Gość: Vitus
IP: *.wroclaw.dialog.net.pl
23.06.07, 11:27
Jakieś małe podsumowanie... Prawie jeżdżę, ale prawie robi wielką różnicę. Tzn. mniej więcej ruszam bez gaśnięcia silnika, zmiana biegów nie sprawia wielkich problemów - nie ma tak, że myślę o dwójce, a wrzucam czwórkę albo nie daj Boże wsteczny; może za wolno, może czasem dwójkę za mocno, ale kij z tym, da się chyba to przeżyć. Jeszcze 5-10 h temu głupiałem na zakręcie, teraz jakoś wchodzę, czasem za szybko, czasem w lewo albo pojadę do krawężnika, czasem zetnę, ale się mieszczę. A teraz co robię źle - niestety operowanie kierownicą, zamiast trzymać, ewentualnie przekładać, mam tę cholerną tendencję do drobienia, co skutkuje opisanymi problemami na zakrętach. Samochód ciągle mi trochę myszkuje, trzymam się pasa ruchu, ale tak z grubsza. Nie idzie mi jazda na wstecznym.
No i teraz problem, z obecnym instruktorem mam 16 h, umówieni jesteśmy jeszcze na 4, ale coś czuję, że nie wyeliminujemy wspólnie tych błędów. Facet zachowuje się na szczęście poprawnie (tzn. nie sytuacji, że chciałoby mu się dać w zęby), ale marudzi, zrzędzi i w ogóle sprawia wrażenie osobnika pytającego Boga, dlaczego pokarał go takim tępakiem, traci czasem cierpliwość. Teksty typu „z takimi umiejętnościami nie powinniśmy wyjeżdżać na ulicę” to chyba nie to, o co chodzi. Mnie to znów ścina, zniechęca, atmosfera jest raczej nieprzyjemna, nie-luźna, nie-swobodna, ja myślę nie tyle o tym, żeby czegoś się nauczyć czy poprawić, tylko raczej zerkam na zegarek, kiedy zjedziemy do bazy i będę miał spokój.
Wydaje mi się, że obowiązkowe 30 h to będzie za mało, trzeba będzie dokupić coś więcej. Na pewno w innym ośrodku, bo teraz robię w takim malutkim, trzech instruktorów, poprzedni - 4 h, strata czasu, niczego mnie nie nauczył. Czy może bardziej doświadczeni radziliby poszukanie innego instruktora już teraz, te umówione godziny mogę spokojnie odwołać.
Jeżeli ktoś ma jakieś komentarze, będę wdzięczny.