Chociaż moja córeczka - Kinga - ma już prawie 4 miesiące (korygowane
2) dopiero teraz postanowiłam do Was dołączyć. Weszłam na to forum
zaraz po powrocie ze szpitala, ale tematy (jakaś niefortunna strona
wątków chyba była...) skutecznie mnie odstraszyły. Powiedziałam
sobie wtedy, że nie chcę tego czytać, jak coś złego się będzie
działo to będę szukała informacji, dopóki jest "dobrze" nie chcę...
I tak zostało....!

Kinia urodziła się w 30 tygodniu ciąży, zupełnie niespodziewanie
(gdy o 3 w nocy trafiłam do szpitala okazało się, że mam 4 cm
rozwarcia i wpuklający się pęcherz). Ważyła 1340 gr i mierzyła 42
cm. Dostała 8pkt i od początku oddychała sama chociaż dość długo
przytrafiały się pojedyncze bezdechy. W szpitalu spędziła równo 50
dni, w rocznicę pierwszego miesiąca opuściła inkubatorek na rzecz
podgrzewanego łóżeczka. Właściwie ominęło - tfu tfu tfu - nas
większość wcześniaczych przypadłości, w szpitalu usłyszałam od Pani
dr na obchodzie "ona tu tylko leżakuje" (o Kingusi w inkubatorze), a
przy wypisie - "udało się prześlizgnąć bez przypadłości" : )
W miniony poniedziałek ostatni (tfu tfu tfu) raz byliśmy w
Międzylesiu na kontroli oczek - siatkowka dojrzała, retinopatia
całkowicie cofnięta!!!
Karmię piersią, początkowo co ok.3h (rytm szpitalny), ale Kini
przybywało "tylko" 125gr tygodniowo, odkąd przeszłyśmy na karmienie
na żądanie przyrost jest 2 razy większy - wczoraj waga na golaska
wskazywała 3990 : )
Kinia dostaje witaminę A,D,E, Cebion i Hemofer oraz B6 i Folik.
Ciągle nie mamy wskazania do rehabilitacji. Walczymy z ulewaniami i
brzuszkiem...
Z grubsza - to tyle o nas

Zdjęcia mojej córy znajdziecie tutaj:
fotoforum.gazeta.pl/u/liance.html
Witamy - Ania i Kinga