sumienia u niego się pojawiły czy coś się wydało?

                                                  Kolejnego masz już na liście? Mam nadzieję, że nie murzyn, Arab czy wyżelowany, dyskotekowy goguś.

                                                  Spadam.
                                                  • sid.le.niwiec Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 22:01
                                                    Może nie że aż się wydało, ale jakieś przesłanki zaczęły się pojawiać i panu zaczęło palić się koło tyłka. A że nawet wcześniej częstotliwość nie była dla mnie satysfakcjonująca, to rozstanie nastąpiło raczej z hukiem.:) Ja mu powiedziałam, ze za taka zabawę to raczej dziękuję, a u niego foch. Nie mam nikogo na liście (czekam na arabskich uchodźców - uwaga, dżołk :P), do końca roku mam kilka rzeczy do ogarnięcia i nie w głowie mi amory.:)
                                            • sid.le.niwiec Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:50
                                              Ale którzy mają 10 panienek - ci, którzy zgrywają maczo, ale tak naprawdę są chłopakami z kompleksami? Bo ja o takich napisałam.
                                            • marek.zak1 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:55
                                              kombinerki_pinocheta00 napisała:

                                              > Mówisz o gościach, którzy każdego tygodnia mają 10 nowych panienek z utęsknieniem czekających na telefon i mających w głębokim poważaniu opinię na swój temat, bo dupa do przelizania zawsze się znajdzie, a mnie chodzi o mężczyzn, którym zależy na jednej kobiecie i żeby jej nie stracić nie powinni okazywać słabości.
                                              =================================================

                                              Jaki masz mandat do tego, żeby mówić, co faceci powinni a czego nie? Ja gram w tenisa od dzieciństwa, kiedyś wyczynowo i doszedłem do wniosku, że życie przypomina mi tenis. Nie ma to żadnego znaczenia, co mówisz, czy masz drogi sprzęt, czy nie, bo jak wyjdziesz na kort i odbijesz parę piłek, wszyscy od razu widza, jaki jest twój poziom gry.
                            • marek.zak1 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 20:08
                              kombinerki_pinocheta00 napisała:

                              > > No właśnie ja też tak uważam, ale są opinię, że jak facet robi coś w domu
                              > , to przestaje być maczo i pociągać kobietę.
                              > ==================================
                              > Bzdura kompletna.
                              >
                              > Bzdura dla kogo? Dla Ciebie? A jakie to ma znaczenie?! To ich (panienek) opinia się liczy.
                              ----------------------------------------------------------------------

                              Kombi, jak facet jest męski, zdecydowany, ma wewnętrzną pewność siebie, świadomość własnej wartości i może urok osobisty, może codziennie odkurzać dywany i myć podłogi, przewijać, kapać dziecko i nie wpłynie to w najmniejszym stopniu na jego postrzeganie przez kobiety. Kobiety świetnie dostrzegają, kim jest ten facet , który siedzi obok.
                          • ninek04 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:10
                            sid.le.niwiec napisał(a):
                            >marek.zak1napisal
                            > > Atrakcyjność kobiety nie ma nic wspólnego z podziałem obowiązków. Wydaje
                            > mi się że jest podobnie w przypadku faceta ale się za kobiety nie wypowiadam.
                            >
                            > No właśnie ja też tak uważam, ale są opinię, że jak facet robi coś w domu, to przestaje być maczo i pociągać kobietę.
                            ==================================
                            >Bzdura kompletna. <

                            Też uważam za bzdurne sądzenie, że udzielanie się przy porządkach i pracach domowych,ujmuje w jakiś sposób męskości i wywołuje niechęć,czy brak pociągu do takiego mężczyzny.Również i to,gdy zwierza się ze swoich problemów, czy tego,że coś mu nie wychodzi,czy coś zawalił. Musi być taki perfect, twardy,nigdy nie rozklejajacy się? Wcale nie musi,taki to dopiero byłby męczący i niemęski.
                            • sid.le.niwiec Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:15
                              > Również i to,gdy zwierza się ze swoich problemów, czy tego,że coś mu nie wychodzi,czy
                              > coś zawalił. Musi być taki perfect, twardy,nigdy nie rozklejajacy się?

                              Ja teraz zastanawiam się, jak maja się do siebie mięśnie, mały penis i mówienie o problemach. Tzn. jeśli nie mówisz o problemach, to masz mięśnie, dużego penisa i jesteś alfa? Czy jeśli masz mięśnie i dużego penisa, to nie mów o problemach, bo mięśnie znikną, a penis się zmniejszy? A jeśli ktoś ma mięśnie i małego penisa lub nie ma mięśni, ale ma dużego? Pogubiłam się...
                              • kombinerki_pinocheta00 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:52
                                To ma tak do siebie, że patrzysz na facetów przez pryzmat męskiego modelu obejmującego mięśnie, dobry posuw, słuszny wymiar penisa, gibkość, młodzieńczy błysk w oku i jakoś nie widzę w tym miejsca na słabości. Nie czujesz kontrastu?
                                • sid.le.niwiec Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:56
                                  No nie czuję, Marek wyjaśnił to najdobitniej o tutaj:
                                  forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158753429,159301703,Re_7_grzechow_glownych_wspolczesnego_mezczyzny.html?wv.x=2
                                  Ja już sensowniej nie potrafię. Tym bardziej, że piszesz o "mężczyznach, którym zależy na jednej kobiecie i żeby jej nie stracić nie powinni okazywać słabości" - z tego co wiem, Marek jest od wielu lat ze swoją żoną i deklaruje, że są w szczęśliwym związku, więc chyba się trochę zna.
                                  • marek.zak1 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 15.11.15, 21:58
                                    sid.le.niwiec napisał(a):


                                    > Ja już sensowniej nie potrafię. Tym bardziej, że piszesz o "mężczyznach, którym
                                    > zależy na jednej kobiecie i żeby jej nie stracić nie powinni okazywać słabości " - z tego co wiem, Marek jest od wielu lat ze swoją żoną i deklaruje, że są w szczęśliwym związku, więc chyba się trochę zna.
                                    ====================================================

                                    Potwierdzam. Szczęście facetowi, przynajmniej mnie, daje życie z kobieta, która go kocha. Dobranoc :)
          • urquhart Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 13:28
            > Z mojej perspektywy: jestes bardzo blisko czegos o czym sie nie mówi za duzo w
            > tej chwili, a jezeli juz to językiem "nasi mezczyzni nas zawiedli". Wszystkie w
            > ymienione wyżej grzechy to tylko aspekty braku/zaniku/wytrzebienia osobowości.
            > W momencie kiedy wzorce wzięte od ojca sa nie do przyjęcia we współczesnym zwia
            > zku, a objawy aktywności nie podporządkowane wiciu gniazda - to egoizm, wybór

            Możana powiedzieć że walczę czasem ze sobą czasem z partnerką o pewną harmonię i równowagę . Wiedza o tym jak to działa daje przewagę. Ale też pozwala pozbyć się uczuć "bo to zła kobieta była". Bo wiesz że w niemal każdej jest zakodowany taki imperatyw jeżeli tylko jej na to pozwolisz :)
            • hello-kitty2 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 14:26
              urquhart napisał:

              > > Z mojej perspektywy: jestes bardzo blisko czegos o czym sie nie mówi za d
              > uzo w
              > > tej chwili, a jezeli juz to językiem "nasi mezczyzni nas zawiedli". Wszy
              > stkie w
              > > ymienione wyżej grzechy to tylko aspekty braku/zaniku/wytrzebienia osobo
              > wości.
              > > W momencie kiedy wzorce wzięte od ojca sa nie do przyjęcia we współczesn
              > ym zwia
              > > zku, a objawy aktywności nie podporządkowane wiciu gniazda - to egoizm,
              > wybór
              >
              > Możana powiedzieć że walczę czasem ze sobą czasem z partnerką o pewną harmonię
              > i równowagę . Wiedza o tym jak to działa daje przewagę. Ale też pozwala pozbyć
              > się uczuć "bo to zła kobieta była". Bo wiesz że w niemal każdej jest zakodowany
              > taki imperatyw jeżeli tylko jej na to pozwolisz :)

              Ale jaki imperatyw? Wicie gniazda? Walka o wladze? O to Wam chodzi?

              Dalej jesli chodzi o moich starych to nie zaden imperatyw matki posadzil ojca z jajami tylko zwykly BRAK MILOSCI, reszta to bylo domino. Jak pytalam ojca dlaczego wybral matke? To odpowiadal: 'bo byla najpiekniejsza' (Ojciec byl o nia od poczatku chorobliwie zazdrosny, od razu po slubie kazal jej sciac dlugie czarne loki na krotko.) Jak pytalam matke dlaczego wyszla za ojca? To odpowiadala: 'bo mama mi kazala, bo on byl z miasta'. I to wystarczylo do stworzenia zwiazku. To byl pierwszy blad. Dalej: matka nie miala zadnego imperatywu, ma tak jak ja dluzszy palec serdeczny, lubila sie bawic, chciala bywac tu i tam, ojciec domator. Ja sie urodzilam 8 lat po slubie, bo ktos im powiedzial zeby sobie dziecko zrobili, ze juz czas, druga ciaze od razu usunela. Ja to drugi blad. Trzeci blad: ojciec zachorowal i matka mowila, ze mu nie stawal, seks sie posypal. Ostatni blad i gwozdz do trumny: matka sobie wziela kochanka. Cala reszta to tylko falbanki.
              • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 15:18
                > Ale jaki imperatyw? Wicie gniazda? Walka o wladze? O to Wam chodzi?

                Urqu mówi o chyba potrzebie włażenia na głowę. To nawet nie walka o władze tylko jej karykatura. Władza implikuje siłę i odpowiedzialność.

                Ja nie mowie dokładnie o tym samym, bo moja zona tego nie robi. Sam jestem odpowiedzialny za chujnie w której tkwię. Ta chujnia przypomina troche sytuacje Twoich rodziców. Zeby z niej wyjsc musiałbym przejąć władze albo sie rozwieść. Przez przejąć wladze mam na mysli zgodzić sie na pozycje samca alfa, małego domowego tyrana. Moja matka i teściowa wydają sie szczęśliwsze niż moja zona, choć obie przeżyły z tyranami kilkadziesiąt lat. Podejrzewam, ze tkwi w niej potrzeba wzięcia za twarz a ja nie jestem do tego zdolny.
                • hello-kitty2 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 16:31
                  proteinowy napisał(a):

                  > Ja nie mowie dokładnie o tym samym, bo moja zona tego nie robi. Sam jestem odpo
                  > wiedzialny za chujnie w której tkwię. Ta chujnia przypomina troche sytuacje Two
                  > ich rodziców. Zeby z niej wyjsc musiałbym przejąć władze albo sie rozwieść. Prz
                  > ez przejąć wladze mam na mysli zgodzić sie na pozycje samca alfa, małego domowe
                  > go tyrana. Moja matka i teściowa wydają sie szczęśliwsze niż moja zona, choć ob
                  > ie przeżyły z tyranami kilkadziesiąt lat. Podejrzewam, ze tkwi w niej potrzeba
                  > wzięcia za twarz a ja nie jestem do tego zdolny.

                  Przepraszam, zgubilam sie. Zdefiniuj 'chujnie, w ktorej tkwisz'. Co to jest? Co jest nie tak? Dlaczego nie jestes nieszczesliwy? (ze nie mozesz realizowac swojej pasji? ze nie wiesz jak chcesz zyc?)
                  • hello-kitty2 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 16:33
                    hello-kitty2 napisała:

                    Dlaczego nie jestes nieszczesliwy?

                    hehe troche mi sie namieszalo z tymi negacjami ;)

                    Dlaczego nie jestes szczesliwy? (mialo byc)
                  • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 17:19
                    >> Ta chujnia przypomina troche sytuac
                    > je Two
                    > > ich rodziców.
                    >
                    > Przepraszam, zgubilam sie. Zdefiniuj 'chujnie, w ktorej tkwisz'. Co to jest? Co
                    > jest nie tak? Dlaczego nie jestes nieszczesliwy? (ze nie mozesz realizowac swo
                    > jej pasji? ze nie wiesz jak chcesz zyc?)

                    Chujnia:
                    - zdecydowac sie na zycie bez wzajemnej akceptacji
                    - trzymanie sie kompromisow jak pijany plotu

                    Co do tzw pasji: nie o to chodzi, zeby wszystko jej podporzadkowac. Chodzi tylko o to, zeby nie byla wada (nie pije, nie ... ale niepotrzebnie przesiaduje przed cyferkami). Z tym, ze mam perspektywe, wiem jak to brzmi w ustach 40 latka. Jedyne dwie drogi w tej chwili to pojsc agresywnie w strone duzej kasy albo wszystko sobie odpuscic. Druga opcja lezy mi teraz duzo bardziej.
                • druginudziarz Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 21.09.15, 19:43
                  proteinowy napisał(a):
                  > Moja matka i teściowa wydają sie szczęśliwsze niż moja zona, choć ob
                  > ie przeżyły z tyranami kilkadziesiąt lat. Podejrzewam, ze tkwi w niej potrzeba
                  > wzięcia za twarz a ja nie jestem do tego zdolny.

