Dodaj do ulubionych

Sam sobie winien...

19.01.07, 21:08
Na poczatku musze powiedziec,ze nie mam nic przeciwko,ze maz czasem jedzie na
recznym. Jesli ja nie moge lub nie mam ochoty. Wiem,ze to robi ,wiem,ze lubi
przy tym ogladac pornosy. Ok. Czasm jednak robi mi wyrzuty ,ze to moja wina.
Ja mu odmawiam a on biedaczek musi sam sie zadowolic. Ok czasem, rzeczywiscie
moja wina. Ale...
Wczoraj wieczorem ,prosilam by maz uspic mala. Oczywiscie nie chcialo mu sie.
Przeczyta ksiazeczke i kazal spac. Corka zaczela brykac,maz
nakrzyczal,zdenerwowal sie . Corka zaczela plakac,wolac mame. Musialam rzucic
wszystko i polozyc sie przy dziecku. Oczywiscie troszke to trwalo,zmeczona po
calym dniu sama przysnelam. Maz musial sie sam zaspokoic.
Tak sobie mysle,ze jesli bylby blizej wlasnego dziecka,mialby cierpliwosc i
checi. Moglby przyzwyczic dziecko,ze to tatus czyta bajeczke i usypia. Dziecko
jest bardziej zwiazane ze mna i mojej obecnosci sie upomina.Tatus moglby
popracowac nad tym by upominala sie o niego ,chociaz podczas wieczornego
usypiania.
A wczorajszy wieczor mogl wygladac tak: maz usypia dziecko ,ja w lazience
szykuje sie ,robie sie na bostwo. Czekam w duzym pokoju ,az maz wroci. W
czasie jak on usypia mala moglabym troszke odpoczac lub sie nakrecic. Jak
dziecko by juz spalao moglibysmy sie pokochac. Wtedy wszyscy byliby zadowoleni.
Obserwuj wątek
    • misssaigon Re: Sam sobie winien... 19.01.07, 22:06
      a czemu ten scenariusz uznalas za niemozliwy do zrealizowania?
      • oliviaaa1 Re: Sam sobie winien... 19.01.07, 22:12
        bo mężowi zabrakło własnej inicjatywy. pewnie dlatego. mógłby się przecież trochę sam postarać
    • bomba44 Juz ja to widze 19.01.07, 22:40
      karmasz napisała:

      > A wczorajszy wieczor mogl wygladac tak: maz usypia dziecko ,ja w lazience
      > szykuje sie ,robie sie na bostwo. Czekam w duzym pokoju ,az maz wroci. W
      > czasie jak on usypia mala moglabym troszke odpoczac lub sie nakrecic. Jak
      > dziecko by juz spalao moglibysmy sie pokochac. Wtedy wszyscy byliby
      zadowoleni.

      Karmasz:

      Przedstaw swój scenariusz mężowi, nie nam. Jeśli rzeczywiście mu tak na
      bzykaniu Ciebie zależy, i scenariusz jest prawdopodobny, to gwarantuję, że
      będzie usypiał małą codziennie.

      Ja jednak jestem tutaj pesymistą. A wiesz dlaczego? Bo według mnie, dalszy
      ciąg Twojego pięknego scenariusza, za jakiś czas będzie wyglądał tak: Mąż
      usypia dziecko. Mąż zmywa po obiedzie. Mąż sprząta mieszkanie, odkurza, robi
      zakupy, przy okazji jeszcze pracuje. Wszystko to dla swojej ukochanej kobiety,
      żeby wypoczęła i miała ochotę na ten wymarzony seks, który ich przecież tak
      zbliży. A potem przychodzi zmęczony, ale radosny do sypialni. Widzi w niej
      upragnioną małżonkę, w pościeli, w piżamce, czytającą. Tak jak by ją chciał.
      Zaczyna więc się delikatnie do niej dobierać, i... I co słyszy? Słyszy: "Nie
      dzisiaj kochanie. Tak mnie głowa boli...(lub jakąś inną wymówkę, proszę sobie
      wstawić cokolwiek Wam pasuje)".

      Bo widzisz, według mnie ludzie dzielą się na takich, którzy się lubią bzykać, i
      takich, którzy nie lubią. Ci co nie lubią, zawsze znajdą jakąś wymówkę.
      Dzisiaj jest to nie uśpiona mała. Jak mała będzie uśpiona, znajdzie się inny.
      I Twoja postawa potwierdza tylko tezę Kawitatora przedstawioną w innych
      wątkach: seks to dla Ciebie waluta.

      Pozdrawiam, i życzę Ci, żebym się mylił. Życzę Ci aby mąż zaczął usypiać
      córeczkę (według mnie powinien to robić tak czy inaczej), i żebyście się potem
      bzykali.
      • oliviaaa1 Re: Juz ja to widze 19.01.07, 22:43
        ale przeciez ona chce, sama o tym pisze. dziwny ten twój scenariusz
        • bomba44 Re: Juz ja to widze 19.01.07, 23:43
          No przecież sama napisała, że najpierw rzuciła wszystko, potem sama przysnęła,
          a mąż musiał się sam zaspokoić.
          • oliviaaa1 Re: Juz ja to widze 19.01.07, 23:46
            no przysnęło jej się, bo zapracowana kobita:) wiem coś o tym, ile dziecko pochłania czasu i energii, chociaż ja tam akurat ochotę mam zawsze heh;)
            • bomba44 Re: Juz ja to widze 20.01.07, 00:45
              Oliviaaa1 napisała:

              > chociaż ja tam
              > akurat ochotę mam zawsze heh;)

              Chciałem już napisać: "a widzisz!" bo jednak przecież w ten sposób
              potwierdzasz moją tezę. Ale tak Cię już zdążyłem polubić, że napiszę tylko:

              "Dzięki za szczerość".

              Pozdrawiam,
              • oliviaaa1 Re: Juz ja to widze 20.01.07, 10:07
                mmm, hehe:) no tak jakoś tam wczoraj przytaknęłam i zaprzeczyłam w jednym zdaniu zarazem;) śpiąca już byłam, bo nikt mnie nie chciał rozbudzić zbytnio .. ;)
                • europa63 Re: Juz ja to widze 20.01.07, 10:24
                  oliviaaa1 napisała:

                  > nikt mnie nie chciał rozbudzić zbytnio .. ;)

                  A co powiesz na tekst męża (w trakcie igraszek:))
                  "Ty się przy mnie normalnie marnujesz?"
                  • oliviaaa1 Re: Juz ja to widze 20.01.07, 10:39
                    o co ci chodzi?
                  • europa63 Re: Juz ja to widze 20.01.07, 10:43
                    sorry, taka refleksja mnie naszła...

                    pozdrawiam:)
                    • oliviaaa1 Re: Juz ja to widze 20.01.07, 10:49
                      zauważyłam. to o co chodzi? chętnie odpowiem..)
                      • zaduchy Re: Juz ja to widze 20.01.07, 13:32
                        Nie wiem od czego zaczac. Rzeczywiscie od urodzenia dziecka moje libido spadlo.
                        Czasem mam ogromna ochote na sex ale nie ma mozliwosci. Dzis rano jednak nie
                        baczac,ze dziecko biega po domu. Umylam sie ,wypachnilam i golutka wsliznelam
                        sie pod kolderke gdzie jeszcze dosypial pan maz. I bylo super.Szybko,cicho ale
                        milo.
                        Panowie mysla,ze sex z naszej strony jest roszczeniowy. Nagradzamy lub karzemy
                        zamiast bezinteresownie czerpac przyjemnosc. Pewnie i tak sie zdaza ale
                        przedstawie to w innym swietle.
                        Skoro maz w niczy nie pomaga,nie mozna sie doprosic by cos zrobil w domu.
                        Kobieta choc tez pracuje,przychodzi do domu,gotuje,zmywa,zajmuje sie dzickiem.
                        Jest wykonczona. Moz zamiast choc dobrym slowem wynagrodzic wlasne lenistwo
                        jeszcze narzeka. Krzyczy "czemu tu taki balagam","ucisz tego bachora","czemu on
                        jeszcze nie spi","jestem zly bo jestem zmeczony po pracy". Wiec jesli sam
                        wprowadza nie mila atmosfere,niech sie nie dziwi,ze zona jest na niego wsciekla.
                        Niech maz nie oczekuje,ze zona wieczorkiem,nabierze sil i ochoty na igraszki
                        skoro ma go ochote udusic. Niech nie liczy,ze znajdzie chec i sile ,by sie ubrac
                        w sexowna bielizna i zrobic striptis skoro jest jej przykro i zle i choc go
                        kocha to w tym momencie nienawidzi.
                        To dziala w obie strony.
                        Tylko my jestesmy "niestety " tak skonstruowane,ze musimy miec nastroj by sie
                        kochac. Wam panowie wystarczy,ze macie ochote i chcecie sie zadowolic.(nie wazne
                        gdzie ,nie wazne z kim, najwazniejesze "w co") My jestesmy bardziej wymagajace.
                        Taka mamy nature i nie wszstko od nas zalerzy.(tak nas stworzyl Bog /czy natura
                        jak kto woli) Nie moge sie kochac z kims kogo nie lubie. Moge go nie
                        kochca,wystarczy zeby mnie podniecal,ale musze go choc lubic. Nie moge sie
                        bzykac z facetem do ktorego czuje zal bo wlasnie mnie czyms zdenerwowal.
                        Na wakacjach jak nie mam obowiazkow ,maz jest mily,mamy dobre humory i jest
                        fajnie kochamy sie codzinnie na rozne sposoby.
      • psottka Re: Juz ja to widze 20.01.07, 18:16
        bomba44 napisał:
        > Bo widzisz, według mnie ludzie dzielą się na takich, którzy się lubią bzykać, > i takich, którzy nie lubią. Ci co nie lubią, zawsze znajdą jakąś wymówkę.
        > Dzisiaj jest to nie uśpiona mała. Jak mała będzie uśpiona, znajdzie się
        > inny. I Twoja postawa potwierdza tylko tezę Kawitatora przedstawioną w innych
        > wątkach: seks to dla Ciebie waluta.

        Oj coś dziurawa ta teoria i nijak nie pasuje do życia :D
        jak nazwać kobietę która z chęcią biegnie w ramiona kochanka a seks z mężem napawa ją obrzydzeniem???? oczywiście przykład działa w dwie strony ;-)

        Z mojej strony jest tak - jeśli facetowi na mnie zależy (widzę to i czuję w różnych codziennych okolicznościach) to mam ochotę na seks z nim...
        a jeśli mnie olewa i przypomina sobie tylko wtedy gdy zaczyna go coś uwierać w spodniach... no cóż... - z czegoś takiego seksu nie będzie bo nie bzykam się z pierwszym lepszym który ma ochotę.. to chyba proste??
        seks to jest waluta?
        ok... zatem płacę miłością i seksem za miłość, niech tak będzie
        _______
        Psottka
        • bomba44 Re: Juz ja to widze 23.01.07, 04:32
          psottka napisała:

          > Oj coś dziurawa ta teoria i nijak nie pasuje do życia :D

          Wiesz, masz rację. Ja nie uważam, żeby ta teoria pasowała do wszystkich
          ludzi. Tak ją tylko użyłem do zilustrowania pewnego zjawiska autorce wątku.
          Bo tak mi to zabrzmiało, jakby mówiła: "dzieci nie umiesz uspać, to seksu nie
          będzie". Ale generalnie, to jestem za tym, żeby mężowie szanowali żony i im
          pomagali. Tylko nie chciałbym, żeby seks był za to zapłatą. A tak chyba jest
          według Kawitatora.

          Pozdrawiam,
    • kamilkka30 Re: Sam sobie winien... 20.01.07, 13:39
      Mój mąż, mi nie pomaga, tylko wykonuje swoją część obowiązków, a ja swoją.
      Wspólnie prowadzimy własną działalność. Mamy dwójkę dzieci. Mąż, kąpie
      starszego synka, ubiera, szykuje mu kolację i śniadanie, po pracy organizuje mu
      czas, usypia. Dodatkowo wywiesza wspólne pranie, posprząta ze stołu.
      Ja, robię to samo w stosunku do córeczki. Oprócz tego wstawiam pranie, wkładam
      naczynia do zmywarki. Oczywiście dziećmi też się wymieniamy. Tzn. najczęściej
      bawimy się wspólnie w pokoju, lub gdzieś z nimi wychodzimy. Ogólnie lubimy
      spędzać ze sobą wolny czas : )
      Sprząta i prasuje zatrudniona osoba.
      Częstotliwość naszych spotkań, co prawda się nie zwiększyła (2 razy w
      tygodniu), ale ich jakość zdecydowanie tak.
      Zdecydowanie polecam podział obowiązków :)) No i skończył się handel
      wymienny, „jak uśpisz synka, to może coś …”
      • zaduchy Re: Sam sobie winien... 20.01.07, 17:58
        Jak bym miala kogos do sprzatania i prasowania pewnie bym tez mila wiekszy
        apetyt na sex.Podzial obowiazkow jest super ale niekiedy mezowie (nie mowie tu
        tylko o swoim ale tez o mezach kolezanek) nie chca wykonywac niektorych
        czynnosci. O wszystko trzeba walczyc,prosic a nawet sie awanturowac.
        • bomba44 Re: Sam sobie winien... 23.01.07, 04:28
          zaduchy napisała:

          > ale niekiedy mezowie (nie mowie tu
          > tylko o swoim ale tez o mezach kolezanek) nie chca wykonywac niektorych
          > czynnosci. O wszystko trzeba walczyc,prosic a nawet sie awanturowac.

          Dziewczyny! Gdzie wy znajdujecie takich mężów? Ja tam pomagam swojej żonie
          jak mogę. I to nie dlatego, że boję się, że nie będę miał seksu, bo z tym bym
          sobie jakoś poradził, tylko zwyczajnie dlatego, że ją lubię, i lubię robić
          rzeczy z nią, albo sprawiać jej przyjemność. Więc zajmowanie się dziećmi i
          zmywanie to standardowo moje zajęcia. Lubię też czasem coś ugotować, ale żona
          zazwyczaj nie daje mi tu dojść do głosu. W większości domów moich znajomych
          jest podobnie.

          Jeśli chodzi zaś o usypianie dzieci, to u nas dzieci NIKT nie usypiał.
          Usypiały same. Jeszcze tego by mi brakowało, żeby mi żona usypiała razem z
          dziećmi! :)

          Pozdrawiam, i życzę trochę więcej rozsądku dla mężów,
          • exekutor41 Re: Sam sobie winien... 23.01.07, 08:34
            toszkę żle gadasz nie każdy jest stworzony dla dzieci i gotowania niestety tak
            jest...owszem ja się zajmują i lubie pomagać bo wydaje mi się że nie te czsy na
            standardowe podziały ale jak pracowałem po 12 to uwierz mi że marzyłem tylko o
            jednym ...ciszy...
    • exekutor41 oj Psotka psotka... 23.01.07, 08:28
      choć jestem facetem to niestety muszę się z Toba zgodzić...masz rację....ale
      niestety to nie nasza wina tacy już jestesmy że traktujemy seks przedmiotowo jak
      "zwięrzecy instynkt"...a kobiety potrzebuja okrasy...ale doskonale to rozumiem
      ....bo jak mie żona nie szanuje i ciska się z bule powodu to wiesz co mnie sie
      tez nie chce....
    • bajeczka35 Ale warunkujesz.. 23.01.07, 23:50
      i masz rację, niech pomoże Ci przy małym dziecku, a potem oczekuje cudów w łóżku, tylko tak z babskiej ciekawości, dlaczego o tym mu nie powiesz?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka