3,5 roku temu,gdy założyłam internet i znalazłam,to forum,to poczułam,
że w końcu spotkałam osoby,które mnie rozumieją.
Tak mi bylo żal,że nie miałam Was,gdy urodziłam pierwszego wcześniaczka -
córeczka,29 tc i całe 1250g.
To było nie planowane dziecko,ale bardzo chciane! Chodziłam prywatnie
do lekarza,który mówił,że wszystko dobrze,że jestem młoda (23 lata)
a to najlepszy wiek,aby urodzić dziecko. Problemy zaczęły się nagle
z dnia na dzień. Przeżyłam sytuację,która bardzo mnie zdenerwowala
i zaczął mnie boleć brzuch. Lekarz kazał wziąć no-spę.
W nocy pomogło,ale od rana znowu bóle. W tym samym dniu poszłam
do lekarza (nie mojego,bo nie mogłam się dodzwonić) i on od razu
kazał mężowi zawieść mnie do szpitala. Dostawałam końskie dawki
fenoterolu,nie wstawałam z łóżka,nogi miałam w górze,ale niestety
po tygodniu Lenulka przyszła na świat. Ja wiem,że to przeze mnie

W szpitalu byłam bardzo zestresowana,przestraszona,płakałam i to
na pewno przyspieszyło poród. Gdybym nie była taka emocjonalna,
nie użalała się nad sobą,że nie mogę wstawać,muszę załatwiać się
do basenu,że źle mi w szpitalu itd (jak smarkata lalunia

to do porodu by nie doszło.
Całe życie będę żyć z tym poczuciem winy,tym większej,bo Lena
ma mpd . Pierwszy raz tak szczerze wyznałam swoją winę,pierwszy
raz zwierzyłam się,nazywając rzeczy po imieniu.
Moja Lena w kwietniu skończy 8 lat.