Dodaj do ulubionych

Czy to wstyd?

15.02.10, 18:49
Czy to wstyd chorować na chad?
Ktoś ostatnio mnie zapytał jak wiele osób z grona naszych wspólnych znajomych
wie o mojej chorobie. Powiedziałam, że jedna. "To dobrze, bo wiesz, środowisko
jest plotkarskie." Czy to lepiej jest ukrywać? Ja się nie wstydzę, że mam
chad. (ludzie i tak nie wiedzą, co to jest smile, komu nie mówiłam, musiałam
tłumaczyć)
Obserwuj wątek
    • majagor Re: Czy to wstyd? 15.02.10, 19:06
      Ja nie mówię. Bardzo mało osób wie, iż bywam u psychiatry, a tylko
      nieliczne osoby wiedzą o CHAD czy borerze..
      Nie chodzi może o wstyd, ale nie czuję potrzeby informowania kogoś o
      swoich schorzeniach.
      Ci co wiedzieć powinni: mama, M., przyjaciel - wiedzą wszystko. I to
      najważniejsze.
      • corka_1 Re: Czy to wstyd? 15.02.10, 20:17
        majagor napisała:
        > Nie chodzi może o wstyd, ale nie czuję potrzeby informowania kogoś o
        > swoich schorzeniach.

        Co innego nieodczuwanie potrzeby informowania, a co innego ukrywanie. Na tym forum czytałam, że dużo osób kombinuje ze zwolenieniami lekarskimi, by nie były one od psychiatry, a od lekarza rodzinnego. Więc jest to ukrywanie. Czy słuszne? - oto jest pytanie.

        Ja stoję na stanowisku, że oczywiście opowiadanie przy bylejakiej okazji o chorobie nie ma uzasadnienia, ale specjalne ukrywanie tej informacji też jest bezsensowne. Czyli jeżeli dostaje się zwolnienie z pieczątką psychiatry to się je normalnie zanosi do pracodawcy tak jak każde inne.
      • dr.zabba Re: Czy to wstyd? 15.02.10, 22:24
        Z bliskich osób wie tylko mąż. Siostra niby też, ale chyba nie bardzo wierzy.
        Rodzice nie wiedzą.
        Łatwiej mi mówić "obcym".
    • xsenia Re: Czy to wstyd? 15.02.10, 19:07
      dla "ludzi" jesteś po prostu wariatka, dobrze że masz to gdzieś.
      ja też tak podchodzę do tematu.
    • beata-68130 Re: Czy to wstyd? 15.02.10, 23:46
      nie jest wstyd. Mam,miałam mężą który prawdopodobnie ma chad i ja sie tego nie
      wstydzę, bo wiem że żyjemy w takim pędzie ze coraz częściej siada psychika.
      Niestety on wolał mnie zostawić niz przyznać się do słabości. Jak wiesz to mów
      wprost. Dużo ludzi nie zrozumie ale mozna sobie pomóc
      • 38takatam Re: Czy to wstyd? 16.02.10, 08:30
        Zanies zwolnienie z pracy od psychiatry=rychle zwolnienie.Takie sa
        realia!Niesprawiedliwe,krzywdzace,ale takie sa.I nie chodzi tu o
        ukrywanie-smieszne zreszta Córko1.
        Mowienie o swojej chorobie...trzeba wyczuc osobe.Osobiscie dostalam juz
        nie raz po lapach...wole nie mowic.
        • corka_1 Re: Czy to wstyd? 16.02.10, 09:03
          38takatam napisała:
          > Zanies zwolnienie z pracy od psychiatry=rychle zwolnienie.Takie sa
          > realia!Niesprawiedliwe,krzywdzace,ale takie sa.I nie chodzi tu o
          > ukrywanie-smieszne zreszta Córko1.

          Skąd wiesz, skoro sama się nie przyznajesz w pracy do choroby? Skąd przypuszczasz, że zostałabyś zwolniona? Wróżysz z fusów?

          Ja uważam, że za samą pieczątkę od psychiatry nikt nikogo nie zwolni, jeżeli jego zachowanie w pracy nie budzi zastrzeżeń i nie odbiega od osób zdrowych. Najwyżej pomyślą, że "pewnie ma lekką depresję, bo to teraz modne" a przecież wygląda całkiem normalnie.

          Natomiast jeżeli zachowanie danej osoby nieco odbiega od normalnego (np. ospałość czy nadmierna kłótliwość - był tu kiedyś taki post jak kobieta urządziła wielką awanturę w pracy) to lepiej, żeby wiedziano, że to wynika z choroby i jest niezawinione. A nie że to wynika z lenistwa czy konfliktowego charakteru.
          • matrioszka42 Re: Czy to wstyd? 16.02.10, 09:30
            Do pracy przynoszę zwolnienie od psychiatry, zresztą mój szef wie, na co jestem chora. Podpytywał, dowiadywał się. Nawet podczytywał mojego bloga. Nie szykanuje.
            Ale przyznał mi się, że w zamierzchłych czasach prowadził zakład rzemieślniczy produkcji opakowań z folii. Mieli duże zamówienie. Zdobyli zapas folii (takie czasy były, że się zdobywało, a nie kupowało). I nocą pracownica weszła do zakładu i pocięła całą partię folii. Okazało się, że choruje na schizofrenię. Przestała brać leki. Głosy kazały jej to zrobić. I on ją zwolnił. Nie dlatego, że była chora. Ale dlatego, że zamówienie przepadło. Nie było z czego robić. I ja mu się nie dziwię. Sama nie tak dawno odstawiłam sobie leki. I sama ponoszę tego konsekwencje. Choroba nie jest równoznaczna z wybaczaniem wszystkiego.
            Cholera odbiegłam od tematu. Proszę o wybaczeniewink
            • corka_1 Re: Czy to wstyd? 16.02.10, 09:58
              Tak czy inaczej łatwiej zaakceptować czyjeś zachowanie, jeśli wiemy, że wynika ono z choroby, a nie podłych cech charakteru. Osoby nadmiernie leniwe czy kłótliwe zazwyczaj się zwalnia, a tak z boku dla osób niewtajemniczonych może niekiedy wyglądać zachowanie chorego.Więc co jest lepsze?
              • matrioszka42 Re: Czy to wstyd? 16.02.10, 10:20
                Zdecydowanej większości obywateli tego kraju, łatwiej przychodzi akceptacja, że ktoś jest kłótliwy i podły, niż to że jest chory psychicznie. Może być pijak i złodziej, ale wariat to jednostka podczłowiecza. Leniwych się zwalnia, a tych co się przyznają do choroby psychicznej w większości przypadków się nie zatrudnia.
                Wyjdź wreszcie ze swojej zaklętej bańki i zobacz prawdziwy świat, a nie swoje imaginacje.
                • kamyczek_0 Re: Matrioszko i Córko 16.02.10, 15:01
                  Matrioszko zgadzam się z Tobą. Mówiąc nie miałabym szans na zatrudnienie sad
                  Trzęsę się nad tym czy nie za wiele osób widzi mnie u psychiatry, albo ile osób
                  słyszy takie teksty jak opisany w poście o wrednej pigule.
                  To małe miasto. Takie są realia.

                  Widzisz Córko, gdybym przyniosła zwol. z pieczątką od psychiatry to wyleciałabym
                  pod pierwszym lepszym pretekstem. Sąd pracy? Wierz mi pracodawcy potrafią się
                  zabezpieczyć i lepiej znają kodeks niż ja. wiedzieliby pod jakim pretekstem mnie
                  zwolnić.
                  Zresztą o czym my mówimy. Mam problem znaleźć pracę bo śmiem mieć kilkuletnie
                  dziecko. uncertain
                  Taka jest rzeczywistość. W nosie mam robienie z siebie bohaterki i walkę na
                  rzecz świadomości ludzi nt. chorych psychicznie.
                  Mogłabym być spalona. Pan szef pokaże pani kadrowej, pani kadrowa skomentuje,
                  przy kawce podzieli się nowinką i tak to idzie w małym mieście. Taki lajf.
                  Widzisz ja mam problem ze znalezieniem pracy nawet ze względu na inną chorobę.
                  Muszę uważać pod kątem fizycznym, ale gotowa jestm do pracy jak nikt inny. I co?
                  I wszyscy pracodawcy u których jestem na rozmowie o pracę już wiedzą o tym.
                  Szpital, lekarze, piguły, odwiedzający i idzie. Każdy o każdym...
                • beatrix-kiddo Re: Czy to wstyd? 17.02.10, 14:05
                  Popieram Matrioszkę i to co napisała 38takatam. Ja w zeszłym roku miałam do czynienia w pracy z mobbingiem (pisałam tu o tym, tzn. żaliłam się) i zaliczyłam takiego doła, że potrzebne było zwolnienie. Oczywiście, że zaniosłam zwolnienie od lekarza innego niż psychia, choć prawdziwym powodem była ciężka nerwica i depresja. Ja po prostu nie chciałam się przekonywać, co ta menda, która mnie mobbingowała, zrobi na widok pieczątki "psychiatra".
                  I nie dziwię się innym, jeśli też przynoszą zwolnienie od innego lekarza niż świrolog. Życie jest brutalne.
          • moje42 Re: Czy to wstyd? 16.02.10, 09:53
            Nie wstydzę się,że mam Chad. Wstydzę się że byłam w psychiatryku i tego co tam
            wyprawiałam. Moja najbliższa rodzina i przyjaciele wiedzą o wszystkim i mnie
            wspierają, chociaż mama i siostra nie wierzą tak do końca w moją chorobę.
            Niestety nie wszyscy są wstanie to zrozumieć i zaakceptować, mam znajomych z
            którymi nie utrzymuję już kontaktu. Niektórzy chyba boją się,że to zaraźliwe.
    • 36.a Re: Czy to wstyd? 16.02.10, 11:00
      Wstydzę - nie... Jako całości - nie.
      Miewam kolorowe, śmieszne, twórcze, czasem niemoralne (nikogo nie krzywdziłam) hipomanie. Jestem z siebie wtedy dumna. Tak.
      Strasznie mieć depresję.
      Wstydzę się np. leżeć wtedy, gdy świat chodzi, a ja nie mogę. Jest czasem myśl "kiedyś to się zastrzelę". Niestety. Ze wstydu, czy innych pobudek.

      Resume wink Wstyd mi konkretnych zachowań, tych z czasu depresji.
      • kara.mija Re: Czy to wstyd? 16.02.10, 12:42
        O Depresji najpierw nie mówiłam nic a potem mówiłam wielu osobom -
        miałam potrzebę wytłumaczenia się z oziębienia kontaktów. Niektóre
        to "olały", inne delikatnie wycofały się z bliższych relacji a część
        nie wierzy w moją chorobę. O Chadzie niewielu wie ale to dlatego, że
        u mnie to na razie podejrzenie. Generalnie jednak myślę, że jestem
        chaderką bo wiele na to wskazje - nie będę się tego wstydzić ale
        rozgłaszać wszem i wobec też raczej nie będę bo
        określenie "maniakalny" osobom niedoinformowanym i niechętnym do
        zdobywania nowej wiedzy raczej kojarzy się znacznie gorzej niż
        wyniak to z definicji. Ale tak sobie myślę, żejak wreszcie
        zdiagnozująu mnie Chad to będę na swój sosób "szczęśliwa" bo ta
        choroba to bardzo dobre wytłumaczenie na moje wszelkie dotychczasowe
        życiowe porażki.
    • sensitilive Re: Czy to wstyd? 16.02.10, 16:12
      Wiesz Żabciu chorować to nie wstyd. Wstydzić powinni się Ci co nie
      wiedzy nie maja, a gadają.(sama dopiero niedawno zaakceptowałam
      chorobę,ale tylko dzięki forum)
      • ditta12 Re: Czy to wstyd? 16.02.10, 21:52
        Córka 1 napisała:

        <Czyli jeżeli dostaje się zwolnienie z pieczątką psychiatry to się je normalnie
        zanosi do pracodawcy tak jak każde inne.>

        Cha cha cha!!!!big_grin Zrób takbig_grin
        • corka_1 zachowanie a pieczątka 17.02.10, 09:47
          Odnoszę wrażenie, że wy błędnie uważacie, że bardziej stygmatyzuje pieczątka od psychiatry niż samo zachowanie wynikające z choroby psychicznej. A jest dokładnie odwrotnie. Problem w tym, że chorobowe zachowanie nie zawsze da się kontrolować czy ukryć.

          Nikt nie zwolni dobrego pracownika za samą pieczątkę podczas gdy jego zachowanie jest O.K. A gdy zachowanie jest nieodpowiednie, to zwalnia się nawet osoby zdrowe czy też jeszcze niezdiagnozowane. Pieczątka w tym wypadku może być co najwyżej przysłowiową kroplą przepełniającą czarę goryczy, ale nie główną przyczyną zwolnienia.

          Powtarzam - stygmatyzuje przede wszystkim zachowanie, a nie pieczątka.
          • czubata Re: zachowanie a pieczątka 17.02.10, 10:05

            • czubata Re: zachowanie a pieczątka 17.02.10, 10:09
              czy pracodawca powinien wiedzieć?Czy nastąpi rychłe zwolnienie jak to
              sie wyda?Jestem pewna że w moim zakładzie tak.Nikt niechce
              ryzykować,niezależnie od tego czy jest znawcą tematu czy nie.Czego
              można sie spodziewać od osoby chorej psychicznie?A jeśli zrobi sobie
              krzywde w pracy?A jeśli zrobi komuś krzywde w pracy?Skoro przewlekła
              choroba to będą częste zwolnienia...A w pracy potrzebni są ludzie
              dyspozycyjni i nie zawodni.
              • czubata Re: zachowanie a pieczątka 17.02.10, 10:16
                i tu nie chodzi o wstyd,tylko o mój własny interes.Ja sie swojego chadu
                nie wstydze,absolutnie.Najchętniej bym to wykrzyczała na głos na rogu
                głównej ulicy mojego miasta,ale musze się liczyć przedewszystkim z
                uczuciami moich bliskich.Co by czuł mąż?Co dzieci?Oni mogą się
                wstydzić,nie muszą czuć tego co ja.
          • kamyczek_0 Re: zachowanie a pieczątka 17.02.10, 10:12
            paragraf zawsze się znajdzie.
            Brakujące 10zł było przyczyną zwolnienia mojej koleżanki. Dowodów nie było.
            Szefostwo tak ją zastraszyło nagraniami z kamer (które gówno pokazały),
            próbowali wmówić jej, że w TYM momencie dziwnie się zachowywała i wg. nich
            widać, że wzięła tę kasę. Zwolnienie za porozumieniem str, że niby łaskawie
            poszli jej na rękę. Nie przyznała się, bo nie miała do czego. Potem doszłyśmy
            gdzie umknęła ta kasa-komp policzył dwa razy. Czarno na białym. Ale dziewczyna
            wg. prawa odeszła sama dobrowolnie się zwalniając. Psychę zryli jej okropnie.
            Sąd pracy mogła sobie darować, bo defacto sama się zwolniła
            sama.
            Ja w tym samym miejscu przyniosłam zwol. od ginekologa. Szwy ciągnęły, a ja w
            pracy. Bo bałam się jej utraty. Szefostwo węszyło ciążę. Wyobraź sobie co
            pomyśleliby i zrobili widząc pieczątkę od psychiatry. Ja żyję w małym mieście,
            bezrobocie. Byłabym chyba konkretnie głupia przynosząc L4 z pieczątką
            psychiatry. Na drugi dzień szefowa sprawdzałaby moje zestawienia szukając na
            siłę jakiegoś minimalnego błędu, robiąc wywiad i szukać dziury w całym aby się
            mnie pod byle pretekstem pozbyć. Gdyby nic nie znalazła, to zwolniłaby mnie pod
            pretekstem redukcji etatu.
            Zwolnili mnie na L4 (operacja-choroba). Nie można? Otóż droga Córko można
            zwolnić pracownika na zwol.lek. Wierz mi dobra kadrowa, konsultacja z prawnikiem
            i wszystko można.
            • kamyczek_0 Re: zachowanie a pieczątka 17.02.10, 10:28
              Jak się ma normalnego szefa, stabilną pracę, ewentualne zwolnienie nie grozi
              bezrobociem-po z takim dośw. ZAWSZE znajdziesz taki sam,albo podobny etat to
              sobie można gadać o chorobie tłumacząc jak mentor o co w niej kaman.
              Jak się żyje w pipidówie bojąc się stracić pracę to byłby skończonym idiotą
              mówić o niej.
              Syty głodnego nie zrozumie.

              Marzeniem jest unikać życia w ukryciu. Dostarczać zwol. od psychiatry w ciężkich
              sytuacjach wiedząc, że pieczątka nie ma wpływu. Super jest móc powiedzieć
              rodzinie i wszystko wytłumaczyć.
              cudownie jest móc podzielić się z przyjaciółką swoją diagnozą licząc na jej
              pomoc i zrozumienie, które ona sama oferuje i bezgranicznie o nim zapewnia.
              Mrzonka bynajmniej dla mnie.
              Nie mam wyboru. Wie mój mąż i tak pseudo-przyjaciółka, która odwróciła się dupą
              pomimo stuprocentowego zapewnienia, że to nic nie zmienia. Próbowałam powiedzieć
              rodzinie i mnie zgasili mówiąc, że siedząc w domu mi się nudzi. Powinnam znaleźć
              robot to mi się w głowie poukłada i przestanę wymyślać choroby. Temat ucięty.
              Pracy znaleźć nie mogę. Mam 10l doświadczenie i wiele innych uprawnień i zalet.
              Nie mogę pracować fizycznie. A tylko takie oferty w UP, w ogłoszeniach. Poza tym
              wszyscy drogą pantoflową wiedzą na co miałam operację. Boją się , pomimo tego że
              pracując w pracy lekkiej pod względem fizycznym nic mi nie grozi.

              Wywód mi długi wyszedł, ale jest wkurzona na maxa. Chyba na tą popieprzoną
              rzeczywistość, w której muszę żyć.
              Wczoraj byłam w przychodni -recepta, komentarz piguły (czyt. w innym wątku). Jak
              się okazało rozmowę usłyszała babka, która pracuje w firmie do której chciałam
              złożyć na dniach cv. Miałam dużą szansę, zostałam nawet polecona. I wiesz co??
              Gówno! Nikt nawet nie mówił o chadzie tylko o nerwicy.
              Pieczątkę od psych to sobie mogę odcisnąć na czole, skoczyć do jeziora ze
              związanymi nogami, obciążonymi betonowymi butami.
          • matrioszka42 Re: zachowanie a pieczątka 17.02.10, 10:31
            Rozumiem, że często przynosiłas do pracy zwolnienie z pieczątką od psychiatry?
            Ja mam to szczęście, że żyję w dużym mieście i pracuję w małej firmie. Ale wiem co się dzieje w korporacjach i jak pracujący tam unikają pokazania zwolnienia z takim stemplem i z jakich przyczyn. Bo to działa na zasadzie: "pokazcie mi człowieka, a paragraf zawsze się znajdzie". Nawet na tych najlepszych, z samej górki.
            Stygmatyzuje bycie chorym psychicznie - taki kraj.
          • ditta12 Re: zachowanie a pieczątka 17.02.10, 10:32
            A jak należy zachowywać się w pracy?Poproszę o przepissmile
            • kamyczek_0 Re: zachowanie a pieczątka 17.02.10, 10:59
              Nie, nigdy nie przyniosłam zwolnienia od psychiatry. Nie śmiałam nawet. Zwykłe
              od gina pooperacyjne było ciężkim grzechem w oczach moich pracodawców.
              Pracowałam pozszywana, bo wzięłam tylko 2 dni zwolnienia po operacji. Lekarz
              zabiłby mnie za to. Następna operacja na co innego, ale to już w czasie , w
              którym nie pracowałam w ogóle.
              Ja po prostu nie śmiałabym...nie miałabym odwagi przynieść takiego zwolnienia sad
              Taki jak piszesz:dajcie mi człowieka, a znajdę paragraf.
              W innej pracy chorowałam, pomimo zwol. lek chodziłam do pracy, bo nie było kim
              mnie zastąpić. Zemdlałam w pracy, padłam na pysk. Za silne zastrzyki, za
              poważna choroba, a ja zamiast leżeć i się nie przemęczać w pracy. Chciałam mieć
              pracę i byc dobrym pracownikiem. W ciąży pracowałam do samego końca. Wracając do
              domu wyłam w ze zmęczenia. Chorowała, musiałam podporządkować rytm dnia lekom.
              Dawałam radę. A potem i tak nie miałam gdzie wracać.
              Nie opłaca się być dobrym pracownikiem. Chciałam, żeby nikt nie miał problemów
              przez moje niedyspozycje, żeby firma nie ucierpiała, żeby szef mnie nie zwolnił.
            • ditta12 Re: zachowanie a pieczątka 17.02.10, 11:56
              To pytanie do Córki1wink
              • matrioszka42 Re: zachowanie a pieczątka 17.02.10, 11:58
                Tak, to o zwolnieniu było do Córkiwink
    • drugikoniecswiata Re: Czy to wstyd? 17.02.10, 13:05
      Tak, bycie wariatem to w Polsce wstyd. Taki sam wstyd jak bycie Żydem albo
      gejem. Sorry, ale chyba nie obracam się w środowisku które stygmatyzuje w/w
      grupy społeczne i nie chcę się w nim obracać. Jeśli ktoś chce ze mną się nie
      zadawać z powodu choroby - to niech się nie zadaje, jego problem. Zaboli,
      oczywiście. Ale zaboli tak samo, jak jakikolwiek inny zawód. Ponieważ nie
      spotkałam się nigdy z w/w zachowaniami wymierzonymi we mnie, nie jestem w stanie
      uwierzyć, a już tym bardziej uznać, że są jedyne i powszechne. Z wymierzonymi w
      innych - tak, spotykam się, i za każdym razem głośno protestuję. Tak samo jak
      ścieram swastyki w tramwajach i autobusach oraz zbieram butelki chodząc po górach.

      Kontakty, jakie potraciłam, potraciłam dlatego, że w depresji nie miałam siły
      się z ludźmi kontaktować ani potem tych zaniedbanych kontaktów odbudowywać. Nie
      winię o to innych - po prostu relacje zawsze są obustronne, niezależnie od
      przyczyny. Kontakty urwane można też odbudować po latach. BTW, to były raczej
      znajomości, koleżeństwo niż przyjaźnie. Przyjaciół(ek) nie mam wielu, ale żadnej
      z nich nie przyszło do głowy przestać się do mnie odzywać.

      Nie wiem, jakby było, gdybym mieszkała na wsi albo w małym miasteczku. Myślę, że
      dużo zależy od ogólnej atmosfery i stosunków z ludźmi. Ale nie wiem. Wiem, że
      wieś niejedno toleruje, choć tego nie nazywa. Nie wiem, jakby było, gdybym miała
      nóż na gardle i 4 dzieci do wykarmienia. Ale wiem, że nie chcę pracować dla
      kogoś, kto zwolniłby mnie tylko dlatego, że jestem alienem, ani dla kogoś, kto
      by mnie mobbingował. I nie chcę pracować w nieludzkiej korporacji, z racji
      wykonywanego zawodu zaś świetnie wiem, że wcale nie wszystkie są takie. Tak jak
      nie chcę mieć przyjaciół, którzy są nimi w swojej niewiedzy. Po co mi tacy
      przyjaciele. Na pokaz?

      Ukrywanie czegokolwiek mocno szkodzi osobie ukrywającej. Dodatkowe kilogramy na
      plecach, tak jakby już sama choroba nie dorzucała ich wystarczająco. W Polsce
      jest wciąż niewiedza, jest obawa przed niepełnosprawnością, tak jak jest
      antysemityzm i homofobia. Ale tego nie zmieni nic, jeśli ludzie zwyczajnie nie
      zetkną się z osobą niepełnosprawną, Żydem czy lesbijką i nie zobaczą na własne
      oczy, że to taki sam człowiek jak oni, bez czułków ogona i błon pławnych między
      palcami. Cóż. Staram się być egzemplarzem pokazowym. Nie opowiadam na prawo i
      lewo, ale i nie ukrywam.

      Ale i długo dochodziłam do tego stanowiska. Wstydziłam się, wstydzę chyba wciąż
      - głównie przed sobą. Trochę tak jak napisała Ann. Przede wszystkim zachowań.
      Własnej niewydolności w depresji, głupot okołomaniakalnych. I to było głównym
      powodem, dla którego nie mówiłam. Albo mówiłam prześmiewając, ironizując,
      bagatelizując. W pewnej chwili postanowiłam przestać tak robić. Jeśli jest
      potrzeba, mówię i nie zastanawiam się, co ludzie powiedzą. Wiem, że to jest
      ważne - także dla mnie. Gdy chodziłam na terapię, tekst "moja terapeutka"
      zagościł na stałe w rozmowach, zarówno z bliższymi jak i dalszymi znajomymi.
      także z ludźmi, którzy o md nie wiedzą i nie ma powodu, żeby wiedzieli (np w
      pracy). Nic nie poradzę na to, że
      stała się jedną z ważniejszych osób w moim życiu, a samo wydarzenie cyklicznie
      się powtarzało. To tak jakbym z jakichś wyższych przyczyn omijała w rozmowach
      partnera czy rodzeństwo. Były dwie reakcje. Albo ludzie to przyjmowali tak samo,
      jakbym mówiła "moja ciotka", niektórzy ze zdziwionym / zmieszanym wzrokiem,
      usiłując to zdziwienie ukryć, albo okazywało się, że sami
      chodzą/chodzili/planują chodzić na terapię, szukają terapeuty itd itp. Dokładnie
      tak samo jest z depresją.

      PS Moja koleżanka dowiedziała się, że jest w ciąży (nieplanowanej, na studiach)
      po rozmowie kwalifikacyjnej, czekając na wynik. Została poinformowana przez
      telefon, że pracę dostała i zaproszona do szefowej, by dogadać szczegóły. Ta
      potwierdziła, że chcą ją zatrudnić, niestety na razie nie mają etatu, ale na
      umowę-zlecenie na dłuższy okres, do konkretnego projektu. A. wzięła głęboki
      oddech i najzwyczajniej w świecie poinformowała babkę o stanie rzeczy. Została
      zatrudniona do końca ciąży, szefowa podziękowała jej za uczciwość i obiecała, że
      jeśli zwolni się etap, zatrudnienie przedłuży. Pracuje tam do dziś. Naprawdę
      można, ludzie. Można. Nie mówię, że każdy pracodawca się tak zachowa, ale dopóki
      się nie odważymy, nie dowiemy się. A już tym bardziej bez tej odwagi nic się nie
      zmieni. Będzie można nadal narzekać - tylko czy o to chodzi?

      jak zwykle wyszła mi epistoła, sorry
    • perfekcjonizm Re: Czy to wstyd? 17.02.10, 14:34
      Ja miałam szczęście spotkać w życiu ludzi, którzy dzięki swojej pozytywnej
      reakcji na moje problemy psychiczne dodali mi własnej wartości i godności. Byli
      to nauczyciele, lekarze, pracodawcy, ludzie, których spotkałam w życiu przez
      chwilę i ci, którzy zostali na dłużej. Przy nich wszystkich te pojedyncze
      przypadki osób o negatywnym nastawieniu nie mają żadnego znaczenia. Mówię sobie
      wówczas, że to nie moja bajka i idę dalej.

      Ale mój stan wyjściowy był zupełnie inny. Było smutno, bez nadziei i bardzo
      nietolerancyjnie ale na każdym etapie mojego życia, na mojej drodze pojawiał się
      ktoś kto podawał rękę aż znalazłam się w miejscu, w którym po prostu lżej się
      oddycha.

      Odwagi dla Was wszystkich i ludzkiej życzliwości, która dodaje skrzydeł.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka