karmasz
19.01.07, 21:08
Na poczatku musze powiedziec,ze nie mam nic przeciwko,ze maz czasem jedzie na
recznym. Jesli ja nie moge lub nie mam ochoty. Wiem,ze to robi ,wiem,ze lubi
przy tym ogladac pornosy. Ok. Czasm jednak robi mi wyrzuty ,ze to moja wina.
Ja mu odmawiam a on biedaczek musi sam sie zadowolic. Ok czasem, rzeczywiscie
moja wina. Ale...
Wczoraj wieczorem ,prosilam by maz uspic mala. Oczywiscie nie chcialo mu sie.
Przeczyta ksiazeczke i kazal spac. Corka zaczela brykac,maz
nakrzyczal,zdenerwowal sie . Corka zaczela plakac,wolac mame. Musialam rzucic
wszystko i polozyc sie przy dziecku. Oczywiscie troszke to trwalo,zmeczona po
calym dniu sama przysnelam. Maz musial sie sam zaspokoic.
Tak sobie mysle,ze jesli bylby blizej wlasnego dziecka,mialby cierpliwosc i
checi. Moglby przyzwyczic dziecko,ze to tatus czyta bajeczke i usypia. Dziecko
jest bardziej zwiazane ze mna i mojej obecnosci sie upomina.Tatus moglby
popracowac nad tym by upominala sie o niego ,chociaz podczas wieczornego
usypiania.
A wczorajszy wieczor mogl wygladac tak: maz usypia dziecko ,ja w lazience
szykuje sie ,robie sie na bostwo. Czekam w duzym pokoju ,az maz wroci. W
czasie jak on usypia mala moglabym troszke odpoczac lub sie nakrecic. Jak
dziecko by juz spalao moglibysmy sie pokochac. Wtedy wszyscy byliby zadowoleni.