Dodaj do ulubionych

załamka...

IP: 195.116.246.* 21.09.07, 21:07


Mam nadzieje, że mnie ktos tu zrozumie...

Kurs skończony, teraz się "douczam". Po miesiącu przerwy wsiadam do
auta (fakt, że nowiutka corsa prosto z salonu a nie trup jakim
zwyklam jezdzic) i nic nie umiem! Nic! Gaśnie mi na każdej górce,
kangury (nigdy wcześniej nie kangurzyłam), nie widzę znaków,
rozjechałabym babcię na przejściu, przywaliłam w kraweznik przy
parkowaniu, wjezdzam na zly pas po zakrecie... Totalna tragedia.
Czuje się jak upośledzona istota.

Zastanawiam się czy to ma sens...za miesiąc egzamin a ja jeżdze jak
ofiara losu. Jak ta blondyna z TVN. A już było tak pięknie, miałam
teraz szlifowac technikę. A tu $%#^& co?
W życiu nie zdam, w życiu nie będę jeździc, bo się zabiję na
pierwszym zakręcie.

A mam dość tłuczenie się autobusami, pociągami i tramwajami.
Czekania na przystankach, tracenia czasu. Qrwa.

Senk ju.
Obserwuj wątek
    • Gość: gps Re: załamka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.07, 21:16
      Jesteśmy z Tobą..mi instruktor przysypia i prawie szybę ślini.a w międzyczasie drze gębę.
    • Gość: Luzaczka Re: załamka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.09.07, 21:29
      Przynajmniej nowiutkie autko-proponuje zajrzec na moj watek o
      spalonym sprzegle-zostalam strabiona,a moj instruktor zwyzywany od
      najgorszych-jazdy sie nie zapomina,ale wychodzi sie z wprawy np.ktos
      zda,a pozniej dlugo nie jezdzi.Nie martw sie z kazda jazda bedzie
      coraz lepiej-pozdrawiam i zycze powodzenia!
      • Gość: Jagoda Re: załamka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.09.07, 22:59
        Nie lam sie!!!!!Kurs skonczylam na poczatku lipca.Na jazdach szlo mi
        dobrze.Instruktor nie mial sie za bardzo do czego przyczepiac.Na
        poczatku wrzesnia mialam egzamin a przed nim jazdy dodatkowe
        i...dokladnie jezdzilam na tej pierwszej jakbym "uposledzona
        byla".Jakbym nigdy wczesniej nie siedziala za kolkiem i miala zero
        pojecia o przepisach drogowych.Nie wiem dlaczego!!!Sama bylam w
        szoku ze robie tyle bledow a szlo mi wczesniej tak ladnie.Mialam
        ochote zrezygnowac nawet z egzaminu.Ale z kazda kolejna jazda bylo
        lepiej.W pewnej chwili poprostu "zaskoczylam".I zdalam za pierwszym
        razem.To jest tak chyba po przerwie u kazdego kursanta.Moja
        kolezanka wlasnie jest w trakcie jazd przed egzaminem i ma dokladnie
        tak samo.Glowa do gory dasz rade!!!
        • Gość: scin Re: załamka... IP: 195.116.246.* 23.09.07, 13:40
          Twoj post Jagoda trochę mnie pocieszył - dzieki :) Tylko w tym
          nadzieja, ze to chwilowe...Jutro mam znowu jazdy i zobaczymy.

          Pozdrawiam :)
      • panimalgorzata Re: załamka... 23.09.07, 11:18
        hejka Ja też miała ponad miesiąc przerwy w jezdzie Po przerwie
        wsiadam i co?? mówie do mojego intruktora."hmmm ciekawe czy niz
        zapomnialam " słuchaj poszlo ok Nie marw sie bedzie dobrze:) (mam
        trzecia poprwawke 13/10/2007 niach niach ) 3mmajcie kciuki
    • Gość: kika261 Re: załamka... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.09.07, 14:49
      nic sie nie przejmuj to jest normalne ja tez nie jeździłam miesiąć
      poźniej jak wsiadłam to tak jakbym na pierwszej jeździe
      była.tragedia.nic nie widziałm jechałam jak ofiara losu:)ale poźniej
      jak sie rozjeździłam to nawet egzamin zdałam za pierwszym razem
      czego i Tobie życze!głowa do góry:)powodzenia:)
    • linia.frontu Re: załamka... 24.09.07, 16:13
      Gość portalu: scin napisał(a):

      > Mam nadzieje, że mnie ktos tu zrozumie...

      Ba, po to (między innymi) jest to forum, w końcu w zdecydowanej
      większości mamy podobne przeżycia;).

      > Kurs skończony, teraz się "douczam". Po miesiącu przerwy wsiadam
      > do auta (fakt, że nowiutka corsa prosto z salonu a nie trup jakim
      > zwyklam jezdzic) i nic nie umiem! Nic!

      Nie dziw się - po miesiącu niejeźdżenia musisz sobie wszystko
      przypomnieć, podczas na tyle długiego okresu niejeżdżenia wychodzi
      się z wprawy, sama to przerabiałam kilkukrotnie, biorąc jazdy tuż
      przed egzaminem, a nie doszkalając się systematycznie, to był błąd.
      Lepiej było zainwestować więcej kasy jednorazowo i rozplanować jazdy
      równomiernie. Też niewiele pamiętałam, może nie tyle jazdę w ruchu,
      ile właśnie nieszczęsne manewry. A do tego zmiana autka, do którego
      też trzeba się przyzwyczaić i nie jest to kwestią pięciu minut,
      mimo, iż z Corsy na Corsę (np.) przerzucić się łatwiej, niż z Corsy
      na Punto, czy Micrę.


      > Gaśnie mi na każdej górce, kangury (nigdy wcześniej nie
      > kangurzyłam), nie widzę znaków, rozjechałabym babcię na przejściu,
      > przywaliłam w kraweznik przy parkowaniu, wjezdzam na zly pas po
      > zakrecie... Totalna tragedia. Czuje się jak upośledzona istota.

      Nieraz też tak się czułam po dłuższej przerwie, jednak na razie - na
      szczęście jest instruktor panujący nad sytuacją na drodze, pod jego
      okiem, jak mniemam, rozruszasz się i stopniowo wszystko sobie
      poprzypominasz:).

      > Zastanawiam się czy to ma sens...za miesiąc egzamin a ja jeżdze
      > jak ofiara losu. Jak ta blondyna z TVN. A już było tak pięknie,
      > miałam teraz szlifowac technikę. A tu $%#^& co?

      Spokojnie, to normalny objaw:). Ciężko, żebyś po 30 godzinach
      jeździła, jak Kubica, a w tak krótkim czasie niełatwo wbić sobie do
      głowy operowanie autem na tyle, by stało się ono serią odruchów
      nieomal bezwarunkowych (mówię o technice prowadzenia, nie o
      sytuacjach w ruchu drogowym postrzeganych schematycznie, bo to już
      akurat nie jest najlepsze rozwiązanie:).

      > W życiu nie zdam, w życiu nie będę jeździc, bo się zabiję na
      > pierwszym zakręcie.

      Z takim podejściem daleko nie zajedziesz;) - więcej samozaparcia, na
      pewno pójdzie! Ile godzin wyjeździłaś? A ile przeznaczyłaś na
      doszkalanie? Napisz, jak było na ostatniej godzinie;).

      > A mam dość tłuczenie się autobusami, pociągami i tramwajami.
      > Czekania na przystankach, tracenia czasu. Qrwa.

      Wcale się nie dziwię... no ale widzisz - motywacja jest! A motywacja
      to podstawa sukcesu:). Nie wymiękaj!

      > Senk ju.

      Nie ma za co.
      • Gość: scin Re: załamka... IP: 195.116.246.* 25.09.07, 22:52
        hiehie..no miałyście racje...na kolejnej godzinie już było ładnie.
        Nawet mnie instruktor pochwalił, że wróciłam do formy :)

        Linio frontu - bardzo Ci dziękuję za miłe słowa i otuchę.
        Ile wyjeździłam? 30 godzin na kursie (z czego 10 mocno niepełnych) i
        teraz 4 doszkalające. Planuję do dnia egzaminu jeździć 6 h
        tygodniowo, no chyba, że wczesniej poczuję się b. pewnie, w co
        wątpię. Razem da to liczbę ok 60 h.

        A mój post był wyrazem rozpaczy, spanikowałam, mam nadzieję, że taki
        stan się nigdy już nie powtórzy...

        Buziaki for @ll

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka