Dodaj do ulubionych

Witam-jestem nowa.

16.02.08, 21:21
Witam serdecznie smile
Jestem mama Weronisi urodzonej w 31tc i 4 dniu przez CC z powodu
silnej gestozy niepoddajacej sie leczeniu co za tym idzie ryzyko
zamartwicy plodu.Gwiazdeczka urodzila sie 11.10.07 w CZMP w Lodzi(i
Bogu za to dziekuje). Wazyla 1100g(hipotrofia plodu 2 tygodnie),44cm
dlugosci i 8 APG. Od razu na oddechu wlasnym. Przez caly pobyt w
szpitalu(48dni)przeszla nieznaczne zapalenie odmowo-plucne, wtorna
infekcje,hiperbilurbinemie(2 dni fototerapi), 2 razy anemia i
dotaczana krew, caly czas na oddechu wlasnym i przez caly ten czas
nie potrzebowala wsparcia tlenowego.Od 27 listopada jest z nami w
domku(wyszla z waga 2090g). Obecnie wazy okolo 4,5kg, nie miewa
(odpukac)infekcji,w poradni okulistycznej po 2 kontrolach zostala
wypisana-z oczkami wszystko dobrze, poradnia kardiologiczna dopiero
w pazdzierniku tak jak i audiolog.Obecnie odwiedzamy poradnie
patologii noworodka ale tez rzadko(pierwsza wizyta byla 12 lutego
kolejna 9kwietnia) i 10 marca pierwsza wizyta u nerologa(ktorej
okropnie sie boje).
Weronisia to najcudowniejszy i najpiekniejszy skarb jak i cud nam
dany. Niewyobrazam sobie,ze mogloby to wszystko inaczej sie skonczyc.
Pozdrawiam Was serdecznie
Sylwia-mama Weronisi.
Obserwuj wątek
    • oyate Re: Witam-jestem nowa. 16.02.08, 21:50
      Witamy Cię serdecznie!!
    • ania.silenter Ech, Pszczółka:) 16.02.08, 21:55
      U mnie (córeczka Oleńka):
      - powód przedwczesnego porodu: gestoza,
      - w 31 tc,
      - waga dziecka: 1120g,
      - liczba punktów Apgar: 8,9,10,
      - oddech własny,
      - pobyt w szpitalu 48(!) dni,
      - bez potrzeby wsparcia oddechowego
      smile
      Tylko, że to wszystko działo się 4 lata temu, a Ola teraz wygląda tak:

      fotoforum.gazeta.pl/3,0,963969,2,6.html

      pozdrawiam serdecznie Ciebie i dzielną Weronisięsmile)) i cieszę się, że wszystko
      tak super się układa
      • pszczolka232 Re: Ech, Pszczółka:) 16.02.08, 22:14
        Dziekuje za mile przyjciecie smile
        Ania widze,ze nasze coronie maja wspolnie silny charakterek smile
        Bardzo sie ciesze widzac jak mala dziewczynka taka jak Weronisia
        rosnie na sliczna i duza pannice smile
        Napisz mi prosze jak przebiegal rozwoj Olenki. Wiem,ze kazde dziecko
        jest inne i ma swoje tempo rozwoju i nie ma co porownywac, ale mimo
        wszystko chcialabym zobaczyc czy rozwija sie prawidlowo jak na swoj
        wiek.
        Obecnie ma 4 miesiace urodzeniowe i 2 korygowane.
        Pozdrawiam serdecznie.
        • ania.silenter Re: Ech, Pszczółka:) 16.02.08, 22:36
          Generalnie rozwój Oli przebiegał bez jakichś specjalnych problemów, kontrole
          wychodziły ok (nawet u okulisty - Ola miała retinopatię III st i leaseroterapię
          - widzi zupełnie dobrze), długo nie mogliśmy dobrać jej mleka (była na butelce),
          szybko zaczęła jeść też inne rzeczy niż mleko (jabłko, marchewkę wprowadziliśmy
          w 4,5 m. życia, 2,5 m. kor). Poza tym była i jest w dużej niedowadze (teraz waży
          13 kg).
          Tu masz opis naszego "przypadku"wink:

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=15302&w=13005496&a=13005496
          pozdrawiamsmile
          • pszczolka232 Re: Ech, Pszczółka:) 17.02.08, 15:55
            Wszystko przeczytalam z wielka radoscia big_grin
            Bardzo sie ciesze,ze u Was tak ladnei sie toczylo i toczy big_grin
            a waga az tak bardzo sie nie martw wazne ze przybiera big_grin Ja tez do
            grubaskow nie naleze mimo lat big_grin
            Wlasnie sie zastanawiam kiedy wprowadzic jej rodukty stale. Obecnie
            jest na piersi ale czasem musze ja dokarmic bebilonem zwyklym.Mam
            chyba coraz mniej pokarmu a dokarmiam ja po piersi najpierw daje
            jedna jak nie wsytarczy druga a jak nadal malo to dopiero butelka.
            Na szczescie nie ma dla niej roznicy z czego je byle zjesc smile
            Meczymy sie z przepuklina pepkowa, ma zaklejona i modle sie by sie
            wchlonela.
            Pozdrawiam serdecznie smile
            • pszczolka232 zdiecia 17.02.08, 16:34
              chwilowo tylko trzy ale to zawszse cos smile
              fotoforum.gazeta.pl/3,0,1077383,2,1.html
              • ania.silenter Re: zdiecia 17.02.08, 17:29
                śliczna! Oli też się podoba, zwłaszcza to zdjęcie z łapką w buzismile bo jak
                orzekła: "dzidzia się śmieje"smile.
                • pszczolka232 Re: zdiecia 17.02.08, 17:41
                  Dziekuje slicznie big_grin
                  Olenka ma racje na tym zdieciu Weronisia sie smiala z lapka w buzi :-
                  D Ucaluj Olenke od nas big_grin
    • e-dziunia Re: Witam-jestem nowa. 18.02.08, 21:34
      cześć pszczółko smile
      pamiętasz mnie? piłyśmy razem kawki na staraniach smile))
      nie wiedziałam, że miałaś takie problemy z przedwczesnym porodem...
      Wiesz, moja Alicja jest z przełomu 32/33 tc z wagą 1900, też początki były
      trudne, choć z czasem widzę, że miałyśmy masę szczęścia, bo w szpitalu byłyśmy
      tylko (!) 10 dni, a anemię udało się z powodzeniem doleczyć w pierwszym półroczu
      życia smile
      Dziś Ala ma 3,5 roku. Rozwija się prawidłowo i nawet do przedszkola poszła o w
      wieku 2,5 roku smile
      Wierzę, że i u Was będzie podobnie. Z czasem różnica wieku będzie się coraz
      mocniej zacierać między Gwiazdeczką a rówieśnikami smile Dziewczynki są silne!
      Pozdrawiam Cię cieplutko i życzę Wam dobrych wieści od neurologa smile
      ściskam
      e-dziunia
      • pszczolka232 Re: Witam-jestem nowa. 19.02.08, 07:59
        e-dziunia pamietam oczywiscie,ze pamietam big_grin
        Nie wiedzialam,ze Ala to tez wczesniak smile
        Co do problemow o porodzie staram sie zapomniec choc spadlo to na
        mnie jak grom z jasnego nieba.
        Tego dnia czyli w czwartek czulam sie znakomicie, chodzilam po
        sklepach w innym miescie, weszlam na 4 pietro do cioci u tesciow na
        strych zajechalam do domu na 16 o 18mialam wizyte u gina
        prowadzacego.A ze to byly imieniy meza chcialam gina poprosic aby
        Emil wszedl i posluchal seduszka,ale po zmierzeniu cisnienia lekarz
        zdebial i 3 razy jeszcze mierzyl majac nadzieje,ze to pomylka bo
        przeciez dobrze sie czulam. No ale za kazdym razem ten sam wynik. W
        koncu waga, fotel i przerazenie lekarza kiedy mial przylozyc glowice
        by posluchac tetna i wielkie odetchnienie kiedy serduszko slychac
        bylo ladnie.Pomacal jeszcze brzuch i pytanie naprawde pani nic nie
        czuje?? Ja ze lazami w oczach mowie nie a jak sie oddycha, no to
        mowie,ze boli mnie po prawej stronie w zebrach ale to chyba dziecko
        cos mi uciska a on do mnie ze cisnienie rozszerza mi za bardzo
        pluca.No i do szpitala do CZMP. Bylam tam o 20.00 zmierzyli
        cisnienie ale nadal mialam 180/120. Zawiezli mnie na blok porodowy
        podlaczyli KTG a wczesniej jeszcze sprawdzili przeplywy, nie byly
        najlepsze ale tez nienajgrsze.Podali leki by zbic cisnienie i co 10
        minut sprawdzali ale lipa ani drgnelo, kroplowka,zastrzyk a
        cisnienie nadal takie samo ale ja juz tak spuchlam i coraz gorzej
        oddychalam,siku zrobic nie moglam, malej KTG nie uchwycilo kilka
        razy,ze wkoncu przyszedl lekarz i ze stoickim spokojem mowi"musimy
        rozwiazac ciaze za pomoca cesarskiego ciecia poniewaz dziecko bedzie
        mialo wieksze szanse na przezycie poza pani brzuchem" rozwylam sie
        poprosilam,zeby ja ratowali,podpisalam zgode,zadzwonilam do meza(bo
        go odeslali do domu mowiac,ze obniza cisnienie i jutro mnie odwiedzi)
        w miedzy czasie mnie golono,zakladano cewnik,cos tam jeszcze i
        mierzono cisnienie. Na stol zawiezli mnie o 23.00, przyszedl pare
        minut pozniej anastezjolog, zrobil znieczulenie zewnatrz oponowe,
        czekamy, zaczeto operacje, po paru sekundach slysze jak mnie
        pytaja, "moze pani oddychac, niech pani oddycha,tlen, zmiana maski,
        niech pani oddycha.....obudzilam sie dopiero o 1 w nocy podlaczona
        do czujnika, podeszla pielegnairka pytam jak dziecko, uslyszalam
        zyje i obudzono mnie o 9 rano zeby umyc i przniesc na
        oddzial.Przyszla doktorka ktora byla przy cc powiedziala"bylam u
        pani corki, zyje, wazy 1100g, 44cm dluga i dostala 8 punktow, jest
        na oddechu wlasnym a krzykacz z niej taki,ze hej " usmiechnela sie a
        ja znow rozwylam.Przeniesli mnie na oddzial okolo 10(do dziewczyn
        ktore dzieciaczki mialy przy sobie-tragedia) maz wkoncu mogl do mnie
        wejsc. Przywiozll roze ktore od rauz musial zawiesc zpowortem do
        domu a ja blagalam aby poszedl zobaczyc Weronike. Przyniosl mi jej
        zdiecie mowiac "dziekuje za najpiekniejszy prezent imieniowy" ale
        przez lzy malo widzialam. Caly czas bylam na lekach poniewaz
        cisnienie nadal nie spadalo, dopiero spadlo w niedziele na 150/100.W
        sobote jak mnie podniosla polozna do pojscia pod prysznic tak jak
        wriocilam juz sie nie polozylam tlko siedziala i czekalam az Emil
        przyjdzie by zawiozl mnie do Weroniki. Pierwsze spotkanie... wylam i
        przepraszalam ja,ze nie mogla byc dluzej we mnie.Byla taka malutka i
        taka chudziutka... pielegniarka wtedy powiedziala"niech pani nie
        placze, przeciez dziecko jest w dobrym stanie i oddycha sama a to
        znaczy,ze jest silna" Wyjela ja z inkubatorka i pozwolila na chwilke
        przytulic i mnie i mezowi, oboje plakalismy ze wzruszenia.
        Takie o to mam wspomnienia z "porodu" i nikomu nawet najwiekszemu
        wrogowi takich nie zycze.
        Pozniej tylko sie dowiedzialam,ze doby bysmy nie przezyly.

        A co do Twojej corci to juz pannica jest ladna big_grin I swietnie,ze tak
        dobrz sie rozwija, mam nadzieje,ze i moja gwiazdeczka tez tak bedzie.
        I rzeczywiscie mialyscie duzo szczescia choc ja uwazam to samo o
        nas.Mimo malenkiej wagi, infekcji, wczesnego porodu Weronika okazala
        sie twarda dziewczynka i ani razu nie potrzebowala wsparcia
        tlenowego. Teraz badania wychodza tez dobrze, do poradni
        okulistycznej juz nie jezdzimy bo pani stwierdzila,ze nie ma sensu
        bo z oczkami wszystko dobrze, audiolog dopiero w pazdzierniku po
        pieczatke bo sluch dobry, kardiolog tez dopiero za rok.
        Napewno jak wroce od neurologa to napisze co i jak choc troszke sie
        obawiam tej wizyty.
        Pozdrawiam serdecznie pszczolka kisskiss
        Ps. Sorki za opis porodu ale musialam wkoncu wyrzucic to z siebie.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka