Dodaj do ulubionych

Mój mąż nie chce zmienić pracy...

IP: 217.153.156.* 09.12.04, 08:39
Od kilku miesięcy próbuję namówić męża na szukanie nowej pracy i za kazdym
razem staje się to powodem ogromnej kłotni i cichych dni w naszym związku. Na
pewno większośc z was uzna to za dziwne i zapyta dlaczego tak usilnie go
namawiam, by zainteresował się choć trochę rynkiem pracy. Pracuje od 3 lat w
tej samej firmie,w której nie ma szans na dalszy rozwój, awans, lepsze
zarobki,siedzi bite osiem godzin pzry komputerze, dzięki czemu pogorszył mu
się wzrok i siada mu kręgosłup,a przede wszystkim nie zarabia dużo jak na
jego kwalifikacje (1600 netto).Wiem, ze zaraz podniosą się głosy buntu, typu:
to ile ty byś chciała zeby zarabiał, to nie jest mało itd...
Owszem, z moją niską pensją jakos żyjemy, nie narzekam, ale poza skromnym
życiem nie stać nas na hobby, język itd.Mamy kredyty do spłacenia, poza tym
moja praca nie jest stabilna, a myślimy o powiększeniu rodziny.
Najgorsze jest to, że nie potrafi mi podać żadnego powodu dla którego warto
by było zostać w tej pracy, wiem że go nie satyshfakcjonuje,często narzeka na
atmosferę w pracy.
Nie wiem, dlaczego tak sie zachowuje, jak mam z nim rozmawiać, jakich
argumentów używać na jego zdanie typu: nie mamy źle,ty tylko narzekasz
itd.Dla mnie to po prostu lenistwo życiowe, brak ambicji i wyobraźni, bo co
będzie jak ja stracę pracę i zostaniemy w 3 z jednej pensji?
Obserwuj wątek
    • niedzwiedzica_sousie Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 08:46
      Ja myślę, że on się najzwyczajniej boi. Boi się, że zacznie rozsyłać CV a
      oferty się nie posypią i wyjdzie na cieniasa. Albo że zmieni pracę i po 3
      miesiącach próbnego go wywalą i dopiero będziecie na lodzie.
      Spróbujcie może od pośrednictw; nie bezpośrednio do potencjalnych nowych
      pracodawców, ale do biur rekrutacji. Dzięki temu możecie zrobić rozeznanie,
      jaka jest faktyczna wartość twojego męża na aktualnym rynku pracy.
      • Gość: anka Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... IP: 217.153.156.* 09.12.04, 08:53
        Może rzeczywiście sie boi, ale to juz w takim razie w ogóle jestem w kropce,bo
        jak ja szukałam pracy i narzekałam to ciągle słyszałam od niego: nie wierzysz w
        siebie, znajdziesz itd.Ja mu ciągle powtarzam,bo jestem tego pewna, ze znajdzie
        lepszą pracę tylko musiałby się za to wziąć.Gdyby naprawdę było kiepsko z pracą
        w jego zawodzie to dałabym mu spokój, a tak szlag mnie trafia jak słyszę ile
        zarabiają niektórzy jego kumple.
    • Gość: nancy Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... IP: 193.111.166.* 09.12.04, 08:54
      Może Twój mąż należy po prostu do tych osób, które nie mają ambicji zawodowych,
      nie palą się do awansów, wyścigu szczurów, wolą sobie cichutko i w świętym
      spokoju siedzieć latami w jednym miejscu i pobierać ciągle te same nieduże, ale
      pewne pieniądze. Nie każdy ma pęd do kariery i zarabiania coraz większej kasy.
      Ja rozumiem, że Ciebie może to irytować, ale wyobraź sobie, że to Ciebie ktoś
      nieustannie nagabuje - zmień pracę, zrób coś, zarabiaj więcej - podczas gdy
      Tobie jest dobrze tam gdzie jesteś.
      Sama piszesz, że masz niską pensję, więc może Ty pomyśl o lepszej pracy, skoro
      Twój mąż nie wykazuje takiej chęci.
    • sagis Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 08:56
      Ja dziękuję:-)Jak możesz od kogoś, męża żądać zmiany pracy. To jest jego
      decyzja. Jeśli nie chce, to znaczy, że ma jakiś powód dla niego ważny.
      Jeśli Ci mało pieniędzy(macie kredyty), to sama zmień pracę.
      • Gość: anka Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... IP: 217.153.156.* 09.12.04, 09:03
        Nie pisałabym i namawiała męża na zmianę pracy gdybym sama też tego nie
        robiła!!!Tylko ja dopiero skończyłam studia,pracuję od kliku miesięcy, nie mam
        inżynierskiego wykształcenia męża.Jest mi źle w mojej pracy to robie coś z tym,
        w przeciwieństwie do mojego męża.
        • heihe Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 09:15
          moja znajoma miala to samo z mężem. zarabiał 1500, zbijał w pracy bąki, nie
          wykorzystywał zupełnie swoich umiejętności, uważał że mu to wystarcza. i tak by
          było do dziś gdyby żona nie suszyła mu głowy żeby zmienił pracę na
          ambitniejszą.
          teraz facet ma trzecią z kolei prace, zarabia 3500, siedzi w pracy więcej,
          wymagają od niego więcej, jest dużo bardziej zestresowany, ale zarabia i sam
          narzeka że to jeszcze za mało :)))0
          • sagis Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 09:51
            heihe napisała:

            > teraz facet ma trzecią z kolei prace, zarabia 3500, siedzi w pracy więcej,
            > wymagają od niego więcej, jest dużo bardziej zestresowany, ale zarabia i sam
            > narzeka że to jeszcze za mało :)))0

            I skąd Ci mężowie mówią, że ich żonom tylko na pieniądzach zależy?
            Wiesz dlaczego narzeka, że to jest mało? Bo, wie, że Tobie tylko na pieniądzach
            zależy. Mężczyźni tak mają. Mierzą miłość pieniędzmi. Jak ma rodzinę, to stara
            się dla niej jak najwięcej pieniędzy zarobić.

            Ja wolałabym mniej zestresowanego faceta.
            • sagis Re: Sorry nie Tobie, znajomej.-) 09.12.04, 09:53

              • heihe Re: Sorry nie Tobie, znajomej.-) 09.12.04, 11:05
                a, zauwazylam teraz ze zauwazylas :)

                hmm.,fakt, ze ona akurat troche przegina bo sama tez by mogła się bardziej w
                finansach postarać a nie zostawiać wszystkiego na męza barkach:)
            • heihe Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 11:03
              sagis napisała:

              > heihe napisała:
              >
              > > teraz facet ma trzecią z kolei prace, zarabia 3500, siedzi w pracy więcej
              > , > > wymagają od niego więcej, jest dużo bardziej zestresowany, ale zarabia
              i > sam > > narzeka że to jeszcze za mało :)))0
              >
              > I skąd Ci mężowie mówią, że ich żonom tylko na pieniądzach zależy?
              > Wiesz dlaczego narzeka, że to jest mało? Bo, wie, że Tobie tylko na
              pieniądzach> zależy.

              gdzie napisałam ze to o mnie chodzi???

              >Mężczyźni tak mają. Mierzą miłość pieniędzmi. Jak ma rodzinę, to stara
              > się dla niej jak najwięcej pieniędzy zarobić.
              > Ja wolałabym mniej zestresowanego faceta.

              jasne, najlepiej miec meza bogatego z domu, ktory ma mieszkanie po mamusi, jest
              jedynakiem i ma fundusz powierniczy.
              ale realia są okrutne- albo zapylasz w pracy, albo masz minimum socjalne i duzo
              czasu na "nic" ewentualnie na spacery po lesie bo na kino juz nie :))

              jest gro osób (nie tylko facetów) ktorzy mają ogromny potencjał, inteligentni,
              wykształceni, znający języki- tylko nie umieją tego wykorzystać w celu
              zarabiania kasy= wyższego standartu życia. jeśli trafią na mądrego partnera
              którzy im pomoże się obudzić ze stagnacyjnego letargu i znaleźć pracę w której
              będzie nie tylko doceniany ale i odpowiednio wynagradzany, pchnie do przodu,
              wyleczy z kompleksów -to będa za parę lat oboje zadowoleni życiem na wyzszym
              poziomie a nie martwieniem się czy wystarczy w tym miesiącu na czynsz.
              i zadnej wielkiej filozofii w tym nie ma. nie kazdy ma dusze biznesmena, nie
              kazdy ma tupet by sie u szefa dopominac o podwyzke, wielu boi sie ryzyka,
              ale jesli jest dobry w tym co robi to wystarczy zeby zmienił firme na lepiej
              płacącą a po początkowym stresie sam bedzie zadowolony ze zmiany.

            • Gość: zizi Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.12.04, 12:26
              Mozesz cieszyć się, że masz meża dla siebie. Jest wiele nieszczęśliwych żon,
              kóre skarżą się, że mężowie nie maja czasu dla domu, dla dzieci i ważne są dla
              nich tylko pieniądze. Duże pieniadze, to często rozpad psychiczny związku.
              A może Ty zmienisz prace na lepiej płatną?
        • sagis Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 09:47
          Ingerujesz w bardzo ważną sprawę dla mężczyzn.
          Z drugiej strony przy tym rynku pracy i w ogóle złej sytuacji gospodarczej
          naszego kraju, mając dzieci dużo ryzykujesz. On to wie:-)
          Ty może zgodziłabyś się, jakby on Ci mówił, że masz zmienić pracę, ale nie
          znaczy, że komuś innemu można taką ważną rzecz narzucać.
          Dopiero skończyłaś studia i pracujesz jedynie od kilku miesiący. Nie masz
          jeszcze dużego doświadczenia życiowego i zawodowego:-)
          Szczerze, to nie chciałabym mieć takiej żony:-(
          Młodzi, a już kredyty pozaciągane. Ludzie tak boją się o pracę i nie biorą
          chętnie kredytów. Jedynie jak muszą. A, jeśli już je mają, to nie podejmują
          takiego ryzyka zmiany pracy, aby te kredyty pospłacać. Nigdy nie wiesz, co może
          wydarzyć się, jak zmieni pracę. A, tą pracę ma! Mało zarabia, ale jest.
          • Gość: anka Re: Do sagis IP: 217.153.156.* 09.12.04, 10:04
            Jeżeli chodzi o sprawę kredytów to my wlaśnie musieliśmy go wziąć.No pewnie, że
            moglibyśmy mieszkać jeszcze 10 lat w wynajmowanej rozwalającej
            kawalerce,zresztą, to już inna kwestia..
            Zdaje sobie sprawę, że ryzyko jest i to bardzo duże w obecnej sytuacji, ale to
            lepiej siedzieć i nic nie robić przez następne lata?My jeszcze nie mamy dzieci
            i dlatego uważam, że teraz to ryzyko jest mniejsze niż jak ja np. pójdę na
            macierzyński.
            • sagis Re: Do sagis 09.12.04, 10:10
              Znam takich, którzy też tak myśleli i potopili się z kredytami.
              Jeśli Twój mąż jest odpowiedzialny i mądry, to myśli o tym:-)
              Najpierw kredyty, a potem można dalej rozwijać się i więcej wydawać.
              A, 3 lata w jednej pracy, to nie jest długo. Najlepsi są stabilni pracownicy i
              pewnie to doceniają jego pracodawcy w nim. Ma teraz pewniejszą pracę.

              Pozdrawiam.
    • agmargor Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 09:16
      może mu się po prostu nie chce szukać nowej pracy. Proponuję więc, abyś ty
      poszperała trochę w internecie oraz w gazetach i przedstawiła mu konkretną
      propozycję. Zawsze możesz mu wyjaśnić, że złożyć papiery i iść na rozmowę
      kwalifikacyjną zawsze można, najwyżej można nie zdecydować się ostatecznie na
      podjęcie nowej pracy. Ale zawsze jest szansa że spodobają mu się proponowane
      warunki w nowej pracy.
      • maretina Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 09:22
        agmargor napisała:

        > może mu się po prostu nie chce szukać nowej pracy. Proponuję więc, abyś ty
        > poszperała trochę w internecie oraz w gazetach i przedstawiła mu konkretną
        > propozycję.
        najwieksza bzdura jaka moze zrobic anka!
        nie mozna zyc za kogos! motywowac owszem, ale wyreczac w takich kwestiach?
        glupota w najczystrzej postaci.
        szukanie ogloszen? tak, ale jako pomoc, anie antidotum na leniwego badz
        ystraszonego ( czy co tam jeszcze mozna dodac) faceta.

        Zawsze możesz mu wyjaśnić, że złożyć papiery i iść na rozmowę
        > kwalifikacyjną zawsze można, najwyżej można nie zdecydować się ostatecznie na
        > podjęcie nowej pracy. Ale zawsze jest szansa że spodobają mu się proponowane
        > warunki w nowej pracy.

        z tym sie zgadzam.
    • Gość: anka Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... IP: 217.153.156.* 09.12.04, 09:27
      A moze są tu jacyś mężczyźni, którzy np. byli/są w podobnej sytuacji i pomogą
      mi odnaleźć klucz do zrozumienia mojego męża, bo trudny jest jak cholera...
    • miang Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 10:38
      > zarobki,siedzi bite osiem godzin pzry komputerze, dzięki czemu pogorszył mu
      > się wzrok i siada mu kręgosłup,a przede wszystkim nie zarabia dużo jak na

      a moze raczej twoje trucie zeby zmienił pracę mu na zdrowie szkodzi?

      > itd.Dla mnie to po prostu lenistwo życiowe, brak ambicji i wyobraźni, bo co
      > będzie jak ja stracę pracę i zostaniemy w 3 z jednej pensji?

      juz sobie to zaplanowałaś , co?
      • maretina Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 11:13
        minag czepiasz sie. z takiej kasy trudno utrzymac rodzine!
        dziewczyna nie marzy o luksusach tylko o normalnym zyciu. dziecko wymaga
        posiadania kasy, rozwoj duchowy tez. ksiazki kosztuja, kino itd, a nie mozna
        tylko wegetowac. jesli facet jest specjalista, ma wyzsze wyksztalcenie to ma
        mozliwosci posiadania lepszej pracy. tym bardziej prosby anki sa zasadne, ze
        jej maz nie jest zadowolony ze swojej pracy. jesli jest tam mala kasa i zla
        atmosfera to co tam robic?
        praca sluzy w pierwszym rzedzie do tego aby zagwarantowac sobie byt, cudnie
        jest jak mozna robic to co sie kocha, co jest nasza pasja, ale to juz wyzsza
        potrzeba. najpierw proza: zycie.
        • miang Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 11:23
          ale z takiej kasy pomnozonej przez 2 o wiele latwiej.
          ciekawe czy facet przed slubem zdawal sobie sprawe ze ma byc jedynym zywicielem
          rodziny, czy moze naiwnie myslal ze pakuje sie w malzenstwo partnerskie. moze on
          uwaza ze lepiej miec prace w ktorej nie zarabia tak duzo ale za to miec czas dla
          rodziny, a nie widywac ich tylko w niedziele.
          a co do niezadwoolenia to mam wrazenie ze to anka jest niezadowolona z jego
          pracy a nie on sam.
          • maretina minag znowu przegielas:( 09.12.04, 11:25
            miang napisała:

            > ale z takiej kasy pomnozonej przez 2 o wiele latwiej.
            przeciez anka napisala , ze pracuje i caly czas szuka lepszej pracy. czytaj jej
            posy uwaznie zanim ja zaczniesz idzegnywac od czci i wiary!
            • miang Re: minag znowu przegielas:( 09.12.04, 11:30
              czytalam. czytalam tez miedzy wierszami..... ;)
              • maretina Re: minag znowu przegielas:( 09.12.04, 11:33
                miang napisała:

                > czytalam. czytalam tez miedzy wierszami..... ;)

                tylko ten post nie jest poezja ani metafora, a zatem moze sprobuj przeczytac go
                doslownie?
                • miang Re: minag znowu przegielas:( 09.12.04, 11:43
                  dobra, czytam dosłownie:

                  "Dla mnie to po prostu lenistwo życiowe, brak ambicji i wyobraźni, " - tu się
                  nasuwa odpowiedz: widzialy galy co braly

                  "siedzi bite osiem godzin pzry komputerze, dzięki czemu pogorszył mu
                  się wzrok i siada mu kręgosłup," - czyli jak zmieni prace na taka w ktorej
                  trzeba siedziec 12h to mu sie zdrowie poprawi? moze facet zdaje sobie sprawe ze
                  fizycznie nie podolalby wyscigowi szczurow i dlatego woli pewna choc malo platna
                  prace

                  "szlag mnie trafia jak słyszę ile zarabiają niektórzy jego kumple. " - taaaa,
                  texty typu "zdzisiek tyle kasy tlucze, moglam wyjsc za zdziska a nie za taka
                  niedojde jak ty" dzialaja na faceta wyjatkowo motywujaco
                  • maretina Re: minag znowu przegielas:( 09.12.04, 11:50
                    miang napisała:

                    > dobra, czytam dosłownie:
                    >
                    > "Dla mnie to po prostu lenistwo życiowe, brak ambicji i wyobraźni, " - tu się
                    > nasuwa odpowiedz: widzialy galy co braly
                    tak oczywiscie masz racje. czlowiek cale zycie jest taki sam, nic sie w nim nie
                    zmienia. a juz szczegolnie po slubie:))))))))))))))))))))))))))))))))))). i
                    wcale rodzina nie potrzebuje pieiedzy do funkcjonowania, zyja powietrzem;))))i
                    za powietrze dziecko zdobedie edukacje, itd...
                    gratuluje dobrego samopoczucia i zazdroszcze.
                    mimo, ze nie jestem materialista, to martwie sie sytuacja finansowa naszego
                    buzdzetu domowego. mam jednak to szczescie, ze moj maz robi to samo.zeby dac
                    sobie rade tyra 2 razy tyle ile przecietny polak.
                    gdybysmy mieli takie fundusze jak anka i dziecko do utrzymania i kredyt do
                    splacenia to chyba bym padla.jesli chcial miec dziecko i brac kredyt to musi
                    teraz temu sprotac.
                    anka probuje! on tez moze.
                    > "siedzi bite osiem godzin pzry komputerze, dzięki czemu pogorszył mu
                    > się wzrok i siada mu kręgosłup,"

                    - czyli jak zmieni prace na taka w ktorej
                    > trzeba siedziec 12h to mu sie zdrowie poprawi? moze facet zdaje sobie sprawe
                    ze
                    > fizycznie nie podolalby wyscigowi szczurow i dlatego woli pewna choc malo
                    platn
                    > a
                    > prace
                    nie zauwazylam, zeby anka kazala mu isc rowy kopac, wiadomosc o kregoslupie to
                    dygresja.
                    > "szlag mnie trafia jak słyszę ile zarabiają niektórzy jego kumple. " - taaaa,
                    > texty typu "zdzisiek tyle kasy tlucze, moglam wyjsc za zdziska a nie za taka
                    > niedojde jak ty" dzialaja na faceta wyjatkowo motywujaco
                    • miang Re: minag znowu przegielas:( 09.12.04, 12:23
                      > tak oczywiscie masz racje. czlowiek cale zycie jest taki sam, nic sie w nim nie
                      >
                      > zmienia.

                      oczywiscie ludzie sie zmieniaja, ale nie az tak. czesto raczej przed slubem
                      staraja sie przedstawic w lepszym swietle, a po slubie juz przestaja sie starac.
                      A potem maz sie dziwi ze ozenil sie z materialstka.


                      > za powietrze dziecko zdobedie edukacje, itd...

                      dziecku bardziej niz braki pieniezne zaszkodzi rodzina, w ktroj bedzie stale
                      slyszec jak matka wyzywa ojca "ty niedojdo"

                      > splacenia to chyba bym padla.jesli chcial miec dziecko i brac kredyt to musi
                      > teraz temu sprotac.

                      zaraz ale chyba oni nie maja jeszcze dzieci.
                      btw. jezeli bank dal im kredyt to chyba wzial pod uwage czy przy ich zarobkach
                      dadza rade go splacic?
                      • maretina Re: minag znowu przegielas:( 09.12.04, 13:04
                        1) anka nigdzie nie wyrazila sie obrazliwie o swoim mezu, zrobilas to Ty jako
                        pierwsza.
                        2) nie zauwazylam, zeby anka byla materialistka, po prostu zycie jest dzis
                        drogie i to nie jest niczyja wina.to nic zlego chciec zyc na przyzwoitym
                        poziomie i korzystac z dobrodziejstw tego swiata a nie tylko patrzec przez
                        szybke na nie! na doksztalcanie sie potrzebna jest kasa, jesli zrezygnuja z
                        doksztalcania za kilka lat moga powiekszyc grono bezrobotnych, albo ciagle beda
                        zarabiac grosze.sorry, ale dla mnie facet myslacy o powiekszeniu rodziny przy
                        dochodach 1500 zlotych ( majacy dobre wyksztalcenie i mozliwosci by wiecej
                        zarabiac)to dzieciak. nie zdaje sobie sprawy gdzie zyje i po co zyje. gdyby ta
                        praca byla jego pasja i marzeniem: ok. nie wszystko przelicza sie na forse, ale
                        jesli tam mu zle i gowno zarabia to jest zalosny bubek i tyle:/. uwazam za
                        falszywe i nie majace nic wspolnego z rzeczywistoscia pierdzielenie na forum :
                        nie tylko pieniedzmi czlowiek zyje". to naduzywane powiedzenie.moglabym to
                        powiedziec osobom, ktore oprocz kasy nie widza nic w zyciu i tylko na kasie sie
                        skupiaja. anka tego nie robi. jest normalna i odpowiedzialna i ma ambicje, jest
                        swiadoma, ze zycie jest tylko jedno i trzeba je przezyc maksymalnie a nie byle
                        jak byle by bylo latwo i palcem nie kiwac.
                        3) znowu dobrze nie pzeczytalas, anka i jej maz planuja rodzine ( zatem
                        uprzedzajac Twoja kolejna uwage zauwaz, ze jej poscie jst liczba mnoga,
                        PLANUJA, nie jest to zachcianka anki, po prostu chca miec dziecko).
                        3) splacaja kredyt
                        4) utrzymanie malego dziecka to kilka stow miesiecznie dodaj to do kredytu i do
                        innych rachunkow i sprobuj wyzyc z takich dochodow. to sie nazywa wegetacja nie
                        zycie.
                        • Gość: wweronicca Re: minag znowu przegielas:( IP: *.mmj.pl / 217.153.84.* 09.12.04, 13:39
                          maretina czy to ty jestes anka?? bo po przeczytaniu tego wątku zaczynam mieć
                          takie wrażenie...
                          • Gość: anka Re: minag znowu przegielas:( IP: 217.153.156.* 09.12.04, 13:42
                            Maretina to nie anka, na pewno.
                          • miang Re: minag znowu przegielas:( 09.12.04, 13:46
                            chyba nie, ale wyglada na to ze i jednej i drugiej nie da sie przetlumaczyc ze
                            maz to nie tylko maszynka do robienia pieniedzy...
                            jak dla mnie EOT
                            • maretina Re: minag znowu przegielas:( 09.12.04, 14:03
                              miang napisała:

                              > chyba nie, ale wyglada na to ze i jednej i drugiej nie da sie przetlumaczyc ze
                              > maz to nie tylko maszynka do robienia pieniedzy...
                              > jak dla mnie EOT

                              napisze za siebie:))))
                              moj maz nie jest zadna maszynka do czegokolwiek, tym bardziej do "robienia
                              pieniedzy" jak bylas laskawa zauwazyc.
                              ja tez pracuje, tez zarabiam, jak chcesz wiedziec, to pensje mam wieksza niz
                              maz:P.(on za to pracy w szpitalu wsiada w karetke i jezdzi,nie robi tego
                              tlustego konta. robi to po to bo chce miec bezpieczenstwo finansowe dla swojej
                              rodziny. planujemy - podobnie jak anka i jej maz dziecko. musimy troche wydac
                              na lekarzy, zarobic na wyprawke itd)dla mza tez zrezygnowalam z lepiej platnej
                              pracy w warszawie i przenioslam sie w inny rejon polski, gdzie zarobki nie sa
                              tak duze jak w stolicy.
                              nie oplywamy w luksusy i blichtr lata nam klopo dupy za przeproszeniem. chcemy
                              tylko normalnie zyc.kupic sobie dobra plyte, ksiazke, isc do kina albo wypic
                              DOBRE winko. nie zatracamy sie, nie gonimy za kasa. mamy zawody, ktore
                              pozwalaja na godziwe zycie. nie zamierzam sie wstydzic tego, ze mam jakies
                              aspiracje. jesli sie do czegos dazy to tylko do czegos co pcha nas do przodu a
                              nie sprawia, ze stoimy w miejscu ( stanie w miejscu dzis to de facto cofanie
                              sie, bo swiat gna przed siebie). najlatwiej powiedziec: nie chce pieniedzy...
                              najlatwiejsza wykretka dla lenia lub dla czlowieka, ktory popadl w jakas apatie
                              i nie chce juz nic robic, chce miec tylko twz swiety spokoj.
                              nikt nie kaze pracowac tak, zeby nie mieszkac w domu, ale sa rozne prace: w
                              jednej sie siedzi 8 godzin i ma sie 1500 w innej trzeba byc tworczym przez te 8
                              godzin i ma sie 3500. trzeba wyzej mierzyc i tyle.
                              • Gość: anka Re: minag znowu przegielas:( IP: 217.153.156.* 09.12.04, 14:21
                                No to i ja:
                                Nie chcę, aby mój mąż klepał po kilkanaście godzin dziennie szmal, tylko po to
                                abym mogła wydawać kilka tysięcy złotych na swoje widzimisię, nie dlatego chce,
                                by zmienił pracę. Cenię to, ze wraca o 16 do domu i zawsze w nim jest jak
                                wracam, że nie musze narzekać, ze nie ma dla mnie czasu itd. Ale dlaczego od
                                razu zakładać, że lepiej płatna praca skazuje nas na ciągle w niej
                                pzresiadywanie, większe stresy niż ma teraz. On nie siedzi bezczynnie w obecnej
                                pracy tylko za... za dwóch za takie pieniądze które dostaje i wścieka się na
                                to, ale nic nie robi żeby to zmienić.
                                Poza tym chcę, by do czegoś dążył, rozwijał sie dalej jak kiedyś,cieszył się z
                                tego co robi, a ja wraz z nim.
    • samantha_fox Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 11:57
      Jestem dokladnie taka osoba jak twoj mąż - w ogole nie interesuje mnie kariera
      zawodowa, awanse, wyscig szczurow, a po przykrych doswiadczeniach mam dosyc
      skakania z kwiatka n akwiatek i bardzo sobie cenie swoja nudnawą odrobine prace
      za 1800 netto. Mysle, ze w tym wypadku nic nie wskórasz, tylko bedziesz w nim
      poglebiac wyrzuty sumienia, ze sie do niczego nie nadaje. A on jest jaki jest,
      jak nie jest zly, daj mu spokoj :-) byc moze sam pewnego dnia dojrzeje do
      takiej decyzji, ew. dostanie propozycje, ktorej nie bedzie chcial odrzucic.
      Moze sie okaze, ze to Ty w Waszym zwiazku masz smykalke do tych wszytskich
      biznesow, interesow i sie zrealizujesz, kasa bedzie i wszyscy zadowoleni. nic
      na siłę.
      pozdrawiam
    • tomasdyg anka :Mój mąż nie chce zmienić pracy...CEL W ŻYCIU 09.12.04, 12:15
      Gość portalu: anka napisała:
      ale poza skromnym życiem nie stać nas na hobby, język itd.Mamy kredyty do
      spłacenia, poza tym moja praca nie jest stabilna, a myślimy o powiększeniu
      rodziny"

      - a jesteś pewna, że to wasze wspólne cel i marzenia, czy też może to tylko
      projekcja twoich i tylko twoich życzeń, a marzenia, cele życiowe, ambicje
      małżonka są nieco, albo i bardzo inne.
      Pozdrawiam
    • an_ni Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 12:23
      a nie widzialy galy co braly ?
      • Gość: anka Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... IP: 217.153.156.* 09.12.04, 13:13
        Nie, gały brały trochę innego faceta, który miał kiedyś plany, że jak zdobędzie
        doświadczenie zawodowe to zmieni prace na lepszą, który chciał rozwijać swoje
        drogie hobby, a nie siedzieć w domu przed telewizorem, co teraz robi.I myślał o
        realizacji marzeń, a nie tylko wzdychał.Mam wrażenie, że to własnie ta praca to
        zrobiła, ta monotonia zabiła część jego.I dlatego chce by z niej zrezygnował.
        Nie wymagam od męża nie wiadomo jakich zarobków, chcę po prostu mieć poczucie
        bezpieczeństwa, a niestety w dzisiejszych czasach daje je również kasa.

        • an_ni Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 15:40
          jestes naiwna jak malo kto
          myslisz ze lepiej platna praca bedzie stabilniejsza? to dobry tekst! na naszym
          chorym rynku pracy im lepiej platna praca tym wieksze ryzyko!
          zapewne bedzie mial zapie..i nerwy a nie stabilizacje ! bedzie siedzial na
          nieplatnych nadgodzinach i zasuwal w weekendy
          a ty bedziesz pisac na forum - "on pracuje cale dnie a ja siedze sama w domu z
          dzieckiem, chcialbym miec jeszcze dwojke ale on za malo zarabia i za dlugo
          pracuje, mamy wprawdzie w domu zestaw kina domowego wiec ogladam seriale
          brazilijskie (tam mezczyzni sa w domu z zonami albo zabieraja je na wystawne
          kolacje!), mamy pralke, zmywarke, nie musze gotowac bo mozemy zamawiac
          catering, mam opiekunke do dziecka - przeciez nie bede z nim siedziala w
          piaskownicy ! bo wtedy moge isc do centrum handlowego i kupic sobie nowy ciuch
          (ostatnio u Prady bluzeczka w promocji za 1999 zl! wow)
          jestes chyba z tych ktorym trudno dogodzic
    • Gość: Lasa Do ambitnej Anki IP: 208.37.26.* 09.12.04, 14:26
      A ty masz swoja ambicje czy tylko szukasz jej w mezu. Sama guzik zarabiasz to
      moze ty powinnas zdobyc inna prace skoro tak malo ci kasy? To takie proste
      jest, brak ci ambicji czy co???
      • Gość: anka Re: Do ambitnej Anki IP: 217.153.156.* 09.12.04, 14:28
        A ty naucz się uważnie czytać, zanim cokolwiek napiszesz!!! Przeczytaj sobie
        wcześniejsze moje posty!!
    • Gość: pmkalska Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... IP: *.cu.com.pl / 193.24.24.* 09.12.04, 15:08
      Świetnie znam Twoją sytuację. Mój mąż pracuje za 1200 zł netto miesięcznie i
      również nie chce słyszeć o zmianie pracy. Mimo tego, że ostatnio nawet miałam
      dla niego ofertę od mojego znajomego, czyli start byłby łatwiejszy.
      Ale jemu jest tak wygodnie. Pracuje na miejscu, nie musi dojeżdzać. Ja zarabiam
      3 razy więcej od męża. I mam dosyć ciągłego zamartwiania się skąd wziąć na
      opłaty, na życie, na kredyt na mieszkanie. Dodam, że mamy córkę (20 mies.),
      która kosztuje sporo miesięcznie. Dla mnie nie jest problemem, że to ja
      zarabiam więcej, chodzi mi przede wszystkim o poczucie odpowiedzialności za
      rodzinę. Dopóki byliśmy sami, nie było, aż takiego problemu. Od momentu kiedy
      urodziła się córka, jest więcej wydatków i zrobił się problem. I nie chodzi mi
      o to, żeby raptem zaczął zarabiać 10 000 zł miesięcznie. Ale 500-600 zł to już
      byłoby dużo.
      Podobnie jak Tobie, nie chodzi mi o luksusy, ale o zwykłe, normalne życie, a
      nie ciągłe kombinowanie jak przetrwać do pierwszego. Nie wspomnę oczywiście o
      kupieniu sobie czegokolwiek, to nie wchodzi w rachubę.
      Nie zgadzam się z innymi, że chodzi o wyścig szczurów, pracę po godzinach, ale
      o spokojny byt. Córka jest jeszcze mała, ale co będzie jak pójdzie do
      przedszkola, szkoły. Czasy są takie, że musi uczyć się przynajmniej jednego
      języka obcego, bo później nie będzie miała żadnych szans ani w szkole, ani w
      pracy. Takie są realia.
      Nie wiem jak na niego wpłynąć, nie pomagają ani prośby, ani groźby.
      Jednocześnie nie wspominam o zmianie pracy codziennie, nie nagabuję go ciągle.
      Staram się pomóc mu w znalezieniu pracy, ale nie mogę tego za niego zrobić.
      Natomiast on ma to wszystko gdzieś.
      Razem zdecydowaliśmy się założyć rodzinę i nie mam dłużej ochoty sama borykać
      się ze wszystkimi problemami.
      Pozdrawiam.
      • Gość: anka Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... IP: 217.153.156.* 09.12.04, 15:25
        To chociaż nie jestem sama...
        No i ja się takiej sytuacji w jakiej ty jesteś obawiam, dlatego tak walczę by
        zmnienił te pracę teraz. I nic mi z tego nie wychodzi - ani prośby ani groźby
        ani szantaze nie pomagają... I ja uważam, ze to kwestia odpowiedzialności nie
        tylko za siebie, ale i za pzryszlą rodzinę, bo o sobie nawet nie mówię.
        Problem jest w tym, ze ja myślę na wyrost, a on żyje dniem teraźniejszym i
        twierdzi, że jak będzie musial to zacznie się martwić.Czasami bym chciała zeby
        go zwolnili i wtedy z nożem na gardle moze by się ruszył.

        • an_ni Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 15:44
          a gdyby go zwolnili i nic nie mogl znalezc ??? co wtedy?
          bluznisz
      • an_ni Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 15:43
        skoro on zarabia 12000 a ty trzy razy wiecej weic 36000 to razem daje to 4800 i
        ty sie martwisz jak dotrwac do pierwszego???? jak ty zyjesz????
        • Gość: anka Re: do an_ni IP: 217.153.156.* 09.12.04, 16:01
          Ja nie zarabiam 3600 zł tylko 4 razy mniej, a poza tym pisałam już ze nie
          zależy mi na bluzeczkach jak ty tu piszesz za 1900 zł z wyprzedazy.Poczytaj
          troche uważniej...
          Nie pisz, że praca za kilkaset złotych więcej od razu stanie się nerwowa,
          czasochłonna itd. bo wcale taka nie musi być.Nie jestem małożyciową smarkulą,
          która nie ma zielonego pojęcia o rynku pracy, wiem, jak jest, sama siedzę po
          godzinach często w okropnym stresie,szukałam pracy długo, potrafię ją docenić.O
          warunkach pracy mojego męża też pisałam,wcale nie jest różowa za takie
          pieniądze.
          • an_ni Re: do an_ni 09.12.04, 16:52
            a czy ty nie widzisz do kogo ja odpisuje nie widzisz drzewka odpowiedzi???
      • taraj Czegos nie kumam... 10.12.04, 10:28
        Maz zarabia 1200, ty 3 x 1200 czyli 3600, razem macie 4800 zl na miesiac i
        twierdzisz, ze nie macie na zycie?

        > Podobnie jak Tobie, nie chodzi mi o luksusy, ale o zwykłe, normalne życie, a
        > nie ciągłe kombinowanie jak przetrwać do pierwszego. Nie wspomnę oczywiście o
        > kupieniu sobie czegokolwiek, to nie wchodzi w rachubę.

        To co ty robisz z tymi pieniedzmi, ze za 4800 PLN/miesiac kombinujesz jak dozyc
        do pierwszego i nie mozesz sobie niczego kupic?

        Mam wrazenie, ze pieprzysz jak potluczona albo kompletnie nie potrafisz
        zarzadzac domowym budzetem.
    • ideal.krakow to masz męza sierote jakąś, nie widziały gały co 09.12.04, 16:58
      brały?
      • maretina Re: to masz męza sierote jakąś, nie widziały gały 09.12.04, 17:06
        ideal.krakow napisał:

        > brały?

        przeczytaj caly watek, albo chociaz wszystkie wypowiedzi anki! galy widzialy!
        tylko facet stracil zapal.
        • ideal.krakow Re: to masz męza sierote jakąś, nie widziały gały 09.12.04, 17:10
          stracił zapał bo miał leserskie geny wiec jako kobieta inteligentna powinna
          była to zauważyc.
          • maretina Re: to masz męza sierote jakąś, nie widziały gały 09.12.04, 17:12
            ideal.krakow napisał:

            > stracił zapał bo miał leserskie geny wiec jako kobieta inteligentna powinna
            > była to zauważyc.

            taaaak, oczywiscie. kobiety maja w oczach cos co pomaga kariotyp fraglesa
            zobaczyc:)
            ale porabaniec trafil na kobiece forum:))) niezly jestes:P:)
            • ideal.krakow Re: to masz męza sierote jakąś, nie widziały gały 09.12.04, 17:16
              Przepros mnie kobieto!!! jestem mezczyzna i nalezy mi sie szacunek jasne?
              • maretina Re: to masz męza sierote jakąś, nie widziały gały 09.12.04, 21:24
                ideal.krakow napisał:

                > Przepros mnie kobieto!!! jestem mezczyzna i nalezy mi sie szacunek jasne?

                na razie to na kopa w 6 liter zasluzyles zawodowcu:P:)
    • Gość: Artur Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... IP: *.ss.shawcable.net 09.12.04, 18:47
      Przy 20% bezrobociu namawiasz meza do zmiany pracy? Cos masz nie tak w glowie. Dobrze, ze on ma poukladane.
      • Gość: Artur Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... IP: *.ss.shawcable.net 09.12.04, 19:00
        Jeszcze ci tylko dodam dziewcze, ze statystyka mowi, ze przy zmianie pracy mozesz miec nadzieje na wspaniala przyszlosc ale tak naprawde to 1/3 ludzi konczy z czyms na podobnym poziomie co poprzednio, 1/3 rzeczywiscie poprawia swoj los mniej lub wiecej (czesto mniej niz wiecej), 1/3 konczy GORZEJ niz bylo w starej pracy bo nowa firma okazala sie albo nieuczciwa i za duzo obiecywala, albo nieporadna w swiecie biznesu. Moze sie nawet okazac, ze nowa praca zniknie kompletnie z powierzchni ziemi na skutek roznych przyczyn.

        To sa dobre uczciwe statystyki wiec je sobie wez do serca.
        • maretina Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 09.12.04, 21:22
          pierd...ć statystyki! nie bede wedlug nich zyla! nie Tobie oceniac, w ktorej
          czesci tej statystyki sie ktos znajdzie.
          poprzednie prace, ktore zmienialam wyszly mi na lepsze, bylo warto, poza
          lepszymi warunkami finansowymi zdobywalam nowe kwalifikacje.
          jestes zalosnie bierny, a statystyka, to Twoj nedzny horoskop wedlug ktorego
          zyjesz.
          nie chcialabym tak skonczyc, chce sie rozwijac, byc tworcza i jesli to oznacza
          zmiane pracy zrobie to!
          • Gość: Artur Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... IP: *.ss.shawcable.net 10.12.04, 05:18
            Nie wiem co tam jest z toba. Moze jestes jakas tam superhiper, ladna i inteligentna i robisz kariere jak torpeda. A moze dobra w lozku.

            Niemniej na kazde twoje posuniecie zawodowe zakonczone sukcesem przypadaja dwie osoby, ktore zrobily to samo i albo sie niewiele zmieniko, albo sie im pogorszylo.
            • maretina Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... 10.12.04, 07:44
              Gość portalu: Artur napisał(a):

              > Nie wiem co tam jest z toba. Moze jestes jakas tam superhiper, ladna i
              intelige
              > ntna i robisz kariere jak torpeda. A moze dobra w lozku.
              tak, oczywiscie, jak kobieta jest zaradna, wyksztalcona i dobrze zarabia to od
              razu znaczy, ze lazi po lozkach. oswiadczam, ze nie mam komu:P
              poprzednim moim zefem byla kobieta, teraz tez:P.
              > Niemniej na kazde twoje posuniecie zawodowe zakonczone sukcesem przypadaja
              dwie
              > osoby, ktore zrobily to samo i albo sie niewiele zmieniko, albo sie im
              pogorsz
              > ylo.
              i co z tego? zawsze moze byc tak, ze mi sie nie uda a komus innemu owszem. kto
              nic nie ryzykuje ten nic nie ma. banalna prawda.
    • Gość: xy2 Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... IP: .48.213.* / 80.51.176.* 09.12.04, 21:26
      a moze on lubi to co robi
    • buhaj_z_rogiem Daj mu dobry przykład 10.12.04, 09:40
      i sama zmień swoją prace na lepsza i bardziej stabilną.
      Verba docent, exempla trachunt!
      • Gość: xy2 Re: Daj mu dobry przykład IP: .48.213.* / 80.51.176.* 10.12.04, 09:51
        :)
    • Gość: xy2 Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... IP: .48.213.* / 80.51.176.* 10.12.04, 09:51
      czytam nieuwżnie
    • Gość: anka Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... IP: 217.153.156.* 10.12.04, 09:58
      Na pewno zmienię, o czym pisałam wcześniej.I nie myślę, jak większość z was, ze
      spadnę z deszczu pod rynnę, tylko znajdę taką, która będzie mi odpowiadała.Może
      to mojego męża zmobilizuje. Gadanie, że można trafić gorzej jest bez sensu, bo
      w tej sytuacji przez całe życie trzeba by było gnić w jednym miejscu.Poza tym
      czasami na rozmowie kwalifikacyjnej juz dużo wychodzi czy będzie lepiej czy
      gorzej w nowym miejscu pracy. Byłam juz na dwóch takich, podczas których
      dowiedziałam się, że zmiana nie wyszłaby mi na dobre. Wystarczyło szczegółowo
      wypytać, o sprawy które nas najbardziej interesują. Ale podkreślam to raz
      jeszcze - mój mąż ma zdecydowanie lepsze kwalifikacje i nie klikumiesięczne
      doświadczenie jak ja.
      • Gość: xy2 Re: Mój mąż nie chce zmienić pracy... IP: .48.213.* / 80.51.176.* 10.12.04, 10:31
        "Byłam juz na dwóch takich, podczas których
        dowiedziałam się, że zmiana nie wyszłaby mi na dobre. Wystarczyło szczegółowo
        wypytać, o sprawy które nas najbardziej interesują"
        a ja nie wypytalam i sie przejechalam ze bardziej nie mozna
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka