Dodaj do ulubionych

Nie chcę dzieci i jestem normalna

21.07.08, 14:24
Mam 25 lat, nigdy nie chciałam i nadal nie chcę mieć dzieci. Od ponad roku
spotykam się z genialnym facetem, ale i tak nie chcę mieć dzieci. On o tym wie
i na razie akceptuje, bo też mu się nie spieszy, ale jak zachce, to nie wiem,
co będzie...
Nie jestem nienormalna, nie jestem przepełniona jadem, czy psychiczna, jak
wielu rodziców tutaj pisze (swoją drogą co oni tu robią?). Ale:
- zdaję sobie sprawę, że dziecko wymaga całkowitego poświęcenia, zredukowania
samej siebie na rzecz jego dobra, a to kompletnie mi się nie uśmiecha. Nie
chcę rezygnować ze swoich zajęć/aktywności/marzeń, nie chcę być na diecie,
żeby karmić piersią, nie chcę, żeby znajomi, zamiast pytać, co u mnie, pytali
co u dziecka. Nie chcę stracić podmiotowości;
- matka od małego kładła mi do głowy teksty świadczące o tym, że macierzyństwo
to przede wszystkim ciężka harówa i użeranie się z nieposłusznymi dziećmi oraz
wieczne kłopoty. Często straszyła mnie zdaniem: zobaczysz, jak ty zostaniesz
matką... Wygląda na to,że jej groźby odniosły skutek;
- mam dużo starszą siostrę z 2 dzieci. Jej macierzyństwo to koszmar- wieczne
zdenerwowanie, rozdrażnienie, kłopoty wychowawcze, zero radości czy zadowolenia;
- obserwuję, co się dzieje z kobietami, które zmieniają się w matki. Nagle
tylko kupki, zupki, pupki, dygotanie przy każdym kichnięciu czy kaszlnięciu
dziecka, swego rodzaju bielmo na oczach ("on jest taki śliczny" w momencie,
kiedy dzieciak ma np. ewidentnie krzywe nogi lub wręcz jakąś wadę rozwojową),
strach przed zostawieniem dziecka z ojcem lub babcią (bo sobie nie poradzą, bo
dziecko umrze z głodu itd). Czy ja też zmienię się w taką kwokę, która będzie
tylko "żywicielem pasożyta" w postaci dziecka?
- jestem dorosłym dzieckiem alkoholika, boję się, że wychowałabym nowego,
nieszczęśliwego człowieka, dla którego życie byłoby udręką.
- denerwują mnie dzieci- ich głupi upór, wrzaski, nielogiczne zachowanie, to,
że tak ciężko do nich dotrzeć, że ciężko się z nimi dogadać, że wymagają aż
tyle cierpliwości.
Innymi słowy- moja niechęć do dzieci to raczej ODPOWIEDZIALNOŚĆ niż choroba
psychiczna. I naprawdę proszę, żeby wszyscy "dzieciaci" dali nam,
niedzieciatym spokój i nie obrażali nas na każdym kroku.
Obserwuj wątek
    • bubster Re: Nie chcę dzieci i jestem normalna 23.07.08, 17:38
      tylko dzieciatych tu jak na lekarstwo smile

      więc Twój apel to na póżno
    • bejman2 Re: Nie chcę dzieci i jestem normalna 23.07.08, 18:21
      Prosisz, żeby dzieciaci Cię nie obrażali- nie obrażaj dzieciatych
      cytuję: Czy ja też zmienię się w taką kwokę, która będzie
      tylko "żywicielem pasożyta" w postaci dziecka?
      Uważam, że to zdanie mogło kogoś obrazić. Tobie wolno obrażać, a
      dzieciatym nie?
    • twojafantazja Re: Nie chcę dzieci i jestem normalna 24.07.08, 16:16
      "("on jest taki śliczny" w momencie,
      kiedy dzieciak ma np. ewidentnie krzywe nogi lub wręcz jakąś wadę rozwojową)"

      No,tak.Moja koleżanka widząc zdjęcie(NK) przeciętnie ładnego (żeby nie
      powiedzieć brzydkiego) dziecka koleżanki (strasznej pasztetki) dopisała
      komentarz: "Śliczne dziecko,podobne do mamusi" -myślałam,że padnę ze śmiechu.
      • chocklit Re: Nie chcę dzieci i jestem normalna 25.07.08, 08:58
        hihihihi, hahahahah, DOBRE!!!!
      • bubster w innych przypadkach też się to spotyka 25.07.08, 17:14
        mówienie nieszczerych komplementów

        chociaż wobec dzieci jest to chyba częstsze
        fakt - rzadko widiz się brzydkie małe dziecko (tak
        są "skontruowane" - wielkie oczy, delikatne rysy, żeby starsze
        osobniki się rozczulały, żeby wzbudzać chęć opieki itp. smile
        ale ja kiedyś takie natrafiłam i ... byłam, wraz z siostrą,
        odosobniona w swojej opinii smile
        • katja_24 Re: w innych przypadkach też się to spotyka 28.07.08, 12:16
          Uwierz mi, ze malo jest takich naprawde ladnych. A juz najbardziej
          odpycha mnie wielki, tlusty, nalany leb. Najladniejsze sa drobne
          dzieci, jak juz mialabym wskazac, co mnie nie odstrasza wink
        • twojafantazja Re: w innych przypadkach też się to spotyka 27.08.08, 12:06
          U mnie raczej ich wygląd zbiera na wymioty (zwłaszcza "świeżych"
          noworodków:czerwone jak Indianin,bleee).
          Z małych dzieci najbardziej podaba mi się córeczka Angeliny Jolie: jest prześliczna.
    • joy76 Re: Nie chcę dzieci i jestem normalna 24.07.08, 20:56
      ...a ja nie bardzo widzę związek pomiędzy przydługą wypowiedzią a końcowym
      zdaniem żeby "dzieciaci" dali Ci spokój... czy mam rozumieć,że obecność
      dzieciatych na forum spowoduje,że macierzyństwo przeniesie sie na Ciebie drogą
      internetową jak wirus i dlatego mają stąd spadać?
      szczerze pisząc to nie bardzo wiem, o co chodzi...oświeć mnie proszę i wytłumacz...
      • 24689l7 Re: Nie chcę dzieci i jestem normalna 11.08.08, 15:16
        Joy, mysle ze chodzi tu nie tyle o dzieciatych na forum, co
        dzieciatych z realu. Mam kolezanke, dla której macierzynstwo, tak
        samo jak dla mnie, jest ostatnia rzecza jakiej by chciala. Z tym ze
        kolezanka jest ode mnie starsza, dobiega trzydziestki i
        niejednokrotnie padła juz ofiara zmasowanego ataku "dzieciatych",
        ktorzy nie pozostawili na Niej suchej nitki i wygarniali Jej
        wszystko od egoizmu, poprzez choroby psychiczne ( no bo to nie
        normalne, jak kobieta moze nie chciec miec dziecka) po wygodnictwo.
        Jesli ktos staral sie delikatnie przedstawiac swoje poglądy i taką
        agresja mu sie odpowiada, to nic dziwnego ze wyprzedza atak.
    • alicja0000 Re: Nie chcę dzieci i jestem normalna 11.08.08, 21:52
      Na razie tak mówisz, za kilka lat zmienisz zdanie. Pogadamy za 7lat
      • yriane Re: Nie chcę dzieci i jestem normalna 13.08.08, 17:14
        A skąd wiesz ? smile
    • silvermoon_83 Re: Nie chcę dzieci i jestem normalna 12.08.08, 17:30
      Ja również nie znoszę i nie chcę mieć dzieci i nie uważam się z tego powodu za
      gorszą osobę. Każdy ma prawo mieć swoje zdanie i trzymać się go. A dopóki swoją
      decyzją nikogo nie krzywdzę uważam, że nikt nie ma prawa mnie krytykować,
      niezależnie od powodów.
    • kra-ka Re: Nie chcę dzieci i jestem normalna 15.08.08, 14:39
      Czy ja też zmienię się w taką kwokę,


      Wybacz,ale juz zachowujesz sie jak kwoka.
    • joy76 24689l7 16.08.08, 09:42
      jeśli interpretować to tak jak piszesz, to nabiera to pewnego sensu. cóż, mój
      jedyny komentarz,to nie dać się zwariować i trwać przy swoim. i uwierzcie, nie
      wszyscy dzieciaci są tacy,tylko tych nieortodoksyjnych nie widać, bo nikomu nie
      narzucają swojego światopoglądu. ja tez jestem w tej mniejszości,bo uważam,że
      kto nie chce mieć dziecka,to nie powinien go mieć. krótko i prosto.obrywam za to
      po głowie, usłyszałam nawet,że jak mogę tak mówić skoro jestem matką,pewnie
      jestem wyrodna.totalna bzdura,nawet nie podejmuję z tym twierdzeniem
      dyskusji,szkoda słów marnować na moher. mam wielu fajnych znajomych bezdzietnych
      i do głowy by mi nie przyszło oceniać ich wg kategorii "ma dziecko - ok, nie ma
      dziecka - coś jest nie tak".
      • easthaven Re: 24689l7 16.08.08, 10:09
        Czasem trudno nie zwariować ale trzeba być twardym a nie mietkim.
        Fajnie, ze są tacy rodzice jak ty. I fajnie ze jest ich wielu.

        Z fajnymi dzietnymi jest tak jak z fajnymi dzieciakami. Nie widać ich.
        Ale są i to jest fajne.

        Pozdrawiam
        East.
      • adhd_on_board Re: 24689l7 22.08.08, 10:44
        Ja też się cieszę, że istnieją rodzice, którzy potrafią zrozumieć innych,
        mających zgoła inne podejście do dzieci.
        A tak przy okazji, naprawdę współczuję polskim matkom, które są tak chol.ernie
        krępowane rozmaitymi społecznymi konwenansami: matce- Polce nie wypada przyznać
        się, że czasem ma wszystkiego dość, nawet własnego dziecka;nie wypada jej mieć
        własnych potrzeb;nie wypada jej poświęcać czasu na swoje osobiste
        przyjemności;nie wypada jej NIE gotować obiadków dla dziecka, tylko "wysługiwać
        się" słoiczkami;nie wypada jej być odrębną jednostką, która czasem chce iść
        sobie do kina, albo wyjechać na urlop bez dziecka.
        Wiem, ta sytuacja powoli się zmienia, ale... właśnie, powoli. Zanim kobiety-
        matki w Polsce się wyemancypują, sporo jeszcze wody w Wiśle upłynie. W USA,
        gdzie przebywałam jakiś czas, wszystko wygląda zupełnie inaczej, tu każda
        nowinka z trudem toruje sobie drogę. Moja matka wyznawała model macierzyństwa
        totalnie podporządkowanego dzieciom aż do padnięcia na twarz. Być może widok jej
        wiecznie zmęczonej twarzy, jej wieczne zatroskanie, narzekania i niezadowolenie
        zniechęciły mnie do posiadania potomstwa w ogóle...
        • joy76 adhd_on_board 23.08.08, 06:44
          masz rację,że u nas jest za dużo stereotypów o macierzyństwie padającym na
          pysk..ja mam ten komfort,że zawsze byłam ze schematami na bakier, więc robię
          to,co mi dyktuje intuicja, sytuacja i zwyczajna wygoda i praktyczność. chcę
          gotuję - nie mam na to ochoty - mam zapas słoiczków,do małej wreszcie mam
          opiekunkę,która przychodzi w tygodniu, nie tylko gdy jestem w pracy ale gdy mam
          urlop też. życie towarzyskie nas za bardzo nie omija, chwilowo dvd wyparło
          kino,ale za to mamy wieczorne seanse tylko dla siebie. przyznaję, niekiedy padam
          na pysk - mam prawo,każdy ma gorsze dni,niezależnie od tego co robi i ma ochotę
          rzucić wszystkim w pierona. generalnie wolę etykietkę "zadowolona z życia" niż
          matka polka cierpiętnica. i jak patrzę na małą,to odnoszę wrażenie,że taka matka
          jej odpowiada.myślę,że kiedy za kilkanaście lat zacznie mi się przyglądać, to
          będzie ją właśnie interesowało to,co Ciebie - czy nadal miałam swoje pasje,czas
          na książkę, co ciekawego widziałam w kinie itp,czy będę dla niej partnerem do
          rozmowy,czy kuchtą. wolę to pierwsze.
        • a.l.o.e.s Re: 24689l7 23.08.08, 08:53
          > A tak przy okazji, naprawdę współczuję polskim matkom, które są
          tak chol.ernie
          > krępowane rozmaitymi społecznymi konwenansami: matce- Polce nie
          wypada przyznać
          > się, że czasem ma wszystkiego dość, nawet własnego dziecka;

          Za to wypada opowiadac na prawo i lewo jak cudownie jest byc
          mama,jak nie odczuwa sie minusow z tym zwiazanych bo dziecko
          wszystko wynagradza.A to wierutne klamstwo,przynajmniej z mojego
          doswiadczenia.Bo bywa zarowno cudownie jak i tragicznie.

          >nie wypada jej mieć
          > własnych potrzeb;nie wypada jej poświęcać czasu na swoje osobiste
          > przyjemności;nie wypada jej NIE gotować obiadków dla dziecka,
          tylko "wysługiwać
          > się" słoiczkami;nie wypada jej być odrębną jednostką, która czasem
          chce iść
          > sobie do kina, albo wyjechać na urlop bez dziecka.

          Z lektury roznych czasopism,ktore czytalam w czasie ciazy,
          wywnioskowalam,ze kobieta po porodzie staje sie matka i ten fakt
          sprawia ze przestaje miec potrzeby inne niz opieka nad dzieckiem i
          jest z tym szczesliwa.Na szczescie dla autorek tych bzdur,byly mi
          one niedostepne,bo gdybym mogla je wtedy dorwac,wymordowalabym to
          klamliwe towarzystwo na pniu.Do momentu pojawienia sie
          opiekunki,mialam 'cudowne'wrazenie bycia wiezniem wlasnego dziecka
          (kto przezyl okres do czasu pojscia dziecka do przedszkola,wie o
          czym mowie,kto nie przezyl,ma nieustanny powod do radosci).
          Jestem mama dwojki cudownych dzieci(inny punkt widzenia,uzalezniony
          od roznorakich czynnikow,to:dwoch koszmarnych pasozytow),ale mimo
          tego,a moze wlasnie dlatego,nie rozumiem apoteozy rodzicielstwa
          wszechobecnej w prasie,literaturze,mediach czy w kontaktach
          miedzyludzkich.I nie rozumiem tekstow o egoizmie czy samolubstwie w
          stosunku do osob bezdzietnych.Czlowiek jest istota wolna,z prawem do
          samostanowienia i dokonywania nieskrepowanych wyborow.Kto chce miec
          dzieci,niech je ma,kto nie chce,niech nie ma.Tak jest
          najlepiej,szczegolnie dla dzieci.
          PS.Mimo bycia mama dwojki,nie lubie dzieci.Kocham moje i lubie i w
          pelni akceptuje dzieci z ich towarzystwa.Natomiast innych nie lubie
          i juz.
          PS.2.Jest cos co mnie zdumiewa i zastanawia.Samej nie lubiac dzieci
          i wiedzac jak to jest jak sie ich nie lubi,co sie czuje,jak sie
          reaguje itp.,mam duza trudnosc w kontakcie z ludzmi,ktorzy nie lubia
          moich dzieci,wiem to totalny brak konsekwencji...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka