25.05.10, 12:37
Moja kochana Pani Ładna idzie na urlop. I to bardzo długi urlop. Od lipca do końca września.. Spotkamy się jeszcze na początku lipca, a potem dopiero w październiku.
Wczoraj o tym rozmawiałyśmy. Niestety przez ten czas nie będzie dostępna dla pacjentów. I zastanawiam się cóż ja zrobię przez ten czas.
Leki to pikuś. Może mi je wypisywać lekarz rodzinny, czy też ojciec M. [stosowne zaświadczenie od Pani Ładnej mam].. ale jakoś tak smutno mi będzie bez niej, bez wizyt u niej.
Czuję się teraz dobrze, czuję się ustabilizowana. Ale boję się, iż bez regularnych wizyt u niej może mi się troszkę to popsuć..

A Wy co robicie podczas urlopu Waszego lekarza? Czy na ten czas przenosicie się do innego psychiatry, czy po prostu bierzecie zapas leków i czekacie na powrót Waszego?

Ach, bo też nie miała sobie co wymyślić. Kto to widział, takie długie wakacje mieć wink
Obserwuj wątek
    • 36.a Re: Buu... 25.05.10, 13:01
      Trochę zazdroszczę. Jest mi doskonale obojętne, że moja lekarz ma urlop. Nie przywiązuję się... Nie nawiązuję głębszych więzi/relacji z lekarzami. Lubię ją, jest miło. I tyle aż.

      Bo ja sobie tłumaczę, że jestem dla niej jedną z tysięcy pacjentów. To jej praca. I miałyby się nawiązać więzi? Impossible.

      - cyborg smile
    • lolinka2 Re: Buu... 25.05.10, 13:25
      mojego zaprzyjaźnionego psycha mam pod telefonem, w skrajnych
      sytuacjach za niemiecką granicą i nad polskim morzem odbierał tel. smile

      ino u mnie skrajnych sytuacji racze nie ma od dłuuuuugiego czasu, a na
      okoliczność mniej skrajnych mam przeszkolenie, coby pożar opanować
      sama.
      • majagor Re: Buu... 25.05.10, 14:16
        Oj nie, nie. Ja nie wiążę się emocjonalnie z Panią Ładną smile
        Po prostu lubię ją, ufam jej i będzie mi smutno, że tak długo nie będę jej
        widziała.
        No ale nie będę płakać przy pożegnaniu - miłych wakacji ewentualnie jej życzyć
        będę. Nic więcej.

        Co do dzwonienia do lekarza podczas urlopu. Nie. Absolutnie nie. To nie w moim
        stylu. Urlop jest po to, by odpoczywać, a nie odbierać służbowe telefony - ja
        mając służbowy telefon nie odbieram go w weekendy, w dni wolne i nie wymagam od
        kogoś, aby ktoś to robił dla mnie. Jest to po prostu wg mnie nieeleganckie i
        niekulturalne.
        Nawet do lekarza z hospicjum, który opiekuje się mamą dzwonię tylko i wyłącznie
        w godzinach jego pracy. Wiem, iż by odebrał o każdej porze - ale z grzeczności i
        szacunku jego czasu z rodziną tego nie czynię.
        I wiem, że gdybym nawet umierać miała nie zadzwonię do Pani Ładnej wiedząc, że
        ma urlop. Nie i koniec. Jakby coś strasznego się działo to istnieją na tym
        świecie jeszcze inni lekarze.

        Najgorzej będzie, gdy mama umrze, a ja zostanę bez lekarza. No ale trudno.
        Poradzić sobie jakoś trzeba.
        • kebli Re: Buu... 25.05.10, 16:54
          Może psycholog?
          Nie wiem czy chodzisz - nie pamiętam.
          Mnie bardziej martwi właśnie brak psychologa niż lekarza. Jakby się działo coś
          złego to dokładnie wiem do kogo i gdzie iść. Ale z psychologiem to ból, oj ból.
          Ne wyobrażam sobie nawet zmiany mojej pani magister na inną. Nie zebym się jakoś
          przywiązała, ale dlatego, ze ona zna mnie na wskroś. No i naprawdę mi pomaga, oj
          pomaga.
          • kara.mija Re: Buu... 25.05.10, 23:01
            mam podobnie jak Kebli - urlop psycha to pikuś, swój urlop skracam,
            żeby stracić tylko jedną terapię ale moja terapeutaka idzie na urlop
            na cały wrzesień i też nad tym ubolewam
    • xsenia Re: Buu... 26.05.10, 13:42
      qurwa, oni to też mają "pracę"

      pracuje w biznesie i nie ma że urlop, święta, nie ma że choroba:
      Klient jest Święty, Projekt jest Święty i po prostu NIE MA przycisku
      "off" 100% wydajności non stop to absolutne minimum
      nie dajesz rady: WON

      tego rozpasania wśród lekarzy/terapeutow i innych tego typu nie
      pojmuje, za co oni biorą pieniądze?
      w US lekarz jest non stop pod telefonem
      • majagor Re: Buu... 26.05.10, 15:30
        Ale czy urlop to jakieś "rozpasanie"?
        Każdy człowiek ma prawo do tego. Każdemu pracownikowi przysługują dni wolne [ileś dni płatnego urlopu i ileś dni bezpłatnego].

        Gdy ja pracowałam - każdy weekend wolny, telefon służbowy po 18 wyłączony, podczas weekendów, urlopu telefon służbowy wyłączony.
        Takie sprawy ustalałam z pracodawcą przy podpisywaniu umowy o pracę. I nikt nie miał do tego obiekcji. Szef jak chciał coś pilnego, albo chciał poplotkować to mógł dzwonić na komórkę prywatną, której nikt inny z pracy nie znał. Jeden szef nadużywał czasami tego, drugi [obcokrajowiec] baaardzo szanował życie prywatne swoich pracowników i mogło się "palić" w firmie, ale nie zadzwonił. Klienci obsługiwani byli od 8 do 16. Po tej godzinie nie odbierało się od nich telefonów, nie odpisywało się na maile. A klienci byli tzw. z "górnej półki" bo produkty bardzo ekskluzywne. Tyle, że byli obcokrajowcami i dla nich normalne było, że firma nasza pracuje w danych godzinach i tylko w tych godzinach jesteśmy dla nich dostępni. Z tego co zauważyłam mieszkając z Niemczech - dla nich to NORMALNE i nikt, by nie wpadł na pomysł dzwonienia w weekend czy podczas urlopu.

        M. pracuje w międzynarodowej korporacji. Jeszcze nigdy się nie zdarzyło, aby ktoś dzwonił do niego po godzinach, w weekendy, czy podczas urlopu. Ewentualnie konferencje z USA miewa późnym popołudniem - bo różnica czasowa.

        Ojciec M. jest lekarzem. Bierze urlop min. 4 razy po 2 tyg. w roku. Niby dużo. Ale na co dzień pracuje od 8 do 20-21. W weekendy często wizyty domowe, konferencje itd.
        Więc chyba mu się należy. I on nie "bierze pieniędzy", a je zarabia.

        Do Pani Ładnej też nie mam pretensji, że sobie wyjeżdża na tak długo. Skoro stać ją na to. Skoro ma na to ochotę. To czemu nie? I nie wymagam od nikogo, by był dostępny dla mnie 24 na dobę - bo ja dla nikogo też dostępna stale służbowo nie zamierzam być.

        Co do psychologa, o którym mowa była wyżej. Aktualnie nie posiadam go. Wciąż czekam na miejsce.
        • xsenia Re: Buu... 26.05.10, 17:26
          wiesz....
          nie zrozum mnie źle, ale ty nie wiesz co znaczą słowa
          "projekt" "klient" "termin"
          • lolinka2 Re: Buu... 26.05.10, 17:39
            o taaaaaaaaaaaaaaaak

            jako freelancer od 6 lat zgadzam się z xenią.
          • majagor Re: Buu... 26.05.10, 18:21
            xsenia napisała:

            > wiesz....
            > nie zrozum mnie źle, ale ty nie wiesz co znaczą słowa
            > "projekt" "klient" "termin"

            Może i nie wiem.
            A może mam inne priorytety w życiu.
            I nie pozwolę się z siebie niewolnika zrobić. I rozumiem, iż ktoś sobie długi
            urlop bierze, iż ktoś nie odbierze telefonu po 18stej itd.
            Ot tyle tylko.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka