Dodaj do ulubionych

zapper działa!!!!

27.08.08, 15:20
Dwa lata temu zaczęłam chorować ,tak naprawdę lekarze nie wiele mieli mi do
zaoferowania ponieważ przyczyny mojego zachorowania były trudne do
zdiagnozowania (lub być może zbyt proste by je brać pod uwagę))zaczęło się od
zwykłego zapalenia spojówek potem przeszło to w stan przewlekły i na końcu
miałam już wirusowe zapalenia spojówek.Było to o tyle uciążliwe że strasznie
swędziało i oczy zachodziły ropą ograniczając widzenie-oczywiście przepisano
mi antybiotyk który pomógł ale na krótko ponieważ schorzenie nawracało więc co
lekarz może jeszcze zaproponować kolejny antybiotyk, a choroba jaj była tak
była .Do tego dostałam okropnej wysypki na rękach i nogach więc stwierdzono
alergia -testy na alergie się nie potwierdziły,za to zaczęłam mieć problemy z
jelitami oczywiście od nadmiaru antybiotyków od nich nabawiłam się grzybicy
jelit....i tak chodziłam od lekarza do lekarza i co i wielkie nic-a mój stan
się pogarszał ,aż do momentu kiedy wpadł mi w ręce zapper )))już po tygodniu
zaczęły znikać krosty a po 2 zapomniałam o dolegliwościach -teraz używałam
profilaktycznie raz w tygodniu...odpukać ale jak dotąd nie mam większych
problemów ze zdrowiem a jak tylko czuje się gorzej to sięgam po swój
""antybiotyk-zapper"Mam również psa którego też regularnie "zapperuje"-nawet
to lubi może działa tu psi instynkt wie że to dla jego dobra...przy zakupie
takiego urządzenia należy zwrócić uwagę na jego częstotliwość ,powinien mieć
certyfikat oraz gwarancje,dla zwierząt można dokupić specjalne
łapki....pozdrawiam wszystkich niedowiarków!!!
Obserwuj wątek
    • unhappy Re: zarzynanie koguta na rozstajnych drogach TEŻ 28.08.08, 08:54
      I niektórym nawet POMAGAŁO :D
      • 1_wodnik Re: zarzynanie koguta na rozstajnych drogach TEŻ 28.08.08, 09:27
        Unhappy
        Według mnie Ty uwielbiasz ten wątek i to cudowne urządzenie. Mam zamiar
        sprawdzić skuteczność tego wynalazku. Podzielę się oczywiście z Tobą wynikami
        moich dociekań:)
        Do potem
        • unhappy Re: zarzynanie koguta na rozstajnych drogach TEŻ 28.08.08, 09:54
          1_wodnik napisał:

          > Unhappy
          > Według mnie Ty uwielbiasz ten wątek i to cudowne urządzenie.

          Uwielbiam to może za mocno powiedziane - ale jak nikt o zapperze nic długo nie
          pisze to zaczynam czuć się nieswojo :D

          > Mam zamiar
          > sprawdzić skuteczność tego wynalazku.

          Jak?

          > Podzielę się oczywiście z Tobą wynikami
          > moich dociekań:)
          > Do potem

          Nara :D
          • 1_wodnik Re: zarzynanie koguta na rozstajnych drogach TEŻ 05.09.08, 21:47
            Unhappy
            Od kilku lat posiadam model zappera, który został wykonany na Politechnice
            Gdańskiej. Pozytywnie na jego temat wypowiedziała się sama dr Clark, do której
            jedno takie urządzenie zostało wysłane przez producenta. Następnie zaopatrzę się
            w odpowiedni mikroskop, który umożliwia obserwację pasożytów i przynajmniej
            największe z bakterii. Zmienię końcówki w zapperze, aby można było swobodnie
            umieścić je w wodzie. Do odpowiedniego naczynia wpuszczę przygotowana wcześniej
            patogenną "zwierzynę" i uruchomię aparat. Pod mikroskopem zbadam, czy dzieło
            zniszczenia zebrało śmiertelne żniwo. Następnie zainfekuję siebie jakąś
            identyfikowalną bakterią (pasożytem), o której wiem, że dostępnymi innymi
            metodami łatwo można się jej pozbyć. Dopasuję częstotliwość i włączę obieg
            prądu. Zbadam wycinek siebie, nie wiem jeszcze: krew, jakiś wymaz... Jeśli
            całość zjawiska okaże się ponad moje możliwości techniczne, to skorzystam z
            pomocy moich światłych znajomych, z dostępnej w laboratoriach diagnostyki:)
            To tyle, a empiria przyniesie odpowiedzi.
            • jeff01 Re: zarzynanie koguta na rozstajnych drogach TEŻ 05.09.08, 23:20
              Wiesz, musisz zrobić to trochę inaczej.

              Końcówki umieszczone w wodzie pewnie i utłuką bakterie, ALE - chodzi o to, żeby
              utłukły tylko jeden, jedyny gatunek. Fizyka twierdzi, że to niemożliwe, setki
              doświadczeń jakie ludzie na sobie robili również to potwierdzają. No, ale nigdy
              nie powinno się mówić nigdy.

              ps. z tym kogutem nie taka głupia sprawa, jeśli ktoś wierzy, że coś mu pomaga,
              organizm zaczyna mobilizować się do walki z chorobą. Aczkolwiek najważniejsze
              chyba w początkowym poście tego wątku są opisy skutków ubocznych antybiotyków. W
              sumie niezły pomysł, zespół suchego oka leczyć antybiotykami, hehe. Ciekawe, kto
              temu lekarzowi dał prawo wykonywania zawodu :D
            • unhappy Re: zarzynanie koguta na rozstajnych drogach TEŻ 06.09.08, 21:54
              1_wodnik napisał:

              > Unhappy
              > Od kilku lat posiadam model zappera, który został wykonany na Politechnice
              > Gdańskiej.

              Fakt, że coś wykonano na politechnice nie znaczy, że działa :)

              > Pozytywnie na jego temat wypowiedziała się sama dr Clark, do której
              > jedno takie urządzenie zostało wysłane przez producenta.

              Och, oczywiście. Tylko, że zappera wymyśliła właśnie Clark.

              > Następnie zaopatrzę si
              > ę
              > w odpowiedni mikroskop, który umożliwia obserwację pasożytów i przynajmniej
              > największe z bakterii. Zmienię końcówki w zapperze, aby można było swobodnie
              > umieścić je w wodzie. Do odpowiedniego naczynia wpuszczę przygotowana wcześniej
              > patogenną "zwierzynę" i uruchomię aparat. Pod mikroskopem zbadam, czy dzieło
              > zniszczenia zebrało śmiertelne żniwo. Następnie zainfekuję siebie jakąś
              > identyfikowalną bakterią (pasożytem), o której wiem, że dostępnymi innymi
              > metodami łatwo można się jej pozbyć. Dopasuję częstotliwość i włączę obieg
              > prądu. Zbadam wycinek siebie, nie wiem jeszcze: krew, jakiś wymaz... Jeśli
              > całość zjawiska okaże się ponad moje możliwości techniczne, to skorzystam z
              > pomocy moich światłych znajomych, z dostępnej w laboratoriach diagnostyki:)
              > To tyle, a empiria przyniesie odpowiedzi.

              No więc podobne badanie na próbkach już wykonano z inspiracji jednego z
              producentów zappera. Wynik był oczywisty do przewidzenia (zapper działa),
              metodologia do bani i koniec końców dalej nic nie wiadomo.

              Niestety - twoje doświadczenie będzie może jakąś wskazówką do weryfikacji. Nie
              do zachwytu :)

              • marynia37 Re: zapper zabija!!! 10.09.08, 18:13
                Wodni!Swoją argumentacją spowodowałeś "cud".Unhappy przestał
                monotonnie powtarzać,że zapper nie zabija.Napisał,że nie wiadomo.To
                jego olbrzymi postęp.
                • unhappy Re: zapper zabija!!! 19.09.08, 23:07
                  marynia37 napisała:

                  > Wodni!Swoją argumentacją spowodowałeś "cud".Unhappy przestał
                  > monotonnie powtarzać,że zapper nie zabija.Napisał,że nie wiadomo.To
                  > jego olbrzymi postęp.

                  Niestety standardowo nie zrozumiałaś :D Ja WIEM, że zapper nie zabija bo zabijać
                  nie może. Takie prawo natury i zdrowego rozsądku. Problem w podejściu. Przestanę
                  twierdzić, że zapper to nic nie warty crap jeśli ktoś zbada to urządzenie i
                  okaże się, że DZIAŁA. Nie jestem betonem w stylu specjalistów od anry czy
                  świecowania uszu których NIKT i NIC nie przekona, że brak weryfikacji ich
                  "metod" oznacza, że nie działają bo to na twierdzącym spoczywa dowiedzenie
                  twierdzeń.

                  Podawałem wyniki badań unitów stomatologicznych w których wykorzystywano prąd do
                  zabijania bakterii. Zapper mocami się nie umywał a jednak zmniejszenie ilości
                  bakterii występowało po wielogodzinnej ekspozycji. WIELOGODZINNEJ przy prądach
                  DUŻO większych niż te które wytwarza zapper.

                  I w ten sposób możemy dyskutować a nie w sposób w którym argumentem są wykupione
                  badania których metodologie wyśmiałby gimnazjalista po pierwszej lekcji o
                  elektrolizie lub oświadczenia anonimowych osób.

                  Zresztą - ja oświadczam, że mój wywar z cegieł peruwiańskich LECZY.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka