Dodaj do ulubionych

Prezenty:)

22.12.09, 22:57
Wybrane, zapakowane...
Zapraszamy do otwieraniasmile
Obserwuj wątek
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Aka21 22.12.09, 22:59
      W tej samej okolicy przebywali w polu pasterze i trzymali straż nocną nad swoją
      trzodą. Naraz stanął przy nich anioł Pański i chwała Pańska zewsząd ich
      oświeciła, tak że bardzo się przestraszyli. Lecz anioł rzekł do nich: «Nie
      bójcie się! Oto zwiastuję wam radość wielką, która będzie udziałem całego
      narodu: dziś w mieście Dawida narodził się wam Zbawiciel, którym jest Mesjasz,
      Pan. A to będzie znakiem dla was: Znajdziecie Niemowlę, owinięte w pieluszki i
      leżące w żłobie». I nagle przyłączyło się do anioła mnóstwo zastępów
      niebieskich, które wielbiły Boga słowami:
      «Chwała Bogu na wysokościach,
      a na ziemi pokój
      ludziom Jego upodobania».
      (Łk 2, 8-14)

      ----------------------------------------------

      Droga Agnieszko,

      dobrze wiesz, jak narodziny dziecka zmieniają życie, przewracają je do góry
      nogami, a jednocześnie wypełniają sensem.
      Życzę Ci, by narodzone Dziecię Jezus napełniło Twój dom i Twoich bliskich swoją
      obecnością. Emmanuel - to znaczy Bóg z nami.

      -----------------------------------------------

      Ciche oczekiwanie Obecności

      "Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie".
      Ty, który pragniesz zgłębić tajemnicę swego serca, gdziekolwiek jesteś na ziemi,
      czy przeczuwasz w sobie choćby przelotne, ciche oczekiwanie Obecności?
      To pełne prostoty oczekiwanie, to proste pragnienie Boga jest już początkiem wiary.
      On jest pośród nas, Ten, którego nie znamy. Dla jednych bardziej dostępny, dla
      innych bardziej ukryty... ale każdy może usłyszeć to zdumiewające pytanie:
      "Dlaczego się lękasz? Ja, Jezus Chrystus, jestem tutaj. Pierwszy Cię
      umiłowałem... W tobie złożyłem mą radość".
      Zdajesz sobie sprawę z ułomności swojej odpowiedzi. Radykalizm Ewangelii czasem
      cię przerasta.
      Już jeden z tych, którzy uwierzyli jako pierwsi, mówił do Chrystusa: "Wierzę,
      zaradź memu niedowiarstwu".
      Zawsze pamiętaj: ani wątpliwości, ani poczucie milczenia Boga, nie odbiorą ci
      Jego Ducha Świętego.
      Bóg prosi cię, byś się zdał na Chrystusa i z ufnością wiary przyjął Jego miłość.

      Ten, który ci towarzyszy

      Ty, który pragniesz iść za Chrystusem, nie oglądając się za siebie, czy odważysz
      się ciągle na nowo ufać Ewangelii?
      Czy będziesz odnawiał w sobie zapał, dając się prowadzić Temu, który spokojnie
      ci towarzyszy, nigdy się nie narzucając? On, Zmartwychwstały, jest w tobie i
      poprzedza Cię w drodze.
      Czy pozwolisz, by On sprawił, żeby trwała w tobie świeżość źródła, nawet wtedy,
      gdy sądzisz, że nie jesteś godzien Jego miłości?
      Bóg fascynuje swoją pokorną obecnością. Nigdy nie rani ludzkiej godności. Każdy
      autorytarny gest zniekształcałby Jego oblicze. Odczucie, że Bóg przybywa po to,
      by karać, jest jedną z największych przeszkód w wierze.
      Chrystus "cichy i pokornego serca", na nikogo nie wywiera presji.
      W ciszy twego serca szepcze: "Nie lękaj się, Ja jestem".
      Rozpoznany lub nierozpoznany, Chrystus, Zmartwychwstały trwa przy każdym
      człowieku, nawet wtedy, gdy on o tym nie wie.
      Płomień w sercu człowieka, Światło w ciemności - miłuje cię tak, jak miłuje się
      jedyne dziecko. Życie oddał za ciebie - oto Jego tajemnica.
      Zjednoczony z Chrystusem wiesz, że i walka, i kontemplacja mają jedno i to samo
      źródło: jeśli modlisz się, robisz to z miłości, jeśli walczysz o przywrócenie
      ludzkiej twarzy najbardziej pokrzywdzonemu, to też z miłości.
      Bóg jest istotą duchową, Jego obecność jest niewidzialna. W Chrystusie Bóg
      objawia się bez oślepiającego blasku.
      Nie dziw się, gdy istota rzeczy jest zakryta dla twych oczu. To każe ci jeszcze
      żarliwiej szukać bliskości Zmartwychwstałego.
      W miarę upływu dni zaczniesz przeczuwać głębię i rozległość tej miłości, która
      przerasta wszelkie poznanie. Przez całe życie będziesz z niej czerpał zachwyt i
      odwagę, by wciąż rozpoczynać od nowa.

      Pojawia się to, co nieoczekiwane

      W każdym człowieku istnieje jakaś cząstka samotności, której nie wypełni żadna
      ludzka zażyłość.
      A przecież nigdy nie jesteś sam. Spójrz spokojnie w głąb swojego serca, a
      zobaczysz, że właśnie tam, gdzie nikt do nikogo nie jest podobny, czeka na
      ciebie Chrystus. Wtedy pojawia się to, co nieoczekiwane.
      Chrystus nie przyszedł "znieść, ale wypełnić". Kiedy słuchasz w ciszy serca,
      zaczynasz rozumieć, że nie zamierza On upokorzyć istoty ludzkiej, lecz
      przychodzi przemienić nawet największy Twój niepokój.
      Kiedy poznajesz samego siebie, czujesz się wewnętrznie nieswój? Któż jednak
      mógłby cię potępić, kiedy Jezus modli się w tobie? Gdybyś zaczął siebie o
      wszystko oskarżać, czy starczyłoby ci nocy i dni?
      Kiedy przechodzisz przez ciężkie próby wewnętrzne albo spotykasz się z
      niezrozumieniem, nie zapominaj, że w tej ranie, którą jątrzy niepokój, rodzą się
      także życiodajne siły. I otwiera się przed tobą droga od zwątpienia do zaufania,
      od bezowocnego trudu do twórczego działania.

      (br Roger z Taize "Źródła Taize")
      • aka21 Re: prezent dla Aka21 29.12.09, 21:57
        Bardzo serdecznie dziękuję za prezent! Piękny prezent... dziękuję za to
        poruszenie serca, a szczególnie chyba za to zdanie:
        Ty, który pragniesz iść za Chrystusem, nie oglądając się za siebie, czy odważys
        > z
        > się ciągle na nowo ufać Ewangelii?
        Dało do myśleniasmile
        Dziękuję Aniołku! i serdecznie pozdrawiamsmile
        • franula Re: prezent dla Aka21 06.01.10, 23:10
          dziękuję - ciągle o tym opowiadaniu myślę...
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Atama 22.12.09, 23:00
      www.testimonium.pl/mp3/obronca/testimonium_wypas.mp3
      www.katolik.pl/index1.php?st=rozne&id_r=115&id=590&rodzaj=modlitwy
      • atama Re: prezent dla Atama 24.12.09, 10:45
        Dziękuję za optymistyczną muzykę, która wlewa nadzieję i uśmiech smile)
        I za modlitwę!
        Radośnie się zrobiło, Mój Darczyńco wink
    • wychowanie_w_wierze prezent dla 11.Jula 22.12.09, 23:02
      Jula,
      Modliłam się, aby dać Ci COŚ DOBREGO w te święta.
      ...Pisałaś, że chciałabyś, aby było już po nich.
      Nie wiem, czy to będzie TO DOBRO, ale... w ostatnią niedzielę
      adwentu papież powiedział takie słowa:

      "Boże Narodzenie nie jest bajką dla dzieci, lecz odpowiedzią Boga na
      dramat ludzkości
      poszukującej prawdziwego pokoju. "On sam będzie pokojem!", mówi prorok
      mając na myśli Mesjasza.

      Do nas należy otwarcie na oścież drzwi, ażeby Go przyjąć.

      Nauczmy się od Maryi i Józefa: z wiarą oddajmy się na służbę planowi
      Bożemu.

      Nawet jeśli tego w pełni nie możemy zrozumieć, zawierzmy Jego mądrości i
      dobroci.
      Szukajmy nade wszystko Królestwa Bożego, a Opatrzność nam pomoże. "

      ...I pomyślałam o Tobie.

      Może te słowa papieża, może to, że myślałam o Tobie, może to będzie JAKIEŚ
      DOBRO.
      Ale i tak TO NAJWAŻNIEJSZE DOBRO (i Ty o tym wiesz!) to jest JEZUS
      CHRYSTUS.
      ON ma moc dać Ci radość, pokój... ON JEDEN.

      Mimo wszystko radosnych świąt Ci życzę smile

      ...Z modlitwą - forumowiczka
      • 11.jula Re: prezent dla 11.Jula 23.12.09, 18:19
        Dziękuję bardzo, mądre słowa, dobre słowa. A u mnie chyba nie będzie
        tak źle. Pozdrawiam i Błogosławionych Świąt.
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Justyna.ada 22.12.09, 23:04

      Szukającym
      znalezienie,
      Miłość
      niekochanym,
      Płaczącym
      ukojenie,
      Pzyjęcie
      nichcianym,
      Krzyczącym
      milczenie,
      Wątpiącym
      nadzieję,
      Rarunek
      tonącym,
      Zagniewanym
      pojednanie,
      Bogu
      chwałę,
      Człowiekowi zaś
      pokój.
      Oto dlaczego
      Bóg przychodzi, na ziemię.

      Dużo ciepła i miłości, dużo radości i pokoju, w sercu Twoim i tych, którzy Cię
      otaczają.
      Wybrałam dla Ciebie modlitwę zawierzenie Karola de Foucault, coś z czym sama ma
      duży problem. Dopiero po kilkakrotnym przeczytani dotarło do mnie o co tak
      naprawdę chodzi.
      …Ojcze uczyń ze mną co zechcesz… dziękuję Ci za wszystko cokolwiek ze mną uczynisz…
      Czy na pewno jestem gotowa. Na wszystko?

      Życzę Ci takiej wiary i ufności jak u Karola de Faoucault. Ufnej gotowości na
      wszystko.


      Ojcze
      oddaję się Tobie.
      Uczyń ze mną, co zechcesz.
      Dziękuję Ci za wszystko,
      cokolwiek ze mną uczynisz.
      jestem gotów na wszystko
      przyjmuję wszystko.

      Niech Twoja wola spełnia się we mnie
      i we wszystkich Twoich stworzeniach,
      nie pragnę niczego innego, mój Boże.
      Składam moją duszę w Twoje ręce.
      oddaję Ci ją, Boże
      z całą miłością mego serca.

      Kocham Cię
      i to jest potrzebą mojej miłości,
      żeby się dawać,
      oddawać się w Twoje ręce bez ograniczeń,
      z nieskończoną ufnością,
      bo Ty jesteś moim Ojcem.
      • justyna.ada Re: prezent dla Justyna.ada 28.12.09, 09:37
        Dziękuję bardzo smile))

        Wciąż mam nadzieję że mi się coś z tego spełni - a zawierzenia boję
        się jak ognia smile))
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Wiesia140 22.12.09, 23:05
      Nic się nie zmienił

      Zestarzał się nam księżyc. Ludzie po nim chodzą
      mówią o nim tak szczerze, że zaczyna nudzić,
      nikt go nie traktuje w poezji na serio
      jak Hamlet uogólnia myśli praktycznie.

      Poezję diabli wzięli, prawie już jej nie ma,
      szary świerszcz już ją zastąpi swą metodą zwykłą,
      a z wierszy napisanych chyba ten nie umrze
      co nie bał się być prawdą lub stał się muzyką.

      Tylko Jezus pozostał,
      choć ludzie nerwowi
      nawet nie zauważą, że przystanął w sieni.

      Ma tyle ran co przedtem a nic się nie zmienił.

      Jan Twardowski

      i do posłuchania smile

      www.youtube.com/watch?v=nBgE2jOgJYc
      • wiesia140 Re: prezent dla Wiesia140 23.12.09, 18:39
        Drogi darczyńco Twój prezent bardzo mi się spodobał. Jest taki szyty na miarę .W zamia, żeby Cię tak z pustymi rekoma nie wypuścić ofiaruję Ci modlitwę , którą kiedyś napisałam ( inni forumowicze mogą również skorzystać). Oto ona:

        Ojcze napełnij moje serce miłością. Pragnę Cię najbardziej ze
        wszystkiego. Uczyń mnie taką jaką chcesz, abym była. Wejdź we mnie i odmień
        wewnętrznie. Niech się dzieje Twoja Wola. Niech zapłonę Twoją Miłością. Wiem
        ,ze ciągle się mylę i podejmuję decyzję, które nie zawsze dają takie efekty
        jakie bym chciała. Wiesz błądzę mimo, ze bardzo się staram, ale ja będę lepsza.
        Uczę się , wiem , gdzie popełniam błędy mimo tego ,że nie mogę ich jeszcze
        całkowicie wyeliminować. Powierzam ci wszystkie moje ułomności. Dałeś mi
        Nauczyciela, który jest dla mnie nie niedoścignionym wzorem,Gdy chodził między
        nami tak mało Go słuchaliśmy. Byliśmy i jesteśmy ciągle zajęci sobą, uwięzieni
        we własnym egoistycznym świecie. Nie dostrzegamy słabszych, tych, którzy z
        jakiegoś powodu nie radzą sobie. Proszę Cię naucz nas pomagać innym. Jesteśmy
        jak te nieporadne krnąbrne dzieci, które ciągle potrzebują Twojej Ojcowskiej
        Ręki, czasem karcącej, ale zawsze pełnej Rodzicielskiej Miłości. Obudź nasze
        serca, bo są uśpione. Dotknij nasze słabe strony i uzdrów je. Włóż w nasze serca
        Twojego ducha i spraw, aby nas ożywił i wzmocnił w drodze do wieczności z Tobą
        Ojcze. Proszę Cię również o dar modlitwy, dla tych którzy go potrzebują.
        Pragniemy być z Tobą, choć czasem sami o tym nie wiemy. Wiem ,że tylko czyste
        dusze przynoszą Ci radość z uwielbieni ciebie, więc proszę uczyń nas czystymi.
        Niech staniemy się jak te biblijne dzieci, o których wspominał Twój Syn, bo
        tylko tacy możemy wejść do Twojego Królestwa. Potrzebujemy Ciebie tak jak
        wędrowiec potrzebuje światła w ciemności. Prosimy świeć nam zawsze Swoim
        Światłem Prawdy, Wiary, Nadziei i Miłości i spraw abyśmy zaświecili nim także i
        byli jak żywe drogowskazy w ciemności dla szukających Ciebie. Umacniaj nas
        byśmy nigdy nie pogaśli . Powierzamy Ci cały świat w Twoje Boskie Ręce. Światu
        potrzebna nadzieja , Twoja Nadzieja . Wypełnij nią nasze umysły, byśmy mogli
        służyć i dać ją innym. Tchnij w ludzie dusze pokorę, żeby nie straciły ze
        swoich oczu tego co najważniejsze. Umocnij naszą wolę, byśmy nie poprzestawali w
        poszukiwaniu Ciebie . Umyj nas w Twoim Boskim Zdroju Odnowienia. Wiedz, że
        nie nasza wola , a Twoja się dzieje. znasz nasze słabości i smutki. Błagamy Cie
        otrzyj łzy z płaczących oczu. Daj radość zasmuconym. Przytul szlochających ,
        bezradnych, opuszczonych.pokaż wyjście tym, co nie mogą go znaleźć. Wesprzyj
        ramieniem upadających. Kochamy Cię nawet wtedy, gdy upadamy " Niech zstąpi Duch
        Twój i odnowi oblicze ziemi". Przysyłasz nam swoich posłańców, ale wiedz , że
        przychodzą także wilki w owczej skórze. Spraw abyśmy mogli rozpoznać i odróżnić
        jednych od drugich. Wiemy, ze tylko czyste dusze istotowo z tobą zjednoczone
        przez Syna twojego, a naszego Zbawiciela Jezusa Chrystusa są w stanie się
        obronić, więc pokornie błagamy:" Panie weź wszystkie ludzkie dusze i zespól je
        z twoim Boskim Jestestwem poprzez Niego" Ogarnij nas sobą i nigdy nie
        wypuszczaj ze Swojej Ręki.
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Zuzasza 22.12.09, 23:06
      „W Boże Narodzenie nasz duch otwiera się na nadzieję, gdy kontempluje chwałę
      Bożą ukrytą w ubóstwie Dzieciątka owiniętego w pieluszki i leżącego w żłobie: to
      Stworzyciel świata, umniejszony do bezsilności nowo narodzonego Dziecka!
      Przyjęcie tego paradoksu — paradoksu Bożego Narodzenia — to odkrycie Prawdy,
      która czyni nas wolnymi, Miłości, która przemienia istnienie. W Noc Betlejemską
      Zbawiciel stał się jednym z nas, aby stać się towarzyszem na zdradliwych drogach
      historii. Ujmijmy dłoń, którą do nas wyciąga: jest to dłoń, która niczego nie
      chce nam odebrać, a jedynie dawać.

      Z pasterzami wchodzimy do betlejemskiej stajni, gdzie spogląda na nas Maryja,
      milczący świadek cudownych narodzin. Niech Ona pomoże nam dobrze przeżywać
      święta Bożego Narodzenia; niech nas nauczy, jak zachować w sercu tajemnicę Boga,
      który dla nas stał się człowiekiem; niech nas prowadzi, abyśmy dawali światu
      świadectwo Jego prawdy, miłości i pokoju”. BXVI ‘Urbi et Orbi’ 2005



      Zuzaszo!

      Życzę Tobie i Twojej rodzinie „pokoju Bożego, który przewyższa wszelki umysł,
      będzie strzegł waszych serc i myśli w Chrystusie Jezusie” na te Święta i
      nadchodzący Nowy Rok!

      Rozważając tajemnicę Wcielenia Słowa pamiętaj, że nawet w najtrudniejszych i
      najbardziej bolesnych próbach Bóg nigdy nas nie opuszcza: przyszedł na świat, by
      dzielić z nami życie.



      Zatem: Radujmy się! Chrystus się narodził! J



      www.youtube.com/watch?v=I4uLpTW821o&feature=related




      tekst łaciński


      tekst polski

      Gaudete, gaudete! Christus est natus
      Ex Maria virginæ, gaudete!


      Radujcie się, Radujcie! Chrystus się narodził
      Z Maryi dziewicy, Radujcie się!

      Tempus adest gratiæ
      Hoc quod optabamus,
      Carmina lætitiæ
      Devote reddamus.


      Nadszedł czas łaski
      którego pragnęliśmy;
      pobożnie oddajmy
      Pieśni Radości.

      Deus homo factus est
      Natura mirante,
      Mundus renovatus est
      A Christo regnante.


      Bóg stał się człowiekiem,
      Natura się zdumiewa;
      Świat został odnowiony
      przez Chrystusa króla.

      Ezechielis porta
      Clausa pertransitur,
      Unde lux est orta
      Salus invenitur.


      Przeszliśmy przez
      zamknięte bramy Ezechiela;
      Zbawienie jest znalezione tam,
      Gdzie światło się wznosi.

      Ergo nostra cantio,
      Psallat iam in lustro;
      Benedicat Domino:
      Salus Regi nostro.


      A więc niech nasz chór
      śpiewa ten hymn w oczyszczeniu
      Niech oddaje cześć Panu:
      pozdrowienia naszemu Królowi.



      A na koniec J. Twardowski J
      www.youtube.com/watch?v=1qnaxxZ63wY

      • zuzasza Re: prezent dla Zuzasza 23.12.09, 18:20
        Dziękuję serdecznie za życzenia. A jeszcze bardziej za te muzyczne, bo ja taki
        stwór jestem, któremu przez uszy to prosto do serca wszystko wędruje i tak
        najłatwiej mnie wzruszyć i poruszyć. Piękne było. Dziękuję!!!
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Budzikowa 22.12.09, 23:08
      Budzikowo! smile

      Życzę Ci, aby Twoje serce było takie jak stajenka - proste i wielkie (tam, w
      Betlejem, nie było drzwi!), by było w nim ciepło (w żłobku było sianko!), by Bóg
      w nim był. Zawsze...

      Mam dla Ciebie dwa skromne prezenty:

      Zaszeleści teraz kartka, to wiersz Adama Zagajewskiego:



      On działa w blasku i ciemności

      w huku wodospadów i w ciszy snu,

      lecz inaczej niż głoszą wasi

      pasterze, pozostający pod dobrą

      opieką. Szuka najdłuższej linii,

      drogi, która jest tak okrężna, że

      prawie niewidoczna. Gubi się

      w cierpieniu. Tylko ślepy, tylko

      sowy czują czasem jej nikły ślad

      pod powieką.



      i zaraz potem zabrzmi piosenka (plus kilka kolęd w tle)



      liturgia.wiara.pl/elementy/koledy/Dzisiaj_na_ziemie.mp3


      Świętuj! Ściskam serdecznie



      - Agnieszka Pawlinka
      • budzikowa Re: prezent dla Budzikowa 24.12.09, 10:46
        Dziękuję! Wzruszyłam się - bardzo trafione i życzenia i wiersz.
        A piosenka pobujała mnie trochę i zapobiegła całkowitemu rozklejeniu się smile

        Błogosławionych Świąt!
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Nati1011 22.12.09, 23:09
      Ks. Józef Tischner, Wiara ze słuchania. Kazania starosądeckie 1980-1992



      „Dzień Bożego Narodzenia jest dniem, w którym oglądamy jedno z pierwszych
      spotkań człowieka z Jezusem. Patrząc na betlejemską stajenkę, widzimy ludzi,
      którzy spotkali Boga. I w ten sposób zaczyna się także w naszym życiu nauka
      spotkania z Bogiem. (...)

      Pamiętamy Ewangelię. Przypominamy sobie liczne spotkania ludzi z
      Boska mocą Jezusa Chrystusa. Oto jakiś ślepy przychodzi i prosi, aby go
      uzdrowił. Oto trędowaci zabiegają Chrystusowi drogę i proszą, aby ich oczyścił z
      trądu. W Kanie Galilejskiej strapienie ludzie proszą o to, aby zaradził ich
      niedostatkowi. Za każdym razem przy tych spotkaniach powtarza się jedno i to
      samo – Chrystus cudotwórca, Chrystus jako niezwykła moc, a wokół niego ludzie,
      którzy proszą, którzy wyciągają rękę, którzy mówią: daj, zrób cud, oświeć,
      poratuj. Jest bardzo dużo ludzkiej nędzy na świecie. I ta ludzka nędza gromadzi
      się wokół Chrystusa, wyciągając ręce, prosząc o poratowanie.

      Ale w Betlejem jest inaczej. Tam jest zupełnie odwrotnie. Narodziło
      się Dziecko w betlejemskiej stajence, narodziło się w niezwykle ubogiej
      rodzinie. Zostało złożone w żłobie. I co się dzieje? Oto przychodzą biedni
      pasterze. Pasterze naprawdę biedni. I ci pasterze nie wyciągają rąk, nie mówią:
      Boże, daj – ale sami przynoszą dary. Nagle ci biedni ludzie poczuli się bogaci.
      Ci, którzy nie mieli prawie nic, odkryli, że maja Bogu coś do dania. że jest
      jeszcze kawałek sera, kawałek chleba, że jest jeszcze jakieś jagnię, które można
      ubogiemu Chrystusowi ofiarować.

      Są w życiu ludzkim (...) dwa rodzaje spotkań z Bogiem. Jedno takie,
      kiedy człowiek wyciąga rękę i mówi: Boże, daj; Boże, poradź, uzdrów; Boże, zrób
      jakiś cud. Jesteś bogactwem, jesteś potęgą, wszystko możesz. To są spotkania
      najczęstsze. Ludzie przychodzą do Boga jako do wielkiego bogactwa – z
      wyciągniętą ręką. Ale są i inne spotkania z Bogiem, takie trochę podobne do
      betlejemskich, gdzie ludzie przychodzą nie po to ażeby Bóg dał, ale po to ażeby
      oni coś Bogu z siebie dali. Przy tych drugich spotkaniach dzieje się coś
      przedziwnego. Ludzie ubodzy nagle odkrywają, że są bogaci. Ci, którzy nie maja
      nic, są przekonani że mogą jeszcze bardzo dużo z siebie Bogu dać. Ci, którzy
      cierpią biedę, nagle czuja się lepsi od samych siebie. To jest bardzo ważne. Są
      takie spotkania z Bogiem, w których człowiek nagle, spotykając Boga, czuje się
      lepszy os samego siebie. czuje, że może więcej, niż mu się dotąd wydawało. To są
      te spotkania betlejemskie: te spotkania dzięki którym człowiek wyrasta ponad
      samego siebie, staje się lepszym, niż mu się wydawało.

      Musimy się uczyć tych betlejemskich spotkań z Bogiem. Musimy się
      uczyć od pasterzy, w jaki sposób my, ludzie ubodzy, możemy odkryć w sobie
      nieoczekiwane bogactwa. Od pasterzy powinniśmy się uczyć bogactwa ludzkiego
      serce: tej wiary, że mamy jeszcze tyle w życiu do dania. Nie do zabierania, nie
      do wyciągania rąk, ale właśnie – do dania. Takie są betlejemskie spotkania z
      Bogiem I te betlejemskie spotkania z Bogiem niechże się staną dla nas drogą do
      Boga w tym najbliższym czekającym nas roku.”







      Droga Nati. Życzę Ci serdecznie, żebyś zawsze miała siłę i wolę by sięgać w głąb
      siebie i dawać siebie Bogu i bliźnim. Ale także, byś na dary innych otwierać się
      umiała, bo to dla niektórych czasem bywa trudniejsze. Niech betlejemska nadzieja
      wypełni wszystkie smutne zakamarki twego serca (i życia).

      Życzę ci też codzienności rozpromienionej radością z prostych rzeczy,
      nieustannego rozwoju, zdrowia dla Ciebie i Twoich bliskich i tak po prostu –
      wszystkiego lepszego niż dotąd. Radosnych Świąt Bożego Narodzenia!!!



      A na „dokładkę” coś do posłuchania – jeśli takie lubisz:

      www.youtube.com/watch?v=VS1KoQyMNNs&feature=related
      • nati1011 Re: prezent dla Nati1011 23.12.09, 12:20
        Dziekuje bardzo serdecznie. Bóg zapłac. Bardzo lubie ks. Tischnera.
        Choć niestety trawie tylko te jego proste teksty. Kiedyś w
        przypływie fascynacji kupiłam kilka typowo filozoficznych jego
        ksiażek i niestety nie przebrnęłam. Ale ten tekst jest wystarczajaco
        prosty jak dla mie wink

        Jeszcze raz dziękuję smile
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Mama_Kasia 22.12.09, 23:10
      Na te święta i w nadchodzącym roku - niech zawsze w swoich ramionach trzyma Cię
      Bóg, i niech Ci zawsze pozwala zauważać to, na co czekamy, a co przychodzi
      zupełnie w inny sposób, niż się wszyscy spodziewali smile
      ****

      Odkąd pamiętam, czekałam na nią.

      Najpierw były bajki o pięknych księżniczkach, dzielnych rycerzach… pamiętam
      baśnie o niezłomnym księciu Gotfrydzie i jego ukochanej Roksanie. Potem inne.
      Tak żałowałam, że nie jestem jedną z tych księżniczek, dla których oddany rycerz
      podejmie każde wyzwanie.

      Potem historie przygodowe. Nieustraszeni odkrywcy. Tacy, którzy w każdej opresji
      potrafią sobie poradzić, można na nich polegać, zawsze uratują innych i siebie z
      niebezpieczeństwa. Tacy, na których zawsze można się oprzeć i pójść aż na koniec
      świata.

      Potem romantyczne opowieści. Aż przechodziły dreszcze, że można aż tak…



      I tak czekałam.

      Wyobrażałam sobie. Przygotowywałam się. Zastanawiałam się, co będzie, gdy już
      przyjdzie. Jak będzie wyglądać. Czym ją podejmę, co podam na stół, czy będzie
      jej u mnie dobrze. Czy zechce zostać na dłużej.

      Nawet bywało tak, że już byłam pewna, że to ona, że to jej cień mignął mi gdzieś
      w kącie, że wśliznęła się, gdy otwierałam komuś drzwi. I tak rozglądałam się po
      domu, bo jeśli jest, to czemu nie jest widoczna?



      A potem stopniowo, powolutku, zakradło się do mojego domu zwątpienie. Bo skoro
      nie przyszła, to może nie istnieje? Tylko w legendach, w pisarskiej fantazji? A
      może przychodzi, ale tylko do innych, do tych cudzych domów? Albo może nie
      zasłużyłam? Lub też jest to kwestia ślepego losu – do jednych przychodzi, do
      innych nie, jak popadnie?

      Mijały kolejne lata, dekady. Przestałam wierzyć. Nie dowierzałam znajomym,
      którzy mówili, że ją spotkali. Odwracałam się, widząc szczęśliwe pary,
      zapatrzone w siebie nawzajem.

      I przestałam czekać, bo już mi było wszystko jedno.



      Pewnego wieczoru, kiedy tak siedziałam sama w pokoju, medytując w półmroku nad
      swoim rozczarowaniem, i postanawiając po raz kolejny zająć się czymś ciekawym,
      pożytecznym, i zignorować tę dziurę rosnącą każdego dnia gdzieś w środku mnie –
      coś zaszurało za moimi plecami.

      Szybko zapaliłam światło, żeby namierzyć ewentualną mysz, czy innego intruza.



      I omal nie dostałam zawału.



      Próbowała się jakoś wytłumaczyć, usprawiedliwić swoją długą nieobecność… Jak
      mówiła, najpierw zaspała na samolot, a potem okazało się, że w ogóle zgubiła
      bilet na lot w moje strony, więc zdecydowała się podróżować pociągiem, ale
      wyszło na to, że to był pociąg w innym kierunku, i jeszcze zabrakło jej
      pieniędzy, więc musiała wracać na piechotę, (a to przecież kawał drogi) a po
      drodze jeszcze spotkała wielu ludzi i wiele pilnych spraw nie cierpiących zwłoki...

      A kiedy już dowiedziała się, gdzie mieszkam, to nie wpuścił jej portier, biorąc
      ją za włóczęgę, i musiała wdrapywać się po rynnie i wśliznąć przez lufcik. I
      dlatego spóźniła się do mnie o całe dziesięć lat.



      Faktycznie, miała trochę siwych włosów, była potargana, chuda jak nieboszczyk,
      bez pieniędzy, bez dokumentów tożsamości; mało tego - po drodze musiała kraść,
      żeby nie umrzeć z głodu. I musiała się ukrywać przed policją.

      I przechodzą mnie ciarki na myśl, że mogłam jej przecież nie zauważyć i dalej
      czekać i nie wierzyć. Albo złapać miotłę i wyrzucić z domu…
      • mama_kasia Re: prezent dla Mama_Kasia 23.12.09, 12:01
        Dziękuję smile
        O tak, to słowa na każdy dzień, żebym nie przegapiała tego, co
        do mnie przychodzi nie tak, jak bym chciała. Dziękuję smile

        ...No i tak bajkowo, metaforycznie, ...tak jak lubię najbardziej smile
        Ciekawa jestem, czy specjalnie tak to "wyszło" wink

        Lubię prezenty smile
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Isma 22.12.09, 23:12
      Droga Ismo


      Nie wiem czego byś sobie życzyła, nie wiem jakim prezentem Cię uraczyć. Nie wiem
      jaki prezent sprawi Ci największą radość.

      Jedyne co mogę dać od serca to moja modlitwa za Ciebie,postawienie świecy w
      kościele za Wasze zdrowie i upokoj za Twoich bliskich, którzy już odeszli i
      tych, którzy jeszcze z Tobą są. I tak od momentu jak dowiedziałam się, że to
      właśnie Tobie mam sprawić prezent zagościłaś w moich modlitwach natychmiast.
      Niesamowicie mnie ucieszyło to, że to ja mogę Cię czymś obdarować. Życzę Ci
      miłości Bożej, która bywa bardzo trudna choć zawsze piękna, życzę Ci bliskości
      Boga choć czasem wątpimy w nią okrutnie, życzę Ci mądrości w podejmowaniu
      trudnych decyzji, życzę Ci tego, żebyś zawsze była dumna z siebie, swoich starań
      i życzę Ci, żebys nigdy nie wątpiła w siebie.
      W wieczór wigilijny na naszym stole zostawię dla Ciebie i Twojej rodziny wolne
      miejsce tak abyś i Ty mogła z nami wspólnie spędzić ten wyjątkowy wieczór.
      • isma Re: prezent dla Isma 24.12.09, 21:29
        Bardzo, bardzo, bardzo dziekuje. Za zyczenia i zaproszenie, i modlitwe (a wiesz,
        ze jesli ta swieczka zaplonie w dzien Bozego Narodzenia starego stylu, to bedzie
        wigilia moich urodzin?) Rzeczywiscie chyba nie tylko te zyczenia pasuja do mnie,
        ale i z Ofiarodawczynia przypadlysmy sobie do serca . Ja bardzo lubie, jak
        ludzie nawzajem sie sobie staja darami wink)).
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Pawlinka 22.12.09, 23:13
      Gdyby przyszli do Ciebie wtedy
      w świętą noc
      kiedy świeciła jedna czytelna gwiazda
      ci co uważają że trzeba wszystko mieć żeby nie przestać być
      ci co się boją bezradności Twoich narodzin
      może chcieliby przykryć Cię wełnianą kołdrą
      pozawieszać firanki w stajni
      sprawić świętemu Józefowi rękawiczki te najcieplejsze z jednym palcem
      założyć centralne ogrzewanie
      bardziej wpływowi pisaliby do urzędu kwaterunkowego
      o mieszkanie dla Ciebie z wygodami
      żebyś nie mieszkał kątem
      nieufni doszukiwaliby się w podskakującym ośle
      kucyka trojańskiego z podejrzanym sumieniem
      najodważniejsi zaczęliby protestować powołując się
      na Deklarację praw człowieka i obywatela
      i wszystkie dekrety o wolności wyznań
      poeci ubieraliby Betlejem w liryczne wykrętasy
      malarze smarowaliby złotym pędzlem
      w najlepszym wypadku modliliby się do Ciebie jak do małego milionera
      złożonego umyślnie na sianie
      a Ty tłumaczyłbyś otwartymi oczami
      ze zmarzniętą matką przy policzku
      że naprawdę jesteś

      więc oddajesz wszystko.

      Niech ten piękny wiersz ks. Twardowskiego stanie się drogowskazem na cały rok.
      Ze można kochać bezinteresownie, ze można być i samą swoją obecnością dawać
      radość, że te chwile wewnętrznego zatrzymania się są tym co najpiękniejsze.
      Życzę więc jak największej ilości takich chwil, zamyśleń - chwil po których
      wszystko staje się piękniejsze i jak bardzo wtedy chce przytulic się cały świat
      mówiąc - oto Dziecię się nam narodziło i pokój nastał.
      • pawlinka Re: prezent dla Pawlinka 25.12.09, 03:37
        Dziękuję, jak ciepło i miło w sercu!
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Brucha 22.12.09, 23:14
      Zaczarowana magią Świąt staniesz samotnie
      pod rozgwieżdżonym niebem
      i patrząc na spadające płatki śniegu
      pomyślisz o ludziach, których nosisz w sercu
      życząc im spokojnych Świąt
      wszędzie tam, gdziekolwiek są ...





      Świt w Betlejem. Ostatni pielgrzym odszedł, a gwiazda zniknęła. Najświętsza
      Maria Panna spoglądała z czułością na śpiące Dzieciątko.

      Skrzypiąc powoli otworzyły się stare drzwi stajenki. Wydawało się, że to raczej
      podmuch wiatru je uchylił, a nie czyjaś ręka. Na progu ukazała się stara kobieta
      w łachmanach. Maryja wzdrygnęła się, jakby ujrzała jakąś złą wróżkę. Jezus nadal
      spał. Osiołek i wół skubały siano ze żłobu; zwierzęta nie spojrzały nawet na
      przybyłą.

      Maryja przypatrywała się jej. Każdy krok nieznajomej wydawał się długi niczym
      wiek. Staruszka zbliżała się do żłóbka, wreszcie do niego dotarła. Dzieciątko
      Jezus otworzyło nagle oczy i Maryja zdziwiła się, gdyż w oczach Dziecka i
      kobiety ujrzała to samo światło nadziei.

      Staruszka pochyliła się nad Dzieciątkiem. Maryja wstrzymała oddech. Przybyła
      poszperała, szukając czegoś w swych łachmanach. Wydawało się, że potrzebuje
      całych wieków, by coś znaleźć. Maryja nadal spoglądała na nią z niepokojem.

      Wreszcie, po bardzo długim czasie, staruszka wyciągnęła przedmiot, który był
      jednak ukryty w jej dłoni, i dała Dzieciątku.

      Po wszystkich darach pasterzy i Mędrców, czy mógł być ten tajemniczy dar?

      Maryja widziała jedynie plecy staruszki pochylonej nad zaimprowizowaną kołyską
      Jezusa.

      Potem staruszka wyprostowała się, jakby uwolniona od ogromnego ciężaru, który ją
      przygniatał do ziemi.

      Ramiona uniosły się, głowa wyprostowała i dotykała prawie sklepienia, jej
      oblicze w cudowny sposób odmłodniało się, a włosy stały się miękkie i lśniące
      niczym jedwab. Gdy oddaliła się od żłóbka, aby zniknąć w ciemności, z której
      wyszła, Maryja mogła wreszcie zobaczyć tajemniczy dar.

      W rączkach Jezusa widniało czerwone jabłko.

      Tą kobietą była Ewa – pierwsza kobieta, matka żyjących – która podała Mesjaszowi
      owoc pierwszego grzechu. Teraz, z Jezusem, narodziło się nowe Stworzenie.

      I wszystko mogło rozpocząć się na nowo.



      Właśnie ojciec kiwa na matkę.

      Że już wzeszła Gwiazda na niebie,

      Że czas dzielić się opłatkiem,

      Więc wszyscy podchodzą do siebie

      I serca drżą uroczyście

      Jak na drzewie przy liściach liście.



      Jest cicho. Choinka płonie.

      Na szczycie cherubin fruwa.

      Na oknach pelargonie

      Blask świeczek złotem zasnuwa,

      A z kata, z ust brata płynie

      Kolęda na okarynie:



      LULAJŻE JEZUNIU

      MOJA PEREŁKO

      LULAJŻE JEZUNIU

      ME PIEŚCIDEŁKO.

      K.I.Gałczyński Przed zapaleniem choinki




      Z okazji Świąt Bożego Narodzenia
      wielu głębokich i radosnych przeżyć,
      wewnętrznego spokoju, wytrwałości i radości
      oraz błogosławieństwa Bożego
      w każdym dniu nadchodzącego Roku

      • brucha Re: prezent dla Brucha 23.12.09, 13:37
        dziękuję :o)))))
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Sulla 22.12.09, 23:15
      Droga Sullo – nie znamy się tak naprawdę, ale myślę, że to wcale nie
      przeszkadza, abym mogła złożyć Ci życzenia i przekazać słowny podarunek.

      Niechaj Pan Bóg obdarza Ciebie i Twoich bliskich zdrowiem, niech Twoja Córeczka
      szczęśliwie rośnie i będzie dla Ciebie źródłem radości.

      Życzę Ci też z całego serca poczucia otoczenia Bożą miłością, abyś wyraźnie
      czuła dłonie Jezusa na Twoich ramionach.

      Może to dziwny „prezent”, ale ofiaruję w intencji Twojej i Twojej rodziny
      modlitwę w tych świątecznych i przedświątecznych dniach.



      „Oby nad Tobą wciąż świeciła

      Gwiazda. Po to są święta wszystkie

      kościelne i wszystkie

      twoje domowe, abyś

      nie dał

      zamknąć się w jarzmie

      codziennego życia.



      Po to świętujesz, abyś miał

      właściwą perspektywę swoich

      sukcesów, osiągnięć, odkryć jak i

      cierpień, upokorzeń, krzywd. Abyś zobaczył

      w blasku wieczności swoje

      prywatne życie,

      pracę zawodową, swoje

      obowiązki.



      Oby ci nad szopą twoich

      spraw codziennych

      nie zgasła Gwiazda. Inaczej

      nie da się żyć.



      Ks. Mieczysław Maliński /Czas Gwiazdy/



      „Tyle się wyrzekł Pan Jezus w świętą noc betlejemską. Zrezygnował z ziemskiego
      majestatu, wygodnego mieszkania z firankami w oknach, ale nie wyrzekł się
      ziemskiej, ludzkiej miłości.

      Matczynej miłości, troski opiekuna, świętego Józefa, serdeczności pasterzy i
      mędrców.

      Uświęcił ludzką miłość w naszych rodzinach.

      Dlatego Wigilia to opłatek, życzenia, podarunki, poszukiwanie bliskich
      pogubionych po świecie, radość spotkania się przy stole.”

      .....

      „Dlaczego Pan Jezus przyszedł na świat jako małe ludzkie dziecko? Dlaczego żył
      trzydzieści lat pomiędzy ludźmi w Nazarecie? Przecież mógł się pojawić nagle
      jako dorosły już człowiek, umrzeć i zmartwychwstać. Czy nas to nie zastanawia?
      Jacy mamy być jeżeli przyjmujemy tajemnicę Bożego narodzenia?
      Dlatego przyszedł na świat jako prawdziwy człowiek, żebyśmy szli Jego i naszą
      ludzką drogą. Można więcej powiedzieć . Jezus- człowiek poprzez nas chce
      działać, pracować, kochać, cierpieć, ufać. Skoro podjął nasze ludzkie życie,
      wszystko co ludzkie- może okazać się święte: nasza praca, nasze zmęczenie, nasza
      ludzka miłość, samotność, cierpienie. Ile myśli nadbiega, kiedy czytamy w
      Prologu świętego Jana: " A Słowo ciałem się stało i zamieszkało między nami".
      Zamieszkało, to znaczy stale przebywa- jest.”

      Ks. Jan Twardowski „Między nami”
      • sulla Re: prezent dla Sulla 23.12.09, 12:36
        Bardzo bardzo dziękuję smile
        To akurat dla mnie, mocno do mnie przemówiło.
        I dało mi dużo radości smile
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Sylwia0405 22.12.09, 23:17
      Ksiądz Joseph Mohr brnął przez gęsty górski las.Świat wokół niego był piękny.
      Śnieg leżał niczym biały lukier na gałęziach sosen.Jasny księżyc ponad nim
      malował noc odcieniami zimnego błękitu. Młody kapłan jednakże nie widział
      niczego. Myślami był zupełnie gdzie indziej.
      Organy w kościele popsuły się. Nie było już czasu, żeby je naprawić. A co gorsza
      jutro była Wigilia.
      Wiedział, po prostu wiedział, jak bardzo będą rozczarowani ludzie, którzy
      przyjdą do kościoła, aby śpiewać świateczne pieśni i kolędy- i nie będzie na
      czym im akompaniować.
      Ale co mógł począć ? Zwłaszcza teraz, późno w nocy, gdy szedł, aby pobłogosławić
      narodziny pierwszego dziecka młodego drwala.
      Ksiądz Josef strząsnął śnieg z ramion. Otupał śnieg z butów. Chciałby, żeby
      równie łatwo można było pozbyć się problemów, które go trapiły.
      Gdy jednak ksiądz Josef otworzył drzwi chatki drwala, nagle zapomniał o
      wszystkim. Przed nim bowiem, skąpany w złotym świetle płonącego ognia, malował
      się obrazek jakby żywcem wzięty z Betlejem. Młoda matka pochylona nad kołyską.
      Jej mąż wyprostowany i wysoki, stojący za nią. I owinięte w pieluszki niemowlę,
      śpiące twardo. Ksiądz Josef pobłogosławił dziecko i wyruszył w drogę powrotną do
      domu. Nie mógł zapomnieć obrazka, który zobaczył. Szukał słów, które mogłyby
      wyrazić to ciche piękno. A słowa te ułożyły się w wiersz.
      Gdy dotarł do domu, ksiądz Josef spisał wiersz na papierze. A potem z kartką w
      dłoni powędrował znowu przez śnieg do domu przyjaciela Franza Grubera. Było już
      bardzo późno, lecz gdy Franz usłyszał opowieść i przeczytał słowa, wiedział, że
      musi te słowa zmienić w pieśń. Zatem szukając właściwych nut na starej gitarze,
      skomponował melodię do wiersza księdza Josefa....

      Tak historię powstania pewnej, znanej na całym świecie kolędy opisuje Bob
      Hartman. Pierwszy raz wykonano ją w 1818 roku podczas pasterki w austriackim
      Oberndorfie
      A ja życząc Ci z całego serca Błogosławieństwa Dzieciątka proszę , abyś i w
      najtrudniejszych chwilach swojego życia i gdy przytłaczają Cię zwykłe codzienne
      problemy pamiętała, że z tego Twojego trudu, pomimo problemów, a może nawet
      dzięki nim, może powstać piękna pieśń. I żebyś zawsze nosiła w sercu Nadzieję,
      Wiarę i Miłość

      www.youtube.com/watch?v=4puLybRGSAw
      • sylwia0405 Re: prezent dla Sylwia0405 23.12.09, 22:46
        Dziękuję za poruszający prezent i jakże trafne życzenia smile Do
        podziękowań dołączam serdeczne życzenia błogosławionych i spokojnych
        świąt - aby były chwilą wytchnienia, zadumy ale i nadzieją na
        przyszłość
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Katriel 22.12.09, 23:18
      Droga Katriel, te nasze prezenty tak trochę przez Ducha Świetego pisane.
      Szukając czegoś pieknego dla Ciebie od początku miałam silne przeczucie, że
      powinnam skupić się na nadziei. Przesyłam Ci wiec bajkę-niebajkę o nadziei.
      Wiem, że smutek nie jest Ci obcy, i że zwłaszcza w święta obok radosci z
      malutkiego Synka u piersi pojawi się też nutka żalu i tęsknoty za Maleństwem,
      które jest już w Niebie.

      Bajka o Nadziei

      Po piaszczystej drodze szła niziutka staruszka. Chociaż była już bardzo stara,
      to jednak szła tanecznym krokiem, a uśmiech na jej twarzy był tak promienny, jak
      uśmiech młodej, szczęśliwej dziewczyny. Nagle dostrzegła przed sobą jakąś
      postać. Na drodze ktoś siedział, ale był tak skulony, że prawie zlewał się z
      piaskiem.

      Staruszka zatrzymała się, nachyliła nad niemal bezcielesną istotą i zapytała:
      -Kim jesteś?
      Ciężkie powieki z trudem odsłoniły zmęczone oczy, a blade wargi wyszeptały:
      - Ja? ... Nazywają mnie smutkiem
      - Ach! Smutek!- zawołała staruszka z taką radością, jakby spotkała dobrego
      znajomego.
      - Znasz mnie?- zapytał smutek niedowierzająco.
      - Oczywiście, przecież nie jeden raz towarzyszyłeś mi w mojej wędrówce.
      - Tak sądzisz ..., zdziwił się smutek, - to dlaczego nie uciekasz przede mną.
      Nie boisz się?
      - A dlaczego miałabym przed Tobą uciekać, mój miły? Przecież dobrze wiesz, że
      potrafisz dogonić każdego, kto przed Tobą ucieka, ale powiedz mi, proszę,
      dlaczego jesteś taki markotny?
      - Ja ... jestem smutny- odpowiedział smutek łamiącym się głosem.

      Staruszka usiadła obok niego.
      - Smutny jesteś - powiedziała i ze zrozumieniem pokiwała głową. -A co Cię tak
      bardzo zasmuciło?
      Smutek westchnął głęboko. Czy rzeczywiście spotkał kogoś, kto będzie chciał go
      wysłuchać? Ileż razy już o tym marzył.
      -Ach, ... wiesz ...", zaczął powoli i z namysłem, - najgorsze jest to, że nikt
      mnie nie lubi. Jestem stworzony po to, by spotykać się z ludźmi i towarzyszyć im
      przez pewien czas. Ale gdy tylko do nich przyjdę, oni wzdrygają się z
      obrzydzeniem. Boją się mnie jak morowej zarazy.
      I znowu westchnął.

      - Wiesz ..., ludzie wynaleźli tyle sposobów, żeby mnie odpędzić. Mówią:
      "tralalala, życie jest wesołe, trzeba się śmiać." A ich fałszywy śmiech jest
      przyczyną wrzodów żołądka i duszności. Mówią: "co nie zabije, to wzmocni." I
      dostają zawału. Mówią: "trzeba tylko umieć się rozerwać." I rozrywają to, co
      nigdy nie powinno być rozerwane. Mówią: "tylko słabi płaczą." I zalewają się
      potokami łez. Albo odurzają się alkoholem i narkotykami, byle by tylko nie czuć
      mojej obecności.
      - Masz rację- potwierdziła staruszka- ja też często widuję takich ludzi.

      Smutek jeszcze bardziej się skurczył.
      - Przecież ja tylko chcę pomóc każdemu człowiekowi. Wtedy, gdy jestem przy nim,
      może spotkać się sam z sobą. Ja jedynie pomagam zbudować gniazdko, w którym może
      leczyć swoje rany. Smutny człowiek jest tak bardzo wrażliwy. Niejedno jego
      cierpienie podobne jest do źle zagojonej rany, która co pewien czas się otwiera.
      A jak to boli! Przecież wiesz, że dopiero wtedy, gdy człowiek pogodzi się ze
      smutkiem i wypłacze wszystkie wstrzymywane łzy, może naprawdę wyleczyć swoje
      rany. Ale ludzie nie chcą, żebym im pomagał. Wolą zasłaniać swoje blizny
      fałszywym uśmiechem. Albo zakładać gruby pancerz zgorzknienia. Smutek zamilkł.

      Po jego smutnej twarzy popłynęły łzy: najpierw pojedyncze, potem zaczęło ich
      przybywać, aż wreszcie zaniósł się nieutulonym płaczem.
      Staruszka serdecznie go objęła i przytuliła do siebie.
      - Płacz, płacz smutku - wyszeptała czule - Musisz teraz odpocząć, żeby potem
      znowu nabrać sił. Ale nie powinieneś już dalej wędrować sam. Będę Ci zawsze
      towarzyszyć, a w moim towarzystwie zniechęcenie już nigdy Cię nie pokona.
      Smutek nagle przestał płakać. Wyprostował się i ze zdumieniem spojrzał na swoją
      nową towarzyszkę:
      - Ale ... ale kim Ty właściwie jesteś?
      - Ja? - zapytała figlarnie staruszka uśmiechając się przy tym tak beztrosko, jak
      małe dziecko -
      JA JESTEM NADZIEJA!


      I jeszcze ukochana przeze mnie kolęda dla nieobecnych.

      Kolęda dla nieobecnych
      sł. Sz. Mucha
      muz. Z. Presiner

      A nadzieja znów wstąpi w nas
      Nieobecnych pojawią się cienie
      Uwierzymy kolejny raz
      W jeszcze jedno Boże Narodzenie
      I choć przygasł świąteczny gwar
      Bo zabrakło znów czyjegoś głosu
      Przyjdź tu do nas i z nami trwaj
      Wbrew tak zwanej ironii losu

      Daj nam wiarę, że to ma sens
      Że nie trzeba żałować przyjaciół
      Że gdziekolwiek są dobrze im jest
      Bo są z nami choć w innej postaci
      I przekonaj, że tak ma być
      Że po glosach tych wciąż drży powietrze
      Że odeszli po to by żyć
      I tym razem będą żyć wiecznie

      Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat
      Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole
      Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas
      I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole

      A nadzieja znów wstąpi w nas
      Nieobecnych pojawią się cienie
      Uwierzymy kolejny raz
      W jeszcze jedno Boże Narodzenie
      I choć przygasł świąteczny gwar
      Bo zabrakło znów czyjegoś głosu
      Przyjdź tu do nas i z nami trwaj
      Wbrew tak zwanej ironii losu

      Przyjdź na świat, by wyrównać rachunki strat
      Żeby zająć wśród nas puste miejsce przy stole
      Jeszcze raz pozwól cieszyć się dzieckiem w nas
      I zapomnieć, że są puste miejsca przy stole

      Mam nadzieję, że mimo spływającej czasem łzy tęsknoty w Waszych sercach jest
      pokój, nadzieja i miłość. Tego Tobie i Twojej rodzinie życzę z okazji tych Świąt.
      • katriel Re: prezent dla Katriel 23.12.09, 23:30
        Bardzo, bardzo dziękuję.
        To dziecko, które mam przy sobie, jest na tyle absorbujące, że
        rzadko wspominam tamto, które odeszło. Ale wczoraj akurat o nim
        myślałam... Tęsknię za nim. Myślę czasem, że jeśli będę o nim
        pamiętać, to kiedyś - gdy się znowu spotkamy - nie będziemy sobie
        tak zupełnie obcy...
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Franula 22.12.09, 23:19
      "Dwaj przyjaciele"
      Starszy nazywał się Frank i miał 20 lat. Młodszy Ted miał 18 lat.
      Wiele czasu spędzali razem, ich przyjaźń sięgała czasów szkoły
      podstawowej. Razem postanowili zaciągnąć się do wojska. Przed wyjazdem
      przyrzekli sobie i rodzinom, że będą wzajemnie uważać na siebie.
      Szczęście im sprzyjało i znaleźli się w tym samym batalionie. Batalion
      ich został wysłany na wojnę. Było to straszliwa wojna, pośród
      rozpalonych piasków pustyni.

      Przez pewien czas Frank i Ted przebywali w obozie, chronionym przez
      lotnictwo. Lecz któregoś dnia pod wieczór przyszedł rozkaz by wkroczyć
      na terytorium nieprzyjaciela. Żołnierze pod piekielnym ogniem wroga
      dotarli do pewnej wsi. Ale nie było Teda. Frank szukał go wszędzie.
      Znalazł jego nazwisko w spisie zaginionych. Zgłosił się u komendanta z
      prośbą o pozwolenie na poszukiwanie jego przyjaciela.
      - To jest zbyt niebezpieczne - odpowiedział komendant.
      - Straciłem już twego przyjaciela, straciłbym również ciebie. Tam
      ostro strzelają.

      Frank mimo wszystko poszedł. Po kilku godzinach znalazł Teda
      śmiertelnie rannego. Ostrożnie wziął go na ramiona. Nagle dosięgnął go
      pocisk. Nadludzkim wysiłkiem udało mu się donieść przyjaciela do
      obozu.
      - Czy warto było umierać, by ratować umarłego? - spytał komendant.
      - Tak - wyszeptał Frank, gdyż przed śmiercią Ted powiedział: -
      Wiedziałem, że przyjdziesz.

      To właśnie powiemy Bogu w takiej chwili: "Wiedziałem, Boże, że przyjdziesz!"

      Bruno Ferrero

      Z okazji świąt Narodzenia Pańskiego składam Ci najserdeczniejsze życzenia:

      "24 Niech cię Pan błogosławi i strzeże. 25 Niech Pan rozpromieni
      oblicze swe nad tobą, niech cię obdarzy swą łaską. 26 Niech zwróci ku
      tobie oblicze swoje i niech cię obdarzy pokojem." (Lb 6, 24-26)
      Pozdrawiam serdecznie
      Sylwia
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Stukotek 22.12.09, 23:20
      W stajni betlejemskiej, wśród rozmów i gwaru,
      Gdzie król, pasterz , cieśla zbratani ze sobą,
      Był smutny pastuszek, bo przyszedł bez daru.
      Czy sprzedał, czy zgubił - do dziś nie wiadomo.

      Gdy inni odeszli z należnym pokłonem
      W tę noc przenikniętą pokojem i światłem,
      To tylko pozostał ze wstydu spalony
      Gdzieś w kącie stajenki ten pasterz ostatni.

      Swe ręce wyciągnął, niezgrabnie się skłonił.
      Tym znakiem przepraszał, spowiadał swa winę.
      I wtedy Maryja w kołyskę tych dłoni
      Jezusa złożyła, maleńką Dziecinę.

      Widziały to gwiazdy, co świeca nad nami,
      Jak Prawda Przyćmiła piękno wszystkich bajek.
      Tak było, jest, będzie, że Pan nad panami
      Ludziom, co nic nie mają, siebie sam wydaje.


      I kilka myśli ks. Jana Twardowskiego na Boże Narodzenie.....

      Niektórzy narzekają, że Wigilia się nie udała, bo nie było wszystkich przy stole
      i wszystkiego, czego potrzeba, na stole.
      Mówi się nawet o tak zwanej depresji świątecznej, na którą chorują samotni.
      Przypomnijmy sobie, jak najświętsza Rodzina obchodziła pierwsze święta
      Narodzenia Pańskiego: bez domu, bez choinki, bez karpia. Nawet świętej
      ciotki Elżbiety zabrakło na Gwiazdkę.
      Świętego Mikołaja jeszcze nie było.
      Jednak zdumiewa radość Maryi i Józefa, pochylonych troskliwie nad żłóbkiem;
      radość aniołów i pasterzy.
      Święta Bożego narodzenia - to tajemnica, której niepodobna ani zrozumieć,
      ani sobie wymyślić.
      Mitologie mówią o narodzinach bogów. Jednakże Ci bogowie od razu przejawiali swą
      niezwykłość.
      Nawet Herakles "dzieckiem w kolebce łeb urwał Hydrze".
      To wszystko mogli sobie ludzie wyobrazić.
      Tymczasem Jezus-Bóg przychodzi na świat jako słabe, bezradne niemowlę.
      Dopiero z czasem zacznie chodzić, mówić dorastać.
      Takiej tajemnicy rozum ludzki nie jest w stanie ogarnąć.
      Prawda o przyjściu Jezusa na świat jest wstrząsająca - a jednak w Bożym Narodzeniu
      widzimy przede wszystkim święta dziecięce. Mówimy o nich przez kolędy, wzruszamy się
      choinką, cieszy nas Święty Mikołaj i bawi Herod w szopce.
      Przeciez te Święta nie są tylko dla małych dzieci, ale dla wszystkich. Jezus
      przychodzi na świat
      uczyć nas wszystkich, młodych i starych, dziecięctwa Bożego,
      Przez związek z Jezusem jesteśmy dziećmi Boga. Może na starość - kiedy rodzice i
      najbliżsi odchodzą -
      uświadamiamy sobie najbardziej tę radosną prawdę.


      Tyle się wyrzekł Pan Jezus w świętą noc betlejemską.
      Zrezygnowała z ziemskiego majestatu, wygodnego mieszkania
      z firankami w oknach, ale nie wyrzekł się ziemskiej, ludzkiej miłości.
      Matczynej miłości, troski opiekuna, świętego Józefa, serdeczności
      pasterzy i mędrców.
      Uświęcił ludzką miłość w naszych rodzinach.
      Dlatego Wigilia to opłatek, życzenia, podarunki, poszukiwanie bliskich
      pogubionych po świecie, radość spotkania przy stole.

      I jeszcze dla Ciebie.......
      www.youtube.com/watch?v=ekvhL0Dj7nQ
      • stukotek Re: prezent dla Stukotek 23.12.09, 18:29
        bardzo, bardzo dziękuję za tyle pięknych i mądrych tekstów i za
        muzykę.
        sprawiły mi dużo radości.
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Milka_Milka 22.12.09, 23:21
      Jezus się nam narodził!!!

      Julianna z Norwich, średniowieczna, angielska pustelnica pisała:

      „Zobaczyłam, że Pan ma za nic szatana i ukazuje jego pustkę i bezsilność; jest
      wolą Pana, abyśmy robili to samo. Gdy ujrzałam to, zaczęłam się śmiać z całego
      serca, tak, że moje otoczenie śmiało się również, ku mojemu zadowoleniu.
      Przyszło mi na myśl, że chciałabym, aby wszyscy moi bracia chrześcijanie
      zobaczyli to co ja, żeby móc się śmiać razem ze mną.”

      Milko_Milkosmile, słodziutka! Niech to będzie zachęta dla Ciebie do radości, do
      radości, że Pan jest już z nami, że już nie musimy nikogo i niczego się bać!
      Rozraduj swoje serce i niech się rozpromienieje Twa twarz! Niech wszyscy zobaczą
      Twą wolność, wolność, którą przynosi to maleńkie Dziecię!



      I jeszcze chcę Ci napisać parę słów od Małej Tereski od Dzieciątka Jezussmile:

      „Pewnej nowicjuszce, która nie była pewna, czy Jezus jest z niej zadowolony,
      widząc jej wielką nędzę, Teresa odpowiedziała: Nie lękaj się! Ten, którego
      wybrałaś na Oblubieńca, posiada na pewno wszystkie doskonałości; ale ośmielam
      się powiedzieć, że ma On równocześnie wielką słabość: jest ślepy! A także nie
      posiada jednej wiedzy: to jest wyrachowania. Gdyby widział jasno, gdyby umiał
      rachować, to czyż wobec wszystkich naszych grzechów nie powinien by zamienić nas
      w nicość? Ale nie, Jego miłość do nas czyni Go ślepym w sensie pozytywnym.
      Rozważ tylko: Jeżeli największy na świecie grzesznik w chwili śmierci żałuje i
      umiera w akcie miłości, wówczas Pan, nie licząc z jednej strony nieprzeliczonych
      łask, których ten nieszczęśnik nadużył, ani z drugiej strony tych jego zbrodni,
      widzi jedynie i liczy tylko jego ostatnią modlitwę i przyjmuje go bezzwłocznie w
      ramiona swego Miłosierdzia. Ale, by uczynić Go tak ślepym i niezdolnym do
      najmniejszego rachunku, trzeba umieć chwalić Go za Serce, to Jego słaba strona.”



      Milko_Milko! Jako życzenia na Święty czas Bożego Narodzenia, ale i na cały
      nadchodzący rok proszę przyjmij obietnicę, którą w XIV wieku usłyszała Julianna
      od Jezusa:

      „ Mogę uczynić tak, że wszystko będzie dobrze; potrafię uczynić tak, że wszystko
      będzie dobrze; chcę uczynić tak, by wszystko było dobrze, uczynię tak, że
      wszystko będzie dobrze; zresztą, zobaczysz na własne oczy, że wszystko będzie
      dobrze!”


      Dużo radości i nadziei! Boża Miłość i Miłosierdzie są wielkie!!!
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Felixa05 22.12.09, 23:22
      Kochana Felixo,

      wiem jak trudne trudne wydarzenia za Tobą. Na nadchodzące Święta życzę Ci więc
      prawdziwego Bożego pokoju w sercu, „ułożenia się” wszystkiego co Cię mijającym
      roku spotkało. A także by nadchodzący rok 2010 był rokiem dobrym, radosnym,
      bożym czasem.

      Wybrałam dla Ciebie psalm, który ostatnio po długiej trudnej spowiedzi Ojciec
      Spowiednik zadał mi za pokutę do rozważenia. Może i Tobie pomoże? I rozważanie
      ks. Malińskiego (przepraszam za te „tępe uszy”smile

      Psalm 27
      Pan światłem i zbawieniem moim:
      kogóż mam się lękać?
      Pan obroną mojego życia:
      przed kim mam się trwożyć?
      2 Gdy na mnie nastają złośliwi,
      by zjeść moje ciało,
      wtenczas oni, wrogowie moi i nieprzyjaciele,
      chwieją się i padają.
      3 Chociażby stanął naprzeciw mnie obóz,
      moje serce bać się nie będzie;
      choćby wybuchła przeciw mnie wojna,
      nawet wtedy będę pełen ufności.

      4 O jedno proszę Pana,
      tego poszukuję:
      bym w domu Pańskim przebywał
      po wszystkie dni mego życia,
      abym zażywał łaskawości Pana,
      stale się radował Jego świątynią.
      5 Albowiem On przechowa mnie w swym namiocie
      w dniu nieszczęścia,
      ukryje mnie w głębi swego przybytku,
      wydźwignie mnie na skałę.
      6 Już teraz głowa moja się podnosi
      nad nieprzyjaciół, co wokół mnie stoją.
      Złożę w Jego przybytku
      ofiary radości,
      zaśpiewam i zagram Panu.

      7 Usłysz, Panie, głos mój - wołam:
      zmiłuj się nade mną i wysłuchaj mnie!
      8 O Tobie mówi moje serce: "Szukaj Jego oblicza!"
      Szukam, o Panie, Twojego oblicza;
      9 swego oblicza nie zakrywaj przede mną,
      nie odpędzaj z gniewem swojego sługi!
      Ty jesteś moją pomocą,
      więc mnie nie odrzucaj i nie opuszczaj mnie,
      Boże, moje Zbawienie!
      10 Choćby mnie opuścili ojciec mój i matka,
      to jednak Pan mnie przygarnie.
      11 Panie, naucz mnie Twojej drogi,
      prowadź mnie ścieżką prostą,
      ze względu na mych wrogów!
      12 Nie wydawaj mnie na łaskę moich nieprzyjaciół,
      bo przeciw mnie powstali kłamliwi świadkowie
      i ci, którzy dyszą gwałtem.
      13 Wierzę, iż będę oglądał dobra Pańskie
      w ziemi żyjących.
      14 Ufaj Panu, bądź mężny,
      niech się twe serce umocni, ufaj Panu!


      I ks. Maliński

      „Sprzątaj, froteruj, ścieraj kurze, gotuj, piecz. Kolęduj, kupuj drzewko, lep
      zabawki, rób wydmuszki, złoć orzechy, przywiązuj nitki do ogonków jabłek. Buduj
      szopkę, sklejaj żłóbek, wycinaj drzewa, gwiazdę i owieczki, pasterzy i królów,
      Maryję, Józefa i Dzieciątko. Kolęduj. Ubieraj choinkę, wieszaj łańcuchy, wlosy
      anielskie, przyczepiaj śweiczki, sztuczne ognie. Kolęduj. Pisz listy i kartki do
      ludzi, którym się należy znak twojej pamięci. Przygotuj prezenty pod drzewko.
      Przykryj białym obrusem stół, podłóż siano. Ubierz się odświętnie, zasiądź do
      stolu wraz z twoimi bliskimi.

      I kolęduj przy żłóbku, kolęduj pod drzewkiem, kolęduj w kościele. Aby twoje
      mroczne wnetrze wreszcie rozjaśniało Światłem. Aby twoje tepe uszy wreszcie
      usłyszały Głos. Aby w Twoim sercu narodził się Jezus.”


      Na koniec ofiaruję w Twojej intencji Mszę Św. Roratnią 22 grudnia.


      Wszystkiego dobrego Felixo.


      • felixa05 Re: prezent dla Felixa05 23.12.09, 19:01
        Bardzo dziękuję za wszystkie prezenty - szczególnie za Mszę Świętą.
        Słowa psalmu to miód na moje skołatane serce, no i wspaniały tekst
        Ks. Malińskiego....
        Bóga zapłać. Życzę Ci, kochana ofiarodawczyni, wszystkiego
        najlepszego, zdrowia, pokoju i spełnienia marzeń w Nowym Roku.
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Mader1 22.12.09, 23:23
      Małgorzata Nawrocka
      ŚWIĘTA NOC W BETLEJEM

      Wół miał ciepły oddech. Osiołek był miły.
      Pies z kulawą łapą przycupnął pod drzwiami.
      Owce jak obłoki Boga obstąpiły.
      Kozy Go witały mokrymi nosami.

      Była noc. W Betlejem przyjmowano gości,
      gdy nad stajnią Gwiazda rozbłysła jak zorza:
      dzięki niej znaleźli Boga ludzie prości
      i wielcy królowie znad wielkiego morza.

      Maryja troskliwie pilnowała czkawki,
      pór karmienia, pieluch, siusiania i spania...
      Robiła Mu z grochu grzechotki-zabawki!
      Zawsze taka piękna... chociaż niewyspana...

      Józef Go na świętych kołysał kolanach,
      dziwił się, że mały jak kruszyna chleba.
      Aniołowie chórem wysławiali Pana,
      pewni, że ze stajni trafili do Nieba.



      A kiedy po trudzie świątecznych przygotowań uda Ci się znaleźć
      chwilę odpoczynku, usiądź, zamknij oczy i wyobraź sobie siebie
      samą, jak zmierzasz w kierunku betlejemskiej stajenki. Może
      towarzyszysz pasterzom albo znajdujesz się w orszaku jednego
      z magów? Może jesteś kimś zupełnie innym, o czyjej wizycie
      Ewangelista nie wspomniał? A może po prostu sobą, tyle że
      przeniesioną dwadzieścia wieków wstecz? Pozwól się ponieść
      wyobraźni. Tam na Ciebie czekają. Jasne, luksusów nie będzie,
      a Gospodarze zapewne nie mają sił na pełnienie honorów domu,
      ale można przynajmniej ogrzać ciało i duszę w cieple rodzinnego
      ogniska Boga.

      Życzę Ci, aby w nadchodzące Święta takie samo ciepło wypełniło
      Twój dom.
      • mader1 Re: prezent dla Mader1 23.12.09, 13:42
        dziękuję serdecznie. Szczególnie przemówiło do mnie, że taka piękna, chociaż
        niewyspana. Wiem, że autorka ma dzieci, wie , wie o czym pisze.

        Bóg zapłać za życzenia, Dobry Człowieku. Ciepła, ciepła i jeszcze raz ciepła wink
    • wychowanie_w_wierze prezent dla K_j_z 22.12.09, 23:26
      K_i_z nie bardzo wiem wiem , co Ci ofiarować, czasem piszę modlitwy, więc
      ofiaruję Tobie , modlitwę, lub jak kto woli tekst , sama nie wiem co to
      jest , choć mojego autorstwa niech Twoje serce się rozraduje i napełni Panem.

      Nadzieja
      Witam Cię Jezu w żłóbku położony.
      Stoję przed Tobą ja nędzny grzesznik z pustymi rękoma , z sercem
      wypełnionym strachem bez prezentu , choć to są Twoje urodziny. Nie mam co
      Ci dać, jestem nędzarzem, czasem walczącym o przetrwanie kolejnego dnia.
      Jezu chciałabym tak wiele,a tak niewiele umiem , ciągle upadam , potykam
      się, błądzę. Stoję i pytam Panie dlaczego w tej grocie stajennej, co byś
      chciał ode mnie? Odpowiadasz:" Ja nie przyszedłem do bogatych i możnych,
      przyszedłem do biednych i słabych. Zobacz mogłem urodzić się w pałacu,
      mieć wszystko czego zapragnę, wszystkie bogactwa świata, służących na swoje
      rozkazy, mógłbym być politykiem piastującym najwyższe urzędy , a ale wtedy
      nie byłbym twoim Bogiem, a Ja tak bardzo pragnę Nim być dla
      ciebie. Widzisz gdybym był w pałacu , ty nie miała byś prawa wejścia
      do niego, straże wpuszczały by tylko elegancko ubranych ( w stroje
      wieczorowe nawiązując do naszych czasów), dlatego urodziłem się w stajennej
      grocie, bo cię kocham i chcę ,żebyś ty też mogła mnie przywitać .Wiedz ,że
      jesteś tu mile widzianym, oczekiwanym ,i upragnionym gościem , a nie intruzem
      niepokojącym straż pałacową. Twierdzisz ,że nic nie możesz mi dać.... to
      nieprawda nie wypuściłem cię w świat gołą. Popatrz masz zdrowe ręce gotowe
      do pracy, serce ,które sam stworzyłem ,które uczyłem i nadal będę uczył
      kochać, masz sprawne nogi, żeby pielgrzymować po tym świecie, dałem ci
      rozum,żebyś mogła służyć radą i pomocą innym , dałem ci oczy i uszy, byś
      nie była głucha i ślepa na wołanie o pomoc, dałem ci usta i głos, byś
      umiała pocieszać strapionych, wzywać pomoc , krzyczeć o nią gdy twojemu
      bliźniemu dzieje się , dałem ci wolę ,żebyś zawsze była gotowa do służby
      bliźniemu. I co nadal twierdzisz ,że nic nie możesz mi dać? Ja nie chcę
      bogactw chcę ciebie. Daj mi wszystkie twoje smutki i radości, słabości,
      grzechy. Chcę wszystkiego czego doświadczysz. Daj mi swój ból, ja cię
      wzmocnię. Daj mi swoje łzy , Ja cię pocieszę. Chcę twoich słabości, bo będę
      cię wspierał. Nie bój się ilekroć upadniesz, tylekroć Ja cię podniosę.
      Nie bój się pielgrzymować , Ja będę cię prowadził, a jak się zgubisz
      będę cię szukał tak długo aż cię znajdę. Wiedz ,że Ja jestem Miłością"
      Wiem Panie , a kim ja mam być? " Ty, ... ty moje dziecko bądź Nadzieją
      i daj ją ludziom . Zobacz ludzie potrzebują nadziei, więc idź i powiedz
      im ,że Ja ich wciąż kocham" Dziękuję Panie pomogłeś mi to pisać dla K_i_z

      Życzę ci Wesołych Świąt ,niech Cię Pan prowadzi swoimi ścieżkami i
      opiekuje się Tobą i twoją rodziną, znajomymi, niech na twojej drodze
      postawi samych dobrych ludzi i da ci siłę, abyś ty też stanęła na
      czyjejś drodze jako ten dobry człowiek. Bądź dla nich skałą na , której
      można zbudować dom pełen miłości.

      Dołączam jeszcze kilka linków dla ciebie z muzyką i jedno z tekstem
      adonai.pl/opowiadania/anioly/?id=1
      muzyka rozrywkowa
      www.youtube.com/watch?v=FdlbmsQXo-k
      www.youtube.com/watch?v=JfiRsFhvhaw
      www.youtube.com/watch?v=ZxD_goUJ8fQ&feature=related
      www.youtube.com/watch?v=--jN6QFxAXY
      www.youtube.com/watch?v=PdCa7OvxPgg&feature=related
      poważna:
      Verdi Nabucco www.youtube.com/watch?v=y0EAL3vXZrM
      vivaldi wiosna
      www.youtube.com/watch?v=Z_tk-AhlA1o&feature=PlayList&p=9839785AB1566093&index=0&playnext=1lato
      www.youtube.com/watch?v=hGV-MRdcQOE&feature=PlayList&p=9839785AB1566093&playnext=1&playnext_from=PL&index=1
      jesień www.youtube.com/watch?v=5jJvvGqdPVk
      zima www.youtube.com/watch?v=TjhbQDfI0rg&feature=related
      kolędy:
      www.youtube.com/watch?v=299PKD1pjUQ
      lokis1271.wrzuta.pl/film/8qZXtmbEcif/wsrod_nocnej_ciszy
      marlenunia.wrzuta.pl/film/2d057MPmDbe/jest_taki_dzien
      d4m14n.wrzuta.pl/audio/4HrJr2fUPpb/4.eleni_-_dzisiaj_w_betlejem
      d4m14n.wrzuta.pl/audio/3ycExQ4Hj4F/5.eleni_-_malenka_przyszla_milosc
      no i przewodnia dla ciebie i mnie
      w966.wrzuta.pl/film/8aT1jMtdcFZ/youtube_-_barka
      Chciałbym jeszcze dołączyć do prezentu
      te opowiadania
      adonai.pl/opowiadania/anioly/?id=4
      adonai.pl/opowiadania/anioly/?id=5
      adonai.pl/opowiadania/anioly/?id=7
      adonai.pl/opowiadania/smierc/?id=1
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Zebra12 22.12.09, 23:27
      Prezent dla forumki Zebra12.
      www.youtube.com/watch?v=XO3gQez0C2I
      Z najlepszymi życzeniami od ... Mikołaja
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Sadosia75 22.12.09, 23:30
      http://docs.google.com/a/gazeta.pl/gview?a=v&pid=gmail&attid=0.1&thid=125a1e72f7d129ae&mt=application%2Fvnd.ms-powerpoint&url=http%3A%2F%2Fmail.google.com%2Fa%2Fgazeta.pl%2F%3Fui%3D2%26ik%3D9055f8f7aa%26view%3Datt%26th%3D125a1e72f7d129ae%26attid%3D0.1%26disp%3Dattd%26realattid%3Df_g3cyxk8e0%26zw&sig=AHIEtbTkyRrxwgZjfq-wfWinx6D4O5XK8A&AuthEventSource=SSO


      www.youtube.com/watch?v=CD1RJtYd1lA i jeszcze taka kolęda smile Dla
      wszystkich!
    • wychowanie_w_wierze prezent dla Magdalaeny1977 22.12.09, 23:45
      „Jeśli zaangażujemy się w spędzanie czasu w samotności, staniemy się czujni na
      znajdujący się w nas głos Boga. Na początku, podczas pierwszych dni, tygodni,
      czy nawet miesięcy, możemy mieć uczucie, że zwyczajnie tracimy czas. Czas
      samotności może najpierw wydawać się tylko okresem, kiedy jesteśmy bombardowani
      tysiącem myśli i uczuć, które wyłaniają się z ukrytych obszarów naszego umysłu.
      Na początku pojawia się wiele rozproszeń. Później, gdy poświęca się im coraz
      mniej uwagi, powoli wycofują się.

      Jeśli nie będziemy się bać wkroczyć do naszego wnętrza i skoncentrować się na
      zawirowaniach naszej duszy, poznamy, że żyć to znaczy być kochanym.
      Doświadczenie to mówi nam, że możemy kochać tylko dlatego, że zrodziliśmy się z
      miłości; ze możemy dawać tylko dlatego, ze nasze życie jest darem, i że możemy
      wyzwalać innych, ponieważ zostaliśmy wyzwoleni przez Boga, którego serce jest
      większe od naszego. Jeśli znajdziemy miejsce zakotwiczenia naszego życia we
      własnym wnętrzu, tym samym znajdziemy wolność pozwalającą wejść innym w
      przestrzeń stworzoną dla nich, w której będą mogli tańczyć własny taniec,
      śpiewać własną pieśń i mówić bez obaw własnym językiem. Wtedy nasza obecność
      przestanie zagrażać i żądać, ale zacznie być zaproszeniem i wyzwoleniem.”

      Z tego będzie cud

      Magdo, życzę Ci serdecznie, żeby zaproszenie do Twojego życia przyjęli Ci,
      których najbardziej pragniesz mieć przy sobie. Żeby chwile samotności, którą
      umiesz tak pięknie i głęboko przeżywać, jeśli sie zdarzą, były Twoim wyborem.
      Żeby był zawsze w nich przy Tobie Pan Bóg, który jest dawcą miłości.

      Dobrych, spokojnych, błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka