Dodaj do ulubionych

midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuologów

03.08.09, 18:31
Skoro już doczołgałem się do połowy mego żywota (fajnie by było, bo jeszcze
sporo lat przede mną, a może jednak mam już tę połowę dawno za sobą :-)) ), to
myślę, że mogę się pokusić o pewną polemikę z ogólnie znanym oglądem pojęcia
"midlife crisis".
Z wielu różnych opisów tego problemu wynika, że po osiągnięciu pewnego wieku
(około 40 lat) w psychice mężczyzny zachodzą różne zmiany, które dosyć typowo
się uzewnętrzniają (zgodnie z powiedzeniem: "głowa siwieje, dupa szaleje" ).
Najczęstsze przejawy to: dziadek na Harleyu, tatuażyk plus kolczyk w uchu,
wiązanie na głowie chusty (jak Berlusconi) zamiast beretki z antenką, nowa,
młoda (choć nie zawsze atrakcyjna) żona, odwiedzanie dyskotek. Czasem, choć
znacznie rzadziej widuje się pójście w formę fizyczną (to jednak wymaga
sporego nakładu pracy). I tak dzięki temu mam kilku znajomych
Schwarzeneggereów, maratończyków i górskich kolarzy.
I tak się zastanawiam, dlaczego ktoś to wszystko nazywa kryzysem ?
Gdy miałem dwadzieścia lat to nie miałem kasy, żeby kupić Harleya albo
Porsche, a nie jest nic dziwnego w tym, że 40 latek może mieć dosyć kasy, żeby
to kupić, a naprawdę są to przedmioty, które dają masę szpasu. I gdzie tu
kryzys ? Mając 20 kilka lat, znało się kilkanaście koleżanek i często było się
zbyt nieśmiałym, żeby zapytać, czy nie miałyby ochotę pójść do łóżka (mam
wrażenie, że obecnie to się trochę zmieniło). A mając 40 kilka lat zna się
dziesiątki kobiet i naprawdę zdarzają się takie, które same sygnalizują chęć
bliższego poznania (z góry uprzedzam komentarze, że to nie są dziwki, ale
kobiety, o których statusie niejedna może pomarzyć) . I gdzie tu kryzys ? I po
co się rozwodzić ?
Dodam też, że natura tak jakoś niesprawiedliwie to ustawiła, że starsi faceci
znacznie łatwiej znajdują młodsze partnerki niż na odwrót. Nazywanie efektów
tego kryzysem to nieporozumienie.
Jeśli 40 latek zaiwania na siłownię 4 razy w tygodniu i wprawdzie ma łysinę,
ale brzuch jak waschbret (czyli tarka, wyjaśnienie dla młodszych czytelników:
tarka to taki przyrząd do prania, gdy jeszcze nie było pralek) i przyciąga
wzrok nastolatek na plaży bardziej niż jego młody kolega z siłowni, to to ma
być kryzys ?
Nie bardzo ta cała kampania z "midlife crisisem" może mnie przekonać.
Przecież 40 kilkulatek ma z reguły doskonałe możliwości finansowe, które nadal
stale rosną z wiekiem, żeby osiągnąć orbitę, na której krąży Anne Nicole Smith
;-), z reguły ma dorosłe dzieci, którym nic się nie stanie jeśli rodzice się
rozejdą (znam to z autopsji) i znajdą sobie atrakcyjniejszych partnerów.
Moja opinia na temat midlife crisis: jest to nieudolna próba (prawdopodobnie
ze strony feministek, rzuconych żon i innych poszkodowanych przez los) aby
ośmieszyć i w miarę możliwości spaskudzić najpiękniejszy okres w życiu mężczyzn.
Obserwuj wątek
    • dosia2308 Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 19:12
      Absolutnie niezłośliwie mam wrażenie, że coś dziś chyba na swój temat usłyszałeś
      i musiałeś spuścić parę na forum:)
      A jednocześnie zauważam, że określanie opisanych zachowań takim ogólnikowym
      stwierdzeniem "midlife crisis" jest tak samo sprawiedliwe i miłe jak określanie
      czterdziestki "ryczącą". Mnie osobiście najbardziej właśnie podobają się te
      "ryczące" czterdziestki w fajnym porche:) A kryzysem nazywają z zawiści. Z
      drugiej zaś strony spójrz na Marcinkiewicza i jego nową narzeczoną Izabelę
      "Izabel". Czytam w wywiadzie jak to Kaz lubi potańczyć z Izabel w modnych
      klubach, clubbingują w London City i takie tam słodkie opowieści z życia
      światowców:) A przypomnij sobie zdjęcie Kazika z czasów premierowania... Ja
      pamiętam takie zrobione w domu, siedzącego na kanapie w typowym, skromnym
      (normalnym) polskim domu, w takich fajnych skórzanych kapciach.. Pamiętasz takie
      kapcie ślizgacze? I jak sobię tak przypomnę to z radośc rżę jak koń :)))
      • fajnyschatz Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 19:22
        Myślę, że wszystko co jest pokazywane na temat osób publicznych w telewizji jest
        jakoś filtrowane i modyfikowane w zależności od potrzeb tych, którzy mają na coś
        wpływ.
        Kazik obecnie po prostu korzysta z życia, a piętna PiSu, które ma wypalone na
        dupie już się nie pozbędzie.
        Jestem pewien, że już wtedy siedząc na tej kanapie w kapciach zastanawiał się
        jaką bieliznę ma ubraną reporterka robiąca z nim wywiad :-)
        • dosia2308 Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 19:40
          Zastanawia się każdy zdrowy facet:) Co mnie martwi w Twoich postach, że Twoje
          wypowiedzi są tak jednostronne i płaskie. Już o tym pisałam w innym Twoim
          temacie. Mówisz o zawistnych komentarzach skierowanych do facetów... No cóż, ja
          mam zdecydowanie więcej pięknych czterdziestoletnich, super zadbanych koleżanek
          niż znajomych, mężów tych pań, którzy pozostawiają wiele do życzenia (mówię o
          ich wyglądzie, brzucholach, brakach w uzębieniu itp...)Nie jest to jednak
          jednoznaczne z porzucaniem tych panów na rzecz bardziej wyględnych. Bo wielu z
          nich to faceci z ogromnym poczuciem humoru, super inteligentni, obyci w
          świecie, ciekawi po prostu.U Ciebie ten mechanizm zdaje się być tak prosty.
          Psuje się babsko - czas wymienić.Stawiasz znak równości między :
          stara=zgryźliwa, stara=nieatrakcyjna, stara=bezwartościowa jako kobieta
          kochanka. To wygląda na frustrację.
          • fajnyschatz Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 20:50
            Hmm. Krytykę przyjmuję. Postaram się kiedyś napisać coś bardziej wszechstronnego
            i głębokiego. Na pewno nie będzie to o wiekowych żonach. Tu pozostanę płaski i
            jednostronny :-)

    • ankieta-wawa Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 19:15
      Coś w tym jest....

      Naprawę świata należy zacząć od naprawy pojęć.

      Jeżeli facet jest niezależny, zdrowy, wysportowany i zrealizowany i
      młode piękne dziewczyny na niego lecą, to z jego (samczej)
      perspektywy jest to sukces.

      I jakoś tak mi tutaj, nie wiedzieć, czemu, Kaziu Marcinkiewicz
      przychodzi na myśl.... I jego upoetyczniona ISABELL.

      I tylko żony żal.


      Z drugiej strony - tak po ludzku, to normalnie rozumiem faceta.
      I zastanawiam się:
      Jak strasznie musiało mu być w związku, że się związał z kimś takim,
      jak ISABELL...
      • dosia2308 Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 19:19
        No to żeśmy się zgrali z tym Kaziem:) Coś w tym musi jednak być!:))))
      • fajnyschatz Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 19:31
        A to bardzo cenna obserwacja. Dla mnie medialny obraz Isabell jest również dosyć
        mdły, ale media naprawdę mogą bardzo przekłamywać no i oczywiście nie mogą
        pokazać rzeczy praktycznie niewidocznych.

        Kiedyś czytałem książkę Izdebskiego, a może to był Starowicz, w której opisywał
        przykład, gdy w akademiku największym powodzeniem cieszyła się raczej brzydka
        dziewczyna, ale fama mówiła, że miała tak wyćwiczone mięśnie pochwy, że w
        kilkanaście sekund doprowadzała do wytrysku nawet nie ruszając tyłkiem :-))
        Cholera wie co tam ten Kaziu wyprawia.
        Pozostając przy politykach to znacznie większe moje zdziwienie wywołuje John
        Mary Rokita, który uparcie trwa, przy takim wybryku natury jakim jest Nelly. Aż
        strach pomyśleć, jakie ona ma ukryte talenty, nawiązując do tej historyjki o
        akademiku :-)

      • herbatka.jasminowa Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 13.08.09, 21:58
        ankieta-wawa napisał:

        I zastanawiam się:
        > Jak strasznie musiało mu być w związku, że się związał z kimś takim,
        > jak ISABELL...

        a to dobre, jak mu musiało być źle ...? hahahahhaahahahaah
    • vibe-b Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 19:39

      bo to jest kryzys. Kryzys braku akceptacji dla przemijajacego czasu
      i tego co z nami robi. Ten sam kryzys kaze babkom ryzykowac
      paralizem twarzy podczas zabiegow z botoksem. Te ostatnie tez moga
      argumentowac zgodnie z Twoim torem: maja kase,maja ochote wygladac
      bezzmarszczkowo, wiec gdzie tu kryzys? Niemniej jednak jest to
      kryzys.
      A skoro uwazasz, ze to nie jest kryzys to odpowiedz mi na pytanie:
      jaki procent panow dopada ten kryzys w momencie pierwszych problemow
      z erekcja, a jaki procent przypada na tych, ktorzy takowych
      problemow nie maja?
      • ankieta-wawa Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 19:52
        Dosia,

        faktycznie się z tym Kaziem M. zgrali...

        I jestem nawet w stanie przychylić się do opinii, iż nie wiadomo tak
        naprawdę, jaka ta Izabell jest naprawdę. Kamera wypacza, a nie każdy
        jest zwierzęciem telewizyjnym.

        Chodzi mi tylko o jedno:
        NIECH ONA NIE PISZE JUŻ TYCH SWOICH WIERSZY...

        W odniesieniu do tej pary granice żenady zostały przekroczone
        dwukrotnie:

        Gdy TVN puścił publicznie szeptanki Kazika "Kocham Cię...."
        i gdy Izabell zamieściła swoje wiersze tudzież swoje wywody
        pseudofilozoficznoogólnoludzkie.


        A DO FAJNEGO SCHATZA:

        Często w polskich warunkach jest też tak, że facet jednak bierze
        sobie młodą głupią dziewoję, zostawiając żonę z dwójką niedorosłych
        dzieci, obarczając ją samotnym wychowaniem i uchylając się od spłaty
        alimentów.

        Tak chyba jednak jest najczęściej...

        Tak apropos, zawsze bliższa mi będzie Kinga Rusin, niż Hanka
        Smoktunowicz.
        Zawsze bliższa będzie mi była żona Marcinkiewicza, niż IZABELL.

        Byłej żony Palikota nie żałuję, bo sama też odebrała męża innemu...

      • krzysztof-lis Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 20:33
        > bo to jest kryzys. Kryzys braku akceptacji dla przemijajacego czasu
        > i tego co z nami robi.

        Tylko, że fajnyshatz celnie zwrócił uwagę na to, że w opisywanych przypadkach
        przemijający czas działa NA KORZYŚĆ tych facetów.
        • vibe-b Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 20:49
          krzysztof-lis napisał:

          > > bo to jest kryzys. Kryzys braku akceptacji dla przemijajacego
          czasu
          > > i tego co z nami robi.
          >
          > Tylko, że fajnyshatz celnie zwrócił uwagę na to, że w opisywanych
          przypadkach
          > przemijający czas działa NA KORZYŚĆ tych facetów


          Gdyby tak bylo, to viagra nie bylaby potrzebna.
          Powiem wiecej, przybywa facetow wstrzykujacych sobie botoks,
          farbujacych siwe wlosy etcetera.
          Nazwijmy to inaczej: czas sie z facetami obchodzi lagodniej, ale to
          nie znaczy ze faceci sie godza z jego uplywem.
          • krzysztof-lis Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 04.08.09, 00:03
            > Gdyby tak bylo, to viagra nie bylaby potrzebna.

            Opisywałem tylko sytuację, w której facet z wiekiem ma dostęp do coraz większych
            zasobów, by się realizować
            • vibe-b Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 05.08.09, 10:14
              krzysztof-lis napisał:

              > > Gdyby tak bylo, to viagra nie bylaby potrzebna.
              >
              > Opisywałem tylko sytuację, w której facet z wiekiem ma dostęp do
              coraz większyc
              > h
              > zasobów, by się realizować
              • krzysztof-lis Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 05.08.09, 20:34
                > Jesli zas nawiazujesz do "zasobow "ktore sa bogatsze wraz z uplywem
                > czasu- to o jakiej przewadze mezczyzn mowimy?

                A kto mówi o przewadze mężczyzn?

                > nawet majac swiadomosc ze te panienki postrzegaja cie jako starego
                > smierdzacego pryka (na przyklad) i opowiadaja sobie sprosne dowcipy
                > na twoj temat dojac cie jednoczesnie z kasy? Gratulacje chlopie.

                A niech sobie opowiada co chce, byle w łóżku robiła to, co ja chcę i tak często
                jak sobie zażyczę. :)
                • nutka07 Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 07.08.09, 23:16
                  krzysztof-lis napisał:

                  > A niech sobie opowiada co chce, byle w łóżku robiła to, co ja chcę i tak często
                  > jak sobie zażyczę. :)

                  Sa kobiety, ktore robia to zawodowo. Tak czy tak placisz.
                  • krzysztof-lis Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 08.08.09, 10:09
                    > Sa kobiety, ktore robia to zawodowo. Tak czy tak placisz.

                    Za seks płaci się ZAWSZE, więc jakie to ma znaczenie?

                    Wyjąwszy, rzecz jasna, sytuacje, w których chodzi o seks bez zobowiązań.
                    • nutka07 Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 08.08.09, 11:38
                      Pomijajac seks bez zobowiazan, nie zawsze placi sie za seks.
                    • mujer_bonita Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 08.08.09, 12:19
                      krzysztof-lis napisał:
                      > Za seks płaci się ZAWSZE, więc jakie to ma znaczenie?

                      Bzdurny frazes powtarzany przez facetów, którzy wszystko przeliczają na seks. W
                      końcu niektórym tylko o to chodzi.
                      • mick_dundee Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 19.08.09, 22:07
                        Niektórym ?
                        ;)


                        :))))))))))))
                        • lucusia3 Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 20.08.09, 01:12
                          Okropne. Zarówno ze strony panów, którzy uważają, że na nic sami nie zasługują,
                          więc za wszystko muszą słono płacić - jak i pań,które oceniają panów jako
                          zwierzaki, które niczym innym nie są zainteresowane poza seksem i redukują
                          kobiety wyłącznie do organów rozrodczych. Błee. W jakim wy ludzie żyjecie świecie?!
                          Kryzys wieku średniego, to według mnie, świadomość, że marnujemy czas na tyle
                          "koniecznych" rzeczy, że na te "fajne" może go już zabraknąć. To chęć, nie
                          schowania upływającego czasu, ale nadrobienia tego co kariera, dzieci, dom nam
                          zabrały.
    • zakletawmarmur Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 19:52

      > Jeżeli facet jest niezależny, zdrowy, wysportowany i zrealizowany
      i
      > młode piękne dziewczyny na niego lecą, to z jego (samczej)
      > perspektywy jest to sukces

      Bo tu właśnie ta samcza natura się odzywa... Atrakcyjność kobiety z
      czasem spada, mężczyzny dłużej utrzymuje się na pewnym poziomie. Gdy
      małżeństwo jest w podobnym wieku (jak pewnie większość w PL) to
      nagle okazuje się, że atrakcyjność męża wypada dużo lepiej niż
      kobiety. Płodność żony gwałtownie spada a wkoło tyle młodych,
      płodnych kobiet...

      Pół biedy, gdy facet potrafi sie zachować. Najpierw się rozwiedzie i
      nie pokazuje się publicznie w towarzystwie koleżanek córki.

      Dla mnie kryzys wieku średniego oznacza robienie sobie obciachu.
      Gdy koleś nagle zaczyna pożyczać ciuchy od syna, mówić jak młodszy
      kolega syna, chodzić na dyskoteki, gdzie najstarsze towarzystwo jest
      o kilka dekad młodsze i przepuszcza pół pensji, żeby przypodobać się
      gówniarom. Pamiętam jaki ubaw miałyśmy z takich gości w LO. Już w
      ogóle nie mogę sobie wyobrazić, gdyby to chodziło o mojego ojca,
      obciach jakich mało:-)

      Z drugiej strony wiele kobiet też przechodzi w tym wieku coś
      podobnego. Znajdują sobie młodych kochanków, zaczynają ubierać się w
      róże i panterkę, kupują mega tubę do samochodu i wyjeżdżają na
      samotne wakacje do Egiptu:-)

      Może więc u kobiet też ta biologia daje znać... Chcą wykorzystać
      ostatnie szanse na poczęcie. Po co marnować czas z chłopem, którego
      plemniki już tak żywotne nie są...
      • vibe-b Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 20:00
        Dla mnie kryzys wieku średniego oznacza robienie sobie obciachu.
        > Gdy koleś nagle zaczyna pożyczać ciuchy od syna, mówić jak młodszy
        > kolega syna, chodzić na dyskoteki, gdzie najstarsze towarzystwo
        jest
        > o kilka dekad młodsze i przepuszcza pół pensji, żeby przypodobać
        się
        > gówniarom. Pamiętam jaki ubaw miałyśmy z takich gości w LO


        Z drugiej strony wiele kobiet też przechodzi w tym wieku coś
        > podobnego

        Wlasnie, kobiety chyba tez :) przypomnialo mi sie, zdarzylo sie ze
        grupa kolegow (rowiesnikow- naowczas 19 letnich) miala ubaw po pachy
        z jednej B trzydziestolatki, dzieciatej, ktora wloczyla sie z nimi
        po knajpach i udawala nastolatke..zal, jak to sie mowi, litosc we
        mnie wzbiera.. :)
      • ankieta-wawa Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 20:00
        Tak już jest, że nie da się pogodzić "samczej natury" z "ludzką
        przyzwoitością".

        Nie udało się tego ani Kaziowi Marcinkiewiczowi, ani Tomaszowi
        Lisowi (itp. itd.).

        Albo jest się "samcem"/"samiczką"
        Albo jest się "przyzwoitym szanowanym człowiekiem"

        Trzecie wyjście: podwójne życie.

        Wtedy do zaspokajania chuci służy nieoficjalna sfera życia, ten
        unterground, a na świat pokazujemy tę "szanowaną przyzwoitą" twarz.

        Wielu się pewnie oburzy, ale czy aby to takie głupie??? Patrząc
        zwłaszcza z perspektywy stabilności małżeństwa i dobra dzieci?

        Wciąż się zastanawiam
        • zakletawmarmur Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 20:31
          > Wielu się pewnie oburzy, ale czy aby to takie głupie??? Patrząc
          > zwłaszcza z perspektywy stabilności małżeństwa i dobra dzieci?

          Wiem co to znaczy ojciec z podwójnym życiem i co to znaczy rozwód...
          Podwójnego życia z reguły nie udaje się ukryć...

          Rozwód to wcale nie jest traumatyczne przeżycie jak się ludziom
          wmawia. Oznacza właśnie stabilizacje, dziecko wie na czym stoi...
          Mamie jest przykro ale nagle zaczyna się uśmiechać i jest szczęśliwa
          jak nigdy (bo dostała nowe życie). Ojciec tak samo. Rozpieszczają
          dzieci bardziej niż kiedykolwiek... No i dwa razy więcej prezentów:-)

          Dla mnie to tylko i wyłącznie ładne tłumaczenie gdy kochanka się
          zacznie angażować... "Kocham cie, ale dla dobra dzieci nie mogę się
          rozwieść". Gdy jednak trafia się odpowiednia kochanka to nagle
          okazuje się, że "dobro dzieci" przestaje się liczyć:-)
        • zakletawmarmur Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 06.08.09, 05:47
          > Albo jest się "samcem"/"samiczką"
          > Albo jest się "przyzwoitym szanowanym człowiekiem"

          No to wiesz już dlaczego ludzie tu na forum tak się oburzali Twoim
          postem... Ty chciałeś mieć jedno i drugie:-) Zdradzać, oszukiwać
          żonę i jednocześnie dalej uważać się za przyzwoitego człowieka:-)

          > Wtedy do zaspokajania chuci służy nieoficjalna sfera życia, ten
          > unterground, a na świat pokazujemy tę "szanowaną przyzwoitą" twarz.

          Przypomina mi się "puszczalska" koleżanka z LO, która przed swoim
          chłopakiem udawała dziewice:-) Czy to udawanie komuś się opłacało?
          Czy myślisz, że dzięki temu ich związek był stabilniejszy?
          Myślę, że nie sposób wybudować czegoś solidnego na słabych
          fundamentach...
      • marek_gazeta Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 04.08.09, 10:33
        > Dla mnie kryzys wieku średniego oznacza robienie sobie obciachu.
        > Gdy koleś nagle zaczyna pożyczać ciuchy od syna, mówić jak młodszy
        > kolega syna, chodzić na dyskoteki, gdzie najstarsze towarzystwo jest
        > o kilka dekad młodsze i przepuszcza pół pensji, żeby przypodobać się
        > gówniarom. Pamiętam jaki ubaw miałyśmy z takich gości w LO. Już w
        > ogóle nie mogę sobie wyobrazić, gdyby to chodziło o mojego ojca,
        > obciach jakich mało:-)

        Dokładnie tak samo to widzę. KWŚ to chęć udawania za wszelką cenę młodszego - poprzez ubiór, dobór towarzystwa i zachowania społeczne. Z reguły jest to żałosne.

        Co do sportu - z postu, który zaczął wątek - wokół mnie widzę sporo facetów w wieku koło 40-tki (z obu stron), którzy zaczynają dbać o siebie - biegają, pakują, może robią coś innego. Pozostałe elementy życia - bez zmian. Zachowują się normalnie, są dalej ze "starymi" żonami i wydaje się, że nie planują żadnych rewolucji. Po prostu przychodzi taki moment, że kondycja siada, brzuch wystaje, trzeba coś zacząć ze sobą robić. Czasami wystarczy dobry przykład - kumpel się wziął za siebie, widać efekty... no i mamy efekt domina.

        Co do maratonu - trzeba mieć niezłe jaja, żeby go przebiec.
        • sagittka Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 04.08.09, 11:38
          > Co do sportu - z postu, który zaczął wątek - wokół mnie widzę
          sporo facetów w wieku koło 40-tki (z obu stron), którzy zaczynają
          dbać o siebie - biegają, pakują, może robią coś innego. Pozostałe
          elementy życia - bez zmian. Zachowują się normalnie, są dalej
          ze "starymi" żonami i wydaje się, że nie planują żadnych rewolucji.
          Po prostu przychodzi taki moment, że kondycja siada, brzuch wystaje,
          trzeba coś zacząć ze sobą robić.

          Właśnie takich mężczyzn dostrzegam wokół siebie.
          35-40 lat i nagły wzrost aktywności fizycznej, powrót do dyscyplin
          sportu uprawianych w młodości. Wygląda na to, że w okresie budowania
          stabilizacji zawodowej i zakładania rodziny te sfery u większości
          zostały zaniedbane. Dzieci podrosły, sytuacja finansowa lepsza,
          można sobie kupić dobre narty, bajerancki rower, itp., a w tym wieku
          to już tylko regularna aktywność pozwala utrzymać przyzwoitą formę
          fizyczną. Niekoniecznie dla kochanki, dla poprawy jakości życia, dla
          przyjemności bycia sprawnym, żeby nadążyć za dziećmi na rowerze lub
          za żoną (starą ale zwinną) w łóżku :)


          > Co do maratonu - trzeba mieć niezłe jaja, żeby go przebiec.

          Mój stary przebiegł pierwszy raz w wieku 35 i jakoś mu szajba nie
          odbiła i lasek na medale biegowe nie podrywa :)
    • ju.bi Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 20:45
      schatzu miły, z upodobaniem czytuje twe wywody - z upodobaniem, bo
      choc jak wiesz jestem kobietą to się z toba zgadzam. tyle, że w dwie
      strony...owszem, punkt widzenia twój, jako meżczyzny, nie zaskakuje
      mnie w najmniejszym stopniu, ba, własnie taki facet jak ty - dawno
      po 40 dopiero zaczyna się robic interesujący. ale nie odbieraj 40
      letnim kobietom prawa do bycia atrakcyjnymi, bardzo seksualnymi
      osobami. bo i one mają dorosłe dzieci, czas i pieniądze by wyglądac
      pięknie i ponętnie, niekoniecznie dla męzczyzny młodszego. i
      naprawdę zdarzają się faceci sygnalizujący, że widzą w nich coś
      niezwykłego. i w zyciu by mi nie przyszło do głowy, by ten okres w
      zyciu takim facetom spaskudzac :)
      • fajnyschatz Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 20:57
        he, he :-)
        Ja nie mam zamiaru odbierać kobietom bycia atrakcyjnymi, bo takim się po prostu
        jest lub nie.

        Tylko próbuję wyprostować ten stereotyp: ma kochankę, utrzymuje formę fizyczną,
        wydaje kasę na gadżety = midlife crisis.
    • aandzia43 Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 22:33
      > Moja opinia na temat midlife crisis: jest to nieudolna próba
      (prawdopodobnie
      > ze strony feministek, rzuconych żon i innych poszkodowanych przez
      los) aby
      > ośmieszyć i w miarę możliwości spaskudzić najpiękniejszy okres w
      życiu mężczyzn
      > .

      Jak to zwykle w życiu bywa i w tym przypadku czas pokazuje, czy był
      to kryzys wieku średniego, czy nowy etap w udanym, pełnym sukcesów,
      życiu. Jak się chłop wygłupi, narazi na śmieszność, straci kupę kasy
      na pierdoły, zostanie z ręką w nocniku, czyli bez fajnej kobiety u
      boku, za to z gronem pijawek wiszących u dupy, to był to kiepsko
      przeprowadzony midlife crisis. Ale jak sensownie zrealizuje
      młodzieńcze marzenia, wykreuje nowe marzenia i te również spełni,
      zrobi porządek w życiu osobistym, to możemy mówić o nowym etapie w
      udanym życiu udanego samca.
    • glamourous Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 03.08.09, 23:06

      fajnyschatz napisał:

      > Jeśli 40 latek zaiwania na siłownię 4 razy w tygodniu i wprawdzie ma > łysinę,
      ale brzuch jak waschbret (...) i przyciąga
      > wzrok nastolatek na plaży bardziej niż jego młody kolega z siłowni,

      Połudzić sie zawsze mozna ;-))
      Widze ze kolega Schatz nadal twardo i niewzruszenie obstaje za wersja, iz
      nastolatki naturalnie i gremialnie slinia sie na widok czterdziestoletnich,
      podstarzalych lysoli.
      Hehe, no jasne, taaak ;-) Bylam kiedys nastolatka i mialam mnostwo kolezanek
      nastolatek i ZADNA JAKOS nigdy nie dostawala dreszczy na widok
      czterdziestoletnich podtatusialych i siwiejacych/lysiejacych facetow. Za to
      swieze, rowiesnicze, gora dwudziestoletnie "towarki" byly wtedy jak najbardziej
      w cenie)

      I zeby chociaz nasz przyjaciel napisal "trzydziestolatki" - ale nie, on MUSIAL
      walnac z grubej rury "nastolatki", no bo przeciez inaczej prowokacja nie bylaby
      wystarczajaco dosadna. IMO Troll.
    • pieprzyca Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 04.08.09, 11:59
      Opisujesz objawy. Co się dzieje w środku?
      Faktycznie, w wielu przypadkach poprawia się status społeczny, finansowy,
      zmniejsza liczba takich trosk z podstawy piramidy Maslowa, ale co się dzieje
      piętro, dwa wyżej?

      KWŚ to poważny zakręt - wielkie wyzwanie i wielka szansa, dla tych którzy umieją
      z niej skorzystać. Koniec z odkładaniem "na później" decyzji w sprawach
      istotnych, które musiały czekać, bo dzieci, bo kariera, bo hipoteka. Koniec z
      ignorowaniem istoty siebie.
      Każdy radzi sobie, jak potrafi :-).

      • anker-wawa Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 04.08.09, 12:42
        Dwa piętra wyżej, na płaszczyźnie realizacji nieco wyższych potrzeb
        niż chucie, facet zbiera plon całego życia.

        1) Jeśli przez poprzednie 20 lat w te sfery inwestował, to ma udane
        życie zawodowe, prawidłowo ukształtowane relacje międzyludzkie,
        normalną rodzinę, zapewniony czas na zadbanie o swoje "sportowe"
        lub "hobbistyczne" zachcianki. Wtedy łatwiej mu pokonać "burzę
        hormonów" i bezboleśnie przejść do etapu ostatecznej stabilizacji.

        2) Jeśli jego dotychczasowe życie jest plajtą, tzn. w pracy mu
        nudno, zero sukcesów i zadowolenia, do tego przyjaciół mu brak, żona
        narzeka, dzieci go męczą, a zdrowie się sypie, a tu nagle pojawia
        się jurna kochanka, która dostrzega w nim jeszcze resztki samczości,
        to wtedy nie sądzę, aby miał siłę się oprzeć pokusie ułożenia sobie
        życia na nowo.

        W każdym razie trzeba zajrzeć wgłąb, w istotę siebie, doszukać się
        tego, co istotne i ważne.
        Libido to nie wszystko... jednak wierzę w to, iż być może są też
        tacy faceci, którzy po 15 latach posuchy erotycznej są tak
        sfrustrowani, iż od reszty życia oczekują tylko młodej laski i
        sześciopaku piwa.

        Bo tak najłatwiej.
    • cyjanokobalamina Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 05.08.09, 15:03
      >Moja opinia na temat midlife crisis: jest to nieudolna próba
      >(prawdopodobnie ze strony feministek, rzuconych żon i innych
      > poszkodowanych przez los) aby ośmieszyć i w miarę możliwości
      > spaskudzić najpiękniejszy okres w życiu mężczyzn.

      Nie wydaje mi sie, zeby midlife crisis byl wymyslem. Nie kazdy
      mezczyzna przez to przechodzi w takim samym nasileniu i nie w kazdej
      postaci.

      Pozycja spoleczna czy finansowa to jedno. Dla mnie wszystko rozbija
      sie o relacje miedzy takowym mezczyzna a jego ukochana. Powiedzmy
      sobie szczerze, tym jak potoczy sie zycie mezczyzny decyduje jego
      kobieta (wiem, wiem, uogolniam, ale cos w tym jest). To ona spelnia
      swoje marzenia o domu i macierzynstwie. To ona spelnia sie jako
      zona, pozniej matka przez wieksza czesc swojego zycia. W tym czasie
      od mezczyzny oczekuje sie tych samych potrzeb, tych samych
      priorytetow, tego samego stopnia poswiecenia. Na dalszy plan
      przymusowo schodza pasje i marzenia, jako drugorzedne i mniej
      istotne od kobiecego planu posiadania meza/domu/dzieci.

      W tym calym planie nie ma miejsca na mezczyzne takiego jakim on
      chcialby byc. Przez lata jego prawdziwe cele i marzenia sa tlumione
      przez wyzej wspomniane czynniki (zeby glosno nie powiedziec:
      kobiete ;)). Gdy dzieci juz dorosna, zona nie ma takiego wplywu na
      kadza decyzje jak dawniej, w mezczyznie budzi sie jego stare 'ja'.

      Dla mnie to jest wlanie tzw. midlife crisis, choc nie jest to dla
      niego tak naprawde kryzys, a raczej uwolnienie sie od tego co
      dotychczas go hamowalo.

      Jak zwal tak zwal, niezalenie od plci, kazdy kto przez lata czul sie
      tlumiony bedzie narazony na midlife crisis. Tak sie sklada, ze
      akurat czesciej sa to mezczyzni.

      Ci, ktorzy uciekaja w ramiona mlodszej kochanki, pewnie tesknia za
      czasami, gdy ich wlasna zona byla jeszcze mloda. Niestety po pwenym
      czasie juz na tyle pewna swego i zmanierowana, ze nie mogli sie w
      pelni ta jej mlodoscia nacieszyc ;)

      • bi_chetny Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 05.08.09, 17:21
        ciekawe spojrzenie, i w/g mnie sporo w tym prawdy.
      • fajnyschatz Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 07.08.09, 23:04
        Trudno się z tym nie zgodzić.
    • uczula to co piszesz 07.08.09, 11:37
      to nie do konca o to chodzi.
      Kryzys wieku sredniego dotyczy panow ktorzy nagle obudzili sie z reka
      w nocniku i przeraza ich mysl, ze oto najlepsze lada mlodosci maja za
      soba.
      to taki labedzi spiew, typu : ja jeszcze moge!!!
      no i moze, przy okazji niszczy dokladnie to co mial do tej pory :)
      swiadczy raczej w dalszym ciagu o niedojrzalosci emocjonalnej.
      Kryzys dotyka rowniez panie, tylko ze zwykle kolo 30 ( sama ten
      kryzys zaliczylam, na moja pocieche, to nosilam jednak dluzsze
      krotsze spodniczki niz moje kolezanki).
      i tyle w tym temacie, trzeba sie umiec starzec, szanowny panie, a jak
      pan nie umie to niech pan o tym nie krzyczy na forum :)
      nie warto.
      a i zawsze moga wysmiac.
      • herbatka.jasminowa Re: to co piszesz 09.08.09, 20:55
        "trzeba sie umiec starzec, szanowny panie, a jak
        pan nie umie to niech pan o tym nie krzyczy na forum :)
        nie warto.
        a i zawsze moga wysmiac."

        ja bym dodała "starzeć z godnością", a nie wypisywać bzdety, jak nie o swojej żonie i jej nieatrakcyjności dla wątkotwórcy, to o pożyciu małżeńskim swego kolegi i jego żony(obsmarowując przy tym ją dokładnie)

        będziemy mieć następnego "bajkopisarza"?
        • fajnyschatz Re: to co piszesz 12.08.09, 22:45
          Kilka słów do obydwu przedmówczyń.
          Pozwólcie, że o swoim starzeniu się zadecyduję ja sam (mam nadzieję, że nie
          dostanę nagłego Alzheimera) i skomentuję te dwa dosyć mało odkrywcze teksty.
          Co znaczy starzeć się z godnością ? Łazić z żoną po parku w sandałach i
          skarpetach do połowy łydki? Do pracy jeździć e-klasą zamiast A5 ? Tolerować
          średniactwo i oportunizm wokół ? Pierdzić w fotel przez następne 30 lat ?
          To ja za taką godność dziękuję.
          O co chodzi z tym "bajkopisarzem" ? Piszecie jakbyście nie wiedziały, że faceci
          mają w pewnym okresie swego życia ogromne możliwości, aby następne kilkanaście
          lat przeżyć na rozkoszowaniu się życiem. Niestety kobiety mają tu znacznie
          mniejsze możliwości i jest mi przykro z tego powodu, ale póki co nie da się tego
          zmienić.
          Przytoczę kilka nazwisk z wierzchołka góry lodowej:
          Konfucjusz, Berlusconi, Sarkozy, Theo Waigel, Marcinkiewicz, książe Karol (ale
          temu to się dziwię, bo konia do zaprzęgu to mógł w Janowie kupić, a nie
          angażować Camillę), setki aktorów, i tak idąc w dół można by mnożyć. Na samym
          końcu znajdzie się miejsce i dla naszego Kowalskiego. No cóż, trudno walczyć z
          prawami natury, które uprzywilejowują mężczyzn.
          • les.vacances Masz rację, 12.08.09, 22:55
            że "godnie się starzeć" to jakaś bzdura wymyślona przez osoby
            nieumiejące starzeć się radośnie.

            I nie masz racji pisząc, ze kobiety mają mniejsze możliwości starzeć
            się radośnie - bo to zależy od człowieka: nie znasz starych 50-
            latków i młodych 50-latek?

            No chyba, że ktoś widzi człowieka wyłącznie poprzez jego ciało,
            wtedy wypada współczuć ograniczenia - bo każde ciało, męskie też, w
            wielu lat 50. jest stare :-)

            • fajnyschatz Re: Masz rację, 12.08.09, 23:16
              Oczywiście,że znam starsze kobiety mające ogromne pokłady energii i jednak mało
              facetów w kiepskiej formie około 50tki. To pewnie kwestia dość specyficznego
              otoczenia.

              Ale masz rację, że głównie myślałem o ciele. To pewnie z powodu mojej
              erotomanii. Kobiety po 50ce też dają radę cieleśnie (np. Madonna), ale jest to
              okupione ogromnym wysiłkiem, albo jest to sprawa nadzwyczajnego metabolizmu.
              Mężczyźni mają się lepiej. Ich ciała starzeją się inaczej, a mianowicie w sposób
              łatwiejszy do zaakceptowania przez płeć przeciwną.
              • les.vacances Re: Masz rację, 12.08.09, 23:23
                > Ale masz rację, że głównie myślałem o ciele.

                Tak właśnie myślę. Na szczęście atrakcyjność ciała w sensie
                wymiernym jest pochodną atrakcyjności człowieka, oczywiście dla
                ludzi nieco bardziej wymagających :-)

                Tym sposobem głupi młodzieniec może być całkiem nieatrakcyjny
                cieleśnie jak i młoda idiotka... no, ale na szczęście nie każdy jest
                erotomanem czy erotomanką :-)

                Niektórzy potrzebują seksapilu, nie tylko scięgien...
                • fajnyschatz Re: Masz rację, 12.08.09, 23:38
                  :-)))
                  I taki wymagający erotoman zerżnie słodką idiotkę, a potem ma wyrzuty sumienia:
                  "po co ja ją zapytałem co sądzi na temat Mechanicznej Pomarańczy Stanleya
                  Kubricka? " :-)))
                  Tym niemniej cielesność ma ogromne znaczenie, bo najpierw zauważysz tę słodką
                  idiotkę, a znacznie później przeciętną dziewczyną, po której nie widać, że ma
                  fantastycznie wyćwiczone mięśnie Kegla (o kuffa, znowu ten erotoman wyłazi ze
                  mnie) :-)))
                  • les.vacances Re: Masz rację, 12.08.09, 23:42
                    Bo było najpierw pytać...

                    Tak, cielesność ma ogromne znaczenie, niemniej nie wyobrażam sobie,
                    abym miała ochotę z mężczyzną, który najpierw mnie nie zafascynuje.
                    W końcu nie jestem kotem...
                    • les.vacances Aha, 12.08.09, 23:48
                      fascynujący mężczyzna to taki, którego trudno zdobyć.
          • aandzia43 Re: to co piszesz 13.08.09, 00:12
            > Przytoczę kilka nazwisk z wierzchołka góry lodowej:
            > Konfucjusz, Berlusconi, Sarkozy, Theo Waigel, Marcinkiewicz, książe Karol (ale
            > temu to się dziwię, bo konia do zaprzęgu to mógł w Janowie kupić, a nie
            > angażować Camillę), setki aktorów, i tak idąc w dół można by mnożyć. Na samym
            > końcu znajdzie się miejsce i dla naszego Kowalskiego. No cóż, trudno walczyć z
            > prawami natury, które uprzywilejowują mężczyzn.

            Wierzchołek góry lodowej, jak sam zauważyłeś. Samce alfa. Z Kowlalskim nie
            przesadzaj - jakieś szczególne miody mu się nie trafiają. Czasem jakaś
            desperatka, czasem jego desperacja i skuteczna namolność. Kowalskiej też się
            trafia młode mięsko. Chociaż Kowalską nie zawsze samo mięsko zadowala, więc nei
            zawsze bierze. Może nei jest aż tak monotematyczna w swoich upodobaniach
            kulinarnych.

            Prawa natury uprzywilejowują mężczyzn w specyficzny sposób. Bardzo niemiły dla
            zdecydowanej większości. Ród męski jest jak wiadomo mocno zróżnicowany
            jakościowo. Więcej w nim (niż w rodzie żeńskim) geniuszy, ale i więcej
            niezrónoważonych głupków i jednostek chorych psychicznie. Większe możliwości
            rozrodu (a tym samym używania życia do późnych lat), ale ta przyjemność jest
            zarezerwowana dla nielicznych. Ceną za to, że kilka samców alfa ma haremy jest
            to, że rzesze słabszych facetów nie mają ani jednej baby. Podniecanie się panów
            "możliwosciami, jakie daje im naturalna dla nich poligamia" jest trochę
            strzelaniem sobie w stopę;-)
            Podniecanie się panów tym, że dłużej może męski ród i dłuzej jest atrakcyjny dla
            płci przeciwnej jest zasadniczo tylko kibicowaniem swojej drużynie. Co prawda
            kibice grzeją się w blaskach chwały, ale tych kilka promyczków to właściwie cała
            ich radość.
            • kompresor666 Re: to co piszesz 13.08.09, 00:40
              Marcinkiewicz jest samcem alfa? O ja pie..ole, to ja wole byc kastratem :)
              • aandzia43 Re: to co piszesz 13.08.09, 00:52
                kompresor666 napisał:

                > Marcinkiewicz jest samcem alfa? O ja pie..ole, to ja wole byc kastratem :)

                Rozumiem, że Kaziu nei jest w twoim typie?;-)
                W moim też nie. Ale sroce spod ogona nie wypadł, w mediach go pokazywali, no nie?;-)
            • bi_chetny Re: to co piszesz 13.08.09, 11:00
              aandzia43: nie przesadzaj, spora liczba facetów w wieku kryzysowym spokojnie
              znajdzie jakąś młodą laskę. Taką z półki niżej ;p
              • aandzia43 Re: to co piszesz 13.08.09, 16:00
                bi_chetny napisał:

                > aandzia43: nie przesadzaj, spora liczba facetów w wieku kryzysowym
                spokojnie
                > znajdzie jakąś młodą laskę. Taką z półki niżej ;p

                Tak, panny galerianki czekają;-)
                Oczywiście, ze całkiem spora rzesza niepaskudnych, w miarę zadbanych
                facetów po czterdziestce znajdzie kochankę na parę spotkań (albo co
                gorsza na jedno, do pierwszego rozczarowania kochanki;-). Ale też
                spora liczba zadbanych i energicznych kobiet w wieku kryzysowym też
                znajdzie młodszego kochanka. Długo żyłam w błogiej nieświadomości i
                zdziwiłam się bardzo, kiedy zaczęły do mnie docierać informacje o
                romansach moich "wiekowych" koleżanek z dużo młodszymi panami. Nie
                zdawałam sobie sprawy ze skali zjawiska.
                • juzia214 Re: to co piszesz 13.08.09, 16:28
                  aandzia43 napisała:
                  >>Długo żyłam w błogiej nieświadomości i
                  zdziwiłam się bardzo, kiedy zaczęły do mnie docierać informacje o
                  romansach moich "wiekowych" koleżanek z dużo młodszymi panami. Nie
                  zdawałam sobie sprawy ze skali zjawiska.<<
                  Acha ,wlasnie to mnie zastanawia,skala zjawiska o ktorym wcale nie jest
                  glosno.Czy to dlatego ,ze kobiety z natury sa bardziej dyskretne,czy może nie
                  potrzebuja się chwalić, bo traktuja seks jako swoja prywatna sprawę,a moze wciąz
                  są zawstydzone że mimo że juz wiekowe to wciąz jeszcze mogą?
                  • aandzia43 Re: to co piszesz 13.08.09, 17:07
                    Niektórym paniom zależy na dyskrecji (mężatki), innym niekoniecznie.
                    Głośno o zjawisku nie jest, bo nie jest ono chyba jakimś problemem.
                    Ot, każdy umila sobie zycie, jak może. Poza tym jak coś nie jest
                    prawdą uznaną w jakijś społeczności, to nie zauważa się jego
                    objawów, przejawów, dowodów istnienia.

                    Przypomniał mi się romans pewnej skromnej pięćdizesięcioletniej,
                    samotnej pani po bardzo, bardzo paskudnych przejściach małżeńskich.
                    Romans cichy, nastawiony na seks i odrobinę bliskości i czułości.
                    Romans z młodszym o dwadzieścia lat inkasentem czy hydraulikiem.
                    Spotykali się wiele lat, on miał jej mieszkanie na trasie swoich
                    zajęć zawodowych, ona była "unieruchomiona" w domu opieką nad
                    niepełnosprawnym dorosłym dzieckiem. Chyba nie traktował jej jak
                    zwykłe spuszczenie z krzyża, bo to dzięki niemu zaznała pierwszej
                    przyjemności z pożycia z mężczyzną. Mąż ją gwałcił. Nasz młody
                    kochanek dużo dobrego zainwestował w te spotkania, jeśli udało mu
                    się przekonać do seksu kobietę skrzywdzoną. Piękna historia, nie
                    wiem niestety, jak się zakończyła. Pewnie umarło śmiercią naturalną.
                    • pollyannadorosla Re: to co piszesz 13.08.09, 21:07
                      a mnie ta historia trochę offtopicowo przypomniała taki fajny słodko - gorzki
                      film Percy'ego Adlona "Cukiereczek" :-)

                      Fajnyschatzie, obejrzyj no kiedy.


                • zakletawmarmur Re: to co piszesz 13.08.09, 17:34

                  Pamiętam jak ze dwadzieścia lat temu pewna znajoma rodziców, kobieta
                  po czterdziestce stwierdziła, że w USA (tam mieszkała na stałe) to
                  każda "szanująca" się kobieta po czterdziestce ma przynajmniej
                  jednego młodego kochanka:-)

                  Zresztą znajome mojej mamy to były dość ciekawe kobiety...
                  Jedna po 40-tce związała się z 20-latkiem, jej mąż był w to
                  wtajemniczony... Romans przetrwał kilkanaście lat a pewnie trwa i do
                  tej pory. Kochanek tak się zżył z resztą domowników, że przychodził
                  zaraz po pracy, pomagał w obowiązkach domowych i wychodził w nocy
                  (albo i nie wychodził). Razem też jeździli na wakacje.

                  Druga, puszysta ale zadbana i dystyngowana panna po 40-tce, co
                  chwila przeżywała jakiś romans. Niektórzy panowie latami starali się
                  o jej rękę, z reguły młodsi (niektórzy dużo młodsi) i bardzo bogaci.
                  Zawsze miała przynajmniej kilku adoratorów, obsypywana prezentami,
                  kwiatami, pierścionkami zaręczynowymi... Nie wiem jak teraz jej się
                  żyje ale do emerytury jej sytuacja tak właśnie wyglądała...
                • bi_chetny Re: to co piszesz 14.08.09, 10:20
                  aandzia43: ależ oczywiście :). Tu jest zawsze dylemat, że chcemy mieć obok
                  siebie kogoś, komu możemy zaufać, przyjaciela, a z drugiej strony młode ciało
                  bez zobowiązań. Ja jednak wybieram ten pierwszy wariant.
          • pawka754 Re: to co piszesz 13.08.09, 01:06
            Wysoko mierzysz i wymieniłeś samych przystojniaków hahaha - jak Ci
            się wydaje na którą z twoich cech lecą kobiety w tym
            przypadku:łysina,piękne zęby,świeży oddech czy dobry wózek?
            Ci raczej niepiękni panowie, których nieopatrznie wymieniłeś
            dysponują afrodyzjakami,które działają niezależnie od wieku i
            aparycji nie tylko na kobiety-ludzie wzniecali wojny by je zdobyć:
            intelekt,władza,pieniądze. A Ty czym zanęcasz panienki z klasą,
            naszą klasą ;))..może przeszacowuję ale pewnie ostatnią kobietą z
            klasą jaka Ci się w zyciu przytrafiła jest jednak Twoja żona..
            Jeśli chodzi o kobiety - oprócz Madonny można wymienić jeszcze całe
            morze pieknych,aktywnych i NAPRAWDĘ bardzo pociągających po 50-tce
            Sharon Stone,Andy Mac Dowell,Geena Davis,Michelle Pfeifer,Jane
            Seymour,Candy Dulfer,Isabelle Adjani,Monica Belluci,Szapołowska,
            Maria Pakulnis,Lidia Popiel - do nich po prostu taki facet jak ty
            nie ma podskoku!! Po co ta cała dyskusja-panowie w twoim wieku mogą
            bawić się przez chwilę w Pigmaliona ale robią to de facto dla
            innych,młodszych,którzy przyjdą na gotowe a starszy pan obudzi się z
            ręką w nocniku, dosłownie i bez przenośni
            • pawka754 Re: to co piszesz 13.08.09, 01:23
              A dla Ciebie tylko tyle,że sobie jeszcze trochę pociupciasz. To są
              te ogromne możliwości,które masz przed sobą? Do ciupciania zawsze
              się ktoś znajdzie, wystarczy tylko obniżyć odpowiednio loty.
              Jak to mówią każda potwora znajdzie swojego amatora.
              Zapewniam Cię że to samo dotyczy 50-letnich kobiet. Do tego dłużej
              zachowujemy zdrowie i możemy to robić bez problemu naprawdę do
              późnej starości.A mężczyźni na szczęście są różni-nie wszyscy tacy
              jak ty,wielu jest bardzo fajnych,nie dla każdego liczy się tylko
              fasada,szukają czegoś więcej o czym ty pewnie nie masz pojęcia i
              najczęściej to znajdują.Bo my wbrew pozorom doceniamy nie tylko
              furę,skórę i komórę. Kto to zrozumie jest szczęściarzem - nie musi
              prężyć muskułów,zaharowywać się na śmierć za kolejny gadżet i nie
              pracuje na nagrodę w postaci seksualnego fast fooda tylko na coś
              więcej.
            • fajnyschatz Re: to co piszesz 13.08.09, 10:30
              I znowu piszesz w sposób personalny nie mając do tego żadnych
              podstaw. Skoro inaczej nie potrafisz to trudno.
              No i bardzo się wysiliłaś wymieniając te parę aktorek z historii
              kina. Ja do aktorów nie sięgałem, bo to nadzwyczajna łatwizna.
              Wyjaśnij mi też, po co ja miałbym podskakiwać do podstarzałych
              aktorek, których intelekt niekoniecznie idzie w parze z rolami,
              które grają, skoro na ulicy, w zasięgu ręku są naprawdę fantastyczne
              kobiety ? No ale Ty wiesz, że muszą być durne i bez klasy.
              Z Tobą jest tak jak z tymi antysemitami, co Żyda na oczy nie
              widzieli.
              • pawka754 Re: to co piszesz 13.08.09, 13:01
                Midlife crisis istnieje a ty usiłujesz udowodnić,że to wymysł
                feministek i porzuconych żon żeby zatruć panom ich ostatnie lata
                prosperity.Dlatego piszę personalnie do ciebie bo to są twoje
                poglądy na temat udokumentowanych faktów.
                To ty jesteś napastliwy w stosunku do kobiet "w pewnym wieku",
                dlaczego piszesz "podstarzałe aktorki" a o sobie, że jesteś w
                kwiecie wieku a nie, że jesteś podstarzałym amatorem młodych ciał.
                Niczym się nie różnisz od podstarzałych aktorek tak samo usiłujesz
                zatrzymać młodość.Zrozum, piędziesięciolatek wcale nie jest
                uprzywilejowany wobec piędziesięciolatki. Na pewno wiesz już gdzie
                masz prostatę? Źle wybrałeś przeciwnika i zamiast się sprzymierzać
                walczysz. Twoim przeciwnikiem jest CZAS a nie twoje rówieśniczki,
                próbujące sobie zapewnić taką samą odrobinę szczęścia..a co,nie
                należy się?
                Dlaczego nie próbowałeś swoich sił jako amant w wieku lat 30-tu? Nie
                było tych wszystkich kobiet z klasą na ulicy czy może dopiero teraz,
                wraz z postępującą starczą wadą wzroku tak ci się wyostrzył obraz
                otaczającej przyrody? To właśnie midlife crisis w całej okazałości i
                dotyczy również kobiet. Nie jesteś w żaden sposób uprzywilejowany.
                I jesteś zawoalowanym trollem bo cały czas podsycasz złe emocje na
                forum albo po prostu biednym gostkiem, którego wyrzuty sumienia
                męczą, wkurzają i psują mu zabawę?
                Chciałbyś jakichś rozwiązań systemowych? Kobiety 50+ mają być
                przymusowo izolowane,żeby estetycznie nie zakłócać piękna
                otaczającego świata?
                • pawka754 Re: to co piszesz 13.08.09, 13:20
                  I niestety znam z własnego doświadczenia mnóstwo przypadków,gdzie
                  mężowie uwierzyli w siłę swoich materialnych możliwości w pewnym
                  wieku i zdecydowali się na "nowe" życie u boku dużo młodszej
                  partnerki, porzucając swoje"barchanowe" żony. W większości takich
                  przypadków żony mocno odchorowawszy porażkę rozpoczęły nowe życie. A
                  panowie po krótkim okresie zaćmienia umysłowego, przypłaconego
                  najczęściej poważnymi problemami materialnymi i zdrowotnymi już nie
                  mieli dokąd wracać. W międzyczasie stracili cały spory kawał swojego
                  życia, budowanego wspólnie z barchanową żoną, bynajmniej nie w
                  sensie materialnym..wspomnień,wspólnych przyjaciół,wszystkiego czego
                  nie da się nadbudować w krótkim okresie czasu. Wtedy gdy człowiek
                  nie może się o to oprzeć, idąc na spacer w opadających skarpetkach
                  do parku z żoną za rękę, nie udając nikogo, nie prężąc muskułów, nie
                  bojąc się cały czas,że młodszy wróg czycha za każdym mijanym drzewem,
                  ..wtedy dopiero robi się smutno ;)
                  • uczula Re: to co piszesz 19.08.09, 17:31
                    oo pawka...
                    jakze pieknie ...i doslownie opisalas niestety smutne nasze szare zycie
                    barchanowych zon :)
              • zakletawmarmur Re: to co piszesz 13.08.09, 14:13

                > No i bardzo się wysiliłaś wymieniając te parę aktorek z historii
                > kina. Ja do aktorów nie sięgałem, bo to nadzwyczajna łatwizna.

                Ty sięgnąłeś po polityków... Nie od dziś wiadomo, że najsilniejszym
                afrodyzjakiem jest władza:-) IMO to ty poszedłeś na łatwiznę... Jaka
                różnica jest w podstarzałych aktorkach a podstarzałych politykach?
                Taka, że z podstarzałymi politykami to Ty się identyfikujesz:-) Taak
                się zastanawiam, dlaczego tak bardzo nie lubisz tych podstarzałych
                pań? Czy czasem nie chodzi o to, że gdzieś tam w środku boli Cię, że
                jak żonę zostawisz to będzie ją jakiś inny jeszcze posuwał? Że
                będzie wyła z rozkoszy i przeklinała, że tyle lat zmarnowała z
                impotentem (nie twierdzę że nim jesteś ale tak się żonie
                przedstawiasz)... Może bardzo byś po prostu chciał, żeby było tak
                jak piszesz, że kobiety w pewnym wieku czeka przymusowa seksualna
                abstynencja? Wygląda to tak, jakbyś próbował oszukać sam siebie...
                To tłumaczyłoby też dlaczego przez tyle czasu nie potrafisz zachować
                się względem niej humanitarnie:-)

                > aktorek, których intelekt niekoniecznie idzie w parze z rolami,
                > które grają,

                Taka Sharon Stone należy do MENSA:-) Ciekawe który z polityków przez
                Ciebie przytoczonych ma wyższe IQ...
          • zakletawmarmur Re: to co piszesz 13.08.09, 08:24
            Z księciem Karolem to żeś pojechał:-)

            Tylko widzisz, czasy się zmieniają. "Równość płci" jest coraz lepiej
            widoczna nie tylko w sprawach zawodowych ale także w tych majtkowo-
            sercowych... Przykłady? Madonna i jej 21-letni kochanek, Tilda
            Swinton (z 29l starego męża też zresztą ma), Małgorzata Foremniak (z
            25l), Urszula (z 28l, mają nawet dziecko), Sharon Stone (z 24l)...
            To oczywiście tylko wierzchołek góry lodowej...

            No cóż, trudno walczyć z
            > prawami natury, które uprzywilejowują mężczyzn.

            Zwróć uwagę że prawa natury na całym świecie są takie same...
            Preferencje odnośnie wieku partnerki się zmieniają. W krajach, gdzie
            kobiety nie pracują mężczyźni preferują faktycznie te dużo młodsze.
            W krajach typu Skandynawia już statystycznie wybierają tylko o 1-2
            lata młodsze...
            Musisz też pamiętać o kobiecych strategiach, bezpieczny partner na
            stałe i silny macho na dni płodne:-)

            Ja sama też preferuje starszych (no ale bez przesadyzmu tak z 5-10
            lat). Mam jednak świadomość, że jeśli miałabym rozpatrywać
            atrakcyjność mężczyzn pod względem jedynie ich fizyczności to
            wybrałabym faceta kilka lat po 30-tce. W tym wieku mężczyzna
            przeżywa "maksimum atrakcyjności fizycznej" a później jak na
            wykresie paraboli spada w dół. Kobiet dla odmiany ten punkt przeżywa
            może z 8 lat wcześniej. Dalej jednak obie płcie mogą być na moim
            poziomie "akceptowalnej atrakcyjności fizycznej" nawet sporo po 40-
            stce.

            Myślę Schatzie że Ty po prostu jesteś jednym z tych "pechowców", dla
            których wiek jest bardzo silną preferencją w ocenie atrakcyjności.
            Dla większości osób jest "tylko" silną preferencją i z wiekiem jgo
            rola spada:-)

            Dlaczego napisałam "pechowców"? Bo uważam, że wszystkie bardzo silne
            preferencje cholernie ograniczają:-) Czy nie lepiej być otwartym ma
            całą paletę barw? Dlatego też nie wiem czy nazwałabym Cię
            erotomanem. Myślę, że prawdziwy erotoman to człowiek, który potrafi
            dostrzec pierwiastek seksualny tam, gdzie inni go nie widzą. No ale
            może się mylę...
          • herbatka.jasminowa Re: to co piszesz 13.08.09, 21:40
            fajnyschatz napisał:

            > Co znaczy starzeć się z godnością ? Łazić z żoną po parku w sandałach i
            > skarpetach do połowy łydki? Do pracy jeździć e-klasą zamiast A5 ? Tolerować
            > średniactwo i oportunizm wokół ? Pierdzić w fotel przez następne 30 lat ?
            > To ja za taką godność dziękuję.

            ależ mój drogi panie, nikt nie każe ci się starzeć w ten sposób, chyba że tak właśnie to widzisz, są zdecydowanie inne i przyjemniejsze sposoby na godne przyjęcie dorzałego wieku, niekoniecznie musi to być obsmarowywania swojej i cudzych żon, i zdradzanie z młodszymi panienkami w celu udowodnienia swoich możliwości, jakie niewątpliwie posiadasz.


            " Niestety kobiety mają tu znacznie
            > mniejsze możliwości i jest mi przykro z tego powodu, ale póki co nie da się tego zmienić."

            no patrzcie go, jaki znawca się znalazł :-) możesz się jeszcze zdziwić, jak się kiedyś okaże, że masz spore rogi...


            " Konfucjusz, Berlusconi, Sarkozy, Theo Waigel, Marcinkiewicz, książe Karol (ale
            > temu to się dziwię, bo konia do zaprzęgu to mógł w Janowie kupić, a nie
            > angażować Camillę), setki aktorów, i tak idąc w dół można by mnożyć. Na samym
            > końcu znajdzie się miejsce i dla naszego Kowalskiego. No cóż, trudno walczyć z
            > prawami natury, które uprzywilejowują mężczyzn."

            i z czego tu się jest cieszyć?

          • ciezka_cholera Re: to co piszesz 14.08.09, 17:57
            fajnyschatz napisał:

            Niestety kobiety mają tu znacznie
            > mniejsze możliwości i jest mi przykro z tego powodu, ale póki co nie da się teg
            > o
            > zmienić.

            No dobrze, wytlumacz mi wiec prosze, jak to sie dzieje, ze majac dwa zbiory z
            mniej wiecej taka sama iloscia elementow (powiedzmy roznica do 10%) jestes w
            stanie dopasowac do kazdego z elementow jednego zbioru kilka elementow z
            drogiego zbioru?
            Bardziej po ludzku - jakim cudem kobiety mialy by byc poszkodowane, jesli
            przedstawicieli obu plci jest z grubsza tyle samo? Czy ci 40letni amanci bzykaja
            swoje mlode panie w konstelacjach MMF? MMMF? Jesli jest to tradycyjne bzykanie w
            parach, to na kazda mloda pani, ktora zdecydowala sie dac (dajmy na to w sobotni
            wieczor) starszemu panu, nie da w tym samym czasie 20latkowi. Jesli zjawisko
            mlodych pan dajacych starszym panom nie byloby marginalne, to mielibysmy cale
            rzesze niezaspokojonych mlodych facetow, ktorzy byc moze w tej desperacji
            zdecydowali by sie seksic z 40latkami (zwlaszcza z tymi atrakcyjnymi, jak Twoja
            zona np)? Moze te zaniedbywane przez mezow-amantow 40latki znizylyby swoje
            oczekiwania i z zalem zadowolily sie mlodymi chlopakami. Ostatecznie jak sie nie
            ma co sie lubi (wszak wszyscy juz wiemy, ze kazda kobieta pragnie starszego
            pana, zas kazdy mezczyzna marzy o mlodce), to sie lubi co sie ma.


            > Przytoczę kilka nazwisk z wierzchołka góry lodowej:
            > Konfucjusz, Berlusconi, Sarkozy, Theo Waigel, Marcinkiewicz, książe Karol (ale
            > temu to się dziwię, bo konia do zaprzęgu to mógł w Janowie kupić, a nie
            > angażować Camillę), setki aktorów, i tak idąc w dół można by mnożyć. Na samym
            > końcu znajdzie się miejsce i dla naszego Kowalskiego. No cóż, trudno walczyć z
            > prawami natury, które uprzywilejowują mężczyzn.

            Jeszcze raz proponuje to zadanie z matematyki (mysle ze z zakresu szkoly
            podstawowej), ktore umiescilam na poczatku mojej wypowiedzi.
          • uczula Re: to co piszesz 19.08.09, 17:21
            fajnyschatz napisał:
            > Kilka słów do obydwu przedmówczyń.

            powiem tak, mam troche wiecej lat niz widac i troche wiecej
            doswiadczen niz sie na ogol sadzi, wiec...czy ja opisywalam ze
            starzenie sie z godnoscia to:
            >Lazić z żoną po parku w sandałach i
            > skarpetach do połowy łydki?
            Tolerować
            > średniactwo i oportunizm wokół ? Pierdzić w fotel przez następne 30
            lat ?
            > To ja za taką godność dziękuję.
            ???
            gdzie ja to napisalam prosze wskaz mi!
            bo ja chyba slepa jestem i tego nie widze.

            >Niestety kobiety mają tu znacznie
            > mniejsze możliwości

            chyba zabije cie smiechem w tym miejscu!

            > O co chodzi z tym "bajkopisarzem" ?
            no to taki pan ktory duzo by chcial a juz nie moze. a apetyt mu
            pozostal wiec pozostaje mu jedynie erotyczne gawedziarstwo i
            wspominki.
            Ciezko sie z tym pogodzic napewno, no ale coz.
            spotkalam sie przynajmniej z 3 takowymi, jeden calkiem uprzejmy,
            reszta - zdecydowanie oblesna.

            > Przytoczę kilka nazwisk z wierzchołka góry lodowej:
            > Konfucjusz, Berlusconi, Sarkozy, Theo Waigel, Marcinkiewicz, książe
            Karol

            tak tak, wiem ze facet w wieki 60 lat moze zostac ojcem a kobita po
            50 juz raczej nie, ale inna jest rzeczy czy faktycznie powinien, bo
            musi zdawac sobie sprawe z tego, ze ma duze szanse nie dozyc 18
            swojego dzieciecia. czy to jest odpowiedzialne? jego sprawa.
            byle by o tym nie gawedzil na forum.
            • zakletawmarmur Re: to co piszesz 19.08.09, 18:11

              W mojej rodzinie mężczyźni (szczególnie po stronie ojca) bardzo
              późno zakładali rodziny. Zdarzyło się nawet tak, że w jednym
              stuleciu przyszły na świat tylko dwa pokolenia rodu "Zaklętych":-)
              Co ciekawe rodzili się sami chłopcy...

              Myślę, że rodzicielstwo w każdym wieku może być pięknym przeżyciem,
              dlatego nie ograniczajmy tu panów:-) Niech zostają ojcami i po
              Abrahamie, jak tylko chcą. Jednak wielu dojrzałych mężczyzn, co już
              dzieci odchowało po prostu nie chce mieć już więcej obowiązków,
              które jednak przy małym dziecku są duże.

              A kobiety? Coraz to później zostają matkami. Najstarsza matka (która
              miała udokumentowany wiek) urodziła w wieku 66 lat. Teraz kobieta po
              70 próbuje bić rekord:-) Miejcie się na baczności... Gonimy was
              panowie:-)
      • bi_chetny Re: to co piszesz 10.08.09, 12:51
        dlaczego łąbędzi śpiew ? dlaczego musimy wskoczyć w ciepłe papucie i nie możemy
        cieszyć się życiem ?
        • uczula Re: to co piszesz 10.08.09, 16:51
          bi, bo za kilka lat to i sil nie starczy, i cialo juz te.
          sama szara rzeczywistosc, po prostu po raz ostatni stac nas na zryw
          bo "jeszcze" jestesmy mlodzi :) jak to mowi moja mama :)
          Jeszcze, a za chwile juz mlodzi nie bedziemy :)
          seks nie jest najwazniejsza wartoscia w zyciu, jest wazny ale nie
          najwazniejszy.
          poza tym z reguly po 50 zaczynaja nas dopadac choroby(czasem
          wczesniej czasem pozniej) - odzywa sie wszystko czego nie zrobilismy
          albo zrobilismy bedac mlodzi.
          oczywiscie ze mozna sie cieszyc zycie, kto zabrania?
          ale piszac na forum o swoich dokonaniach i biednym zyciu kolegi
          raczej sie zyciem nie cieszymy...czyz nie?
          usilujemy cos udowodnic , typu : ja jestem w pelni sil, mlody,
          sprawny, piekny:) tylko zona (2 lata mlodsza np.) sie jakos
          zestarzala...
          no tak to wyglada z boku :)
          • bi_chetny Re: to co piszesz 10.08.09, 17:09
            z drugiej strony, często to naprawdę tak wygląda. facet chce pożyć, przeżyć, być
            aktywnym, a żona już tylko ciepłe barchany i telenowele.
            • uczula Re: to co piszesz 11.08.09, 21:36
              bi, a kto tak powiedzial ze ona chce tylko cieple barchany???
              bez przesady babka po 40 jest jeszcze calkiem pelna zycia, chyba ze
              mowisz o 60 letniej staruszce a i tu sie mozesz pomylic!
              piszesz tak jakby tylko przezycie, pozycie bylo dostepne dla facetow...
              a phe, wstydz sie :)
              • bi_chetny Re: to co piszesz 12.08.09, 10:41
                uczula: mnóstwo jest takich kobiet, które już po 35 roku życia potrafią zanurzyć
                się w koszulę i majtasy i siedzieć przed TV. Podobnie jak facetów.
                • juzia214 Re: to co piszesz 12.08.09, 20:49
                  Bi a z jakiego Ty karaju piszesz?Bo ja u nas w Polsce zdrowych 35 lenich
                  umyslowych emerytek nie widzę .No ale jak Ty z Indii czy Wietnamu nadajesz to
                  może być,moze byc...
                  • bi_chetny Re: to co piszesz 13.08.09, 10:35
                    zdziwiłabyś się. z Polski piszę
                    • juzia214 Re: to co piszesz 13.08.09, 11:05
                      bi_chetny napisał:

                      >> zdziwiłabyś się. z Polski piszę<<
                      i tu masz rację.zdziwiłam się.
                      • bi_chetny Re: to co piszesz 13.08.09, 11:07
                        nie twierdzę, że to norma - w dużym mieście to raczej margines. Ale - nie zawsze
                        to widać po kobietach na mieście, natomiast już inaczej wygląda to w domu.
                        • juzia214 Re: to co piszesz 13.08.09, 11:53
                          Bi czy TY aby nie przesadzasz?
                          Gdzies te zadbane babeczki muszą odpocząc po trudach dnia ,jak równiez nie
                          wszystkie stać zeby zadbać o siebie w zaciszu gabinetu kosmetycznego i te robia
                          to w domowych pieleszach.Ale tak jak Ty nie zalozyl bys do naprawy samochodu
                          >>wyjściowej << koszuli tak kobieta montując sobie na glowie farbę nie zalozy
                          wystrzalowej kiecki.
                          Prawda jakie to proste? ;)
                          • nikita1001 Re: to co piszesz 13.08.09, 17:20
                            Tak czytam i nadziwić się nie mogę, czy ja jestem jakaś nie normalna, że po tylu
                            latach życia z facetem pod jednym dachem zawsze staram się wyglądać
                            atrakcyjnie...Nawet w będąc przez pewien czas w domu zawsze uważałam, że kobieta
                            powinna przyciągać wzrok faceta na którym jej zależy w każdej sytuacji...Nawet
                            do tego stopnia, by oglądanie ulubionego meczu nie było atrakcyjniejsze od niej
                            samej...??:))
                            • urquhart A jednak jest to odkrywcze! 13.08.09, 23:03
                              nikita1001 napisała:

                              > Tak czytam i nadziwić się nie mogę, czy ja jestem jakaś nie normalna, że po tyl
                              > u
                              > latach życia z facetem pod jednym dachem zawsze staram się wyglądać
                              > atrakcyjnie...Nawet w będąc przez pewien czas w domu zawsze uważałam, że kobiet
                              > a
                              > powinna przyciągać wzrok faceta na którym jej zależy w każdej sytuacji...

                              A jednak jest to odkrywcze żeby starać się podobać własnemu facetowi

                              Nie dawno był o tym wątek i wcale to podobanie nie było w oczach pań jakieś oczywiste, bo to takie podmiotowe i uwłaczające bo oznaczające podległość męskim życzeniom. :)
                              Gdyby do pracy wzięli się wszyscy, Polska inaczej by wyglądała, a nie takie dziadostwo o. Tadeusz Rydzyk
                              • pawka754 Re: A jednak jest to odkrywcze! 14.08.09, 00:03
                                hahaha użyłeś brzydkiego wyrazu....a fe!!!...hm..a może się
                                podpisałeś? ;)))
                            • uczula Re: to co piszesz 14.08.09, 11:04
                              nikita1001 napisała:> Tak czytam i nadziwić się nie mogę, czy ja
                              jestem jakaś nie normalna, że po tyl
                              > u
                              > latach życia z facetem pod jednym dachem zawsze staram się wyglądać
                              > atrakcyjnie..

                              a ja ci mowie , ze zle robisz bo przede nalezy sie starac dla siebie
                              samej! i nie o to by byc "piekna" a o to by byc zdrowym a to oznacza:
                              odpowiednia wage przez cale zycie, zdrowy kregoslup i dbanie o niego
                              wiec odpowiednie zycie przez caly czas, a facet..? ech no to juz jest
                              insza inszosc :)
                          • bi_chetny Re: to co piszesz 14.08.09, 10:25
                            juzia214 napisała:
                            > Bi czy TY aby nie przesadzasz?
                            > Gdzies te zadbane babeczki muszą odpocząc po trudach dnia ,jak równiez nie
                            > wszystkie stać zeby zadbać o siebie w zaciszu gabinetu kosmetycznego i te robia
                            > to w domowych pieleszach.Ale tak jak Ty nie zalozyl bys do naprawy samochodu
                            > >>wyjściowej << koszuli tak kobieta montując sobie na glowie fa
                            > rbę nie zalozy
                            > wystrzalowej kiecki.
                            > Prawda jakie to proste? ;)

                            nie o tym mówię. nie wymagam od kobiety żeby ciągle wyglądała wyjściowo. Ważne
                            jest dobranie odpowiedniego ubrania do sytuacji, tak aby mimo wszystko wyglądać
                            atrakcyjnie.
                            Myślę, że kobieta która nie potrzebuje seksu i go reglamentuje, nie będzie w
                            domu ubierać się atrakcyjnie dla faceta - po co go kusić niepotrzebnie ?
                            Ja też znam w większośći przypadków zadbane i atrakcyjne kobiety, ale czytałem
                            trochę forum i wiem, że nie widziałem wszystkiego.
                            • urquhart ubierać się atrakcyjnie dla faceta 14.08.09, 11:12
                              bi_chetny napisał:
                              > Myślę, że kobieta która nie potrzebuje seksu i go reglamentuje, nie będzie w
                              > domu ubierać się atrakcyjnie dla faceta - po co go kusić niepotrzebni

                              Kuszenie to już w ogole inna para kaloszy, ale dużo kobiet nie chce wyglądać atrakcyjnie, kobieco i podobać się SWOJEMU partnerowi bo to podporządkowywanie się mu i w ogóle męskiemu seksizmowi a współczesna kobieta ma ambicje być wyzwolona i niezależna i to akcentować. Podkreślać swój styl i odrębność w konfrontacji z mężczyznami. Milska ciekawie o tym pisze że jest to właśnie forma kobiecej niedojrzałości do związku :
                              wyborcza.pl/1,76842,5214721,Rzady_niedojrzalych_kobiet.html?as=2&ias=4&startsz=x
      • zakletawmarmur Re: to co piszesz 19.08.09, 18:38
        > Kryzys dotyka rowniez panie, tylko ze zwykle kolo 30 ( sama ten
        > kryzys zaliczylam, na moja pocieche, to nosilam jednak dluzsze
        > krotsze spodniczki niz moje kolezanki).

        A jak to dokładnie jest z tymi krótkimi spódniczkami? Jak długo
        można je nosić? Ja mam 27, ciągle jeszcze noszę i do głowy mi nawet
        nie przychodzi, że robię się za stara. Zaczynam sie stresować, czy
        nie jestem na dobrej drodze, żeby skończyć jak matka mojego kolegi,
        co to po 40-stce biegała ubrana jak nastolatka...
        • uczula Re: to co piszesz 20.08.09, 16:31
          zakletawmarmur napisała:
          > A jak to dokładnie jest z tymi krótkimi spódniczkami? Jak długo
          > można je nosić? Ja mam 27, ciągle jeszcze noszę i do głowy mi nawet
          > nie przychodzi, że robię się za stara.
          wiesz, nosic mozesz bardzo dlugo byle bys miala co pokazac :)
          nie celulit i nie patyczki to ciala w ksztalcie pileczki :)
          ja...no... ja juz nie nosze, zle sie czuje, i nie mozna rozwalic sie
          na lawce wygodnie, poza tym do krotkiej spodniczki pasuja buty na
          wysokim obcasie a mnie kregoslup na takie zabawy nie pozwala poza tym
          jak mam gonic 2-latka na obcasach??ja mam takie ( niech zmierze) - 10
          cm nad kolanem - spoko :)
          mozesz smialo isc w moje slady :D
          10 cm przed kolano do tego obcaski - no ja na plaskim bo biegac
          musze. i oki.
          ps. kolezanki nosily tak rowno z linia pupy :D - nie.. to nie dla
          mnie
    • possessive Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 17.08.09, 14:55
      Może i pomyłka ale co poradzić skoro tacy mężczyźni po prostu
      śmieszą. Piękno nie śmieszy, brzydota niestety tak.
    • loppe Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 17.08.09, 16:02
      Kluczową sprawą wydaje się ten wiek - otoż 40-tka obecnie to wciąz
      młodość, a literatura midlife crisis jeszcze nie przestawiła sie na
      50-latków czy 60-latków (new old) na Harleyach. Po prostu nie
      przeżywasz jeszcze midlife crisis:))

    • wredna_egoistka Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 18.08.09, 23:30
      Niestety nie czytałam tego wątku od początku. Ale uważam że to bardzo ciekawe
      spostrzeżenie ;-)
      Może po prostu kryzys wieku średniego to pojęcie które ewoluowało, z biegiem lat
      może zmienić swoje znaczenie.
      • efi-efi Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 19.08.09, 20:12
        fajnyschatz napisał:

        >>No cóż, trudno walczyć z
        > prawami natury, które uprzywilejowują mężczyzn."

        - w jakim sensie faceci są uprzywilejowani?
        Posiadam znajomych w różnym wieku i właśnie zrobiłam przegląd tych w wieku 40+.
        I stwierdzam, że nie zauważam przewagi u Twojej płci jeśli chodzi o wygląd.
        Nawet uważam, że mam znacznie więcej seksownych, zadbanych koleżanek niż kolegów.
        W którym miejscu -w/g Ciebie- faceci się ładniej starzeją niż babki?
        Na twarzy, w pasie, w tyłku?
        Moje koleżanki wyglądają jak Smoktunowicz, Stenka czt Foremniak, a te raczej
        trudno nazwać "pasztetami" i odmówić im seksapilu.

        Inna sprawa, że czterdziestoletnie ciało nie może się równać z dwudziestoletnim.
        Ale schlebiasz sobie myśląc , że jak ćwiczysz to jesteś równie atrakcyjny jak
        dwudziestoparolatek.
        Tak się składa, że mieszkam 300m od ciepłego morza i ze względu na dzieciaka
        ,który uwielbia taplać się w wodzie przesiaduję prawie codziennie na plaży i
        uwielbiam gapić się na młodych chłopaków, grających w piłkę, pływających ,
        skaczących itp, których aż rozrywa energia i cały czas coś muszą robić,
        pięknych jak Apolla , o jędrnych tyłkach , które widać mimo szerokich gaci .

        I jakoś nie zawieszam oka na czterdziestoletnich facetach nawet bez tych bez
        brzuszysk, zadbanych bo to po prostu NIE JEST TO.
        Młodość to młodość.

        A odnośnie kryzysu wieku średniego zgadzam się z loppe. Jeszcze nie ten wiek. 40
        do 50 ludzie powinni żyć pełnią życia, niezależnie od płci.
        • bakejfii Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 19.08.09, 21:48
          Nic tylko wspolczuc tym uprzywilejowanym.
        • zakletawmarmur Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 19.08.09, 21:59
          > - w jakim sensie faceci są uprzywilejowani?

          Efi, panowie są uprzywilejowani w takim sensie, że my kobiety
          jesteśmy bardziej odporne na ich brzydotę fizyczną:-) Oczywiście nie
          wszystkie bo jak widać są i kobiety, ktore po czterdziestce
          zmieniają starych mężów na młodszy model:-)
          • uczula Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 20.08.09, 16:33
            zakletawmarmur napisała:
            panowie są uprzywilejowani w takim sensie, że my kobiety
            > jesteśmy bardziej odporne na ich brzydotę fizyczną:-)
            hah haha = oo zakleta :) ooo!!
            no prawie oplulam monitor :)
    • black_candy Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 19.08.09, 19:26
      midlife crisis jest po czesci prawda wlasnie z psyhcologicznego pkt
      widzenia... idzie to w 2 str. facet chce dalej rozprzestrzeniac geny
      a zwlaszcza z takimi kobietami (www.sexy.banzaj.pl/Joanna-
      Krupa-swietuje-okladke-Maxima-1641.html)a kobiety chca ustawionych
      facetow bo to gwarantuje byt... co gwaratuje przetrwanie gatunku !
      psycho-biologia :p
      • possessive Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 19.08.09, 23:42
        black_candy napisała:

        > midlife crisis jest po czesci prawda wlasnie z psyhcologicznego
        pkt
        > widzenia... idzie to w 2 str. facet chce dalej rozprzestrzeniac
        geny
        > a zwlaszcza z takimi kobietami (www.sexy.banzaj.pl/Joanna-
        > Krupa-swietuje-okladke-Maxima-1641.html)a kobiety chca ustawionych
        > facetow bo to gwarantuje byt... co gwaratuje przetrwanie gatunku !
        > psycho-biologia

        Też bym podała link do strony z aktami młodych panów. Jestem
        przekonana że po jej przejrzeniu wywietrzała by paniom z głów myśl o
        podstarzałych sytuowanych "adonisach" bo piękno broni się samo..ale
        nie mogę bo to strona dla dorosłych. Może lepiej by było być
        starszą, zadbaną i bogatą z młodym przystojniakiem u boku itd., niż
        młodą i biedną z podstarzałym cynikiem, który na dodatek widzi w nas
        tylko elementy anatomii.
    • efi-efi Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 20.08.09, 08:03
      >>z reguły ma dorosłe dzieci, którym nic się nie stanie jeśli rodzice się
      rozejdą (znam to z autopsji) i znajdą sobie atrakcyjniejszych partnerów.<<

      -Τwój tata zostawił Twoją mamę dla młodszego ciała?
      • fajnyschatz Re: midlife crisis: pomyłka psychologów i seksuol 21.08.09, 22:55
        Nie, wręcz przeciwnie :-)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka