Dodaj do ulubionych

Apetyt, a raczej jego brak.

17.09.12, 14:58
Chyba dostanę jakiejś choroby psychicznej... proszę powiedzcie jakieś dobre słwo...
Kolejny raz Hania chce zasuwać chleb, zupy nie chce nawet tknąć.
Co mam robić. Nie dałam chlebka, nic nie dałam. Czekam aż zgłodnieje.
Widzimy, że nie przybiera na wadze, a jak jeszcze zdarzy się taki dzień jak dzisiaj, że nie chce zupy, to ja już się kompletnie załamuję. Chyba zacznę mieszać zupę z kaszą, przeraza mnie to, bo będziemy się cofać...były już dni i to nawet tygodnie, że jadła po 200 zupy i nawet dwa razy dziennie zupę, teraz stop.
Dziś rano zjadła 250 owsianki, trochę malin, poziomek, popiła. Obudziła się o 13.00 no i o 13.30 chciałam dać jej zupę i nic. Wafelka chce, chleba chce, ( troszeczkę dałam na próbę), zupy nie. Jestem załamana...
Czy ktoś tak miał ze swoim dzieckiem?
Może jakiś preparat na poprawę apetytu?
Obserwuj wątek
    • mamusiahanuni Re: Apetyt, a raczej jego brak. 17.09.12, 15:42
      Zjadła. o 15.00 zamiast o 13.00, okolo 150ml gęstej zupy.
      Jutro może być podobnie... nie wiem, co robię żle, niejadek maksymalny... poza tym cały czas siedziw zabawkach, bawi się, jest pogodna, gada do siebie... w czwartek jestem zapisana do pediatry, dowiem się że nie przybrała prawie wcale, albo wcale. nie wiem co robić.
      W ostatnich dniach jadła około 13.00 150ml danio z owocami, kaszą manną, serkiem białym, a zupę o 17.00. teraz chciałam dać zupę w południe, a o 17.00 podwieczorek, no i klops. Czekam na dobre czasy jedzenia zupy, tak jak było jakiś miesiąc temu, dwa razy dziennie, kolo 200ml... co robić?....
      sad
      • mama-cudownego-misia Re: Apetyt, a raczej jego brak. 17.09.12, 15:46
        > nie wiem, co robię żle,
        Uczepiłaś się tej zupy zębami i pazurami, ot co smile A może pierożki faszerowane mięskiem i warzywkami zamiast tego? Albo placuszek z ciastem na bazie białego serka? Chlebek domowej roboty z ricottą? bułeczka drożdżowa z mięsno-warzywnym nadzieniem? Pierogi leniwe w sosie śmietankowym z szynką?

        > niejadek maksymalny
        Ale chleb je, prawda? Widać akurat teraz potrzebuje węglowodanów. Tylko słodyczy za dużo nie dawaj.
        • mama-cudownego-misia Re: Apetyt, a raczej jego brak. 17.09.12, 15:49
          A zupę zjedz, co sie ma zmarnować smile
    • mama-cudownego-misia Re: Apetyt, a raczej jego brak. 17.09.12, 15:43
      Nie, nie, nie, dzieci tak mają i generalnie o ile im nie zepsujesz smaku słodyczami, to same najlepiej wiedzą, czego potrzebują smile Co się stanie, jak nie zje zupy? Nic. Chce zasuwać chleb, dajesz chleb. Co pewien czas proponujesz co innego. Za kilka dni albo tygodni znudzi się chlebem albo będzie potrzebować innych składników odżywczych, to się przerzuci na co innego.
      W tym czasie możesz kombinować z tostami wszelakimi (szynka, ser, pomidor?), kanapkami, zapiekankami, robić racuchy, naleśniki, pierogi faszerowane i takie a la gnocci/leniwe, gofry...
      • mamusiahanuni Re: Apetyt, a raczej jego brak. 17.09.12, 16:12
        Hania nie bardzo jeszcze gryzie i przełyka takie "niepłynne" posiłki. ...
        zje pół kromeczki chlebka z maslem i szynka albo serem zółtym w postaci malutkich kwadracikow. dobra, jurto próbuję nie zupę.
        skąd bierzesz przepisy? swoje własne, czy może jakaś strona?
        chyba nie jestem kucharą sad muszę się nią stać wink
        sad
        • mama-cudownego-misia Re: Apetyt, a raczej jego brak. 17.09.12, 16:40
          > Hania nie bardzo jeszcze gryzie i przełyka takie "niepłynne" posiłki. ...
          Kiedyś musi zacząć jeść normalnie. I nawet jeśli straci przy tym 100 czy 300 g, nabierając wprawy w gryzieniu, to i tak warto. I wiesz... Warto jej gratulować, ze taka już jest duża i je jak dorosła. I warto być dumną z jej samodzielności smile Samodzielność ma wyższy priorytet, niż dobowa ilość kcal.

          > zje pół kromeczki chlebka z maslem i szynka
          to tak jak Gosia wink Serio. na jeden posiłek max 1/2 kromki + trochę warzyw i owoców + do popicia sok. Z zup jada tylko barszcz, ale wyłącznie dlatego, ze ją oszukałam i powiedziałam, ze to jest kompot z wiśni tongue_out.
          Rano je te swoje pół kromki i trochę owoców (tak z pół jabłka albo 3 śliwki), zapija wyciskanym sokiem, potem w przedszkolu ledwie co skubnie, o 15.00 wraca do domu i je samo drugie danie w ilości niepowalającej, potem koło 17.00 podwieczorek (zwykle kanapka, twarożek, tost, parówka w sosie pomidorowym albo ciasto i kakao) i przed snem koło 20.00 pół kromki + owoce i warzywa.
          Duża nie jest, gruba też nie, ale żyje i ma się dobrze.

          Na razie możesz spróbować zastąpić chlebek chałką, może gryzienie będzie lepiej szło.
          Poza tym spróbuj maczanki krakowskiej, tostów francuskich w jajku i tzw. pain perdu - powinny jej podpasić, a są na tyle mokre, że łatwo się przełykają wink Naleśniki zresztą też, ale na początek farszu jak już, to symbolicznie rozmazać po naleśniku, zwinąć w rulon i do łapy.
          Dobre też będą wszelkiego rodzaju ciasta a la drożdżowe i chlebki zawierające w sobie twaróg, ricottę albo mascarpone - taki sposób na przemycenie nabiału.
          Mogą jej posmakować również placki wszelkiego rodzaju (racuchy z utartym jabłkiem albo brzoskwinią, placki ziemniaczane, placuszki z sinlacu i śliwek...).

          > skąd bierzesz przepisy? swoje własne, czy może jakaś strona?
          Przepisy są nuuuudne, zwykle robię jakąś ciapaję i smażę albo zapiekam smile Ale generalnie w razie czego wujek Google pomaga.

          > sad
          Wiesz, kucharzenie na co dzień nie jest zabawne, ale pomyśl o satysfakcji, jak Ci wciągnie całego racucha albo pączka ze śliwką w środku smile.
          • aaalicja2 Re: Apetyt, a raczej jego brak. 17.09.12, 17:41
            Mamo Hani
            naprawdę cię rozumiem, moja to raczej nie niejadek, ale "jadek" małych porcji. Zjada co 2, 2,5 godziny.
            Zupy podobne jak twoje - mega gęste to jak zje 150ml to jest max i jestem zadowolona.
            Przestałam odmierzać ml zjedzonych posiłków i przeszłam na miseczki, to lepsze dla mojego zdrowia psychicznego.
            Gryzie już dobrze, ale zaczynała od dosłownie milmetórw odgryzionego czegoś.
            Jak widziałam jak dzieci na placu zabaw pakują chrupkę za chrupką do buzi, to myślałam że moja do 18-stki nie będzie tak gryzła i żuła.
            Ale powoli się nauczyła.
            Ostatnio nawet przy kolacji, karmiłam ją kaszą, wyrwała tacie kromala chleba i obgryzła całą skórkę dookoła. Oczywiście kaszy już nie chciała. a kilka dni temu samodzielnie wypiła sok, bez podtykanie pod dzioba. Do wszystkiego muszą nasze panny dojść same, tylko trzeba wyluzować swoje emocje.
            Wiem, wiem, że trudno, ale trzeba, najważniejsze że zdrowe, rozwijają się w swoim tempie i już.

            Z syropów na apetyt próbowałam mulitisanostal i pikovit 1+, ale jakoś nie widziałam szczególnych zmian. Pomoga woda z cytryną - za radą MCM, pomagała aż za bardzo bo rozkoszne chcę mniam mniam pojawiało się w środku nocy.
            Pomagają na apetyt też zupy "kwasiory" typu ogórkowa, kapuśniak, żurek.

            A przede wszystkim i piszę to z własnego doświadczenia, bo bliska byłam obłędu jak w wieku około roczku zjadała mi 100ml kaszy i za nic na świecie nie więcej, najważniejsze to nie dać się zwariować.
            Przynamniej "laski" będą jak będą miały 18 lat, nie wyhodujemy m "komórek otyłości".

            Moja chuda i długa, około 10,5kg i 90cm wzrostu, przemieszcza się wszędzie biegiem, więc nie dziwię się że nie przybiera na wadze.

            Aha i jeszcze ziółka do zup dodaję, typu koperek, pietruszka, kminek, świeże lub z torebki, tak żeby urozmaicić smak zupek.


            Alicja mama Laury (05.07.2010r., 1200gram, 45cm, 30tc, 5,5,6)
            fotoforum.gazeta.pl/5,2,aaalicja2.html
            • mamusiahanuni Re: Apetyt, a raczej jego brak. 17.09.12, 22:37


              > Na razie możesz spróbować zastąpić chlebek chałką, może gryzienie będzie lepiej
              > szło.
              Chałkę lubi, bo słodziutka, daje z masełkiem i miodem. z gryzieniem chlebka ładnie sobie radzi, bo lubi. U niej raczej chyba nie chodzi o to że nie pogryzie, ale że ma focha, że nie chce.

              > Poza tym spróbuj maczanki krakowskiej,
              nie wiem, czy napewno myślimy o tym samym, ale maczanka krakowska to schab z cebulką i bułką? tak? dzis zrobiłam pierś z kurczaka w płatkach kukurydzianych zapiekany z serem - nie włożyła do ust. naprawdę, nawet nie spróbowała, przygląda się dokładnie temu co jej daję, stwierdza, że jej się nie podoba, i nie próbuje nawet. musiałabym na siłę dać spróbować. sad


              >tostów francuskich w jajku i tzw. pain p
              > erdu - powinny jej podpasić, a są na tyle mokre, że łatwo się przełykają wink
              ona mokrej jajecznicy nie chce!!! to jak połknie takie rzeczy? mokre też nie każde dobre, ja juz nie wiem... moje próby kończą się na tym, że ona zjada jedną łyżeczkę i koniec. tak jak było z malinami, przez miesiąc jadła codziennie jedną mlainę i fuj. w takiej sytuacji muszę mieć dwa obiady, jeden który będzie próbować, a drugi który napewno zje, choć tego nigdy nie wiem sad

              dziś zjadła tą zupę, w sumie z 200ml potem mąż przyniósł ciasto, wciągnęła pół kawałka, pogniotłam jej słonecznik łuskany, wciągała bardo chetnie, potem chałka z miodem + maliny i na 20.00 240ml kaszy i jeszcze bulką poprawiła. - chyba duzo tego, ale...
              sama nie wiem.


              widzę, że niezbyt rosnie, i to mnie martwi najbardziej. sad
              od kiedy na śniadanie i kolacje powinnam dawać kanapeczkę a nie kaszę? kaszy zjada okolo 250ml. jakby jeszcze regularnie jadła ładnie obiad to by może przybierała, ale niestety...
              martwię się. sad
              • polaa27 Re: Apetyt, a raczej jego brak. 17.09.12, 22:47

                > dziś zjadła tą zupę, w sumie z 200ml potem mąż przyniósł ciasto, wciągnęła pół
                > kawałka, pogniotłam jej słonecznik łuskany, wciągała bardo chetnie, potem cha
                > łka z miodem + maliny i na 20.00 240ml kaszy i jeszcze bulką poprawiła. - chy
                > ba duzo tego, ale...
                > sama nie wiem.
                >

                Wow, twoje 1,5 roczne dziecko wcina takie porcje, a Ty piszesz, ze ona ma problem z apetytem? Wiesz, problem jest, ale z mamąsmile

                Co do wzrostu i wagi to wrzuć ją na siatki (dla wcześniaków oczywiscie). I martw się jak będzie poniżej 3 centyla. A teraz po prostu ciesz sie dzieckiem, które NORMALNIE je.
                • mamusiahanuni Re: Apetyt, a raczej jego brak. 17.09.12, 23:22

                  > Wow, twoje 1,5 roczne dziecko wcina takie porcje, a Ty piszesz, ze ona ma probl
                  > em z apetytem? Wiesz, problem jest, ale z mamąsmile
                  >
                  > Co do wzrostu i wagi to wrzuć ją na siatki (dla wcześniaków oczywiscie). I mart
                  > w się jak będzie poniżej 3 centyla. A teraz po prostu ciesz sie dzieckiem, któr
                  > e NORMALNIE je.

                  Pola, może masz rację.
                  o 9.00 zjadła tą duża porcję, 250ml(210 wody), ale do 15.00 nie jadła, powinna koło 13.30 chcieć jeść.

                  Jakkolwiek, nie przybiera na wadze, jest drobniutka, widzę, że nie rosnie.
                  wiem, że dzieci rosną skokowo, może ma zastój?
                  ma 15 m-cy urodzeniowych, 12 skorygowanych, waży pod 8 kg. (miesiąc temu 7600)
                  tez mi sie wydaję, że je duże porcje, może mało regularnie, ale jak ma grosze dni, to panikuję, bo nie przybiera sad

                  Właśnie sobie sprawdziałam: wagowo nie osiąga chyba 3 centyla, sad
                  wzrostowo 25 centyl
                  od około 2 m-cy stoi w miejscu wagowo, bardzo nas to miesiąc etmu zdziwiło, jak ją ważyliśmy, bo naprawdę ładnie jadła, te zupy to z 200ml, czasem jeszcze poprawka zupy na podwieczorek. chudzina moja...odkąd raczkuje stoi w miejscu, a raczkuje strasznie, biega tam i spowrotem, więc nie dziwię się, że traci energię, a nie odkłada sad
                  • karro80 Re: Apetyt, a raczej jego brak. 18.09.12, 13:58
                    Wyluzuj, centytyle dla wczesniaków sa przygotowane pod ok 29 tydzień i wagę ur 1200, więc już kawał dziecka to jest, Twoje ma wiecej do nadrobienia, tu masz tabelkę dla maluchów od 25 tyg:

                    Dzieci urodzone w wieku 25-28tc:

                    waga urodzeniowa ok. 680g

                    waga wg przewidywanej daty porodu ok. 2400g

                    waga w wieku 6 miesięcy ok. 4700g

                    waga w wieku 1 roku ok. 6800g

                    waga w wieku skorygowanym 1 roku ok. 7000g

                    waga w wieku 2 lat 9600-10500g

                    waga w wieku 3 lat ok. 11 kg


                    Warto o tym pamiętać i nie próbować wpasowywać za wszelką cenę.

                    Moja z wagą 600 gram, ostatnim dniem 24 tyg ważyła na rok 6600, na dwa lata 9 kilo.<ona akurat na przełomie dwóch tabelek, ale z założenia 11 obie grupy powinny plus minus osięgnąć na 3 lata>
                    Na trzy juz przepisowe 11. Wzrostowo na oko <nie centylowo, bo jakoś mnie to nie interesowałowink> odbiegała znacznie do jakiś 2,5 -3 lat. Teraz ma 104 cm - 4, 5 roku<waga 14 kilo> i pomimo chwaleń na forum ze zdrowymi dziećmi jakie to dzieci nie są wysokie młoda w grupie opócz 3 sztuk naprawdę wysokich jest w tych wzrostowo normalnych plus<widać na zdjęciach przedszkolnych, że ponad połowa jest niższa>

                    Lekarz powinien patrzeć na jej INDYWIDUALNE przyrosty. Dzieci w drugim roku już tak się nie pasą - te 3-4 to już jest fajnie, w trzecim tym bardziej.
                    • karro80 Re: Apetyt, a raczej jego brak. 18.09.12, 14:17
                      A co do żarcia to myśmy mieli przeskok w 16 tyg z ilości małych<częstych w miarę> do ilości hmm hurtowych i nadal częstych - na tycie jakoś nie wpłynęłowink - młoda je dość dużo<w porównaniu do ciężyszch rówieśników> i bardzo chętnie - ale też nigdy nie zmuszana i nie ciśnięta mimo początkowych problemów.
                      Na początek dobrze jest wyznaczyć stałe pory jedzenia<nie zje jednego, czeka na drugi posiłek, Ty pokazujesz że to Cię nie rusza> - potem ta sztywność nie jest konieczna, ale czasem do tego wracałam, żeby młodą "zresetować" jak mi zaczynała cwaniakować<słodycze tak, ale obiadu nie, a potem wołała, że głodna - normalnie nie pilnuję żeby nie jadła słodyczy przed posiłkiem - póki zjada to i to, mnie to nie interesiwink - ja też wolę deser przed obiadem, po mi nie wchodzi zupełnie>

                      Aha, ja nie chwaliłam w sumie za często<od czasu do czasu no problem> - za jakieś wyzwanie jak pierwsze skuteczne użycia widelca, albo coś w tym stylu to tak, ale generalnie starałam się, żeby jedzenie było czymś zupełnie normalnym<jak ubranie się, mycie zębów, czy wczesniej zmiana pieluchy> i nie było wokół tego specjalnego zamieszania ani specjalnej ekscytacji, ale uspokojenie, miła atmosfera.

                      W waszym wypadku waga nie jest tragiczna, spokojnie można zadbać o prawidłowe nawyki, samodzielne jedzenie, podsuwanie pełnowartościowych przekąsek itp.
                      aaa - zupa może jej nie podchodzić po prostu- moje dziecię kanapkę jadło nie posiadając zębów, przypieczone i chrupkie mięsko mając zęby dwa lub cztery<psedniewink> i 16 mies, a zupę z grudkami bez shaftowania się i wiadomych odruchów mając dopiero jakieś 2 lata i większość zębiszczy na staniewink
                    • mamusiahanuni Re: Apetyt, a raczej jego brak. 19.09.12, 22:29
                      Karro80 , bardzo Ci DZIEKUJE!
                      Skąd masz te dane nt. wcześniaków od 25tyg?
                      według tych danych jestesmy całkiem nieżle wink jesteśmy własnie w 1 roku skorygowanym, jutro okaze się ile ważymy, miesiąc temu było 7600. jak chce to je bardzo ładne, duże porcje, okolo 250, ale jak nie chce, to nie tknie zupy, nie mówiąc o ziemniaczkach,mięsku. . przygląda się badawczo temu co jej daję, dotyka czubkiem języka, żeby jakby co łatwo wypluć. staram sie tak jak Ty mówisz , nie robić afery z jedzenia, czy zje czy tez nie zje, uczę się tego sama, żeby nie panikować, czekać, może za chwilę zechce.
                      nie jest letko wink zwłaszcza jak jeszcze inni (czytaj: moja matka) dogadują i porównują Hanię do dzieci donoszonych.
                      jeszcze raz dzięki bardzo.
              • mama-cudownego-misia Re: Apetyt, a raczej jego brak. 18.09.12, 15:15
                To po kolei smile
                > > Poza tym spróbuj maczanki krakowskiej,
                > nie wiem, czy napewno myślimy o tym samym, ale maczanka krakowska to schab z ce
                > bulką i bułką? tak?
                tak, ale nie trzymałabym się kurczowo przepisu. Możesz zrobić ze schabu, a możesz wybrać miększe mięso i zrobić np. pierś z kurczaka a la maczanka. Kup tyle udek, ile Was jest w rodzinie, obsmaż je na patelni, zalej wodą tak do połowy, zmniejsz gaz do małego i duś pod przykryciem z godzinkę. pilnuj, żeby woda nie wyparowała (docelowo sosu ma być 1/3-1/4 wysokości udek). W połowie duszenia dopraw solą, pieprzem i odrobiną przeciśnietego przez praskę czosnku oraz słodkiej papryki. Te udka będą dla Was na obiad, jak lubicie chrupką skórkę, możesz je jeszcze podpiec na koniec w piekarniku smile. Za to w sosie uduś w całości pierś z kurczaka (tak ze 40 minut na wolnym ogniu). Jak będzie gotowa, możesz ją podać na dwa sposoby:
                - pokroić w jak najcieńsze plasterki, przełożyć kromkami bułki i polać sosem.
                - pokroić w malutką kostkę, wymieszać z chlebkiem, też pokrojonym w kostkę, i podlać sosem.

                dzis zrobiłam pierś z kurczaka w płatkach kukurydzianych z
                > apiekany z serem - nie włożyła do ust. naprawdę, nawet nie spróbowała, przyglą
                > da się dokładnie temu co jej daję, stwierdza, że jej się nie podoba, i nie prób
                > uje nawet.
                dzieci tak mają... Trzeba przetrwać... Małgosia też czasem miewa takie okresy, ze nowego nie ruszy. Wtedy przechodzę na proste, znane potrawy i przeczekuję.

                > musiałabym na siłę dać spróbować. sad
                tylko by sobie skojarzyła nowe danie z wmuszaniem na siłę. Na pewno by go nie polubiła.

                > ona mokrej jajecznicy nie chce!!! to jak połknie takie rzeczy? mokre też nie k
                > ażde dobre, ja juz nie wiem...
                Ale wiesz, tosty francuskie czy pain perdu nie są tak do końca mokre, bardziej chrupkie po wierzchu i miękkie w środku.

                > w takiej sytuacji muszę mieć dwa obiady, jeden który będzie
                > próbować, a drugi który napewno zje, choć tego nigdy nie wiem sad
                W sytuacji awaryjnej dajesz chleb i tyle.

                > dziś zjadła tą zupę, w sumie z 200ml potem mąż przyniósł ciasto, wciągnęła pół
                > kawałka, pogniotłam jej słonecznik łuskany, wciągała bardo chetnie, potem cha
                > łka z miodem + maliny i na 20.00 240ml kaszy i jeszcze bulką poprawiła. - chy
                > ba duzo tego, ale...
                > sama nie wiem.
                Bardzo dużo. Wręcz taka porcja, po której następnego dnia się mniej je.
                To jest tak - wszystko, co ma konsystencję stałą, jest bardziej kaloryczne od zupy. Więc to nie jest tak do końca źle, ze ona wybiera stałe pokarmy. jedyny problem - jak jej przemycić błonnik na te zaparcia.
                Ja bym eksperymentowała - może "zaskoczą" jakieś farsze warzywno-mięsne do krokietów, naleśników, kluch typu knedle, pierogów, może placki z ciasta wymieszanego ze zmiksowanymi warzywami albo utartymi owocami (wiesz, wystarczy, że w placku jest mąka i jajko, a potem już tylko musisz dodając dodatkowe składniki osiągnąć ciapciatą konsystencję i jakiś placek z tego wyjdzie), może rozwiązaniem będzie pełnoziarnisty makaron z sosem warzywnym albo koktajl owocowo-jogurtowy/mleczny do popijania na deser? Albo chleb pieczony w domu, np. na bazie przepisu na ciasto drożdżowe, ale z wmieszanymi w ciasto tartymi owocami, warzywami, i/lub serem? W ogóle pełnoziarnista maka i makaron to dobry pomysł wink Albo jeszcze teryna warzywna? Jakaś galaretka? Zapiekanka? Placki ziemniaczane lub ziemniaczano-warzywne?
                Masz ten komfort, ze jak dziecię zastrajkuje, to reszta rodziny zje na kolację. Nie zmarnuje się, najwyżej zamaskujesz paskudny smak keczupem wink

                A jak zaparcia się nasilą mimo wszystko, to będziesz musiała więcej laktulozy dawać i tyle... Naprawdę nic jej od laktulozy nie będzie.
            • mamusiahanuni Re: Apetyt, a raczej jego brak. 17.09.12, 23:00
              Alicjo, dziękuję, że napisałas, czekałam żebyś się odezwała.


              > Mamo Hani
              > naprawdę cię rozumiem, moja to raczej nie niejadek, ale "jadek" małych porcji.
              > Zjada co 2, 2,5 godziny.
              > Zupy podobne jak twoje - mega gęste to jak zje 150ml to jest max i jestem zadow
              > olona.
              wiesz co, Hania czasami je naprawdę ładnie, i to nie jednorazowo, długo jadła z 200ml zupki, nawet 2 xdziennie, a od około miesiąca jest gorzej sad , juz sama nie wiem kiedy sie to odwróci...

              > Przestałam odmierzać ml zjedzonych posiłków i przeszłam na miseczki, to lepsze
              > dla mojego zdrowia psychicznego.
              no ja już odchodzę od zmyslów czasami, zwłaszcza jak się staram, zrobię jej pyszną zupę, a ona nie tknie. może rzeczywiście jak mówi MCM zaczne jej dawac obiady nie zupowe, tylko placuszkowo - nalesnikowe. ?


              > Ostatnio nawet przy kolacji, karmiłam ją kaszą, wyrwała tacie kromala chleba i
              > obgryzła całą skórkę dookoła. Oczywiście kaszy już nie chciała. a kilka dni tem
              > u samodzielnie wypiła sok, bez podtykanie pod dzioba. Do wszystkiego muszą nasz
              > e panny dojść same, tylko trzeba wyluzować swoje emocje.
              > Wiem, wiem, że trudno, ale trzeba, najważniejsze że zdrowe, rozwijają się w swo
              > im tempie i już.
              najprawdopodobnie masz racje. ale jak to wytłumaczyć babciom, które uważają, że to tragedia i może żle gotuję... no i jak to sobie poukładać w głowie?
              >

              Pomoga woda z cytryną - za radą MCM, pomagała aż za ba
              > rdzo bo rozkoszne chcę mniam mniam pojawiało się w środku nocy.
              > Pomagają na apetyt też zupy "kwasiory" typu ogórkowa, kapuśniak, żurek.
              kapusniak kiedy moge jej dać? bo kapustka to ciężkostrawna, myślisz że już mogę spróbować? żurku tez jeszcze nie dawałam. ogórkową tylko.
              wodę z cytryna i z miodem też daję.


              > A przede wszystkim i piszę to z własnego doświadczenia, bo bliska byłam obłędu
              > jak w wieku około roczku zjadała mi 100ml kaszy i za nic na świecie nie więcej,
              > najważniejsze to nie dać się zwariować.
              ja jestem bliska obłędu...mówię do meza, że psychiatryka niech mi szuka, bo nie daje rady...
              martwię się bardzo, żeby rosła, żeby nie miała anemii...
              ja podobno tez nie jadłam w jej wieku, tylko że ona jest malenka, waży ledwo moze z 8 kg, ma 15 m-cy, rok korygowany.


              > Moja chuda i długa, około 10,5kg i 90cm wzrostu, przemieszcza się wszędzie bieg
              > iem, więc nie dziwię się że nie przybiera na wadze.
              ja tez się nie dziwię, że Hania jest chuda, ona biega, a nie raczkuje, i co chwila wstaje i siada przy meblach i mojej nodze.
              Czy jak Laura nie chciała zupy, to ajdła cos innego? bo Hania to robi tak, że nie chce zupy, albo warzyw, ale chlebuś zje z chęcią. MCM pisze, żeby w takim razie dawać jej chleb, - no ale na obiad chleb? a co z mięsem? a warzywa?


              Dziękuję, za rady i zrozumienie.






              >
              > Alicja mama Laury (05.07.2010r., 1200gram, 45cm, 30tc, 5,5,6)
              > fotoforum.gazeta.pl/5,2,aaalicja2.html
          • mamusiahanuni Re: Apetyt, a raczej jego brak. 17.09.12, 18:05
            U Hani to naprawdę jest loteria.... raz zje te pół kromki z szynka lub serkiem, a raz nie chce! tak jakby jej nie smakowało, wkłada do buzi i wypluwa sad
            Przy zupach obstaję, bo wiesz, że staram się zeby nie dawać laktulozy w ilościach zawrotnych, więc dieta placuszkowo - kanapkowo- tostowa nie zbyt dla niej na te zaparcia sad
            Chlebek lubi, chałkę tez, ale to nie dania obiadowe, na obiad chcę dać coś na cieplo i połpłynne przynajmniej...
            nalesnika w rulon i do łapy jeszcze nie mogę, bo sie udławi, dam małymi kawałeczkami do buzi. mówiłam ci, że ona np. jajecznicy nie chce sad, muszę próbować znowu, może jej się odwidziało...
            najtrudniejsze jest to próbowanie w kółko, bo może jej się odwidziało i polubi... bo można szału dostać i zapętlić się.
            sukcesem są maliny, zajada się i uwielbia, prosto z krzaczka smile jestem dumna ze udało się, regularnie codziennie dawałam, polubiła.
            zajada się rozgniecionym słonecznikiem, płatkami kukurydzianymi,....ale jak dawać warzywka, no i ciepłe dania, nie zupowe i nie miec zaparc.....
            nie jestem kucharą, przyznaję się, ale dla Hani chyba naprawdę się nią stanę....
            • aaalicja2 Re: Apetyt, a raczej jego brak. 18.09.12, 13:06
              Mamo Hani
              więcej luzu naprawdę, 250 kaszy to ogromna ilość jak dla tak małego żołądka Hani.
              Zrób eksperyment i zjadz na śniadanie tyle kaszy co ona, przecież w kaszy to mnóstwo węglowodanów które powoli się uwalniają i Hania może nie odczuwać glodu o 13.30.

              A co do zup.... a co w nich takiego wartościowego, no chyba że mięso i żółtko przemycasz, a tak jak nie chce niech nie je. Niech je to na co ma ochotę, byle by jadła i nie nabawiła się jadłowstrętu co do jedzenia, przez sfrustrowaną mamę smile

              Kucharzenie ... wiesz, możemy się ścigać w umiejętnościach kucharskich, ja nawet czytając przepis potrafię tak wszystko zakręcić że nici z mojej wyszukanej potrawy. Możesz co jakiś czas dać przecież słoiczek, doprawić ziołami,zagęścić, rozrzedzić jak chcesz i już.
              To przecież tez dobrze zbilansowane posiłki, a wybór na rynku duży.
              Jak nie gryzie jeszcze dobrze mozesz wybrać te słoiczki dla mniejszych i dorzucić do nich pokrone w drobną kostką, ugotowane twoje warzywa, albo surowe warzywa - jak dręczą Hanię zaparcia.

              I po ilościach zjadanych przez twoją córeczkę, zgadzam się z Polą, że brak apetytu to chyba problem w twojej głowiesmile
              Zaparz sobie rano meliskę i przetrzymasz rzekomy brak apetytu Hani.
              A babciami się nie przejmuj, takie są z reguły, że milion rad choć nie koniecznie trafione, jak babcia będzie mocno naciskać, niech babcia ugotuje zupkę i da Hani zobaczymy czy zje.

              Dla pocieszenia na roczek urodzeniowy (10 korygowane) Laura też nie była mistrzynią wagi - 7kg, a z pomocą rad Poli i MCM i innych mamusiek udało się na 2 latka dobić do 10kg. Choć dużo nerwów i moich łez się polało.
              Całuski da Hani
              • mamusiahanuni Re: Apetyt, a raczej jego brak. 18.09.12, 23:25
                Alicjo, to prawda, macie rację, że Hania zjada dużo , chyba że nie ma ochoty to nie zjada.
                mogłabym jej to odpuścic, ale jest chudaskiem i tym sie martwię - to problem po cześci w mojej głowie, ostatnio ważona naprawdę maleńko przybrała i teraz tez widzę po niej że nadal jest chudziutka...
                Tak, do zupy wkładam jajko, warzywka, no i miesko. Nie chce tego wszystkiego jeść samego, zółtka nie zje na chlebku, wypluwa,jajecznicy tez nie, kotlecika tez nie chce, rybki z ziemniaczkami nie chceee. Słoiczkowych zup to już wcale nie włozy do ust.... przetestowałam ostatnio na urlopie. Musiałam dawać jej zupy z naszego talerza w restauracji.

                staram się cierpliwie próbować i próbować, ale jednocześnie martwi mnie czy może cos mogłabym jeszcze zmienić.
                dziekuję Ci serdecznie za rady, meliskę zaparzę napewno smile
                babcie to cięzki temat, usłyszałam już ze może Hania mieć anemię, że mam na siłę dawać jeśc, no i oczywiście, że gotuję jej niesmaczne, to nie je ...koszmar.
                mam nadzieję, że powoli, za Waszymi poradami ruszymy z wagą i na dwa latka będziemy tak jak Twoja Laura ładnie ważyć.
                Buziaki dla Laureczki.
                • mama-cudownego-misia Re: Apetyt, a raczej jego brak. 19.09.12, 12:58
                  Wiesz, co mi kiedyś pediatra powiedział?
                  Proszę słuchać babci... i robić dokładnie na odwrót.
                  Święte słowa, chociaż chciałoby się czasem pizgać jakimś talerzem i przewietrzyć migdałki wrzeszcząc, żeby się babcia odczepiła smile
                • mama_kasia_77 Re: Apetyt, a raczej jego brak. 19.09.12, 18:52
                  Mamo Hani!!!!!
                  Jak ja Cię dobrze rozumiem...moja Julka jadła jak marzenie...nie przybierała jakoś szałowo ale nie robiłam z tego dramatu bo jadła praktycznie wszystko co jej do dziobka włożyłam więc to słabe przybieranie lekarze uznali za jej naturę...W okolicy drugiego roku życia coś się stało-nie wiem co i nie umiem sobie tego wytłumaczyć-z dnia na dzień przestała jadać rzeczy,które wcześniej jadała bardzo chętnie...Mimo moich prób,podchodów nie udało mi się wrócić do tego co było...ba - nawet nie udało mi się do tego zbliżyć...mięsem pluje,wędliną pluje(tylko w tostach przechodzi),jogurt nie wchodzi w grę,o rybach mozemy pomarzyć,ziemniaki tylko w formie frytek itd...jadłospis ma naprawdę ubogi sad Jakbym się nie starała - jak czegoś nie chce to nie zje.Przemocy stosować nie zamierzam wink.Jedyną pocieszającą rzeczą jest to,że jak coś lubi to potrafi zjeść tego naprawdę duża ilość ,z gryzieniem też nie ma problemu...
                  Julia w maju skończyła dwa lata, na wczoraj waży 10 150 więc jak widzisz szału nie ma ale lekarka (trzecia z kolei do której pobiegłam z tym "problemem") kazała mi wyluzować bo przybiera (w styczniu ważyła 8,00 kg,w maju 9200- więc postęp jest) i anemii też nie ma więc jak na razie mam jej gotować to co lubi i chętnie zjada a przy okazji próbować,próbować,próbować...może akurat pokocha coś nowego.
                  I wiesz co mi jeszcze powiedziała lekarka? Żebym wyluzowała bo mam kochane, biegające,uśmiechnięte dziecko które wcale nie wygląda na niedożywione więc powinnam naprawdę odpuścić bo niepotrzebnie się zamartwiam a przyjdzie czas,że sama będzie chciała odmienić swój jadłospis smile
                  A dobrymi radami się nie przejmuj - według mojej teściowej ja też na kuchni się nie znam bo np. kto to widział żeby gotować dziecku zupę ziemniaczaną w środku lata :- P

                  Kochana,zrób tak jak mamuśki radzą - melisa i odpuszczamy smile
                  Jak czytam co i ile potrafi zjeść Hania to naprawdę jestem pod wrażeniem...

                  Buziaki dla Was obu!
                  • mamusiahanuni Re: Apetyt, a raczej jego brak. 19.09.12, 22:40
                    Kasiu!
                    no własnie, własnie własnie! ty wiesz o czym mówię. dokładnie tak jest : je zupy pięknie, i przychodzi dzień, że nie i koniec. I tak jak u Was: jak jej wczoraj podeszły racuchy, to naprawdę nie kłamie, były malutkie, ale zjadła w sumie ze trzy!- to naprawdę bardzo dużo było, ja stawiałam góra na dwa. Raz zje śliwkę o chotą, i wyjada mi moją jak jem - a na drugi dzień już ja jej podsuwam, a ona nie chce.
                    Dzięki Ci za mądre słowa! ja tez mam cudne, kochane, biegające wciąż (na raczkach na razie) uśmiechnięte, buziakujące mnie i lale smile dziecko.
                    Melisa i odpuszczamy, uczę się tego od dzisiaj. Problem jest z moją matką, która wciąż mnie podkręca, że Hania powinna jeść to, tamto i owo, że zupy to podstawa. a ja wpadam wtedy w nerwicę, i kłucę się z nią w kółko, co mnie wykańcza ... sad

                    buziakujemy Was również najsłodziej smile
            • mama-cudownego-misia Re: Apetyt, a raczej jego brak. 18.09.12, 15:33
              Zgadza się, musisz próbować, jednocześnie szanując smaki młodej. Wiesz, ile u nas było okresów "jem tylko to!" albo "no tak, wczoraj jadłam, ale nigdy więcej"?
              Matko...
              Był okres "nic zielonego" - nawet zielona galaretka była be, Misica twierdziła, ze przemycam w niej brokuły confused. Były okresy "nie jem ryb" i "jem tylko łososia", był strajk zupowy, bo koleżanka z przedszkola nie lubi zup, to ona też nie (?!?), były "tylko kluchy" i "tylko mięcho", "nic surowego", "kiszona kapusta w każdej ilości" i "wszystko czosnkowe" (nawet surowy czosnek w ząbkach jadła). Był okres "tylko na pomidorowo" i "żadnych warzyw, tylko owoce". Aktualnie marchewka i żółtko to dzieło szatana, nawet jak leży na tym samym talerzu, co inne żarcie, to to inne jest skażone smile
              No i trzeba to przetrwać. Mój sposób jest taki, ze wciągam ją w przygotowanie posiłków - jak sama zrobi, to zeżre. Poza tym bawimy się wszelkiego rodzaju foremkami do piaskownicy i do pierniczków, ozdabiamy... Zamiast zwykłej kanapki robimy czasem takie coś:
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/tb/cb/m14i/MVEflP5L3kaum5NHeB.jpg
              Albo szaszłyczki, które młoda sama robi:
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/tb/cb/m14i/7bWDWusgDcONtjh63B.jpg
              (akurat był okres niemięsny, więc kurak był do ozdoby, ale warzywa zjadła).
              Albo jeszcze ozdabia różne dania przed zjedzeniem, np. tutaj upaćkała galaretkę bitą śmietaną ze strzykawki 10 ml:
              https://fotoforum.gazeta.pl/photo/2/tb/cb/m14i/LtzzbHysz7jwKZcbpB.jpg

              Twoja jeszcze trochę mała na takie sztuki, ale myślę, ze mogłabyś z nią już zrobić babkę z puree ziemniaczanego w jakimś fikuśnym kształcie, np auta, dorobić mu koła z pomidora i rzodkiewki, szyby z szynki, wymalować keczupem drzwi (zestaw pędzelków też się bardzo przydaje)...
              Moze to zaskoczy? Z zupą trudno takie sztuki wykonac, ale już z drugim daniem się da smile
              • mamusiahanuni Re: Apetyt, a raczej jego brak. 18.09.12, 23:13
                KochanaMCM, wszystko pięknie, Twoje pomysły są super, i naprawdę mi się podobają, ale moja Miśka jest jeszcze za mała. Jak mam zrobić auto z puree ziemniaczanego, jak ona nie chce jeść ziemniaków??? jajecznicy też jeszcze nie, łososia ugotowanego malutki kawałeczek tez jeszcze nieeee, nie mówiąc o kotleciku, paróweczce, nieeee.... sad żółtko na kanapce tez nieeee, pastę jajeczną chyba zrobię na słodko, udało mi sie jajko wplesć w danio owocowe. stąd moje ufiksowanie na zupy, bo tam wkładam i gubię i ziemniak i jajko i mięso, a to ona musi jeść.
                zacznę robić paluszki mięsne, lub rybne, no i próby, próby, próby, tak myślę. udało się z amlinami to i z resztą się uda, tylko cierpliwości czasem brak i płakać się chce.
                to wszystko prawda, że ładnie zjada to co lubi, ale - juz się powtarzam - jest chudaskiem i muszę te warzywa i mięcho dawać, nie mowiąc juz o zaparciach.

                dziś zrobiłam racuszki z jabłkami i bananem smile pyyycha było! smile zjadła całe mnustwo, poprawiła garściami malin, podjadła troszkę zupy z mojego talerza smile

                dzięki! Wasze rady sa niezastąpione. poza tym jak wiem, że inne dzieci też tak mają to trochę mi lżej wink



                • mama-cudownego-misia Re: Apetyt, a raczej jego brak. 19.09.12, 07:06
                  A no fakt, przepraszam, zawsze mi się wydaje, że Twoja Panna to już ma prawie dwa latka smile Ale wiesz, moja koleżanka rocznemu niejadkowi robi "brum brum" obiadem - to nie muszą być ziemniaki, w takiej foremce możesz uformować serek, kaszkę, galaretkę, kotleta mielonego... smile

                  Ale ciesze się, że racuchy zaskoczyły, chociaż banan działa zapierająco smile.
                  Ale już masz jakiś sposób na małą. Było kilka tygodni, kiedy Gosia też tylko takie placki jadła - na szczęście zawsze można spróbować przemycić w placku utartą marchew, szpinak, dynię, ziemniaka, ser czy mielone mięsko wink.
                  • mamusiahanuni :) 24.09.12, 22:55
                    smile
                    tak własnie mamy wspaniałe humory, bo po wizycie u pediatry okazało się, że Hania pięknie przybrała na wadze, waży 8250 smile oczom nie wierzyłam, co za radosć, dziewczyny! wink co za radosć! mąz się smieje ze mnie, że "jednak umiesz karmić dziecko!, jednak nie jestes najgorszą matką!, jednak nadajesz się!, a to niespodzianka! wink " wink
                    Poza tym Hanuśka dojrzała kolejny raz do jedzonka, znow lepiej, wciąga zupy, ale już je zupy nasze - dziś żurek pierwszy raz smile, no nawet nie pluła i zjadła dosyć. jak jest warzywna, lub rosołek to nie mielę już, tylko gryzie marcheweczkę makaronik. tylko z miesem nie wiem jak zrobić, bo nie pogryzie, muszę rozdrabniać, sumo sumarum mało go zjada w zupie. musze wykombinować jakies kotlety z mięskiem mielonym... i czarować ją, żeby wreszcie sie przekonała do ziemniaczków, nie mówię już o surówce smile
                    z nowościami jak zwykle wink dzis był chlebek z pastą jajeczną na podwieczorek, bleeee wink
                    poza tym idzie nam kolejny ząb, czwarta jedynka smile

                    kolejny sukces: zaparcia
                    sposobem było u nas przypadkowe upodobanie Hanusi do pestek słonecznika i dyni smile, ja to podjadam, ona widząc tez chciała, więc potłukłam w moździeżu i dawałam jej. Kupy zaczeły bez laktulozy być ładne. Już nie pamietam kiedy dawałam laktulozę! smile teraz nie daję już tych pestek tak codziennie, a kupy itak są ok. Nie wiem, czy to dzięki tym słonecznikom i dyni, ale jest dobrze. Pewno sie jeszcze odmieni, ale to już COŚ smile
                    i moje pytanie: czy takiemu 15 miesięczniakowi mogę dawać pestki z dyni i słonecznika? tak dajmy na to : codziennie?

                    • mama-cudownego-misia Re: :) 25.09.12, 07:03
                      No i super ekstra smile
                      Pestki dyni i słonecznika dawaj codziennie, ja już dawałam w tym wieku. I bardzo możliwe, ze to od nich, bo w końcu takie utłuczone w moździerzu nie są na proch i mogą mechanicznie smyrać śluzówkę jelita, pobudzając je do lepszej pracy.

                      A mięso do zupy mieliłam z odrobiną zupy i dodawałam taką paćkę.
                      • mamusiahanuni Re: :) 27.09.12, 11:07
                        MCM miesko miele tak jak Ty i daję do zupy nie zmielonej. Gniotę warzywka widelcem, makaronik drobię, i w takiej postaci chętnie zjada całą michę big_grin, niestety przed telewizorem sad
                        no ale cóż, narazie niech tak będzie, pożniej będziemy bardziej wychowywać, jeszcze troszkę...
                        Pestki z dyni i słonecznika napewno pomogły własnie w taki sposób jak mówisz, tak samo to nie mielenie już zup, małe drobinki aktywują i pobudzają jelita. Codziennie rano już od ponad tygodnia mamy ładną kupkę, laktulozę dawałam ostatnio gdzieś dwa tyg. temu. smile co do jedzonka, racuszki nadal są trendy, tym razem zrobiłam z jabłkiem i serem białym - trzęsła się już jak widziała je na patelni, chciała brać z patelni ręką smilesmilesmile
                        przymierzam się znowu do mieska mielonego w jakieś postaci, może w cieście, żeby trochę oszukac na początek wink
                        pozdrawiam!
                        • mama-cudownego-misia Re: :) 27.09.12, 11:41
                          Haha, no i widzisz, jaka Mistrzyni kuchni z Ciebie? smile
                          • mamusiahanuni Re: :) 27.09.12, 12:09
                            Nooo big_grin wiesz, w tym nic trudnego, tak jak pisałaś, trzeba tylko trochę się wgłebić, urochomić wyobraznię i mieć chęci smile bo reszta w necie , no czas zeby poszperać/ugotować - dzięki Tobie, dziękuję nieustająco za podpowiedzi smile.
                            moja Hanula aktualnie z katarem gigantem, więc cięzko, cały czas wisi na mojej nodze, żeby wziąść na rączki, a bawi się sama tylko jak siedzę z nią obok na dywanie, mogę się nie bawić, ale siedzieć/lezeć muszę. Spryciula wink
                            • mama-cudownego-misia Re: :) 27.09.12, 12:21
                              To i tak tolerancyjna, możesz sobie coś poczytać smile

                              A moja panna przedwczoraj wróciła z zerówki kaszląca, z zatkanym nosem i stanem podgorączkowym. Przetrzymałam dzień w domu, karmiłam malinami do rozpęku i samo przeszło smile
                              • mamusiahanuni Re: :) 27.09.12, 12:31
                                poczytać nie, bo ona wtedy też chce czytać to co ja = podarta ksiązka sad
                                oglądać tv tak, = wtedy ona ogląda ze mną sad
                                wink
                                • mamusiahanuni znów nie je zup. 06.12.12, 12:56
                                  Witam w mojej jedzeniowej historii o Hani smile
                                  Hanusia znów wróciła do etapu sprzed dwóch miesięcy: zup nie tknie. Nie ma takiej opcji, zupełnie. No więc placuszki w każdej postaci wciąga, topię w nich warzywa, owoce, mięsko, i to je ze smakiem mlaskając, głaszcząc się po brzuszku i mówiąc "niami niami niami" smile
                                  Kolejny raz jednak włącza mi się niepokój, że maluch chyba jednak powinien jeść zupę, że smażone jest niezdrowe sad Zastanawiam się nad sposobem mamy Emmy, która ostatnio się odzywała, że jak Emma była taka jak Hania (okolo 1,5 roku) to dawała jej zupę na śniadanie, bo Emma nie lubiła zup i wcisnęła je tylko wtedy.
                                  Fajne jest to, że jemy np: mandarynki, ale poza tym mało nowości udalo mi się wprowadzić, a wręcz własnie nie lubi tego co lubila - zupa, chleb z miodem gorzej wchodzi - lubi też bardzo makaron rurki ze wszystkim podobnym do spagetti, czyli robię sos warzywno - miesno - pomidorowy i też jest "mniami, mniami" smile
                                  Lubimy tez omlety - to też placuszek, no ale też smażony, hmm.

                                  Dziś znów próby, zapiekam jabłko z mięskiem mielonym , miodem, może ziemniaczkiem, obawiam się że się tylko orobię, Hanula nie tknie, ale bedę próbować w nieskończoność....

                                  Poza tym jest cudowna, zdrowa, prawie chodzi sama, jeszcze za rączki, waży około 9 kg, odgapia wszystko i rozumie wszystko co do niej mówię. Zęby idą bardzo wolno, ma dopiero 4 i dwa kiełkujące... to chodzenie też powoli, ale daję jej jeszcze czas, chyba nie powinnam sie martwić, co? Hania ma teraz skończone 18 m-cy urodzeniowe, a 15 m-cy korygowane.

                                  • mama-cudownego-misia Re: znów nie je zup. 06.12.12, 14:59
                                    dzieci tak mają, ze czasem sobie "odstawiają" na kilka dni albo nawet tygodni jakąś potrawę czy produkt, i nic na to nie poradzisz. Wręcz kombinując czy wmuszając możesz dziecko zrazić w sposób stały.
                                    Dobrze, ze jada te placuszki i wcale niekoniecznie są one takie szkodliwe. Oczywiście, możesz je piec na papierze pergaminowym, a nie smażyć, wtedy będą beztłuszczowe. Ale zważywszy piórkową wagę Hani i jej problemy to ja bym tak bardzo nie wydziwiała, co najwyżej dbałabym, żeby smażyć raczej nie na maśle, tylko na dobrych olejach - rzepakowym, oliwie z oliwek extra vergine (zawarta w niej wit. E trochę zwiększa odporność na temp.)...
                                    Makarony też Ci dają niesamowite wręcz możliwości przemycania nabiału, warzyw i mięsa w sosach. Właściwie można do nich dodać wszystko, zrobić sos truskawkowy, mięsny, wielowarzywny, może też zapiekankę makaronową...
                                    Od niejedzenia zupy nie umrze, ważne że je i że to, co je, jest pełnowartościowe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka