poetkam
25.11.07, 00:55
Jestem cała utkana z emocji...Emocje rządzą mym światem wewnętrznym.
Wołają we mnie, na zewnątrz cisza, gra pozorów, "jesteś twarda"-
słyszę, "dasz radę". Cholera! Jasnowidze zasrane! Nie dam rady.
Wypalam się, wypalam. Myślę, czuję, przeżywam. Wszystko z podwójną
mocą. Kocham te emocje, kocham. Nienawidzę. Czego więc chcę? Jestem
kłębkiem skomplikowanego dwoizmu. Walka wewnętrzna toczy się we mnie
dzień i noc. Noc i dzień. Paradoks we mnie wielki. Przeciwieństwa
masa we mnie .Jedna ja. Wiele mnie we mnie. Zanurzam się w sobie
dogłębnie. Nie tylko w sobie. W drugiej osobie. W przyrodzie.
Zawieszam wzrok na niebie. Egoizm? Niedojrzałość? Wyimaginowane
problemy? Chęć zwrócenia na siebie uwagi?
Czuję, że muszę krzyczeć. Więc krzyczę!!!!!!! Szarpię się sama ze
sobą. Krzyk zastyga mi na ustach.
Po co to piszę? Nie wiem. Mam potrzebę. Chcę krzyczeć. Płaczę.
Wołam. Czego chcę? Nie wiem. Czuję, że niedługo odejdę....
W poniedziałek idę do moje doktor psychiatry.