Pytanie do tych z Was, którzy studiują/studiowali. Jak sobie radzicie czy radziliście z kwestią nieobecności? Ja nałapałam ich sporo w czasie dołków, pech chciał, ze się skumulowały na jednym przedmiocie (zaczynał się wcześnie, a w dole ciężko mi się z łóżka ruszyć, udaje się koło południa, czyli już po fakcie). I teraz zupełnie nie wiem, jak się z tego wygrzebać