Dodaj do ulubionych

Dziwnie mi:(((

01.10.07, 13:14
Witam serdecznie wszystkich forumowiczów, a szczególnie tych którzy poświęcili
czas na przeczytanie niżej wymienionego tekstu:
Dwa tygodnie temu wyszłam za mąż za wspaniałego człowieka, którego kocham nad
życie:). Byliśmy ze sobą 6 lat, od trzech lat zaręczeni. W naszym związku
wszystko układało się bardzo dobrze z wyjątkiem seksu, którego tak naprawdę
było niewiele. Przez długi czas nie mogłam się zdecydować na współżycie bojąc
się ciąży. Tabletki antykoncepcyjne odpadały, ze względu na dolegliwości
zdrowotne, a inne metody nie były dla mnie na tyle bezpieczne abym mogła
swobodnie współżyć, zwłaszcza, że najpierw były studia, jedne, drugie, potem
pierwsza praca itd. Przez ten czas jakoś sobie radziliśmy, był głównie
petting, seks zdarzał się bardzo rzadko najczęściej tuż przed okresem, bo
tylko wtedy czułam się na tyle swobodnie, ze mogliśmy się kochać (choć nie do
końca). Mój wtedy chłopak, później narzeczony był cierpliwy, rozumiał to ale
jakby nie było i w nim wszelka ochota zaczęła być tłumiona i rozładowywana w
inny sposób (samodzielnie). Wiedziałam o tym, rozmawialiśmy na ten temat i tak
naprawdę wielu z Was, którzy to czytają będzie trudno go i mnie zrozumieć ale
naprawdę tyle lat tak przetrwaliśmy („Amor vincit omnia”).
Po ślubie moje nastawienie do seksu się zmieniło. Zaczęłam czuć się
bezpieczniej i prawie codziennie inicjować seks. Tak to prawda, ślub dał mi
poczucie bezpieczeństwa. W końcu minął strach przed niechcianą ciążą itp.
Zmieniło się coś we mnie w środku i tak naprawdę nie umiem sobie dokładnie
odpowiedzieć co. Tak czy inaczej zrobił się problem, z którym nie potrafię
sobie poradzić. Kiedy ja zaczęłam mieć ochotę na seks i wykazywać inicjatywę
mój teraz mąż odwrotnie. Zaczął unikać seksu. Może „unikać” to nie do końca
trafne słowo ale stwierdził, że skoro do tej pory było tak, a nie inaczej on
nie potrafi się przyzwyczaić do tego jak ja teraz to widzę. Zaczęły się
wspominki, że on tyle lat tłumił swój pociąg seksualny, że przyzwyczaił się do
tego jak było i wystarcza mu seks raz w tygodniu. Jest dziwnie zaskoczony moim
zachowaniem i nie rozumie chyba co się ze mną stało skoro do tej pory miałam
zupełnie inne nastawienie. On twierdzi, że dla niego po ślubie nic się nie
zmieniło i nie wie co się ze mną stało, że wtedy nie chciałam a teraz tak. Nie
mam pojęcia co o tym myśleć. Jesteśmy 2 tygodnie po ślubie i tylko 2 razy się
kochaliśmy. Myślałam, ze moja ochota będzie dla niego pozytywnym zaskoczeniem,
a stało się odwrotnie.
Obserwuj wątek
    • trzydziestoletnia Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 13:28
      Ech... w sumie to dosc "naturalna" reakcja meza. Musial tlumic, zmierzyc sie z poczuciem dorzucenia, znalezc sposob na inną formę rozladowania.. Teraz doszla kwestia paroletniego przyzwyczajenia do takiej formy stymulacji jaką sobie sam dawal. Do tego - byc moze - oddaje Ci to co dostawal - a wiec odmowa, odrzucenie 'zalotow', odwrocenie sie bokiem.. To boli. I tak zyl dosc dlugo, w koncu sie przyzwyczail, onanizm okazal sie calkiem fajny - a tu teraz Ty czegos chcesz, jestes w jego roli sprzed lat, element pokazania Ci jak sie czul jest calkiem mozliwy (choc nie zawsze uswiadomiony).
      Trzeba by wiedziec jak mąż sie ustosunkowuje do faktu, ze wybiera onanizm ZAMIAST seksu z chetną kobietą. Jesli zobaczy w tym paradosk to juz dobrze, moze zaczac cos zmieniac - pierwszym krokiem byloby chyba ograniczenie samodzielnego rozladowywania, wtedy automatycznie zwiekszy sie ochota na wspolny seks. A rola dla Ciebie - to zobaczenie jego strony w Waszym pozyciu zwiazkowym, uznanie, ze odrzucenie pewnie go bolalo (fajnie byloby o tym pogadac przy lampce wina), zrozumienie meza i wybranej przez niego drogi, nie robienie wymowek przy odmowach.
    • gomory Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 13:52
      Jakby nie patrzec - zbierasz co zasialas. Do wymienionych juz powodow tego stanu rzeczy moge dolozyc jeszcze jedna ewentualnosc. "Syndrom "Avide" ;) - zostalas juz zakwalifikowana w jego glowie ze swoim temperamentem. Proba zmiany tego napotyka na opor i obojetnosc. Po prostu nie mozesz byc teraz seksualnym wampem, bo odbiera to nieszczerze i burzy znany porzadek rzeczy. Takie zachowania po prostu nie pasuja do Ciebie.
    • pronovia Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 13:52
      No niestety, teraz sobie musisz uświadomić co Twój obecny mąż
      przechodził przez ostatnie 6 lat, nie dziwię się, że Ci powiedział,
      że jak nie miałaś ochoty wcześniej, to trudno, żeby nagle się
      przestawił na opcję "ciupciamy się jak króliki". Dla Twojego męża
      nic się w seksie nie zmieniło po ślubie, bo być może dla niego jest
      to wyraz bliskości a nie tylko sposób reporodukcji (teraz Ty
      uważasz, że możesz się rozmnażać bezpiecznie więc naszła Cię i
      ochota), a może Twój mąż nie chce się czuć jak rozpłodowy buhaj,
      tylko jak mężczyzna? Może to trochę okrutne, ale tak mi się ta
      sytuacja widzi na pierwszy rzut oka. Przez 6 lat Twoje potrzeby były
      zaspokajane z pominięciem potrzeb męża (nie chciałaś zajśc w ciążę
      przed skończeniem studiów na przykład), teraz jego kolej. Postaraj
      się dać mu tyle samo cierpliwości ile sama otrzymałaś, pewnie
      dojdziecie do jakiegoś consensusu, ale jeśli poczujesz to, co on
      znosił, można powiedzieć, że "sprawiedliwości stanie się zadość",
      chociaż nie o to chodzi w związkach.

      P.S. Nie jestem specjalistką od antykoncepcji, ale NAPRAWDĘ nie
      odpowiadały ci ŻADNE środki?
    • lilyrush Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 13:57
      Ręce opadaja jak czytam, ze w XXI wieku nie można znaeźc
      akceptowalnej metody antykoncepji poza tabletkami.
      Chciałas to masz...brutalne, ale prawdziwe...teraz tylko grzecznie
      czekaj. Jesta nadzieja, ze mąz uwierzy ze Ty tak masz i już tak
      zostanei a nie stanisz sie lwica na 2 tygodnie. No i moze teraz on
      nie ma ochoty na powieksznie roidzny???
      • zghi26 Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 14:36
        lilyrush napisała:

        > Ręce opadaja jak czytam, ze w XXI wieku nie można znaeźc
        > akceptowalnej metody antykoncepji poza tabletkami.

        Z pewnością można ale nie na tyle pewnej, jaką dają tabletki anty., a ja właśnie
        takiej potrzebowałam:/
        • pronovia Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 14:48
          Ja tam słyszałam, że prezerwatywy mają 97% skuteczności, ale
          nieważne. No a teraz co, jak już się możesz kochać bez ograniczeń to
          będzie "co rok prorok"? Czy po drugim dziecku wrócisz do starych
          sprawdzonych sposobów z czasu narzeczeństwa i mąż znowu będzie sie
          musiał przestawiać na abstynencję?
          • zghi26 Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 14:58
            pronovia napisała:

            > Ja tam słyszałam, że prezerwatywy mają 97% skuteczności, ale
            > nieważne.

            Moja koleżanka też słyszała, że mają 97% skuteczności, dopóki im nie pękła...

            >No a teraz co, jak już się możesz kochać bez ograniczeń to
            będzie "co rok prorok"? Czy po drugim dziecku wrócisz do starych
            sprawdzonych sposobów z czasu narzeczeństwa i mąż znowu będzie sie
            musiał przestawiać na abstynencję?

            Chcemy mieć dziesięcioro dzieci, wiec przez 10 lat luz:P
            Żartowałam oczywiście.

            Teraz możemy wspólnie popróbować, które metoda jest dla nas odpowiednia, a
            przede wszystkim pewna, na co kiedyś nie mogłam sobie pozwolić...


            • eeela Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 16:32
              Twoja kolezanka znalazla sie w tych 3 procentach.
              Statystyki skutecznosci pigulek wahaja sie od 98% do 99,5%. W dalszym ciagu
              istnieje margines ryzyka. ZAWSZE istnieje margines ryzyka. Twoj problem mozna
              zinterpretowac w ten sposob: tak panicznie balas sie zajscia w ciaze, ze zadne
              metody by ci nie pomogly w poruszeniu zamrozonego panika libido. Mozna tez
              interpretowac twoja sytuacje tak, ze ogolnie jestes osoba chlodna, tylko teraz,
              kiedy czujesz sie gotowa na macierzystwo, nastapil chwilowy wzrost napiecia
              seksualnego.
            • ewolwenta Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 21:44
              > Moja koleżanka też słyszała, że mają 97% skuteczności, dopóki im nie pękła...

              A koleżanka nie słyszała, że jak pęka prezerwatywa to awaryjnie (do 72 h) można
              jeszcze wziąć leki hormonalne?
    • cafeman1 Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 14:00
      U mnie jest sytuacja odwrotna
      MOja żona nie chce a ja tak :(
      i tak sie stało po slubie

      :(
    • zghi26 Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 14:46
      Być może nie tylko sam problem antykoncepcji decydował o rzadkości naszych
      kontaktów ale też w pewnym stopniu blokada psychiczna. Jak się dłużej nad tym
      zastanawiam to potrzebowałam chyba bezpieczeństwa płynącego z małżeństwa, teraz
      się chyba tak naprawdę otworzyłam...to nie jest tak, że teraz chcę mieć dziecko
      i się normalnie kocham, bez stresu. Nie, nie tak, na razie nie planujemy dzieci
      ale teraz gdybym zaszła w ciążę cieszyłabym się dużo bardziej niż wtedy mając
      przed sobą studia i nie mając pracy.
      Mój mąż przed ślubem czekał na to i sam mówił, że nie może się już doczekać aż
      będzie normalnie i zdawał sobie sprawę z tego, że akurat wstąpienie w związek
      małżeński zmieni bardzo dużo w moim podejściu do seksu. Tymczasem okazało się,
      że jemu się teraz nie chce tak jak kiedyś. A ja nie mogę zrozumieć dlaczego. W
      końcu możemy mieć to na co tyle czekaliśmy a tu lipa:/
      • gomory Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 15:08
        > okazało się, że jemu się teraz nie chce tak jak kiedyś. A ja nie mogę zrozumieć dlaczego. W końcu możemy mieć to na co tyle czekaliśmy a tu lipa:/

        W kazdym zwiazku z czasem napiecie opada. Dla Ciebie na razie jest o tyle pechowo, ze opadlo zanim je na dobre poczulas :-/.
        Maz sprawia wrazenie usatysfakcjonowanego jakoscia zblizen? Jedyne co mu nie pasuje to czestotliwosc i Twoje naciski?

      • misssaigon Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 15:09
        ludzie to taki madry gatunek, ze potrafia sie przystosowac do prawie kazdych
        warunków - ale skoro przystosowywanie zabrało troche czasu mezowi to teraz tez
        nie licz ze z okazji kilku gestow czarodzieja w sutannie ze stula zamiast
        paleczki wszystko bedzie znowu tak jak Ty chcesz...on sie dostosowal do Ciebie -
        teraz Twoja kolej - twoje pretensje i wymowki do jedynie dowod egoizmu.

        a swoja droga jakis medal sie twojemu facetowi nalezy
      • inteligo222 Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 20:49
        zrobiłaś z faceta kalekę a jeszcze masz czelność pisać że "lipa"
        straszne...
      • lava71 lipa 02.10.07, 13:15
        ... a tak lipa. Sama ją posadziłaś i pielęgnowałaś przez tyle czasu. Nic
        dziwnego, że wydała takie piękne owoce.
        Cały czas nie mogę zrozumieć tego, że nie rozumiesz co się stało. Ile masz lat?
        Nigdy nie wpadła Ci w rękę książka przedstawiająca różnice między facetami a
        kobietami ... a w szczególności aspekty związane z alkową?
        Jedne studia, drugie ... a tu taka dziura edukacyjna. Facet to nie kobieta ...
        nasza krzywa popędu spada z wiekiem. Jeżeli Twój szczęśliwy małżonek nie ma
        obecnie ok 20 lat to znaczy że jest albo przed szczytem (co chyba możemy
        wykluczyć) albo już toczy się po pochylni. Odwrotnie do Ciebie bo Ty się teraz
        pniesz i być może jesteś w okolicach szczytu. Dodając do tego sześcioletnią
        "tresurę" to chyba nie ma co się spodziewać fajerwerków i wybuchu radości. Może
        nikt Ci tego nie powiedział ale Twój facet przez te wcześniejsze lata był,
        mówiąc delikatnie, nieszczęśliwy. Dla faceta sex to nie tylko "rozładowanie
        chuci" ale przede wszystkim oznaka akceptacji ... w całości.
        Dodając do tego to, że faceci w większości nie rozumieją kobiecej zmienności to
        chyba można śmiało powiedzieć, że Twój ślubny został trochę oszołomiony. Przez
        tyle lat wyrabiałaś sobie u niego opinię kobiety oziębłej, że na pewno teraz nie
        uwierzy w cudowną metamorfozę. Więcej, ta przemiana może być dla niego
        zastanawiająca:
        a) ... takie nagłe zmiany mogą świadczyć o "niestabilności" emocjonalnej a to
        już może być duża rysa na fundamentach związku.
        b) ... myśli, że realizujesz po prostu kolejny swój cel życiowy. Najpierw
        wykształcenie, potem facet i ślub a teraz dziecko. Niby normalne ale ... właśnie
        ale. Zapomniałaś o tym facecie.
        Reasumując, facet to nie maszyna, którą można kierować. Ciężko zapracowałaś
        sobie na obecną sytuację i czeka Cię równie ciężka praca nad odkręcaniem tego
        wszystkiego. Mówienie, że potrzeba Ci tyle samo czasu było by z mojej strony
        czystą złośliwością ... an pewno jednak nie osiągniesz niczego w dwa tygodnie.
        W między czasie wykaż się empatią i spróbuj zrozumieć co przez te lata czuł Twój
        obecny ślubny.
        • zghi26 lawa71 02.10.07, 13:24
          Zgadzam się z Tobą ale on to akceptował i sam niejednokrotnie mawiał, że nie
          może doczekać się ślubu, kiedy wreszcie razem zamieszkamy, wspólnych nocy, a nie
          tylko kilkugodzinnych randek...gdyby to była męka zostawiłby mnie, a on czekał
          cierpliwie. Seks przecież był, rzadki bo rzadki ale był, były pieszczoty itd.
          Dlaczego w to wszedł, tylko po to żeby mnie teraz karać???
          • smok_bazyli Re: lawa71 02.10.07, 13:54
            Przedtem: Ty coś narzuciłaś, a on zaakceptował. Dla Ciebie, pewnie dlatego, że
            Cię kochał.
            Teraz: Ty znowu coś narzucasz, a on dla Ciebie znowu ma to zaakceptowac.
            Zawsze musi być tak jak Ty chcesz? To jak On chce nie ma dla Ciebie zadnego
            znaczenia ??
            • zghi26 Re: 02.10.07, 13:58
              Nie wiem, nie rozpatrywałam tego z tej strony. Wydawało mi się i on mnie w tym
              utwierdzał, że czeka na to, że po ślubie będzie dobrze nam, sam nie raz
              powtarzał jak często chce się kochać i że ma nadzieję, że moje opory w końcu
              znikną i zniknęły...a teraz co, nagle zmienił zdanie???
          • lava71 Re: lawa71 02.10.07, 14:04
            Mam nadzieję, że związał się z Tobą bo Cię kochał i poza brakami w sexie widział
            inne zalety waszego bycia razem.
            Tak czy inaczej uzbrój się w cierpliwość a przede wszystkim nie wykonuj nagłych
            ruchów bo będą podejrzane. Niestety przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka
            więc jak chcesz coś zmienić to rób to stopniowo i z wyczuciem.
            Jeżeli zachowanie Twojego męża jest rodzajem kary to lepiej przyjmij to z
            pokorą. Na pocieszenie powiem Ci, że my faceci jesteśmy mało zawzięci a łóżko
            jest najlepszym miejscem na próby zmieniania nas.
    • smok_bazyli Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 15:19
      Wszystko jest ok, nie rozumiem tylko Twojego zdziwienia zaistaniala sytuacja.
      Dlaczego uwazasz, ze on dziala na zasadzie "wlacz-wylacz" ? My mezczyzni
      jestesmy jednak troche bardziej skomplikowanymi stworzeniami, niz to sie
      przedatawia w mediach. Pilot z dwoma pryzciskami nie zawsze wystarcza ;)
      Odstaw samochod do garazu na 6 lat i go nie ruszaj. W najlepszym wypadku musisz
      wymienic akumulator, a w najgorszym rdza zażre wsystko.

      A facet co ? Wyjąć z garażu, przekrecic kluczyk i prosto na rajd Dakar ?

      Najpierw przegladzik, powymieniac olej, lekkie przetarcie, a dopiero potem
      ruszaj w trase :D

      pozdrawiam

      • wiktoriada111 Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 15:21
        Autorka wątku piszę, że jej nastawienie zmieniło się po ślubie i że
        dopiero po slubie zmieniła się w inicjującą seks kocicę... po ślubie
        czyli dwa tygodnie temu...?? dwa tygodnie to za mało na cud, na
        miejscu męza też bym węszyła podstęp, a zapewnianie żonie że chce
        się 10 dzieci a potem strach przed realizacją zapewnień to też
        oddzielna kwestia jak dla mnie. Dwa tygodnie... dobre!! Coś mi tu
        nie pasuje tak swoją drogą :) Życzę powodzenia ale pamiętaj, że nie
        od razu kraków... jemu tez trochę czasu zajęło na pewno zanim zaczął
        sobie radzić z tym, że nie chcesz się z nim bzykac z powodu
        urojonego moim zdaniem problemu ( ale skoro wytrzymał i nie zdradził
        a nawet zdecydował się na ślub to chyba kocha ... ale może już nie
        potrzebuje tego okazywac tak często bzykankiem :-) )
        A tak na marginesie... dwa razy na dwa tygodnie to dla niektórych
        ludzi na forum nie osiaglane maksimum szczęcia :)
        • zghi26 Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 15:50
          wiktoriada111 napisała:
          >...a zapewnianie żonie że chce
          się 10 dzieci a potem strach przed realizacją zapewnień to też
          oddzielna kwestia jak dla mnie...>

          Ojej ale ja nic takiego nie pisałam...jakie zapewnianie, że chce się 10
          dzieci....jaki strach przed realizacją zapewnień...???
          • wiktoriada111 Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 15:57
            ;) pociągnęłam tylko dalej Twoją przenośnię. Po prostu Ty bałaś się
            ciąży przed ślubem - wpadki. Może on troszkę boi się teraz
            odpowiedzialności, podświadomie wzmozony seks kojarzy mu się od razu
            z dzieckiem?
            Ale tak jak pisałam wyżej, dwa tygodnie to za mało i na cuda
            niestety i na wyciąganie pochopnych wniosków. Możemy sobie tylko
            pogdybać, mniej lub bardziej poważnie :)
    • al9 zghi 26 wyszłaś za mąż bez sensu 01.10.07, 16:08
      za człowieka którego nie znasz. Z którym nie współżyłaś regularnie,
      którego prawdziwego temperamentu nie znasz - masz co chciałaś....
      Nie wiesz nic. Jak twój Partner często lubi, jak długo, jak teauguje
      po 10 stosunkach, czy jest perwersyjny....
      Poruszasz sie jak dziecko we mgle... Na włąsne niestety życzenie!
      Moze sie wszystko poukłada, a może nigdy nie..
      masz szanse 1/2
      Zawsze mnie dziwili ludzie którzy NIE wiedzą, ze seks jest bardzo
      bardzo ważny...
      Pozdr
      oby Ci sie udało
      al
      • zghi26 Re: zghi 26 wyszłaś za mąż bez sensu 02.10.07, 08:02
        al9 napisał:

        > za człowieka którego nie znasz. Z którym nie współżyłaś regularnie,
        > którego prawdziwego temperamentu nie znasz - masz co chciałaś....

        A czy wiesz, że na tym świecie istnieją jeszcze osoby, a istniały na pewno w
        dużo większej liczebności, dla których seks przedmałżeński jest grzechem i które
        rozpoczynają współżycie po ślubie. Są to małżeństwa, które dobrze żyją i takie
        którym się źle układa i gdyby seks przedmałżeński traktować jako wyrocznię
        udanego współżycia to ja się zastanawiam dlaczego liczba rozwodów cały czas
        rośnie, rośnie również liczba odwiedzin u seksuologów itd. no właśnie w czasach
        kiedy kupowanie przysłowiowego "kota w worku" jest tak rzadkie jak dzisiaj
        cztery pory roku;) Pozdrawiam!
        • al9 grzeszyć nie grzeszyć? 02.10.07, 12:15
          A czy wiesz, że na tym świecie istnieją jeszcze osoby, a istniały na
          pewno w
          dużo większej liczebności, dla których seks przedmałżeński jest
          grzechem
          --------------------
          no tak...
          cóz mam Ci powiedzieć...
          że religia to opium dla mas..?
          że skoro jesteś niewolnikiem swojego światopoglądu to nie masz prawa
          teraz narzekać...?
          że polski katolicyzm jest zaściankowy, nienowoczesny, toleruje
          ciemnogród i przemoc w rodzinie...?
          zghi!
          Trzymam za Ciebie, za Was kciuki!
          Pozdr
          al
        • lava71 Re: zghi 26 wyszłaś za mąż bez sensu 02.10.07, 13:45
          Na tym świecie ... oczywiście. Zapomniałaś tylko napisać, że świat to nie tylko
          wymiary fizyczne ale i czas. To co było kiedyś nie przekłada się na dzisiaj.
          Problemy obecnych związków nie da się porównać do "szczęścia" wcześniejszych. A
          skąd wiesz, że były szczęśliwe? .. wogóle co Twoim zdaniem oznacza pojęcie
          szczęście?
          Popełniasz podstawowy błąd pomijając aspekt czasowy i zmiany otaczającego nas
          świata. Jeżeli uwzględnisz ten szczegół to będziesz miała klucz do zrozumienia
          takich zjawisk jak rosnąca liczba rozwodów.
    • ewolwenta Re: Dziwnie mi:((( 01.10.07, 21:50
      a może on lubi gonić króliczka a ten mu przestał uciekać
      • lava71 Re: Dziwnie mi:((( 02.10.07, 14:39
        Króliczek może być odpowiedzią a może to być tylko zmiana pozycji związku.
        Wcześniej zależało mu bo czekał na coś czego bardzo chciał. Teraz ten bodziec
        ustał. Wcześniej to autorka "dyktowała" warunki a teraz role się odwróciły. Jak
        by nie patrzeć ... związek to pewien układ oparty na zasadzie brania i
        otrzymywania. Role sie odwróciły ... teraz facet racjonuje a kobieta ma ten
        dyskomfort, że musi się do tych racji dostosować.
        Idąc tokiem myślowym autorki wątku, gdy facet wreszcie dostał tą "możliwość" to
        powinien skoczyć na głęboką wodę i korzystać ile wlezie. A tu stało się coś
        dokładnie odwrotnego. Wyjaśnienie tego zachowania może być kombinacja
        długoletniego przyzwyczajania, zniknięciem przysłowiowego króliczka czy też może
        i chęcią odegrania się.
        Nie to jest jednak ważne ... ważne jest bardziej to, że autorka została tym
        zaskoczona. Biorąc pod uwagę fakt, że sex jest bardzo ważny w związku i że tak
        na prawdę stanowi jeden z kluczowych jego filarów, to można by się pokusić o
        wniosek, że nawet mimo tylu lat bycia razem jednak nie doszło do pełnego
        "rozpoznania". Czyli co? .. znowu kot w worku?
    • gacusia1 Re: Dziwnie mi:((( 02.10.07, 00:34
      Wspolczuje i Tobie i Twojemu mezowi.Tobie,bo mialas jakies chore
      zahamowania co do "niechcianej(!!!) ciazy" a mezowi z powodu
      najpierw niechetnej a teraz bardzo chetnej zony .-)
      Wyobraz sobie,ze naprawde mozna zdusic w sobie poped.Mozna tak sie
      przyzwyczaic do NIEUPRAWIANIA sexu,ze nagla zmiana podejscia
      partnera do wspolzycia moze szokowac.
      • sunflower30 Re: Dziwnie mi:((( 02.10.07, 08:14
        zghi, facet to bardzo proste urządzenie, ma tylko jedną dźwignię.
        Naucz sie ja dobrze obsługiwać, a wszystko wróci do normy.
        • zghi26 Re: Dziwnie mi:((( 02.10.07, 08:16
          ;)
    • sagittka Re: Dziwnie mi:((( 02.10.07, 11:13
      Pewnie przez ostatnie lata on słyszał bez przerwy o tej "niechcianej
      ciąży", o ryzyku, o tym, że nie jesteś w stanie się zabezpieczyć,
      itp. Jeśli on ma niewielkie doswiadczenie, to przyjął to co mu
      wmówiłaś i teraz seks kojarzy mu się właśnie z tym "strasznym"
      ryzykiem ciąży. Dopóki nie będzie chciał zostać ojcem, może mieć
      uraz do seksu z tobą i będziecie prowadzić takie ułomne i smutne
      życie erotyczne.

      Co do antykoncepcji, to twoje podejście byłoby wskazane dla
      licealistki (unikać ryzyka za wszelką cenę), ale kobieta, która jest
      na tyle dojrzała by wyjść za mąż powinna już umieć się zabezpieczać.
      Są metody wygodniejsze oraz takie wymagające wysiłku, ale jak sie
      chce, to się da.
      Np. obserwacja cyklu, określenie dni potencjalnie niepłodnych +
      globulki + prezerwatywa + nawet stosunek przerywany w tej
      prezerwatywie = ryzyko zminimalizowane, a są możliwości na
      uprawianie seksu i poznawanie siebie nawzajem.
    • zghi26 Argument 02.10.07, 12:28
      A czy dla Was argument, że nie będzie seksu codziennie, najwyżej raz w tygodniu,
      bo moja mama śpi w drugim pokoju (mieszkamy z moją mamą)i to go krepuje, jest
      prawdziwy, czy to tylko wymówka??
      • sylwiamich Re: Argument 02.10.07, 12:46
        Coś Ty...to nie wymówka...moze tak czuć....zwłaszcza człowiek o
        niskim libido lub pełen zahamowań...
      • glamourous Re: Argument 02.10.07, 13:07
        zghi26 napisała:


        najwyżej raz w tygodniu
        > ,
        > bo moja mama śpi w drugim pokoju (mieszkamy z moją mamą)i to go
        krepuje, jest
        > prawdziwy, czy to tylko wymówka??


        Moim zdaniem bzdura i ewidentna wymowka. Uwierz mi, jezeli mlody,
        zdrowy facet jest spragniony seksu, to malo jest takich rzeczy,
        ktore przeszkodzilyby mu w dojsciu do "celu";-) A juz na pewno
        obecnosc osob postronnych za sciana nie stanowi zadnej przeszkody -
        mozna sie przeciez kochac po cichu, ba, da sie to dyskretnie zrobic
        nawet wtedy, kiedy w tym samym pomieszczeniu na lozku obok ktos
        spi ;-) A jaki dreszczyk emocji jest wtedy ;-) Jezli zas lozko
        skrzypi mozna zawsze przeniesc sie obok lozka, kladac koldre na
        podlodze.... Wszystko jest kwestia checi, a im wieksza motywacja, to
        pomyslow wiecej ;-))

        Poza tym, czy on ten "raz na tydzien" traktuje jak jakies minimum
        socjalne do wyrobienia, jakas panszczyzne? Ojjj, cienko to widze.
        Albo sie chlopina zablokowal przez te wszystkie lata zaciskania
        pasa - i przestal Cie z racji tego postrzegac jako obiekt do
        konsumpcji, albo.... Moze usiluje Ci dac do zrozumienia, ze
        mieszkanie wspolnie z Twoja mama nie jest szczytem jego marzen o
        malzenstwie i intymnosci...
        Moze wlasnie TO mu przeszkadza i przez ten seks probuje Toba
        delikatnie zamanipulowac, zebys zrozumiala jego dyskomfort?

        Musicie powaznie pogadac, bo moze ten seks to tylko "przykrywka".
        Pozdrawiam :-)
      • smok_bazyli Re: Argument 02.10.07, 13:11
        to moze krepowac na maxa, ale dlaczego tylko 6 dni w tygodniu ? czyzby mama
        miała "wychodne" co sobote ??

        swoja droga niezle go musialas przycisnac, skoro takie argumenty wynajduje ;)
        przestan molestowac chłopa to za pare dni sam przyjdzie...
      • sagittka Re: Argument 02.10.07, 13:26
        To, ze teściowa śpi w pokoju obok moze być bardzo krępujące dla
        każdego. Oczywiście dla chcącego nie musi być przeszkodą
        uniemożliwiającą, ale kogoś, kto nie chce seksu może stac się
        wygodną wymówką, podobnie jak ta twoja, że nie można znaleźć
        odpowiedniej antykoncepcji.


        Ja chciałabym zwrócić uwagę na inny aspekt sprawy. Otóż myślę, ze
        należy mieć szacunek dla osób, które z powodów religijnych nie
        współżyją przed ślubem, choćby za to, ze potrafią być wierne trudnym
        i niewygodnym zasadom. Jednak te osoby nie mogą mieć pretensji do
        świata, czy partnera o konsekwencje tych wyborów. A konsekwencje są
        różne i była na forum już o nich nie raz mowa.

        zghi26, czy naprawdę myślisz, że jeśli przez pierwsze 6 lat związku
        nie iskrzyło między wami, to teraz nagle coś sie zmieni? Czy
        myślisz, że skoro nie uprawialiście seksu w okresie zakochania,
        fascynacji, potencjalnie wysokiego poziomu namiętności, to teraz,
        gdy jesteście już w rzeczywistości dnia codziennego, a klapki z oczu
        opadły i zauroczenie minęło, to będzie lepiej?

        Seks w tym pierwszym okresie związku jest ważny, jest pożywieniem
        dla ogromnego pożądania, ale także ma charakter poznawczy i
        więziotwórczy. Późniejsze relacje erotyczne oraz pożycie małżeńskie
        zależą także od tego, jaką "legendę" ma para, czy może czerpać z
        tych wcześniejszych doświadczeń i wspomnień (gdy namiętność
        naturalnie spada). Łatwiej jest prowadzić satysfakcjonujące
        współżycie w kolejnych etapach związku, gdy jest ono naturalną
        kontynuacją udanego startu. A ten start jest zazwyczaj łatwiejszy,
        gdy partnerów łączy fascynacja, zakochanie, namiętnosć.

        Wy ten etap macie już za sobą, więc wasz start przypada później,
        stąd zamiast spontanicznej radości z seksu, wymagać będzie więcej
        pracy u podstaw. I to z teściową za ścianą. Może sie udać, jeśli
        oboje będziecie chcieli, ale jak pisałam w poście wyżej, twój mąż
        może już mieć uraz.
      • pronovia Re: Argument 02.10.07, 14:14
        Za każdym razem jak Twój mąż odmawia seksu domagasz się wyjaśnień? A
        jak Ty mu przez sześć lat odmawiałaś, to też oczekiwał od ciebie
        każdorazowych tłumaczeń, czy respektował Twoje święte prawo kobiety
        do braku ochoty, czy niepewności, czemu go teraz męczysz?
        • zghi26 Re: Argument 02.10.07, 14:18
          Dlatego, że od pół roku przed ślubem słuchałam, że jak po ślubie się nic nie
          zmieni pod względem seksu, to będzie rozwód!!! I co zmieniło się - a on co?
          Rozmyślił się???
          • sagittka Re: Argument 02.10.07, 14:55
            > Dlatego, że od pół roku przed ślubem słuchałam, że jak po ślubie
            się nic nie
            > zmieni pod względem seksu, to będzie rozwód!!! I co zmieniło
            się - a on co?
            > Rozmyślił się???

            A przeczytałaś nasze odpowiedzi? Zastanowiłaś się nad nimi?
            Zaświtała ci myśl, ze to nie kwestia rozmyślenia się, czy zemsty,
            tylko problem leży głębiej?

            Jesli nie chcesz się nad tym zastanowić szczerze, to po prostu tez
            mu powiedz, ze jak do końca miesiaca miodowego nic się nie zmieni,
            to będzie rozwód. I tak sobie będziecie gadać, a seksu jak nie było,
            tak nie bedzie.
          • pronovia Re: Argument 02.10.07, 14:57
            Wiesz co, nie o to mi chodziło, Ty mówisz ogólnie a mnie chodziło o
            kazdą jedną konkretną sytuację, w której domagasz się od męża
            tłumaczenia: czemu nie ma ochoty. To jest upierdliwe i upokarzające
            i to taka typowa sytuacja, w której mężczyzna pyta kobietę czemu nie
            ma ochoty i pada ta słynna wymówka o bólu głowy. Właśnie tego się
            teraz domagasz od swojego męża, przynajmniej tak wynika z Twojego
            postu.
            A co do kwestii ogólnych, to przecież się zmieniło w Waszym seksie,
            do tej pory chyba nie kochaliście się raz w tygodniu, więc średnia
            wzrosła. A może Twój mąż w ogóle nie ma ochoty częściej, nie wiesz
            tego, bo, jak już ktoś tutaj napisał, nie żyłaś z nim i go nie znasz
            pod tym względem.
            Może też, im bardziej na niego teraz naciskasz, tym bardziej się
            zamyka (jak osiołek w Shreku :), zapytaj czy może woli sam inicjować
            seks i poczuć się panem sytuacji (W KOŃCU!), w ten sposób nie
            będziesz ciągle odrzucana, tylko musisz cierpliwie czekać na ten
            moment...
          • trzydziestoletnia Jest odpowiedź! 02.10.07, 18:39
            zghi26 napisała:

            > (..)przed ślubem słuchałam, że jak po ślubie się nic nie
            > zmieni pod względem seksu, to będzie rozwód!!!

            I to jest prawdopodobnie wyjasnienie Twoich naglych, 'zwiekszonych' potrzeb tuz po slubie.
    • kachaa17 Re: Dziwnie mi:((( 02.10.07, 13:26
      a ja ci powiem, ze twój mąż nawet jesli nie zdaje sobie z tego
      sprawy to mógł się poczuć odrzucany przez ciebie przez tyle lat i w
      związku z tym ma urazę, która powoduje niechęc do seksu
    • loppe strefa komfortu 02.10.07, 16:56
      inaczej przywyczajenie - poczytaj o tym w literaturze
      psychologicznej i jak sie wychodzi ze strefy komfortu (strefa
      komfortu paradoksalnie wcale nie musi oznaczać dobrobytu)
    • tassman hehehehe 04.10.07, 14:10
      Czytacie za dużo mądrych ksiązek. Po łacinie też?
      Przyzwyczaiłas męża to walikoństwa i masz pretensje. A może on
      potrzebuje teraz 6 lat żeby z ręcznego przejść na właściwą pracę
      tłokiem....
      Zaiste kobiety są nie do odczytania do końca.
      Moja rada: cierpliwie czekać.

      tassman:)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka