Dodaj do ulubionych

To ja zawiniłam

09.02.09, 02:21
3,5 roku temu,gdy założyłam internet i znalazłam,to forum,to poczułam,
że w końcu spotkałam osoby,które mnie rozumieją.
Tak mi bylo żal,że nie miałam Was,gdy urodziłam pierwszego wcześniaczka -
córeczka,29 tc i całe 1250g.
To było nie planowane dziecko,ale bardzo chciane! Chodziłam prywatnie
do lekarza,który mówił,że wszystko dobrze,że jestem młoda (23 lata)
a to najlepszy wiek,aby urodzić dziecko. Problemy zaczęły się nagle
z dnia na dzień. Przeżyłam sytuację,która bardzo mnie zdenerwowala
i zaczął mnie boleć brzuch. Lekarz kazał wziąć no-spę.
W nocy pomogło,ale od rana znowu bóle. W tym samym dniu poszłam
do lekarza (nie mojego,bo nie mogłam się dodzwonić) i on od razu
kazał mężowi zawieść mnie do szpitala. Dostawałam końskie dawki
fenoterolu,nie wstawałam z łóżka,nogi miałam w górze,ale niestety
po tygodniu Lenulka przyszła na świat. Ja wiem,że to przeze mniesad
W szpitalu byłam bardzo zestresowana,przestraszona,płakałam i to
na pewno przyspieszyło poród. Gdybym nie była taka emocjonalna,
nie użalała się nad sobą,że nie mogę wstawać,muszę załatwiać się
do basenu,że źle mi w szpitalu itd (jak smarkata laluniasad
to do porodu by nie doszło.
Całe życie będę żyć z tym poczuciem winy,tym większej,bo Lena
ma mpd . Pierwszy raz tak szczerze wyznałam swoją winę,pierwszy
raz zwierzyłam się,nazywając rzeczy po imieniu.
Moja Lena w kwietniu skończy 8 lat.
Obserwuj wątek
    • malgosia.3 Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 08:48
      Napisałaś, cyt. "spotkałam osoby, które mnie rozumieją" i tak jest
      pod każdym względem.Ja przeżyłam podobną sytuację również wizyty
      prywatne, co prawda ciśnienie zbagatelizowane przez lekarza ale poza
      tym ok.Sytuacja również nagła. Przez przypadek opowiedziałam
      spotkanej położne, że mam bardzo spokonje dziecko, bo się mało rusza
      i lekkie nadciśnienie.Połózna potraktowała mnie powaznie nastraszyła
      ( i dobrze ) poszłam na Izbę i już zostałam do porodu.Droga była
      podobna do Twojej kochana. Leki, leżenie, załamanie, gestoza, małe
      przepływy u małej i tak musieli mnie połozyć na stół. Moje szczęście
      mieściło się u męża na ręce.Wcześniaczek hipotrofik z tą różnicą, że
      nie z porazeniem( chociaz podejrzewali ).Kochana głowa do góry masz
      córcię!Ciesz się! Buziaki.
    • 100ania Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 09:40
      Teraz najważniejsze jest to, że twoja córa jest z tobą, a ty bardzo ją kochasz i
      robisz wszystko, żeby jej pomóc.
      Dłuższe zadręczanie już nie ma sensu.
      Tak naprawdę nigdy nie dowiesz się, czy byłoby inaczej, gdybyś pokornie znosiła
      szpital i całą sytuację.

      Widzisz, ja leżałam bardzo grzecznie od pierwszego momentu, kiedy pojawiły się
      skurcze. Wstawałam tylko do ubikacji, oszczędzałam się, wydawało mi się, że to
      wystarczy, żeby wytrwać przynajmniej do 36 tygodnia. Nie przewidziałam tylko, że
      mimo ostrożnego trybu życia odklei się łożysko i trafię do szpitala w ostatniej
      chwili, w sytuacji, kiedy zagrożone było życie moich chłopców i moje.
    • karro80 Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 09:47
      W szpitalu byłam bardzo zestresowana,przestraszona,płakałam i to
      > na pewno przyspieszyło poród. Gdybym nie była taka emocjonalna,
      > nie użalała się nad sobą,że nie mogę wstawać,muszę załatwiać się
      > do basenu,że źle mi w szpitalu itd (jak smarkata laluniasad
      > to do porodu by nie doszło.

      A ja Tobie napiszę, że gdybyś nawet była troszkę mniej
      skoncentrowana na sobie (jak dla mnie w perwszej ciąży normalne- tez
      tak miałam- poroniłam w 16tyg), to byś z kolei zamartwiała się co z
      dzieckiem i to pewnie dużo bardziej(u mnie 2 ciąża- człowiek
      świadomy juz róznych powikłań itp).

      Czasem jest tak, że chuchasz i dmuchasz, a i tak kończy się jak ma
      się skończyć - to też wiem z doświadczenia.

      A tak w ogóle to byłaś pod opieką lekarza, leżałaś w szpitalu, co
      jeszcze mogłaś zrobić? Po fakcie zawsze się wydaje, że więcej, ale
      kto by Tobie zagwarantował,że gdybyś podchodziła do ciąży inaczej i
      bardziej jeszcze dbała o siebie to skończyło by się lepiej.
      Nie ma takiej gwarancji!
      Także nie męcz już siebie dodatkowo tym poczuciem winy. Pewnie i tak
      jesteś zmęczona, bo masz na głowie różne rehabilitacje, konsultacje
      itp. Nie dokładaj sobie jeszcze takich ciężarów i przestań myśleć co
      by było gdyby...,bo to naprawdę może człowieka wykończyć psychicznie.

      Nie gniewaj się za wywód, ale ja tak myślę.
    • ania.silenter Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 09:55
      Anetko(?), nie gniewaj się ale IMHO to co piszesz to bzdura. Nie masz żadnej,
      ale to żadnej gwarancji, że gdybyś postępowała inaczej (naprawdę myślisz, że
      urodziłaś przedwcześnie z powodu "użalania się" nad sobą???) to Lena urodziłaby
      się w terminie? Zamiast rozpamiętywać przeszłość skup się na przyszłości i na
      Lenie (na pewno tak właśnie robisz!). Z Twojego postu bije ogromna miłość do
      córeczki - kochasz ją i to jest najważniejsze. Myślę, że Lenka powiedziałaby Ci
      to samosmile.
      To NIE TY zawiniłaś. Czasem życie jest właśnie tak niesprawiedliwe.
    • mama-cudownego-misia Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 10:57
      Kochana, wszystkie dźwigamy poczucie winy: taka już specyfika bycia rodzicem
      wcześniaka: rodzisz za wcześnie, kochasz, walczysz, angażujesz się, rozpaczasz,
      szukasz winnych, a ponieważ winny jest los, którego się nie da wytłuc po gębie,
      to winisz siebie.
      A wiesz, co mi powiedział neonatolog, jak mu powiedziałam, ze się dużo
      stresowałam w szpitalu? Powiedział: i bardzo dobrze, dziecko pod wpływem
      hormonów stresu z kory nadnerczy się szybciej rozwijało i dzięki temu urodziło
      się lepiej przygotowane do życia.
      Poza tym czego Ty od siebie wymagasz? Leżysz w jednej pozycji (ja przeleżałam 8
      dni na lewym boku, koszmar), w szpitalu, dzieją się z Tobą dziwne rzeczy,
      fenoterol rozwala Cię psychicznie (bo rozwala, taki już jego skutek uboczny), a
      Ty miałaś być roześmiana i wesoła??
    • tabaluga0 Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 12:13
      w takim razie ja tez jestem winna, ale powiedz komu w szpitalu sie podoba to ze
      zalatwia sie na basen, ze nie moze sie umyc ani nawet usiasc do zjedzenia
      czegos, ze spocony lezy caly tydzien?
      Daj spokoj-to nie twoja wina, kazda z nas na pewno plakala w szpitalu, niektore
      zostawily inne dzieci w domu, zeby ratowac malenstwo.
      ja wierze w przeznaczenie i widocznie to co nas spotklao , mialo spotkac.
      Najgorsze w tym wszystkim nie jest to co my czujemy, tylko to ze cierpią nasze
      dzieci- a tego juz pojąć nie mogę.

      tez mam poczucie winy , ze gdybym w ogole nie zdecydowala sie na dziecko, Szymka
      by nie bylo i tym samym nie mialby tylu problemow ze zdrowiem.
      Wczesniej porpnilam i moze to juz byl znak ze nie powinnam miec jednak dzieci?
    • skomroch1 Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 12:36
      Ja poroniłam dwa razy, też leżałam w szpitalu, fenoterol itd.ale jakoś nie czuję
      się za bardzo winna.Trochę tak, wiadomo, to z mojego brzucha pochodzi dziecko,
      którego najgorszy dzień w życiu to dzień narodzin, ja to powiedziała mi jedna
      pani doktor. Mój syn też ma podejrzenie MPD, tak to określa nasza neurolog, ale
      ja swoje wiem, widzę, jak mały różni się od rówieśników, teraz zaczyna różnić
      się od młodszych od siebie dzieci, więc to podejrzenie to dla mnie nie żadne
      podejrzenie, tylko fakt. Pięknie sobie radzi, wszyscy, którzy się nim zajmują są
      mile zaskoczeni, ale zdrowym dzieckiem nie jest i dla mnie to fakt.W moim
      przypadku zawinił niestety brak wiedzy i olewactwo lekarzy. Czasami,rzadko, ale
      jednak zadaję sobie pytanie, jaki byłby Roch, gdyby urodził się normalnie, ale
      wiesz, sama mam do siebie potem o to żal, bo nic dobrego to nie wnosi do naszego
      życia, mi osobiście odbiera tylko energię i radość,nadzieję, a mama pesymistka
      bez energii i radości nie jest mamą z rodzaju najlepszychwink
      Pozdrawiam i trzymajmy się mocno.
    • mamaduo Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 14:13
      TO NIE JEST TWOJA WINA!
      Ja raz poronilam, potem szybko zaszalam w druga ciaze - blizniacza.
      Teraz wiem, ze robilam wszystko, co bylo mozna zrobic. Chodzilam do
      lekarza, staralam sie o siebie dbac..mialam sporo stresow..moze moze
      moze??? a moze nie? Tak sie dzieje i to nie zalezy od nas - sa
      kobiety ktore pija, pala, sa na chodzie do porodu i nic sie nie
      dzieje z dziecmi. A sa takie, ktore leza od pierwszego dnia, nie
      kiwna nawet palcem a nie uda sie. Nie znamy do konca swoich
      organizmow i nie mamy wplywu na to, co sie stanie.
      Oczywiscie ja tez sie obwinialam.. to tak jak napisala mamacudownego
      misia. Ale to nie ma sensu i nie jest to Twoja wina.
      Tak po prostu czasem jest..
      • anetuchap Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 14:22
        Dzięki dziewczynysmile Dzięki Wam trochę inaczej zaczynam o tym myśleć.
        A porażenie na szczęście jest bardzo lekkie,tzn Lena chodzi (trochę
        inaczej,wolniej,gorzej),rączki w 100%,a mądra to jest aż za bardzosmile
        Rozwój umysłowy od początku miała ponadprzeciętny.
        Teraz,to już duża pannicasmile
        fotoforum.gazeta.pl/3,0,1661581,2,1.html
        • mama-cudownego-misia Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 14:28
          Prześliczna smile
        • ania.silenter śliczna kobietka:) n/t 09.02.09, 14:28
        • karro80 Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 17:29
          Śliczna dziewczynka!
          I jaka eleganckasmile
          Powiem Ci, że patrząc tak na nią to możesz być dumna z siebie, a nie
          mieć poczucie winy. Wesołe fajne dziecko.
        • 100ania Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 18:41
          śliczna ta twoja pannica smile
          Po prostu bądź z niej dumna (a nie wątpię, że jesteś) big_grin
    • skomroch1 Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 14:36
      Mój syn tez lekkie, ale i tak jak na razie mu przeszkadza, nie ma mowy o
      dorównaniu innym dzieciom w zabawie, nawet tym młodszymsadChodzi dopiero od dwOch
      tygodni(ma 22 mies.ur.19 kor.)i widac patologię, niestety. A jak to było u was,
      kiedy stwierdzono MPDZ i jak to wygląda teraz?Gdzie mieszkacie?
      • niuniadr Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 18:55
        Ja tez przyłączę się do poprzedniczek i powtórzę, NIE JESTEŚ
        WINNA!!! a córeczke masz przesliczną. Najwazniejsze jest to co teraz
        a nie zadręczanie się tym, co by było gdyby...??? Szkoda na to
        życiasmile
        Pozdrawiam serdecznie
      • anetuchap Re: Skomroch1 10.02.09, 01:50
        Gdy Lenka miała pół roku,to pani neurolog stwierdziła,że mała NA PEWNO
        ma porażenie mózgowe. Nigdy nie zapomnę tego dnia,bo to było
        11 września 2001. Na szczęście mieliśmy jeszcze wizytę u lekarza
        rehabilitanta i ta pani dała nam nadzieję.
        Zaczęła się żmudna rehabilitacja. Napięcie z rączek zeszło błyskawicznie,ale
        nóżki i biodra trzeba było ćwiczyć.
        Miała roczek jak zaczęła raczkować i ok.22 mies jak zrobiła pierwsze
        samodzielne kroki. Od początku chodziła inaczej,gorzej. Najgorsze były problemy
        z równowagą. Ciągle ćwiczyliśmy,gdy miała 2 lata,
        to miała założone gipsy. A potem zaczęła się era botuliny.
        Lenka chodziła bardzo specyficznie,miała dość duży przeprost,
        wypinała pupę do tyłu (aby utrzymać równowagę),prawą nóźką chodziła
        na palcach (prawa strona bardziej porażona).
        Te parę lat ćwiczyliśmy i wstrzykiwaliśmy botulinę. Z każdym miesiącem Lena
        zdobywała nowe umiejetności - biegała,wchodziła po schodach a nawet schodziła,co
        jest dużo trudniejsze. Robiła prawie wszystko,co jej rówieśnicy tyle,że znacznie
        później i znacznie gorzej
        i z dużą trudnością. W przedszkolu chodziła na rytmikę i zajęcia usprawniające i
        zawsze próbowała wykonać,to samo,co inne dzieci.
        Gdy Lena miała ok.7 lat,to zaproponowano nam wydłużenie ścięgien
        Achillesa. W czerwcu miała operację,6 tygodni w gipsach prawie
        do pachwin a potem mozolna nauka chodzenia od nowa. We wrześniu,gdy szła do
        szkoły,nie chodziła - stała trzymając się czegoś. Przez ok.
        1,5 mies nosiliśmy ją do klasy i z klasy. Mamy cudownego rehabilitanta i w końcu
        Lena ruszyła,z każdym dniem lepiej.
        Jest kolosalna różnica - dużo lepiej chodzi i równowaga się poprawiła. Teraz
        pracujemy nad tym,aby Lena wyzbyła się starych nawyków w chodzeniu.
        Najlepszy w regionie (pomorskie)ortopeda,gdy widział ją ze 2 mies
        temu był bardzo zadowolony. Musimy "wklepać" w mózg Leny poprawny
        wzorzec chodu i według niego będzie chodzić prawie normalnie.
        Sportsmenką nie będzie,ani tancerką,ale ja też nie jestem choć mam
        zdrowe nogismile
        Jestem z Gdańska. Jeśli masz jeszcze jakieś putania,to chętnie odpowiem.
    • ryslek798 Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 20:01
      Witam Cie SERDECZNIE może się powtórzę jak moje poprzedniczki ale byłamw tej
      samej sytuacji co Ty też miałam 23 lata bóle wciąży ....i urodziłam córke w 31tc
      1400g .Dziś ma 8 lat chodzi do szkoły i zaczęło się układać a prognozy nie były
      optymistyczne to nie nasza wina tak się po prostu zdarza i nie mamy na to
      wpływu.Mam też starszą córkę 13lat urodziła się w 43tyg.....pozdrawiam Twoja
      niunia jest cudowna widać że się nie poddałaś teraz bedzie tylko lepiej powodzenia
      • kasia284 Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 20:55
        Piękności, a jakie bystre oczka. Mnie najbardziej dołował ten
        zasrany basen, oj te wspomnienia, straszne. Pozdrawiam
        • 11anetta Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 21:26
          kurcze ale fajna corcia az ci zazdroszcze
    • mamaigiiemilki Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 22:24
      wiesz co?śliczną masz córeczkę!!!
      nie zadręczaj się, nie warto, nie ma to sensu, zrobiłaś wszystko co w twojej
      mocy, na pewno!smile
    • skomroch1 Re: To ja zawiniłam 09.02.09, 22:41
      Ale śliczna!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka