Rzecz się działa niedawno.
Właśnie w pracy wzięłyśmy paski z pensją z ostatniego m-ca.
Jako że mamy płacone od ilości wykonanych zleceń, to pensje są
różne ,raz lepsze raz gorsze i ta właśnie była gorsza.
Na jakąś uwagę rzuconą przeze mnie, moja koleżanka typowa skwaszona
Matka Polka odpowiedziała-tobie to łatwo mówić ,a ja mam rodzinę na
utrzymaniu!
Oboje z mężem pracują,mąż nieźle zarabia,pomagają im rodzice a
dwójka "dzieci"ma ponad 20 lat i też już pracuje i jest samodzielna.
To gdzie do cholery ta rodzina na utrzymaniu?
No ale może ja się nie znam,w końcu nie mam dzieci a tylko poważnie
chorego niepełnosprawnego męża ,który nie może znależć pracy.
A na pytanie ,dlaczego nigdy sobie z mężem nie wyjadą,dzieci już
odchowane i mogą teraz sobie poświęcić więcej czasu i pieniędzy
usłyszałam, że przecież trzeba zbierać na wesela dla dzieci ,ale cóż
ja mogę o tym wiedzieć.
A potem trzeba będzie zbierać na wnuki i tak życie przeleci na
wiecznym poświęcaniu się i to tak widocznym ,że aż zęby bolą.
Nie twierdzę że wszyscy dzieciaci tacy są, ale patrząc na koleżankę
włos mi się jeży na głowie.
Dla niektórych ludzi fakt posiadania dzieci, jest doskonałą wymówką
dla tego żeby nie zrobić tysiąca rzeczy, albo żeby zrobić i potem to
wypomnieć.
Ale może ja się nie znam ,w końcu nie mam dzieci i pewnie jestem
straszną egoistką ,której nikt na stare lata nie poda szklanki wody-
słowa koleżanki

Pozdrawiam normalnych dzietnych i bedzietnych