Dodaj do ulubionych

samotność

16.06.07, 20:44
Jak radzicie sobie z samotnością?Ja juź jestem u kresu wytrzymałości.W pracy
udaję kogoś innego, w domu udaję przed rodziną że wszystko w jak najleszym
porządku,a przed sobą że jestem całkiem zdrowa.Czy to taka gra w kłamstwa?A do
tego gdzie nie pójdę udaję że jestem grzeczna chociarz wcale nie jestem i nie
chcę być.jestem bardzo zbuntowanA dziewczynką
Obserwuj wątek
    • miriam11 Re: samotność 16.06.07, 20:54
      Uciekłam w pracę, a raczej w pracoholizm. I w sumie nawet nie mam czasu myśleć o
      samotności smile. Ale czasem smutno, fakt.
    • coffola Re: samotność 18.06.07, 11:23
      Mam bardzo podobnie.
      "Udawanie", że wszystko jest ok, gorzej - ze czuje sie z samotnością
      wyśmienicie. I faktycznie...czuję się lepiej niż w [byłym" tzw toksycznym
      związku.
      Bardzo się staram, żeby wygladało, że nie mam z tym najmniejszego problemu. A
      problem czasami mam i to spory.
      Jeszcze gorszy kiedy w końcu wyłazi, że jestem "bardzo niegrzeczną
      dziewczynką". Ale to już zupełnie inny temat.

      Jakoś wcześniej nie pomyślałam, że to poczucie samotności ma związek z chorobą.
      A ma?
      • lookfor84 Re: samotność 18.06.07, 12:59
        Mysle,ze zwiazek jest.Mialam bardzo ciezkie chwile zwiazane z poczuciem
        samotnosci, opuszczeniem, a przeciez wokol mnie jest mnostwo ludzi, ktorzy mnie
        wspieraja, kochaja itd. Gdy sie tak zle czulam, probowalam sie jak najwiecej
        spotykac z ludzmi, to mi pomagalo, nawet rozmowa przez telefon robila
        swoje.Trzeba sie otoczyc ludzmi, ktorzy beda wspierac w takich chwilach...
        A co do udawania, nie cierpie udawac.Wystarczy na mnie spojrzec i od razu
        wiadomo, jak sie czuje.
        • coffola Re: samotność 18.06.07, 13:41
          na mnie (generalnie) też. Nie oznacza to jednka, że nie staram się na głowie
          stawać żeby zamącić komuś obraz...
    • inwyt Re: samotność 18.06.07, 17:26
      cześć ditto. przepraszam ze trochę nie na temat, ale napisałaś że łączysz
      samotność ze swoim związkiem. wydaje mi się że byłam (już chyba nie jestem?) w
      podobnej sytuacji. powiedz, zmiana w związku pomogła na samotność? bo ja
      odeszłam od faceta i wydaje mi się że czuję się lepiej, że jestem bardziej
      otwarta. przy okazji rozstania okazało się że dookoła jest mnóstwo życzliwych
      ludzi, a nie tylko znajomi mojego byłego miłego. ale nie czuję się dobrze z tą
      zmianą, bo to egoistyczne postępować w ten sposób sad mimo że mój były sam
      przyznał że nie był chyba dla mnie najlepszy (ale jednak 8 lat jakoś z nim
      wytrwałam..). w ogóle to usłyszałam raz że lepiej nie być z osobą przez którą
      się wpadło w chorobę, coś się nie tak z głową zrobiło - myślicie że to możliwe?
      czy teraz czuję się lepiej po prostu dlatego że odmiana zawsze odświeża, pobudza
      do życia? czy to możliwe żeby dosłownie "zamęczyć" się, stoczyć przez kogoś w
      chorobę psychiczną?
      • ditta12 Re: samotność 18.06.07, 18:41
        Byłam mężatką kiedyś.To była sama trucizna i zaszkodziło mi.Potem były inne
        związki nieudane ale ja chyba nie dążyłam juzdo stabilizacji bo choroba.Jestem
        teraz w związku uczuciowym.Dalej nie wiem co mam robić i jak żyć jak cieszyć się
        życiem będąc niepewna.Siedzę tu sama samiutka, nie chcę być dla nikogo kulą u
        nogi i ciężarem.Totalna pustka wokół mnie.Pozdrawiam
      • coffola Re: samotność 18.06.07, 22:29
        czy to możliwe żeby dosłownie "zamęczyć" się, stoczyć przez kogoś w
        > chorobę psychiczną?
        Też nad tym myślałam...Zerwałam ze swoim exem po ponad 7 latach bycia razem, po
        zaręczynach, po zakupie wspólnego mieszkania. To był bardzo zły związek, myślę
        że dla nas obojga, nie tylko dla mnie. Z perspektywy czasu nie wydaje mi się
        żebym "stoczyła się" przez exa w chorobę ale myślę, że taki związek dopomógł w
        rozwoju choroby.
    • com_sui Re: samotność 18.06.07, 22:59

      jak sobie radzę? bo czuję ją, tak...
      są noce, gdy nie śpię. koleżanka poleciła mi kupić w aptece tabletki "dobranocki". uwielbiam ją smile

      w rodzinie? nie. nie czuję się samotna. bliscy mnie kochają. aby nie dopisywać się już do wątku o myślach samobójczych. postanowiłam nie robić "tego" pewnej małej dziewczynce, która nigdy by tego, co zrobiłam (tfu, wypluć) nie zrozumiała. mam chaos w sobie - OK, ale nie pozwolę, aby ona miała.

      w pracy? szukam życzliwych, dobrych ludzi. trzymajcie, proszę, kciuki, aby udało mi się być tam, gdzie chcę. nie zamierzam lewitować, mam po prostu upatrzone miejsce. amen. niech się spełni.
    • kotomysza Re: samotność 19.06.07, 09:09
      jestem dziwnym samotnikiem - bo z zasady unikam ludzi, ale lubię wśród nich
      przebywać. i obserwować. a najśmieszniejsze jest to, że każda z moich prac
      wymaga/ wymagała kontaktu z ludźmi.

      są momenty, gdy czuję się rozpaczliwie samotna, gdy coś we mnie siedzi i chce
      eksplodować, gdy rozpaczliwie czekam na jakiś telefon, gg, maila. bo czuję się
      zjadana przez rzeczywistość. i są momenty, gdy mam przesyt ludźmi i izoluję się.

      mam swoje światy. czasami wpuszczam tam ludzi, ale po ostatnich przejściach z
      tzw. "przyjacielem" zapewne mój jeden świat pozostanie zamknięty na długo.
    • esowx1 Re: samotność 19.06.07, 10:33
      ostatnio rzadko czuję się samotna ale bywało że ciążyła mi ona jak kula u nogi i
      była przekleństwem

      też przeważnie kłamię że u mnie świetnie a świetnie nie jest
      ale jak tak dłużej pokłamię to sama zaczynam wierzyć w to że jest świetnie i
      zaczyna być świetnie;-P
      ale to gdy czuję się w miarę ok
      gdy jest źle każde kolejne robienie dobrej miny do złej gry jest coraz większym
      koszmarem

      ogólnie i na codzień mam do ludzi stosunek ambiwalentny:
      i ich potrzebuję, i nie
      skutkuje to tym, że zawsze kogoś się "trzymam" ale równocześnie wkurza mnie taki
      ktoś i jestem strasznie "czepialska"
      moje drugie imię UPIERDLIWA.
    • inwyt Re: samotność 20.06.07, 16:50
      kurcze, poczytałam, zastanowiłam się i muszę powiedzieć że w sumie to nigdy nei
      czuję się samotna, bo nigdy nie jestem sama - w mojej głowie ciągle pt
      • inwyt Re: samotność 20.06.07, 17:00
        (cd, obcielo mi)


        kurcze, poczytałam, zastanowiłam się i muszę powiedzieć że w sumie to nigdy nei
        czuję się samotna, bo nigdy nie jestem sama - w mojej głowie ciągle ptasie
        radio. każda z moich części może czuć się samotna z osobna, ale nigdy nie są
        same. szkoda że nie mam nikogo prawdziwego przy sobie, kto by sprawiał że nie
        jestem samotna, ale chyba to moja wina, bo nie umiem się na tyle otworzyć. są
        ludzie dookoła, niektórzy bliscy, jedni bardziej inni mniej, ale to nie to samo
        co swoje wewnętrzne głosy. chociaż pewnie to niezbyt hmmm... "zdrowo" tak myśleć...
        sądziłam ze z moim byłym byłam az tak bliziutko, ale nie, to znowu byłam ja
        sama, wewnątrz, a on był gdzieś obok, nawet chyba nie próbował tego zmienić - w
        tym sensie chyba rzeczywiście się przyczynił do choroby. ale przestałam udawać
        że jest ok - nie miałam już siły. i wiele się zmieniło... ale chyba na lepsze,
        zobaczymy, okaże się.
        • iskierka777 Re: samotność 21.06.07, 16:59
          PO RAZ PIERWSZY JESTEM NA FORUM.MAM 25 LAT A OD 8 LAT CHORUJE NA CHAD.JA P
          [OMIMO ŻE MIESZKAM Z RODZICAMI I RODZEŃSTWEM CZĘSTO CZUJE SIĘ SAMOTNA, PEWNIE
          DLATEGO ŻE NIKT Z NICH MNIE NIE ROZUMIE NIE JEST W STANIE.OD ZNAJOMYCH SIĘ
          IZOLUJE.NIEWIM NAWET CO DZIEJE SIĘ W MOIM DOMU BO STWARZAM SOBIE SWÓJ ŚWIAT I
          CZUJE SIĘ W NIM BEZPIECZNA...
          • esowx1 Re: samotność 21.06.07, 19:33
            w swoim świecie i tylko w nim żyć się nie da
            tzn. da się ale po jakimś czasie w najmniej oczekiwanym momencie wszystko runie
            jak domek z kart
            nie wiem jak ale musisz to zmienić
            cóż

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka