Dodaj do ulubionych

znowu o szkole

14.12.04, 10:19
Pan od fizyki smilePoprzedni konflikt zostal zazegnany, trzeba przyznac, ze
zarowno klasa, jak i pan wykazali sieduza kultura. Verdana bardzo pomogla, bo
jak przekazalam jej spostrzezenia, corka spojrzala na sprawe inaczej.
A teraz o nia chodzi.Jest swietna z fizyki. Ostatnio bylo bardzo trudne
zadanie zadane.Klasowy przesmiewca poprosil ja o zeszyt, zeby spojrzec, czy
wyniki sie zgadzaja. Dala mu. Okazalo sie, ze przepisal slowo w slowo jej tok
myslenia. Pan to zauwazyl.Postawil im po 2+, bo niby praca jest zbiorowa
(wiec 5 podzielil na pol). Potem powiedzial, ze sprawdzi wszystkie poprzednie
prace domowe ( zbiera je na kartkach) i jezeli jeszcze ktos bedzie mial
zerznieta od niej - dostana jedynke.Przedtem nic nie zauwazyl, mimo iz zawsze
sprawdza na biezaco. Powiedzial, ze to powazne przestepstwo.
Oczywiscie, ze zdarza sie, ze ona daje scigac. Ja tez dawalam. Najczesciej
stara sie tlumaczyc,ale wtedy tez sa podobne slowa, takie same dzialania ( bo
jakie niby maja byc ?) Chcemy porozmawiac z panem. Co o tym myslicie ?
Corka proponowala mu, ze moze jej dawac inne, trudniejsze prace domowe.
Powiedzial, ze to nie jest wyjscie, bo moze robic zadania dla innych !
Pozdrowienia. A w wiadomej sprawie - bardzo mi pomagacie.Dam rade.
Obserwuj wątek
    • neogobbo Re: znowu o szkole 14.12.04, 14:51
      Absurdalne jest to co piszesz. Nawet w Polsce prawo nie działo wstecz. Mi sie
      przypomina historia jak się uczyłem arabskiego (naprawdę!!!). Dostałem czwórkę
      na 1 semestr, w drugim już mi tak łatwo nie poszło i nauczyciel przemalował mi
      tę czwórkę z 1 semestru na 3+. Że co? Że nie wolno? Wkrótce potem Abdul
      pojechał na wojnę z Kuwejtem i ostatecznie tego arabskiego nie ukończyłem...
      Nie rozumie postepowania tego nauczyciela w kwestii działania wstecz i tej
      odpowiedzi w sprawie trudniejszych zadań. Bo że na bieżąco zareagował tak jak
      zareagował (2 x 2+) to w sumie dość normalne.
    • glupiakazia Re: znowu o szkole 14.12.04, 15:18
      to, ze ona daje sciagac, to normalne (czy watpliwe moralnie? nie wiem, pewnie
      troche tak), to, ze on to tepi - tez normalne. Nie wiem, czy tu istnieje jakis
      kompromis. Ale na pewno warto z nim porozmawiac na temat karania wstecz. To
      jest zlamanie jednej z podstawowych zasad prawa rzymskiego, na ktorym jak
      wiadomo opiera sie caly europejski system prawny i - w pewnym sensie - porzadek
      spoleczny. Tym bardziej lamanie tych zasad jest bardzo niewychowawcze. O tym
      na pewno trzeba z nim porozmawiac. A przy okazji moze wspolnie wymyslicie jakis
      zloty srodek na to sciaganie? Skoro pan pokazal, ze umie sie wykazac kultura,
      tym bardziej dobrze rokuje. Pzdrowka!
      • verdana Re: znowu o szkole 14.12.04, 16:51
        Ja za bardzo nie potepiam ściągania i przepisywania prac w szkole, która wymaga
        od młodzieży 25 godzinnego dnia pracy. Jednak w tym wypadku, skoro Pan już
        zauważył, córka po prostu nie powinna wiecej dawać ściągać (jeśli nie chce, to
        musi, niestety robić "druga wersję" dla potrzebujacych).
        Niestety, nie można tu zastosować zasady "prawo nie działa wstecz", ponieważ
        prawo, ze nie wolno ściągać i ze jest to karane (właśnie jedynką), jest
        wszystkim uczniom dobrze znane. A wiec przepisując prace nawet dwa miesiace
        temu zdawali sobie sprawę, ze popełniaja wykroczenie - nie można się więc
        zasłaniać tym , ze nie wiedzieli, iż ściągać nie wolno.
        Nie ukrywam, ze Pan trochę racji ma (chociaż na pewno pomysł z innymi zadaniami
        był dobry, i tu trochę przesadził). Dawanie ściągnąć i ściąganie to swoista gra
        z nauczycielem - raz się wygrywa, raz się przegrywa. A przegraną należy przyjąć
        z honorem, obiecać, ze się już nie będzie. I tyle.
    • lucasa Re: znowu o szkole 14.12.04, 21:20
      ja nie wiem czy moge sie wypowiadac na ten temat bo nie mam dzieci w wieku
      szkolnym, a w zwiazku z tym takich dylematow...
      ale pamietajac swoje lata szkolne:
      za bardzo nie rozumiem o czym chcesz rozmawiac z panem od fizyki? o tym aby nie
      karal sciagania? aby nie sprawdzal zaleglych zadan? (pewnie i tak mu sie nie
      bedzie chcialo przekopywac karteluszkow), czy aby wzial pod uwage, ze dobrze
      rozwiazane zadania z fizyki sa prawie identyczne (ale o tym pewnie i sam wie, w
      dodatku jak sam powiedzial nie zauwazyl tego dotychczas).

      jedyne wyjscie to takie, aby corka faktycznie tlumaczyla te zadania po lekcjach
      czy na przerwach. a jezeli na klasowce daje sciagnac, to aby to faktycznie byl
      koncowy wynik (w jaki sposob podala koledze sprawdzian?). a moze na klasowkach
      powinna siedziec osobno? u nas to czasami sie zdazalo przy co bardziej
      uczynnych uczniach...

      pozdrawiam
      Agnieszka
    • direta Re: znowu o szkole 14.12.04, 23:15
      mader1 napisała:

      > Pan od fizyki smilePoprzedni konflikt zostal zazegnany, trzeba przyznac, ze
      > zarowno klasa, jak i pan wykazali sieduza kultura.


      Nie znalazłam wątku o poprzednim konflikcie, więc nie wiem, czy to zupełnie
      nowa sprawa (tzn z innym nauczycielem,) czy tylko nowy konflikt, ale z tym
      samym nauczycielem. A to trochę zmienia postaż rzeczy.
      Patrzę na to z punktu widzenia drugiej strony (sama uczę w liceum) i nie wiem
      czy dobrze zrozumiałam

      > A teraz o nia chodzi.Jest swietna z fizyki. Ostatnio bylo bardzo trudne
      > zadanie zadane.Klasowy przesmiewca poprosil ja o zeszyt, zeby spojrzec, czy
      > wyniki sie zgadzaja. Dala mu. Okazalo sie, ze przepisal slowo w slowo jej tok
      > myslenia. Pan to zauwazyl.Postawil im po 2+, bo niby praca jest zbiorowa
      > (wiec 5 podzielil na pol).

      Wbrew temu, co piszą inni - nie jest to klasyczne ściąganie, tylko odpisywanie.
      Sciąganie jest na sprawdzianie i ten rodzaj tępię barrdzo.
      Bo to nie uczciwe.
      Nie można całego życia opierać na tak kruchych podstawach.

      Praca domowa w założeniu ma to, że uczeń może korzystać z różnych pomocy,
      czasem te pomoce mają dwie nogi, dwie ręce i trochę oleju w głowie.
      To czy korzystał z pomocy, czy też tylko bezczelnie odpisywał okaże się na
      sprawdzianie, kiedy samodzielnie trzeba będzie się zmierzyć z problemem.
      Skoro był to "klasowy przesmiewca" to córce na pewno trudno było odmówić.
      Ja czasem dzielę ocenę na pół, czasem pytam kto od kogo odpisał i karany jest
      tylko odpisujący.
      Z reguły po prostu nie oceniam prac domowych, co najwyżej jej brak.
      Tak jest prościej.
      Zastanawiające jest natomiast w tym co piszesz jedno zdanie:

      > Corka proponowala mu, ze moze jej dawac inne, trudniejsze prace domowe.
      > Powiedzial, ze to nie jest wyjscie, bo moze robic zadania dla innych !

      Zastanawia mnie to dlatego, ze mimo iz jak piszesz "córka jest świetna z
      fizyki" to jednak nauczycielowi nie zależy na jej rozwoju (na pewno by jej
      pomogło gdyby więcej od niej wymagał) a tylko na tym, aby nie dawała innym
      ściągać.
      Może to oznaczać, ze córka jest "hiperkoleżenska" i rzeczywiscie robi mu złą
      robotę odrabiajac lekcje za klasę, ale przecież wystarczy robić częsciej
      kartkowki i uczniowie bedą MUSIELI wziac się do pracy samodzielnej (moze mu sie
      nie chce?)
      Moze to jednak oznaczac, ze z jakiegos powodu jest Twojej corce niechetny.
      Moze przeszkadza mu na lekcji?
      Moze swoim zachowaniem (nawet neiswiadomie) daje mu odczuc, ze jest od niego
      lepsza, ze gdyby chciala to by go mogła zagiąć? Moze w jakis sposób podrażnia
      jego "ośrodek prestiżowy"? Podrywa mu autorytet?
      Wybadaj tę sprawę. Niektórzy nauczyciele są bardzo drażliwi na tym punkcie.

      Pozdrawiam

      Ania
      • mader1 Re: znowu o szkole 15.12.04, 10:10
        Dziekuje za Wasze opinie,bardzo mi pomogly.
        Oczywiscie ,ze wiem o jedynkach za sciaganie i corka tez wie.Z podzialu stopnia
        nie jest zadowolona, wolalaby po prostu jedynke. Podzialem stopnia na 2x 2+
        kolega zostal nagrodzony,bo podwyzsza mu on "srednia".Rozumiem,ze nauczyciel
        moze nie wierzyc ( bo dlaczego niby), ze kolega wzial zeszyt w innym celu -
        tylko sprawdzic odpowiedz.Tym bardziej,ze w szczerej rozmowie corka
        przyznala,ze czasem daje sciagac (nie robi za kogos), a czasem tlumaczy i robi
        z kims.Wyrazila ubolewanie,ale poprosila o inne zadania, bo bedzie mogla
        odmowic.Zdarza sie,ze jak zadanie jest trudne dla klasy,czasem dzwonia juz
        wieczorem. Slyszalam,ze tlumaczy im wtedy lub naprowadza.Nie zdarzylo sie (
        slysze przeciez jak rozmawia), by podala gotowe rowiazanie.
        Musimy o tym porozmawiac, bo pan chce sprawe zalatwic jakos definitywnie. Z
        drugiej strony zachowuje sie, jakby corka byla zrodlem zla. Jestem pewna, ze
        nie robilaby zadan za innych ! Nie chcialoby sie jej.
        Wie,ze powinna odmawiac. W mlodszych klasach bylo to jakos latwiejsze.Teraz
        tlumaczy,ze czasem nie moze.Ze beda jej dokuczac.Nie wiem,a moze nie ?
        Oczywiscie, jest w tym jakies moralne zagubienie. Jak to jest ? Wszyscy
        wiedza, ze nie powinno sie,ale rzeczywiscie pamietam,ze ja tez dawalam
        sciagac...Jednak...Nawet jak wpadlismy,konczylo sie na reprymendzie,jednej
        ocenie... hmmm...
        Nauczyciele w starszych klasach nie stawiali ocen za zadania domowe, trzeba
        bylo je miec i losowy uczen musial je zrobic i wytlumaczyc przy tablicy.
        Przeciez w domu moze takie zadanie tez zrobic starszy brat, tata, mama...

        Nie wiem,moze rzeczywiscie direta ma racje i dzieje sie cos oprocz tych zadan ?
        Corka uznaje tego nauczyciela za bardzo madrego...
        Wydaje mi sie ( ale pewna nie jestem), ze problemy zaczely sie od kiedy corka
        pisala olimpiade,namowiona "na probe" (bo jest w II klasie)i ta olimpiada nie
        poszla jej tak jak pan sobie wyobrazal ( choc i tak najlepiej ze
        wszystkich )... Bardzo ja wtedy skrzyczal i zdenerwowalo go gdy broniac sie
        powiedziala,ze w tamtym roku na kolku fizycznym zrobili tylko 4 zadania . To
        byla prawda.Wiecej ich porobila sama w domu.
        Moze tym go urazila ?
        No ale on tezskrzyczal ja a nie powinien...
      • mader1 Re: znowu o szkole-direta 15.12.04, 10:21
        To link do poprzedniej sprawy
        forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=16182&w=16216573
        moja corka zdecydowala sie nie brac w tym udzialu.
        W pewnym momencie, niejako mediujac( powiedzialam jej o zdaniu verdany),
        powiedziala tylko,ze niektorzy w klasie moga nie rozumiec do konca Jego
        pytan,bo uzywa bardzo specyficznego jezyka. Byla przy tym wychowawczyni i
        powiedziala, ze po tej wypowiedzi znacznie sie wszystkim rozjasnilo. Dzieciaki
        byly kulturalne - pogratulowala nam. Pan tez wykazal sie zrozumieniem.
        Podpisali porozumienie klasowe.
        • nulleczka Re: znowu o szkole-direta 15.12.04, 22:04
          Nie przeczytałam dokładnie wcześniejszych odpowiedzi, więc przepraszam, jeśli
          sie powtórzę (ostatnio mam mało czasu). Wydaje mi się, że wymaganie od dziecka,
          żeby nie dawało ściągać, przerasta często jego mozliwości. Bo za kogo klasa
          uważa kogoś takiego? Za kujona, samoluba, osobę niekoleżeńską.
          Nie popieram ściągania, ale sama ściągać dawałam ( nie leniom, tylko słabym
          koleżankom, które naprawdę miały trudności w nauce) i traktowałam to jako
          przysługe koleżeńska.
          W szkole naprawde roi się od absurdów. Jeden z nich to karanie dziewczyny za
          to, że inni od niej ściągają.
    • sion2 Re: a moze 17.12.04, 13:25
      Nie wiem na ile twoja córka jest chetna do pomocy innym, ale moze zaproponowac
      jej takie rozwiązanie, ze moze dawać odpisać zadania, ale nigdy na
      zasadzie "weź zeszyt i spisz" lecz na jej warunkach: ze będzie tłumaczyła
      koleżance/koledze to zadanie, a on/ona będzie pisac. Wtedy byłyby trzy korzyści
      - miałaby na pewno mniej chetnych do odpisania
      - nie można byłoby odpisywac od niej "biernie" ale jedynie słuchając jej
      tłumaczenia
      - nie mieli by prawa do nasmiewania się z niej jako "nieżyciowego kujona", gdyż
      przciez zgadzałaby sie na pomoc, ale jednocześnie byłoby to działanie asertywne
      z jej strony; "mozesz odpisać lecz uwzględniając także moje warunki"

      nie wiem tylko czy fizycznie byłoby możliwe żeby tyle tłumaczyła i tłumaczyła...
      wiem, że na młodziezy tez robi jakies wrażenie, gdy ktoś ma zasady, których
      przestrzega, nie jest sztywny, nie jest "nieżyciowy" ale z drugiej strony nie
      marwti się aż tak bardzo o "popularnosc".
    • mader1 Re: znowu o szkole 20.12.04, 22:16
      I po wszystkim.Dziekuje Sion, ona troche tak robi. I wtedy nie maja slowo w
      slowo smile ale ten ... chlopczyk pozyczyl sobie bez pytania te zadania...
      Po rozmowie... pan posprawdzal troche tych wstecznych zadan,ale widocznie
      instynkt detektywa byl slabszy odzmeczenia.Opanowal sie... Przyznal,ze czasem
      troche przesadza. Bedzie miala zadawane co innego...
      Chyba jest raptus smile A moja corka bierze go na powaznie. No coz,nauczy sie.
      Widzicie,jakie sa klopoty ,jak ktos sie uczy dobrze? smile)))
      • barbie-torun Re: znowu o szkole 24.12.04, 08:57
        mój syn to straszy urwis i rozrabiaka, ale wiedzą zadziwia panie w
        przedszkolu surprised
        mnie zresztą też
        aż sie boję co to bedzie jak pójdzie do szkoły...

        jak powiedziała jedna znajoma - "trudno jest wychowywać geniusza" (ma 2 dzieci
        w gimnazjum akademickim)

        serdeczne życzenia świąteczne dla panny Einstein wink

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka