Dodaj do ulubionych

Zalewam się

07.03.10, 22:55
Wiśnióweczką. Ależ ciepło do brzuszka spływa. Bo jest [pipi] źle.
Więc będziemy płakać i pić. I ta karta jednak się obraca i jest
znowu śmiech i triumf.

Nic nie jest stracone. Dzis wiem tyle. i nadzieja umiera ostatnia.
I koniec to jest zamknięcie wieka trumny. I gwoździki. Wcześniej
trzeba walczyć. Nie w depresji, pod kołdrą nabiera się siły. I
gapiąc się na ścianę.

Wiśnióweczka być dobry.

DEcdwdvyebewunhceidj123oi20o1fj32kvb2hegfb12udvwjwdjjkj/

o.

koło kochanego biurka mam już 2 butelki, co prawda 1/3 każdej z nich
wychylona. jutro pifo.. życie byc ładne. apotemsiepouklada
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Zalewam się 08.03.10, 08:35
      a na końcu na odwyk smile
      i dietka na koszt NFZu
      • kajka68 Re: Zalewam się 08.03.10, 09:00
        czy p wisnióweczce następuje zjawisko zwane kacem? w takim razie jak się dziś
        czujeszwink Koty tupią?
    • 36.a Re: Zalewam się 08.03.10, 10:41
      Lolinko, nie. Budzę się i myśl: najgorsze są przebudzenia. Bo
      wiosna, dużo światła a ja się tak cholernie pogubiłam. To co w czym
      obecnie żyję jest tak bardzo niejednoznaczne... Płaczę. Mama
      zapytała wczoraj, gdzie jadę na urlop. I tej myśli się trzymam. Że
      będzie lato, woda, słońce, plaża, piękne widoki... Na trzeźwo i z
      szeroko otwartymi oczami przetrwam. !@#$%, przetrwam.

      Kajko, nie ma kaca. Miałam pół tej wiśniówki 0.5. Ostatnio Passoa,
      podobna ilość. I stop.
      • 36.a Re: Zalewam się 08.03.10, 10:42
        Śmiech. Najpierw piszę 1/3 potem, że 1/2. Pewnie gdzieś pomiędzy.
        Żaden ze mnie pijak.
      • lolinka2 Re: Zalewam się 08.03.10, 11:10
        mam wrażenie, że to reaktywne u Ciebie....

        poskładaj sobie otoczenie na ile się tylko da, bo takie "nieokreślone
        konteksty" zdrowemu nawet nie służą...

        PS ja w ramach projektu (18 m-cy) który dłubię ostatnio się w
        niedziele wieczorami kuruję %, bo mięśnie spięte, nie idzie usiedzieć
        chwili (adrenalina). Chłop mi wróży odwyk na koniec projektu...
        • 36.a Re: Zalewam się 08.03.10, 11:42
          I masz rację - reaktywne. To wszystko jest in statu nascendi albo
          mnie się tylko tak wydaje. Być może powinnać przeciąć, wolę
          asekuracyjnie zdać się na łagodny czas.
        • dr.zabba Re: Zalewam się 08.03.10, 13:01
          Od kiedy moja wątroba dała znak, że nasza przyjaźń może się niedługo
          skończyć, nie leczę już smutków %.
          • drugikoniecswiata Re: Zalewam się 08.03.10, 18:10
            Ale z tego co wiem to ona nie przeciwko % zaprotestowała? wink

            A propos %, jeśli mogę się pod ten wątek podłączyć - jak to jest z litem? Pan dr
            na mnie nafukał aż furczało, że absolutnie nic i nastraszył konsekwencjami w
            postaci depresji, stanów lękowych i innych takich. Ktoś coś praktykował? Nie
            mówię o popijaniu tabletek wódką, tylko symbolicznej ilości (pół piwa, kieliszek
            wina, 2 nalewki) od czasu do czasu i zalaniu smutku raz na jakiś czas. Bo przy
            innych prochach to w granicach rozsądku robiłam i nic się nie działo.

            Ann, na mnie wiosenne słońce też nie działa mobilizująco. Ale lato... latem
            zwykle jest lepiej. Tylko czemu do lata tak daleko i czemu mi się mgr sama nie
            chce w międzyczasie napisać? Bo latem to ja już jej na głowie mieć nie chcę, a w
            tym tempie to i do przyszłego nie zdążę.
            • majagor Re: Zalewam się 08.03.10, 18:38
              Co do alkoholu i tabletek.. Oczywiście Pani Ładna krzyczy, marudzi, oczywiście czytałam ulotkę mych leków i znam fragment, w którym piszą, iż pić się nie powinno...
              Ale piję. I nie zawsze jest to symboliczny kieliszek wina, czy pół piwa. Zdarza się więcej. W ten weekend wypiłam kilka drinków tzw. Blue Margarity, czyli tequili i jakiegoś likieru + dodatki.. Do słabych alkoholi to nie należy. Ja wypiłam tego kilka. I żyję. Mam się dobrze. Kiedyś nie piłam długo, bo leki, bo tak kazali. Ale teraz nie stosuję tych ograniczeń.

              Tyle, że nie piję na smutki. Bo picie na smutki.. to u mnie jeszcze większe smutki.. Piję w towarzystwie, piję dla przyjemności picia/smaku itd.

              A znajomy mój powiedział ostatnio, że przy moich lekach bardziej niebezpieczna jest kawa.. Stabilizator ma mnie uspokajać, stabilizować, a kawa w przeciwieństwie do alkoholu mocno pobudza.. Ale kawę też piję..
              • drugikoniecswiata Re: Zalewam się 08.03.10, 22:28
                Moja poprzednia lekarka wyznawała zasadę, że kieliszek wina od czasu do czasu
                nic mi nie zrobi. Ja tę zasadę trochę ekstrapolowałam na to, że impreza od czasu
                do czasu również nie. Na początku się szczypałam, potem przestałam, bo nic się
                nie działo. No ale teraz pan fuknął tak, że się boję, i nie wiem, czy on tak dla
                zasady fuka, czy to naprawdę z tym litem bardzo niekompatybilne.
                • lolinka2 Re: Zalewam się 09.03.10, 06:55
                  ponoć niekompatybilne mocno, w czasach nielitowych dr nie fukał, przy
                  licie ostrzegał b. głośno i b. wprost, że kac maksymalny, że zmienia
                  działanie (do toksyczności), że zwidy potencjalne również...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka