Dodaj do ulubionych

wieczność...

20.12.04, 19:08
Witam

Od 1,5 roku cierpie na chorobe maniakalno-depresynja; 3 depresje, 2 manie.
Obecnie jestem na lekach i niby dzialaja, z tym ze wykazuje zdecydowana
obojetnosc wobec zycia, brak jakichkolwiek motywacji. Dalekie jest to,
jednak, od stanu depresujnego.

Perspektywa trwania w tej chorobie do konca mych dni jest dla mnie nie do
zniesienia.

Chcialabym sie dowiedziec od Was, tych najbardziej zorientowanych (moj lekarz
nie potrafi udzielic takiej odpowiedzi), czy na lekach bede musiala byc
wiecznie???

pozdrawiam goraco
ja
Obserwuj wątek
    • reuptake Re: wieczność... 20.12.04, 19:44
      a zamierzasz żyć wiecznie?

      poza tym medycyna różne cuda robi.
      • igepa Re: wieczność... 20.12.04, 21:58
        smile))

        Sprostowanie: wiecznosc ujelam w kategoriach subiektywnych - powinnam byla
        napisac: w zyciu doczesnym.

        pozdrawiam
        wierzaca w postep w dziedzinie medycyny
    • mak46 Re: wieczność... 20.12.04, 22:19
      Odpowiedź już padła. Nie będziesz żyć wiecznie. Filozoficzne to ale nie
      pocieszające. Opowiedz mi więcej o swojej chorobie. Przyczyny, konsekwencje,
      plany życiowe no i sprawa zasadnicza............wiek!
      Pozdrawiam
      • nevada_blue Re: wieczność... 20.12.04, 22:51
        może nie wieczność [!]
        ale jedna lekarka mi powiedziała, że już do końca życia stabilizator..
        taaaaa, no jasne wink
        tym bardziej, że ja w swój rzekomy ChAD jakoś nie wierzę wink

        pozdrawiam,
        [nevada]
        • nevada_blue cholera, źle się wkleiło - powyższe do igepy :) 20.12.04, 22:52

        • tlenek-gipsu Re: wieczność... 20.12.04, 23:37
          nevada_blue napisała:

          > tym bardziej, że ja w swój rzekomy ChAD jakoś nie wierzę wink

          Kurcze, Nev, jak Ty nie masz Chad, to kto ma? smile)))
          Jak to jest, że najtrudniej spojrzeć na siebie z życzliwym dystansem...?
          Chad to nie wyrok, sama wiesz.
          Ale może masz jeszcze coś innego, np nierozwiązane problemy z dzieciństwa, czy co tam może się
          ukrywać pod powierzchnią.
          Dlatego namawiałam Cię na psychoterapię (chad, jak wiadomo się od tego nie wyleczy, ale pozwoli na
          prawidłowy wgląd w siebie; to bardzo ułatwia życie.)
          • nevada_blue Re: wieczność... 21.12.04, 00:05
            e, nie mam żadnego ChADa
            po prostu jestem nieco popieprzona i tyle wink

            może to i nie wyrok, ale jednak coś, na co jest się skazanym
            bo nie można się od tego uwonić, odstawić leków [oouuugghhh!]
            co najwyżej dostać bezterminową przepustkę
            więc nie wiem jak inaczej to nazwać

            a jakieś tam nierozwiązane problemy pewnie by się znalazły
            i pewnie nawet całkiem niemało
            lekarka mi osatnio proponowała psychologa
            [bo kurat mają jakieś dotacje czy coś]
            że mogłabym pochodzić,
            ale zanim się przełamię/zdecyduję
            to pewnie mnie wiosna zastanie
            niekoniecznie tego roku..

            pozdrawiam serdecznie! smile
            kalejdoskopowa ostatnio - [nev.]
      • igepa Re: wieczność... 21.12.04, 12:50
        Witaj

        Nie spodziewalam sie riposty jakiejkolwiek, a tu niespodzianka. Mile to.

        Przyczyny?

        Trydno powiedziec. W medycynie sa rozne teorie na ten temat. Niektorzy
        twierdza, ze przypadlosc ta jest dziedziczna. U mnie to odpada. Nikt z blizczej
        ani dalszej rodziny nie cierpial na chorobe afektywna dwubiegunowa.
        Zaczelo sie poltora roku. Naduzywalam haszu, alkoholu, ciezko pracowalam, malo
        jadlam, by nie powiedziec, ze nic i nie chcialam w ogole spac, by zycia nie
        tracic. Wowczas przebywalam za granica i przyjaciele tamtejsi doszli do
        wniosku, ze unikanie jedzenia i snu jest co najmniej dziwne i nalezy to
        zweryfikowac u specjalisty. Tym bardziej, ze nadmiar energii, slowotok,
        szastanie pieniedzmi i nadmiar entuzjazmu odbiegal mocno od normy. No i drzwi
        szpitala zamknieto za mna (konsekwencje). Diagnoza? Hipomania tudziez "bipolar
        depression". Po kilkunastu dniach wrocilam do kraju, do tutejszej placowki
        zdrowia psychicznego. Wrzucano mnie na rozne leki. Albo mialy silne skutki
        uboczne, albo zupelnie nie spradzaly sie; bezsennosc, wymioty, tycie,
        opuchlizna, omamy wzrokowe.

        Po okresie silnej manii wpadlam w depresje – totalna agonia: spoczywanie
        plackiem w lozku. Nie bylam w stanie czytac, ogladac tv, wycofalam się zupelnie
        z zycia towarzyskiego, które swego czasu charakteryzowalo się duza
        intensywnoscia. Obecnie przyjmuje lamitrin i seroxsat. Mania i depresja
        odczepily się ode mnie, ale nastapil zanik jakiejkolwiek empatii
        i „wszystkojednosc” wobec terazniejszosci. Planowo mam być na lekach minimum
        dwa lata, ale po wielu roznych lekturach tematycznych i wypowiedzi na forum
        obawiam się, ze 2 lata obroca się w iluzje i będę musiala ingerowac w chemie
        mego mozgu do konca mych dni. Wobec tego perspektywa podrozy ewntualnych
        prezentuje się w czarnych barwach (jeśli wybywam, to na dluzej).

        Zastanawiam się, czy istnieje jakas persona, która po epizodach manii i
        depresji egzystuje bez srodkow wspomagajacych (???).

        pozdrawiam
        studentka odarta z planow zyciowych (25 lat).

    • tlenek-gipsu Re: wieczność... 20.12.04, 23:32
      Trochę optymizmu!

      Lek to nie wyrok... wink))
      Poza tym:
      > obojetnosc wobec zycia, brak jakichkolwiek motywacji. Dalekie jest to,
      > jednak, od stanu depresujnego.

      ...to jest właśnie stan depresyjny.
      Zdrowy człowiek nie przejawia obojętności wobec życia, ma motywacje różne do różnych działań,
      szuka informacji gdy go coś niepokoi.
      To ostatnie czynisz, więc nie jest tak źle smile
      Poczytaj nasze forum, znajdziesz wiele odpowiedzi, na podobne tematy często tu rozmawiamy.
      Uszy do góry.
    • colubra Re: wieczność... 21.12.04, 12:37
      igepa napisała:

      > Witam
      >
      > Od 1,5 roku cierpie na chorobe maniakalno-depresynja; 3 depresje, 2 manie.
      > Obecnie jestem na lekach i niby dzialaja, z tym ze wykazuje zdecydowana
      > obojetnosc wobec zycia, brak jakichkolwiek motywacji. Dalekie jest to,
      > jednak, od stanu depresujnego.
      >
      > Perspektywa trwania w tej chorobie do konca mych dni jest dla mnie nie do
      > zniesienia.
      >
      > Chcialabym sie dowiedziec od Was, tych najbardziej zorientowanych (moj lekarz
      > nie potrafi udzielic takiej odpowiedzi), czy na lekach bede musiala byc
      > wiecznie???
      >
      Leki bedziesz musiala przyjmowac dokladnie tak dlugo, jak dlugo zaleci lekarz.
      Ani mniej ani wiecej.Przepraszam, ze moja odpowiedz jest tak sucha i pewnie dla
      niektorych nudna, ale to jedyna logiczna odpowiedz. A co uzna twoj lekarz-nie
      mam pojecia, on zna cie najlepiej. Znam jednak przypadki (nieliczne przyznam)
      dozywotnich remisji po kilku epizodach.
      Trzymaj sie
      • igepa Re: wieczność... 21.12.04, 13:23
        Dziekuje serdecznie.

        Wlasnie to chcialam uslyszec/przeczytac: istnieja przypadki dozywotniej remisji.

        pozdrawiam
        bardzo mocno pocieszona
        • reuptake Re: wieczność... 21.12.04, 13:52
          poza tym naprawde można liczyć na to, że Mądre Głowy coś wymyślą.
        • colubra Re: wieczność... 23.12.04, 22:28
          igepa napisała:

          > Dziekuje serdecznie.
          >
          > Wlasnie to chcialam uslyszec/przeczytac: istnieja przypadki dozywotniej
          remisji
          > .
          >
          > pozdrawiam
          > bardzo mocno pocieszona

          Przepraszam...crying Faktycznie głupio napisałam. To nie miało tak zabrzmiec.

          • igepa Re: wieczność... 01.01.05, 19:14
            Alez skad smile Moze to ja wyrazilam sie lekko lakonicznie. Naprawde czuje sie
            pocieszona. mam nadzieje, ze moj przypadek po mym zejsciu z tego swiata bedzie
            podawany jako ten z dozywotnia remisja smile

            pozdrawiam serdecznie

            p.s. Moja lekarka stawia na dwuletnia terapie farmakologiczna (minimum)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka