izabela1976
10.09.08, 10:23
Może Wy mi cos doradzicie.
Do pracy (na końcowym już etapie) dojeżdzam uliczką z dwoma pasami
ruchu (jeden w jedną stronę, drugi w drugą). Wzdłuż ogrodzenia mojej
firmy, po prawej stronie są miejsca parkingowe (do parkowania
prostopadłego). Często na tej uliczce jest dosyć ciasno, czasem
wręcz korek.
Rano jak dojeżdżam do pracy i do tych miejsc parkingowych za mną
sunie do 3-4 samochodów.
I tu się zaczyna mój problem. Na tych miejscach parkingowych parkuję
tyłem (po południu jest już mega korek i ciężko by było mi wyjechać
tyłem, zwłaszcza że musiałabym znaleźć się na tym dalszym pasie).
Zazwyczaj robię tak, że jak już dojeżdżam do m-c parkingowych
wrzucam kierunkowskaz, że będę parkować/skręcać – by samochód za mną
wiedział, że coś będzie się działo. Potem staję, wrzucam wsteczny i
próbuję wjechać tyłem na parking. Często zdarza się, że samochód
stojący za mną jest za blisko mnie i muszę jeszcze kawałek odjechać
do przodu. Potem raz jeszcze wsteczny i parkuję. Dosyć sprawnie.
Dziś jednak kierowca samochodu za mną nie chciał pozwolić mi na ten
manewr, wręcz zostałam otrąbiona. Ja postanowiłam cierpliwie
poczekać, by mi umożliwił to parkowanie. W końcu ominął mnie.
Dodam właśnie jeszcze, że ciasno jest na tym pasie, po którym ja
jadę. Pas w przeciwnym kierunku jest prawie cały czas pusty i
spokojnie osobę parkującą można ominąć i to bez jakiegoś większego
problemu.
Powiedźcie mi co Wy robicie w takiej sytuacji? Mimo wszystko
parkujecie czy jedziecie dalej bez możliwości zaparkowania.
Dodam jeszcze tylko, że jeśli nie zaparkuję przed pracą to nie
zaparkuję nigdzie i będę musiała jechać ze 20 minut w korkach by
wrócić z powrotem pod pracę. Tym razem jednak tym drugim pasem –
wtedy mogę zaparkować równolegle na poboczu.