Dodaj do ulubionych

Psychoterapia a sny

27.10.10, 12:18
Czy podczas psychoterapii sny stają się bardziej sugestywne?Czy odwołują się do przeszłości?Czy wywołują u was tak intensywne uczucia że potem natrętnie o nich myślicie i czujecie potrzebę zagłębiania się w tym co one mogłyby oznaczać?
Czy w pewnym momencie psychoterapia sprawia że całe wasze terazniejsze życie schodzi na dalszy plan?Że oddalacie od tego co jest obecnie,i od ludzi którzy są wokół was?
Podzielcie się proszę doświadczeniami.
Obserwuj wątek
    • lolinka2 Re: Psychoterapia a sny 27.10.10, 12:26
      sny SĄ.
      SĄ obłędne, przerażające, wywlekające z nieświadomości wszystko to, do czego świadomie nie umiem/ nie chcę się przyznawać przed sobą lub/oraz resztą świata. Budzę się i wstydzę... budzę się i czuję ulgę.. budzę się i myślę o tym, co moja nieświadomość chciała mi przekazać tym razem.

      c.d.n. idę pracować.
      • lolinka2 Re: Psychoterapia a sny 27.10.10, 12:41
        c.d.
        u mnie terapia zlazła się z dołem i to spowodowało że olałam tzw zwykłe życie
        potem przeżycia terapeutyczne + dół (żałoba i depresja z innych przyczyn) wyeliminowały mnie na miesiąc ze wszystkiego niemal co robiłam.
        Tak, terapii, wspomnieniom, uczuciom, relacji terapeutycznej trzeba dać sporo miejsca i czasu.
    • 36.a Re: Psychoterapia a sny 27.10.10, 12:38
      tak,
      terapia jesli jest intensywna staje sie czyms najwazniejszym na swiecie. czyms dokola kreci sie caly dzien tydzien. centrum. chodzisz i rozmyslasz o tym co uslyszalas, probujesz rozgryzac, snisz. "tak jak kiedys chodzilam na uniwersytet tak teraz chodze na psychoanalize aby studiowac wlasne zycie"*


      * niewazne kto. i tak sie nie czyta ksiazek, ktore polecaja innismile
      • 38takatam Re: Psychoterapia a sny 03.11.10, 08:34
        Podczas terapii miałam bardzo dziwne sny...
        Mój psycholog wyjaśniał mi każdy z nich...to było niesamowite-zawsze strzelał w 10-tkęsmile

        "Najokrutniejszym przekleństwem choroby jest także święta obietnica:
        nigdy nie będziesz się czuła tak samo na stałe."

        Terri Cheney
        • lolinka2 Re: Psychoterapia a sny 03.11.10, 10:52
          ja wyznaję zasadę, że żaden psychoterapeuta nie wie, co we mnie siedzi - sen jest dla mnie tak intymną formą przekazu - ze mnie do mnie, że opowiem go owszem, ale nie pozwolę, żeby ktoś go interpretował. Możemy popracować nad nim razem, ale odbiór przekazu należy do mnie.
          Co ciekawe, nauczyłam młodą szukać "drugiego dna" w snach - bo też w terapii jest i sporo śni ostatnio - ciekawe rzeczy tam wyszukuje.
    • ergo_pl Re: Psychoterapia a sny 03.11.10, 09:28
      Budziłam się krzycząca, kłócąca się, mokra. Sny wywalały wszystko niewypowiedziane.
      • czubata Re: Psychoterapia a sny 03.11.10, 11:25
        Czyli wychodzi na to że podświadomość istnieje,i co jakiś czas daje o sobie znać.Czy dokopywanie się do niej i do tego co chce przekazać,może poprawić komfort życia? Jak się zapatrują na to wasi partnerzy kiedy dostrzegają że jesteście niejako nieobecne w życiu codziennym a wszystko się kręci wokół terapii? Mój mąż bardzo nie lubi kiedy ja żyję w swoim świecie.
        • lolinka2 Re: Psychoterapia a sny 03.11.10, 11:30
          mój nauczył się znieczulać smile
          Jest obok, wysłucha, przytuli, ale pilnuje, żeby go to za mocno nie wciągnęło i żeby nie ponosił nadmiernych kosztów emocjonalnych.
          Podświadomość istnieje - czy nam się to podoba czy nie. W moim przypadku dokopanie się do niej, z perspektywy prawie roku terapii zmieniło mnie, zmieniło funkcjonowanie, sporo się zmienia na bieżąco jeszcze.
          Ogólnie nam się to wszystkim opłaca, bo moja "inność" przekłada się na atmosferę w domu.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka