luna15
06.12.09, 19:44
Tak mnie natchnął wątek mamymisiowej....Temat mi bliski, długo szukałam
swojego połówka...10 lat czynnie a czekałam lat 34...
Co zrobić gdy miłość nie przychodzi do nas prostą drogą i krótka drogą...Temat
braku miłości, związku nie jest łatwy.To nie tylko brak tej drugiej osoby, to
także brak dzieci, rodziny, to samotne wieczory, święta, sylwester, to wakacje
spędzane w najlepszym wypadku z koleżankami ....Czy można tęsknic za mężem
którego się nie zna i za dziećmi które się nie narodziły? ....Uwierzcie mi
...można...
I teraz kwestia wyboru...mamy swoje lata - na naszej drodze po takich
doświadczeniach staje ktoś kto jest naszym przeznaczeniem, nasza
miłością...ale ....kiedyś był/była żonata sakramentalnie....
I co robić? Co Wy byście zrobili?
Nie mam tego dylematu /uff/, mój połówek ślubował "tylko" cywilnie..
Ale mam 4 znajomych którzy nie mieli tak łatwo...wybrali miłość ...miłość do
człowieka, realizują siebie, swoje marzenia...Nie byli w stanie w wieku 30-40
lat wyrzec się tego za czym tak tęsknili..... w imię wiary....Ja ich rozumiem,
rozumiem ich bardziej niż siostrę mamy misiowej...chociaż ją też, ale
trochę...tylko troche.