Dodaj do ulubionych

Asertywność jest trudna

24.02.11, 17:35
Za każdym razem jak lądowałam na poczcie z avizo i czekalam z numerkiem swoje 40 min, jak juz podchodziłam do okienka zaczynałam swoje "dlaczego właściwie na kopercie jest adnotacja o nieobecności adresata w mieszkaniu, skoro przynajmniej jeden człowiek zwykle w nim jest". Grzecznie, z uśmiechem, ale z coraz mniejszą cierpliwością, coraz mocniej wkurzona. Poradzono mi pismo do kierownika. Nie bardzo mi się chciało. Ostatnio panienka z okienka (szanuję jej pracę, niewdzięczna) pofatygowała się na zaplecze, aby poinformować Dział Kontroli, że żadne listy polecone nigdy nie docierają do obecnego w domu adresata. Myślałam, że to podpucha. Ale jednak nie. Dziś sobie leży na stole list polecony do mamy i ojciec mówi, że listonosz mówił, że będzie do nas polecone przynosił. Czyli aż trzeba sobie to wyprosić... Ale włączyła mi się od razu wizja zapracowanego listonosza z ciężką torbą listonoszką, który musi wchodzić na ente pietro... No i włącza się niejakie poczucie winy...
(poczucie winy ustaje, jak pomyślę, że on do nielicznych mieszkań tak donosi te listy)

big_grin

Miła Sensi przypomniała mi, że ostatecznie polecone są droższe.

Asertywność ociera się jakoś o agresję?
Nie krzyczałam, ale przecież dawka agresji, która dawała siłę musiała w tym być, skoro okazałam się być skuteczna...
No i dziwnie mi.



Dalej, ale juz tak poza konkursem, bo zawsze mnie to ciekawiło big_grin Akt seksualny w przypadku Panów - rodzaj wrodzonej agresji przecież (nie mówię o gwałcie). O doświadczeniach z b. nieśmiałymi Panami opowiadać nie będę, ale mówię NIE big_grin

Da się żyć bez grama agresji? Coś osiągnąć wyłącznie miękkimi metodami?
Obserwuj wątek
    • kamyczek_0 Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 17:59
      Można miękkimi metodami. Jestem żywym przykładem big_grin Poniżam się jak trzeba, klękam na kolanach (taka przenośnia, chociaż może kiedyś i klęknę naprawdę), mówię no "oj, przepraszam Panią, że tak Pania fatyguję. Ja wiem, że Pani ma duuużo pracy, a ja tutaj jeszcze o coś proszę". Słowem padam do twych nóg i błagam o wybaczenie. Tak reaguję jak ktoś jest wobec mnie agresywny, jak np. pani z okienka, albo pan/pani doktor tongue_out Działa zawsze.
      • 36.a Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 18:05
        No nie, raczej to cwana metoda. "Pan taki biedny, a ja zawracam szanowną rozczochraną". Uniżenia nie widzę. Raczej dopieszczenie czyjegoś ego...

        Łapię się na tym, że w kontaktach ze służbą zdrowia, sklepach jestem niezwykle sympatyczna i rozgadana. Sporo można "ugrać" dla siebie. Ale i sprawia mi ogromną przyjemność taki sposób bycia. I czarowanie przez telefon, uch, lubię, gdy coś załatwiam. Włącza się głębszy timbre głosu i...jechana. Mniam big_grin Gdyby tak zawsze życiem dało się bawić...
        • kamyczek_0 Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 18:29
          No to mam dokładnie jak Ty smile Miałam nie nawiązywać, ale w pracy zamierzam zniwelować takie zachowanie do zera, bojąc się, że ktoś pomyśli o mnie żem zbyt przebojowa i zgarniam całą uwagę na siebie. wink
    • dr.zabba Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 18:28
      Nie widzę za grosz agresji w powyższym. Ani u Ciebie, ani u panienki z okienka - jeśli była agresywna, nie napisałaś o tym. Normalne, cywilizowane zachowanie. Trzeba upominać się o swoje. Trzeba to umieć robić. Ja się uczę. Wręcz zmuszam do uczenia. Dziś upomniałam się o zaległe 4 zł, choć pierwszy odruch był: eh, to tylko 4 zł, odpuszczę. Ale odpuściłabym przede wszystkim sobie. Bo to ja chętniej bym nie upominała się. To asertywność.

      Asertywność nie jest ani miękka ani agresywna. Wyklucza miękkość, wyklucza agresję. To sztuka sięgania po swoje z poszanowaniem praw innych. (tak piszą w książce, co to ją teraz czytam)
      • kamyczek_0 Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 18:44
        Dawaj tytuł smile
        • dr.zabba Re: Asertywność jest trudna 25.02.11, 13:20
          hihi
          "Asertywność" smile
      • 36.a Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 18:46
        Chodzi mi o coś innego.
        Że bez dawki agresji (minimalnej choćby) asertywność nie jest możliwa. Bo za/pod sięganiem po swoje, bo "coś mi się należy jak psu miska" leży jakieś wstępne wkurzenie, zdenerwowanie, które można przekształcić na cywilizowaną asertywność. Cos jak strajk, bunt niewolników. Najpierw ulegli, potem cos doprowadziło ich do ku*wicy (nie umiem bez wulgaryzmów czasem). Oni zrobią rewolucję czy inny przewrót, ja zadziałam dla siebie.
        • ergo_pl Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 21:56
          36.a napisała:

          > Chodzi mi o coś innego.
          > Że bez dawki agresji (minimalnej choćby) asertywność nie jest możliwa.

          Ja bym to nazwała pewnością siebie.
    • majagor Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 19:14
      Wg mnie asertywność i agresja wzajemnie się wykluczają.
      Bo przecież asertywność to sztuka odmawiania, wyrażania własnych uczuć, pragnień, opinii w sposób NIERANIĄCY innych. A gdy uczynimy to z agresją w tle... to niekoniecznie spełni ten ważny wymóg - nie krzywdzenia innych.
      Byłam na kursie asertywności. Dawno temu zresztą. Marciś zawsze śmieje się, że teraz powinnam pójść na kurs "Życie bez asertywności", ponieważ asertywność zbyt dobrze mi wychodzi smile Uległość mi nie grozi. Uległość w żadnym wymiarze wink
      Odmówić potrafię, wyrazić siebie potrafię, o swoje upomnieć się też umiem. Grzecznie, miło, po ludzku. Oczywiście grzecznie i miło jest tylko, wtedy gdy druga strona grzeczna i miła wobec mnie jest.

      P.S. Ktoś może mi przy okazji wytłumaczyć dlaczego zniknął Kamyczka temat odnośnie pracy? Wczoraj tam coś napisałam, dziś chciałam zobaczyć, co się dzieje... a tu nie ma tematu... Mogę wiedzieć z jakiego powodu został usunięty? Bo rozumiem, że nie zapadł się od tak pod ziemię, ani krasnale go nie ukradły...
      • kamyczek_0 Re: Maju 24.02.11, 21:01
        Prosiłam Lolinkę,żeby usunęła. Mogę ci na priv napisać o co kaman. W każdym razie za dużo szczegółów wbrew pozorom (ktoś próbował węszyć - znaczy z osób, które znam w realu, nie z neta). Raczej nic mi nie grozi, ale miał dostęp i wolałam dmuchać na zimne.
    • kisunob Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 19:23
      Pomijając całą te asertywność, jak słyszę hasło "polski urząd pocztowy" to mnie h** szczela do granic wytrzymałości psychicznej.
      Teraz już w ogóle nie chodzę i unikam tego miejsca, gdyż nie zaliczam się do ludzi szczególnie cierpliwych, a owe 40 minut podnosi mi ciśnienie do poziomu psychotycznego.
      Jak ktoś napiszę do mnie list to znajdę go w swojej skrzynce na listy, hehe.
      Powaga. Dostaje na poczcie ataku furii, bo zawsze widzę jakie to nieudolne, niewydajne i zbiurokratyzowane miejsce. Istna masakra.
    • kisunob Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 19:42
      A teraz na temat:

      "Da się żyć bez grama agresji? Coś osiągnąć wyłącznie miękkimi metodami?"

      Moim zdaniem się da, ale prędzej czy później brak tego cudownego wentyla, jakim bez wątpienia jest agresja, spowoduje,że wybuchnie się z podwójną siłą... a wtedy skutki najczęściej bywają opłakane, bo człowiek narobi sobie kłopotów, a w optymistycznej wersji co najwyżej nieprzyjemności.

      Zgodzę się, że asertywność i agresja się wzajemnie wykluczają, bo to wynika z ich definicji, ale życie nigdy nie jest czysto teoretyczne i plecie własne scenariusze.
      Człowiek na siłę będzie milutki i nie da w pyszczek tej panience z okienka, to później wkurzony odreaguje na kimś innym. (...)

      Reasumując, da się, ale po cóż człowiek ma się na siłę frustrować ?

      • majagor Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 19:55
        kisunob napisał:

        > Człowiek na siłę będzie milutki i nie da w pyszczek tej panience z okienka, to
        > później wkurzony odreaguje na kimś innym. (...)
        >
        > Reasumując, da się, ale po cóż człowiek ma się na siłę frustrować ?


        Eeee, nie każdy ma tak, że musi pobyć trochę agresywny, by się wyładować. Dla mnie agresja na pewno nie jest "cudownym wentylem"!!!
        Na siłę milutka nie bywam. Panience z okienka w pyszczek nie chcę dać - ewentualnie grzecznie jej powiem, co o niej myślę. W większości przypadków, gdy czuję się źle obsłużona - w urzędzie, na poczcie, w sklepie, w banku, w restauracji - grzecznie i spokojnie informuję o tym. Po prostu mówię, że czuję się niezadowolona z obsługi. Ale nie stosuję przy tym agresji. Mówię w sposób spokojny, grzeczny.
        Pani ratowniczce, która była wredna dla mnie grzecznie, spokojnie powiedziałam "Ależ mogłaby pani być milsza dla mnie. Ja nic złego nie zrobiłam". I co? Od razu była miła. A gdybym zareagowała szorstko, agresywnie, jak by owa ratowniczka się zachowała?

        Dla mnie brak agresji - to żadna frustracja!
        • sapiencja Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 19:59

          kamyczek napisała:
          "...w pracy zamierzam zniwelować takie zachowanie do zera, bojąc się, że ktoś pomyśli o mnie żem zbyt przebojowa i zgarniam całą uwagę na siebie."


          Już którys raz z kolei piszesz " zamierzam być". Przgotowujesz sobie siebie, jak kreacje na każdy dzień tygodnia. Kamyczku, a czy nie możesz być po prostu sobą?


          Ps Ubolewam, że poprosiłaś o usunięcie poprzedniego wątku. Zawierał bardzo dużo cennych rad.
          • ergo_pl Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 20:51
            dopiero zauważyłam, że jest usunięty.
            nie rozumiem - to można sobie ot tak lub tak?
            to ja się nie będę produkować.
            • kamyczek_0 Re: ergo 24.02.11, 21:03
              Już Mai odpowiedziałam smile
            • 36.a Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 21:23
              Będę asertywna bez grama agresji: mozna poprosić o usnięcie, ale są równi i równiejsi big_grin byłam równa i mojego nie usunięto.
              • kamyczek_0 Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 21:37
                Kocham Cię big_grin
                • ergo_pl Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 21:53
                  Już rozumiem, ok.

                  A to zależy do kogo z tą miękkością i w jakiej sprawie.
                  Do młota zwykłego, żeby zmądrzał, się zmienił cokolwiek, np. przynajmniej w młot pneumatyczny, trzeba młotem. Inaczej nie załapie.
                  Ale żeby coś załatwił, należy połechtać ego.







          • kamyczek_0 Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 21:04
            No właśnie jak będę sobą to spieprzę wszystko.
      • 36.a Re: Asertywność jest trudna 24.02.11, 21:29
        hahahah, ale to znaczy, że jestem mężczyzną?
        bo jak cos mi się nie podoba to i z rozmachem trzasnę drzwiami, potrzebuję też czasem szklanek i talerzy (bardzo rzadko)

        nie wierzę, nie wierzę, nie wierzę w miękkie "ależ byłaby Pani być uprzejma być dla mnie grzeczna"
        to mało

        nie wierzę, że da się pewne rzeczy szczególnie w sferze prywatnej załatwić bez podniesionego głosu, bez włączania klawisza B [bold]. chociaż podobno sa i tacy, którzy treści agresywne wypowiadają przyciszonym głosem. i działa. nie umiem.
        dzieki, bonuswink
    • kara.mija Re: Trochę nie na temat 24.02.11, 21:52
      Od razu piszę, że jeszcze nie przeczytałam wszystkich odpowiedzi więc może wcześniej już ktoś to napisał tzn. teraz można zostawić takie upoważnienie na poczcie, dzięki któremu listonosz polecone w skrzynce może zostawiać. To chyba nie dotyczy listów z Sadów itp. ale pozostałe małe polecone jak najbardziej.
      • 36.a Re: Trochę nie na temat 24.02.11, 21:58
        Tak, coś takiego było parę lat temu i w naszej skrzynce. Ale wiesz? Skoro to polecone - wolę do własnych łapek za pokwitowaniem... Jestem staroświecka? Może po prostu ostrożna.
        • ergo_pl Re: Trochę nie na temat 24.02.11, 22:02
          ja też wolę do łap. a nuż, widelec termin tam jakiś (lęki).
          • 36.a Re: Trochę nie na temat 24.02.11, 22:12
            jesli się spodziewałam czegoś złego (mandat, komisja lekarska przy długim L4, jedno takie było, odebrałam po terminie, jupiii) - odbierałam po 2. avizo w 13. dniu big_grin
            • ergo_pl Re: Trochę nie na temat 24.02.11, 22:39
              jak miałam coś do zapłaty (podatek za mieszkanie itp.), szłam do miłej, naprawdę!, pani z okienka - sprawdzała, czy to to, czy coś innego i tyż tak cwaniakowałam big_grin
              • just-me-online Re: Trochę nie na temat 24.02.11, 23:14
                > sprawdzała, czy to to, czy coś innego i tyż tak cwaniakowałam big_grin

                Tylko trzeba uważać bo pismo dwukrotnie awizowane jest uważane za doręczone. Czyli można się "przejechać" choćby w przypadku w przypadku pism sądowych, na przykład wyroków w trybie upominawczym lub nakazowym. Mogą być powazne problemy z przywróceniem terminów, o ile będzie to w ogóle możliwe.

                Just Me
                • ergo_pl Re: Trochę nie na temat 24.02.11, 23:39
                  Dzięki JMO!
        • kara.mija Re: Trochę nie na temat 25.02.11, 08:24
          Ja też nie mam takiego upoważnienia smile Napisałam bo wiem, że teraz tak można ..... sąsiedzi mają.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka