sleep_walking
06.09.09, 01:50
Pytanie do szerokiego grona forumowiczów płci obojętnej:)
Zaznaczam, że jest to bardziej o fizyce niż o psychice o ile można to
rozgraniczyć. Jesteśmy ludźmi niedoskonałymi. Mamy swoje mankamenty, czyli
jesteśmy grubi/chudzi, zgrabni/niezgrabni, kształtni/niekształtni itp. Taki
wizualny misz-masz:). Ale chcemy z tym co mamy być akceptowani przez partnera.
Nie wnikam w zabiegi które dokonujemy pod tym kątem.
Sedno jest takie: Co zrobić z kobietą która pomimo tego że jej własny chłop ją
akceptuje taką jaka jest, ona nie potrafi zaakceptować siebie samej. Objawia
się to tym, że powiada: nie chcesz się ze mną kochać bo: i tu cała lista jej
mankamentów fizjonomicznych. I choć to są PRAWDZIWE mankamenty jej facet stara
się je umniejszyć. Ale czy powinien to robić czy przekonywać że ich nie ma? O
to jest pytanie:) Kłamać w imię słusznej sprawy czy walić prawdę między oczy,
która stworzy prawdopodobnie spory problem? Powtarzam, że facet ją akceptuje i
nie przekłada się to jakoś drastycznie na pożycie:).