Pojechaliśmy dziś na nasz OIOM, pani ordynator zachwycona nasza wizyta,
Szymkiem i w ogóle. Pokazała mu oddział, dzieci, wszystkie zakamarki, a wiem,
ze ma bzika na punkcie czystości i wprowadzaniu ludzi na oddział, więc byłam
zdziwiona.
Nowy młody lekarz- " dobrze ze Państwo przyszliście, przynajmniej widzimy, ze
to co robimy ma sens"
A ja dziwnie się czułam, widziałam mamy siedzące przy inkubatorach, wróciły
wspomnienia, pani dr przypomniała jak ratowała Szymka, jak wkładała go do lodu
itd. Nawet mówiła, ze kilka dni temu myślała o nim, jak się rozwija itd.
Jeszcze jakiś czas temu przy odwiedzinach czułam ten dziwny zapach i słyszałam
pikanie , wycie aparatury. Dzis tego zapachu nie było, a tylko raz coś
piszczało. Całe szczęście.
A nasza druga prowadząca dr jak zwykle namawiała nas na kolejne dziecko,
wiedziałam, ze tak będzie
Przy okazji zapisałam Szymka do neurologa i nowego laryngologa.I to już na
środę-niemożliwe.