Nie, nie chce o tym, o czym pisze Jajek na siostrzanym forum

))
Ostatnio sporo zastanawiamy sie z mezem, czy bedziemy umieli akceptowac
wybory naszej corki (stad tytulowy "Problem Tesciowej"), takze te, ktorych
sami bysmy nie podzielili.
Sami mielismy z tym troche do czynienia, bo czesc mojej dalszej rodziny jest
obsesyjnie antyukrainska (uczciwie musze przyznac, ze nie bez powodu), i
paszport mojego meza (wtedy in spe) wzbudzil sporo zalow i pretensji. Ale moi
Rodzice - i Rodzice Ata - chociaz, wiemy to, troche inna przyszlosc sobie dla
swoich dzieci wyobrazali ;-O. Aha - nikt nie probowal udawac, ze nie ma
roznic, i ze nie powoduja one trudnosci. po prostu tworzymy nowa, wspolna
rodzine, w ktorej jest miejsce dla nas wszystkich.
Aha, "Problem Tesciowej" jest szczegolnie palacy w sprawach waznych, ale
wystepuje i w drobnych. Asumpt do przemyslen dala nam zarliwa przyjazn naszej
corki z niejakim Kuba, ktory byl milym i grzecznym chlopczykiem, do momentu
swojego przedszkolnego debiutu

)). No, i teraz nasze dziecko, wpatrzone w
Kube jak w obraz, naboznie powtarza "kujde, kujde"

)).