Dodaj do ulubionych

Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniactwie..

06.01.12, 08:00
Naszla mnie dziś taka myśl..
Wczoraj bylismy u neurooga na kontroli, bo mały skończył 3 lata. Poza drobnymi sprawami ortopedycznymi i małym rozchwianiem emocjonalnym wszystko super, neurologicznie zdrowy, więc pytam wprost: czy mozemy w koncu zapomnieć o wcześniactwie? Na co lekarka, ze tak, jak najbardziej. Mysle sobie, ze cudownie,w koncu ulga i koniec, zamknięty rozdział..a dziś rano włączam Onet i widzę artukuł o wcześniaku ( za sprawą WOSP) i walczę ze sobą, by go przeczytać. W końcu czytam...i beczę jak bóbr. To jest jak nigdy nie zaleczona rana, która za każdym wspomnieniem cholernie boli, jest ciągle na nowo świeża..
Moja konkluzja jest taka, ze nie da się juz o tym nigdy zapomnieć..zawszę będę mamą wcześniaka, taką zeschizowaną płaczkąsmile I obym była mamą tylko jednego wczesniakasmile To już jest nadto emocji...i bólu niestety.
Obserwuj wątek
    • joann.a1974 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 08:46
      ...Hance 'stuknie' lada moment 18 miesięcy urodzeniowych, właśnie chodzi sobie samodzielnie po mieszkaniu i próbuje mnie znaleźć, powtarzając 'mama'... a ja otworzyłam onet... i czuję jakby ktoś mnie szarpał za serce... włożył drapieżną łapę i próbował wyciągnąć serce... I też się zastanawiam czy to kiedyś minie...1,5 roczku to nie 3 lata, jest wcześnie.... ilekroć gdziekolwiek i cokolwiek czytam, słyszę o wcześniakach, wcześniactwie zatyka mnie...boli, napływają mi łzy...nie kontroluję tego... A z drugiej strony czuję chyba ulgę, że ludzie dowiadują się o tym, jaka to trauma i ból, ta potrzeba wykrzyczenia bólu jest tak silna... U mnie nawet, jak Hanka za parę lat będzie okazem zdrowia i urody, będzie orłem z matmy czy świetną humanistką, to zawsze będzie jeszcze ta myśl, a jaka byłaby Pola ....?
      Ból w codziennej krzątaninie przysycha, ale on wrósł i nie da się go wykorzenić...zresztą ja chyba nie chcę, to wszystko jest już częścią mnie....
    • marter74 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 09:20
      Też wielokrotnie się zastanawiam,pomimo czasu Daria ma 3.5 roku,ale nadal walczymy o jakość chodu i równowagę(spastyczność kończyn dolnych)i końca nie widać różnym zajęciom,wizytom itp.Tylko czasami pytam siebie cobym robiła z tym czasem, gdyby było wszystko ok?Teraz miałam okazję przyglądnąć się mojej siostrzenicy 2 miesięcznej.Tak jakoś mi się zrobiło smutno i ten żal,że u nas cały czas był strach,rozłąka i czekania jak będzie z rozwojem małej.Siostrzenica rozwija się dobrze,bryka nóżkami,wodzi oczkami,zdrowe dziecko,a moja siostra narzeka,że czasami daje im popalić,bo ma kolki.Wtedy myślę sobie,że jak ktoś urodzi zdrowe dziecko to on nie wie nic o problemach,a jak słucha to go to wszystko przerasta.Jeszcze druga siostra mówi,że jest Daria rozpieszczona,próbowałam im to wytłumaczyć,ale ktoś kto tego nie doświadczył trudno mu to zrozumieć.Te nasze wcześniaki to prawdziwi bohaterowie,a my mamy prawdziwie kochające!!!Zapomnieć trudno,może kiedyś?
      • kiri77 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 10:51
        Nie da sie. ja wiem ze zawsze bede mama wczesniaka. chociaz wiem ze z Kacprem mielismy duzo szczescia nadal sa sprawy ktore nas drecza, nie daja spokoju wiaza sie z wczesniactwem. Kacperek zawsze bedzie moim malym bohaterem ktory musial walczyc o zycie. I mnie czasami nachodza rozwazania ze bardzo sie ciesze ze moj drugi synek to donoszony tluscioszek ale mam mysli jakie to niesprawiedliwe ze Kacperek nie mial takie startu ze Kacper przeszedl tyle bolu ze jak mu zeby wychodzili to nawet nam nie zaplala(byl juz do bolu przyzwyczajony+ przepukliny starsznie bolace) a teraz Kajtulo jak go dziasla zaswedza drze sie jak opetany. I tylko mamy wczesniakow wiedza ile walki kosztowalo zycie kazdej kruszynki i ile pracy kosztuje nadal.
    • aga.n.f Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 12:40
      Jestem więcej niż pewna, ze nie można.
      • misiekjasiek Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 14:56
        To zależy, co rozumiemy przez wcześniactwo, czy chodzi o zdrowie dziecka czy emocje, które nam ciągle towarzyszą?
        Dla mnie już emocje z tamtych pierwszych miesięcy nie mają większego znaczenia, bo zastąpił je nowy horror. Jak zwykle - skutki wcześniactwa ale wg mojej skali milion razy bardziej bolesne. Tak to mniej więcej aktualnie wygląda. I śmieję się sama z siebie, bo jeszcze 2 miesiące temu uważałam, że mam zdrowe 2-latki, które wyszły z wcześniactwa i czeka nas tylko kosmetyka. Ha ha ha.

        Kilkanaście dni temu usłyszałam od lekarza, że "wcześniakiem jest się całe życie". "U Michała każdy dzień to była walka." A ja byłam sobie nieświadomą matką.
        No cóż, dziewczyny, wszystkie siedzimy na odbezpieczonej bombie zegarowej.
        Osobiście wolałabym dalej pławić się we wspomnieniach tych pierwszych tygodni i na własne życzenie naciągać to "dłubanie szydełkiem w zębie" niż tak boleśnie na własnej skórze odczuć, że tamto to był dopiero początek.

        Orkiestra rusza, oby jak najwięcej sprzętu dla wcześniaków udało się zakupić i zabezpieczyć te szpitale, które w tym temacie kuleją.
        A za rok po cichu życzę sobie, żeby ruszyła akcja kupna respiratorów dziecięcych i wszelkiego sprzętu dla starszych dzieci, bo dla mojego Michała tym razem w zwykłym szpitalu respiratora zabrakło...
        -----
        Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
    • marcowa82 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 15:07
      Kacper za kilkanaście dni będzie miał 3 lata. Mnie na sam widok reklamy WOSP i wypowiedziane słowa, że tym razem zbierają pieniądze na sprzęt do ratowania wcześniaków, ściska gdzieś w gardle i łzy napływają do oczów. Nie da się zapomnieć o wcześniactwie, nigdy. Już na zawsze zostałam mamą wcześniaka. Kilkanaście miesięcy temu wydawało mi się, że im będzie starszy tym ta zadra na moim sercu będzie mniejsza, mój niepokój o niego będzie mniejszy. Mimo tych 3 lat nie mogę jeszcze powiedzieć, że wyrośliśmy ze wcześniactwa.

      mama Kacperka - 25 Hbd - 620 gram
    • karro80 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 15:11
      Zapomnieć nie, bo się zdarzyło i koniec, ale żyć normalnie jak najbardziej. Tak samo wzruszy mnie los wcześniaka czy nie wcześniaka. Dziecka mającgo nowotwór czy zagłodzonego przez rodziców - to normalne, że człowiek, zwłaszcza przeżywszy co nieco będzie bardziej wrażliwy na krzywdę ludzką, a zwłaszcza dziecięcą. A dodatkowo baby po prostu "miętkie" się robią po ciąży(nie tylko te wcześniacze).
      Widzę, jakie mają problemy zdrowotne dzieci donoszone koleżanek i tu nie ma co zwalać na wcześniactwo, ot zaczęło się coś nagle - a im jest w sumie chyba trudniej, bo raz, że nie przywykłe od początku, że o zdrowie się walczy, dwa, że jeśli coś zaczna się dziać, a dziecko do tej pory było okazem zdrowia to lekarze zbywają. A rodzic dopiero się uczy gdzie uderzać jakie badania itp.
      Ileż można sobie zadawać pytanie "dlaczego ja, moje dziecko itp", to nie pomoże w życiu ani nam ani dzieciom. Jasne, że nie zaprzeczysz temu co się stało, ale czasem mam wrażenie, że mamy wczesniaków trochę nawet "pielęgnują" te rany w sobie, jako, że dużo ciężej stanąć z lękami twarzą w twarz, a czasem jednak trzeba coś oswoić.
      Mi było ciężko wejść na oddział, gdzie zmarła moja córka, zbierałam się kilka miesięcy. W końcu trochę z przypadku się tam znalazłam. I faktycznie serce w gardle czułam idąc korytarzem. Wystarczyło jednak trochę porozmawiać z lekarzami, byłam z młodą, więc wiadomo pytania co u nas itp. Przeszło. Odczarowało się.
      Fakt, że mnie nigdy nie przeraża, dźwięk alarmu, pikanie monitora czy widok inkubatora<przez pierwszy miesiąc pobytu dzieci oczywiście, ze przerażał> - wprost przeciwnie - czasem tak z głębi siebie czuję, że chciałabym tam pracować, dlatego, że coś przeżyłam i było by to bardzo na miejscu. Może to wynika z pragnienia "odpracowania", spłaty dlugu? Nie wiem, bo sama siebie nie posądzam o podobne motywacjewink, ale kto tam wie co w nieświadomości siedzi.
      • polaa27 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 15:56
        > Osobiście wolałabym dalej pławić się we wspomnieniach tych pierwszych tygodni i na własne życzenie naciągać to "dłubanie szydełkiem w zębie" niż tak boleśnie na własnej skórze odczuć, że tamto to był dopiero początek.

        Rozumiem, że każdy rodzic wcześniaka będzie zawsze pamiętał traumę pierwszych dni, tygodni czy miesięcy. Ale zgadzam się z MiśkiemJaśkiem, że nie warto pławić się w tej całej martyrologii rodzica wcześniaka. Zwłaszcza jeśli dziecko jest już zdrowe. Bo i po co?

        Może warto zauważyć, ze ma się dziecko, które dało radę, wyszło z wcześniaczych problemów zdrowotnych, odniosło wielki sukces? I właśnie na tym się skupić? Na tym ogromnym szczęściu jakim jest zdrowe dziecko.

        Ja nie rozpamiętuje pierwszych miesięcy życia dziecka, ile razy umierało, ile cierpiało ile miało operacji, etc. Zbyt mocno przeraża mnie teraźniejszość i strach o przyszłość mojego dziecka, które nie wyszło jeszcze z wcześniactwa i nie wiem czy kiedykolwiek wyjdzie.
        • joann.a1974 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 18:11
          "...że nie warto pławić się w tej całej martyrologii rodzica wcześniaka. Zwłaszcza jeśli dziecko jest już zdrowe. Bo i po co?"
          a powiesz mi jak ?
          ta martyrologia to część mnie, nas. to przeżycia, których nie da się jak w kompie, zresetować, sformatować, zdeletować, choć cholernie chciałabym...
          • karro80 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 23:17
            Ty sama musisz się dowiedzieć jeśli chcesz, każdą z nas gryzło coś innego, inaczej sobie radziła, możemy gadać co i jak ale warunkiem jest zawsze Twoja chęć, to jest pierwszy krok. Ale nie chęć zapomnienia wymazania - nie da się. Trzeba pogodzić się że było jak było i skupić się na tym co jest - na dziecku, na Twoich atutach.
            Gotowej recepty nie ma, ale wierzę, że potrafisz ją znaleźć - nie na "już", ale z biegiem czasu wszystko robi się normalne, a tamte przeżycia bledną jakby zdarzyły się komuś innemu.
            I ja mówię bardziej o śmierci - naprawdę pobyt w szpitalu odbieram jak błogosławieństwo - fakt, u nas było cudownie.
            Ja bym nie chciała wyprzeć tego co było - było do dupy ale część tych doświadczeń jest dla mnie ważna.
          • misiekjasiek Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 07.01.12, 09:24
            Asia,
            wydaje mi się, że nie ma tak naprawdę granicy, kiedy trzeba sprawę zamknąć... ogólnie, wydaje mi się, że nie chodzi o zapomnienie (bo tego nie da się zapomnieć) ale może o przejście nad tym do porządku dziennego.
            Ale u Ciebie jest inaczej, straciłaś dziecko i zawsze, zawsze będziesz myśleć w ten sposób, być może z czasem ból stanie się znośniejszy. Nie wymagaj od siebie po 1,5 roku pogodzenia się z tą sytuacją, to jest proces, nie dzieje się z dnia na dzień. O ile dla tych mam, które przeszły podobny koszmar ale mają dzieci przy sobie ten czas staje się wyblakły, już nie taki straszny - o tyle dla Ciebie zawsze będzie to trudniejsze, cięższe do przejścia. Cały czas przechodzisz żałobę i szpital z racji wydarzenia będzie w tych wspomnieniach towarzyszył.

            Mowa jest o WOSP, w wielu z nas wspomnienia uruchomiły falę bólu, żalu. Co można zrobić, żeby sobie ulżyć? Ja radę mam tylko jedną (i sama ją stosuję) po prostu wyłączyć telewizor, zająć myśli czym innym, spotkać się ze znajomymi, iść na spacer. WOSP można wesprzeć ale nie trzeba oglądać relacji z Finału. Po co sobie dłubać w tym zębie?
            Ja wiem, że tv wyłączę, bo mnie mierzi zderzenie historii wcześniaka w reportażu, po którym ciężko się pozbierać a tutaj już łączymy się z Krakowem i odpalamy rakietę w Rzeszowie i halo Jurek halo Jurek sieeeemaaaa - Finał ma przecież głównie swoją radosną stronę. Inne są emocje, gdy się coś przeżyło, bo człowiek już to zna, wie, rozumie.

            Ciężko poradzić sobie z wcześniactwem, ale jeśli dla kogoś oznacza to głównie taplanie się w negatywnych emocjach, rozpamiętywanie traumy, podskakiwanie na dźwięk pulsoksymetru - jeśli chodzi głównie o to, co przeżył rodzic - to nie ma to większego sensu. Może to banalne co napiszę, ale trzeba się cieszyć zdrowym dzieckiem i tym, co jest dzisiaj. Nie wiadomo, jakie będzie jutro, co przyniesie. Przeszłości nie da się odkręcić, nie mamy na to wpływu, więc trzeba pamiętać ale nie rozpamiętywać.
            Pięknie napisała Iza o wcześniactwie.

            Jedno, z czym się nigdy nie pogodzę i zawsze będę zadawać pytanie bez odpowiedzi, dlaczego nasze dzieci musiały tyle wycierpieć. Kolejne pytanie doszło, dlaczego i z czyjej winy teraz Michaś musiał cierpieć - i zawsze będzie już ten strach, czy to się nie powtórzy, strach, z którym trzeba żyć i który można z wysiłkiem oswoić.
            -----
            Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
            • joann.a1974 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 07.01.12, 14:21
              Justyno, wszystko prawda to co piszesz...
              ale na moim etapie "żałoby" słowa "bo po co", martyrologia wcześniactwa, dłubanie szydełkiem etc. brzmią..jakby to ująć.. obrazoburczo ? określenie być może nieadekwatne, ale nie znajduję lepszego... moje pytanie było retoryczne.
              Ja chyba nie miałam możliwości po prostu wycierpieć, wykrzyczeć, 'wyboleć'...nie miałam czasu na żałobę, bo było potrzebne mleko Hance, bo potem była mobilizacja z Hanią w domu, etc, bo wszyscy mówią, że przecież z Hanką jest ok, to co ty jeszcze tam marudzisz.
              Każda z nas ma inny, własny sposób na 'przepracowanie' trudnych chwil, inny bagaż doświadczeń zaprzeszłych i teraźniejszych, inną percepcję, i rozumiem to, być może ta retoryka, która zabrzmiała, a która mnie poruszyła to właśnie jeden ze sposobów...
              Być może za rok, dwa też będę tak myśleć.
              • misiekjasiek Asia 07.01.12, 15:40
                O to się rozbija, każda z nas ma inne doświadczenia, inną bazę i nie ma jednej uniwersalnej recepty. To, z czym się zgadzamy między sobą (m.in. ja uważam, że jest pewna martyrologia wcześniactwa, ale pewnie rok temu oburzałabym się na samo sformułowanie) u innych mam może wywoływać właśnie to oburzenie. Nie wiem jak to jest, po prostu samo się dzieje...
                W kontekście historii moich chłopców rozpamiętywanie horroru pierwszych tygodni pod kątem moich odczuć jest właśnie dłubaniem szydełkiem - teraz - jakiś czas temu dopiero doszłam do tego etapu.
                I żałuję, ja akurat jak najbardziej żałuję tych wszystkich straconych minut na rozpamiętywanie przeszłości, zamiast cieszyć się tym, co mam. Dostałam nauczkę, wiem, że szpital, OIOM, może powtórzyć się niezależnie od wszystkiego. Nie ma gwarancji, że jeśli przeszłam "wcześniactwo" nic więcej złego się nie wydarzy. I ja sama uważam, że byłam głupia totalnie, użalając się nad rozlanym mlekiem. Teraz na nowo mogę toczyć historię pod tytułem trauma intensywnej terapii, ba, mogę oskarżać dysplazję, zadawać pytania ale teraz mam nauczkę i wiem, że jedyne co mogę to tylko i wyłącznie cieszyć się z tego, że Michał żyje i właśnie bije się z Jaśkiem o zabawkę.
                Nie, tym razem nie będę pielęgnować bólu bo za dużo go już było, nie karmię robaka. To nic nie zmieni.

                Ale jak mówię, u każdej z nas rozegrało się co innego i nie ma jednej uniwersalnej kliszy...
                -----
                Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
    • mirkad Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 17:21
      Milenka właśnie skończyła 5 lat, a ja dopiero od ok. roku na tyle przebolałam i przegryzłam w sobie jej przedwczesne narodziny, by móc o nich rozmawiać bez wybuchania płaczem, ba - mogę nawet uśmiechnąć się w tym momencie bo daliśmy radę wyjść z tego.
      Wiem, że zawsze będę pamiętać poród i wszystko co wydarzyło się przed i po nim, takich rzeczy nie sposób zapomnieć - dla nas dramat był tym większy że staraliśmy się o Mimi przez 10 lat. Przez 4 lata nienawidziłam wręcz Bożegonarodzenia (Mimi się urodziła 22 grudnia). W chwili obecnej, staram się bardziej cieszyć tym jak super się rozwija, że wbrew temu co nam mówiono, prócz drobnej budowy nie ma żadnych deficytów, niż rozpamiętywać dramat jej narodzin. Nadszedł po prostu taki moment, właśnie tak z rok temu, że sama sobie powiedziałam "dość", biorąc pod uwagę w jakim stanie psychicznym byłam przez ten czas, to cud że moja córka jest pogodnym uśmiechniętym dzieckiem; codziennie się pilnuję, żeby być pogodną i uśmiechniętą mamą; ścięłam włosy, które do porodu były moją chlubą i dumą (po porodzie ................ TRAGEDIA, a ja je chołubiłam, nie wiem po co), schudłam 21 kg - wróciłam do życia.
      U każdej z nas ten powrót "do normalności" będzie wyglądał i trwał inaczej, zależnie od naszej siły psychicznej i tego jak nasze maluszki wychodzą z wcześniactwa, ale na pewno damy radę!
      Oczywiście, nadal mam swoje małe psychiczne skrzywieniasmile) głownie na punkcie kaszlania (mamy za sobą zapalenie płuc z niewielkim kaszlem, zakończone reanimacją po przyjeździe na SOR), ale staram się nie fiksować jak kiedyś.
      Ściskam was wszystkie i przesyłam pozytywne fluidy smile), wy i to forum też dawałyście mi siłe i zrozumienie.
      PS I znowu cholera ryczę, ale ze wzruszenia.
      • tolka11 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 18:54
        Miłosz skończy w tym roku 9 lat. Po wcześniactwie została nam niepełnosprawność. Ale ta niepełnosprawnośc i deficyty rozwojowe są tu i teraz. Dla mnie tamta trauma wczesniacza była i minęła, nie wracam do tego, nabyłam doświadczenie i tyle. Żyję dalej. Po Miłoszu urodziłam jeszcze wcześniaczą Sarę, walcząc o tę ciążę nie myslałam o swoich przeżyciach, myślałam o małej, o cierpieniu, które może być jej udziałem, o walce, niepełnpsrawności. O sobie wiedziałam tyle, ze obojętnie jak bedzie to dam radę. Sarze się udało. Od początku własciwie, ot miałam normalne macierzyństwo.
        Mogę uczciwie powiedzieć o sobie, że wczesniactwo moich dzieci zostawiłam za sobą. jedyny powrót do niego to to forum, ale i to coraz rzadziej. Z różnych przyczyn.
        Było, minęło. Dostałam od życia takie doświadczenie i je mam. Ale do niego nie wracam, nie przeżywam, bo po co?
    • zbiszkopcik Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 19:23
      Mi sie wydaje, ze nie zapomne, ale moje dziecko nie musi byc tego swiadome.
      Na sama reklame WOSP lzy staja mi w oczach i gula w gardle sie robi.
    • mama-cudownego-misia Mooożna... 06.01.12, 19:40
      Jeśli tylko wcześniactwo nie pozostawia długofalowych konsekwencji w postaci jakiegoś MPDZ na przykład, to pewnie z czasem możliwe jest nabranie zaufania - do własnego dziecka, że wszystko z nim dobrze i sobie poradzi, i do życia, że jest dobrze i my sobie z nim poradzimy.

      Zresztą to widać po forum - rodzice są tu bardzo aktywni przez rok-dwa, potem mniej, a około 3-4 roku życia dziecka wielu z nich po prostu przestaje się pojawiać. Jak powiedziała moja koleżanka, "emocje bledną".
      Pewnie to wszystko odżywa przy niektórych okazjach - zapach oliwki bambino, pipczenie monitora, problem zdrowotny dziecka, artykuł w gazecie, następna ciąża... Ale za każdym razem, gdy za takim doświadczeniem nie pójdzie nic złego, człowiek się uodparnia.

      I jeszcze jedno: my, mamy "starszaków", nie jesteśmy tu wcale reprezentacyjne dla ogółu wcześniaczych rodziców. Jesteśmy tu nadal, bo mamy problem - albo dziecko jest chore, a wcześniactwo nie pozwala przez to o sobie zapomnieć, albo te uczucia wciąż są żywe, bo nie potrafimy odpuścić i uwierzyć, że wcześniactwo to "zamknięty rozdział". A niektóre są tu dla towarzystwa smile

      A są i tacy rodzice, co od początku uważają, że wystarczy wiara i wszystko będzie dobrze. I takich tu tępimy suspicious
    • tabaluga0 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 20:22
      Ja nie zapomne do końca życia, ani tych emocji, ani ze wzgledu na to, że Szymek po prostu został "obciązony" choróbstwami wcześniaczymi, czyli retinopatią, zaburzeniami neurologicznymi.

      Moze gdyby był zupełnie zdrowy byłoby łatwiej. A tak cięzko mi nawet oglądac zdjęcia z tamtego okresu, cięzko mi, gdy słysze, ze WOSP zbiera dla wcześniaków(oczywiście cieszę sie z tego baardzo), cięzko mi, gdy patrzę w szkole na zupełnie zdrowe dzieci nie majace problemów z nauką czy nawet z prostym rysowaniem, ubieraniem, jedzeniem, mówieniem.

      Z drugiej strony ciesze się ze nie skończyło się gorzej, ale na pewno nigdy w życiu nie zapomnę co przeszliśmy. A najgorsze jest to, że wyobrażając sobie życie w przyszłości nie widzę nic dobregosad Tak mi smutno.
      • wiwika12 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 21:31
        Zapewne nigdy nie zapomnę... ale też stara się nie roztkliwiać nad nim. Czas leczy rany. Gdy patrzę na moją córkę uświadamiam sobie, że historia jej narodzin z każdym dniem jest coraz bardziej jej niż moja... To początek jej życia, wielka walka. Dla mnie kolejny akord w podróży, mocny, bolesny, ale po nim następują kolejne i ten natłok przygasza tamte emocje. Dla niej zaś był to początek drogi przez życie.
        To, co tkwi we mnie mocno to ogromna potrzeba ujrzenia jej starszej... Chcę, by czas płynął szybciej, by była już dorosła i bezpieczna i to nic, że ten czas odbiera mi młodość... Gdy urodził się mój starszy syn chciałam zatrzymać wskazówki zegara, delektować się chwilą i to jest właśnie ta największa różnica.
        Już nie płaczę wspominając tamte chwile, bo ważniejsze jest jutro.
    • dziennik-niecodziennik Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 21:29
      przypuszczam ze zależy w jakim stanie dziecko się urodziło i jak z tego wcześniactwa wychodziło. jeśli ktoś ma tyle szczęscia co moja corka to zapewniam że mozna o tym w ogole nie pamiętac.
      ale na takim artykule kazdy sie spłacze. nie tylko dlatego ze "nam to kiedys groziło" - po prostu dlatego ze opisuje sprawy ktorych dramatyzm kazdy rodzic i wiekszosc nierodziców zrozumie.
      • inx123 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 06.01.12, 21:42
        tak wiele zależy od tego w jakim stanie jest dziecko
        na naszym przykładzie - można .....od ponad roku żyjemy normalnie....w końcu przestałam się martwić, wierzę, że przed córką wspaniała przyszłość....już nie rozpamiętuję tego co było..a nawet jeśli wspominamy to juz bez łez....cieszymy sie tym co teraz......tym że ostatnie nasze obawy się rozwiały..wspaniale jest wrócić do świata............córka ma 7 lat
    • mamba5x2007 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 07.01.12, 01:26
      Nię będzie to nic odkrywczego jak napiszę, że wszystko zależy to od tego jakie były początki, ile czasu minęło, co działo się po wypisie - czy normalny, spokojny, niezakłócony rozwój czy mozolna walka o każdy gram, rehabiliatcja, operacje itd. Czy z wcześniactwa udało się wyjść całkowicie i żyje się normalnym zyciem, czy można stwierdzić, że moje dziecko niczym nie różni się od rówieśników, czy jednak to życie takie normalne nie jest, a wcześniactwo odbija się nadal czkawką, czasem bardzo boleśnie. Gdy do 3,5 letniego Maćka szłam z pieluchami na OIOM, zmaltretowana, przygnieciona strachem o jego życie, stało się dla mnie jasne jak słońce, że wcześniactwo nie skończy się nigdy, nie u nas. Choć dawne wspomnienia sprzed 4 lat zacierają się, choć potrafię o początkach mówić spokojnie i tamte rany są już zabliźnione, to wcześniactwo dzieci tkwi we mnie nadal, bo pojawiły się nowe lęki, nowe przeżycia, które są skutkiem wcześniactwa, a które przebiły wcześniejsze wspomnienia. I boję się o przyszłość, tę bliższą i tę dalszą, boję się bardziej niż rok temu, bo wtedy łudziłam się, że będzie już tylko lepiej.
      • ewelajnawrocek Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 07.01.12, 09:11
        Tak czytam Was i chyba jestem jednak całkiem normalną przeciętną mamą wczesniakasmile
        I pewnie nawet bym juz o tym nie myślała, gdyby nie to, że jestem w 8 tyg. i ciąża ZNOW zagrozona ( ciągłe plamienia) i wszystko wraca jak bumerang. Kazda wizyta w toalecie, to strach, czasem łapię się na tym, ze wtrzymuję, by tylko nie pojsć "siku"..Wiem, to chore, ale tak już mam..mąż w prawdzie wspiera, ale chyba nie do konca rozumie..mówi, wyluzj, wcale nie musi byc tak samo..a ja tylko myślę, ze przede mną jeszcze cukrzyca, anemia, skurcze i kilka krwotoków..bo przeciez tak było za pierwszym razem..i nie potrafię uwierzyc, ze może byc inaczej, i wiem, ze nie mam na to wpływu zadnego. Chcę kochać tę fasolkę i boję się ją kochać...ehh
        • misiekjasiek Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 07.01.12, 09:31
          Nie wiedziałam, gratulacje smile

          Hmmm jakiś czas temu usłyszałam, że jak będę tak krakać i się zamartwiać, to sama sobie zrobię samospełniającą się przepowiednię i od tego czasu nie zamartwiam się na zapas w obawie przed samospełniającą się przepowiednią. Na mnie to podziałało, heh.

          Fakt, nie mamy na to wpływu co będzie się działo w kolejnych ciążach ale możesz o siebie dbać, wypoczywać i słuchać się męża wink Pilnuj tego malucha i go kochaj, przed Tobą jeszcze długie 32 tygodnie ciąży!
          -----
          Justyna & Jaś (1740 g) i Michaś (1540 g) 31 tc, ur. 10.2009 r.
        • mama-cudownego-misia Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 07.01.12, 10:07
          Eee no to gratulacje! smile

          Ewelinko, nic nie musi być, jak w pierwszej ciąży. Mąż ma rację - o ile dobrze pamiętam przyczynę Twojego przedwczesnego porodu, to masz praktycznie takie same szanse na donoszenie, jak każda baba.
          To po pierwsze smile
          Po drugie, nie wstrzymuj siku, bo Ci zaszkodzi.
          A po trzecie - kup kalendarz. Mam taką koleżankę, mamę po poronieniu i wcześniaku, która na czas ciąży poszła do psycholożki. Ta psycholożka kazała jej kupić kalendarz, zaznaczyć datę porodu, codziennie odkreślać jeden dzień i koncentrować się na tym, ile już tych odkreślonych. I ona tak odkreślała, gapiła się w ten kalendarz, i donosiła. Z perypetiami, ale się udało.. Tobie tez się uda smile
          • mama-cudownego-misia Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 07.01.12, 10:07
            i pomysl jeszcze, jakie to wczesniactwo będzie dalekie, jak nam tu przedstawisz swoje donoszone 3,5 kg wielkiego bobo smile
            • wiwika12 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 07.01.12, 11:42
              Moje gratulacje. trzymam kciuki, by ta ciąża była wspaniała, donoszona... Myśl pozytywnie, by jak napisała misiekjasiek samospełniająca się przepowiednia miała szansę zaistnieć i objawić się pod postacią donoszonego bobasa.
        • joann.a1974 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 07.01.12, 14:24
          Ewelino, cudne wieści... oby jak najmniej trudności, a najlepiej wcale... z całego serca życzę spokojnej, donoszonej ciąży, żeby fasolka powitała świat jako cudny, tłuściutki bobasek wink
          trzymaj się ciepło,
        • ewa-mamazosi Ewelino 07.01.12, 14:30
          Gratuluję Fasolki smile
          Jestem mamą prawie 14-miesięcznej Zosi ur w 32 tc. Obecnie jestem w 35 tc z synkiem. Nie planowaliśmy tak szybko kolejnego dzidziusia, ale jest jak jest. Ciąża córki - książkowa do 30 tygodnia, potem nadciśnienie, białkomocz. W drugiej już tak łatwo nie było, w 8 tygodniu krwawienie i wielkie obawy, ze znowu coś będzie nie tak, że nie dam rady donosić. Najgorszy był 32 tydzień - dla mnie koszmarny, każda godzina odliczona. Ale jak już się skończył to wielki luz. We czwartek miałam ktg i są delikatne skurcze, ale no-spa powinna pomóc. Ja jestem pewna, że tym razem damy radę ja i synek. Musisz uwierzyć, że jesteś silna i dasz radę.
          • joann.a1974 Re: Ewelino 07.01.12, 14:34
            o Ewo ! myślałam ostatnio co u Ciebie.. dobre wieści ! cieszę się smile (przepraszam, że w tym wątku osobiste peregrynacje uprawiam smile
          • ewelajnawrocek Re: Ewelino 07.01.12, 16:07
            35. tydz.. ale zazdroszcze..
            ja na razie czekam do 12tego, potem do 25tego i tak dalej..
            ale po drodze krzywa cukrowa i pewnie szpital..
            starsznego doła mam dziś i dalej boje się toaletysad
            • ewa-mamazosi Re: Ewelino 07.01.12, 17:49
              Nie bój się, musi być dobrze i Ty dobrze o tym wiesz, zobaczysz. Trzymam kciuki. A ja tez się bałam krzywej cukrowej, bo słodycze jadłam na potęgę, ale wyniki w normie, aż takich dobrych to nawet przed dwiema ciążami nie miałam. Zosia urodziła się przez zatrucie ciążowe, wiec dla mnie mierzenie ciśnienia parę razy dziennie było bardzo stresujące. A ja założyli mi na dobę holtera ciśnieniowego to już w ogóle źle to moja psychika znosiła. Ale i ten wynik prawidłowy. głowa do góry. smile
              • ewelajnawrocek Re: Ewelino 08.01.12, 08:35
                ja robilam badania juz po ciazy i bylam na granicy cukrzycy..wiec nie mam nadziei..
                • ewa-mamazosi Re: Ewelino 08.01.12, 12:10
                  przez pół roku po urodzeniu Zosi miałam białko w moczu i to spore stężenie, nefrolog obawiał się o moje nerki, nawet miałam mieć robioną biopsję nerki, ale okazało się, że jestem w ciąży więc mi nie robiono. I jak zaszłam w 2 ciążę to cudownie białko zniknęło, więc nie ma reguły. Ty musisz być dobrej myśli, żeby nie zwariować. Będzie dobrze zobaczysz. smile
        • aga.n.f Ewelina 08.01.12, 17:08
          Gratulacje!!
          Z serca życzę Ci zdrowego, donoszonego bobasasmile
    • eda321 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 07.01.12, 13:12
      Gratuluję ciąży i życzę donoszenia zdrowego dzidziuśka.
      Co do głównego wątku - myślę jak wiele mam przede mną - tzn. zależy od tego jak się dziecko z wcześniactwa wykaraskało. My nie zapomnimy pewnie nigdy - Błażej ma MPDz. Przed nim całe życie rehabilitacji, zabiegów być może operacji; nauki zwykłych czynności - jedzenie, ubieranie itp., które normalnie dzieciom przychodzą bez większych problemów. Mam cały czas w sobie żal - dlaczego ? Dlaczego on musiał być tym wcześniakiem? I dlaczego z tego wcześniactwa nie udało nam się wyleźć? Dawano mu dość duże szanse na wyjście na prostą - w gronie wcześniaków nie było aż tak źle, bo wylewy "tylko" II stopnia, waga nie taka tragiczna - 1430 g, Apg 5, tylko 2 dni respirator - a jednak trafiło nas. Ja nie zapomnę i ból naszego wcześniactwa pewnie zostanie z nami - musimy sie tylko nauczyć z tym żyć.........
      • zdunia1979 Gratulauję 07.01.12, 20:23
        Ewelina gratuluję z całego sercasmile Musi byc dobrze, dbaj o siebie i fasolkęsmile

        Ewa Mamazosi - kochana życzę zdrówka i łatwego porodu! Synuś na pewno bedzie cudnysmile
        • zdunia1979 Re: Gratulauję 07.01.12, 20:25
          ło matko: Gratuluję oczywiście a nie gratulaujęsmile
        • ewa-mamazosi zdunia1979 07.01.12, 22:47
          nie dziękuje, a to dlatego, że jeszcze zamierzam wytrzymać w tej ciąży te 5 tygodni smile
          a poród będzie na pewno łatwy bo będę miała na pewno cesarkę, z resztą, którą chciałam. Po porodzie córki super doszłam do siebie po cesarce.
    • nastjaa Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 07.01.12, 20:38
      Po pierwsze gratuluję i życzę donoszonego, zdrowego, wielkiego dzidziusia smile

      Co do Twojego pytania, to ja nigdy nie zapomnę o wcześniactwie, o tym co przeszło moje dziecko i jeszcze długo będę będę sprawdzać czy nie wychodzą u niej jakieś wcześniacze problemy. Jednocześnie po 2,5 roku zupełnie inaczej podchodzę do tematu niż na początku. Teraz posiadam dużo dystansu - nie boli mnie mówienie o wczesniactwie i o problemach z nim związanymi. Wiem, ze mam spore doświadczenienie i wiedzę większą niż przeciętna matka - wiem, że może się zdarzyć , że komuś kiedyś pomogę, tym , że opowiem o Nastusi. Nigdy nie ukrywałam, że moje dziecko jest wcześniakiem. Wiem, że moja córka, jeżeli chodzi o zdrowie, wyrośnie z wcześniactwa i wiem też , że ja pod kątem psychiki na zawsze pozostanę matką wcześniaka smile Ale teraz mówienie o tym nie boli, a raczej sprowadza się do stwierdzenia faktów smile I tak mieliśmy dużo szczęścia w tym całym nieszczęściu ...
      • ponis1990 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 08.01.12, 06:45
        Gratuluję Paniom przyszłych dzidziusiówsmile
        Nie wiem czy zapomnę. Jak ktoś wyżej napisał, zależy od tego czy ,,ogon ''się ciągnie za nami czy nie. Póki co wiem że dziś nie mogę oglądać transmisji żadnej, bo się poryczę jak bóbr.
        • ewelajnawrocek wlasnie wrocilam ze szpitala.. 08.01.12, 12:53
          znow ialam plaienie..lekarz dostrzegł aly krwiaczek lub odklejoną kosowkesad mam lezec i się modlic
          • eda321 Re: wlasnie wrocilam ze szpitala.. 08.01.12, 13:07
            tak dla pocieszenia - miałam dość dużego krwiaka (nie podam Ci teraz wymiarów bo przebywam poza domem ale był kilkakrotnie większy od samego płodu), wykryty w 6 tygodniu bo plamiłam właśnie. Leżałam prawie 5 tygodni i wchłonął się niemal całkowicie, tzn. był już b. malutki tak że pozwolono mi już prowadzić odpoczynkowy tryb życia, a nie leżący. A po kolejnych 4 tygodniach nie było już po nim śladu.
            • ewa-mamazosi Re: wlasnie wrocilam ze szpitala.. 08.01.12, 13:15
              trzymam kciuki bardzo mocno
          • monika.rz.86 Re: wlasnie wrocilam ze szpitala.. 08.01.12, 15:34
            Jestem w bardzo podobnej sytuacji. Jestem teraz w 15 tc. W 7tc trafiłam do szpitala z potężnym krwawieniem. Od razu mi powiedzieli, że po takim krwotoku to mam się nie spodziewać, że ciąża się utrzymała. Ale na USG zobaczyłam moje Maleństwo i jego bijące serduszko. Przestałam krwawić, wypuścili mnie. Luteina, duphaston, nospa i leżenie.Okazało się, że mam w macicy ogromny krwiak. Nie wchłonął się do tej pory, ani nie zmniejszył. Być może podwarstwił też część kosmówki. Ale tylko część. Maleństwo rośnie i badania wychodzą dobrze. USG genetyczne też nie wykazało niczego złego.
            Zatem głowa do góry. Musimy o siebie dbać i wierzyć, że wszystko będzie dobrze.
          • mama-cudownego-misia Re: wlasnie wrocilam ze szpitala.. 09.01.12, 08:44
            trzymam kciuki...
    • enula86 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 09.01.12, 15:30
      witam jestem mamą wieśniaczki z 34tc moja mała ma w tej chwili 6miesięcy i na pewno nie przeżyłam tego co niektóre piszące tu mamy. W szpitalu spędziłyśmy tylko 10dni. Moja mała rozwija się prawidłowo bez żadnych komplikacji i dzięki temu ja już zapomniałam o wcześniactwie. Ale tak jak pisał tu ktoś wszystko zależy od tego co się przeżyło. Pisze tu aby prosić was o głos właśnie na moją małą
      www.bobovita.pl/galeria/73499
      Z góry dziękuje za oddane głosy i mam nadzieje że nikogo nie uraziłam wpraszając się tu smile
      • skomroch1 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 09.01.12, 16:28
        Na pytanie podstawowe odpowiem, że w moim przypadku nie można. I nie chodzi o to, ze Roch ma lekkie MPDz, bo akurat to przestaje być powoli ważne. Żyjemy sobie. Chodzi o to, co ten czas, kiedy R. leżał w szpitalu, zrobił z moim umysłem. Jak mnie to przeczołgało. Zmieniłam się. Czasem myślę, że tak, jak ludzie po ciężkim wypadku samochodowym-już nigdy nie będzie , jak dawniej. Zaczęłam w tym szukać jakichś plusów dla siebie i znalazłam. Gdyby to nie było okupione cierpieniem syna, może nawet i cieszyłabym się z tej tragedii? Bo po tej tragedii bardziej doceniam dosłownie wszystko, a najbardziej fakt istnienia dziecka w moim życiu. Ale przez cierpienie Rocha nigdy nie polubię tego rozdziału, choć nauczyłam się go akceptować , bo co innego można zrobić z czymś, co się już stało, a siebie szanuję bardziej.
        A odnośnie krwiaka-miałam w ciąży z R. krwiaka większego niż sama ciąża. Lekarz mi powiedział, że albo pęknie i wyleci, albo poleci z ciążą. Poleciał , wylądowałam na pogotowiu z krwotokiem, ale ciąża się utrzymała.
        • skomroch1 Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 09.01.12, 16:34
          "A odnośnie krwiaka-miałam w ciąży z R. krwiaka większego niż sama ciąża."
          Krwiak pojawił się ok. 9 t.ciąży, krwotok dostałam ok. 12 tyg.
    • olcia82poz Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 10.01.12, 13:05
      A ja myślę sobie.... wszystko zależy od wcześniaczego przypadku, a jak wiecie każdy jest inny. W naszym przypadku o ile o samych pierwszych 3 miesiącach szpitalnych można powiedzieć,że zapomniała, po prostu nie rozpamiętuje tego okresu i nie wracam myślami, tak do zapomnienia o wcześniactwie a tym samym o jego konsekwencjach bardzoooo daleka droga. Sytuacja wyglądała by inaczej gdyby Inguli udało się wyjść z wcześniactwa obronną ręką, a że los chciał,że jest inaczej jeszcze długo nie zapomnimy, ale wierzę, że nadejdzie dzień,że Inga sama w życiu sobie poradzi. smile Aktualnie jesteśmy na etapie pracy nad samodzielnym siadem bez podparcia. smile
    • doroszka Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 10.01.12, 15:41
      Nie zamierzam kiedykolwiek zapominać o wcześniactwie Filipa.

      Wiem, że mogę sobie tak napisać lekką ręką w sytuacji, gdy nie mamy już żadnych wcześniaczych problemów (nieco inny kształt główki po kranistenozie to nie problem wcześniaczy, tylko pamiątka związana z być może przyczyną wcześniactwa - tu fakt, aż do jego dorosłości będę się martwić, czy wszystko z czaszką będzie ok), wiem, że jeśli dziecko będzie całe życie chore albo będzie się borykać z niepełnosprawnością, to zapomnieć, choćby się chciało, nie można.

      Ja piszę tylko z mojego punktu - mamy, której wcześniak wie tylko z opowiadań, że jest wcześniakiem.

      A nie zamierzam zapominać, bo widzę jak mnie to - tak cholernie trudne - doświadczenie... wzbogaciło. Nie inaczej - zostałam fizycznie i psychicznie wykręcona na drugą stronę, a potem przywrócona do normalnego kształtu i... innego kształtu. I ten kształt siebie teraz wolę.

      Jestem bardziej wrażliwa na innych, ostrożniejsza, mniej kategoryczna w opiniach, wiem o świecie, ludziach, medycynie duuuuuużo więcej, jestem w stanie pomóc, wspierać, doradzić - przez wcześniactwo nabyłam kompetencje, które wolałabym mieć bez wcześniactwa, to fakt wink ale cóż...

      Pamiętam, że na długo zanim zaszłam w ciążę zakończoną przedwcześnie, napotkana koleżanka wspomniała mi, że jej córka jest wcześniakiem. Nie była w świetnej formie psychicznej... ta koleżanka znaczy... mówiąc mi to. Wtedy to zupełnie zignorowałam - bo nie wiedziałam, że to może być aż taki problem, że tu gdzieś dzwony dzwonią, a nie tylko dzwoneczek zabrzęczał...

      Dziś pewnie wsparłabym ją jakoś, miałaby moją uwagę i czas - miałaby okazję porozmawiać o tym, może potrzebowała też innej pomocy...
      To pierwszy lepszy przykład.
      No i to tak jak z kraniostenozą Filipa - gdybym o tym nie pisała, nie opisywała dokładnie objawów w necie, wiem że kilkoro dzieci (!) mam, które się ze mną skontaktowały, nie trafiłoby na operację neuro, albo trafiłyby późno.

      Jeśli dzięki temu, co przeszłam (ja i moje dziecko), będę w stanie w jakiś sposób komuś pomóc, to to doświadczenie miało sens!
      • joann.a1974 doroszka... 10.01.12, 23:36
        ...fajnie to napisałaś...
        • olaaa-calineczka Re: doroszka... 11.01.12, 12:30
          Zapomnieć chyba nie można ,ale można się oswoić może w jakiś sposób zaakceptować,u nas wcześniactwo dało nam w kość i nadal daje ,ale nie roztrząsam przeszłości tylko żyję dalej i cieszę się każdym dniem z moją córką wiadomo są czasem gorsze dni ,ale idę na przód i walczę o przyszłość normalną przyszłość....a przeszłość gdzieś tam jest za nami i nie zmienię jej więc nie rozpamiętuję co nie znaczy ,że nie pamiętam...
    • h2so4_pl Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 13.01.12, 13:58
      Jestem mamą wcześniaka. Mój syn urodził się ponad 20 lat temu, cięciem cesarskim. Klasyczny wcześniak. Niska waga urodzeniowa, inkubator itd. Nie było wtedy sprzętu WOŚP-u i medycyna stała o te niespełna ćwierć wieku dalej. Na wiele rzeczy, które są dziś standardem nie zwracano uwagi. I........na dobrą sprawę nie pamiętam, że syn był wcześniakiem.
      Jest bardzo dobrym studentem trudnych ścisłych studiów.
      Bardzo mało choruje.
      Jest wysportowany.
      Przez cała szkołe był jednym z najniższych i najdrobniejszych w klasie. To chyba jedyna pamiatka z wcześniactwa. I moja troska- wzmożona troska. Nie jest wielkoludem- gdzieś w granicach 176-177 cm, jest szczupły.
      Zapomnisz o tym, że jest wczesniakiem, tak jak ja praktycznie o tym nie pamiętam.
      Pozdrawiam.
      • mamaduo Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 14.01.12, 19:21
        mysle ze nie mozna, ale mozna nauczyc sie z tym zyc. Jest to przezycie obarcozne duzym stopniem stresu, jest urazem - wiec trzeba nauczyc sie z tym zyc i zyc po nim.
        Grunt to nie utkwic w tym i nie patrzec na zycie i dziecko tylko poprzez ten jeden pryzmat.
        Z czasem na pewno blednie i traci na znaczeniu, zwlaszcza jesli dziecko sie wybroni.
        Ale bedzie wracac - przy informacjach, przy kolejnej ciazy...IMO nie da sie wymazac gumka ...
        • h2so4_pl Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 16.01.12, 20:30
          Czy Ty naprawdę o tym pamiętasz? Dla mnie od chwili gdy syn dogonił siatkę centylową do mniej więcej 3- 10 centyla przestało to być jakimkolwiek problemem. Jakimkolwiek.
    • ewa-mamazosi Ewelino - co u Ciebie? 18.01.12, 00:11
      Jak samopoczucie? Mam nadzieję, że wszystko dobrze. U mnie coś ciśnienie powoli zaczyna wariować, ale wyniki w normie. To już 37 tydzień, już niedługo. pozdrawiam ewa
      • ewelajnawrocek Re: Ewelino - co u Ciebie? 18.01.12, 08:05
        mnie sie pojawiło kilka roznych dziwnych info, od tego krwiaka własnie, przez trofoblast przy ujsciu, po nierisnacy zarodek..ide dzis kolejny raz do gina, moze sie cos dowiem.. jestem wyczerpana a to 10 tydz..
        • ewa-mamazosi Re: Ewelino - co u Ciebie? 18.01.12, 10:59
          na pewno wszystko będzie dobrze. trzymam kciuki, napisz co i jak lekarz powiedział.
    • darecky-tata-ewy Re: Czy można kiedykolwiek zapomnieć o wcześniact 19.01.12, 13:34
      można spróbować zapomnieć...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka