Dodaj do ulubionych

Trudne chwile...

18.08.05, 09:33
Piszę prosząc o wsparcie i modlitwę, bo jest mi wyjątkowo ciążko w ostatnich
dniach...Jutro mija pierwsza rocznica śmierci mojej Hanki...Dzisiaj stawiają
pomnik na cmantarzu...mieli to zrobić wczoraj, ale numer kwatery im sie
zgubił ...Poza tym jedna z babć (mama męża) ostentacyjnie wychała dziś na
wakacje z drugą swoją wnuczką. Rodzina nie chce pamietać. Ja ze swojej strony
mam niewielką rodzinę i ze względu na odległosci z zamieszkaniu nie mamy
częstych kontaktów, natomiast rodzina męża jest dośc liczna i utrzymują ze
sobą reguralne kontakty. Cała rodzina w różnych odstępach czasowych już
wczasowała nad morzem, ale nikt nie poszedł nawet zapalić mojej córce
światełka. Wiem, że nikt nie ma obowiązku, ale jest mi przykro trochę, bo
przecież Hanka należy do rodziny. Ma dziadków, ciocie wujków...O sobie mówią,
że są tacy rodzinni, ale traktują Hankę jakby jej nigdy nie było.
Ech, szkoda gadać, tylko dlaczego mi żal?
Obserwuj wątek
    • mama_kasia Re: Trudne chwile... 18.08.05, 09:49
      Smutne...
      Przypomniało mi się, jak byliśmy po Wszystkich Świętych
      na cementarzu przy grobie dwójki dzieci naszych przyjaciół
      (małych dzieci, nienarodzonych). Było pięknie, słonecznie,
      ciepło. Usiadłam z moja trójką dzieci na ławeczce, zapaliliśmy
      znicz, policzyliśmy, ile lat miałyby teraz maluchy, porównaliśmy
      to z wiekiem moich dzieci: Gabrysia pewnie by się z młodszym
      bawiła... I tak spokojnie sobie porozmawialiśmy. Przy okazji
      pogadaliśmy chwilę o naszym maluszku, za którym nie tęsknię
      zbyt mocno, bo był tak maleńki, że nie zdążyłam się do jego
      obecności przyzwyczaić... (też była końcówka sierpnia). Dzieci
      cieszą się, że ono jest. Maciek ma nadzieję, że to chłopiec -
      w domu ma dwie siostry smile
      Nie wiem, czy to jakieś wsparcie dla Ciebie, ale czasami chce
      się powspominać...
      Nie mogę przypomnieć sobie, jaki napis mają nasi przyjaciele
      na nagrobku dzieci, ale chyba: "Błogosławieni czystego serca,
      albowiem oni Boga oglądać będą". ... Za rzadko tam zaglądamy...
    • samboraga Re: Trudne chwile... 18.08.05, 10:11
      Kasiu, nawet nie wiem co powiedzieć...
      Pomodlę się za Ciebie i za Hanię...
    • glupiakazia Re: Trudne chwile... 18.08.05, 10:18
      Pamietam o Tobie, o Was...
      Po prostu w takiej sytuacji trudno o jakiekolwiek slowa.
      Moja kolezanka, kiedys blizsza, teraz dalsza stracila synka w wypadku
      samochodowym kiedy mial 7 miesiecy. Nigdy o nim nie mowi, nie wiem, czy chodzi
      na cmentarz, chociaz jakies 2-3 lata po jego smierci pojawilo sie u niej na
      polce jego zdjecie...
      Nigdy nie wiem, czy ona chce o nim rozmawiac, czy woli nie rozmawiac. Czasami
      lapie jej smutne spojrzenie, jak patrzy na nasza najstarsza (jej synek byl
      dokladnie w tym samym wieku), ale to zaraz znika.
      To wszystko jest takie trudne...
      Pozdrawiam Cie bardzo, bardzo
      • yen74 Re: Trudne chwile... 18.08.05, 12:13
        Rozmowy są zawsze trudne-dla obu stron...
        Ja mojej Hance 'napisałam' tylko jedno słowo na pomniku:
        'Dziękuję'
        I w jakiś dziwny sposób ta rocznica jest jednocześnie niezwykle trudna, a z
        drugiej strony jakiś głos podpowiada, że nie trzeba się smucić, bo ona jest
        szczęsliwa w Domu Ojca. Ten czas, kiedy była z nami był dla mnie niezwykły.
        Właściwie tylko ja czułam ją najbardziej. Była we mnie i we mnie odeszła. Ten
        czas był nam dany z jakiś powodów. I dla mnie i dla niej. Jestem smutna, że nie
        mam jej tu, na ziemi, ale jednocześnie szczęśliwa, że pojawiła się w naszej
        rodzinie. Jestm mamą Anioła, kogoś szczególnego, kto przyszedł tylko na chwilę.
        Usmiechał sie kopniakami i czkawką.
        Dziękuję wam za wszystkie słowa, myśli i modlitwy...
    • nordynka1 Re: Trudne chwile... 18.08.05, 19:56
      język zbyt ubogi,nie wiem co napisać

      pamiętam o Tobie, o Was
      w myśli i w modlitwie
    • barbie-torun Re: Trudne chwile... 19.08.05, 09:51
      tylko jedno nasuwa mi się na myśl
      "czas leczy rany"
      zawsze będziesz o Hani pamiętać,
      tylko z biegiem lat lżej będzie na sercu...

      [']
      • yen74 Re: Trudne chwile... 19.08.05, 22:38
        Nie wiem czy czas to takie 'cudowne lekarstwo' na smierć dziecka.
        Pewnie pozwoli mi spojrzeć na wszystko z innej perspektywy, ale żal i tęsknota
        w sercu zawsze bedą te same.
    • owocowa2 Re: Trudne chwile... 19.08.05, 10:26
      Objecuje modlitwe.
      Wysławiajcie imie Pana bo jest Wielki!
      • magda9945 Re: Trudne chwile... 19.08.05, 16:17
        Pomodle sie i ja,choc nie jestem w stanie wyobrazic sobie ogromu twojego bolu
        Placze czytajac,brak slow.Niestety smutno,ze inni nie chca pamietac.
        • mamaadama4 Re: Trudne chwile... 19.08.05, 16:29
          Yen, pamietam ten dzień rok temu, kiedy jedna z twoich "sierpniowych" koleżanek
          z ciążowego forum napisała na "chorym dziecku..." o tym co się stało.
          Jestem dzisiaj myslami z Tobą i zapalę dzisiaj świeczkę u Hanki także dla
          Twojej Hani.
          • yen74 Re: Trudne chwile... 19.08.05, 22:33
            Dziękuję za pamięć...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka