31.07.09, 09:01
Czuje sie jak cholerny pasozyt...
A bylo juz tak dobrze.Odzyskalam-emocjonalnie-dzieci,choc nigdy mnie
nie porzucily.Stworzylismy z partnerem w miare "normalny"dom.Dostalam
prace(a w takiej miescinie w jakiej mieszkam to graniczy z cudem).
Bylo super.Myslalam ze Pana Boga za nogi zlapalam.Myslalam tak to
jest zycie...dla niego nie watro pic.Praca choc ciezka i przy
alkoholu-trzymala mnie w ryzach.Ale jak to zwykle w moim zyciu
musialo sie spi..yc...I wlasnie dzieki "normalnym"ludziom.Kolezanki z
pracy...kolezanki ,ktora jedna druga w lyzce wody by utopila zeby
robote utrzymac.Wyscig szczurow.Ciezka prace bym zniosla-naprawde
czulam ,ze mi pomaga-ale ta chora atmosfere...NIE
Nie jestem przystosowana do tego swiata?Zle wychowana?Jestem
leniem,ktory zawsze znajdzie powod zeby sie nie narobic?
Wiem...uzalam sie nad soba.Ale naprawde czasem mi sie wydaje,ze ja
nie jestem chora,tylko leniwa.Nawet wydaje mi sie ze inni tak
mysla."Uciekasz w chorobe","chcesz isc do szpitala zeby uciec","kiedy
zaczniesz sie cieszyc zyciem?".............

Macie tez tak czasem?
Obserwuj wątek
    • majagor Re: pasozyt 31.07.09, 10:07
      Bardzo często myślę sobie, iż to z lenistwa, nieogarnięcia mam taką a nie inną
      kartotekę u mojego lekarza.
      Wolno mi leżeć cały dzień w łóżku, wolno mi łazić tygodniami w piżamie - bo
      przecież mam depresję..
      Wolno mi krzyczeć na innych, wolno mi rzucać złośliwościami - bo przecież jako
      człowiek chory nie zawsze panuję nad sobą..

      To są moje główne tłumaczenia. Głupie to, sama to zauważam. No ale jest.

      Co do pracy. To różnie z nią bywa. Bywam mega ambitna, bywam uczestnikiem
      "wyścigu". W ostatniej pracy tak się zapędziłam ze "swoją władzą", że aż uciekać
      musiałam, by nie zniszczyć siebie i innych..

      Dziś mam kaca moralnego. Głupia byłam i pomyślałam, że ktoś może mnie ot tak
      polubić.. A chyba jednak tak nie jest. I kolejny raz wyszłam na idiotkę..

      Ale mimo wszystko Tekst linka
      • liiona Re: pasozyt 31.07.09, 13:55
        Czuję podobnie jak ty,wczoraj ktoś w pracy powiedział że nie będzie
        ze mną rozmawiał bo jestem chora na głowę,było mi
        przykro,płakałam.Dziś jest już lepiej ,do pracy jednak muszę pójść i
        znowu spotkać się z tą osobą,bliscy mówią obróć to w żart,a ja nie
        potrafię.Po takich przygodach nic mi się nie chce,może to wina
        leków,wczoraj za dużo wzięłam pernazyny,chciałam zasnąc i się
        uspokoić.
        • 38takatam Re: pasozyt 31.07.09, 21:46
          Mam takie cos w sobie:za wszelka cene nie wychodzic z domu.Zrobie
          wszystko zeby tylko nie.Oczywiscie jak musze to ide.Co to jest? Macie
          tez tak? Czy tylko ze mnie taki dziwaksad
          • czareg Re: pasozyt 01.08.09, 06:18
            Znam, znam - najczęściej przy depresji mi występuje. Samo przechodzi, ale z
            lekami o wiele szybciej (antydepresant lub/i aktywator). Często powiązane z
            fobią społeczną.
            Wyjście z przełamaniem się jednak najczęściej potęguje u mnie "domatorstwo". No
            chyba, że w trakcie wyjścia złapię zachwyt nad pięknem tego świata. Wtedy jest
            po strachu, depa też znika.
            • 38takatam Re: pasozyt 01.08.09, 09:17
              Dzieki,co za ulga.Pozdrawiam serdeczniesmile
              • drugilogin Re: pasozyt 01.08.09, 12:26
                Ja tam wole miec depreche i sie z niej podniesc do normy, bo manii nie sposob
                zatrzymac inaczej niz lekiem, z reszta z depa roznie bywa a szczegolnie z
                mieszanym stanem, ale grunt to nie robic problemu ani paniki to nic tak
                wielkiego jak sie wydaje. Ludzie uswiadomili mnie ze moge na nich liczyc we
                wszystkich klimatach i to nie jest nic strasznego. Nawet mnie nie "uspakajaja"
                gdy jestem rozkrecony na maxa, wszyscy sie tylko usmiechaja i sa zyczliwi. Jak
                mam dola to pytaja sie co ze mna. No ludzka rzecz, dla nich takich spraw sie nie
                leczy ze to normalne i zwykle, ludzkie i pospolite, fajne i ciekawe, przyjemne i
                sympatyczne, no tacy sa ludzie, zyczliwi i wyrozumiali, chyba ze mamy "trudny
                charakter" to wtedy juz ciezko o wsparcie.
                Mysle ze dla osob z CHAD najwazniejsze jest - szacunek do innych ludzi,
                sumiennosc i wyrozumialosc, wysilek i staranie sie. Nie konkurowanie z nikim,
                nie dawanie nikomu poczuc sie ze jest gorszy. Albo takim byc, albo traktowac to
                jako inwestycje - zawsze pojawi sie stan mieszany w ktorym jestesmy niekumaci
                troche i zdezorientowani, to wtedy nasza inwestycja zaczyna sie zwracac.
                Szacunek, wyrozumialosc dostajemy i zamiast depresji wychodzi sie na prosta.
                Trzeba byc dobrym czlowiekiem jak sie ma nierowno pod sufitem smile))
                • 36.a Re: pasozyt 02.08.09, 13:04
                  Ja Cię...

                  Ostatnie zdanie genialne. Zgadzam się z całą mocą. Inaczej można to nazwać pracowaniem na kredyt w dobrym czasie, z którego można sobie korzystać w złym. Kiedyś pomyślałam, że ludzie których nawet słabo znam, inni mniej lub bardziej bliscy i znajomi nie dadzą mi zginąć w czasie gdy życie zwali mi sie na głowę (jestem realistką, kiedyś to przecież nastąpi, c`est la vie). Bo teraz staram się być wobec nich przyzwoita...
                  • nulls Re: pasozyt 02.08.09, 13:11
                    A co tu sie rozwodzić, przecież to wszystko o czym piszecie to ksiązkowe objawy
                    deprechy.
                    • 36.a Re: pasozyt 02.08.09, 13:38
                      No. Przeciętnie to pół forum o tym.
    • ikar113 Re: pasozyt 02.08.09, 11:11
      Jak ma depresję (jak nie mam to też) unikam wychodzenia z domu jak
      ognia. No chyba że już absolutnie muszę. Wolę cały dzień spędzić w
      łóżku i chować się w książkach, albo przesypiać całą dobę. Ta,
      jestem dziwny ale to moja sprawa i gówno innym do tego.
      • 38takatam Re: pasozyt 02.08.09, 11:18
        A niestabilnosc emocjonalna to choroba czy moja niedojzalosc?
        Chodzi mi o to,ze nie potrafie pogodzic sie z 2 etapem zwiazku,kiedy to mijaja bezpowrotnie "motyle w brzuchu".Kiedy juz facet nie patrzy na mnie jakbym byla cudem swiata i nie ma rozmow...o nas.
        Uciekam w marzenia do innego-ktory w moim przeswiadczeniu nigdy by sie nie zmienil...ktory zawsze nosilby mnie na rekach doslownie i w przenosni.
        Sprowadzcie mnie na ziemie jesli trzeba.Moze potrzebuje kopa sad
        • 36.a Re: pasozyt 02.08.09, 13:13
          "O uczucia trzeba dbać" - tak usłyszałam ostatnio. Dbasz? wink

          Byłam w nocy nad morzem. Leżałam sobie na wilgotnym leżaku i było mi dobrze. Blisko brzegu 2 kobiety. Moja sio mówi, że jedna kąpie się nago. Rozmarzyłam się. Przecie do tego jest morze nocą. Następnym razem trzeba na wakacje jechać w innym składzie, bez sio i siotrzenicy. Moja sio, przezgrabna, patrzy na mnie groźnie "Motyle w brzuchu to można mieć jak się ma 20 lat". Zaznaczę, że jest ode mnie trochę młodsza. Zaczęłam się śmiać. Co ona pieprzy. A jej związek nie jest jakoś specjalnie długi, chociaż ponad 7-letni. Chodzi mi o to, że nie przyszłoby jej do głowy zażywać kąpieli nago. A szkoda.

          A motyle przylatują sezonowo, ale są smile

          - ale jestem świeżo zakochana, więc mogę coś mieszać wink
          • 38takatam Re: pasozyt 04.08.09, 18:46
            Wiec to ja tylko tak mam...sad.Wiec jestem jakas niedojzala i
            nieodpowiedzialna,wrecz dziecinna...o losie!!!
    • dzedlajga Re: pasozyt 04.08.09, 19:16
      wiem, ze jestem juz nudna, ale jak wiecie mam wlasnie za soba pobyt w szpitalu,
      co tam sie dzialo, to duzo by opowiadac, ale opowiem o jednym

      kobieta nie wiem jaka miala diagnoze, jakie przyjmowala leki ani jak dlugo juz
      byla w szpitalu ale przy okazji przyjmowala hormon tarczycy rozpuszczony razem z
      innymi lekami po sniadaniu - dla niewtajemniczonych prawidlowo min. 30 minut
      przed sniadaniem a nastepne leki dopiero po 4 godzinach!!!!!!!!!

      Dziwnym trafem, jak wywalczylam podawanie hormonu przed sniadaniem to w ciagu
      kilku dni zaczela wstawac i sie ubierac. Depresja jest ludzaco podobna do
      niedoczynnosci tarczycy i jesli antydepresanty nie pomagaja lub pomagaja slabo,
      to ja obstawiam tarczyce.

      Dodam tylko, ze od kiedy ja zaczelam brac hormon moja szescioletnia depresja
      zniknela jak reka odjął
    • shades.of.blue Re: pasozyt 04.08.09, 21:44
      dzedlajga mimo tego, co nawyczyniała przy ostatnim epizodzie psychotycznym na
      tym forum i m.in. na forum o schizofrenii, w tym przypadku ma jednak rację -
      oczywiście li i jedynie co do sposobu podawania hormonu tarczycy. czy ta kobieta
      rzeczywiście wyzdrowiała z tego konkretnego powodu, czy dże miała przywidzenia,
      to inna kwestia, nie nam to rozstrzygać, droga mari-anne2
      .
      dla potwierdzenia przytaczam fragment info o leku euthyrox zamieszczoną
      na stronie przychodnia.pl
      (...)dawkę dobową należy przyjmować jednorazowo, rano, na czczo, co najmniej
      0,5 godziny przed posiłkiem




    • dzedlajga Re: pasozyt 05.08.09, 09:06
      trzymam sie ziemi i wcale nie jestem przekonana, ze to jedynie hormon zadzialal.
      Jednak przyznasz, ze to ciekawy zbieg okolicznosci...
    • dzedlajga Re: pasozyt 05.08.09, 09:28
      a tak z ciekawosci, to ktore konkretnie zdanie/zdania z mojego postu Ci sie nie
      podobaly?

      Bo mi w wypisie napisali ze mi zostaly formalne zaburzenia myslenia i chcialabym
      wiedziec, gdzie one sa, bo ja ich za cholere nie widze. Wydaje mi sie, ze zawsze
      tak myslalam jak teraz

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka