Dodaj do ulubionych

Wychować starego

13.07.06, 11:46
Właściwie zakładamy, ze wychowujemy w wierze dzieci. Ale wokół nas jest
mnóstwo ludzi, ludzi dorosłych. Niektórzy nie odebrali wychowania w wierze,
czasem żadnego wychowania. Czasem są to bliscy nam ludzie. Jak myslicie, czy
można jeszcze wychować dorosłego...
Wiem, że ilekroć dziewczyna wychodziła za mąż za mężczyznę i zakładała, że go
poprawi, zmieni, wychowa, zle się to kończyło sad((
To można wychować " starego" człowieka ?
Obserwuj wątek
    • mamalgosia Re: Wychować starego 13.07.06, 11:47
      zaraz się zastanowię merytorycznie, ale teraz tylko krótko: własnie brakowało
      mi dzisiaj jakiegos nowego wątku założonego przez Ciebie. Kiedy te Twoje dzieci
      wracają?smile
      • mader1 Re: Wychować starego 13.07.06, 11:56
        w niedzielę smile)) ale sprzątać muszę smile))
    • mamalgosia Re: Wychować starego 13.07.06, 11:56
      No więc uważam, że nie. Na pewno nie wychowywać. ale można i powinno sie dawać
      swiadectwo.
      Natomiast co do najbliższej osoby, którą jest mąż, to chyba mozna próbować. Ja
      bym się jednak nie odwazyłasmile
      • justyna.ada Re: Wychować starego 13.07.06, 12:40
        Ponoć można "wychować" dorosłego człowieka. Na przykład kiedy dorosły ale
        jeszcze młody człowiek, kobieta czy mężczyzna wchodzi w związek. I ta druga
        strona go wychowuje, czytaj: stara się zmieniać jego zachowania, nawyki, itp.

        To jest możliwe pod jednym warunkiem: strona zmieniana daje się zmieniać. To
        trywialne, ale tak. Strona wychowywana o tym wie, i robi to mniej lub bardziej
        świadomie. I musi miec pozytywny stosunek do ZMIANY jako czegoś co w zyciu jest
        nieuniknione a czasem dobre.

        No, czasem dwie strony się wychowują, mam na myśli kształtowanie reakcji,
        zachowań partnera w danych sytuacjach. Rózne są tego skutki. Moim zdaniem
        odrobina delikatnego "behawioralnego" podejścia jest dobra, tak jak i
        akceptacja faktu że życie wymaga ciągłych zmian i elastyczności.

        Ale jednostronnie wychowująca osoba to ciężki krzyż smile))))
      • aka21 Re: Wychować starego 13.07.06, 13:17
        No więc uważam, że nie. Na pewno nie wychowywać. ale można i powinno sie dawać
        > swiadectwo.
        Z tym całkowicie się zgadzam! To jedyna droga!
        Uwazam, że wiara jest "prawdziwa" jeśli decydujemy się na nią w pełnej
        wolności. Wychowywanie chyba jednak nie zostawia człowiekowi pełnej swobody
        decyzji, "czegoś" się od niego wymaga. Ja uważam, że decyzję o zaufaniu Bogu
        musi każdy podjąć osobiście i bez nacisku, bez "czynników dopingujących" np.
        dla dobra dziecka, dla kogoś tam! Jakiekolwiek przymuszanie może jedynie
        człowieka zamknąć na prawdziwą ,osobista relację z Bogiem.
        Świadectwo - jak najbardziej, to jest to czym możemy "prowokować" - męża/żonę
        też! To ma być ciągła gotowość do pomocy, jeśli ktoś jej bedzie chciał,
        towarzyszenie, akceptacja. O modlitwie już nawet nie wspomnęsmile

        A tak na marginesie, uważam, że dziecko można wychowywać w wierze (w atmosferze
        wiary, w świadectwie), ale to ono musi ją samo wybrać i wtedy dopiero wierzy. W
        tej decyzji jest chyba uświadomienie sobie osobistej relacji między Bogiem i
        człowiekiem. Wydaje mi się, że bez niej wiara jest bardziej tradycją, jest
        jakimś ograniczeniem, obowiązkiem, a nie radością, że KTOŚ mnie od zawsze i na
        zawsze kocha. Tak przynajmniej było ze mną!
    • kulinka3 Re: Wychować starego 13.07.06, 14:59
      Jestem sceptyczna.
      Można zmienić swoje zachowanie pod wpływem innych ludzi,pod wpływem łaski Bożej,
      ale podejmując świadomą ,osobistą decyzję o zmianie.
      Wychowywanie dorosłego kojarzy mi się raczej z "walką" pomiędzy wychowywanym a
      wychowawcą.
    • minerwamcg Re: Wychować starego 13.07.06, 16:35
      Można. Myśmy się w domu pod swoim nawzajem wpływem bardzo zmienili - także pod
      względem "wychowania w wierze". Oboje byliśmy zawsze ludźmi wierzącymi, każde
      miało wypracowany własny styl pobożności - a tu przyszło te dwa style połączyć
      w jakąś sensowną całość... w dodatku ekumeniczną, ewangelicko-katolicką smile
      Chcąc także i w tych sprawach być razem, każde w swoim Kościele, ale razem,
      musieliśmy bardzo dużo przemyśleć i przegadać. Teraz myślę, że jesteśmy dla
      siebie nawzajem oparciem.
    • elwinga Re: Wychować starego 13.07.06, 22:11
      Myślę, że pojęcie "wychowania" zakłada relację między osobą
      silniejszą/starszą/mądrzejszą a osobą słabszą/młodszą/mniej doświadczoną.

      Pewnie dlatego wszystkie obserwowane przeze mnie próby "wychowywania" dorosłych
      ludzi kończyły się źle.
      • pawlinka Re: Wychować starego 13.07.06, 22:45
        A myśmy dzisiaj z mężem akurat o tym rozmawialismile
        Powiedział, że mężczyzna ma się kobietą opiekować. Nie bardzo mi się to
        podobało, taka się wyzwolona zrobiłam, nosmile A kiedy ja powiedziałam, że czasem
        wymaga się, żeby kobieta wychowała męża, to wtedy jemu się ta myśl nie
        spodobało.
        Mnie strasznie mierzą porady doświadczonych mężatek, ze "chłopa se trzeba
        wychować". Brrr. Wychować to my mamy dzieci według mnie.
        Zgadzam się z całkowicie z Elwingą.
        Jeśli rozmawiamy o wychowaniu dorosłego w wierze, to w pełni podpisuję się pod
        postem Aki.
        • addria Re: Wychować starego 14.07.06, 12:26

          > Mnie strasznie mierzą porady doświadczonych mężatek, ze "chłopa se trzeba
          > wychować".

          No, ale jednak coś w tym jest wink)) Niektóre kobity potrafią naprawdę zmienić
          faceta, nawet takiego co wcześniej był do niczego w pracach domowych na takiego
          co nagle staje się pedantem wink Albo takiego co nie lubił goszczenia się, na
          duszę towarzystwa wink Znam takie przypadki wink I bynajmniej nie mam na myśli
          swojego małżonka - ja go wzięłam już wychowanego wink
          • justyna.ada Re: Wychować starego 14.07.06, 12:33
            To prawda, ale to nie jest moim zdaniem wówczas wychowanie w sensie "tresury"
            silniejszy-słabszego (jeśli tak jest to źle wróży), tylko ta osoba zmienia SIĘ.
            Pod wpływem drugiej, ale jednak SIĘ. Za własną zgodą (i czasem wiedzą)
            modyfikuje własne zachowania. I najlepiej, żeby się zgadzała z celem tych
            zmian wink))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka