Na ten temat warto porozmawiać.
Kopiuję to co napisałyśmy wcześniej niech już będzie w jednym miejscu:
KOPIA:
Awanturka;
Jak myślicie, czy to,że ostatnio jest nieźle to może byc skutek aż trzech cykli psychoterapii
jakie W ostatnim roku przeszłam?
Wcześniej nie korzystałam z psychoterapii (nie liczac psychoterapii grupowej 20
lat temu) bo mój lekarz uważał, że przy chorobach afektywnych skutecznośc psychoterapii
jest mała.
Co myślicie o psychoterapii w chorobach afektywnych? jakie macie doświadczenia?
Czy to mozliwe żeby ta wyrażna poprawa jaka obserwuje miała z psychoterapia jakis zwiazek?
(Napewno nie jest spowodowana
lekami bo 0d 10 lat biorę to samo i w tej samej dawce.)
A poza tym jeszcze jedna mała uwaga - na tym forum jest bardzo sympatycznie.
Na depresji powoli robi się nieciekawie. Skad w ludziach tyle agresji i, z drugiej strony,
przewrażniwienia na swoim własnym
punkcie?
W kazdym razie wolę to forum tylko szkoda że tu czasami tak pusto...
Pozdrawiam wszystkich! - awanturka
=
Marta:
Co do psychoterapii, to sama nie wiem. Niby ma nie pomagać w razie choroby endogennej
(czyli mojej). Raz mi bylo lepiej - po grupowej, raz gorzej, po 6 miesiącach analizy - wprost
uciekłam.
=
awanturka:
W wieku lat 19 trafiłam z niezbyt nasilonymi objawami(tak je oceniam z perspektywy tego co
przeżyłam później) na psychoterapie grupowa prowadzona w renomowanym ośrodku leczenia
nerwic w sposób bardzo intensywny (5 dni w tygodniu po 5godzin przez 5 miesiecy). W
trakcie psychoterapii zaczęło byc gorzej i gorzej. Mimo wszystko, namawiana przez
terapeutów, brnęłam w to dalej (to niby miała byc normalne i znaczyc,że psychoterapia
działa). Pod koniec miałam już tak nasilone objawy, że wyladowałam w szpitalu, gdzie w
stosunkowo krótkim czasie lekami antydepresyjnymi postawili mnie na nogi.
Nie mogę oprzec sie wrazeniu,że mój pierwszy naprawde cięzki epizod depresyjny wywołany
był właśnie psychoterapia. No i pożegnałam się z psychoterapia na długo..
Rok temu zaczęłam chodzic na psychoterapie indywidualna, niezbyt intensywna
(1-2 spotkania w miesiacu). Podono ten rodzaj psychoterapii jaki przeszłam nazywa sie
psychoterapia poznawcza. Nie było żadnego eskalowania emocji, raczej terapeutka starała sie
delikatnie emocje wyciszac. A psychoterapia polegała własciwie na jednym - tropieniu w
moim umyśle przekonan, które moga przyczyniac się do obniżenia nastroju. I tylko tyle. Ale
bardzo ja sobie chwalę.
Czy możesz coś napisac o terapii psychoanalitycznej? Czy terapeuta wiedział na co chorujesz
czy tylko miał wiedze całkiem ogólnia (że miewasz stany depresyjne)? Spotkałam sie z opina,
że CHAD i CHAJ sa przeciwskazaniem do prowadzenia tego rodzaju terapii. czemu uciekłas
(już o tym wspominałas w jakimś watku, ale może napiszesz coś więcej).
Czy możesz napisac jakie korzyści odniosłaś z psychoterapii grupowej?
Gdzie była prowadzona, kto w niej uczestniczył (tylko nerwicowcy czy ludzie z chorobami
afektywnymi też?). Psychoterapia grupowa jaka przeszłam była prowadzona dla pacjentów z
nerwica (ja też tam trafiłam z taka diagnoza).
==
Marta:
W Laboratorium Psychoedukacji, zajęła się mną pani terapeutka - przy okazji dr filozofii,
poczułam się zaszczycona, ale i poczulam że mnie z miejsca zdominuje.
Typowa psychoanaliza, kobita z rzadka zadawała dodatkowe pytania typu "co pani wtedy
czuła/myślała?" Nigdy nie moglam spamiętać tych pytań, tj czego one dotyczyły i
wychodziłam lekko zaczadziała.
Żadnego poczucia więzi, jakiś wręcz dystans między nami.
Wydawała mi się pozbawiona poczucia humoru, albo miała żelazną samodyscyplinę.
Ustaliłyśmy sobie najpierw trzy miesiące na próbę, czy to coś daje, potem jeszcze trzy.
Zrezygnowalam w końcu, bo czułam że grozi mi wewnętrzna eksplozja. Nie umiałam wyjaśnić
na czym to polegało, ale terapeutka kiedyś oznajmiła, że rzeczywiście jest tak jak sądzę, że
mianowicie nie rozumiem wielu rzeczy na własny temat. No cóż, podważać gmach
samowiedzy jest w moim wypadku bardzo ryzykowne.
I jeszcze liczyć na to, że po iluś latach analizy dojdę do tej słusznej wiedzy... nie mam 20 lat,
nie mam czasu.
Wiedziala [na co choruję], pytała czy nie zapominam o lekach. Nie miala mnie wyleczyć z
CHAD, bylam jak każdy, wszyscy chodzimy do dentysty i wszyscy moglibyśmy chodzić na
analizę. Ale by mieli używanie

))
> Czy możesz napisac jakie korzyści odniosłaś z psychoterapii grupowej?
To było za krotko, 1,5 miesiąca na oddziale dziennym.
Dostrzegłam jak wiele istnieje podobieństw między ludźmi i to niezależnie od ich sytuacji
społecznej. I też - jak jednak wiele jest różnic.
Często ktoś spontanicznie zgłaszał jakiś swój problem, ktoś inny potwierdzał, że on też ma
to samo, potem mówiono o tym, psycholog sprytnie tak kierowała dyskusją, żeby wnioski się
nasunęły same.
Jednak bez psychologa, czy innego mediatora nie sądzę, żeby dało się dyskutować na tematy,
które tak bardzo ludzi poruszają.
Bardziej sobie cenię kilka ćwiczeń jakie się tam odbyły - typu zabawy symboliczne.
Myślę, że pozbylam się nieco kompleksu niższości, ktory mi wmawia moja psychiatra, ale
którego nikt nie widzi. Tak na marginesie: podobno jak się go ma, to już na stałe! Dobry
Boże...
No to się rozpisalam,
pozdrawiam
Marta
PS. A teraz może inni coś napiszą o psychoterapii?
M