atama
17.09.09, 09:48
Dzisiejsza Gazeta:
"- Nie wrzucajcie datków do puszek na ulicach! Żebractwo staje się
zawodem - alarmuje żoliborski ośrodek pomocy społecznej. Wspólnie z
policją będzie sprawdzał, kto w ich dzielnicy prosi o jałmużnę.
Namówi też księży, by z ambon ogłosili, że takie pomaganie nie ma
sensu".
Więcej na:
miasta.gazeta.pl/warszawa/1,34889,6738405,Przestana_zebrac_na_
ulicach__Jest_na_to_sposob.html
Ja pamiętam naszego ojca, który mówił, że poza przypadkami
oczywistymi, zawsze pomaga. Zawsze coś wrzuci, żeby nie ominąć
prawdziwego nieszczęścia na ulicy. Nie przejść obojętnie obok
prawdziwej biedy...
Co Wy na to? Jak sobie radzicie z prośbami o pomoc na ulicy albo
tymi, którzy pukają do Waszych drzwi?