liance
18.02.09, 16:41
Moja corka ur. w 30 hbd (waga 1240) ogolnie bez zadnych wczesniaczych powikłań
od dość długiego już czasu cierpi na... no właśnie nie wiem co...
Objawia się to tak, że Mała zaczyna się ciągnąć, krzyżuje napięte nóżki, a
rączki ściska ze sobą, najczęściej wkładając w dłonie ubranko (body,
sweterek), który ma na sobie. Taka walka potrafi trwać od 5 minut do nawet 2
godzin. Ewidentnie Ją wtedy boli. Odpuszcza dopiero jak się odbije. Zazwyczaj
jest wtedy spocona więc zaczynam ograniczać spacery itp.
Mimo obserwacji nie powiązałam tego z żadnym jedzeniem ani nic z tych rzeczy.
Dodatkowo ponad miesiąc był spokój, a od tygodnia wszystko wróciło, dzisiaj
zaś już osiągnęło apogeum - po ponad godzinie płaczu z bólu właśnie zasnęła
skonana mimo, że spała już dzisiaj długo.
Pediatra dał mi skierowanie do neurologa. Byłam tak państwowo i prywatnie,
wszyscy zbagatelizowali problem.
Najbardziej przypomina mi to kolkę, ale Kinia ma 15 miesięcy (13 korygowane),
łączyłam to z bólem dziąsełek przy ząbkowaniu, neurolodzy mówili że to może
być Jej sposób na wymuszenie żebym wzięła na ręce, ale od 2 dni jestem pewna,
że Ją "to" boli. Widzę, że chce się bawić a nie może... Ogólnie strasznie
dzielna jest, a ja głupia bo mimo zmartwień zbagatelizowałam problem...
Przybiera na wadze ładnie - waży ok. 12 kg.
Jak pomoc? Gdzie iść? Gastrolog, jakieś USG brzuszka?
Jestem z Warszawy, sama z dzieckiem, pomozcie proszę bo zaczynam walic głową w
ścianę z bezsilności i wyć razem z Nią..