                  To nie tyle "potrzeba wzięcia za twarz" co oczekiwanie wyroczni. A niespełniona wyrocznia to niepokój...
                  Moja ślubna chyba tak miała, czekała w zdziwieniu (i niepokoju), że (jeszcze) nie latają gary, szyby całe, że nie jestem zawodnikiem nieawanturującym się, generalnie nie pijącym etc etc. Chyba ta cisza ją męczyła.
                  • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 22.09.15, 10:22
                    druginudziarz napisał:
                    > To nie tyle "potrzeba wzięcia za twarz" co oczekiwanie wyroczni. A niespełniona
                    > wyrocznia to niepokój...
                    > Moja ślubna chyba tak miała, czekała w zdziwieniu (i niepokoju), że (jeszcze) n
                    > ie latają gary, szyby całe, że nie jestem zawodnikiem nieawanturującym się, gen
                    > eralnie nie pijącym etc etc. Chyba ta cisza ją męczyła.

                    Widzisz, sytuacje sa rozne. Znam babke, ktora cale lata chciala, myslala, marzyla o tym, zeby sie rozwiezsc z mezem. W koncu tego nie zrobila, bo....nigdy jej nie uderzyl. A to bylby, dla niej, wreszcie wystarczajacy powod. Wszystko inne nie byly wystraczajacym powodem, zwlaszcza, ze brakowalo jej twardosci serca jak facet jak zbity pies mowil: nie odchodz ode mnie.
                  • that.bitch.is.sick Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 24.09.15, 01:44
                    druginudziarz napisał:
                    >
                    > To nie tyle "potrzeba wzięcia za twarz" co oczekiwanie wyroczni. A niespełniona
                    > wyrocznia to niepokój...
                    > Moja ślubna chyba tak miała, czekała w zdziwieniu (i niepokoju), że (jeszcze) n
                    > ie latają gary, szyby całe, że nie jestem zawodnikiem nieawanturującym się, gen
                    > eralnie nie pijącym etc etc. Chyba ta cisza ją męczyła.

                    I udał się projekt resocjalizacyjny? Czy twojej żonie udało się docenić zalety nieznanego wzorca męskości?
                    • druginudziarz Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 24.09.15, 23:41
                      that.bitch.is.sick napisała:

                      > druginudziarz napisał:
                      > >
                      > > To nie tyle "potrzeba wzięcia za twarz" co oczekiwanie wyroczni. A niespe
                      > łniona
                      > > wyrocznia to niepokój...
                      > > Moja ślubna chyba tak miała, czekała w zdziwieniu (i niepokoju), że (jesz
                      > cze) n
                      > > ie latają gary, szyby całe, że nie jestem zawodnikiem nieawanturującym si
                      > ę, gen
                      > > eralnie nie pijącym etc etc. Chyba ta cisza ją męczyła.
                      >
                      > I udał się projekt resocjalizacyjny? Czy twojej żonie udało się docenić zalety
                      > nieznanego wzorca męskości?

                      Trudno to stwierdzić z braku narzędzi badawczych, można tylko snuć narracje.
                      Co by znaczyło "udał się"? a kiedy by się nie udał? do czego to odnieść?
                      Na pewno 'coś' się w niej obudziło, że tak to ujmę, nie wiem czy nie za późno, ale...
                      • that.bitch.is.sick Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 05.10.15, 12:30
                        druginudziarz napisał:

                        >
                        > Trudno to stwierdzić z braku narzędzi badawczych, można tylko snuć narracje.
                        > Co by znaczyło "udał się"? a kiedy by się nie udał? do czego to odnieść?
                        > Na pewno 'coś' się w niej obudziło, że tak to ujmę, nie wiem czy nie za późno,
                        > ale...

                        :) Nie no jasne, nie ma pewnych punktów odniesienia i jedynie słusznej normalności.
                        Jednak coś mi nie pasuje w tej skrajnej indywidualizacji związków. Każdy robi jak chce i nikomu nic do tego. Jesteśmy trochę jak dzieci same w fabryce czekolady. Brak kierunku i ograniczeń, jedni się nażrą aż ich brzuchy bolą, a inni nie wiedzą jak się nażreć i płaczą.
                        Dlatego wierzę, że jakaś świadomość kryteriów, istnieć powinna.
          • ninek04 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 13:35
            >Wszystkie wymienione wyżej grzechy to tylko aspekty braku/zaniku/wytrzebienia osobowości. W momencie kiedy wzorce wzięte od ojca sa nie do przyjęcia we współczesnym zwiazku, a objawy aktywności nie podporządkowane wiciu gniazda - to egoizm, wybór ogranicza sie do odejścia, dominacji albo harakiri na swoim charakterze. <

            Ale myślę, że równie dobrze można to,o czym piszesz odnieść w stosunku do kobiet.Jeśli nie chcesz powielać wzorców, dotyczących roli kobiety,wyniesionych z domu,i niezgodnych z twoim,wewnętrznym przekonaniem, to zaraz masz przypiętą łatkę złej matki,żony,nie potrafiącej zatroszczyć się o stworzenie miłego gniazdka rodzinnego i poświęcenie się rodzinie, a dbającej jedynie o realizację swoich egoistycznych oczekiwań,co jest niezgodne z ogólnie przyjętą rolą kobiety w społeczeństwie i rodzinie.A skoro depresja odpada, bo musisz wszystko ogarnąć, to pozostaje narastająca frustracja, czyli kurwica ;)
            • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 14:12
              ninek04 napisała:

              >
              > Ale myślę, że równie dobrze można to,o czym piszesz odnieść w stosunku do kobie
              > t.Jeśli nie chcesz powielać wzorców, dotyczących roli kobiety,wyniesionych z do
              > mu,i niezgodnych z twoim,wewnętrznym przekonaniem, to zaraz masz przypiętą łatk
              > ę złej matki,żony,nie potrafiącej zatroszczyć się o stworzenie miłego gniazdka
              > rodzinnego i poświęcenie się rodzinie, a dbającej jedynie o realizację swoich e
              > goistycznych oczekiwań,co jest niezgodne z ogólnie przyjętą rolą kobiety w społ
              > eczeństwie i rodzinie.A skoro depresja odpada, bo musisz wszystko ogarnąć, to p
              > ozostaje narastająca frustracja, czyli kurwica ;)

              Oczywiście. Podejrzewam, ze współczesne kobiety tracą wiecej niż mezczyzni ale mogę sie mylić. Ty mi powiedz.
              • ninek04 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 15:19
                >Podejrzewam, ze współczesne kobiety tracą wiecej niż mezczyzni ale mogę sie mylić. Ty mi powiedz.<

                Na pewno nie tracą wszystkie,bo wielu współczesnym kobietom, nawet tym o pokolenie młodszych ode mnie, odpowiada taki model życia,dość stereotypowy, który wyniosły z własnego domu i chcą go powielić,bez jakiegoś szczególnego roztrząsania,że coś tracą. Chcą mieć męża, dzieci,urządzony dom,pójść do kościoła w niedzielę całą rodziną, wyjechać na wakacje, w międzyczasie pracować i wykonywać prace domowe.Bo tak trzeba,bo tak ma być, bo tak jest świat urządzony, więc po co cokolwiek zmieniać.A tracą te,które męczy taka wizja życia bycia odpowiedzialną matką Polkąi wspaniałą żoną,dobrowolnie rezygnującą z siebie, żeby nie zawieść pokladanych w niej oczekiwań i nie narazić się na ostracyzm i potępienie otoczenia.Oczywiście dużo zależy w tym wypadku od partnera,ale jeśli on też ma utrwalone przekonanie o tym jak powinna zachowywać się prawdziwa kobieta,to porozumienie na tej płaszczyźnie staje się kompletnie niemożliwe, prowadząc nieuchronnie do konfliktów i zaniku więzi.
                • hello-kitty2 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 16:43
                  ninek04 napisała:

                  > Na pewno nie tracą wszystkie,bo wielu współczesnym kobietom, nawet tym o pokole
                  > nie młodszych ode mnie, odpowiada taki model życia,dość stereotypowy, który wyn
                  > iosły z własnego domu i chcą go powielić,bez jakiegoś szczególnego roztrząsania
                  > ,że coś tracą. Chcą mieć męża, dzieci,urządzony dom,pójść do kościoła w niedzie
                  > lę całą rodziną, wyjechać na wakacje, w międzyczasie pracować i wykonywać prace
                  > domowe.Bo tak trzeba,bo tak ma być, bo tak jest świat urządzony, więc po co co
                  > kolwiek zmieniać.A tracą te,które męczy taka wizja życia bycia odpowiedzialną m
                  > atką Polkąi wspaniałą żoną,dobrowolnie rezygnującą z siebie, żeby nie zawieść p
                  > okladanych w niej oczekiwań i nie narazić się na ostracyzm i potępienie otoczen
                  > ia.Oczywiście dużo zależy w tym wypadku od partnera,ale jeśli on też ma utrwalo
                  > ne przekonanie o tym jak powinna zachowywać się prawdziwa kobieta,to porozumien
                  > ie na tej płaszczyźnie staje się kompletnie niemożliwe, prowadząc nieuchronnie
                  > do konfliktów i zaniku więzi.

                  No i teraz ja sie zastanawiam: dlaczego przykladowo Urqu czy ogolnie nazywajac Urqopodobny nie moze swojej zony kopnac w dupe i zwiazac sie (luzniej lub mniej luzniej, do dogadania) z kims takim jak Ty, zamiast produkowac sie tu od lat o nadopiekunczych matkach i kobietach z imperatywem wlazenia na glowie i obsesyjnego krzatania sie, tlumaczac sobie, ze niby wszystkie takie sa. Nie sa.
                  • proteinowy Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 17:28
                    > No i teraz ja sie zastanawiam: dlaczego przykladowo Urqu czy ogolnie nazywajac
                    > Urqopodobny nie moze swojej zony kopnac w dupe i zwiazac sie (luzniej lub mniej
                    > luzniej, do dogadania) z kims takim jak Ty, zamiast produkowac sie tu od lat o
                    > nadopiekunczych matkach i kobietach z imperatywem wlazenia na glowie i obsesyj
                    > nego krzatania sie, tlumaczac sobie, ze niby wszystkie takie sa. Nie sa.

                    Urqu chyba nie narzeka az tak bardzo.

                    Ja przyznaje mu racje w wielu punktach, ale jest jeden, w którym nie wiem czy zgadzamy sie czy nie. To jest szczerosc z samym soba. Jezeli seria zwiazkow konczy sie fatalnie to czas przyznac sie przez soba ze sie jest z kobietami niekompatybilnym. To nie to, ze one sa zle, albo ja jestem zly. Ja siebie lubie. Zwyczajnie zwiazki nie sa dla wszystkich i tyle. ML na przyklad powinien przestac sie tak nakręcać z tym wykluczeniem. Związki nie są dla wszystkich.
    • sid_15 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 19.09.15, 14:21
      Ja dostrzegam głównie cztery ostatnie, a dwa pierwsze są raczej ogólnoludzkie.
    • potwor_z_piccadilly Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 19.09.15, 20:46
      urquhart

      > Po pierwsze, niezdecydowanie
      > Po drugie, podporządkowanie
      > Po trzecie, delikatność
      > Po czwarte, niezaradność
      > Po piąte, brak walki
      > Po szóste, brak komunikacji
      > Po siódme, lenistwo

      To wszystko cechy osobnicze, co to glob je zna, nie tylko Polska.
      Ja mam tylko jedną uwagę do moich rodaków i definiuję ją jednym zdaniem: jak ty, kurwa, wyglądasz!
      Pytanie do forumowiczów.
      Co symbolizują galoty we wściekłe ciapki i ciemne okulary zatknięte na łysy łeb porą nocną w listopadzie?
      Pytam, bo może to symbol jakiegoś wtajemniczenia, jakiej przynależności do czegoś, a ja durny poza.
      • sid_15 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 11:18
        > Ja mam tylko jedną uwagę do moich rodaków i definiuję ją jednym zdaniem: jak ty,
        > kurwa, wyglądasz!

        To też kwestia osobnicza, ale generalizując - w Polsce kobiety są dużo bardziej zadbane i bardziej zwracają uwagę na to, jak wyglądają, niż mężczyźni. No idzie taki ulicą - wysoki, przystojny, fajna twarz, prawidłowa budowa. Ale jakieś szorty we wzorek nie wiadomo jaki, najwyraźniej kupione bez mierzenia i koszulka, która boi się żelazka. A ten się jeszcze atrakcyjnością bronił, lecz biorąc pod uwagę, że większość ludzi jest raczej przeciętna, to cóż. Jakby co, to ja też nie zawsze zasuwam w szpilach i mini na zasadzie seksapil, ale jeśli włożę trampki, dżinsy i kurtkę, to to wszystko jakoś wygląda - jest uprane, wyprasowane, dopasowane rozmiarowo oraz kolorystycznie i ogólnie ładne.
        • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 11:43
          sid_15 napisała:
          > To też kwestia osobnicza, ale generalizując - w Polsce kobiety są dużo bardziej
          > zadbane i bardziej zwracają uwagę na to, jak wyglądają, niż mężczyźni. No idzi
          > e taki ulicą - wysoki, przystojny, fajna twarz, prawidłowa budowa. Ale jakieś s
          > zorty we wzorek nie wiadomo jaki, najwyraźniej kupione bez mierzenia i koszulka
          > , która boi się żelazka. A ten się jeszcze atrakcyjnością bronił, lecz biorąc p
          > od uwagę, że większość ludzi jest raczej przeciętna, to cóż. Jakby co, to ja te
          > ż nie zawsze zasuwam w szpilach i mini na zasadzie seksapil, ale jeśli włożę tr
          > ampki, dżinsy i kurtkę, to to wszystko jakoś wygląda - jest uprane, wyprasowane
          > , dopasowane rozmiarowo oraz kolorystycznie i ogólnie ładne.

          No ale tu juz jest proba narzucenia ludziom jak sie maja ubierac i wygladac, bo "ja mam uprasowane, dopasowane itd". A mnie co to obchodzi? Ze Ty tak masz to ja tez musze? Bo ludzie tak chca.
          Dla mnie to nie jest tragiczne, przystojny facet jak sie robierze...biore a utytemu nie pomoga zadne ciuchy ;)
          • ninek04 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 11:58

            >No ale tu juz jest proba narzucenia ludziom jak sie maja ubierac i wygladac, bo "ja mam uprasowane, dopasowane itd". A mnie co to obchodzi? Ze Ty tak masz to ja tez musze? Bo ludzie tak chca.
            Dla mnie to nie jest tragiczne, przystojny facet jak sie robierze...biore a utytemu nie pomoga zadne ciuchy ;)<

            Myślę podobnie, nie uważam,by bycie odprasowanym i ubranym, jak spod igły miało wpływ na moją ocenę człowieka. Sama zresztą prasuję ubrania, jak faktycznie widać, że są zmięte,jak nie widać, to nie prasuję i zakładam, nie zastanawiając się nawet,że może powinnam, bo inaczej każdy powie,że fleja.
            • sid_15 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 12:35
              Utytemu ubiór może pomóc, dopóki utyty się nie rozbierze.:) Szata zdobi człowieka, acz oczywiście każdy może nosić co chce. Jednak to nie jest tak, ze tylko mężczyźni są wzrokowcami, stad kobiece dekolty itepe, bo kobiety też zwracają uwagę na to, jak facet się prezentuje - jedne, bo strój potrafi podnieść lub obniżyć atrakcyjność fizyczną, inne szukają potwierdzenia statusu materialnego. Tak więc przystojniak może założyć szarawary w ciapki i zrobić sobie tzw. męskiego koka, pewnie są kobiety, którym to się podoba, a skoro jemu się podoba (pytanie, czy na pewno, czy dlatego, że trynd wielkomiejski), to tym bardziej. Problem będzie miał, jeśli będzie chciał mnie wyrwać, no ale może wcale nie będzie chciał.:) A co do uprasowanych i schludnych ciuchów, to tutaj mam zboczenie, więc sorry.
          • marek.zak1 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 12:20
            kag73 napisała:

            Dla mnie to nie jest tragiczne, przystojny facet jak sie robierze...biore a utytemu nie pomoga zadne ciuchy ;)
            --------------------------------------------------------------------
            Tak jest, zdejmij koszule i stan przed lustrem, a zobaczysz kim jesteś. Tak między wycieczkami rowerowymi w Berlinie :).
            • zawle Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 12:42
              marek.zak1 napisał:
              > Tak jest, zdejmij koszule i stan przed lustrem, a zobaczysz kim jesteś. Tak mi
              > ędzy wycieczkami rowerowymi w Berlinie :).

              Dla drapieżcy - starym, żylastym mięsem.
              • marek.zak1 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 16:31
                zawle napisała:

                > marek.zak1 napisał:
                > > Tak jest, zdejmij koszule i stan przed lustrem, a zobaczysz kim jesteś.

                > Dla drapieżcy - starym, żylastym mięsem.
                --------------------------------------------------------------------

                Zawle, witaj po urlopie (?). Masz racje, dużo mięsa, żył i niezbyt dużo tłuszczu.
          • sabat777 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 18:47
            Kurde, Kag jak sie Ciebie czyta to mozna wpasc w anoreksje :) Jak czlowiek w okolicach 40-stki zejdzie ponizej pewnego progu tluszczu na ciele to polemizowalbym, ze bedzie to fajnie wygladac. Skora sie marszczy w pewnym wieku.
            • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 18:51
              sabat777 napisał:
              > Kurde, Kag jak sie Ciebie czyta to mozna wpasc w anoreksje :) Jak czlowiek w ok
              > olicach 40-stki zejdzie ponizej pewnego progu tluszczu na ciele to polemizowalb
              > ym, ze bedzie to fajnie wygladac. Skora sie marszczy w pewnym wieku.

              A czy ja cos gdzies pislam o odchudzaniu czy cos takiego? Bo nie pamietam.
              • sabat777 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 19:09
                Chodzi mi o caloksztalt, chocby jak wstawialas tych gosci na anabolikach jako wzor meskiej urody. Wydaje mi sie ze masz zupelnie oderwany od rzeczywistosci obraz meskiego ciala. Taka wyzylowana chudosc to tkanka tluszczowa ponizej 10% ogolnej masy ciala. Owszem wyglada to fajnie jak ktos ma +15kg miesni w stosunku do Czeska z ulicy, ale na to pracuje sie okolo dekady lub zre sterydy i ciezko oczekiwac ze przecietny mezczyzna napotkany na ulicy bedzie tak wygladac, a juz robic z tego zarzut ze nie dba o siebie to gruba przesada.
                • sabat777 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 19:14
                  Pracuje sie okolo dekady = odwala sie pare razy tygodniowo taka robote na silce, ze pot plynie po dupie ze zmeczenia + trzyma bezustannie diete pelna wysokowartosciowego bialka. Robienie w przeciagu tygodnia paru pompek, zabawa z ekspanderem czy luzne przebiezki po lesie gowno tak naprawde zmienia w sylwetce. No pain, no gain.
                  • rekreativa Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 19:24
                    Ale nie stresuj się tak, sabacie.
                    To, że kag wstawiła fotki jakichs idealnych gości, to nie znaczy, że ma takie wymagania w realu.
                    W końcu wy, panowie, rozmawiając o ulubionych wzorach urody damskiej też nie linkujecie jakichś podmamusiałych babek z 10 kg nadwagi, tylko seksi modelki w rozmiarze 36.
                  • rekreativa Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 19:27
                    Poza tym oczekiwanie braku ciąży spożywczej nie jest tożsame z oczekiwaniem sześciopaka.
                    Chyba nie powiesz, że upilnowanie brzucha, by nie rozrywał guzików u koszuli, wymaga nieludzkich wyrzeczeń?
                    • sabat777 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 19:41
                      No nie. To akurat jest bardzo proste. Wystarczy z grubsza liczyc kalorie i kontrolowac obwod w pasie, robiac co jakis czas korekte jak za ostro w boki idzie.
                      • rekreativa Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 19:49
                        Toteż właśnie.
                        Ja lubię pooglądać pięknych modeli w Necie, ale jestem realistką i wymagam tylko tego, co jest do osiągnięcia w danej sytuacji, przy danej budowie i stanie zdrowia. Nie będę od czterdziestoletniego zapracowanego faceta oczekiwać rzeźby jak z obrazka, natomiast uważam, że bez problemu może mieć w miarę płaski brzuch. To samo w moją stronę: nie będę już wiotka i smukła jak szesnastolatka, ale rozmiar 38 jest w moim zasięgu, więc nie ma żadnego racjonalnego powodu, by się go nie trzymać.
                • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 19:21
                  sabat777 napisał:

                  > Chodzi mi o caloksztalt, chocby jak wstawialas tych gosci na anabolikach jako w
                  > zor meskiej urody. Wydaje mi sie ze masz zupelnie oderwany od rzeczywistosci ob
                  > raz meskiego ciala. Taka wyzylowana chudosc to tkanka tluszczowa ponizej 10% og
                  > olnej masy ciala. Owszem wyglada to fajnie jak ktos ma +15kg miesni w stosunku
                  > do Czeska z ulicy, ale na to pracuje sie okolo dekady lub zre sterydy i ciezko
                  > oczekiwac ze przecietny mezczyzna napotkany na ulicy bedzie tak wygladac, a juz
                  > robic z tego zarzut ze nie dba o siebie to gruba przesada.

                  A Ty myslisz, ze te modelki, albo fotomodelki do ktorych wzdychaja faceci to jest norma i wszystkie babki tak wygladaja? To sa moj drogi lata wyrzeczen, glodowki, pracy.
                  Ja tez nie mowie, ze wszyscy maja wygladac jak ci faceci na obrazku, ja dalam do poogladania, jak inni ogladaja tzw. gole baby np. I nigdzie nie pisalam, ze ktos o siebie nie dba bo tak nie wyglada. Napisalam juz kiedys, ze nie lubie u mezczyzn ciaz spozywczych, szerokich bioder i bezmiesnia. Co nie znaczy, ze inne babki nie lubia.

            • ninek04 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 19:09
              >Jak czlowiek w okolicach 40-stki zejdzie ponizej pewnego progu tluszczu na ciele to polemizowalbym, ze bedzie to fajnie wygladac. Skora sie marszczy w pewnym wieku.<

              Ale wiek nie jest usprawiedliwieniem dla zapasienia się. Mnie wkurza takie gadanie:,a bo ona/on jest w takim wieku, więc to naturalne, że tyje.A guzik prawda, że naturalne.
              • sabat777 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 19:24
                Ale rozumiesz, ze "zapasienie" to dosc wzgledna ocena? Jest sporo kobiet, ktore wszystko co jest powyzej sixpacka traktuja jako zapasienie. Odpowiednikiem jest pokolenie chlopakow wychowanych na porno, ktorzy mysla, ze laska moze miec naturalnie wielkie bimbaly polaczone z chudoscia jak fitnesska, a wszystko co jest urodowo ponize Sashy Grey to "brzydal" (mowione gkosem Tofika ze skeczu) :)
                • kag73 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 19:27
                  sabat777 napisał:
                  > Ale rozumiesz, ze "zapasienie" to dosc wzgledna ocena? Jest sporo kobiet, ktore
                  > wszystko co jest powyzej sixpacka traktuja jako zapasienie.

                  I ja do nich naleze? Na jakiej podstawie? Bo wstawilam zdjecia kolesi, ktorzy zarabiaja na zycie eksponujac swoje ciala? Przeciez nie bede wstawiala zdjec Czeska spod siodemki, bo tacy ja on to rzadna rzadkosc na co dzien, wiec czym tu zaskoczyc.
                • rekreativa Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 19:29
                  "Jest sporo kobiet, ktore
                  > wszystko co jest powyzej sixpacka traktuja jako zapasienie"

                  Żadnej nie znam. Mówisz o gimnazjalistkach?
                • ninek04 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 19:41
                  >Ale rozumiesz, ze "zapasienie" to dosc wzgledna ocena? Jest sporo kobiet, ktore wszystko co jest powyzej sixpacka traktuja jako zapasienie. <

                  Dla mnie sixpack czy mniejsze lub większe umięśnienie to akurat żaden wyznacznik atrakcyjności,chodzi mi o to,że doprowadzenie się do otyłości jest tak łatwo usprawiedliwiane tak zwaną podatnoscią na nią i pofolgowaniem sobie nadmiernym objadaniem się i zerowym ruchem.

                  Odpowiednikiem jest pokolenie chlopakow wychowanych na porno, ktorzy mysla, ze laska moze miec naturalnie wielkie bimbaly polaczone z chudoscia jak fitnesska, a wszystko co jest urodowo ponize Sashy Grey to "brzydal" (mowione gkosem Tofika ze skeczu)

                  No i chyba tylko chlopcy jak sam piszesz mają takie wyobrażenia.
                  • sabat777 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 20:59
                    Otylosc to teoretycznie konkret
                    W praktyce to juz nie takie oczywiste. Znam tezy glowne metody wyznaczania otylosci u faceta i kazda operuje w roznych ramach. Jeden wskaznik mowi o wiecej niz 20% tkanki tluszczowej w organizmie. Sporo facetow tak ma. Drugi to BMI powyzej 30 co jest bardzo liberalnym wskaznikiem. Trzeci - chyba najbardziej twardy - obwod w pasie nie moze przekraczac polowy wzrostu wyrazonego w cm.
                    To tez sa dosc umowne kryteria.
                    Dla kolezanki - szprotki moge byc grubasem a dla moich okraglych rodzicow wizualnie za chudy i wyniszczony :)
                    Nadwaga jest sprawa wzgledna. Jak gwaltownie schudlem to nie mialem wrazenia, ze lece w dol z waga a bardzie ze to caly swiat tyje :)
                    Zmienialem prace akurat i jak po transformacji poszedlem odwiedzic stare smieci to malo nie dostalem zawalu. Kolezanki ktore uwazalem za zgrabme okazaly sie nagle miec dupy grube jak szafa trzydrzwiowa. Nie zeby mi to przeszkadzalo, bo ja lubie grube, a dupiaste w szczegolnosci, ale ta roznica w percepcji byla miazdzaca...
                    • ninek04 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 21:55
                      >Nadwaga jest sprawa wzgledna.<

                      A co nie jest względne?-uroda,atrakcyjność, piękno dla każdego znaczą co innego. No a nadwagę, czy otyłość chyba łatwo ocenić juz na pierwszy rzut oka,bo przecież patrzę i widzę od razu, czy ktoś jest gruby,czy nie.
                      • sabat777 Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 20.09.15, 22:16
                        ninek04 napisała:

                        > >Nadwaga jest sprawa wzgledna.<
                        >
                        > A co nie jest względne?-uroda,atrakcyjność, piękno dla każdego znaczą co innego
                        > . No a nadwagę, czy otyłość chyba łatwo ocenić juz na pierwszy rzut oka,bo prze
                        > cież patrzę i widzę od razu, czy ktoś jest gruby,czy nie.

                        No tak, ale nie dla każdego ta sama osoba będzie gruba. W tym układzie formułowanie obiektywnego zarzutu może być niezasadne. Co najwyżej możesz powiedzieć, że Ty tak uważasz - i będzie to prawda.
    • marek.zak1 Update:7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 24.09.15, 12:12
      urquhart napisał:

      Z mądrości forum wynika coś innego, mianowicie:

      1. Mały penis,
      2. Brak pracy,
      3. Niskie zarobki i brak perspektyw ich podniesienia,
      4. Brak zainteresowania orgazmem partnerki,
      5. Zapuszczenie fizyczne, piwny brzuch, zanik mięśni itp,
      6. Brak inicjatywy,
      7. Danie sonie wejść na głowę przez partnerkę,
      • szopen_cn Re: Update:7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezc 24.09.15, 14:23
        marek.zak1 napisał:

        > urquhart napisał:
        >
        > Z mądrości forum wynika coś innego, mianowicie:
        >
        > 1. Mały penis,
        > 2. Brak pracy,
        > 3. Niskie zarobki i brak perspektyw ich podniesienia,
        > 4. Brak zainteresowania orgazmem partnerki,
        > 5. Zapuszczenie fizyczne, piwny brzuch, zanik mięśni itp,
        > 6. Brak inicjatywy,
        > 7. Danie sonie wejść na głowę przez partnerkę,

        Nie wiem czy sobie Marek zdajesz sprawe ale wiekszosc tych madrosci to w Twoich wlasnych postach wyczytales...
        • sabat777 Re: Update:7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezc 24.09.15, 14:54
          Ale z formalnego punktu widzenia nie myli sie, bo jego wpisy sa takze czescia forum.
          • szopen_cn Re: Update:7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezc 24.09.15, 14:57
            sabat777 napisał:

            > Ale z formalnego punktu widzenia nie myli sie, bo jego wpisy sa takze czescia f
            > orum.

            Z formalnego punktu widzenia to masz absolutna racje.
          • zyg_zyg_zyg Re: Update:7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezc 24.09.15, 15:16
            Z formalnego punktu widzenia może się mylić. Bo pisał przecież o "mądrości forum", a nie o "zawartości forum". Wszystko zależy więc od interpretacji pierwszego wyrażenia :-)
            • zyg_zyg_zyg Re: Update:7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezc 24.09.15, 15:21
              ... albo o "mądrościach forum" :-)
        • marek.zak1 Re: Update:7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezc 24.09.15, 15:59
          szopen_cn napisał:

          > marek.zak1 napisał:

          > > 1. Mały penis,
          > > 2. Brak pracy,
          > > 3. Niskie zarobki i brak perspektyw ich podniesienia,
          > > 4. Brak zainteresowania orgazmem partnerki,
          > > 5. Zapuszczenie fizyczne, piwny brzuch, zanik mięśni itp,
          > > 6. Brak inicjatywy,
          > > 7. Danie sonie wejść na głowę przez partnerkę,
          >
          > Nie wiem czy sobie Marek zdajesz sprawe ale wiekszosc tych madrosci to w Twoich
          > wlasnych postach wyczytales...
          ---------------------------------------------------------------------------

          Nie, wyczytałem je tutaj. O p. 1 był specjalny temat, w którym się w ogóle nie wypowiadałem, a według powszechnej opinii kobiet, był to bardzo negatywny aspekt faceta. Podobnie brak pracy wg powszechnej opinii kobiet, był dyskwalifikujący. Punkt ,,4" to domena Twojej Bogini i kilku jej stronniczek. Zapuszczenie fizyczne również było wielokrotnie poruszane. Brak inicjatywy także w tym temacie był poruszany wiele razy. Danie sobie wejść na głowę to rzeczywiście mój punkt ale tylko jeden i ostatni.
          • kynane Re: Update:7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezc 24.09.15, 16:26
            Co sprowadzałoby te wszystkie grzechy do dwóch:
            brak inicjatywy i brak zainteresowania
            a w konsekwencji do jednego:
            brak zainteresowania - sobą, partnerką, życiem, związkiem...

            Punkt pierwszy, o ile nie mówimy o rozmiarze faktycznie minimalnym, czyli np. 1 cm długości i 0,5 fi we wzwodzie, problemem być nie powinien... a już na pewno nie grzechem, bo mężczyzna raczej niewiele na to poradzi...
    • midnight_lightning Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 30.09.15, 00:57


      Cudne cytaty

      ":) Mężczyzni. Mężczyźni straumatyzowani reglamentacją seksu w przeszłości, lub z poczuciem odrzucenia przez poprzednią partnerkę. Są wszędzie:), rozstałam się z jednym kilka lat temu, to była porażka. Nadal nie wiem jak z nimi postępować, drażni mnie ich podejrzliwość, ponura narracja, niewiara w siebie, pancerz ochronny, chęć odegrania się przez emocjonalną niedostępność, oczekiwanie szczególnych przywilejów:)."

      I mają jeden z drugim, seksu do wypęku, seks z radością na zawołanie, a i tak węszą spisek, podejrzliwie szukają drugiego dna... Aż w końcu zadławią, zaduszą i krzykną z radością "a jednak tylko udawałaś"..."




      Mój ty Boże, jacy ci faceci dziwni. I są wszędzie? zaraza jakaś pewnikiem.

      - podejrzliwi są, łajdacy? pewnie się już przekonali, co znaczy dla kobiet lojalność w związku. Nic! przecież wy możecie się pieprzyć z byle mięśniakiem będąc w związku. Mięśniak wytłumaczy, że seks i zwiazek to "zupełnie inne sprawy" może i wmówi, że to się nie wymydla i że znajdzie się frajer, który weźmie szmatę po przygłupach.
      I bardzo dobrze, że zdradzeni faceci są podejrzliwi, zamienią wam życie w piekło, i słusznie robią, skoro dla kobiet seks to zupełnie inna sprawa niż związek, kto by chciał sie wiązać z czymś posuwanym przez szefa czy przypadkowego debila z mięśniami i IQ ameby.


      - ponura narracja, niewiara w siebie - no co za niespodzianka, że ci lepsi, wrażliwi, latami traktowani przez kobiety jak najgorsze zera, stracą wiarę w siebie i będą ponurzy.

      Przecież dokladnie wam o to chodzi, by doprowadzić tych lepszych do depresji i samobójstwa, taki jest wasz cel. Niby wcale nie? Aż takimi debilkami nie jestescie, dobrze wiecie, co robicie. 6 razy wiecej samobójstw mężczyzn to widocznie dla was za mało.

      - pancerz ochronny - pancerz przed łajdaczkami niszczącymi wszystko, co dobre, a rozkładające się pod łajdakami? też niespodzianka?

      - chęć odegrania się przez emocjonalną niedostępność - kolejna niespodzianka, zapewne łajdaczki sobie marzą, że ci wykluczeni, co przeżyli, padną do nóżek zużytych miłośniczek prymitywów i podziękują za wzgardę

      - oczekiwanie szczególnych przywilejów - to zupełnie jasne - spoko panie tyle lat się bawiły bez nas z najgorszymi debilami, to niech nam załatwiają "wyszalenie" w ekstra tempie, skoro seks to tylko seks, niech ściągają koleżanki do grupen seks.


      I mają seksu do wypęku? ha ha ha ha ha ha :) jakie te kobiety durne. Trzeba było dawać w młodości, po latach wykluczania to mozecie rzeczywiscie jedynie zgrywać nieświadome idiotki. Efektem wykluczania lepszych na korzyść debili będzie nienawiść, nic innego !


      Skoro 20% najgorszych sukinsynów wystarcza kobietom w młodości, niech do nich wracają dalej robić za ściery na weekend. Niech sobie przygarną uchodźców o super ciemnej karnacji, może akurat trafią na kochanka z wakacji.

      Nikt świadomy swojej wartości miłośniczkom przygłupów przebaczać nie będzie.
      • kynane Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 30.09.15, 10:30
        I co, dziwisz się, że przy takim podejściu, te miłe kobiety będą cię omijały?
        • midnight_lightning Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 02.10.15, 22:53


          Nie, nie dziwię temu, że jak byłem młody, miły, grzeczny, kochający, szanujący kobiety i ładne i mniej urodziwe, to mnie wszystkie omijały i traktowały za gorszego od niepiśmiennych, chamowatych debili.

          I nie dziwię się, że obecnie mam najwięcej seksu w życiu, a nawet i o dziwo, tej bezwartościowej już dla mnie miłości i uznania. I to pomimo wrogiej aury, pomimo, że już tak ładny jak w młodości nie jestem, chociaż nadal wyglądam na 20 lat mniej, pomimo, że nie jestem tak jurny jak w młodości, chociaż i tak nadal lepszy od tych samców alfa, pomimo, że jestem egoistyczny i sadystyczny w seksie.

          Pomimo tego, że obecnie mam wyższe wymagania i ignoruję zaloty samotnych mamuś i przejrzałych, samotnych singielek, one już miały dosyć seksu w życiu. Teraz tylko albo prostytutki albo mężatki matki-Polki, mało używane, tak, by jak najmniej kobiet miało ten super seks, o związku na stałe nie mówiąc. Kobiety w końcu już wybrały w młodości.
    • druginudziarz Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 04.10.15, 09:47
      urquhart napisał:

      > Dla równowagi wątku o wadach Polek, jak wam trafia do przekonania podsumowanie
      > głównych wad mężczyzn ?
      >
      > masculinum.org/7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny/
      > Po pierwsze, niezdecydowanie (szukanie wygodnej podległości i ukierunkowania ko
      > biecie, ale ja widzę bezmyślne podporzadkowanie się ukierunkowaniu szerzej: med
      > ia, religia, polityka)
      [ciach]
      > Po siódme, lenistwo (praktycznie podsumowanie po trochu pierwotniej przyczyny k
      > ażdego z punktów)

      Prokrastynacja sugeruje stany depresyjne (depresja lub dystymia).

      "Wiele zaburzeń, w tym także zaburzeń osobowości, może wiązać się z postawą zwlekającą[1], dotyczy to większości zaburzeń depresyjnych i dystymicznych, a czasami także lękowych takich jak fobia społeczna. Jest też powszechna u osób z ADHD.

      Istnieje wiele typów takiego zachowania, jak również wiele powodów, dla których postępujemy w ten sposób. Ogólnie rzecz biorąc, zachowanie to ma na celu:

      uniknięcie frustracji (przekładane zadanie nie jest tak przyjemne jak to, które wykonujemy, a kara za niewykonanie danego zadania wydaje się bardzo odległa względem natychmiastowej przyjemności, jaką daje zrobienie czegoś innego); chodzi o to, by uwypuklić pozytywne, choć krótkotrwałe, konsekwencje odkładania i uchronić się od złych emocji;
      ochronę poczucia własnej wartości: dla prokrastynatora porażka jest podważeniem jego wartości. Tak więc, im mniejsze są szanse na to, że odniesie sukces, tym dłużej zwleka. Ponadto, jako że są to perfekcjoniści, prawdopodobieństwo, że nie sprostają własnym wymaganiom jest duże. W rezultacie prokrastynacja prowadzi do „nieudolności” (np. niewystarczające przygotowanie się do egzaminu) dostarczającej wymówek, gdy oczekiwania nie są spełnione. Mówiąc ogólnie, zawsze można sobie tłumaczyć, że gdybyśmy się bardziej przyłożyli, odnieślibyśmy sukces, choć może być to złudne, nigdy się tego nie dowiemy, a poczucie własnej wartości nie obniży się. Niestety, w końcu ulega ono pogorszeniu, gdyż zadania nigdy nie są ukończone.
      sprzeciwienie się innym przez zachowanie pasywno-agresywne. Na prośby odpowiadamy „dobrze”, ale jest to tylko puste słowo.
      życie w stresie, poszukując silnych doznań;
      osiągnięcie złudnej świadomości większej mobilizacji do sprostania trudnemu wyzwaniu później lub przeświadczenie, że ma to zostać wykonane perfekcyjnie."

      pl.wikipedia.org/wiki/Prokrastynacja
    • odczepcie_sie Re: 7-grzechow-glownych-wspolczesnego-mezczyzny 28.08.17, 12:13
      Czy tacy niezdecydowani, przewrażliwieni faceci to nie jest czasem owoc feminizmu?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka