mama-cudownego-misia
26.11.08, 21:02
Kobiety... Ja wiem, że ja świruję, ale tak się zastanawiam i zastanawiam i
zaczynam się gryźć...
Młoda jest w fazie pokazywania paluszkiem. Każe sobie godzinami nazywać różne
przedmioty, albo wskazuje je, jak usłyszy ich nazwę. Problem w tym, ze
maniacko myli (?) albo łączy ze sobą te podobnie brzmiące.
Gdy na przykład pokaże paluszkiem w książeczce małpę i usłyszy, że to
"małpa", paluszek zaraz leci do góry i wskazuje lampę. Oprócz pary lampa-małpa
ma jeszcze książeczka-łyżeczka, kaczka-paczka, kubeczek-stołeczek i kilka
innych podobnych. Czasem mam wrażenie, ze jej się mylą, że brzmią dla niej tak
samo, a czasem, że je sobie połączyła w pary na zasadzie podobieństwa w
brzmieniu ostatniej sylaby, bo wskazuje na oba przedmioty z pary.
Myślicie, że to może być wczesny objaw dysleksji albo jakichś zaburzeń słuchu?
Wydaje się, że bardzo dobrze słyszy, chociaż przyznam bez bicia, że nie
zrobiliśmy powtórki badania słuchu, bo pierwsze wyszło ok, dziecko reagowało
na dźwięki, nawet ciche, a oni tam używali tych samych nakładek do uszka dla
wszystkich dzieci i bałam się, że ją czymś zakażą...
Mąż jest zdania, żeby to skonsultować u psychologa dziecięcego, bo też go to
niepokoi. Co o tym sądzicie?