dr.zabba
15.06.10, 23:01
Wydaje mi się, że muszę być taka cierpliwa i rozsądna. Kiedy się źle
czuję, przyjmować to ze stoickim spokojem, bo przecież minie. W
żadnym wypadku nie robić rabanu, że to depresja, bo przecież depresja
to musi trwać jakiś czas. Kiedy myśli przyspieszają, zapobiegliwie
zwiększać dawkę pacyfikatora, żeby przypadkiem nie przerodziło się to
w hipo. Nie litować się nad sobą, nie użalać. Nie zwalać fochów na
chorobę.
Mam ochotę rąbnąć tym wszystkim w stół z wielkim hukiem i zrobić coś
nieodpowiedzialnego. Przestać się tak, do cholery, kontrolować.
Usiąść na środku ulicy i rozpłakać się.
Ja już dłużej tak nie mogę.