Pan od fizyki

Poprzedni konflikt zostal zazegnany, trzeba przyznac, ze
zarowno klasa, jak i pan wykazali sieduza kultura. Verdana bardzo pomogla, bo
jak przekazalam jej spostrzezenia, corka spojrzala na sprawe inaczej.
A teraz o nia chodzi.Jest swietna z fizyki. Ostatnio bylo bardzo trudne
zadanie zadane.Klasowy przesmiewca poprosil ja o zeszyt, zeby spojrzec, czy
wyniki sie zgadzaja. Dala mu. Okazalo sie, ze przepisal slowo w slowo jej tok
myslenia. Pan to zauwazyl.Postawil im po 2+, bo niby praca jest zbiorowa
(wiec 5 podzielil na pol). Potem powiedzial, ze sprawdzi wszystkie poprzednie
prace domowe ( zbiera je na kartkach) i jezeli jeszcze ktos bedzie mial
zerznieta od niej - dostana jedynke.Przedtem nic nie zauwazyl, mimo iz zawsze
sprawdza na biezaco. Powiedzial, ze to powazne przestepstwo.
Oczywiscie, ze zdarza sie, ze ona daje scigac. Ja tez dawalam. Najczesciej
stara sie tlumaczyc,ale wtedy tez sa podobne slowa, takie same dzialania ( bo
jakie niby maja byc ?) Chcemy porozmawiac z panem. Co o tym myslicie ?
Corka proponowala mu, ze moze jej dawac inne, trudniejsze prace domowe.
Powiedzial, ze to nie jest wyjscie, bo moze robic zadania dla innych !
Pozdrowienia. A w wiadomej sprawie - bardzo mi pomagacie.Dam rade.