Dodaj do ulubionych

rady sławnego seksuologa

16.06.08, 09:40
Od jakiegoś czasu mamy problemy w małżeństwie. Mój mąż zaczął
dziwnie się zachowywać, mówić o samotności o rozstaniu, o swoich
rozterkach. Wcześniej pojawiły się problemy w łóżku, w zasadzie
dotyczące męża, problemy z potencją. On się tym strasznie
przejmował, ja uspokajałam, zapewniając o swoim uczuciiu itp. No i
poszedł to seksuologa, sam oczywiście, no bo po co mu ja. Pan
seksuolog, renomowana gwiazda, zaleciła ot prostą rzecz -na potencję-
zmiana partnerki i potem to już równia pochyła. Wszystko przestało
się liczyć, dzieci?, 14 lat małżeństwa. Mój mąż inteligenty
niesamowicie, wykształcony człowiek pogodził się z wyrokiem
seksuologa, po co walczyć, próbować, lepiej się rozstać. Szkoda, że
nikt nie pomyślał o mnie, nawet tak znany seksuolog- może nie wie,
że do tego potrzeba dwojga ludzi, a może zapomniał.
Obserwuj wątek
    • meg303 Re: rady sławnego seksuologa 16.06.08, 09:45
      Ciekawe czy gdybyście przyszli oboje rada tego hmmm specjalisty byłaby taka sama?
    • mpingo Re: rady sławnego seksuologa 16.06.08, 10:02
      my.szka napisała:

      > Pan
      > seksuolog, renomowana gwiazda, zaleciła ot prostą rzecz -na potencję-
      > zmiana partnerki i potem to już równia pochyła. Wszystko przestało
      > się liczyć, dzieci?, 14 lat małżeństwa.

      Coś mi to przypomina. Tz. ten pan seksuolog. Niejakiego Andrzeja Samsona, który poza głównym zajęciem był także poglądów satanistycznych. Które to "hobby" ostatecznie wpłynęło na jakoś jego "porad".
    • alicja_z Re: rady sławnego seksuologa 16.06.08, 10:03
      A może to inteligentne alibi wygenerowane przez inteligentnego
      męża ? ;-)
      • meg303 Re: rady sławnego seksuologa 16.06.08, 10:04
        Mnie tez to przyszło do głowy;)
        • sylwiamich Re: rady sławnego seksuologa 16.06.08, 10:09
          Dla mnie nieprawdopodobne.
          • sylwiamich Re: rady sławnego seksuologa 16.06.08, 10:15
            A może było tak:
            Przychodzi facet do seksuologa i mówi:
            -Panie doktorze, jestem z moją żoną 14 lat.Mam jej już dosyć.Jak na
            nią patrzę to mi się robi niedobrze.Nie staje mi przy niej.
            Seksuolog zamyślony pokiwał głową i mówi:
            -Kurwa, mam tak samo ze swoją.Zamienimy się?
            --
            "W dorosłym życiu, trzeba być samodzielnym i spać" Autor: z-mazur
          • avide a propos rad seksuologów.... 16.06.08, 10:37
            sylwiamich napisała:

            > Dla mnie nieprawdopodobne

            no to Sylwa czytaj.....
            z własnego doświadczenia..
            To żadna ściema i wybujała fantazja, fakty sprzed nie dalej jak hymm 3 miesięcy.
            Sam było u dwóch seksuologów.
            Jeden pan hymmm Czerniakiewicz czy jak mu tam... mało znany lub wcale nie znany.
            Drugi, zupełnie niedawno... UWAGA:...
            sam Zbynio Lew-Starowicz.
            Powiem tyle... takiego cynizmu w podejściu do tematu nie spotkałem nigdzie.
            Jak ktoś na forum radzi "zostaw ją, zmień na inną" to sypią się grzmoty, że takie banalne rady dają, a gdzie walka o związek itp.
            Obaj seksuolodzy powiedzieli mi po wysłuchaniu mnie tak:
            "Niech pan zmieni przyczynę problemu czyli kobietę a problem z seksem w pana związku sam się rozwiąże, pan jest zdrowy, nie mam o czym z panem rozmawiać".
            Taką o to radę dostałem za 200 zł u seksuologicznej sławy w naszym kraju. Jak to samo powiedział mi wcześniej pierwszy wspomniany seksuolog posądziłem go o niekompetencje. Myślałem, że facetowi się po prostu nie chce powalczyć z problemem. Skasował siano i zadowolony.

            Może i bym tak zrobił jak mi radzili od razu tylko KJM jestem dociekliwy i zadałem sobie pytanie, a co jeśli sytuacja się powtórzy po latach bycia z nową kobietą bo znudzenie, opatrzenie ITP. CO WTEDY ???????? Zmieniamy partnerkę rozumiem... ot rada, ot metoda.
            A teraz najzabawniejsze.... Do tegoż samego seksuologa wysłałem żonę. Była z resztą u obu, oczywiście za moją namową. I jej już nie powiedział "zmień pani męża" tylko postawił diagnozę i zabrał się za terapię.

            Pytanie:
            - facet naciąga nasz budżet zapewniając sobie utrzymanie ?? czy może
            - jest kobieciarzem i jako stary drań czerpie przyjemność z obcowania z młodą ładną laską, która się przed nim obnaża, a on "ten" doświadczony, wygadany "służy" jej rada ????

            Zwłaszcza Starowicz zaskoczył mnie niesamowicie. W osobistym kontakcie mogę powiedzieć, że większego cynika w życiu nie widziałem a sposób w jaki mnie potraktował sprawił, że miałem ochotę wyjść i powiedzieć mu że jak mnie ładnie poprosi to może takiemu arogantowi zechcę zapłacić za piep..one 25 minut jakie łaskawca zechciał mi poświęcić (pierwsza wizyta 180 zł jakby kogo interesowało, kolejne 200zł).

            Jak poszła do niego żona (była umówiona już wcześniej na wizytę) wróciła OCZAROWANA. Mówiła, że większego dżentelmena w życiu nie poznała. Że był miły, uprzejmy, czarujący itd.

            I co wy na to ??????
            Tak a propos wizyty faceta u seksuologa mężczyzny.
            Ciekawe czy kobiety w tym zawodzie są równie cyniczne.

            Pozdrawiam.
            Avide.
            • murakami2 Re: a propos rad seksuologów.... 16.06.08, 11:05
              Być może seksuolog postępuje tak, gdy przychodzi na wizytę sam facet, a nie z
              partnerką na terapię małżeńską. Nie jestem fachowcem, ale można się domyślać, że
              uświadomienie tej prostej prawdy o zmianie partnera po prostu czasem jest
              błogosławieństwem. W końcu przychodząc sam dajesz sygnał, że to Ty masz problem,
              nie związek.
              Inna sprawa, że powinien się zainteresować, czy pacjent w związku i jaki ma do
              niego stosunek. Ale - i tu znowu - być może ten stosunek pozytywny wcale nie
              wynika z całości wypowiedzi pacjenta.
              Natomiast jeśli okazuje lekceważenie, to już nawet mi się w głowie nie mieści....
              • sylwiamich Re: a propos rad seksuologów.... 16.06.08, 11:12
                A być może powiedział Ci całą prawdę? Nie masz żadnych problemów w
                seksem, poza jednym...żona.A Twojej żonie jej prawdę...nie ma
                żadnych problemów małżęńskich poza jednym...seks.A ja czasami
                odnoszę wrażenie że seksuologów traktuje się jak
                zaklinaczy "pogody".Sa seksuologami...jak jest problem, stawiają
                diagnozę, a jak go nie ma? W końcu nie jest katolickim terapeutą
                rodzinnym.
                • aandzia43 Re: a propos rad seksuologów.... 16.06.08, 15:03
                  Też tak pomyslałam, Sylwia. Jak przychodzący ma problem, to sie go
                  leczy, jak nie ma, to niech spada i zmieni partnera. A jak
                  współmażonek ma problem, to niech sam przyjdzie i się leczy. Mocno
                  cyniczne. Też nie do końca mi się podoba, ale...

                  Do tego samego terapeuty chodziłam ja i moje dwie koleżanki. Z
                  każdej relacji wyłaniał się zupełnie inny obraz faceta. Ze mną
                  prowadził pozornie lekkie i cyniczne dyskusje z mocniejszymi
                  kontrapunktami, dla jednej z nich był czarującym, opiekuńczym, ale
                  patriachalnym i wyraźnie wskazuącym drogę tatuśkiem, a dla drugiej
                  sparrig-partnerem, z którym ścierała się bardzo ostrych potyczkach.
                  Facet się dostosowywał do każdej. I taka jego rola. Tłumy do niego
                  waliły. No bo niechby nie wykazał się wyczuciem i spróbował
                  potraktować mnie jak pater familas;-)))!
                • mpingo Szamani 17.06.08, 09:44
                  Ja w ogóle mam wątpliwości czy seksuologów i ich porady należy traktować poważnie. O ile mogę zgodzić się z tym, że taki "fachowiec" potrafi doradzić np. kobiecie która nie zaznała nigdy rozkoszy, by dopieszczała swoją łechtaczkę podczas stosunku, lub zdecydowała się na zwierzęcą figurę seksualną, czyli doradzić w kewstiach ściśle technicznych, to już co do KOMPETENCJI w zakresie relacji międzyludzkich, radzenia sobie z problemami duszy w gruncie rzeczy mam wątpliwości właśnie.
                  Seksuolog to nie lekarz, podobnie zresztą jak psycholog. W tym nie ma nauki, w tym jest szamanizm oraz w tym jest IDEOLOGIA.
                  Oczywiście - ludzie korzystają z usług szamanów, kobiety szczególnie często chadzają do wróżek i chyba nawet są z tego zadowoleni, bo te "branże" jakoś nie wypsiały.
                  Ale głupio jest nawet o tym pisać przez internet za pomocą maszyny cyfrowej zbudowanej z kilkudziesięciu milionów tranzystorów.
                  To doprawdy "nie licuje"!
              • avide Re: a propos rad seksuologów.... 16.06.08, 17:19
                murakami doprecyzuje.
                Do obu wizyt przygotowałem baaardzo dokładnie. Przez tydzień myślałem co chcę
                powiedzieć, jak to powiedzieć i w jakiej kolejności. Chciałem by obraz sytuacji
                był pełen. I był.

                Pierwsza wizyta była RAZEM Z ŻONĄ. Przy żonie mr.doktor wypalił cyt"po jaką
                cholerę pan się z nią ożenił". Bez przeprowadzenia jakichkolwiek badań, bez
                jakiejkolwiek terapii itd. Czyli bez choćby próby zdiagnozowania w czym tak
                naprawdę tkwi problem.

                Wizyta u Starowicza, była już oddzielnie. Byłem ciekaw jak on zareaguje. Już
                wiem. Powiedziałem spokojnie, bez ignorancji, szczegół po szczególe, co i jak.
                Było mi tak cholernie ciężko, że mi zaschło w gardle. Mr. Starowicz słuchając
                mnie sprawiał wrażenie jakby za sekundę miał zasnąć ;-)))). Maznął coś dwa razy
                długopisem po papierze po czym jak juz skończyłem nawijać powiedział co
                powiedział wstał i nie mówiąc nawet dziękuję , do widzenia czy pocału mnie w
                d...e po prostu wyszedł. Nawet nie wiedziałem czy mam już "palić przysłowiowe
                gumy" czy co tam, złapał za komórkę i sobie zadzwonił ... gdzieś.
                Sorry, ale choćby przeszedł do niego pacjent z najbardziej banalnym problemem
                pod księżycem człowiek z takim wykształceniem powinien chociaż umieć
                przeprowadzić rozmowę od początku do końca jak należy. W końcu mówiłem mu o
                najintymniejszych rzeczach mojego życia a nie o tym, że paznokieć u nogi mi się
                złamał jak kopałem w czwartek piłkę. Mniejsza o diagnozę, bo to już inna para
                kaloszy.

                Sylwia i Andzia...
                Cóż.. powiedział prawdę... pewnie wściekło mnie najbardziej to, że przez skórę
                już od dawna czuję to samo. Najlepiej w życiu nie wybrałem jeśli chodzi o tą
                sferę, to już wiem. Pewnych rzeczy zwyczajnie się nie da naprawić i całe życie
                jest to orka na ugorze. Dlatego właśnie zrozumiałem, że czasami banalne "zostaw
                ją/go" choć infantylne i takie politycznie niepoprawne bywa jedyną słuszną radą,
                czy tego chcemy czy nie, czy się z tym zgadzamy czy nie.

                Nic, zobaczymy co ów sława zdziała, bo podobno...
                "widzi szansę i dlatego zdecydował się podjąć terapii".
                Dodam, że na terapie bierze wybrańców. Jak nie widzi szansy od razu mówi, że to
                niema sensu.
                Cóż... pożyjemy zobaczymy, jeśli się nie uda, statystyka rozwodowa pewnie się
                powiększy.

                Wracając jeszcze do samej wizyty. Zaskoczyło mnie odmienne podejście do kobiety
                i do faceta samego Starowicza.
                Do wizyty namówiła mnie przyjaciółka, która sama go "zaliczyła". Mówiła, ze
                facet jest świetny, fantastyczny, uosobienie czaru i taktu. Cóż... widocznie ta
                ma tylko w stosunku do kobiet.

                Nie ukrywam jako facet, w stosunku do mężczyzn również bywam dużo bardziej
                szorstki niż w stosunku do kobiet. Nawet tych których nie lubię. Dlatego
                domyślam się podejścia takiego a nie innego "mr.profesora". Z resztą zasadę tą
                obserwuję w całym moim męskim otoczeniu. Taka jest prawda. Na każdym stanowisku,
                w każdym otoczeniu kobieta zawsze ma "fory" u faceta. Pytanie tylko czy będzie
                umiała wykorzystać swoją kobiecość by zmaksymalizować zyski z tego faktu
                wynikające ;-))))))
                Jakbym był kobietą... ;-))) nie miałbym skrupułów. Skoro natura dała taki dar,
                czyli fakt posiadania tyłka na który ktoś ma ochotę ;-)),)dlaczego nie użyć go
                jak zajdzie taka potrzeba ;-)) acha... i bynajmniej nie mam na myśli bzykania,
                bo to się nazywa "kurewstwo", chodzi o samą obietnicę bzykania, obietnicę która
                w 99% przypadków na zawsze pozostanie ową obietnicą. Taka mała uwaga do pań ;-).

                Pozdrawiam
                Avide.
                • glamourous Re: a propos rad seksuologów.... 16.06.08, 19:39
                  avide napisał:

                  > Jakbym był kobietą... ;-))) nie miałbym skrupułów. Skoro natura dała taki dar,
                  > czyli fakt posiadania tyłka na który ktoś ma ochotę ;-)),)dlaczego nie użyć go
                  > jak zajdzie taka potrzeba ;-))

                  Hahahaha, Avide, ty to felietony do poczytnej prasy powinieneś pisać ;-))))
                  A a propos Starowicza i jego terapia "dla wybrańców". Cóż, nie chciałabym
                  kasować Twojej wiary w jej powodzenie, ale trzeba wziąć pod uwagę, ze to właśnie
                  dzięki terapiom prof. S. zarabia przecież spore pieniądze. W przypadku mojego
                  byłego, nadość beznadziejnego związku jego spontaniczna diagnoza również
                  brzmiała "niech pani lepiej pakuje walizki, bo chleba z tej maki już moim
                  zdaniem nie będzie". Po czym podrapał się w głowę i powiedział "ale jeśli
                  chcecie, to zapraszam na terapie"
                  ...ktora to notabene sie nie odbyla a my koniec koncow po pol roku juz nie
                  bylismy razem ;-)
                  • avide Re: a propos rad seksuologów.... 16.06.08, 20:28
                    Glam, wiem, że to dzięki terapiom Starowicz zarabia kasę. Nie mniej piszą "dla wybrańców" pisałem tak gdyż umówić się do niego wcale łatwo nie jest. Tzn umówić się łatwo tyle że na terminy czeka się nawet i po 1,5-2 miesiące. Jak nie wierzysz mogę podać Ci telefon, do gabinetu na Okopowej, zadzwonisz sama sie przekonasz. ;-)))

                    Co do felietonów ;-)) powiem Ci tylko tyle, znając męską naturę, wiedząc jak łatwo "tyłkiem", czy choćby uśmiechem można zbajerować dowolnego faceta żeby choćby mandatu nie wystawił, czy by załatwić COKOLWIEK... wiem że kobiety umiejące świadomie wykorzystywać dany im przez naturę seksapil po prostu w życiu maja łatwiej. Po prostu faceci chcą byc bajerowani. Bez wzgędu na finał. Wiesz, to poprawia ego.
                    To jakby podszedł do Ciebie przystojny, czarujący facet w sklepie i zapytał:
                    "Proszę pani wizę, że bardzo kobieco się pani ubiera zapewne zna się Pani doskonale na damskiej bieliźnie, czy pomogła by mi Pani...." itd. Ładny uśmiech, trochę czaru, mały komplement i daję sobie obciąć najważniejszą cześć mojego ciała że byś facetowi zaczęła doradzać jak profesjonalistka. A jakby później byś była przez chwilę zwyczajnie prze-szczęśliwa, że kolejny przystojniak się do Ciebie uśmiechał.

                    Kilka razy dobrym słowem i uśmiechem i niebanalnym delikatnym komplementem, również udało mi się tą czy tamta panią przekonać do zrobienia pewnych rzeczy po mojej myśli. Heheh raz przesłodziłem i efekt był odwrotny do zamierzonego. Z facetami to raczej nigdy nie zadziałało. heheheh. także wiesz.... ;-)))). Stosowana z umiarem i wyczuciem to potężna broń ;-)))
            • gomory Re: a propos rad seksuologów.... 16.06.08, 17:18
              > Do tegoż samego seksuologa wysłałem żonę. (...) I jej już nie powiedział "zmień pani męża" tylko postawił diagnozę i zabrał się za terapię.

              Jesli przyszedles do seksuologa bez zadnych problemow to przeciez nie mial z czego Ciebie leczyc no nie? Skoro nie byles nastawiony na zmiane, to nie mogl Tobie pomoc.
              Jednym ze sposobow pracy terapeuty jest prowokacja, bo to dzieki niej ludzie zaczynaja docierac do swoich uczuc, a nie wyrozumowanych poz. Pokazany Tobie cynizm nie pozostal bez echa ;).
              Ale nie kloce sie - wiesz lepiej jak bylo.
              Problemy jakie ma zona nie sa Twoje - ona to nie Ty.
              Seksuolog widocznie uznal, ze malzonka jest kontaktowa, ma w siebie wglad i jest gotowa do terapii. Zreszta zauwaz, ze problemy o jakich mowila nawet mogly nie zahaczyc o Twoja osobe ;).
              To jest clou tego watku: o tym co jest poruszane za zamknietymi drzwiami gabinetu najmniej wiedza Ci ktorych tam nie ma. Mowienie o tym to gdybanie - nawet jesli partner/rka zdala relacje z tego co tam sie dzialo ;).
              Decyzje zawsze podejmuja ludzie a nie seksuologowie, lekarze czy terapeuci.
            • groszek_73 Re: a propos rad seksuologów.... 17.06.08, 13:35
              avide: ja mam świetne wspomnienie z wizyt u prof. Starowicza.
              Byliśmy z żoną oboje i naprawdę nam pomógł - nie decydował za nas,
              ale podpowiedział nam co jest nie tak i co możemy zmienić.

              Może nie mówisz nam całej prawdy jak wyglądała rozmowa ?

              Pamiętam, że wobec mojej żony był dość ostry i nie przebierał w
              słowach pokazując jej że ponosi sporą odpowiedzialność za poważny
              kryzys w naszym małżeństwie. I jest mu za to wdzięczna. Choć na
              początku trudno było jej się z tym pogodzić [w końcu to ja miałem
              romans, nie ona].
              • kaachna1 Re: a propos rad seksuologów.... 17.06.08, 13:41
                No właśnie u groszka podziałało,bo poszli tam razem i o to chodzi,jeśli dwoje
                ludzi zdaje sobie sprawę z problemu to jest szansa na terapię jeśli idzie tylko
                mąż lub tylko żona to sami niewiele mogą zdziałać stąd te "głupie" rady bo w
                pewnych sytuacjach nie da się pomóc,muszą chcieć oboje.
    • zakletawmarmur Re: rady sławnego seksuologa 16.06.08, 12:25
      Może chodzi o to, że mężczyźni przychodzą do seksuolog po
      rozgrzeszenie. Jeśli usłyszą z jego ust potwierdzenie tego, o czym
      myśleli, to będzie im łatwiej podjąć decyzje. Seksuolog o tym wie i
      spełnia ich potrzebę. Faktem jest, że znalezienie nowego partnera
      jest najłatwiejszym sposobem na zwiększenia ochoty na sex. Jeśli
      przeciętny mężczyzna zastosuje się do rad seksuologa to:
      - stwierdzi, że zalecenia przyniosły pozytywny skutek, więc lekarz
      miał rację/ jest dobrym specjalistą.
      - dowartościuje się, że jednak nie jest (jak sugerowała żona)
      impotentem.
      - nie będzie miał wyrzutów sumienia, że porzucił/zdradził żonę, bo
      przecież to był jedyny sposób (w końcu autorytet tak mu powiedział).
      - może nawet poleci lekarza koledze.

      > się liczyć, dzieci?, 14 lat małżeństwa. Mój mąż inteligenty
      > niesamowicie, wykształcony człowiek pogodził się z wyrokiem
      > seksuologa, po co walczyć, próbować, lepiej się rozstać

      Mąż widocznie właśnie po rozgrzeszenie poszedł do seksuologa. Gdyby
      było inaczej miałby przemyślenia raczej jak Avide...
    • gacusia1 Re: rady sławnego seksuologa 16.06.08, 15:17
      A moze po prostu Twoj maz powiedzial "GWIEZDZIE",ze nie bardzo Cie
      kocha,ze nie krecisz go i niekoniecznie zalezy mu na utrzymaniu
      zwiazku???Nie pomyslalas o tym? Nie bylo Cie przy ich rozmowie wiec
      to,co przekazal Ci maz jest jedynie jego wersja...Tak czy siak-
      wspolczuje!
    • krissdevalnor100 Re: rady sławnego seksuologa 16.06.08, 20:44
      Myslę jak wiekszość, że mąż mało szczegółowo przedstawił rozmowę,
      która zaowocowała tą jakże drogocenna :/ radą.
      Tak czy siak współczuję, bo brzmi mega-wrednie i naprawdę ręce
      opadają. Jeśli mąz sie faktycznie zastosował lub zastosuje, nie
      pozostaje Ci nic innego, jak tę samą radę wziąc do siebie...
      • avide Re: rady sławnego seksuologa 17.06.08, 07:23
        kriss pozwolę się wciąć pod Twoją wypowiedź.
        Choć napisałem to już powyżej, powtórzę się.
        Sam byłem, sam gadałem, szczegółowo, dokładnie, z wszystkimi newralgicznymi momentami od sytuacji w domu rodzinnym począwszy. I usłyszałem od obu w pierwszym momencie dokładnie to samo co mąż autorki wątku.

        Idąc tam nie liczyłem na cud, że pan doktorek dotknie magiczną różyczką ślubną i będą żyli długo i szczęśliwie. Ale do jasnej cholery po wysłuchaniu mojego trochę przydługiego, szczegółowego wywodu (produkowałem się prawie 30 minut w obu przypadkach) nie usłyszałem nawet grama fachowej analizy dlaczego tak się może dziać. A tego przede wszystkim oczekiwałem. Dużo więcej odpowiedzi na pytania usłyszałem na tym forum niż u specjalisty.

        Poczułem się jakbym wygadał się pijaczkowi spod sklepu z piwkiem, który posłuchał, pokręcił głową po czym skwitował "stary, daj se spokój, tego kwiatu jest pół światu".
        Oczekiwałem choć próby wyjaśnienia mi DLACZEGO tak się może dzieć i jakie są mozliwe scenariusze ewentualnych terapii.

        Tak jak idziesz do dobrego lekarza np. onkologa i tłumaczy ci o czekającą cię terapię. Tłumaczy Ci co i dlaczego trzeba zrobić, czemu to jest ważne i jakie efekty można dzięki temu uzyskać. Nie obiecuje gruszek na wierzbie ale przeprowadza wywiad, odpowiednie badania po czym stawia diagnozę. A nie mówi ci, "Pani, z takim rakiem to idź się Pani pochlastać bo i tak nic z tego nie będzie".

        Jeśli tak wyglądać ma leczenie seksuologiczne to seksuolog jawi sie tutaj jako najfajniejszy zawód świata.
        Nie dość, że nie trzeba nic umieć, to jeszcze można się ciekawych historii nasłuchać i pewnie kilka "zagubionych" pacjentek bez większego trudu zaliczyć. Przecież jak Ci się taka wygada masz ją jak na widelcu. Nawet się natrudzić nie trzeba by taką przelecieć. Sama w ręce wpada.

        Pozdrawiam.
        Avide
        • prosty_facet Re: rady sławnego seksuologa 17.06.08, 07:34
          avide napisał:

          > Jeśli tak wyglądać ma leczenie seksuologiczne to seksuolog jawi sie tutaj jako
          > najfajniejszy zawód świata.
          > Nie dość, że nie trzeba nic umieć, to jeszcze można się ciekawych historii nasł
          > uchać i pewnie kilka "zagubionych" pacjentek bez większego trudu zaliczyć. Prze
          > cież jak Ci się taka wygada masz ją jak na widelcu. Nawet się natrudzić nie trz
          > eba by taką przelecieć. Sama w ręce wpada.
          >
          > Pozdrawiam.
          > Avide

          A myślisz że po co oni zostali seksuologami ;-) Chyba nie po to, żeby pomagać
          frajerom, tylko żeby bzykać ich żony :-)
        • sylwiamich Re: rady sławnego seksuologa 17.06.08, 09:14
          Przychodzi facet do lekarza z alergią i produkuje się godzinę o
          obajwach.Z których jasno wynika że uczulony jest na ukochanego
          kocurka.Oczywiście lekarz może znaleść raka, umówić się na następną
          wizytę, przeprowadzić chemioterapię nawet może.Ale powinien
          powiedzieć:
          Panie, musisz pan pozbyt się tego kota, albo polubić egzemę.
        • heterosapiens Re: rady sławnego seksuologa 17.06.08, 12:30
          To i ja opiszę moje doświadczenia w tym względzie.

          Po kolejnym kryzysie żona dała się wreszcie namówić na wizytę u
          seksuologa. Znany również bardzo, ale nie będę go tu reklamował.
          Poszliśmy razem, facet był bardzo kulturalny i empatyczny.
          Wysłuchał nas razem, potem porozmawiał osobno z żoną.
          Po czym wydał werdykt, że ona jest po prostu seksualnie
          nierozbudzona, że zatrzymała się w rozwoju swojej seksualności na
          bardzo wczesnym etapie. I teraz będzie najlepsze - zapytałem, ok,
          to co ja mogę w tym momencie zrobić żeby pomóc jej to zmienić?
          Usłyszałem - nic, nie ma pan na to żadnego wpływu, sugeruję żeby
          przestał pan nalegać na seks... Ręce mi opadły. Nie z powodu
          faceta, ale diagnozy. Bo jeśli mąż nie ma żadnego wpływu na rozwój
          seksualności żony... to po jaką cholerę ja się tyle lat starałem? I
          co wogóle można zrobić?
          • glamourous Re: rady sławnego seksuologa 17.06.08, 13:17
            heterosapiens napisał:


            Ręce mi opadły. Nie z powodu
            > faceta, ale diagnozy. Bo jeśli mąż nie ma żadnego wpływu na rozwój
            > seksualności żony... to po jaką cholerę ja się tyle lat starałem?


            Facet dobrze Ci powiedzial i nie sklamal. Maz niewiele moze zrobic w
            konfrontacji z prawdziwymi, psychogennymi zahamowaniami zony. Jedyna
            nadzieja dla zwiazku to nie "wplyw meza", ale wlasnie indywidualna
            terapia seksuologiczna, ktora zona moze podjac lub nie, i ktora
            wcale nie gwarantuje skutecznosci. Wlasnymi rekami swiata nie
            naprawisz.

            Tak czytam te Wasze posty i nie bardzo rozumiem czemu ludzie tak
            strasznie pomstuja, kiedy doswiadczony (jakby nie bylo) czlowiek
            mowi im prawde bez ogrodek. Przeciez do seksuologa nie idzie sie po
            to, zeby ten glaskal po glowce i pocieszal, ze sie NA PEWNO ulozy.
            Czasami seksuolog widzi juz z gory ze w tej konkretnej konfiguracji
            raczej sa marne szanse. I obowiazkiem jego jest poinformowac
            pacjenta o rokowaniach, zamiast opowiadac pocieszajace bajki. Jego
            cel to powiedziec prawde, czyli byc moze zaoszczedzic ludziom czasu,
            nerwow i bezsensownego miotania sie. Seksuolog to przeciez nie
            ksiadz katolicki ktory najbardziej beznadziejny przypadek
            skwituje "wiara i nadzieja, synu, gory przenosza - wiec zacisnij
            zeby, walcz o zwiazek i tkwij w nim do smierci, bo przed oltarzem
            przysiegales...itp" To normalny, swiecki facet, dla ktorego
            rozstanie partnerow dla ich wlasnego zdrowia psychicznego to
            niekoniecznie zbrodnia przeciwko ludzkosci.

            Sama bylam zszokowana, kiedy Starowicz powiedzial mi bez ogrodek, ze
            moj byly zwiazek nie ma szans na przetrwanie. Potem sama sie
            przekonalam, ze mial racje, a gdybym go posluchala oszczedzilabym
            sobie paru miesiecy nerwowki. Wydaje mi sie, ze przyzwyczajeni
            jestesmy kulturowo do bycia pocieszanymi na sile, wpaja nam sie od
            dziecka, ze wszystko zalezy od nas, ze wystarczy sie troche
            postarac, a wszystko na pewno sie uda. Otoz nie zawsze tak musi byc.
            Pewne uklady sa niestety z gory skazane na niepowodzenie, bez
            wzgledu na to jak bysmy sie nie starali. A psycholog czy seksuolog
            to nie zyczliwa ciotka ktora poczestuje herbata i powie "bedzie
            dobrze, zobaczysz". Bo nie taka jego rola.
            • heterosapiens Re: rady sławnego seksuologa 17.06.08, 15:51
              glamourous napisała:
              > Facet dobrze Ci powiedzial i nie sklamal. Maz niewiele moze
              > zrobic w konfrontacji z prawdziwymi, psychogennymi zahamowaniami
              > zony. Jedyna nadzieja dla zwiazku to nie "wplyw meza", ale
              > wlasnie indywidualna terapia seksuologiczna, ktora zona moze
              > podjac lub nie, i ktora wcale nie gwarantuje skutecznosci.
              > Wlasnymi rekami swiata nie naprawisz.

              Jeśli to prawda, to należałoby ten tekst wrzucić jako motto dla
              męskiej części aktywistów tego forum. Paru facetom zaoszczędziłoby
              to trochę starań i czasu.
              • glamourous Re: rady sławnego seksuologa 17.06.08, 16:10
                heterosapiens napisał:


                > Jeśli to prawda, to należałoby ten tekst wrzucić jako motto dla
                > męskiej części aktywistów tego forum. Paru facetom zaoszczędziłoby
                > to trochę starań i czasu.


                No nie wiem, czy mogloby byc to motto, bo nie kazdy tutejszy
                forumowy "aktywista" boryka sie z jednoznacznymi psychicznymi
                ZAHAMOWANIAMI u zony i jej wadliwa seksualnoscia.

                Zazwyczaj jest to niestety (czy raczej "stety") zwykle
                niedopasowanie, lub przygasniecie uczuc po latach. Albo zawirowania
                hormonalne po ciazy itp. niespodzianki . Nie wrzucajmy wszystkiego
                do jednego worka, bo co innego wyraznie zdiagnozowana zle rozwinieta
                seksualnosc - tutaj maz raczej nie ma na nic wplywu, a co innego
                zwykly malzenski przesyt po latach (w takim przypadku jest to czasem
                kwestia dobrej woli obu stron, zeby wrocic do dawnych uniesien...)
            • zakletawmarmur Re: rady sławnego seksuologa 18.06.08, 10:11
              > Sama bylam zszokowana, kiedy Starowicz powiedzial mi bez ogrodek,
              ze
              > moj byly zwiazek nie ma szans na przetrwanie

              Tylko, że twój związek, to nie było wieloletnie małżeństwo z
              dziećmi. Wiadomo, że po 15 latach małżeństwa nie będzie już takiego
              pożądania jak na początku. Jednak przecież nie po to zakładamy
              rodziny...

              > Czasami seksuolog widzi juz z gory ze w tej konkretnej
              konfiguracji
              > raczej sa marne szanse.

              Myślę, że taka rada, wydana po jednej wizycie jest niebezpieczna.
              Gdybym poszła do seksuologa 2 tygodnie temu to pewnie nagadałabym na
              mojego faceta... Dzisiaj powiedziałabym mu już coś innego:) Przecież
              to co usłyszy lekarz zależy w dużej mierze od naszych emocji.
              Czy faktycznie rozstanie będzie najlepszym rozwiązaniem? Znalezienie
              kochanki będzie najszybszym sposobem na wzrost zainteresowania
              seksem. Jeśli to jest takie ważne to wszystkie małżeństwa powinny
              rozpadać się po kilku/kilkunastu latach. Po co właściwie wiązać się,
              skoro za jakiś czas nie będziemy mieć już takiej ochoty na sex?
              Dlaczego tu na forum jest tyle osób, które jednak coś robią.
              Jesteśmy masochistami?

              > Tak czytam te Wasze posty i nie bardzo rozumiem czemu ludzie tak
              > strasznie pomstuja, kiedy doswiadczony (jakby nie bylo) czlowiek
              > mowi im prawde bez ogrodek

              A może nawet nie chciało mu się przemyśleć sprawy. Poszedł na
              łatwiznę. Najwięcej błędów lekarskich jest spowodowanych
              niedbalstwem i schematycznym traktowaniem pacjentów...
              • sylwiamich Re: rady sławnego seksuologa 18.06.08, 14:01
                zakletawmarmur napisała:
                > Myślę, że taka rada, wydana po jednej wizycie jest niebezpieczna.
                > Gdybym poszła do seksuologa 2 tygodnie temu to pewnie nagadałabym
                na
                > mojego faceta... Dzisiaj powiedziałabym mu już coś innego:)

                Moze i powiedziałabyś cos złego na swojego partnera.Że ostatnio, że
                za mało, że nie lubisz, że on...
                Ale nie powiedziałabyś wielu rzeczy które zdecydowały że postawił
                taką, nie inną diagnozę.
                Mojej przyjaciółki facet zawsze miał mały potencjał.Jego pierwsze
                małżęństwo rozpadło się z tego powodu...żona chodzi na boki.On jest
                po 40.Do tego dołączyły się kłopoty z potencją.Żadne wspomagacze nie
                działają...skutek jest odwrotny.On ma potrzebę raz na 2 miesiące.
                Większości rzeczy nie lubi robić...bo po co? To takie głupie.I cxo
                powiedziałby tu Starowicz? Pewnie .....albo polubisz albo spadaj?
                • sylwiamich Re: rady sławnego seksuologa 18.06.08, 14:02
                  Zresztą ...jakie znaczeie ma diagnoza? Jak masz odejść....powitasz
                  taką z radością.Jesli chcesz zostać....będziesz szukać dalej. W
          • prosty_facet Re: rady sławnego seksuologa 17.06.08, 22:24
            heterosapiens napisał:

            >
            > (...) wydał werdykt, że ona jest po prostu seksualnie
            > nierozbudzona, że zatrzymała się w rozwoju swojej seksualności na
            > bardzo wczesnym etapie. I teraz będzie najlepsze - zapytałem, ok,
            > to co ja mogę w tym momencie zrobić żeby pomóc jej to zmienić?
            > Usłyszałem - nic, nie ma pan na to żadnego wpływu, sugeruję żeby
            > przestał pan nalegać na seks.

            I chyba dobrze Ci powiedział - nie możesz wymagać od 60 letniej sprzątaczki,
            żeby zrozumiała ogólną teorię względności .... Jak ktoś do pewnego wieku nie
            osiągnął tego co mógł osiągnąć, to soryyyyy Gregory :-)
        • lunatic_ann Re: rady sławnego seksuologa 17.06.08, 17:48
          bylam na paru wykladach Starowicza, facet mowil bardzo ciekawie, dowcipnie i z sensem. Na cwiczeniach byl nieslychanie zblazowany (gwiazda filmowa), nie sluchal odpowiedzi na zadawane przez siebie pytania. To, ze jest slawny troche mu w glowie przewrocilo a pacjenci, jak slychac, na tym traca.
          Jesli nawet problem w malzenstwie tkwi w niedopasowaniu seksualnym to stwierdzenie "znajdz se pan inna lale" powinno pasc na koncu TERAPII a nie na pierwszym spotkaniu. Nikt nie jest na tyle wszechstronnie nieomylnie uzdolniony i wyuczony zeby ferowac takie wyroki 14 letniemu malzenstwu.
          Jesli tak to na wizyty u takich specjalistow nigdy wiecej nie zgodzi sie zadna babka dajaca sie skusic na pojscie ze swoim rozbrykanym mezusiem po przeczytaniu glownego watku - pod kobieta kolana sie ugiely...
          albo - rownolegle zaczac terapie u psychologa (przy okazji, w wolnym czasie - oczywiscie - zarabiajac kase na to wszystko)
          a moze czyta to jakis seksuolog i sie wypowie, jak to jest... bezplatnie ..
        • krissdevalnor100 Wiecie co... 17.06.08, 17:51
          Ja mam trochę wątpliwości, czy nam sie nie poprzestawiało: seksuolog-
          psychoterapeuta. Moze seksuolog to koleś, który zleci badanie
          poziomu hormonów, odbije na xero listę nowych pozycji, które możemy
          zastosować, zeby się nie nudzić:P i kasuje 200. Natomiast długiej
          tyrady jak-to-między-nami-jest-a-jak-było wysłucha i wyciągnie
          wnioski psycholog-terapeuta?
          • prosty_facet Re: Wiecie co... 17.06.08, 22:19
            krissdevalnor100 napisała:

            > Ja mam trochę wątpliwości, czy nam sie nie poprzestawiało: seksuolog-
            > psychoterapeuta. Moze seksuolog to koleś, który zleci badanie
            > poziomu hormonów, odbije na xero listę nowych pozycji, które możemy
            > zastosować, zeby się nie nudzić:P i kasuje 200. Natomiast długiej
            > tyrady jak-to-między-nami-jest-a-jak-było wysłucha i wyciągnie
            > wnioski psycholog-terapeuta?


            Seksuolog to musi być psycholog-terapeuta z jeszcze dodatkową umiejętnością
            rozmawiania o sprawach intymnych oraz ze znajomością fizjologii seksu. Tak więc
            seksuolog to coś znacznie więcej niż psycholog-terapeuta. Jeśli tak nie jest, to
            jest to oszust a nie seksuolog - i takich jest znacząca większość ...
          • groszek_73 Re: Wiecie co... 18.06.08, 15:03
            Starowicz ma akurat obie specjalizacje
    • kalina1970 Re: rady sławnego seksuologa 16.06.08, 20:52
      No coz.....zgadzam sie z Avide:)seksuolog....przereklamowana
      profesja moim zdaniem i to bardzo ...mialam z nimi swego czasu az za
      duzo do czynienia....i juz nigdy nie skorzystam z uslug tego
      typu"specjalistow"
      • groszek_73 Re: rady sławnego seksuologa 17.06.08, 13:42
        no cóż, czasem i z armaty nie trafią. Kwestia percepcji
        własnego "ja" i otwarcia na prawdę.
    • yoric Re: rady sławnego seksuologa 17.06.08, 13:52
      > Panie, musisz pan pozbyt się tego kota, albo polubić egzemę.

      można tak, a można tak: "2x dziennie wapno, 1x dziennie loratydyna, na skórę coś
      przeciwhistaminowego + alantan. Często odkurzać. Wysypka nie zniknie, ale
      zmniejszy się o połowę".

      I chyba o to chodziło Avide'mu :). Z drugiej strony, jeśli jego wypowiedź była
      jeszcze dłuższa, niż te na Forum, to chyba można biednego Starowicza zrozumieć :P.

      A może, Avide, zrób tak: zarejestruj się jeszcze raz, i jak gość powie "zmień
      babę" to go podstępnie nagraj, a potem jeszcze weź to na piśmie. Do sądu jak
      znalazł. A nagranie przedtem odtwórz "oczarowanej" żonie :).

      Pozdrawiam
      • lunatic_ann Re: rady sławnego seksuologa 17.06.08, 17:13
        :))
        tasma opatrzona tekstem "to nie moja wina, kochanie - sama widzisz"
        ona na to - dzieki stary, ja tez o tym myslalam, juz dawno mam soczysty romans z
        naszym kochanym panem Henkiem, co to nie tylko listy nam do domu przynosi....

      • kaachna1 Re: rady sławnego seksuologa 17.06.08, 22:24

        A może, Avide, zrób tak: zarejestruj się jeszcze raz, i jak gość powie "zmień
        babę" to go podstępnie nagraj, a potem jeszcze weź to na piśmie. Do sądu jak
        znalazł. A nagranie przedtem odtwórz "oczarowanej" żonie :). Dobre:)!
    • prosty_facet To może i ja zostanę seksuologiem 17.06.08, 22:14
      Kolejna specjalizacja po:
      - erotomanie gawędziarzu,
      - ginekologu amatorze,
      :-)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka