Dodaj do ulubionych

jak szybko stygnie małżeńskie łóżko?

12.08.08, 22:27
Moje wystygło z dnia na dzień. Mój Małż zasnął w noc poślubną prawie
rok temu i już się nie obudził. Najpierw myślałam, że to chwilowe bo
ciąża itd. Ale potem nic się nie zmieniło. Odrzucił mnie z dnia na
dzień, co jest tym bardziej szokujące, że przed ślubem kochaliśmy
się ze sobą prawie co noc. Ciągle jestem w szoku. Nigdy nie
myślałam, że jedynym mężczyzną w moim życiu, który mnie odrzuci
będzie własnie mój mąż. Nie pozwala się dotykać (już nawet nie
próbuję). Mamy roczną córeczkę i chyba tylko to powstrzymuje mnie ,
żeby go nie kopnąć w tyłek. Czuję się oszukana. Ale mniejsza z tym.
Jak szybko stygnie łóżko i dlaczego? Czy ktos ma podobne
doświadczenia. Może tak się zachowują tchórzliwi kryptogeje?
Obserwuj wątek
    • grazyna510 Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 12.08.08, 23:13
      Twoje wystygło zdecydowanie zbyt szybko.
      Co mowi maż ? Chyba probowalas rozmawiac?
      Czy dobrze rozumiem ? Ile razy kochaliscie sie od
      ślubu ?......wcale?
      • maja_sara Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 13.08.08, 00:13
        Właśnie, ja też zrozumiałam z Twojego postu, że od dnia ślubu zero
        seksu. Dobrze zrozumiałyśmy?
        Jeśli tak, to z takim obrotem sprawy jeszcze się nie spotkałam u
        heteroseksualnego mężczyzny. Czy on aby na pewno jest hetero?
        Rozmawiacie o tym?
        Zszokował mnie Twój post:-(
        • ferro2 Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 13.08.08, 08:58
          A mnie tez zamurowalo, co to za malzenstwo??? czy tylko chcial
          dziecko??? a zona?? a cala reszta??? jak dla mnie to bardzo dziwne,
          powinnas go gdzies na badania wyslac, a juz szczerze pogadac.
      • clarice31 Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 13.08.08, 22:54
        On nie chce rozmawiać. Kiedys kiedy próbowałam go trochę ocieplić
        wyskoczył jak oparzony z łózka i krzyknął do mnie "jesteś zboczona".
        zamurowało mnie.Potem próbowałam tak raz w miesiącu jakoś nawiązywać
        do bliskości, powiedział, że musi się czuć bezpiecznie. Kilka razy
        znalazłam w komputerze strony mocno pornograficzne, głównie sex
        oralny. Jednak go to gdzieś interesuje. Najbardziej martwi mnie
        fakt, że zlekceważyłam wątek gejowskiej pornografi jeszcze zanim
        byliśmy małżeństwem. Powiedział, że był ciekawy. Ale tam były strony
        z anonsami towarzyskimi typu "bierny szuka aktywnego" lub odwrotnie.
        Teraz wiem, że takich rzeczy nie powinno się lekceważyć. Miłość jest
        ślepa. Mój wątek może być ostrzeżeniem dla kobiet.
      • clarice31 Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 13.08.08, 23:12
        Kochaliśmy się trzy razy o ile szybki stosunek z zastrzeżeniem "będę
        przyszybki" można nazwać "kochaniem się" a jesteśmy rok małżeństwem.
        Na drugi dzień, zawsze robił mi jakąś karczemną awanture o drobiazg
        a potem przez tydzień były "oddalone" dni. I tak było za każdym
        razem. Te trzy razy były inicjowane przez niego. Moje poróby
        naprawdę delikatne i zupełnie naturalne były gaszone natychmiast, po
        prostu wychodził wściekły z sypialni krzycząc, że albo jest
        zmęczony, albo boli go głowa albo nie ma nastroju.
    • marek_gazeta Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 13.08.08, 09:14
      W książce "Inteligencja erotyczna" E. Perel było coś o podobnym przypadku - skrzywienie psychiki faceta, który zmienił postrzeganie żony z "kochanka, z którą można robić wszystko" na "święta matka moich dzieci". Oczywiście psychologiem nie jestem, więc tylko rzucam ewentualny trop.
      • herbatka.jasminowa Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 13.08.08, 14:43
        Nie ma reguły na takie rzeczy, nikt nie odpowie Ci czy będzie to rok czy 20 lat? Są łóżka, które nigdy nie ostygną - bo ludzie się po prostu kochają. Uważam też, że bycie w ciąży nie musi być powodem odtrącenia kobiety, to psychika nas jedynie blokuje. Jeśli ludzie się naprawdę kochają, nie stawiają sobie żadnych przeszkód, aby mieć udane i dłuuugie życie intymne.
        Trudno Ci tutaj cokolwiek doradzić, rozmowy nie zawsze przynoszą spodziewane efekty, a od nich się z reguły zaczyna zanim zrobi się następne kroki. Po prostu szkoda...
        • raffi73 Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 13.08.08, 16:19
          z tego by wynikalo ze trzeba bylo nie brac slubu i wszystko byloby ok.czasem ten
          papierek tyle niszczy...
          • clarice31 Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 13.08.08, 23:05
            Czy możliwe jest, że mężczyzna jest Psychicznie "gejem", pragnie
            mężczyzny, ale lęk społeczny przed skonfrontowaniem się z tym jest
            tak duży, że wchodzi w związek z kobietą, sypia z nią, legalizuje
            związek, zakłada rodzinę i w tym momencie ma już zapewnione poczucie
            bezpieczeństwa i wraca do swojego "gejowskiego marzenia-pragnienia".
            Mam podejrzenie, że mam do czynienia z takim własnie przypadkiem.
            Sprawa jest potwornie trudna dla Kobiety. Czy znacie takie
            przypadki, może ktoś miał podbnie. Facet się nie przyzna. "Przemyca"
            od czasu do czasu wątek homoseksualny w rozmowach, żartach: np. w
            zoo jesteśmy świadkami kopulacji małp i on mówi do mnie "to może być
            akt homoseksualny, tak samiec może dominować innego samca". Wie, że
            mnie to przeraża, ale co jakiś czas to robi. Czy to jest jego
            skrywane pragnienie, czy sposób na oddalenie Kobiety. W każdym razie
            nie jest to zdrowe. Nigdy nie spotkałam się z tym u heterosekualnych
            mężczyzn.
            • agatar-m Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 14.08.08, 01:01
              znajomy rozstał sie z zona jak jego dzieci już były nastolatkami,
              dalej żył w zwiazkach homoseksualnych. mówi,że zawsze był homo,ale
              wtedy były inne czasy, dla matki i ojca sie ozenił, brata ksiedza....
            • gacusia1 Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 14.08.08, 04:36
              No wlasnie to przyszlo mi do glowy jako pierwsze.Odbieram to,co
              piszesz o swoim mezu,jako opowiesc o kryptogeju.O facecie,ktory za
              wszelka cene chcial zatuszowac swoje sklonnosci homoseksualne
              poprzez zwiazek z kobieta,poprzez poczecie dziecka.Chcial to zrobic
              moze ze strachu przed reakcja otoczenia,rodziny,znajomych, na wiesc
              o homoseksualnosci? Skoro nie chce rozmawiac na ten temat to cos
              jest na rzeczy...
              Masz prawo do uniewaznienia zwiazku malzenskiego. Dla dobra dziecka
              zwiazek z facetem,dla ktorego jestes niepozadana,niechciana,jest
              pomylka.
              Potwornie przygnebiajaca opowiesc.Wspolczuje.
              • herbatka.jasminowa Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 14.08.08, 09:50
                Myślę, że powinnaś czym prędzej skontaktować sie z dobrym psychologiem,a nie szarapać się sama z tym problemem. Żaden zdrowy, heteroseksualny mężczyzna, nie będzie traktował tak swojej żony w sypialni. Całkiem możliwe, że ma ukryte skłonności homoseksualne, nie piszesz w jakim mąż jest wieku, może zanim poznał ciebie miał już kontakty z mężczyznami, tym bardziej, że szuka anonsów towarzyskich na stronach dla gejów. Może jest tylko biseksualny, ale bardziej skłania się w stronę seksu z mężczyzną. I tak źle i tak niedobrze.
                • clarice31 Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 14.08.08, 22:17
                  39 lat. Myslę, że nie odważył by się sam na kontakty seksualne z
                  meżczyzną, wspominał raczej o wątku z młodości z jakąś starsza od
                  siebie kobietą, związku dla niego traumatycznym (to było coś jak
                  gwałt na nim, tak o tym mówił, ale nigdy nie opowiedział
                  szczegółów). Był bardzo zahamowany na początku naszego związku,
                  powiedział nawet, że jak tak dalej będzie to pójdziemy do
                  seksuologa (dla ułatwienia dodam, że coś takiego zdarzyło mi się z
                  mężczyną pierwszy raz w życiu), ale nie było takiej potrzeby,
                  rozgrzał się, dlatego tak bardzo mnie dziwi, że to w nim zgasło tak
                  nagle i że to jest teraz tak "niedotykalna" sprawa dla niego.
                  • clarice31 Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 14.08.08, 22:22
                    Często przychodzi mi do głowy pytanie: "udawał?", "robił to po
                    coś?", nadużywał siebie?, czy to było naprawdę, czy to było po coś?
                    Nie wiem. Jak daleko można siebie używać w innym niż prawdziwe
                    pragnienie kobiety celu. Jego obecne zachowanie raczej by to
                    potwierdzało, cel osiągnął, nie musi już dalej tego robić, czegoś,
                    czego tak naprawdę nie pragnie.
            • maja_sara Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 14.08.08, 16:43
              Myślę, że w naszym kraju-nie oszukujmy się, nie należymy do
              społeczeństw tolerancyjnych!-więcej jest takich
              właśnie "kryptogejów", niż homoseksualistów gotowych do wyjścia z
              ukrycia i ujawnienia się, a raczej swojej orientacji seksualnej.
              Taki coming out niesie ze sobą konsekwencje, które gej będzie
              musiał sam dzwigać na swoich barkach do końca życia. Trzeba być
              bardzo silnym psychicznie i czuć stałe oparacie choćby w jednej
              bliskiej osobie, by się na taki gest odważyć. To nie jste łatwe dla
              żadnej ze stron. Stąd ucieczka w szeroko rozumianą "normalność",
              czyli tradycyjną rodzinę i jej schematy.
              Na pewno nie jest Ci łatwo. I nie napiszę, że Ci współczuję, bo
              prawda jest taka, że chyba nawet nie umiem sobie wyobrazić, co
              czułabym bedąc na Twoim miejscu :-( Ale nie zostawiaj tak tego
              problemu, tak "samopas". Musisz podjąć mądre decyzje, a z czasem
              będzie tylko trudniej.
    • boksereczka Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 14.08.08, 21:30
      EE tam od razu gej, moze trywialnie ma kogoś na boku.
      • clarice31 Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 14.08.08, 22:09
        Nie ma nikogo na boku tego jestem pewna na 100%.
        • bonks Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 14.08.08, 23:12
          Ok reasumując- facet nie chce z Tobą kochać się od roku (nie liczę tu przecież
          tych beznadziejnych trzech prób mających na celu wyzbycie się białego płynu),
          robi Ci awantury kiedy go dotykasz,nie ma nikigo na boku, przegląda strony dla
          homoseksualistów... Clarice jak dla mnie to on jest gejem... Zrób tak: Posadź go
          któregoś dnia na taboreciku w kuchni, zrób kawę lub herbatę, i zaatakuj mówiąc -
          ok Kochanie, ja już dłużej z gejem pod jednym dachem żyć nie mogę!!! Wyprowadzaj
          się!! Nie wiem czy to zadziała, ale ciekawa jestem co próbowałby powiedzieć...
          • gacusia1 Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 15.08.08, 03:49
            Pod jednym dachem to moze i mozna .-))))) ale zeby tak w jednym
            lozku,z gejem? ,-)))))
            P.S.
            Moj przyjaciel to gej .-)
            • ber_da Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 15.08.08, 08:03
              Clarice,a może on ma problemy z prostatą.Zadaj mu kilka pytań, czy to problemy
              zdrowotne,weneryczne,psychiczne czy jakie?Przyciśnij go niech Ci to
              wyjaśni.Może nabawił się choroby i nie chce Ciebie zarażac?Musisz koniecznie
              wiedziec na czym stoisz.
              • gacusia1 Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 16.08.08, 17:11
                To raczej nie pasuje. Facet bzykal sie z autorka do dnia slubu i
                potem "padl". No,chyba ze sie puscil zaraz po nocy poslubnej i
                nabawil sie jakiegos syfa?
                • herbatka.jasminowa Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 16.08.08, 18:41
                  Oj nie straszcie dziewczyny chorobami wenerycznymi, on ma najwyraźniej problemy psychiczne ze swoją seksualnością. Może powinna go więcej wypytać o jego przeszłość, może tutaj tkwi problem jego zachowania wobec żony? No przecież cholera gdzieś tkwi sedno tej zagadki? Ja naprawdę gorąco polecam rozmowę z psychologiem.
                • clarice31 Re: jak szybko stygnie małżeńskie łóżko? 16.08.08, 21:58
                  Jest zdrowy jak byk, gdyby coś się działo u niego już bym o tym
                  wiedziała, jest raczej wrażliwcem:)
                  Taka mi przyszła prosta refleksja na temat tego, co się dzieje, tak
                  prosta i nie wymagająca dodatkowych wyjaśnień. On mnie po prostu nie
                  pragnie. Tyle. Co za tym stoi, pewnie wie już tylko on sam. Ja mam
                  sprawę do przemyślenia, co ja dalej chcę z tym zrobić. Czy zgodzić
                  się nie bycie "żoną, zawsze dziewicą", czy?...jeszcze nie wiem co
                  zrobię. Pech. Po prosytu go nie kręcę. To jest prawda,a co za tym
                  stoi (ukryte gejostwo, zahamowania seksualne, pragnienie innej
                  kobiety, czy widzenie w matce swojego dziecka kogoś "nietykalnego")
                  to już nie ma znaczenia. Najsmutniejsze jest to, że on z tego powodu
                  nie cierpi i też nie widzi jak dla mnie jest to szokujące. Żyje tak
                  jakby to było normalne. W małżeństwie to nie jest normalne.
                  ......................................
                  Ludzie nie róbcie sobie takich rzeczy. Intymność i bliskość to nie
                  zabawka do załatwiania swoich "niezałatwionych psychicznych
                  problemów". Nie kochasz, nie pragniesz - nie wychodź za mąż.
                  ......................................
                  • ertyeewa stygnie szybko 18.08.08, 21:37
                    Z Pawłem zaszłam w ciąże w wieku 20 lat. Teraz mam 22 i jestem juz po tym
                    związku. Nie umiałam sobie z jego homoseksualizmem dac rady.
                    Dla mnie to zboczenie, a on pobrzdąkiwał cos o ślubie, jako lekarstwie na jego
                    chorobę. Cud, ze sie nie zgodziłam. Bo teraz jestem tylko panną z dzieckiem. A
                    nie rozwódka po zboczeńcu.
                    Obrazki, strony w internecie oglądał codziennie, zawsze. Przy mnie sobie z nich
                    żartował. Mi nie było do śmiechu. Wreszcie wyszło szydło z worka, gdy jego
                    fascynacja stalą sie rzeczywistością.
                    Atakował tym mnie. Przekonywał. Traktował jak dobrą koleżankę, która może go
                    zrozumieć.
                    Przyprowadzał dziwnie wyglądających osobników. Facetów z ulizanymi włosami, albo
                    obcisłymi koszulkami i siedzieli tak razem. Widziało to moje dziecko. Chłopiec.
                    Wiedziało jak jego ojciec, tłucze sie po pościeli z innym młodym mężczyzna.
                    On mówił, ze to wygłupy, ze dziecko nic nie rozumie, ze to nie na poważnie...
                    Nie wiem do czego chciał mnie przekonać.
                    Chciał obniżyć moja granice tolerancji 'dla tego'?

                    Na klatce, w windzie 'na stopie' przesiadywał z młodymi kolesiami-. Całowali
                    sie, obściskiwali, wystraszyli sąsiadkę w bloku. Chodził po ulicach 'za rączkę',
                    nie hamował sie. Eksperymentował. Kosztem moim i mojego dziecka. Zle to
                    znosiłam, bo wszystko spadało na mnie, łącznie z dziwnymi spojrzeniami obcych
                    ludzi.
                    Mieszkaliśmy z jego rodzicami, ale oni nic sobie z tego nie robili. Uśmiechali
                    sie. Zreszta, po narodzinach dziecka zupełnie sie od naszego życia odseparowali..

                    To miało wyglądać w jego oczach zabawnie. Taka jego tolerancja dla inności.
                    Obnoszenie sie z choroba.
                    Brzydziłam sie i tego, i potem jego. W kategoriach mężczyzny go raczej nie
                    postrzegałam, a znaliśmy sie 4 lata. Z dnia na dzień było dla mnie jasno, że on
                    taki jest, ze to nieuleczalne, i ze i ja byłam dla niego takim eksperymentem.
                    Jesli dorosły człowiek, mężczyzna, zaczyna robić takie rzeczy, nawet ''bawić sie
                    nimi'', to o czym to może świadczyć? O tym, ze mu sie spodobało, ze dobrze sie w
                    tym czuje, ze taki jest. On sie z nami nie patyczkował. Po prostu, tak chciał,
                    tak robił i sie nie ukrywał. Nie wstydził sie tego.
                    Wyprowadziłam sie do rodziców. Zabrałam dziecko. I to zostawiłam. W tej chwili
                    przestałam bawić sie z nim w dom, wróciłam na studia, i uczę sie zyc, jako ta
                    panna z dzieckiem 'po zboczeńcu'.

                    On nie był fenomenem. Znam już 3 takie przypadki, co to nagle zmieniły
                    orientacje, bo sie kamuflowały przez lata. Wiecznie bez dziewczyn, samotnicy,
                    tacy pochowani.
                    Ludzie na to chorują, co lepsze gorsze jednostki i nie ma co. Szkoda tylko ze
                    ranią innych, chcąc sie z tym oswoić próbując żyć jak ci normalni.
                    • clarice31 Re: stygnie szybko 18.08.08, 22:47
                      Znam już 3 takie przypadki, co to nagle zmieniły
                      > orientacje, bo sie kamuflowały przez lata. Wiecznie bez dziewczyn,
                      samotnicy,
                      > tacy pochowani.
                      > Szkoda tylko ze
                      > ranią innych, chcąc sie z tym oswoić próbując żyć jak ci
                      normalni.
                      >
                      Ładnie to ujęłaś "tacy pochowani". Szoda, że muszą się chować
                      czasem nawet przed samymi sobą. Może gdyby nie musieli nie szukali
                      by kamuflażu w postaci małżeństwa, kobiety. Ja o takich związkach
                      tylko słyszałam, ale to mi się wydawało zawsze jakieś niemożliwe,
                      nierealne.
                      Wiesz czasem się zastanawiam, jak to sie stało, że
                      przeoczyłam "sygnały ostrzegawcze". Jak to sie stało, że stałam się
                      partnerką "nieprawdziwego" mężczyzny. Mam od jakiegoś czasu w głowie
                      zdanie z filmu "Cała prawda" (piękny film o kobiecości) Murzynka-
                      Kloszardka nawiązuje relację z niezależną szefową banku i mówi do
                      niej pewnego dnia "nie poznałabyś dobrego mężczyzny nawet gdyby cię
                      ugryzł w cycek". Ja to zmieniłam na "nie rozpoznałabyś złego
                      mężczyny nawet gdyby cię ugryzł w cycyek". To już o sobie wiem:) Za
                      późno? Trochę tak. Tobie sie udało wyjść z tego "nieporozumienia"
                      damsko - męskiego.Całe szczęście:)
                      Dzięki za ten post.
                      Życzę Ci wspaniałego, p r a w d z i w e g o mężczyzny.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka