Gość: sveana
IP: 194.22.148.*
21.05.01, 10:29
Zdawalam na prawo jazdy 2 razy: raz w Polsce, drugi raz w Szwecji. Paranoja placu manewrowego dotarla do mnie dopiero w Szwecji, gdzie czegos takiego wogole nie ma.
Owszem, potrenowac to i mozna gdzies tam na boku, ale egzamin na prawo jazdy odbywa sie w normalnym ruchu ulicznym, a manewry parkowania sprawdzane sa na normalnym parkingu, wsrod stojacych aut, nie atrap.
No i jeszcze jedno: dopoki jest sie uczniem, ma sie na aucie szkoly jazdy nalepke o tym informujaca. Natomiast w czasie egzaminu na prawo jazdy ta nalepka zostaje zdjeta: bo skoro zdajesz egzamin, to czujesz sie jak kierowca, ktory umie jezdzic, i o jakiejkolwiek "nauce" w momencie egzaminu mowy nie ma.
Ma to jeszcze inny wymiar: jesli w trakcie egzaminu popelnisz blad, to wiadomo, ze oblales, bo tego typu wyczyn dawalby efekt w postaci mandatu lub odebrania prawa jazdy u kierowcy z prawem jazdy. A uczestnicy ruchu, wsrod ktorych sie znajdujesz, zdajac egzamin, nie maja pojecia, ze ty to tylko zdajacy, i nie traktuja cie "ulgowo".
Mnie sie taki system podoba - powazne traktowanie zdajacego i jego wspoltrafikantow.
Aha, a sam egzamin z jazdy trwa tu 45 minut. Nie ma sily, zeby przepuscic fuche, wszystko sprawdza w tak dlugim czasie....
Ania