Naszla mnie dziś taka myśl..
Wczoraj bylismy u neurooga na kontroli, bo mały skończył 3 lata. Poza drobnymi sprawami ortopedycznymi i małym rozchwianiem emocjonalnym wszystko super, neurologicznie zdrowy, więc pytam wprost: czy mozemy w koncu zapomnieć o wcześniactwie? Na co lekarka, ze tak, jak najbardziej. Mysle sobie, ze cudownie,w koncu ulga i koniec, zamknięty rozdział..a dziś rano włączam Onet i widzę artukuł o wcześniaku ( za sprawą WOSP) i walczę ze sobą, by go przeczytać. W końcu czytam...i beczę jak bóbr. To jest jak nigdy nie zaleczona rana, która za każdym wspomnieniem cholernie boli, jest ciągle na nowo świeża..
Moja konkluzja jest taka, ze nie da się juz o tym nigdy zapomnieć..zawszę będę mamą wcześniaka, taką zeschizowaną płaczką

I obym była mamą tylko jednego wczesniaka

To już jest nadto emocji...i bólu niestety.