kinga_nl
04.05.04, 11:14
doskonale cie rozumiem. mam 32 lata i nie mam dzieci. ciesze sie zyciem
kazdego dnia. brak zobowiazan, wolnosc, nierobstwo sa nie do przecenienia.
kiedy wyjezdzamy z mezem to pakujemy sie w kilka godzin i pamietamy jedynie o
kartach kredytowych (a podrozujemy duzo). beztroska jest swietnym sposobem na
spokojne zycie. oczywiscie nacisk ze strony rodziny i innych doswiadczylam na
wlasnej skorze. przechodze na tym do porzadku dziennego. jest mi po prostu za
dobrze zeby to tlumaczyc. jak wyjasnic np ze to wspaniale uczucie kiedy w
godzine podejmuje sie decyzje o podrozy a nastepnego dnia jest sie w jakims
zupelnie dziwnym miejscu na ziemi. no i oprocz tego brak konsekwencji swoich
fanaberii...nikt na tym nie cierpi...zycze ci rownie beztroskiego i
spokojnego zywota jak moje. zareczam ze warto. nie wspominajac juz o
finansowych korzysciach bezdzietnosci. i nie daj sobie wmowic ze jestes jakas
nienormalna. normy dyktowane przez spoleczenstwo czesto przyjmuja
patologiczne formy. nawiasem mowiac nikt mi nie moze odmowic ze nie wiem jak
to jest z dziecmi. opiekowalam sie moja siostra, kuzynem, kuzynka. to
cholernie niewdzieczna i nuuudna robota. jak trzeba zrywac sie o 4 rano to
kolejny dzien nie wyglada juz tak rozowo. a sniadanie w lozko ma swoje
zalety, wiem co mowie. za tydzien jade do stanow. psa nie mam wiec nie musze
sie martwic, dziecka nie mam wiec nie musze organizowac opiekunki, a kwiatki
tydzien przezyja...pozdrowienia!